Transferowe sumy

Kwoty wydawane przez Lecha Poznań na transfery nie robią wrażenia nawet w Europie Środkowej, Wschodniej czy w Północnej. Sumy przeznaczane na transfery są podobne a nawet mniejsze od kwot, jakie na wzmocnienia przeznaczają mniejsze kluby, które mają dużo mniejsze możliwości finansowe od Kolejorza, nie czerpią zysków ze sprzedaży wychowanków czy z rywalizacji w europejskich pucharach.

Lech Poznań od lat szuka piłkarzy za podobne kwoty, wydaje podobne pieniądze na zawodników, którzy często nie podnoszą poziomu sportowego naszej drużyny. Kolejorz rzadko osiąga sukces, od święta przychodzi on z wielkim trudem, a po nim szybko wpada w kryzys, z którego wychodzi przez kilka lat.

Klub dotąd najwięcej pieniędzy wydał na kupno Adriela Ba Loui latem 2021 roku, aczkolwiek do dziś suma 1,2 mln euro nie jest zweryfikowana identycznie jak milion euro, który Lech Poznań miał wydać w momencie odkupienia Rafała Murawskiego od Rubina Kazań. Kwota 1,8 mln euro za Aliego Gholizadeha została już dawno obalona, Belgowie dokładnie pisali, jak wyglądał jego transfer do Lecha Poznań oraz ile stracili na tym piłkarzu (więcej na ten temat -> TUTAJ). Kolejorz wypuszczając swoimi kanałami kwoty transferowe do mediów z ogólnopolskimi zasięgami często znacząco je zawyża wliczając m.in. bonusy, których później i tak nie wypłaca.

Ali Gholizadeh kosztował około miliona euro
null

Bonusy często są wpisywane za awans Lecha Poznań do fazy grupowej europejskich pucharów, na przykład taki zapis był w momencie kupna Volodymyra Kostevycha. Do dziś kibice pamiętają obalone z czasem kwoty za dwóch pomocników sprowadzonych na Bułgarską głównie dzięki Ivanowi Djurdjeviciowi. W Portugalii długo śmiano się z miliona euro wydanego rzekomo na Pedro Tibę, który kosztował dużo mniej czy z 1,5 mln euro, jakie Lech Poznań miał przeznaczyć na Joao Amarala. Kolejorz kupił go za 700 tysięcy euro, kilka lat temu w jednym z wywiadów o tej sumie mówił Karol Klimczak, który sam obalił 1,5 mln euro.

Lech Poznań od lat kręci się w okolicach podobnych kwot szukając wzmocnień na podobnej półce finansowej. Niektóre pieniądze zwróciły się, przykładowo Kristoffer Velde, Jesper Karlstrom, Pedro Tiba, Robert Lewandowski, Joao Amaral, Artjoms Rudnevs, Lubomir Satka, Darko Jevtić, Kasper Hamalainen, Aleksandar Tonev czy Dani Ramirez byli warci wydanych kwot. Oczywiście, wiele poniższych sum jest przybliżonych, lecz potwierdzonych, niektóre zawierają premie managerskie, inne nie.

Joao Amaral był wart pieniędzy
null

Wśród najdroższych piłkarzy kupionych przez Lecha Poznań za czasów urzędowania obecnego właściciela byli zawodnicy, którzy się nie sprawdzili, ale udało się odzyskać chociaż część wydanych pieniędzy. Niektórzy przebywali na płatnych wypożyczeniach, mowa tutaj o m.in. Janie Sykorze, Karlo Muharze czy o Muhamedzie Keicie. W porę sprzedano Niklasa Barkrotha, klub zarobił też miliony złotych na Artjomsie Rudnevsie, Aleksandarze Tonevie, Robercie Lewandowskim czy Tamasie Kadarze.

Już dziś można śmiało ogłosić, że największe straty spowodował Adriel Ba Loua. Iworyjczyk rzekomo kosztował najwięcej, a Lech Poznań nie odzyska nawet połowy z zainwestowanej kwoty. W jego ślady idą niestety kolejni dwaj w postaci Aliego Gholizadeha oraz Afonso Sousy, ten drugi na razie jest rozczarowaniem, nie ma szans, żeby z taką grą i liczbami zarząd Kolejorza sprzedał go kiedyś za konkretne pieniądze widoczne później w klubowym budżecie.

Adriel Ba Loua jest (nieoficjalnie) najdroższym transferem w historii klubu
null

Warto podkreślić, że w Lechowym zestawieniu 25 najdroższych transferów za kadencji rodziny Rutkowskich nie są uwzględnieni zawodnicy z tzw. „wolnego transferu”, którym klub zapłacił solidne pieniądze za podpis. Na przykład takim piłkarzem latem 2021 roku był Barry Douglas a wcześniej Christian Gytkjaer. Duńczyk sporo kosztował.

Najwyższe wydatki na transfery w ostatnich latach (niektóre kwoty nie zawierają premii managerskich):

* – brak weryfikacji ceny

*1,2 mln euro – Adriel Ba Loua (Viktoria Pilzno)
*1 mln euro – Rafał Murawski (Rubin Kazań)
1 mln euro – Ali Gholizadeh (Royal Charleroi)
900 tys. euro – Kristoffer Velde (FK Haugesund)
800 tys. euro – Afonso Sousa (Belenenses Porto)
800 tys. euro – Jesper Karlstrom (Djurgardens Sztokholm)
700 tys. euro – Jan Sykora (Slavia Praga)
700 tys. euro – Joao Amaral (Benfica Lizbona)
650 tys. euro – Niklas Barkroth (IFK Norrkoping)
600 tys. euro – Artjoms Rudnevs (ZTE Zalaegerszegi)
600 tys. euro – Lubomir Satka (DAC Dunajska Streda)
500 tys. euro – Maciej Gajos (Jagiellonia Białystok)
*500 tys. euro – Djordje Crnomarković (Radnicki Nis)
*450 tys. euro – Tamas Kadar (Diosgyor VTK)
400 tys. euro – Karlo Muhar (Inter Zapresić)
400 tys. euro – Muhamed Keita (Stromsgodset)
400 tys. euro – Denis Thomalla (Red Bull Lipsk)
400 tys. euro – Nicki Bille Nielsen (Esbjerg)
*400 tys. euro – Dani Ramirez (ŁKS Łódź)
350 tys. euro – Volodymyr Kostevych (Karpaty Lwów)
350 tys. euro – Darko Jevtić (FC Basel)
350 tys. euro – Pedro Tiba (GD Chaves)
350 tys. euro – Aleksandar Tonev (CSKA Sofia)
350 tys. euro – Kasper Hamalainen (Djurgarden Sztokholm)
350 tys. euro – Robert Lewandowski (Znicz Pruszków)

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <

10 komentarzy

  1. mario pisze:

    żenada i wstyd.
    Klub, który rzekomo ma aspiracje i co rok chce grać w pucharach robi śmieszne transfery.
    Brak słów

  2. John pisze:

    Ach ci skrzydłowi, im więcej Lech wydawał tym gorzej,jeden Velde na plus.
    Jeszcze Toneva udało się opchnąć z zyskiem, ale to dzięki jego grze w reprezentacji.

  3. yarek76 pisze:

    Nie jest sztuką wydać na transfer kwotę 2 mln Euro (pod warunkiem oczywiście, że się ją ma), ale sztuką jest aby to był dobry transfer czyli taki, który przełoży się na podniesienie wartości zespołu, co z kolei powinno przekładać się na wyniki (MP czy PP). Lech w mojej skromnej ocenie jeszcze pewnie długo nie wyda dużych kwot gdyż nawet z tego co redakcja przytaczała, skuteczność transferów T. Rząsy oscyluje w okolicach 30% czy nawet mniej. Gdyby do Lecha przez 3-4 okienka transferowe (czyli co pół roku)) dołączał prawdziwy kozak wart 2-2,5 mln Euro, to wydawać by się mogło, że o trofea na krajowym podwórku byłoby dużo łatwiej a te dawałyby klubowi większe wpływy od Ekstraklasy, większe wpływy zapewne z biletów i dni meczowych a także co wydaje się oczywiste: większe wpływy z możliwości regularnego grania w fazie grupowej pucharu (choćby LKE). Wszystko to wydaje się być proste i oczywiste, ale nie jestem ani wybitnym fachowcem ani znawcą, to tylko luźne przemyślenia kibica takiego jak ja…

    • tomek27 pisze:

      Pierdu , pierdu … transfer za 1 mln € to totalna loteria . Żaden nawet sredni zawodnik tyle nie kosztuje . Jak taki Szkurin juz jest wart 2,5 mln € , Enali ponoc 3 mln € . A wydanie co okno 2 mln € na jeden transfer … troche by trwało zanim byś jedenastke sklecił . A jaka pewnośc ze taki gośc bedzie kozakiem ? Wg mnie wieksze niz gosc za 1mln € ,ale to nadal loteria . Czy Szkurin bylby kozakiem ? Yeboah kosztowal 1,8 mln €.
      Do tego gośc za 2,5 mln € chce zarabiac 2 x wiecej niz gosc za 1 mln € i zaraz masz kadre gdzie na wyplaty zamiast wydawac 50mln zl wydajesz 100 mln zl

      • yarek76 pisze:

        Idąc tym torem to każdy transfer jest loterią. Miałem na myśli sytuację taką, że kadra była wzmacniana co okno jednym „kozakiem” + oczywiście 2-3 mniejsze transfery. Skąd na to pieniądze? Choćby stąd, że wyniki mogłyby nakręcić sprzedaż biletów, gadżetów, większe wpływy z dnia meczowego, być może większych (czytaj z zasobniejszym portfelem) sponsorów. Nawet w spocie żeby osiągnąć sukcesy to niezbędne są inwestycje a takimi mogłyby być dobre transfery. To tylko luźne przemyślenia, nie ja jestem od zarządzania klubem.

      • tomek27 pisze:

        No to czyli wydajesz co okno na tego „ kozaka „ 2-2,5 mln € i robisz 2-3 mniejsze transfery . Czyli powiedzmy każdy po 500 tys € . Czyli musisz wydać co okno 4 mln € , na sezon 8 mln € czyli 35 mln zł … a nasz budżet to jakieś 130 mln zł i z tego co pamiętam ok 60 mln idzie na wynagrodzenia pierwszej drużyny , 15 na Akademię . To to już jest 110 … na całą resztę zostaje 20 . Czyli jak nam transfery nie wyjdą , to za 5 lat zaczynamy sobie od 4-tej ligi .
        Fajna wizja , ale nikt przy zdrowym rozsądku nie zaryzykuje takich sum .

  4. Lolek pisze:

    Cytuję Piotr Rutkowski : pięniedzy nie było ,nie ma i nie będzie.

  5. Pawel1972 pisze:

    Kwoty, które Lech wydaje na transfery w 2024 roku, nie robią wrażenia nawet na tle polskiej I ligi.

Dodaj komentarz