Podobieństwa do mistrzowskiego sezonu
Trwający sezon 2024/2025 na paru polach przypomina ten mistrzowski 2021/2022, który był fundamentem do późniejszej gry Lecha Poznań w Lidze Konferencji. Już pod koniec października bez problemu da się znaleźć kilka podobieństw do mistrzowskich rozgrywek, choć oczywiście każdy sezon jest inny.
Co łączy aktualnego Kolejorza z tamtym mistrzowskim? Nie tylko Mikael Ishak, Joel Pereira czy Antonio Milić. W podobnym czasie pokonaliśmy podobnych rywali czy notowaliśmy podobne rezultaty. Ponadto obecny Lech Poznań gra w obronie podobnie, jak Lech Poznań sprzed trzech lat i na dodatek punktuje niemal tak samo.
LIDER OD LATA
Obecny Lech Poznań wskoczył na 1. miejsce pod koniec sierpnia będąc liderem po 7 kolejkach z rzędu i od 2 miesięcy. Tamten mistrzowski Lech Poznań z sezonu 2021/2022 też objął prowadzenie latem liderując nieprzerwanie od 3 do 21 kolejki PKO Ekstraklasy. W całych tamtych rozgrywkach Kolejorz prowadził w tabeli po łącznie 25 kolejkach. Czy obecny zespół powtórzy wspomniany wynik? Poprawi go? Czy zdobędzie 9 tytuł Mistrza Polski w historii klubu? Dowiemy się najpóźniej 24 maja 2025 roku.
PODOBNE PUNKTOWANE
Obecny Lech punktuje podobnie jak tamten mistrzowski. Ten obecny Lech ma nawet punkt więcej po 12 kolejkach od tamtego Lecha i tyle samo straconych goli. Co ciekawe latem też pokonaliśmy Lechię u siebie (wtedy 2:0, teraz 3:1), jesienią zremisowaliśmy w Częstochowie, ograliśmy u siebie Śląsk bez straty gola czy we wrześniu zwyciężyliśmy przy Bułgarskiej aż 5:0. Trzy lata temu po październikowej przerwie na kadrę Kolejorz wygrał prestiżowe spotkanie z Legią Warszawa 1:0. Po trzech latach i zaraz po październikowej przerwie na obozy reprezentacji narodowych wygrał prestiżowy mecz na szczycie z Cracovią w Krakowie.
Sezon 2024/2025
1. miejsce – 28 pkt. 9-1-2, 23:7
Sezon 2021/2022
1. miejsce – 27 pkt. 8-3-1, 27:7
RAKÓW GŁÓWNYM RYWALEM
Raków Częstochowa naciska na Lecha Poznań identycznie jak w mistrzowskim sezonie 2021/2022. Wtedy późną wiosną nawet straciliśmy fotel lidera na rzecz częstochowian, którzy m.in. w marcu 2022 zwyciężyli przy Bułgarskiej, ale ostatecznie z pomocą Cracovii wyprzedziliśmy Raków w 32. kolejce kończąc sezon z 5 oczkami przewagi nad „Medalikami”. W sezonie 2024/2025 to znowu Raków Częstochowa jest najgroźniejszym rywalem Lecha Poznań w walce o tytuł Mistrza Polski. Tak uznali m.in. internauci KKSLECH.com w niedawnej sondzie.
DOŚWIADCZONY TRENER
Lecha Poznań w sezonie 2024/2025 ponownie prowadzi doświadczony trener, który wie, jak zdobywa się mistrzostwo. Nielsa Frederiksena różni jednak narodowość i liczba sukcesów, Maciej Skorża to mimo wszystko bardziej doświadczony szkoleniowiec z jeszcze większymi sukcesami. Co łączy Frederiksena i Skorżę? Obaj próbują odbudować Kolejorza po wcześniejszym, słabym sezonie. Duńczyk ma trudniej, bowiem przejął zespół w czerwcu, a Skorża objął drużynę już w kwietniu.
MILIĆ ON FIRE
Antonio Milić tak jak w mistrzowskim sezonie 2021/2022 – jest kluczową postacią w defensywie. Bez Chorwata nie ma obrony Kolejorza, a o tym, jak ważny jest to piłkarz można było przekonać się w meczu z Motorem, w którym 30-latka zabrakło na murawie, przez co w Lechu Poznań brakowało lidera w tylnej formacji. W ostatniej kolejce Milić wrócił do składu trzymając w ryzach całą obronę, której gra zależy przede wszystkim od postawy lewonożnego stopera.
KRÓL WSPIERANY PRZEZ PORTUGALCZYKA
Mikael Ishak znowu wiedzie prym w ataku i na dodatek jest wspierany przez ofensywnego pomocnika z Portugalii. Wtedy piłki do króla dogrywał Joao Amaral, dziś czyni to Afonso Sousa mający po 12 kolejkach 4 asysty i 3 bramki. Trzy lata temu po 12 kolejkach Amaral miał na swoim koncie 5 goli i 5 asyst kończąc mistrzowskie rozgrywki ligowe z 14 trafieniami oraz z 8 asystami.
POWTARZAJĄCY SIĘ PIŁKARZE
Nie tylko Antonio Milić czy Mikael Ishak mogą zdobyć drugie mistrzostwo Polski z Lechem Poznań. W kadrze wciąż są Filip Bednarek, Joel Pereira, Adriel Ba Loua, Radosław Murawski, Bartosz Salamon, a nawet Antoni Kozubal, który w mistrzowskim sezonie 2021/2022 zagrał raz przez 18 minut. Gdyby 24 maja 2025 roku Kolejorz sięgnął po 9 tytuł w swojej historii, to złoty medal należałby się także Jesperowi Karlstromowi oraz Kristofferowi Velde, którzy przed odejściem zdążyli zagrać w Ekstraklasie 2024/2025.
Ciekawe byłoby sprawdzić CO OSIĄGNĘLI potem piłkarze którzy już opuścili Kolejorza. Bo chyba Kendzi mistrz Ukrainy i chyba Grecji (z PAOK), Skóraś mistrz Belgii ( z Club Brugge) , Skrzypczak Mistrz Polski (z Jagą) , Karlstroem GRA w „poważnej lidze” (Serie A Udinese). O Marchwińskim zapominam bo…. nie gra, za cienki.
Reszta gdzieś na poboczach poważnego grania. Słabo tak w ogóle. No i Skorża bliski spadku z 1 japońskiej ligi z Urawa Diamonds.
Wniosek prosty:
Mistrz Polski tyle znacy co Ignacy a Ignacy…. g…no znacy 🙂
Ostatnio wygral 1:0 po golu w 90+10. Nie spadnie, ale tez nic tam nie osiaganie. Kwestia czasu powrot do Polski, koniec kariery lub Arabusy.
Zgadzam sie że są podobieństwa , ale są tez roznice. Zasadnica tonpodejscie zarządu. Wowczas determinacja dziś, oby top 3. Druga roznica to szerokosc i jakość kadrey. Pereira nie ma nawet konkurenta realnego do podstawy. A skoro już porównaniu Kownacki – Fiabema… być może norewgonzrobi jeszcze lepszą karierę od Dawida , ale na dziś jest to Melodie przyszłości, a nie jakość tu i teraz….
Kownacki to temat na ciekawy wpis. I dowód że eksperci guzik wiedzą kiedy nazwali go ” drugim Lewandowskim”.
Moim skromnym zdaniem wiele będzie zależało od przerwy zimowej. Utrzymanie średniej ilości punktów do końca tej rundy jest zapewne możliwe. Pytanie kto odejdzie już zimą i czy pojawią się wartościowi zawodnicy. Słowo klucz to „wartościowi”, bo dzisiaj piłkarzy w szerokiej kadrze mamy sporo, ale jakość wielu z nich pozostawia sporo do życzenia. Mając na względzie to, że jako kibice chcielibyśmy tytułu MP na koniec sezonu, to kadrę na kolejną rundę ale również na udział w eliminacjach do euro pucharów trzeba uzupełnić już tej zimy. Nie wiemy kto odejdzie po sezonie (a tak może być w przypadku kilku zawodników, są też kończące się kontrakty) a myślenia o budowaniu kadry na kolejny sezon nie powinno zostawiać się do lata, tak mi się wydaje.