Top 10 (27.06-03.07)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Wnioski po pierwszym letnim sparingu

„Podstawy wniosek jest taki, że raczej nie zmierza to wszystko w dobrym kierunku. Trudno doszukać się jakiś pozytywów, przesłanek, że będzie lepiej.
Upłynęło już trochę wody od zakończenia sezonu a patrząc na to co dzieje się w Kolejorzu nie napawa to optymizmem niestety.
Znów późne rozpoczęcie przygotowań. Cały czas brak jakichkolwiek wzmocnień.
Myślę, że i nasz nowy trener po tym co widzi obecnie zacznie się już powoli lękać o przyszłość.
Wiem, że niby wyniki sparingów są nieważne i nie powinno się na nie zwracać uwagi jednak zwykłego kibica martwi to co widzi.
Każdy chciałby zobaczyć, że po zawalonym sezonie coś się zmienia na lepsze, choćby i wygrywając zwykły sparing.
Duńczyk wciąż bez swojego asystenta a na pewno przydałby mu się jakiś swój człowiek.
Trudno to pojąć bo chodzi o jedną osobę tylko a nie cały sztab.
Wiedział wcześniej o pracy w Lechu przecież.
Czy Frederiksenowi wystarczy czasu na wprowadzenie swoich zmian?
Czy zarząd cierpliwie wytrzyma jeśli początek będzie kiepski?
Czy nie ugnie się pod naciskiem opinii kibiców?
Boję się że może mu tego czasu zabraknąć.
Zarząd mu zbytnio nie pomaga. Niby kogoś szukają jako wzmocnienia ale pewnie czekają, gdy się uda kogoś sprzedać najpierw.
A Marchwiński i Velde nadal u nas grają.
Co do sparingu to obiecująco wygląda Kozubal, może dlatego, że wiosną nie grał u nas. Oby się jeszcze rozwinął.
Potrzeba świeżej krwi, koniecznie.
Tą kadrą nie ujedziemy dalej, nic nie ugramy. Trzeba kilku świeżych ogniw w jedenastce. Ci którzy są już wypaleni muszą odejść.
Oby kolejny tydzień przygotowań przyniósł jakieś dobre wieści.
Wreszcie jakieś transfery i dobry wynik w kolejnym sparingu.
Czekamy na jakiś dopływ tlenu, który ożywi Kolejorza!
Bo jeśli nie to zanosi się na rundę w środku tabeli, raczej bliżej dołu niż góry…”

Autor wpisu: Piknik do newsa: Wnioski po pierwszym letnim sparingu

„Pewnego Piknika nie martwi porażka Lecha z Piastem w sparingu. Wyniki meczów towarzyskich podczas okresu przygotowawczego nie zawsze ukazują w jakiej formie jest dana drużyna. Ekipy grały w eksperymentalnym składzie, po ciężkich treningach. Często zawodnicy w takich spotkaniach nie grają na 100 procent swoich możliwości. Jasne zawsze chciałbym aby Kolejorz wygrywał nawet w meczach towarzyskich, ale dla mnie ostatecznie liczy się mecze o punkty i Lech może przegrać wszystkie sparingi jeśli w sezonie będzie wygrywał kolejne spotkania w lidze i pucharze. Martwią mnie inne rzeczy. Po tragicznym sezonie gdzie Lech przegrał wszystko na każdym froncie w klubie nie dochodzi do prawdziwych zmian. Panowie od skautingu powinni wylecieć, dyrektor sportowy podobnie. Zmiany powinny dotyczyć również samego sztabu i nie chodzi wyłącznie o osobę pierwszego trenera Drużyna musi być wzmocniona a szatnia oczyszczona ze słabych zawodników. Tymczasem póki co klub sprowadził nowego trenera oraz młodzież z wypożyczeń, to ma uratować nowy sezon? Gdzie kibic Lecha ma szukać nowych nadziei ? Jak klub chcę zachęcić kibiców do powrotu na Bułgarską? Kiedy prezes zrozumie, że nie umie prowadzić dużego klubu i powinien zatrudnić człowieka ,który to potrafi? Ludzie są zniechęceni i nie ma już złości na zarząd powoli część kiboli jest obojętna do tego Lecha, który ma na papierze wszystko aby zdominować ligę. Finanse, bazę kibicowską, infrastrukturę sportową tylko włodarzy ma takich jakich ma….”

Autor wpisu: mouse do newsa: Lipcowe ruchy transferowe

„Wiesz…. 19 baniek straty w tym sezonie… i to nie pierwszy raz.
Samozwańczy geniusz zarządzania, mega-strateg, wielkokrotny zwycięzca plebiscytu #uj-amator przepala kasę na swe chore transferowe pomysły-niewypały, następnie zamiast takowe „kule u nogi” sprzedać to utrzymuje tych grajków do końca kontraktów na gwiazdorskich pensjach licząc, że może kiedyś odpalą („bo Arajuuri”), czasem nie robi transferów wcale i na ławce siedzą dzieci i nie ma kto wejść na boisko, zatrudnia skompromitowanych trenerów (podpier#alaczy poprzedników) bez warsztatu i charyzmy do prowadzenia pierwszej drużyny, etc, etc… Długo i dużo można tu pisać dalej. Co Akademia raz na jakiś czas „wyprodukuje” i sprzeda, co 1 drużyna zarobi w pucharach – to NADPREZES i tak PRZEPALA w piecu prowadzonego przez siebie „działu sportu” pełnego pseudo-profesjonalstów.
A teraz mi powiedz gdzie w takim postępowaniu – skutkującym wielomilionowymi stratami co kilka lat – jest logika?”

Autor wpisu: Maszynista do newsa: Śmietnik Kibica

„Witam!
Na początek muszę napisać coś o sobie, aby wyjaśnić na jakiej podstawie ośmielam się zabierać głos.
Pierwszy mecz Kolejorza na którym byłem w miarę świadomie („stopklatki” mam w pamięci) to rok 1963, oczywiście Dębiec, zwycięstwo z Górnikiem Zabrze. Przez nastepnych dwadzieścia kilka lat nie opuściłem chyba żadnego meczu w Poznaniu (ligowego, pucharowego, towarzyskiego) i trochę wyjazdów (indywidualnych) też zaliczyłem. Do dziś pamiętam emocje z roku 1971 – awans do II ligi (zwycięstwo z Lechią Gdańsk 1:0), z roku 1972 – awans do I ligi (zwycięstwo z Zawiszą 4:2), inaugurację I ligi i zwycięstwo z Legią 1:0 (wtedy pierwszy raz zabrzmiało „W górę serca…”, grał na stadionie zespół „Stress”); a żaden mecz nie wywołał już nigdy tak wielkich emocji jak pierwszy Puchar Polski – maj 1982, Wrocław, 1:0 z Pogonią;
Kolejorz – to nie było hobby; to stan umysłu…
Wracając na ziemię, tzn. na B17 w XXI wieku: to, co funkcjonuje tu pod egidą fabryki kuchenek gazowych nie ma już wiele wspólnego z tym, co pamiętam jako mojego (oczywiście nie tylko mojego) Kolejorza… dziś pozostały tylko dwie rzeczy: symbol i kibice. Kibice są skutecznie zniechęcani przez wiadomo kogo – tylko z nimi, tym kibolstwem, problemy, trzeba ich zastąpić „publicznością”, która tak samo przyjdzie (płacąc oczywiście) na mecz, jak chodzi na koncerty disco-polo, święta ulicy, jarmarki, festyny itp.; gdy mecz się skończy zapomni o nim i nie będzie się czepiać organizatorów; trzeba tylko zapewnić dużo atrakcji, zwłaszcza dla dzieci, wtedy sam mecz nie będzie jedynym i głównym powodem przyjscia na B17 i mało kto będzie narzekał na to, co zobaczy na murawie
Symbol jest „zniesławiany” przez kojarzenie go nie z dumną historią klubu, jego ludzi i regionu, ale coraz bardziej kojarzy się z całym tym dziadostwem (sapienti sat…) z ostatnich lat; w pewnym stopniu odnośnie symbolu można napisać, że nastapiło coś, co w języku biznesowym nazywa się „wrogie przejęcie” – przejęto symbole, herb, barwy i historię Kolejorza nie po to, aby w pierwszej kolejności realizować hasło „niech zwycięża Lech” (co przecież jest głównym celem klubu sportowego!), ale wykorzystując przejęty kapitał (niematerialny, czyli często cenniejszy od pieniędzy) przede wszystkim dbać o interesy własnej firmy – sportowej spółki akcyjnej; a jeśli uda się czasem, że „Lech zwycięży” to też dobrze…
C+ wyemitował serial dokumentalny „Złota dekada” – o Kolejorzu z lat osiemdziesiatych; duzo tam wypowiedzi ówczesnych zarządców klubu: Nowaka, Antkowiaka, Jankowskiego – oczywiście czasy były inne, ścieżki awansu inne – ale dla tych ludzi Kolejorz był czyms więcej, niż miejscem pracy… To se ne vrati…
Cóż więc będzie?? W mojej opinii możliwe są dwie drogi rozwiązania problemu: normalna i cudowna, nadprzyrodzona.
Normalna: zjawi się jakiś miliarder (dolarowy), założy klub np. Kolejorz Poznań, odkupi stadion od miasta albo zbuduje nowy (np. na Bema), zacznie od IV ligi, zatrudni fachowców, przyciągnie kiboli, rozkręci wielką akcję promocyjną, uruchomi akademię…. i za parę lat będzie majster
Cudowna: obecny Zarząd z B17 uzna sukces sportowy za jedyny i główny cel działalności, dla jego osiągniecia zatrudni samych kompetentnych działaczy i trenerów oraz przeznaczy na realizację celu wszystkie dostepne (i niedostepne) środki finansowe oraz nie zapomni, że klub piłkarski bez kibiców (kibiców, nie okazjonalnej publiki) to ersatz.
Jest jeszcze oczywiście trzecia droga: na B17 obok banerów z Aniołą, Jakubczakiem, Okońskim… staną kiedyś banery z Arielem Baluą i Filipem Szymczakiem, jako wspomnienie tych pieknych czasów, gdy nasz trzecioligowy klub grał w ekstraklasie….
Pozdrowienia dla wszystkich.”

Autor wpisu: melon771 do newsa: Sparing: Lech – Piast 0:1

„Moje wnioski po pierwszej połowie:
-Bednarek, Milic, Marchwiński i Velde mają odejść. Po co grają?
– Gurgul nie ma żadnych walorów ofensywnych. Zero.
– Dobry mecz Kozubala i Mońki.
– Hotić grał jak na początku swojej kariery u nas. Drybling i przegląd pola super.
-Ishak znowu gra swój mecz.
– Karlstrom bardzo wooolny. Wygląda jakby to jego teraz ugryzł kleszcz.
– Taktycznie póki co zero. Daje Duńczykowi pół roku, i go zwolnią. Nie dlatego, że jest słabym trenerem. Dlatego, że od zespołu wymaga dynamizmu i biegania. W pierwszej połowie to tylko Kozubal spełniał wymóg bycia blisko i grania na wyprzedzenie. Reszta to muły bagienne, gdzieś tam pilnują swoich sektorów zamiast atakować zawodników.”

Autor wpisu: Bart do newsa: Śmietnik Kibica

„Z tym skąpym to nie do końca bo na pierwszą drużynę wydatki są rekordowo wysokie, tylko problemem jest że te wydatki są niemądre. Na samego Gholizadeha wydali z milion euro i jaka z tego korzyść? Przedłużenia Douglasa czy Sobiecha też kosztowały, i jakie z tego były korzyści? Transfer Anderssona też kosztował i też korzyści marne. Hotić pewnie też zgarnął ładną premię za podpis, ale korzyści z tego brak. Sousa też swoje kosztował. Lech wydał dużo na pierwszą drużynę, ale podjął nietrafione decyzje personalne. Powiedziałbym więc, że w tym przypadku nie skąpy tylko głupi dwa razy traci.

W brytyjskim angielskim istnieje taki idiom: penny wise and pound foolish. Oznacza kogoś ostrożnego w wydawaniu niewielkich kwot, ale nierozważnego w wydawaniu dużych kwot. To określenie dobrze opisuje sposób działania Lecha. Problemem nie jest wywalenie ponad miliona euro na irańskiego Julka Letniowskiego bez kolan. Spalenie łącznie kilku milionów euro na nieudane transfery skrzydłowych nie jest problemem, ale dołożenie z 50 tysięcy do transferyu Kamila Wilczka było takim problemem że odpuścili ten transfer. Tak, Wilczek ładnych parę lat temu był jedną nogą w Lechu, ale transfer ostatecznie upadł bo właśnie poszło o tego typu frytki. Podobnym problemem wymagającym oszczędności jest zapłacenie profesjonalnemu tłumaczowi za tłumaczenie konferencji zagranicznych trenerów. Po co, lepiej dać do tłumaczenia Sypułę który nawet dobrze nie mówi po angielsku a na tłumaczeniach zna się jak ja na mongolskim balecie.

Lech oszczędza grosze na pierdołach i jednocześnie wydaje dużo na głupoty. Dziesięć tysięcy jest wazniejsze niż milion. Lech dysponuje dostępnymi zasobami w sposób nieprofesjonalny. Nieprofesjonalnie oszczędza na rzeczach na których profesjonalne przedsiębiorstwo nie oszczędza, a jednocześnie nieprofesjonalnie wydaje duże kwoty na aktywa których profesjonalne przedsiębiorstwo nie nabywa. Chodzi o to by za dostępne środki lepiej zorganizować klub, co jest jak najbardziej możliwe. W tym klubie jednak jest wieczna amatorka, prowizorka i działanie na pół gwizdka.”

Autor wpisu: Hazaj do newsa: Wnioski po drugim letnim sparingu

„Niewiele było w ostatnich sezonach wypożyczeń Lecha które w efekcie dawałyby coś „na plus” graczom wypożyczanym.
Z przeszłości – Moder, Skóraś, bo przecież Bednarek niewiele pograł w Łęcznej. Wypożyczenie niewiele poskutkowało w przypadku Szymczaka który jest przeciętny i tak na oko nie lepszy od Pawki Tomczyka. O Borowskim nie ma co pisać bo i wcześniej był cienki i taki został.
Widzę że mocno „podrasowało” wypożyczenie Kozubala ( nawet gdzieś przeczytałem że jest w „planach” odmładzania kadry Probierza). Mońka to zagadka. Gurgul bez szału jak i Pingot. Za wcześnie na oceny Antczaka choć oprócz Hotića tzw „starzy skrzydłowi” byli mocno bezbarwni.
Ogólnie w tym meczu – defensywa OK, pomoc za wyjątkiem kompletnego nieporozumienia jakim jest Sousa niezgorzej, a tak…. czyli Ishak w dobrej normie. Rywal – bardzo przeciętny, BARDZO.”

Autor wpisu: olos777 do newsa: Śmietnik Kibica

„W tym klubie nic się nie zmieni, bo Phiotr się nie zmieni. Wszystko zaczyna i kończy się na nim. Musi dojść do jakiegoś wstrząsu, zapaści, żeby zaczął myśleć inaczej. Do tej pory wszystko szło po jego myśli, bo liga była praktycznie opanowana przez 2-3 kluby. Legia, Lech i co rok jakiś królik z kapelusza. Lech i Legia przez nieudolność Loczka i Panicza stoją od 5-6 lat w miejscu. Takie kluby jak Raków, Jagiellonia, Pogoń, Śląsk powoli, powoli zaczęły się zbliżać do tej dwójki i już zaczynają je wyprzedzać, nie tyle finansowo, co organizacyjnie. W naszej lidze nie trzeba mieć budżetu na poziomie 120mln złotych. Wystarczy ogarnięty właściciel, prezes, dyrektor sportowy i w miarę ogarnięty trener a można spokojnie walczyć o mistrzostwo, bo ci „giganci” naszej ligi, to kolosy na glinianych nogach. Milionowe budżety, tysiące kibiców, tylko wyników brak. Palenie pieniędzmi w piecu, przepalanie swoich możliwości, zniechęcanie własnych kibiców do klubu, uważanie innych za głupków i twierdzenie, że tylko oni wiedzą jak to robić, to prosta droga do katastrofy i upadku.
Co się stanie, jeżeli Lech w nowym sezonie będzie bronił się przed spadkiem, lub nawet spadnie? Nie jest to niemożliwe, ba, nawet bardziej realne niż mistrzostwo, lub puchary! Co się stanie, jeżeli po pierwszych 5 kolejkach będziemy na powiedzmy 7-9 miejscu, ze stratą 8-9 pkt do lidera? Lecha nie da się lubić, nie da mu się kibicować osobie postronnej. Nie ma tutaj pasji, miłości do klubu i piłki nożnej. Jest za to miłość do kasy i samouwielbienie, narcyzm, buta, arogancja i zadufanie. Kiedy Pap Rutek wchodził do Lecha, stwierdził, że koncepcja robienia dużej piłki w małych miejscowościach się wyczerpał. Teraz widzimy, że koncepcja by Phiotr, zawód syn i zawód ojca również się wyczerpała! Nie mam wątpliwości, nic dobrego nas w najbliższych sezonach nie czeka jako kibiców Lecha, jak i samego klubu. Za góra 2-3 lata witamy się z 1 ligą!”

Autor wpisu: djwiewiora do newsa: Na co liczy zarząd

„Niestety smutno czyta się prawdę w pigułce.
Świetna analiza i trafna próba przeniknięcia w stan umysłu włodarzy Lecha Poznań…

Irytuje podejście władz do kibiców poznańskich.
Irytuje brak progresywnego, rozwojowego wdrażania kroków mających na celu ogolno pojęty rozwój.

Ciągle mąci się kibiców tanimi wymówkami,tak naprawdę mającym na celu maskowanie głównego celu istnienia klubu według ich założeń.
Tutaj ma nie ma się liczyć cel sportowy, o czym wielokrotnie się narzekało, punktowało nieudolne władze…
Inwestycje związane z klubem mają zostać sfinansowane poprzez promocję i sprzedaż wychowanków…
Celowo nie deklaruje się celów sportowych, gdyż to zakłada możliwość rozliczenia w przypadku niepowodzenia.

Najbardziej irytujący i bolesny wniosek jest taki, że przy odrobinie lepszej organizacji, poukladaniu struktur klubu tak,aby słabe ogniwa kolesiowskie zastąpić specjalistami mogłyby przynieść zaskakująco dobry rezultat.
Tak naprawdę nie brakuje nam wiele.
Tak jak w innym wątku któryś z użytkowników słusznie zauważył w odniesieniu do rozrzutności Lecha wobec grubych kwot (nieudane transfery wielomilionowe) vs oszczędności na śmiesznych kwotach (bilety na sparing z Dundee)… wystarczy zmienić dyrektora sportowego na fachowca, który to pouklada i sukces można osiągnąć w porozumieniu ze skutecznym wprowadzaniem młodzieży.
To da się osiągnąć przy skuteczniejszej polityce transferowej, długofalowym planowaniu i zarządzaniu kadrą.
Nie rozumiem dlaczego zapatrzeni w siebie włodarze tego klubu brną w zaparte pomimo salw śmiechu na ich nieudolne decyzje…
Kogo wy chcecie oszukać?

To smutne i żal serce ściska kiedy po latach kibicowania dochodzisz do wniosku, że sam byś pewnie lepiej to poukładał i zarządzał…
Król nieudacznik i poddani jego wierni słudzy w imię korpo poprawności i fałszywych power pointow z zakładanymi grafikami,byle na zielono, byle jaka się zgadzał, ważne że my jesteśmy zadowoleni, nie ważne że już dawno nie pamiętamy co to znaczy kibic – nasz klient, tam się zarządza z zamkniętych, przeszklonych sal konferencyjnych a grafiki z rzutnika malują im piękną, świetlną przyszłość w bogactwie u uznaniu…. bogactwie swej nieomylności a uznaniu jedynie swoich podwładnych…
Odklejeni od świata i obrażeni na kiboli, którzy niczego nie rozumieją!
Przecież to wszystko dla nich i klubu!

Dopóki Rutek nie wyjdzie spoza kółka wzajemnej adoracji do ludzi, którzy znają się na prowadzeniu klubu i nie zacznie myśleć o prawdziwym rozwoju i zatrudnianiu fachowców z własnym zdaniem i przede wszystkim dopóki nie przestanie się mieszać w sprawy sportowe dopóty nasz Lech miernotą i średniakiem będzie…z okazjonalnymi i przypadkowymi wynikami ponad stan.

Smutne to ale prawdziwe.
…”

Autor wpisu: jerry21 do newsa: Wnioski po drugim letnim sparingu

„Wiadomo, że to tylko sparing i nie można wyciągać daleko idących wniosków, jednak można już powoli zacząć oceniać zespół pod wodzą nowego trenera. W tym ciemnym tunelu widać jakiś promyk światła. Mały promyk nadziei.
Ten drugi sparing Kolejorza wyglądał dużo lepiej od poprzedniego.
Piłkarze biegali więcej ( może też dlatego iż było chłodniej), poruszali się szybciej po boisku.
Można dostrzec jakieś zalążki pomysłu trenera Frederiksena. Fragmentami był pressing, gra z pierwszej piłki. Były momenty dobrej gry. Wiadomo sparing, ale sama wygrana cieszy jak cholera. Wiem to śmieszne, jednak po tragicznej wiośnie i wielu porażkach człowiek raduje się już z byle czego. Tak to śmieszne i żałosne zarazem. Kolejorz zdominował rywala zdecydowanie i wynik mógł być wyższy. Nie mam nadal przekonania do nowego trenera ale jakiś pomysł na grę ma i pozostaje czekać co będzie dalej. Oceniając formacjami to w ataku tylko Ishak. Szymczak nie stanowi żadnej alternatywy niestety. Potrzeba kogoś na już do rywalizacji z Ishakiem, znając jego problemy zdrowotne. W pomocy ciekawie wygląda Kozubal, oby go nie zmarnowano. Ma chłopak smykałkę do gry i potencjał. Fragmentami wraca dawny Hotic, z początków w Lechu. Nieźle Karlstrom i Muraś. Gholizadeh miał przebłyski, Velde niby szarpał ale znów irytował częściej a i tak zaraz go nie będzie. W obronie Pereira wciąż szuka dawnej formy. Anderson raczej bez zmian. Banik nie zmusił naszych defensorów do większego wysiłku. Bramkarze też wiele pracy nie mieli, zwłaszcza Mrozek. Widać jednak wciąż, że to Bednarek lepiej gra nogami i przy pressingu przeciwnika jest pewniejszy. Teraz czekamy na kolejny sparing i może w końcu jakieś transfery. Frederiksen widzi już na pewno gdzie mamy braki.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

Dodaj komentarz