Kluczowe mecze w sezonie

Scenariusz ligowego sezonu 2023/2024 był najgorszy z możliwych. Lech Poznań ciułając punkty przez całe rozgrywki (tylko raz wygrał 3 kolejne mecze) niemal do końca realnie walczył o tytuł Mistrza Polski nie mając jednocześnie zapewnionego startu w europejskich pucharach. Na końcu został z niczym zajmując 5. miejsce.

Lech Poznań zawalił rozgrywki Ligi Konferencji przede wszystkim przez gola straconego w Poznaniu. Bramka kontaktowa zdobyta przez Spartaka Trnava na 1:2 pozwoliła Słowakom uwierzyć w awans, rywal po tym dwumeczu nie ukrywał momentu, który według Spartaka był najistotniejszy w starciu z naszym zespołem. W lutym Kolejorz odpadł z Pucharu Polski w nieco inny sposób, tracąc gola w 119 minucie nie miał już czasu się podnieść, w tym odpowiedzieć bramką na 1:1.

W Ekstraklasie udało się znaleźć 9 meczów, które definiowały sezon 2023/2024. Po tych spotkaniach Lech Poznań oddalał się najpierw od tytułu Mistrza Polski, później od europejskich pucharów, na końcu tracił realne szanse na tytuł bądź nawet na Europę. Realnie w marcu było po mistrzostwie, dnia 12 maja po pucharach. O kluczowych meczach, które zadecydowały o przegraniu sezonu 2023/2024 trochę więcej poniżej.

Nieprzygotowani do gry o mistrza

Mecz 1 października z ósmą wtedy Pogonią miał odpowiedzieć na pytanie, czy Lech jest gotowy na Mistrzostwo Polski oraz czy faktycznie wychodzi z dołka, w którym znalazł się w sierpniu? Tego dnia doszło do masakry, poznaniacy zajmujący przed spotkaniem w Szczecinie wysokie 3. miejsce w ligowej tabeli przegrali aż 0:5 ponosząc najwyższą porażkę od 23 lat. Tego samego dnia Jagiellonia Białystok pokonała Legię Warszawa, wtedy jeszcze nikt nie traktował jej jako poważnego kandydata do tytułu.

01.10, Pogoń – Lech 5:0

Roztrwoniona przewaga

Przed zaległym meczem 24 października 2023 roku zespół Lecha miał szansę wyprzedzić drugą Jagiellonię Białystok oraz dogonić punktowo ówczesnego lidera w postaci Śląska Wrocław. Skończyło się przykrym remisem 3:3 i to mimo prowadzenia poznaniaków 3:0 (pierwsza taka sytuacja od 1956 roku). Kolejorz pozostał na 3. miejscu mając wówczas małą stratę do czołowych ekip, ale też niewielką przewagę nad pucharowiczami w postaci Rakowa Częstochowa oraz Legii Warszawa.

24.10, Lech – Jagiellonia 3:3

null

Gra na remis

Przed meczem Legia – Lech rywal był szósty, poznaniacy zajmowali 3. lokatę i w razie wygranej odskoczyliby legionistom na aż 8 oczek. 12 listopada John van den Brom nie był nawet zainteresowany wygraną, Lech pojechał do Warszawy po remis, który z trudem wywalczył oddając skandaliczną liczbę 5 strzałów. Po tym spotkaniu jasne stało się, co należy zrobić, po 14 dniach zarząd w końcu dojrzał do tej decyzji i po bardzo słabym taktycznie meczu z Widzewem Łódź 1:3 zapadła decyzja o zwolnieniu Holendra. Mimo wszystko Lech Poznań swój mental pokazał przy Łazienkowskiej, gdzie nie był zainteresowany zwycięstwem, w tym odskoczeniem Legii na 8 punktów. Między innymi dlatego to warszawiacy finalnie pozbawili nas europejskich pucharów.

12.11, Legia – Lech 0:0
26.11, Lech – Widzew 1:3

null

Zbyt słabi

Lech jechał do Częstochowy krótko po meczu z Pogonią w Pucharze Polski mając szansę zwolnić Dawida Szwargę i odskoczyć Rakowowi na 7 punktów. Ówczesny Mistrz Polski pozbierał się po odpadnięciu z Piastem Gliwice, zdominował Kolejorza, triumfował aż 4:0, przez co w dwumeczu miał lepszy bilans. Lech dnia 3 marca udowodnił, że nie jest gotowy na zdobycie tytuł Mistrza Polski, po paru dniach zanotował jeszcze 4 kolejne spotkanie bez zdobycia gola zaledwie remisując w Zabrzu z Górnikiem 0:0. Poznaniacy po 24. kolejce tracili do dwóch liderów 4 oczka nie mając jednocześnie żadnej przewagi nad Rakowem Częstochowa oraz Pogonią Szczecin i tylko 2 punkty więcej od Legii Warszawa.

03.03, Raków – Lech 4:0
09.03, Górnik – Lech 0:0

null

Puchary zaczęły odjeżdżać

Na przełomie kwietnia i maja zaczęło nam odjeżdżać nie tyle co mistrzostwo, a już same europejskie puchary. Lech Poznań najpierw nie wygrał u siebie z Cracovią, po paru dniach zepsuł kolejną majówkę przegrywając na wyjeździe ze zdegradowanym Ruchem Chorzów 1:2. Wtedy Kolejorz słabł w oczach, lecz wciąż zachowywał 3. miejsce m.in. dzięki słabości ligi i nieoczekiwanym wpadkom innych klubów. Na przykład po wizycie Lecha Poznań na Stadionie Śląskim potknął się Raków Częstochowa czy Legia Warszawa.

28.04, Lech – Cracovia 0:0
03.05, Ruch – Lech 2:1

null

To już koniec

12 maja realnie sezon 2023/2024 dobiegł już końca. Wystarczyło wygrać z Legią Warszawa u siebie, by przyklepać awans do europejskich pucharów. Remis był wtedy wynikiem minimum, jaki musiał osiągnąć Lech, remis w Poznaniu pozwoliłby Kolejorzowi utrzymać 3. miejsce w ligowej tabeli, które w sezonie 2023/2024 zajmował po 16 kolejkach (po 20 kolejkach był na podium). Dnia 12 maja 2024 roku niebiesko-biali przegrali u siebie 1:2, po 32. kolejce stracili pozycję na podium tracąc przy tym realne szanse na awans do europejskich pucharów. To dzień 12 maja 2024 roku zdecydował o całkowitym przegraniu sezonu 2023/2024, choć matematyczne szanse na uratowanie rozgrywek straciliśmy dopiero tydzień później.

12.05, Lech – Legia 1:2

null

Reklama




3 komentarze

  1. leftt pisze:

    Poważnie w marcu było po mistrzostwie? Wystarczyło ogolić takie tuzy jak Puszcza, Ruch, Cracovia czy Korona. Jeden punkt na dwanaście, strata do Jagi dziesięć.
    I niezależnie od tego, ile było kluczowych meczów – prawie do końca była szansa. Druga, trzecia, czwarta, dziesiąta. Ale nie wykorzystali żadnej. Jeżeli miałbym podać jeden kluczowy mecz to była nim Trnava – mecz, który zniszczył drużynę. Ale co to za drużyna, którą można zniszczyć jednym meczem?
    Jestem w stanie wybaczyć drużynie czy klubowi porażkę jeżeli widzę, że zostało zrobione wszystko, żeby jej uniknąć. W sezonie 2023/24 było wręcz przeciwnie – Lech robił wszystko, żeby tę porażkę ponieść. Nie pierwszy raz, ale chyba pierwszy w takim natężeniu.
    I innego Lecha nie będzie, sorry. Granie Lechem w FM jest sensem życia Piotrka i on się chyba rzeczywiście nie podda. A ja jestem za długo kibicem Lecha, żeby przerzucać się na Wartę czy coś innego. Jest to raczej przeciwne naturze, podobnie jak bycie kibicem porażek, co również tutaj występuje i czego nie zrozumiem nigdy.
    Sytuacja dla kibica ciężka, w zasadzie bez dobrego wyjścia.

  2. Lolek pisze:

    Piłkarze to są zwykli ludzie i pracownicy tacy sami jak my którzy pracują w zakładach pracy. Nie będą poświęcać swojego zdrowia dla klubu. Dzisiaj tutaj jutro gdzie indziej zmieniają pracodawce jak rękawiczki.Nie muszą się martwić o jutro bo są zabezpieczeni fnansowo na długie lata.

  3. Lolek pisze:

    Więc nie możecie się dziwić że grają słabo.

Dodaj komentarz