Pięć szybkich wniosków: Lech – Legia 1:2

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.

Niemożliwe 15 minut

Mecz z Legią Warszawa rozpoczął się od większego posiadania piłki przez Lecha Poznań, który według Mariusza Rumaka – chciał zagrać ofensywnie i z energią, by kibice także mieli energię, a do tego uwierzyli w swój zespół. Po paru minutach od rozpoczęcia spotkania źle ustawił się Barry Douglas, wykorzystał to Paweł Wszołek, pociągnął prawą stroną i zdobył gola anulowanego później przez Szymona Marciniaka, który podchodząc do wozu VAR dostrzegł faul Macieja Rosołka na Afonso Sousie. Po sześciu minutach Legia przeprowadziła kolejną akcję skrzydłem, tym razem po wrzutce z lewej flanki łokciem Marca Guala faulował Barry Douglas co skończyło się rzutem karnym po kolejnej analizie VAR. Lech Poznań znowu dostał drugie życie, gdyż jedenastkę wykonywaną przez Josue obronił Bartosz Mrozek. Wydawało się, że dwie szanse od VAR-u uratują Kolejorza, napędzą go mentalnie, uspokoją grę, ale tak nie było. Po następnym dośrodkowaniu oraz zgraniu piłki głową do własnej siatki trafił Miha Blazić, który w ogóle nie powinien dotykać tej piłki. Słoweniec interweniował niepewnie i pechowo zdobył bramkę samobójczą. Chyba żaden reżyser nie przewidziałby scenariusza, w którym Lech dostaje dwie szanse od VAR-u, a następnie tuż po obronionym rzucie karnym strzela gola samobójczego. Tego mógł dokonać tylko Lech Poznań.

null

Znowu to samo

Przy stanie 0:1 rywal grał swoje, Lech próbował atakować na wiele sposobów, wykonywał wiele dośrodkowań, w tym takich z głębi pola, które padały łupem Kacpra Tobiasza lub piłka wychodziła poza boisko. Lech grał wolno, przewidywalnie, przez tydzień pod tym względem nic się nie zmieniło, a na dodatek stałe fragmenty gry były nieefektywne. Legia widząc nudnego, przewidywalnego Lecha czuła się pewnie, sama grała w ofensywie szybciej, składniej i dynamicznie przechodziła z obrony do ataku. Poznaniacy długo nie mogli otrząsnąć się po tym, co wydarzyło się w pierwszym kwadransie, mieli tylko zrywy takie jak np. strzał Filipa Szymczaka w 29 minucie. Pod koniec pierwszej części Kolejorz znowu przestał grać, najpierw w 44 minucie otrzymał ostrzeżenie po nieporozumieniu dwóch lechitów i strzale Guala, chwile potem po zwykłym dośrodkowaniu Pawła Wszołka do naszej siatki trafił Bartosz Salamon stając się drugim stoperem Lecha Poznań, który w pierwszej połowie strzelił gola samobójczego. Tego mógł dokonać tylko Lech Poznań!

null

Nic się nie dzieje

Druga połowa była już nudna. Na boisku nic się nie działo, Legia kontrolowała mecz i nie forsowała tempa szukając tylko pojedynczych kontr, Lech nic nie grał, grał tak jak w poprzednich spotkaniach, bił głową w mur, przez co sam tracił wiarę i przy okazji napędzał przeciwnika. Kibice mogli być zażenowani widząc nieporadność Lecha Poznań w ofensywie, który wyglądał tak jakby przez cały czas od meczu z Ruchem Chorzów nic nie robił spotykając się dopiero kwadrans przed niedzielnym spotkaniem. Ciężko było też zrozumieć zmiany przeprowadzane w drugiej części przez Mariusza Rumaka, ciekawiej było na trybunach, na których kibice rugali zarząd, wygwizdywali piłkarzy, skandowali różne okrzyki i jeszcze rzucili race na murawę.

null

Gol, który nic nie dał

W 83 minucie Joel Pereira nieco przypadkowo zdobył gola kontaktowego, który dał jeszcze nadzieję na choćby remis. Wliczając czas doliczony zespół Lecha Poznań miał jeszcze 14 minut na doprowadzenie do wyniku 2:2, przez który pozostałby na 3. miejscu i wciąż wyprzedzałby Legię. Niestety, Kolejorz był zbyt słaby, po strzeleniu gola nie stworzył sobie żadnej groźnej sytuacji, grał cały czas wolno, przewidywalnie dla przeciwnika, warszawianie nie musieli się wysilać, by mieć kontrolę nad meczem. Tym samym Lech Poznań po oddaniu 11 strzałów, w tym 3 celnych przegrał w meczu o Europę z Legią Warszawa, która oddała raptem 9 uderzeń, w tym jedno celne. Dziś Kolejorz zdobył aż 3 bramki, a mimo to, z arcyważnych 3 punktów cieszył się przeciwnik, który skorzystał na dwóch samobójach naszych stoperów. Przed meczem można było spodziewać się każdego rozstrzygnięcia, ale nikt, dosłownie nikt nie miał prawa przewidzieć aż dwóch samobójczych bramek podsumowujących ten sezon.

null

Jest już po sezonie

Koniec. Realnie jest już po sezonie. Po tym meczu, w tym po wydarzeniach na trybunach Lech Poznań już się nie podniesie, pomimo oczka straty do podium nie awansuje już do europejskich pucharów musząc rozegrać do 25 maja jeszcze dwa sparingi. Brak Europy to ogromny cios dla klubu na wszystkich polach, niebawem stanie się coś, czego obawiał się nawet sam zarząd. Lech Poznań straci miliony złotych, dostanie mniej pieniędzy od Ekstraklasy SA, będzie miał mniejsze pole manewru na rynku transferowym, kadra zostanie teraz odchudzona, o czym wiedzą już piłkarze, kadra będzie odmłodzona i jeszcze bardziej osłabiona. Wśród kibiców będzie panowało jeszcze większe znużenie, zniechęcenie i obojętność, która dobije i tak kulącą medialność Lecha Poznań, którym na co dzień od wielu miesięcy interesuje się mniej kibiców, niż np. w sezonie 2022/2023. Oczywiście wiele długich, letnich oraz nudnych tygodni oczekiwania na pierwszy mecz o stawkę odbije się na i tak mocno już poturbowanym przez ten sezon serwisie KKSLECH.com. Jesteśmy bezradni, a także uzależnieni od wyników Lecha Poznań, który w sezonie 2023/2024 nie umiał nawet zrealizować celu minimum, choć od 20 sierpnia miał na głowie grę tylko na dwóch frontach, a od końcówki lutego nawet na jednym. Do ogromnych strat, jakie poniesie Kolejorz oraz konsekwencji dzisiejszych wydarzeń będziemy wracać jeszcze wiele razy. Całego Lecha Poznań czekają smutne miesiące bólu, niepokoju i braku nadziei.

1. Jagiellonia Białystok 59 pkt.
2. Śląsk Wrocław 57
3. Legia Warszawa 53

4. Górnik Zabrze 52
5. Lech Poznań 52
6. Raków Częstochowa 52
7. Pogoń Szczecin 51

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

25 komentarzy

  1. sorel pisze:

    Taką spektakularną klęskę mógł ponieść tylko Lech. Rutkowskich…

  2. Sosabowski pisze:

    Ten mecz był skandaliczny na tak wielu poziomach że człowiek nawet nie ma siły pisać. „Le Cabaret” jak pisał jeden z naszych niegdysiejszych graczy. Zacznijmy od tego, że aktualnego Lecha nie da się lubić. Wszyscy pochowani po norach, wypowiedzi w stylu Szymczaka, puste frazesy od Murawskiego czy Salamona. To już nie przejdzie… jest na tyle źle, że my, najwierniejsi kibice zaczynamy zastanawiać się czy lepiej to oglądać czy jednak spędzić czas z rodziną. Koniec końców i tak sidamy na trybunach czy przed telewizorem i czujemy się zwyczajnie oszukani. Mecze Lech – Legia od lat pomimo często małej ilości bramek były jak przeciąganie liny. Totalna napinka i prężenie muskułów. W mediach, u kibiców jak i na boisku. Na tym ostatnim bywało że aż się paliło i dochodziło do starć. Tymczasem pomimo wielkiej wagi tego meczu. Na własne życzenie z resztą. Kibice obu drużyn zastanawiali sie tylko kto bardziej się skompromituje. Kolejny weekend i kolejna mokra tkanina na twarz. Znowu piłkarze nie umieli stworzyć nawet iluzji że im się chce. Według mnie najtłustsze koty to Murawski i Karlstrom. Jest ich pełno a jakby nigdy tam gdzie trzeba. Przy akcjach przeciwnika zawsze spóźnieni, za to w ataku nie dają zupełnie nic. Tylko do tyłu i zero kreatywności. Zaraz za nimi stare wygi Douglas, KveKve, Im trzeba zwyczajnie wręczyć antyramę i podziękować. I na samym szczycie wisienka na torcie Velde, który wydaje się że zwyczajnie sabotuje. Bo inaczej nie można tego nazwać kiedy kolejny mecz z rzędu nie idzie za piłka a staje w miejscu. Nie schodzi juz do strzału na lepszą nogę tylko… właściwie to nic. Po prostu jest na boisku. I tu też upatruję kolejnej rzeczy tj. Mariusz Rumak. Dzisiaj na konferencji między słowami wyczytalem, być może źle być może trafnie. Że on tym chłopakom na skrzydłach (Velde, Szymczak) zamiast grać tego co Lech umiał najbardziej tj zejścia do środka, dryblingu, strzału. Dużej swobody taktycznej. Zwyczajnie nakazuje wrzucać. Tym samym mamy 22 wrzutki 4 u celu… ludzie kochani. Jeśli to jest plan na ofensywę Lecha! To trzymajcie mnie. Przecież to jeszcze za Broma nieźle chodziło w wielu meczach. Jak można tak zażynać coś co już działało? Mam nadzieję że to tylko moje domysły bo by człowieka coś strzeliło. No i przynajmniej na konferencji padło: nie było kogo wpuścić. Pamiętajmy że to kadra na trzy fronty. A oni nie mieli kim grać. Widzę pewne rozbieżności z Dyrektorem Sportowym. Tymczasem czekajmy kto pierwszy wyjdzie do kamer mówić o tym jak świetna jest atmosfera w klubie, jak to skupiają się na kolejnym meczu. A raczej na tym od kogo oklep zbiorą następnym razem. Szkoda że na nikim już to tam nie robi wrażenie. Piłkarze Lecha są jak pracownik na wypowiedzeniu. Każdy z nas wie jak wtedy wygląda praca. Jak to 1:2 z Legią dzisiaj.

  3. piotrx pisze:

    Lech nie awansuje do pucharów nie zarobi pieniążków, nie wypromuje młodych talentów? Ojojoj jak przykro.
    Ale tak to już jest jak właścicielem klubu sportowego jest totalny dyletant, menadżerskie zero, człowiek bez żadnych kompetencji do takiego stanowiska, po prostu facet (choć to chyba przesada) bez jaj i honoru.
    Myślę też, że nie wszyscy zdają sobie sprawę, że firma produkującą sprzęt AGD , z którą przypadkiem ten jegomość jest powiązany ma potężne problemy.
    Myślicie, że pieniążki m.in. z dzisiejszego „widowiska” pójdą na wzmocnienia , dobrego trenera, szkółkę, premie za wynik sportowy (huehuehueh)? Obawiam się, że jeśli tak właśnie myślicie to będziecie odrobinę rozczarowani… ( do czego zapewne już wszyscy w Poznaniu przywykli)

    • olos777 pisze:

      Szczerze?Po tym sezonie,po dzisiejszym guano jakie podano na Bułgarskiej z całego serca życzę,żeby ten projekt o nazwie Lecho-Amica Rutkowski S.A. rozpadł się,zapadł pod ziemię,spalił.Najzwyczajniej umarł i spadł do B klasy.Żeby Rutkowscy do piątego pokolenia byli przeklęci,za to co zrobili mojemu kochanemu Lechowi!!
      Życzę ci Phiotruś,żebyś spadł z ligi,a później jeszcze niżej,to może w końcu zrozumiesz i zmądrzejesz tłuku.
      Aaaaaaa stfu na ciebie i twoją rodzinę-przeklinam cię!!!!!

      • piotrx pisze:

        Szczerze to mi to jest już kompletnie obojętne. Przez kilka lat kłębiła się we mnie złość na całą sytuację wokół Lecha. Fatalne zarządzanie, brak celów sportowych, brak kompetencji, stracone szanse i przegrane trofea, które były na wyciągnięcie ręki.
        Dziś nie znajduje w sobie nic oprócz obojetnosci.
        Na stadionie byłem w tym sezonie raz, żeby dzieciaki zobaczyły mecz na żywo. W telewizji obejrzałem nawet nie połowę meczów Lecha. Wczorajszy spektakl zobaczyłem tylko dlatego, że znajomy wpadł. I ww sumie i tak przegadaliśmy cały mecz na inne tematy.
        Lech to dziś synonim totalnej klęski, upadku klubu sportowego, braku jakiekolwiek ambicji i sportowej walki.
        Doprowadził do tego jeden człowiek i jego klakierzy – nigdy im tego nie wybaczę. To oni zabrali nam Lecha, okradli go i nas z dumy i tradycji, zniszczyli marzenia i niech stąd spierdalają.

  4. Reyvan pisze:

    Czyli Douglas wczoraj był zamieszany we wszystkie stracone bramki, w tym te dwie nieuznane
    Złe ustawienie, faul łokciem, fatalna próba wyprowadzenia piłki na trzy kontakty, i na koniec nie przejęte podanie, od Karlstroema, choć tutaj akurat najmniej winny.
    NIeźle.

  5. PAWEL pisze:

    Naprawdę ktoś kto zadecydował o pozostawieniu w tym sezonie Douglasa i Sobiecha powinien wylecieć na zbity pysk. pisze o tym uporczywie od roku. Lech ma zwrotność tankowca jeżeli chodzi o dobieranie pracowników do potrzeb w klubie (zarząd, trenerzy i piłkarze). Nawet w korporacji jaką jest KKS powinno to wyglądać lepiej.

  6. jerry21 pisze:

    Ten mecz stanowi kwintesencje całego sezonu.
    Przegrana po dwóch samobójach!
    No tego to nikt nie przewidział!
    Tak to tylko Lech potrafi. Brawo Wy!
    Już sam początek to tragedia.
    Stracony gol na samym wstępie ( var- nieuznany), potem sprokurowany karmy ( obroniony). To już powinno zawodników otrząsnąć. Ale nie, im było mało. Więc samobój! Kompromitacja.
    To już rozłożyło Kolejorza na łopatki.
    Wiadomo było, że już się nie pozbiera.
    A potem kolejny samobój! No tym to już nasi kopacze przebili wszystko.
    Nie pamiętam dwóch samobójczych bramek Lecha w jednym spotkaniu, a tutaj nawet w jednej połowie.
    Szczyt!
    Przegrywamy z zespołem równie słabym, który oddał tylko jeden celny strzał w bramkę ( z karnego!)
    To nie oni wygrali, to my przegraliśmy.
    Nie liczyłem przed tym meczem na wiele, typowałem remis ze wskazaniem na gości.
    Jednak przebiegu spotkania nie przewidziałem, jak zresztą chyba nikt.
    Lech w tym sezonie dokonuje rzeczy niebywałych.
    Odpaść w pucharach ze słabym Spartakiem Trnava, przegrać w Szczecinie 0:5, zremisować 3:3 mimo prowadzenia 3:0, przegrać 0:4 w Częstochowie, przegrać ze spadkowiczem w Chorzowie, stracić gola grając w przewadze z kolejnym spadkowiczem…
    I można by jeszcze wyliczać, jednak dam spokój bo szlag mnie trafia.
    Rutkowski, Klimczak, Rząsa, Rumak!
    Coście zrobili z tym naszym klubem…
    Klub pośmiewisko.
    Kto i kiedy to teraz posprząta?
    Źle to wygląda…

  7. smigol pisze:

    „Całego Lecha Poznań czekają smutne miesiące bólu, niepokoju i braku nadziei”

    Jak mawiał klasyk „i nie zmienia się nic”

    • bombardier pisze:

      I tak ma być – PRECZ z takim klubikiem!
      Te komentarze nawiedzonych – patrz wyżej – pokazują dobitnie,
      że nadal wierzą w tych POPAPRAŃCÓW!
      Te analizy i wnioski guzik dają!
      Za wczorajszy mecz każdy grajek z B-17 skasował grubą forsę,
      a nawiedzeni kibice co dostali?
      OLAĆ ZIMNYM MOCZEM TEN SKAPCIAŁY KLUBIK!

  8. fox pisze:

    Po prostu już nie chce się nawet pisać.Ba nawet mówienie o Lechu wywołuje ból. Tylko taka oferma jak młody Rutek mógł wpaść na pomysł zatrudnienia Rumaka,tylko on może trzymać na stanowisku kolejną taką ofermę jak Rząsa którego z resztą od zawsze uważam za pozoranta bo i tak wszystkie decyzje podejmuje Rutkowski.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że on nigdy się nie podda,nigdy.Za Rutkowskich w Lechu nigdy nie było najlepiej ale z chwilą gdy senior zdecydował się dać Lecha młodemu skończyło się wszystko.Do tego jeszcze równoległym prezesem jest księgowy dla którego liczy się tylko exel.Można by na ten temat pisać i pisać ale po co dopóki ten klub będzie w rękach Rutkowskiego nic się nie zmieni.

  9. Tetryk78 pisze:

    W komentarzach i nagłówkach przewija się refren :” po tym meczu sezon jest stracony”. Ja mam na to trochę inny punkt widzenia. Ten sezon wg mnie stracony był po meczu ze Spartakiem. Po tym przegranym meczu, którego teoretycznie nie można było przegrać coś pękło w tej drużynie. Już wtedy pisałem w komentarzu, że pod koniec sezonu będziemy się nakręcać najwyżej walką o 3cie miejsce – fakt – przez głowę mi nie przeszło, że ta walka też zostanie przegrana. Od tego meczu Lech jeszcze czasem „coś” grał ale zazwyczaj wtedy gdy grał „o nic”. Gdy stawka meczu rosła bo był to mecz o „fotel lidera”, „dogonienie lidera” „wykorzystanie potknięcia” już gra wyglądała słabo i bez wiary. Padały głosy, że Lech gra opierając się na indywidualnościach w drużynie. I jak dla mnie wąłsnie te indywidualności pozostawione „same sobie” pękły. Na poparcie tej obserwacji o przekręconym kręgosłupie drużyny zrobiłem swoją subiektywną analizę gry kluczowych dla Lecha zawodników. Oczywiście nie jestem ekspertem i kilka osób może sytuację postrzegać inaczej – ale proszę potraktujcie ten wpis jako przyczynek do dyskusji a nie jako „prawdy objawione”. Przechodząc do sedna:
    Pierwszy do tablicy – Bartosz Salalmon: zawodnik ocierający się o kadrę narodową – gość, który poza rewelacyjnymi warunkami fizycznymi potrafi też doskonale organizować grę obronną drużyny (vide mecz reprezentacji gdy wszedł za słabego Bednarka). Od początku sezonu grał odpowiedzialnie, dobrze w obronie a jego warunki fizyczne przydawały się też przy stałych fragmentach. Po porażce w Trnawie przyszedł czas afery z dopingiem – nie wiem czy faktycznie to był doping czy pomyłka ale umówmy się jakiś wielkich odwołań nie było co daje do myślenia. Po powrocie do gry w reprezentacji zagrał jak dla mnie „po profesorsku” natomiast w meczach Lecha widać w nim olbrzymie zaangażowanie, złość…ale to trochę dla mnie takie „objawy” aż przemotywowania. Salamon bardzo chce, widać że grając z obroną, która nie ma lewej strony a na prawej jest ona raczej mega ofensywna próbuje być wszędzie i często przez to jest nigdzie. Następny zawodnik z trzonu drużyny, którego gra uległa od początku sezonu zmianie to Joel – gra z przerwami na prawej obronie w roli wahadła. Na początku sezonu jego dośrodkowania stanowiły o sile Lecha. Obecnie widać frustrację tym, że mimo przerzutów na drugie skrzydło czy dośrodkowań „na punkt” nie ma kto tego wykorzystać. ta frustracja poszła w kierunku wykańczania akcji strzałem co akurat może trochę pomóc ale to tylko takie szczęście w nieszczęściu. Radek Murawski – typowy fighter – ktoś, kto potrafił spowodować na boisku, że rywalowi nie chciało się nawet oddychać głębiej. Obecnie przez długie fragmenty meczu „nieobecny” a gdy już się pojawi to równie dobrze może zrobić coś „na plus” jak i złapać głupią kartkę. Sousa -lansowany jako ogromny talent, grający w młodzieżówce Portugalii. Zawsze było wiadomo, że warunkami fizycznymi ustępuje większości przeciwników z siłowej ektraklapy. Jednak powinien techniką ośmieszać rywali albo zmusić do faulu i „wykartkować”. Niestety do tego potrzeba wsparcia pomocnika „za plecami”. Teraz widać, że ten zawodnik boi się wejść w drybling bo błąd kosztuje za zwyczaj kontrę. Gra więc znacznie poniżej swoich możliwości. Kolejny do golenia -Krzysiu Velde. Świetne wejście w sezon – wg mnie wypełnił dziurę po Skórasiu. Z tą różnicą, że mnij tracił głowę w polu karnym a częściej schodził do strzału do środka – co dziś zostało z tego zawodnika widać było w meczu ze szmatą… Pozostaje w końcu Mikael Ishak. Tu mam duży strach – ruszać klubową świętość. Ale widać gołym okiem jak z gościa, który okazał się lepszą wersją Gryty – potrafił nie tylko strzelać bramki ale też zejść po piłkę, wspierać i kreować, zeszło powietrze. Dziś mam wrażenie, że gra jakby „bez drużyny” – oczywiście jest na boisku, biega stara się, czasem strzela ale nie ma tej „chemii”z innymi zawodnikami. Może to brak Amarala, z którym potrafili zawiązywać cudowne akcje, może to skutki choroby, może wiek – ale to już nie ten sam zawodnik. to już nie serce, mózg i płuca a do tego kat dla przeciwników. I na deser Dino Hotic – zawodnik, którego gdy zobaczyłem w pierwszych spotkaniach powiedziałem sobie „zastępstwo za Amarala” – dobra technika do tego kreatywność i myślenie. Miałem nadzieję, że dogada się na boisku z Mikaelem i będzie znów jego siłą napędową. Obecnie forma na równi pochyłej zakończona kontuzją. Trudno znaleźć jedną przyczynę bo pewnie ten stan rzeczy to wypadkowa aniedbań trenerskich, złego przygotowania fizycznego itp. jednak mam wrażenie, że „mental” padł na boisku w Trnawie…

  10. jerry21 pisze:

    @Tetryk78
    Całkowicie się z Tobą zgadzam.
    Mecz w Trnavie to był początek końca. Też po tamtym spotkaniu pisałem, że dla mnie sezon jest przegrany. Tak szybkiego odpadnięcia z rozgrywek europejskich nic nie mogło dla mnie zrekompensować.
    Zawsze uważałem, że to zostaje w pamięci kibiców to mecze w Europie.
    To wspomina się po łatach.
    A tak zostaje ligowa młocka tylko.
    Wtedy po Trnavie coś pękło i nie nikt nie potrafił tego naprawić.
    Końcowe efekty znamy wszyscy…

    • olos777 pisze:

      Bo po Trnawie Phiotruś znów zrobił swój tradycyjny błąd,czyli NIC!Trzeba było już wtedy brać nowego trenera,poczekać do zimy i odpalić kilku zblazowanych tak dla przykładu-Barry,Milic,Sobiech.Wręczyć bilety,odprawę i kop w dupę!Zatrudnić 3 nowych i postawić ultimatum-albo PP,albo mistrzostwo i puchary.No ale w tym klubie memie jest to nie do pomyślenia,bo wszyscy liżą się po fiuta..Jest fajnie,fajniusio….po co to psuć.Jeszcze ktoś jak Velde dostanie focha?A nie….czekaj…

      • Tetryk78 pisze:

        Jak Piotruś zrobił już zmianę to z serii „zamienił stryjek…” z gościa, który był jak tata-łata i wmawiał kopaczom wbrew logice i temu co pewnie sami widzieli, że wszystko jest ok a oni są super i będzie dobrze, na gościa który ma filozofię typu: „nic nie umiem i nic nie wiem ale piłkarze ze względu na niewątpliwy zaszczyt grania pod moim okiem będą grać jak bogowie”…nie działa?….ej…dlaczego? No w wywiadach po meczu on serio nic nie rozumiał i nic nie wiedział…

  11. foxi85 pisze:

    Wniosek 1: wszyscy jak leci wypierd….ć na czele z tymi wronieckimi dziadami… Inaczej za rok będzie podobna sytuacja… Oby też bez pucharów, oby z pustkami na trybunach…. Przykre, ale brutalnie prawdziwe, 2,3 sezony na głębokim minusie, być moze skłonią tych wronieckich śmierdziuchów do odejścia z naszego klubu.

    • Pawel68 pisze:

      Niestety doją Lecha żeby amicę utrzymać.Caly czas to robią dlatego tak to wygląda.Zadnych szans na zmiany dopóki klown Piotruś będzie prowadził sprawy sportowe w tym cyrku- pośmiewisku całej Polski…

  12. PAWEL pisze:

    już wiem, jaki wniosek wyciągną prezesi, skoro najwyższy budżet nic nie dał, to po co przepłacać… raczej będzie tanio na przyszłość. A i do tego jeszcze, jak piszecie jest problem jest z Amicą …

  13. Olo pisze:

    A mnie przestało to wszytko dziwić. Wyobraźcie sobie, że Lech to fabryka śrubek. Piłkarze to robotnicy. Nad sobą mają majstra, który nie potrafi odróżnić śrubki fi 6 od śrubki fi 13. Nad nim jest dyrektor, który sprowadza gips jako materiał na śrubki. Nad wszystkim czuwa gospodarz domu który nie da się skrzywdzić absolutnie nikomu, czyli prezes. Problem w tym, że ten prezes nie odróżnia śrubki od nakrętki….

Dodaj komentarz