Top 10 (09-15.05)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: Didavi do newsa: Na chłodno: Temat na jeden dzień

„O Frederiksenie wypowiadałem się już wczoraj. Celna rzecz w tym „Na chłodno” jest taka. Wczoraj temat grzał. Dzisiaj już cisza. Cisza totalna. Nikogo Frederiksen już nie grzeje, bo to nie jest gorące, ciekawe nazwisko. Ktoś tam, taki. O. I tyle. Ogłosili, będzie. Każdy o nim coś poczytał i w sumie tyle. Ten wybór wydaje się tak bardzo nijaki, a sam trener nie ma osiągnięć i cv na jakie większość liczyła, że w zasadzie nie za bardzo o czym gadać. W mediach to samo. Wczoraj było głośno o Lechu, ale też sporo szydery, a dzisiaj już ogólnopolskie media zapomniały, że w ogóle coś się w Lechu wydarzyło, bo to nazwisko totalnie anonimowe, a jego wyniki i osiągnięcia na kolana nie rzucają i nie pobudzają wyobraźni. Zawsze przy ogłoszeniu nowego trenera czy piłkarza jest masa komentarzy o czystej karcie, o tym, że trzeba mu dać szansę i czas. Dać kredyt zaufania. Trzeba pomóc. To ja napiszę tak. Jak mu zarząd nie pomoże to mu nic nie pomoże. Jak mu dobiorą sztab swoim kluczem to Duńczyk już ma na starcie problemy. Jeśli nie pomogą mu budując jakościową kadrę to przegra, bardzo szybko przegra, tzn. może go szybko nie zwolnią, bo będą bronić swoich decyzji i nie przyznają się do błędu lub będą zadowoleni z promowania młodych, kosztem wyników. To zarząd musi mu pomóc. Skoro znowu wybrali trenera pod „swoje cele”, a nie nasze. Trenera którego mogli wybrać zimą. To niech mu chociaż dadzą narzędzia. W innym przypadku atmosfera wokół klubu będzie się pogarszać, a krytyka narastać bardzo mocno. Nie wiem czy są tego świadomi, tak jak Frederiksen może nie być świadomy tego co go w Lechu czeka.”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Na chłodno: Temat na jeden dzień

„Fakt, nazwisko które każdy musiał wygooglować. Bo szczerze nikt z nas nie oglądał pewnie ani jednego z meczy ligi duńskiej. Nam wszystkim zawsze wydaje się, że obcokrajowiec przychodzi z innego świata piłkarskiego. Tymczasem nie jestem przekonany, że liga Duńska jest na zupełnie innej skali niż polska. Jest inna fakt, bardziej profesjonalna, ale czy przeskok jest tak wielki? Kopenhaga odstaje i to widać gołym okiem, z całą resztą w LKE mielibyśmy normalne szanse na awans (patrz sezon Broma, nie teraz). Chciałoby się w końcu, żeby Lech ściągnał młodego, ambitnego trenera choćby ze szkoły niemieckiej trenerów i na takiego postawił. Takiego który rozwinie ten klub i choćby kondycyjnie podciągnie grajków o półkę wyżej. Nie wiem jaki będzie trener Frederiksen. Jak mawiał klasyk moze wypalić albo nie wypalić. Jedno jest pewne będzie odchodził jak każdy po spektakularnych porażkach i wtedy będziemy go oceniać. Na dzień dzisiejszy ma potencjał. Tylko jak słusznie zauważa redakcja, nie wiadomo czy będzie miał czas go pokazać i wykorzystać. Czy nie spali się po serii trzech porażek i zacznie gadać o „frustratach” w internecie bo w Danii nikt by nie śmiał podważać pracy trenera. Z drugiej strony wszystko zależy jak zawsze od tych na górze. Choćby jak tu któryś kolega wyżej pisał przyszedł Mourinho to lepiej nie będzie jeśli znowu dostanie szrot, pół kadry na kozetkach, a do grania jest trzech młodych, którzy za dwanaście godzin będą grali w rezerwach. Nic się dalej nie zmienia! Zmieniło się tylko naziwsko na ławce i to boli najbardziej. Dalej nie ma konsekwencji tego co się wydarzyło. Nikt nie beknie za Gholizdeha. Nikt za Trnavę. Nie da się osiągnąć sukcesu tymi samymi metodami, które przez wiele lat nie przyniosły prawie nic. Bo jak pisał pewien użytkownik X. Nawet losowo można wygrać w takim klubie jeden puchar na trzy lata. Rozumiem, że trzeba dać wiele szans na pewnych stanowiskach. Że na przykład DS powinien prowadzić długofalowo wizję klubu. Ale sześć lat to wystarczająco by zorientować się, że coś nie działa. Przywiązanie do nazwisk zgubiło tyle samo osób, co tych którzy zwalniają po paru miesiącach i kolejny. Żadne z rozwiązań nie jest idealne.”

Autor wpisu: Sp do newsa: Transferowy kocioł (lato 2024)

„Teraz zobaczcie, jakby nasza sytuacja kadrowa wyglądała gdyby nasz wspaniały zarząd, szef skautingu i przede wszystkim dyrektor sportowy nie zlekceważyli zimowego okna transferowego tylko przed 15 stycznia na pierwszy dzień zgrupowania w Turcji analizując rundę jesienną sprowadzili chociażby TRZECH nowych, jakościowych graczy na pozycję, które w poprzednim roku najbardziej zawodziły lub po prostu były braki. Powiedzmy, że sprowadzamy lewego obrońcę, który potrafi lepiej bronić niż Anderson, środkowego pomocnika na pozycję numer osiem, który będzie łącznikiem między defensywą z Jesperem na 6, a ofensywnym pomocnikiem. Do tego napastnik za Sobiecha, ale taki mający ambicje wgrać rywalizacje z Kapitanem Ishakiem pokazujący miejsce w szeregu Szymczakowi dla którego Lech to za wysokie progi na dzień dzisiejszy. Dzięki tylko trzem zawodnikom nasza ławka rezerwowych nie wyglądała by tak ubogo wiosną, dawała by większe pole manewru na korekty w trakcie spotkań mając przecież możliwość 5 zmian. Wzmacniając zespół zimą za jakiś procent kwoty za występy w Lidze Konferencji, market-poll czy raty za Kamińskiego nasz nieomylny zarząd mógłby skupić się w rundzie rewanżowej nad negocjacjami z zawodnikami, którzy przyjdą w miejsce piłkarzy mających zgodę na odejście po tym sezonie. Kwalifikując się latem do eliminacji ligi konferencji mielibyśmy w klubie połowę mniej zmartwień gdyż do kadry nie trzeba by wprowadzać 6 nowych piłkarzy tylko np. 3.

Już dzisiaj my kibice musimy głośno domagać się od Piotra Rutkowskiego i Tomasza Rząsy by nowy trener w obcym kraju, obcej kulturze miał komfort pracy już na pierwszym treningu.Oni muszą mu pomóc. Nie dajmy się propagandzie o najdroższej kadrze, opierając się na filozofii sprzedaży wychowanków, którzy jak wiemy nie są najlepiej opłacanymi zawodnikami. Nie jesteśmy Red Bullem by za nich mieć gotowych kolejnych piłkarzy z akademii nie tracąc na jakości więc sprowadzając zagranicznych piłkarzy logiczne jest, że przekonać ich możemy wypłatą bo jak nie to pójdą do Turcji, Chorwacji czy na Cypr.

Transferowy kocioł więc teraz trochę o tym. W Cypryjskim Arisie Limassol gdzie właścicielem jest Białorusin dyrektorem sportowym jest Polak, co byście powiedzieli na taką kandydaturę za Rząse? Plotki transferowe nas grzeją i latem powinniśmy zrobić wszystko by Kownacki do nas przyszedł i na przykład Chodyna.Dwóch wychowanków, którzy nie nadwyrężą budżetu. Za Velde na lewe skrzydło mistrz Słowenii Egor Prutsev, zobaczcie sobię jego profil i oceńcie sami czy warto byłoby wydać 1,0-1,5 mln euro na takiego gracza, jak wam się chcę to zobaczcie sobię na ofensywnego pomocnika Cukaricki Belgrad,jest tam taki mały robocik (nasz profil to filigranowi piłkarze), z bodaj umową ważną do końca tego roku będący w wieku takim, w którym trafiali do nas Semir Stilić oraz Darko Jevtić. Pele ze Skórzewa do kasy klubu kokosów nie przyniesie, ale pewnie by starczyło na Igora Miladinovića. W klubie z Belgradu jest też lewy wahadłowy Cumić, ale mając Eliasa potrzebny ktoś konkretny na lewą stronę defensywy. W środku pola stawiając odważnie na Kozubala obok Jespera, prosi się o to by sprowadzić gracza o profilu Jakuba Piotrowskiego lub NeNe z ofensywnie grającej Jagiellonii. Nam brakuje kreatywności w środku pomocy przez to, że Lech Poznań w Ekstraklasie gra na dwie 6 z 🥕 na kierownicy, który na 10 często był 12 zawodnikiem rywala, a wycieńczony antybiotykami Ishak musiał głęboko wracać się do środkowego koła przez co brakowało jednego, dwóch zawodników w ofensywnej tercji boiska gdzie powinni zagrywać dobrze wyprowadzający piłkę obrońcy. Wiecie co ostatnio mi chodzi po głowie, zimą Stal Mielec chciała wypożyczyć młodego Dziubę, jest tam Pingot, a był Mrozek więc ktoś w klubie musi posiadać rozeznanie o Stali, która jest chwalona za napastników. Może jest tam osoba odpowiedzialna za napastników/ graczy ofensywnych i to właśnie takiego człowieka sprowadzić do Kolejorza. Co o tym myślicie🤔”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Legia 1:2

„Ten mecz stanowi kwintesencje całego sezonu.
Przegrana po dwóch samobójach!
No tego to nikt nie przewidział!
Tak to tylko Lech potrafi. Brawo Wy!
Już sam początek to tragedia.
Stracony gol na samym wstępie (var-nieuznany), potem sprokurowany karmy (obroniony). To już powinno zawodników otrząsnąć. Ale nie, im było mało. Więc samobój! Kompromitacja.
To już rozłożyło Kolejorza na łopatki.
Wiadomo było, że już się nie pozbiera.
A potem kolejny samobój! No tym to już nasi kopacze przebili wszystko.
Nie pamiętam dwóch samobójczych bramek Lecha w jednym spotkaniu, a tutaj nawet w jednej połowie.
Szczyt!
Przegrywamy z zespołem równie słabym, który oddał tylko jeden celny strzał w bramkę (z karnego!)
To nie oni wygrali, to my przegraliśmy.
Nie liczyłem przed tym meczem na wiele, typowałem remis ze wskazaniem na gości.
Jednak przebiegu spotkania nie przewidziałem, jak zresztą chyba nikt.
Lech w tym sezonie dokonuje rzeczy niebywałych.
Odpaść w pucharach ze słabym Spartakiem Trnava, przegrać w Szczecinie 0:5, zremisować 3:3 mimo prowadzenia 3:0, przegrać 0:4 w Częstochowie, przegrać ze spadkowiczem w Chorzowie, stracić gola grając w przewadze z kolejnym spadkowiczem…
I można by jeszcze wyliczać, jednak dam spokój bo szlag mnie trafia.
Rutkowski, Klimczak, Rząsa, Rumak!
Coście zrobili z tym naszym klubem…
Klub pośmiewisko.
Kto i kiedy to teraz posprząta?
Źle to wygląda…”

Autor wpisu: tetryk78 do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Legia 1:2

„W komentarzach i nagłówkach przewija się refren:” po tym meczu sezon jest stracony”. Ja mam na to trochę inny punkt widzenia. Ten sezon wg mnie stracony był po meczu ze Spartakiem. Po tym przegranym meczu, którego teoretycznie nie można było przegrać coś pękło w tej drużynie. Już wtedy pisałem w komentarzu, że pod koniec sezonu będziemy się nakręcać najwyżej walką o 3cie miejsce – fakt – przez głowę mi nie przeszło, że ta walka też zostanie przegrana. Od tego meczu Lech jeszcze czasem „coś” grał ale zazwyczaj wtedy gdy grał „o nic”. Gdy stawka meczu rosła bo był to mecz o „fotel lidera”, „dogonienie lidera” „wykorzystanie potknięcia” już gra wyglądała słabo i bez wiary. Padały głosy, że Lech gra opierając się na indywidualnościach w drużynie. I jak dla mnie wąłsnie te indywidualności pozostawione „same sobie” pękły. Na poparcie tej obserwacji o przekręconym kręgosłupie drużyny zrobiłem swoją subiektywną analizę gry kluczowych dla Lecha zawodników. Oczywiście nie jestem ekspertem i kilka osób może sytuację postrzegać inaczej – ale proszę potraktujcie ten wpis jako przyczynek do dyskusji a nie jako „prawdy objawione”. Przechodząc do sedna:

Pierwszy do tablicy – Bartosz Salalmon: zawodnik ocierający się o kadrę narodową – gość, który poza rewelacyjnymi warunkami fizycznymi potrafi też doskonale organizować grę obronną drużyny (vide mecz reprezentacji gdy wszedł za słabego Bednarka). Od początku sezonu grał odpowiedzialnie, dobrze w obronie a jego warunki fizyczne przydawały się też przy stałych fragmentach. Po porażce w Trnawie przyszedł czas afery z dopingiem – nie wiem czy faktycznie to był doping czy pomyłka ale umówmy się jakiś wielkich odwołań nie było co daje do myślenia. Po powrocie do gry w reprezentacji zagrał jak dla mnie „po profesorsku” natomiast w meczach Lecha widać w nim olbrzymie zaangażowanie, złość…ale to trochę dla mnie takie „objawy” aż przemotywowania. Salamon bardzo chce, widać że grając z obroną, która nie ma lewej strony a na prawej jest ona raczej mega ofensywna próbuje być wszędzie i często przez to jest nigdzie. Następny zawodnik z trzonu drużyny, którego gra uległa od początku sezonu zmianie to Joel – gra z przerwami na prawej obronie w roli wahadła. Na początku sezonu jego dośrodkowania stanowiły o sile Lecha. Obecnie widać frustrację tym, że mimo przerzutów na drugie skrzydło czy dośrodkowań „na punkt” nie ma kto tego wykorzystać. ta frustracja poszła w kierunku wykańczania akcji strzałem co akurat może trochę pomóc ale to tylko takie szczęście w nieszczęściu. Radek Murawski – typowy fighter – ktoś, kto potrafił spowodować na boisku, że rywalowi nie chciało się nawet oddychać głębiej. Obecnie przez długie fragmenty meczu „nieobecny” a gdy już się pojawi to równie dobrze może zrobić coś „na plus” jak i złapać głupią kartkę. Sousa -lansowany jako ogromny talent, grający w młodzieżówce Portugalii. Zawsze było wiadomo, że warunkami fizycznymi ustępuje większości przeciwników z siłowej ektraklapy. Jednak powinien techniką ośmieszać rywali albo zmusić do faulu i „wykartkować”. Niestety do tego potrzeba wsparcia pomocnika „za plecami”. Teraz widać, że ten zawodnik boi się wejść w drybling bo błąd kosztuje za zwyczaj kontrę. Gra więc znacznie poniżej swoich możliwości. Kolejny do golenia -Krzysiu Velde. Świetne wejście w sezon – wg mnie wypełnił dziurę po Skórasiu. Z tą różnicą, że mnij tracił głowę w polu karnym a częściej schodził do strzału do środka – co dziś zostało z tego zawodnika widać było w meczu ze szmatą… Pozostaje w końcu Mikael Ishak. Tu mam duży strach – ruszać klubową świętość. Ale widać gołym okiem jak z gościa, który okazał się lepszą wersją Gryty – potrafił nie tylko strzelać bramki ale też zejść po piłkę, wspierać i kreować, zeszło powietrze. Dziś mam wrażenie, że gra jakby „bez drużyny” – oczywiście jest na boisku, biega stara się, czasem strzela ale nie ma tej „chemii”z innymi zawodnikami. Może to brak Amarala, z którym potrafili zawiązywać cudowne akcje, może to skutki choroby, może wiek – ale to już nie ten sam zawodnik. to już nie serce, mózg i płuca a do tego kat dla przeciwników. I na deser Dino Hotic – zawodnik, którego gdy zobaczyłem w pierwszych spotkaniach powiedziałem sobie „zastępstwo za Amarala” – dobra technika do tego kreatywność i myślenie. Miałem nadzieję, że dogada się na boisku z Mikaelem i będzie znów jego siłą napędową. Obecnie forma na równi pochyłej zakończona kontuzją. Trudno znaleźć jedną przyczynę bo pewnie ten stan rzeczy to wypadkowa aniedbań trenerskich, złego przygotowania fizycznego itp. jednak mam wrażenie, że „mental” padł na boisku w Trnawie…”

Autor wpisu: Didavi do newsa: Na chłodno: Z racy w głowę

„Było na tej stronie mnóstwo dobrych i trafnych tekstów opisujących rzeczywistość i działania w klubie. To „Na chłodno” jest najważniejszym, najmocniejszym i najtrafniejszym ze wszystkich tekstów powstałych na tej witrynie. To więcej niż tekst. To nie tylko słowa. To emocje. To jasny przekaz do ludzi w klubie. To przekaz do kibiców. To troska o klub!

Sezon przegrany. Sezon poddany w połowie. Właściciel schowany w norze. Przydupas właściciela też schowany. 6 rok za nic nie odpowiada. Terpiłowski nie ponosi żadnych konsekwencji swojej pracy. Rumak ma pozostać w klubie i szkolić młodych. W jakim klubie jest taka skala kolesiostwa i niekompetencji na którą jest ogóle przyzwolenie? Dopiero w niedzielę zaczęła kiełkować publiczna, powszechna złość. Szkoda, że dotychczas na stadionie wisiały transparenty o właścicielu Arki, a nie było takich o właścicielu Lecha. Ale w końcu są! Zaczyna coś kiełkować. Zaczyna się przelewać. Widać to po social mediach. Nareszcie było to widać na stadionie. Przyleciał nowy trener, wybrany przez tych samych ludzi, którzy wybrali Rumaka. Wybrany z klucza, gdzie najważniejsze to promowanie młodych. Nie potrzeba znać się na piłce, wystarczy znać Rutkowskiego, by wiedzieć, że to jedyny cel przedstawiony Duńczykowi. O co ma grać Lech w przyszłym i następnych sezonach? O podium. Oni niczego więcej nie oczekują. Przeraża mnie ta myśl. Budowanie kadry z wracających młodych z wypożyczeń i tych którzy są w klubie. Przeraża mnie ta skala, bo wiem co to oznacza. To oznacza właśnie brak sportowego celu. To oznacza sezon przejściowy. Ile jeszcze takich? Po takim sezonie, po tylu kompromitacjach, w klubie mają pozostać osoby za to odpowiedzialne i zawodnicy za to odpowiedzialni? To niepojęte.

Już wiadomo, że nazwiskiem trenera, jego przyjściem nie przekonali większości. Nie sprawili, że o nim się mówi z nadzieją na lepsze jutro. Jeśli chcieli tym dzisiejszym ogłoszeniem nowego trenera „przykryć” niedzielną kompromitację to im się nie udało. Chcieli ogłosić nowe otwarcie, ale nie mogą zrobić tego na pełną skalę, bo boją się wyjść z nory, choćby na konferencję. 3/4 transferami chcą przekonać, że będzie lepiej? Borowskim co nie gra w Warcie? Wilakiem co nie gra w Ruchu? Kto ma przekonać kibiców? Rząsa? Brak rewolucji w gabinetach. Brak jakościowej rewolucji w kadrze. Konkretnych wzmocnień, a nie upychania kadry młodymi, będzie oznaczał sezon przejściowy, co jest nie do zaakceptowania. To jest działanie na szkodę NASZEGO klubu. Naszego Lecha. Jeśli kolejny raz to tak zwyczajnie zaakceptujemy tak jak wielu akceptowało gdy przychodził Rumak, bo fajnie opowiadał o finałach w mediach, to mamy kolejny stracony rok. Kolejny przegrany sezon.
Ile jeszcze takich?!”

Autor wpisu: PMD do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Legią

„Oceny 🙂
Mott : To je pozoranty ! – Kiedyś Kiepscy mieli czeskiego trenera i on tak mówił o sowich graczach.
po 38 latach kibicowania z bólem muszę napisać, że nigdy Lech Poznań nie był Memem Poznań. A pamiętam dużo, spadek pamiętam, Pintera pamiętam, Oleśnicę pamiętam itd. Lech bywał cienki i do dupy, ale mem nie był. Teraz to memiczny klub memicznego prezesa, memicznego ds-a, memicznego trenera, memicznych kopaczo-podobnych i memicznej zgraji 40 tys. kiełbożerców. Tyle ocena zbiorcza.
A szczegółowo – najpierw pozytywy.
Mrozek obronił karnego, wykonywanego przez lidera gości i w normalnym klubie byłby bohaterem. Ale to Mem Poznań. Tak czy owak Mrozek był dziś postacią pozytywną, coś obronił, wykopami donikąd za wiele nie sp…lił. Plus w tej mizerii.
Perera się starał w defensywie nie zawalić, szło mu średnio, w ofensywie tylko na nim opierała się gra drużyny, parę zagrać niezłych (zwłaszcza centra do Velde), kilka niecelnych, gol z niczego. Plus.
Karlstrom zawsze pod grą, raz wślizgiem uratował nas przed 3 bramką, strzelać próbował (ten wykop to strzał chyba miał być), próbował tez rozgrywać, choć nie umie. To akurat słabe, ale jeżeli rozgrywać musi Szefu, to najlepszy komentarz do tego, co prezentuje Sousa. Mały plus
Na zero wyszedł Kvekve. Nie nie zrąbał, trochę biegał. Oficjalnie asystę ma, ale bez jaj – grał po obwodzie jak zwykle. A że z niczego Pereira strzelił, to nie zasługa Kvekve. Ani plus ani minus.
Murawski, walczak, łatacz dziur, bardzo przydatny, bo błędów u nas co niemiara. Bez wartości z przodu. Bez szału, ale niech będzie.
Podobnie Czerwiński, walczak na końcówkę, biega, próbuje bez efektu.
Tyle plusów. Nawet nijacy, to u nas plus.
Najgorszy na boisku Douglas. Żeby w meczu, gdzie są dwa swojaki zagrać jeszcze gorzej, to jest wyczyn. W pierwszej połowie chyba nie było akcji, w której czegoś by nie skopał. Fajny gość, niech szkoli juniorów albo rezerwy, ale nie w pierwszej drużynie. I nie grając na Wszołka, do k…y nędzy, Panie Trenerze ! Grande minus
Blazić. Gość, który załamał drużynę strzelając omyłkowo – albo i nie – swojaka. Nie ma co strzępić klawiszy na niego. Niech po mistrzostwach sobie idzie won, zapłaćcie mu pół dniówki…. Grande minus
Salamon walczył, nawet ryzykował wpadając na słupek – Kvekve mógłby uczyć się od niego zaangażowania przed turniejem. Nastrzelony albo nieskoordynowany ruchowo, zamiast zgasić piłkę odbił ją kolanem. Piękny gol, niestety do naszej bramki. Minus
Sousa, niby się stara, niby biega, niby coś chce. Czasami w swej karierze w Poznaniu miał niezłe mecze, ale meczy słabych, bardzo słabych, totalnie słabych było o wiele więcej. Pseudokreator, w praktyce wieczny hamulcowy kopiący do najbliższego, gra z nim to osamotniony Ishak. Minus
Szymczak, ani napastnik, ani pomocnik, ani skrzydłowy, ani drybler. Człowiek zagadka. Może u dobrego trenera coś by z niego było. Tutaj jest promowany wszędzie, bo jest młody, co roku jest młody, za rok będzie młody. Możdżeń-bis. Poza siłą fizyczną ma ambicję, ale z piłką nie wie co zrobić. W dobrej drużynie nie byłby tragiczny, ale tu razem z Sousą odcinają Ishaka od gry. Minus
Velde, gracz zeszłego roku, gracz Broma. Na początku rundy jeszcze jakoś szło siłą rozpędu, ale od pucharu z Pogonią nie ten człowiek, ma dość Poznania, ma dość trenera, ma dość drużyny. Nie, bo nie. I demonstruje to. Przy centrze Pereiry nawet się nie chciało mu biec. Piłkę oddaje do najbliższego, daje grać innym, samemu już nie chce. Niewolnik, z którego nie ma pracownika. Jeszcze jeden minus do kolekcji i niech idzie. Świetny zawodnik, ale już nie tu. Minus
Ba Loua. Piłkarz, któremu piłka przeszkadza. Potem przeszkadza mu przeciwnik. Ale jako pierwsze przeszkadza mu boisko i on sam. Won! Na pół dniówki nie zasłużył. Rząsa powinien mu płacić z własnej kieszeni. Obaj won…
Ishak. Walczy, motywuje, ale to cień prawdziwego Ishaka. Zgoda, nie ma z kim grać, nie ma jak grać, osamotniony, odcięty, w końcu zmęczony. Kolejny do pressingu, jakby za mało było defensywnych pomocników, kolejny do rozgrywania, jakby nie było geniusza kreacji. Minus najmniejszy z możliwych.
I wisienka na truskawce. Miszcz motywacji i taktyki, z tym że taktyki nie było przed meczem, a motywacji zwłaszcza w przerwie. Nawet zmiany na młodych nie było. Kononowicz trenerki. Najlepsze, że etatowo zajmuje się szkoleniem wszystkich dookoła. Ciekawie, jak to wygląda? Daje komuś VHS ze swoimi dokonaniami i mówi: Tu masz moje najcenniejsze momenty w zawodzie, przyjrzyj się dokładnie i nigdy tak nie rób !…
A nad całością unosi się duch Rząsy ku chwale Piotera.
To je pozoranty !
Jeżeli odpuszczą Koronę i Warta spadnie, to nie daruję ….”

Autor wpisu: Bart do newsa: Plusy i minusy: Lech – Legia 1:2

„Mrozek to mi trochę przypomina Gostomskiego. Gostomski miał świetne warunki fizyczne i potrafił obronić coś spektakularnego, ale regularnie wprowadzał nerwowość w obronie. Z Mrozkiem jest podobnie. Ma dobre warunki, potrafi w trudne interwencje, ale wprowadza w obronie nerwowość i niepewność. W niedzielę ładnie obronił karnego, ale kilka razy niepewnie wychodził do wrzutek albo piąstkował piłki które można było łapać. Z kolei przy samobóju Blazicia ewidentnie brakło zrozumienia Mrozka z Blaziciem. Problem z komunikacją ogólnie jest zauważalny. Mrozek nie potrafi dobrze „trzymać” obrony. Bywa też niechlujny. A to wypluje piłkę, a to wypiąstkuje zamiast łapać, a to nie wyjdzie do dośrodkowania, a to zawaha się przy skracaniu kąta. No i ta jego gra nogami. Obrońcy często zamiast wykorzystać bramkarza w rozegraniu wolą wybijać lagi, kręcić kółka z piłką lub kopać po autach.

Podsumowując: Mrozek to przeciętny bramkarz co nie wprowadza spokoju i pewności w bramce. Bednarek czy van den Hart może nie bronili lepiej, ale oni chociaż potrafili trzymać obronę i nie wprowadzali takiego chaosu. Jeśli Mrozek ma dalej być pierwszym bramkarzem, to niech mu chociaż sprowadzą lepszego trenera bramkarzy, bo spadek formy bramkarzy jest zauważalny odkąd bramkarzami nie zajmuje się Palczewski. Trafił się fachowiec od bramkarzy co z Bednarka zrobił czołowego bramkarza ligi, a oni zamiast się dogadać z Palczewskim (który chciał zostać!!), woleli go zastąpić trenerem z rezerw. Nie mogę tego pojąć.”

Autor wpisu: arturlag do newsa: Trzy gole, nędznie z czołówką, race i przeprosiny

„Po takim meczu, jak i po takim całym sezonie nie da się napisać nic odkrywczego. Jak mawiał Jan Pietrzak w jednym ze swoich dawnych skeczów „historia uczy tylko tego, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła „. Te słowa pasują jak ulał do działania władz Lecha. Rutkowscy z uporem maniaka stosują swój model zarządzania klubem. Z jednej strony skuteczny bo klub finansowo jest stabilny, ale z drugiej takie działanie nigdy nie doprowadzi do sukcesu sportowego, a o to nam kibicom chodzi najbardziej. Sport to emocje, a w erze Rutkowskich te emocje są zazwyczaj negatywne. W sporcie chodzi o wygrywanie, a zarząd i właściciele hołdują raczej przestarzałej idei olimpijskiej , że liczy się udział.Pytamy tu wciąż ile razy można popełniać te same błędy? Jak widać można w nieskończoność. Zatrudnianie zawodników z kontuzją czy takich bez odstępnego, którzy dawno nie grali. Brak reakcji na kiepskie wyniki i kompromitacje. Trenerzy z łapanki wymieniani w najgorszym czasie. Sprowadzanie piłkarzy gdy inni mają już kadrę zamkniętą po okresie przygotowawczym, bo taniej. Dyrektor sportowy bez kompetencji przyspawany do stołka.. Długo by wymieniać błędy rządzących ale to jeszcze chyba nie koniec tej farsy. Na horyzoncie następny trener, którego nikt nie chciał od dwóch lat. Skoro zgodził się na kontrakt nie wiedząc jakich będzie miał zawodników, czy będą puchary to czuć tu na kilometr desperację i pewnie ten eksperyment na żywym organizmie skończy się jak zwykle. Trudno być kibicem Lecha, coraz trudniej.”

Autor wpisu: Grossadmiral do newsa: Wystaw oceny po meczu z Legią

„Rutek się uczy powoli za to opornie. Przykra jest ta drużyna w tej chwili. Jak się jeden z drugim nie przewraca biegnąc z piłką to trzeci z czwartym strzelają jak stary dziad w chodakach a jeszcze piąty z szóstym sobie strzelą swojaka jak na lekcjach wuefu największe łamagi które tylko tam mogły stać czyli na obronie. Mistrz był blisko a wykluczyć się nie da 7 lokaty a to już całkiem karykaturalne. Fizycznie poziom 1 ligi i tylko w jednym meczu tej rundy wyglądaliśmy dobrze fizycznie i nawet ciekawie piłkarsko a mianowicie z Zagłębiem Lubin reszta już większy i mniejszy tzw pioch. Specjaliści ściągani z USA, Danii i Aanglii a jeszcze większy syf niż wcześniej. Oni wyglądają jakby grali mecze co 3 dni tam nikt nad tym nie panuje? kiedyś jak się w piłke średnio umiało grać to chociaż się nadrabiało fizycznie a u nas się nadrabia strzałami w akcie desperacji. Dobra indywidualnie to też pioch. Średnio rozgarnięty kibic już na jesień wskazywał Douglasa, że albo się pozbyć zimą albo zaproponować grę w rezerwach, żeby młodych uczyć a tu gra i z całą sympatią dla Barrego ale to już za wysokie progi. Jeszcze grając z jakimś kapuśniakami to ujdzie ale wystawiając go na szybkiego i zbudowanego Wszołka to smrodem pachniało od początku. Nie wspominając o naszym duecie stoperów. Kiedyś już pisałem, że Blazić to Wilusz niby dobry coś umie a ciąży jakieś fatum a tu się odbije to coś innego i ciągle jakieś perypetie. Chyba jednak trzeba ciąć więcej niż się wcześniej okazywało. Przecież ten Blazić przychodząc za darmo pewnie zarabia jak król. Może zagra coś na euro to go sprzedać należy i się nie przejmować. Niech chociaż Janas dogra te 2 mecze do końca, bo Rumakson jest skończony i niepotrzebny.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

Dodaj komentarz