Felieton kibica: Niech piłkarze w Polsce zarabiają jeszcze więcej

Od dłuższego czasu dajemy kibicom Lecha Poznań okazję współtworzenia serwisu KKSLECH.com a nie tylko udzielania się na nim w komentarzach. Pisząc swój tekst możesz liczyć na jego publikację tutaj. Dziś prezentujemy jeden z artykułów nadesłanych do nas przez kibica.


Niech piłkarze w Polsce zarabiają jeszcze więcej

Wiem, wiem, teza bardzo kontrowersyjna i za chwilę wielu z Was napisze, żebym puknął się solidnie w głowę jakimś ciężkim przedmiotem, ale postaram się w kilku zdaniach wyjaśnić, do czego zmierzam. A zmierzam do tego, żeby piłkarze grający w szczególności w Kolejorzu, zarabiali jeszcze więcej i żeby żyło się im dostatniej.
Polską ligę obserwuję bardzo dokładnie jakoś od sezonu 82/83, w którym to Lech zdobył po raz pierwszy tytuł Mistrza Polski. Na przestrzeni tych wszystkich lat zmieniło się w naszym kraju bardzo wiele, nie zmieniło się zaś tylko jedno, czyli mentalność piłkarzy biegających po krajowych boiskach. Owszem, prowadzą dużo bardziej higieniczny tryb życia, nie chleją już tyle co kiedyś, rzadko który pali, co wtedy było normą, coraz więcej z nich dba o dietę i odżywianie. Zdarzy się nawet jakiś ambitny, który zostaje po treningu, żeby jeszcze coś poćwiczyć. Ale mentalność „czy się stoi, czy się leży” nadal króluje w polskich klubach.

Podstawowym błędem jest oferowanie polskiemu piłkarzowi bajecznie wysokich podstaw kontraktów, które są gwarantowane i choćby się waliło i paliło, piłkarz musi otrzymać wszystko, co ma zapisane. Nota bene bardzo słusznie, bo nikt z nich chyba nie przystawia działaczom pistoletu do głowy przy ich podpisywaniu. W mentalności polskiego piłkarza kwota gwarantowana na poziomie 50.000-80.000 zł miesięcznie jest już tak bajecznie wysoka, że nie robi takiemu różnicy, czy zarobi coś więcej, czy też nie. Mamy potem efekty takiego podejścia aż nadto widoczne w rozgrywkach ligowych, kiedy wielu takim „profesjonalistom” nawet nie chce się biegać podczas meczu. Efekty takiego chowu widać aż za dobrze w europejskich pucharach. Dla nich te kwoty na polskie realia są tak gigantyczne, że reszta ich po prostu wali i mają klub oraz kibiców w dupie. Żadną motywacją do zapieprzania nie jest możliwość zarabiania kilka lub kilkanaście razy więcej, gdy udowodnią swoją zajebistość na boisku i któryś z klubów „zachodnich” będzie chciał go zatrudnić i po prostu kupić z naszej przaśnej ligi.

Dlatego pomyślałem sobie, jak temu można by było zaradzić. Sprawa jest według mnie bardzo prosta – niech zarabiają jeszcze więcej, ale nie tak zupełnie za darmo.

Poniżej przedstawiam swoją koncepcję:

– kontrakt podstawowy na poziomie maksymalnym 20.000 zł miesięcznie, żeby biedaki nie poumierały z głodu i żeby ich kobiety miały zapewnioną podstawę na waciki.
– strzelony gol w każdych rozgrywkach 15.000 – 20.000zł
– asysta w każdych rozgrywkach 15.000 – 20.000zł
– wyjściówka, ale tylko w wygranym meczu pod warunkiem zagrania min. 30 minut 15.000 – 20.000zł
– zdobycie Pucharu Polski 100.000 – 150.000zł pod warunkiem rozegrania iluś tam minut
– zdobycie Mistrzostwa Polski 300.000 – 400.000zł pod warunkiem rozegrania minimum połowy minut
– awans do fazy grupowej Ligi Europy 300.000 – 400.000zł pod warunkiem rozegrania min. połowy minut
– awans do Ligi Mistrzów 500.000 – 600.000zł pod warunkiem rozegrania min. połowy minut
– oczywiście likwidacja premii za wygrane mecze, które nie gwarantują zdobycia jakiegokolwiek trofeum

Według moich wyliczeń, średni zarobek roczny takiego piłkarza wyniósł by jakieś 1.200.000 – 1.600.000 zł (300.000 – 400.000 euro) a najlepsi dobili by do 500.000 euro, czyli 100.000 – 170.000 zł miesięcznie. Zarobiłby dużo więcej, a co, jak zasłużył niech ma, ale musiałby ostro zapieprzać, żeby załapać się do osiemnastki meczowej a następnie do podstawowej 11. Miernoty sportowe i mentalne oraz wszelkiej maści leserzy nie mieli by racji bytu, klub nie byłby zmuszony do płacenia bajońskich sum nie otrzymując nic w zamian, a kibic dostał by to, czego oczekuje, czyli walkę na całego i sukcesy w postaci MP, PP a może nawet w końcu Ligę Mistrzów. Zapewne wielu z Was teraz krzyknie: który z kopaczy podpisze taki kontrakt? Przecież żaden z nich na to się nie zgodzi i pójdą do innych klubów. Odpowiadam, że ten, który się nie zgodzi na tak sformułowany kontrakt jest leserem, miernotą i obibokiem bez charakteru, a takich obecnie mamy już wystarczająco wielu. Czyli konsekwentnie „szerokiej drogi” i szukać tak długo, aż się znajdzie takich 20. Będzie to świadczyło o tym, że mamy w klubie piłkarzy, którzy mają charakter, ambicję i chęci do ciężkiej pracy i zapieprzania, w zamian za ogromne wynagrodzenia. Tak, płaćmy piłkarzom ogromne pieniądze, ale za osiągnięte sukcesy, trofea i zaszczyty.

I nie zgodzę się ze stanowiskiem, że klubu nie będzie stać na tak wysokie wynagrodzenia. To piłkarze swoją postawą i zdobytymi tytułami zarobią na siebie, ponieważ klub zarobi więcej na karnetach, biletach, lożach VIP, cateringu, gadżetach, od sponsorów za osiągnięte sukcesy oraz z Ekstraklasy i od TV. Jestem ogromnie ciekawy, czy jakiś klub w Polsce zdecyduje się na takie rozwiązanie i będzie w nim konsekwentny. Chciałbym bardzo, aby tym klubem był Lech.

kibol69

Chcesz, by w przyszłości także Twój tekst znalazł się na KKSLECH.com? Pisz i wyślij go do nas pod adres: redakcja@kkslech.com. Jest szansa, że ujrzy światło dzienne. Więcej dowiesz się -> tutaj

>> Mistrzowski Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<




komentarzy 48

  1. fan123 pisze:

    Premię za gole i asysty są bardzo niesprawiedliwe. Wiadomo, że taki bramkarz czy obrońca nigdy nie strzelą więcej goli niż nawet średni napastnik czy skrzydłowy. Poza tym przy rzutach karnych ludzie zabijaliby się o możliwość wykonania. Jeśli nagradzać za jakieś osiągnięcia to tylko całoroczne, np od ilości występów, otrzymanych kartek. Lech stara się zawierać wiele klauzul finansowych, które dopiero wchodzą w życie przy osiągnięciu jakiegoś celu. Gwarantuje, że premie za awans do LM i LE mają już dawno temu ustalone.

  2. ArekCesar pisze:

    Niestety pensje nie na naszą kieszeń.

  3. Marecki60 pisze:

    @ kibol69. Ogólnie z Twoją opinią się zgadzam. Po za premiami za strzelone gole i bramki. W nowoczesnej piłce nożnej wszyscy muszą się bronić, a także atakować. Napastnik jest pierwszym obrońcą, a obrońca przynajmniej w teorii powinien brać udział w ofensywie. Często, gęsto ten co strzeli gola nie gra wielkiego meczu, a często gra tkz. padakę, ale w odpowiednim momencie znalazł się w odpowiednim miejscu. Miło by jeszcze było jakby o tym kto gra w klubie na każdym poziomie decydowały umiejętności, a nie znajomości i kasa rodziców. Kto miał do czynienia na jakimkolwiek poziomie ze sportem (i nie tylko) wie o czym w tej chwili piszę. Mnie osobiście nie interesuje ile zarabiają piłkarze, natomiast interesuje mnie ich zaangażowanie na murawie i to zarówno na treningu jak i podczas meczu o punkty. Z tym aspektem niestety u naszych piłkarzy różnie bywa. Pierwszy przykład z brzegu…Gergo Lovrencsics, lubię gościa, ale niestety najlepiej gra jak mu się kończy kontrakt. Może to i przypadek , ale nie on jeden gra na dobrym poziomie w sytuacji, gdy zależy mu na podpisaniu kontraktu, przenosinach do lepszej ligi i czasami nawet przeciwko byłemu klubowi, bo uważa, że go źle potraktowano (czasami słusznie).

  4. mól pisze:

    KAŻDY mógł lub może zostać piłkarzem, chyba, że wynikły(ają, ną) okoliczności np. zdrowotne uniemożliwiające uprawianie tego sportu.

  5. 07 pisze:

    Jest to temat do dłuższego przemyślenia. Na pewno nie na dziś po Sylwestrze. :)

  6. bezjimienny pisze:

    Premie za gole/asysty dyskryminują obrońców. Chociaż kiedyś wpadł mi do głowy system, w którym premię za bramkę dostaje cała drużyna, to by eliminowało „chamienie się” dla zdobycia premii indywidualnej a zarazem promowało ofensywną grę i wielobramkowe dobijanie rywala.
    Niemniej taki system ma jeden podstawowy minus. Hipotetycznie, jestem sobie piłkarzem, proponują mi taki kontrakt i co widzę ? Że wysokość moich zarobków zależy ode mnie co najwyżej w 10%. Ja mogę robić wszystko to czego wymaga ode mnie trener, tworzyć sytuacje jeśli gram na rozegraniu, dobrze się ustawiać jeśli jestem napastnikiem, bronić niesamowite strzały na bramce, ale jeśli pozostała część drużyny nie będzie strzelać bramek, tworzyć sytuacji, czy sprokuruje karnego w każdym meczu, to co ja mogę ? A jak doznam kontuzji ? Przepada mi absolutnie wszystko powyżej lichej podstawy. Ja, mając do wyboru „normalniejsze” oferty bym na coś takiego nie poszedł. A jeżeli nie mam innych ofert to jestem słaby i nie nadaję się do Lecha. Takie systemy dobrze wyglądają na papierze, ale nie wytrzymują negocjacyjnej konfrontacji z rzeczywistością.

  7. bezjimienny pisze:

    Ech, znowu nie przeszedł mi za długi komentarz…

  8. Pawelinho pisze:

    Szczerze? Nie wiem czy to w przypadku piłkarzy (wróć „gwiazd”) grających w naszej ekstraklasie dobry pomysł, ale kto wie może za paręnaście lat kto wie może wtedy rzeczywiście można by się zastanowić nad tym, aby te pensje podnieć. U nas problem nie są zarobki piłkarzy tylko ich podejście do zawodu a tutaj nadal jest ogromna przepaść między naszymi „gwiazdami” a tymi z co grają w Ligue 1, Bundeslidze, Premier League i tak dalej.

  9. Pawelinho pisze:

    *paręnaście lat. Może wtedy..

  10. KotorFan pisze:

    Premia powinna być tylko i wyłącznie od wygranego meczu. W przeciwnym wypadku piłkarze zaczną grać samolubnie, chcąc zdobyć bramkę czy asystę, szkodząc drużynie. Klub powinien nagradzać piłkarzy za MP, PP, LE, ale także karać za Żalgirysy i Stjarnany.

  11. Soku pisze:

    A moim zdaniem to nie ma (niestety) racji bytu.
    Premie powinna dostawać cała drużyna (ew. uznaniowa dla gracza, który będzie w danym meczu MVP – kto by to rozstrzygał, do ustalenia). Z tym, że tylko i wyłącznie za wygrane. Za remisy ewentualnie jakieś ochłapy.

    Ewentualnie – zostawić cały system taki jaki jest, z jedną wszakże nowością: drakońskie kary dyscyplinarne. Za samowolne przedłużenie urlopu, narażanie dobrego imienia klubu na szwank (puszczanie farby w prasie, pijaństwo, ekscesy czy np. demoralizowanie juniorów), durne faule czy – mówiąc po żołniersku – opieprzanie się na treningach. Chcesz zarobić – pracuj. Nie chcesz, będziesz dokładał do interesu. I albo jedziemy wszyscy w jedną stronę i na paliwo zrzucamy się wszyscy, albo jesteś leserem i dobrodusznie fundujesz koszty podróży innym.

    W ten sposób można by dowalić po kieszeni każdemu niesfornemu piłkarzykowi nawet przy cholernie lukratywnych wyjściówkach.

  12. bezjimienny pisze:

    I to jest to czego brakuje w Lechu, jakieś tam marchewki są, ale kija żadnego. A jak już ktoś wyciągnął (stanowczo za) małą rózgę to został przez drużynę pogoniony. Kary i konsekwencja w ich stosowaniu są potrzebne inaczej nikt nigdy na dłużej tej szatni nie poskromi.

  13. BartiLech pisze:

    Nie to bez sensu

  14. arek z Debca pisze:

    Troche to bez sensu. Premie powinna dostawac cala druzyna za wyniki a nie dany pilkarz za gole czy asysty. Na przyklad taki Trala, ktory haruje caly mecz dostanie mniej od Formelli, ktoremu przypadkowo jak ostatnio wyjdzie asysta. Brak w tym logiki. Pilkarze powinni dostawac max 5-10 tys, a wieksza reszta powinna byc wyplacana w dosyc wysokich premiach. Tylko taki system motywowalby pilkarzy do walki w kazdym meczu.

  15. Siódmy majster pisze:

    BartiLech-bez sensu? No to może umotywuj jakoś logicznie tę wypowiedź.Ja się zgadzam z wyjątkiem indywidualnych nagród za gole i asysty.Przy takich premiach zawodnik,który nie ma szans na owe gole /asysty byłby pokrzywdzony.Dotyczyło by to np. Buricia,który był najlepszym naszym piłkarzem jesienią i na swój kontrakt na pewno zapracował.Cały tok rozumowania kibola69 zmierza jednak w dobrym kierunku,mam taki sam podobnie zresztą jak wielu z nas.Jak wytłumaczyć np.sukcesy klubów czeskich lub rumuńskich w pucharach?Prawdopodobnie tym,że tam nikt nie rozdaje kasy na prawo i lewo miernotom tylko płaci za cholernie konkretny wynik.Innego wytłumaczenia nie widzę. Dodać jeszcze należy ,że są tam znacznie lepsi trenerzy niż u nas i do artykułu kibola69 dopisałbym chętnie konieczność postawienia konkretnych wymagań trenerowi i po ich wypełnieniu zapłacić mu zajebistą gażę.

  16. Mary pisze:

    A ja się zastanawiałam dlaczego Sandomierski zamienił się dziś z Cetnarskim podczas treningu noworocznego. Może profesor nowe zasady kontraktów szykuje? :))

  17. kibol z IV pisze:

    „Dyskryminowanie ” defensywy . Jesli już proponujesz indywidualne premie za gole , asysty to warto by uwzględnic premię dla defensorów za mecz bez straty gola. Bez takich uwarunkowań każdy nawet Kotor będzie chciał NAPADYWAĆ ! :D Ogólnie dobry artykuł ze sfery życzeniowych.

  18. madoo pisze:

    „Zapewne wielu z Was teraz krzyknie: który z kopaczy podpisze taki kontrakt? Przecież żaden z nich na to się nie zgodzi i pójdą do innych klubów.”
    Ja krzyczę :)

    „Odpowiadam, że ten, który się nie zgodzi na tak sformułowany kontrakt jest leserem, miernotą i obibokiem bez charakteru, a takich obecnie mamy już wystarczająco wielu.”
    Tak, ewentualnie gościem, który nie chce z własnej kieszeni odpowiadać za dziesięć pozostałych miernot i obiboków bez charakteru. No dobra, jest tym leserem, i co z tego? Sorki, ale to żaden argument :P

    „Czyli konsekwentnie „szerokiej drogi” i szukać tak długo, aż się znajdzie takich 20. Będzie to świadczyło o tym, że mamy w klubie piłkarzy, którzy mają charakter, ambicję i chęci do ciężkiej pracy i zapieprzania, w zamian za ogromne wynagrodzenia.”
    Przykro mówić, ale nie znajdzie się takich 20. A jak się znajdą, to tacy na poziomie II ligi, dla których to 10 tys. podstawy będzie wystarczającymi pieniędzmi. Koło się zamyka.

    Pomysł bardzo fajny, ale utopijny, gdyby tak się dało zrobić, to już dawno by to działało. Niestety, piłkarze wolą pewną kasę. Wszyscy, od Los Angeles po Sydney, a nie tylko od Szczecina do Białegostoku.

  19. Alcatraz pisze:

    Z ogólna koncepcją jak najbardziej się zgadzam duża kasa do podniesienia z boiska. Myślę że jednak trudno jest koncepcję przenieść w 100%. No i te układy,menadżerskie i głownie wolny rynek pracodawców.
    Lechowi coraz trudniej rywalizuje się na rynku transferowym z 7egią , pyta o tych samych graczy. Proporcja taką wersję kontraktu na starcie przegrywamy rywalizację.
    Ale sama wysoka premia np za serię 5 wygranych z rzędu, 10 itd byłaby motywacją Gdyby tu jeszcze proporcjonalnie do skali trudności ta premia również rosła.

  20. bezjimienny pisze:

    Głupio to pisać, ale najlepszy moim zdaniem system motywacyjny mieli w Amice. Rosnąca premia za każde kolejne zwycięstwo z rzędu. W pewnym momencie leśni musieli ponoć kupić sędziego żeby sędziował przeciwko ich drużynie bo się te premie zrobiły zbyt wysokie, tyle, że w Poznaniu by to zadziałało bo seria wygranych szybko napędza frekwencję czyli wpływy.

  21. F@n pisze:

    Ale gadacie z tymi bramkami i asystami. Obrońcy mieliby za czyste konta itp. Zresztą hajs można przyznawać tak jak punkty w tych ustaw ligę itp. Czyli, że gol napastnika to powiedzmy 4 pkt, pomocnik 5, obrońca 6, bramkarz 7. I to samo za czyste konta można robić. W przełożeniu na pieniądze.

  22. Mata26 pisze:

    Wszystko sie zgadza I naprawde pomysl godny uwagi no poza nagrodami za gole I asysty bo rownie dobrze obrona powinna dostac premie za 0 z tylu ogolnie premie za wygrana ale na Koniec sezonu z zastrzezeniem ze jest osiagniety cel minimum, za liczbe rozegranych meczy trofea I awanse do pucharow!

  23. Soku pisze:

    @F@n,
    Pomysł z premiami za gole w ogóle nie ma większego sensu.
    Wyobrażasz sobie, jaki ścisk by się robił przy wolnych, nie mówiąc już w ogóle o karnych? Atmosfera zrobiłaby się podła, bo każdy chciałby podejść do jedenastki. A w każdej drużynie są zawodnicy wyznaczani do strzelania, bo jednym wychodzi to lepiej niż drugim.

    Wprowadzanie zbyt dużej liczby zasad i warunków zabiłoby w ogóle cały pomysł. Wyobrażasz sobie zróżnicowanie np. cen biletów w zależności od tego, czy kibic był wcześniej na 1, 2, 5 albo 10 spotkaniach w sezonie? Albo np. wprowadzenie różnych cen na każdy rząd na sektorze, im bliżej murawy tym drożej (jak np. w teatrze czy koncercie)?

    Powinno być prosto. Wyjściówka gwarantowana kontraktem i tablica grzeszków, których „odhaczanie” z kolei powodowałoby utratę części wynagrodzenia (przykładowo, nadwaga nieuzgodniona ze sztabem trenerskim – w końcu np. taki Kamyk mógłby mieć te kilka kg więcej :-)).

    No i oczywiście premie za wygrane mecze (mniejsze regularne i większe po spełnieniu pewnych warunków – już pod koniec sezonu).

  24. sebra pisze:

    Poruszany temat jest na tyle ciekawy, że co jakiś czas wraca jak bumerang i zawsze można przeczytać argumenty za i przeciw ograniczaniu podstawy kosztem premii. Mi w tym systemie nie podobają się jedynie premie za gole i asysty, bo mimo wszystko mówimy tu o sporcie drużynowym, a nie indywidualnym.
    Jednak jak już wielu użytkowników przede mną wspomniało piłkarze wolą pewną kasę i wielu z nich pewnie do Lecha nie chciałoby przyjść gdyby pojawił się motywacyjny system uzależniający ich wypłatę od wyników drużyny, ale bądźmy szczerzy płacenie sporej podstawy tylko za dobre wyniki w lidze kiedy to prawdziwa kasa jest do zdobycia w europejskich pucharach jest dla mnie lekką przesadą. W szczególności jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie lata gdzie regularnie w pucharach piłkarze zawodzili, a klub zamiast się sportowo i finansowo rozwijać musiał w pierwszej kolejności martwić się jak pokryć wysokie koszty utrzymania pierwszej drużyny. Niestety kontrakty podpisywane z zawodnikami są specyficznymi umowami, których nie da się rozwiązać jak zwykłej umowy o pracę, a co za tym idzie ciężko wprowadzić jakieś realne kary, których piłkarze będą się bać. Dlatego też uważam, że nie ma co ulegać presji i płacić tyle co do tej pory, a dodatkowo większość kontraktów powinna być podpisywana na okres dwóch lat z możliwością automatycznego przedłużenia w zależności od spełnienia określonych warunków. Pozwoliłoby to ograniczyć ryzyko podpisywania długoterminowych kontraktów z zawodnikami, którzy mogą nie odpalić w Lechu.
    Swego czasu przedstawiłem w śmietniku podobną propozycję systemu wynagrodzeń w Lechu i była ona zbliżona do tej przestawionej w felietonie, ale nie zawierała premii za indywidualne osiągnięcia zawodników.

    sebra 13 kwietnia 2015 o 20:35
    Zresztą od nowego sezonu zmieniłbym system premiowania i gdybym mógł decydować to wypłacałbym tylko premię za konkretny wynik, a za taki uznaje miejsce na podium lub zdobycie Pucharu Polski. Nie byłoby żadnych premii meczowych do podziału na drużynę, a premie roczne uzależnione byłyby od podstawy wynagrodzenia danego gracza.

    Najlepsi gracze mogliby liczyć na 10.000 euro miesięcznie. I tak gracz, który miałby kontrakt na poziomie 120.000 euro rocznie mógłby liczyć na premie:
    – za mistrzostwo byłaby to premia o równowartości 80% podstawowej pensji (96.000 euro),
    – za wicemistrzostwo byłaby to premia o równowartości 40% podstawowej pensji (48.000 euro),
    – za 3 miejsce byłaby to premia równowartości o 20% podstawowej pensji (24.000 euro),
    – za zdobycie Pucharu Polski byłaby to premia o równowartości 20% podstawowej pensji (24.000 euro).
    W przypadku europejskich pucharów to awans do grupy Ligi Mistrzów wyceniłbym na równowartość 100% podstawowej pensji (120.000 euro), a awans do grupy Ligi Europy byłby wart równowartość 40% podstawowej pensji (48.000 euro).
    Jak dobrze widać sukces w postaci dubletu i awansu do Ligi Mistrzów byłby dla takiego zawodnika okazją do zarobienia dodatkowych 240.000 euro przy pensji 120.000 euro rocznie. Punkty zdobyte w Lidze Mistrzów lub Lidze Europy miałyby osobny taryfikator i pewnie byłyby kwotami do podziału na drużynę, ale to temat do przemyśleń.

  25. MaPA pisze:

    Rozumiem intencje autora artykułu.Chodzi o to żeby piłkarze brali kasę za zapierdalanie na boisku a nie że mają ją zagwarantowaną w kontrakcie.Bardzo trudno jak widać po wypowiedziach wypracować taki system który zadowoli wszystkich.Generalnie jest tak że wszyscy uważają że poziom gry jest odwrotnie proporcjonalny do zarobków.Piłka nożna a generalnie sport to nie fabryka gdzie wypłata jest za wydajność(akord).Tutaj jest wiele czynników które wpływają na wynik a niektore trudno przewidzieć.Jestem za tym aby bejmy podnosić z murawy ale jak?Jak zadowolic wszystkich.Można premiować za 1,2,3 asystę,za strzeloną bramkę czy też niestraconą a zawsze będzie kilka osób niezadowolonych(rezerwowi).Jak oceniac defensywnych pomocników z ich pracy?Kto miałby oceniać?wlaściciel?trener?czy jakieś inne gremium?Myślę że musi się zmienić podejście zawodników do zawodu.Za każde wynagrodzenie powinni dawać z siebie wszystko.Nie wiem czy lepszym rozwiązaniem(mogę się mylić) nie byłoby wprowadzenie limitów kasy przeznaczonej na zarobki w poszczególnych klubach.Być może jest to zly pomysl ale ja jestem laikiem.jedynie kombinuję.

  26. kibol69 pisze:

    Jakąś godzinę temu napisałem elaborat z odpowiedziami na Wasze sugestie, wątpliwości i argumentacje. Było tego sporo i jeżeli mój komentarz nie przejdzie, to postaram się go napisać jeszcze raz, w wersji trochę skróconej. Dobrze by było, gdyby się jednak pojawił, bo starałem się bardzo obszernie udzielić odpowiedzi i rozwiać Wasze wątpliwości co do mojego pomysłu.

  27. kibol69 pisze:

    Poczytałem Wasze komentarze i tak, jak się spodziewałem, 99% z nich neguje taki pomysł. Pora z mojej strony udzielić na nie odpowiedzi.
    Po pierwsze i chyba najważniejsze. Powyższe propozycje wynagrodzeń są indywidualne dla każdego piłkarza. Każdy z zawodników za wywalczone MP, PP czy awans do grupy w pucharach otrzymałby ogromne pieniądze. Ale tylko za osiągnięty sukces. Dlatego każdy z nich od pierwszego do ostatniego meczu w sezonie grałby o bajońskie kwoty i każdy byłby nimi zainteresowany! Tych mniej zainteresowanych szatnia szybko by się pozbyła.
    Odpowiadam dalej.
    @bezjimienny „Że wysokość moich zarobków zależy ode mnie co najwyżej w 10%” i „Premie za gole/asysty dyskryminują obrońców” i „kontuzja – zostaje licha podstawa”
    Wysokość zarobków zależy również od moich partnerów na boisku, ale wysokość zarobków moich partnerów zależy również ode mnie, czyli jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, zarówno ja, jak i oni.
    Premie za gole i asysty oraz wejściówki za udział tylko w wygranym meczu mają widełki. Obrońca miały zapisane w kontrakcie górną granicę widełek i też byłby bardzo zainteresowany, żeby kolega z drużyny strzelał i asystował, bo dzięki temu wygramy mecz, a piłkarz ofensywny byłby bardzo zainteresowany, żeby drużyna prowadząc nie straciła gola i ten mecz wygrała. Obrońca „kibicuje” piłkarzom od strzelania goli, a piłkarze od strzelania goli „kibicują” obrońcom. Wniosek: znowu wszyscy jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, żeby wygrać mecz.
    W przypadku kontuzji, każdy normalnie myślący piłkarz powinien za parę złotych od niej się ubezpieczyć. Kontuzja zawsze może się przytrafić, ale taki jest ten sport. Klub z kontuzjowanego zawodnika nie ma, przepraszam za to określenie, pożytku. Sorry, lepiej płacić w przypadku kontuzji podstawę 20.000zł niż 80.000zł. Klub niech pokrywa całość kosztów leczenia a piłkarz niech się ubezpiecza od utraconych zarobków.
    @KotorFan „Premia tylko od wygranego meczu” i „Piłkarze zaczną grać samolubnie”
    Żadnych premii od wygranego meczu! Wygranie pojedynczego meczu nie gwarantuje niczego a klub musi płacić ogromne kwoty za nic. Premie za wygrane mecze piłkarz miałby zrekompensowane z dużą górką za wejściówkę w wygranym meczu oraz ogromną kwotą za np. tytuł MP, PP lub awans do grupy w pucharach. Wygrywając mecze dostajesz kasę za udział w nim, czyli robisz wszystko na treningach, żeby w tym meczu zagrać. Teraz nawet rezerwowy, który nie zagrał minuty partycypuje w podziale premii za zwycięstwo. Gdzie tu sens i logika płacenia za nic?
    Piłkarze nie zaczną grać samolubnie i chcieć strzelić gola za wszelką cenę, bo mają płacone tyle samo za asystę. Bardziej im się opłaci podać lepiej ustawionemu koledze, żeby padł gol, niż samemu chcieć strzelić za wszelką cenę. Znowu wszyscy jadą na tym samym wózku.
    @Soku i @arek z Dębca „Premie powinna dostawać cała drużyna”.
    Cała drużyna ma w kontraktach zagwarantowane premie z kilku składowych. Czy każdy z nich ją dostanie, to zależy już tylko i wyłącznie od piłkarza, czy jest na tyle dobry, żeby grać. Niech udowodni to na treningach i w meczach, że jest lepszy od kolegi z drużyny.
    @kibol z IV „Dyskryminacja defensywy” odpowiedź już napisałem powyżej.
    @madoo „Tak, ewentualnie gościem, który nie chce z własnej kieszeni odpowiadać za dziesięć pozostałych miernot i obiboków bez charakteru. No dobra, jest tym leserem, i co z tego?
    Przepraszam, ale tę wisienkę zostawiłem na koniec. Powinieneś był zostać piłkarzem! Odpowiadam, że z własnej kieszeni nic by Tobie nie ubyło, bo obok siebie nie miałbyś właśnie miernot i obiboków bez charakteru, tylko gości grających o ogromne pieniądze. Co najwyżej Ty byś nie pasował kolegom do tej układanki.

    Uff. Ale się napisałem. Ale warto było, bo może chociaż jedną osobę więcej przekonałem do takiego systemu. Szkoda, że nie możemy tego pomysłu skonsultować z żadnym z piłkarzy i poznać ich opinii, nawet anonimowo.
    Może ktoś z Was, zada sobie trudu i zrobi porównanie na przykładzie najlepszego strzelca Kolejorza w sezonach 13/14 i 14/15, czyli K.Hamalainena i obrońcy M.Kamińskiego. 13/14 vice-mistrz i 14/15 MP. Różnica w ich zarobkach powinna być spora porównując 2 miejsce i żenadę w pucharach oraz sezon mistrzowski połączony z awansem do LE. Ten sezon na razie wyłączmy, bo jeszcze się nie skończył, ale jesień jest bardzo obrazowa. Grasz, wygrywasz, zdobywasz MP i awans do LE, to zarabiasz kokosy. Grasz totalną padlinę, to zarabiasz tak, jak na to zasłużyłeś. Teraz, mając kontrakt gwarantujący podstawę w wys. 50.000-80.000 zł/m lub więcej, nie musisz się wysilać, bo masz zagwarantowaną olbrzymią kwotę, ale jeżeli ta podstawa wynosiła by 15.000-20.000zł/ i mając w perspektywie kolejne 100.000-150.000 to trzeba by było już ostro zasuwać, żeby te kokosy pojawiły się na Twoim koncie.
    I jeszcze jeden argument. Kobiety piłkarzy. Gdyby żony, narzeczone i kochanki dowiedziały się, jakie ogromne bejmy mają na wyciągnięcie ręki ich faceci, to same też by ich odpowiednio mobilizowały do tego, żeby te kwoty pojawiły się na kontach ich partnerów

  28. kibol69 pisze:

    Dopisałem jeszcze kilka rzeczy i nadal nie wchodzi moja odpowiedź oraz wyświetla się „Wykryto duplikat komentarza”. Ktoś wie, o co kaman? Za długi tekst?

  29. kibol69 pisze:

    Poczytałem Wasze komentarze i tak, jak się spodziewałem, 99% z nich neguje taki pomysł. Pora z mojej strony udzielić na nie odpowiedzi.
    Po pierwsze i chyba najważniejsze. Powyższe propozycje wynagrodzeń są indywidualne dla każdego piłkarza. Każdy z zawodników za wywalczone MP, PP czy awans do grupy w pucharach otrzymałby ogromne pieniądze. Ale tylko za osiągnięty sukces. Dlatego każdy z nich od pierwszego do ostatniego meczu w sezonie grałby o bajońskie kwoty i każdy byłby nimi zainteresowany! Tych mniej zainteresowanych szatnia szybko by się pozbyła.
    Odpowiadam dalej.
    @bezjimienny „Że wysokość moich zarobków zależy ode mnie co najwyżej w 10%” i „Premie za gole/asysty dyskryminują obrońców” i „kontuzja – zostaje licha podstawa”
    Wysokość zarobków zależy również od moich partnerów na boisku, ale wysokość zarobków moich partnerów zależy również ode mnie, czyli jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, zarówno ja, jak i oni.
    Premie za gole i asysty oraz wejściówki za udział tylko w wygranym meczu mają widełki. Obrońca miały zapisane w kontrakcie górną granicę widełek i też byłby bardzo zainteresowany, żeby kolega z drużyny strzelał i asystował, bo dzięki temu wygramy mecz, a piłkarz ofensywny byłby bardzo zainteresowany, żeby drużyna prowadząc nie straciła gola i ten mecz wygrała. Obrońca „kibicuje” piłkarzom od strzelania goli, a piłkarze od strzelania goli „kibicują” obrońcom. Wniosek: znowu wszyscy jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, żeby wygrać mecz.
    W przypadku kontuzji, każdy normalnie myślący piłkarz powinien za parę złotych od niej się ubezpieczyć. Kontuzja zawsze może się przytrafić, ale taki jest ten sport. Klub z kontuzjowanego zawodnika nie ma, przepraszam za to określenie, pożytku. Sorry, lepiej płacić w przypadku kontuzji podstawę 20.000zł niż 80.000zł. Klub niech pokrywa całość kosztów leczenia a piłkarz niech się ubezpiecza od utraconych zarobków.
    @KotorFan „Premia tylko od wygranego meczu” i „Piłkarze zaczną grać samolubnie”
    Żadnych premii od wygranego meczu! Wygranie pojedynczego meczu nie gwarantuje niczego a klub musi płacić ogromne kwoty za nic. Premie za wygrane mecze piłkarz miałby zrekompensowane z dużą górką za wejściówkę w wygranym meczu oraz ogromną kwotą za np. tytuł MP, PP lub awans do grupy w pucharach. Wygrywając mecze dostajesz kasę za udział w nim, czyli robisz wszystko na treningach, żeby w tym meczu zagrać. Teraz nawet rezerwowy, który nie zagrał minuty partycypuje w podziale premii za zwycięstwo. Gdzie tu sens i logika płacenia za nic?
    Piłkarze nie zaczną grać samolubnie i chcieć strzelić gola za wszelką cenę, bo mają płacone tyle samo za asystę. Bardziej im się opłaci podać lepiej ustawionemu koledze, żeby padł gol, niż samemu chcieć strzelić za wszelką cenę. Znowu wszyscy jadą na tym samym wózku.
    @Soku i @arek z Dębca „Premie powinna dostawać cała drużyna”.
    Cała drużyna ma w kontraktach zagwarantowane premie z kilku składowych. Czy każdy z nich ją dostanie, to zależy już tylko i wyłącznie od piłkarza, czy jest na tyle dobry, żeby grać. Niech udowodni to na treningach i w meczach, że jest lepszy od kolegi z drużyny.
    @kibol z IV „Dyskryminacja defensywy” odpowiedź już napisałem powyżej.
    @madoo „Tak, ewentualnie gościem, który nie chce z własnej kieszeni odpowiadać za dziesięć pozostałych miernot i obiboków bez charakteru. No dobra, jest tym leserem, i co z tego?
    Przepraszam, ale tę wisienkę zostawiłem na koniec. Powinieneś był zostać piłkarzem! Odpowiadam, że z własnej kieszeni nic by Tobie nie ubyło, bo obok siebie nie miałbyś właśnie miernot i obiboków bez charakteru, tylko gości grających o ogromne pieniądze. Co najwyżej Ty byś nie pasował kolegom do tej układanki.

    Uff. Ale się napisałem. Ale warto było, bo może chociaż jedną osobę więcej przekonałem do takiego systemu. Szkoda, że nie możemy tego pomysłu skonsultować z żadnym z piłkarzy i poznać ich opinii, nawet anonimowo.
    Może ktoś z Was, zada sobie trudu i zrobi porównanie na przykładzie najlepszego strzelca Kolejorza w sezonach 13/14 i 14/15, czyli K.Hamalainena i obrońcy M.Kamińskiego. 13/14 vice-mistrz i 14/15 MP. Różnica w ich zarobkach powinna być spora porównując 2 miejsce i żenadę w pucharach oraz sezon mistrzowski połączony z awansem do LE. Ten sezon na razie wyłączmy, bo jeszcze się nie skończył, ale jesień jest bardzo obrazowa. Grasz, wygrywasz, zdobywasz MP i awans do LE, to zarabiasz kokosy. Grasz totalną padlinę, to zarabiasz tak, jak na to zasłużyłeś. Teraz, mając kontrakt gwarantujący podstawę w wys. 50.000-80.000 zł/m lub więcej, nie musisz się wysilać, bo masz zagwarantowaną olbrzymią kwotę, ale jeżeli ta podstawa wynosiła by 15.000-20.000zł/ i mając w perspektywie kolejne 100.000-150.000 to trzeba by było już ostro zasuwać, żeby te kokosy pojawiły się na Twoim koncie.
    I jeszcze jeden argument. Kobiety piłkarzy. Gdyby żony, narzeczone i kochanki dowiedziały się, jakie ogromne bejmy mają na wyciągnięcie ręki ich faceci, to same też by ich odpowiednio mobilizowały do tego, żeby te kwoty pojawiły się na kontach ich partnerów…

  30. kibol69 pisze:

    Poczytałem Wasze komentarze i tak, jak się spodziewałem, 99% z nich neguje taki pomysł. Pora z mojej strony udzielić na nie odpowiedzi.
    Po pierwsze i chyba najważniejsze. Powyższe propozycje wynagrodzeń są indywidualne dla każdego piłkarza. Każdy z zawodników za wywalczone MP, PP czy awans do grupy w pucharach otrzymałby ogromne pieniądze. Ale tylko za osiągnięty sukces. Dlatego każdy z nich od pierwszego do ostatniego meczu w sezonie grałby o bajońskie kwoty i każdy byłby nimi zainteresowany! Tych mniej zainteresowanych szatnia szybko by się pozbyła.
    Odpowiadam dalej.
    @bezjimienny „Że wysokość moich zarobków zależy ode mnie co najwyżej w 10%” i „Premie za gole/asysty dyskryminują obrońców” i „kontuzja – zostaje licha podstawa”
    Wysokość zarobków zależy również od moich partnerów na boisku, ale wysokość zarobków moich partnerów zależy również ode mnie, czyli jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, zarówno ja, jak i oni.
    Premie za gole i asysty oraz wejściówki za udział tylko w wygranym meczu mają widełki. Obrońca miały zapisane w kontrakcie górną granicę widełek i też byłby bardzo zainteresowany, żeby kolega z drużyny strzelał i asystował, bo dzięki temu wygramy mecz, a piłkarz ofensywny byłby bardzo zainteresowany, żeby drużyna prowadząc nie straciła gola i ten mecz wygrała. Obrońca „kibicuje” piłkarzom od strzelania goli, a piłkarze od strzelania goli „kibicują” obrońcom. Wniosek: znowu wszyscy jedziemy na tym samym wózku i wszyscy musimy zapieprzać, żeby wygrać mecz.
    W przypadku kontuzji, każdy normalnie myślący piłkarz powinien za parę złotych od niej się ubezpieczyć. Kontuzja zawsze może się przytrafić, ale taki jest ten sport. Klub z kontuzjowanego zawodnika nie ma, przepraszam za to określenie, pożytku. Sorry, lepiej płacić w przypadku kontuzji podstawę 20.000zł niż 80.000zł. Klub niech pokrywa całość kosztów leczenia a piłkarz niech się ubezpiecza od utraconych zarobków.
    @KotorFan „Premia tylko od wygranego meczu” i „Piłkarze zaczną grać samolubnie”
    Żadnych premii od wygranego meczu! Wygranie pojedynczego meczu nie gwarantuje niczego a klub musi płacić ogromne kwoty za nic. Premie za wygrane mecze piłkarz miałby zrekompensowane z dużą górką za wejściówkę w wygranym meczu oraz ogromną kwotą za np. tytuł MP, PP lub awans do grupy w pucharach. Wygrywając mecze dostajesz kasę za udział w nim, czyli robisz wszystko na treningach, żeby w tym meczu zagrać. Teraz nawet rezerwowy, który nie zagrał minuty partycypuje w podziale premii za zwycięstwo. Gdzie tu sens i logika płacenia za nic?
    Piłkarze nie zaczną grać samolubnie i chcieć strzelić gola za wszelką cenę, bo mają płacone tyle samo za asystę. Bardziej im się opłaci podać lepiej ustawionemu koledze, żeby padł gol, niż samemu chcieć strzelić za wszelką cenę. Znowu wszyscy jadą na tym samym wózku.
    @Soku i @arek z Dębca „Premie powinna dostawać cała drużyna”.
    Cała drużyna ma w kontraktach zagwarantowane premie z kilku składowych. Czy każdy z nich ją dostanie, to zależy już tylko i wyłącznie od piłkarza, czy jest na tyle dobry, żeby grać. Niech udowodni to na treningach i w meczach, że jest lepszy od kolegi z drużyny.
    @kibol z IV „Dyskryminacja defensywy” odpowiedź już napisałem powyżej.
    @madoo „Tak, ewentualnie gościem, który nie chce z własnej kieszeni odpowiadać za dziesięć pozostałych miernot i obiboków bez charakteru. No dobra, jest tym leserem, i co z tego?
    Przepraszam, ale tę wisienkę zostawiłem na koniec. Powinieneś był zostać piłkarzem! Odpowiadam, że z własnej kieszeni nic by Tobie nie ubyło, bo obok siebie nie miałbyś właśnie miernot i obiboków bez charakteru, tylko gości grających o ogromne pieniądze. Co najwyżej Ty byś nie pasował kolegom do tej układanki.

    Uff. Ale się napisałem. Ale warto było, bo może chociaż jedną osobę więcej przekonałem do takiego systemu. Szkoda, że nie możemy tego pomysłu skonsultować z żadnym z piłkarzy i poznać ich opinii, nawet anonimowo.
    Może ktoś z Was, zada sobie trudu i zrobi porównanie na przykładzie najlepszego strzelca Kolejorza w sezonach 13/14 i 14/15, czyli K.Hamalainena i obrońcy M.Kamińskiego. 13/14 vice-mistrz i 14/15 MP. Różnica w ich zarobkach powinna być spora porównując 2 miejsce i żenadę w pucharach oraz sezon mistrzowski połączony z awansem do LE. Ten sezon na razie wyłączmy, bo jeszcze się nie skończył, ale jesień jest bardzo obrazowa. Grasz, wygrywasz, zdobywasz MP i awans do LE, to zarabiasz kokosy. Grasz totalną padlinę, to zarabiasz tak, jak na to zasłużyłeś. Teraz, mając kontrakt gwarantujący podstawę w wys. 50.000-80.000 zł/m lub więcej, nie musisz się wysilać, bo masz zagwarantowaną olbrzymią kwotę, ale jeżeli ta podstawa wynosiła by 15.000-20.000zł/ i mając w perspektywie kolejne 100.000-150.000 to trzeba by było już ostro zasuwać, żeby te kokosy pojawiły się na Twoim koncie.
    I jeszcze jeden argument. Kobiety piłkarzy. Gdyby żony, narzeczone i kochanki dowiedziały się, jakie ogromne bejmy mają na wyciągnięcie ręki ich faceci, to same też by ich odpowiednio mobilizowały do tego, żeby te kwoty pojawiły się na kontach ich partnerów!

  31. RobertLech!!! pisze:

    Zapewne każdy z nas myślał o takim sposobie wypłat dla piłkarzy: jesteś dobry – dobrze zarabiasz, kaleczysz – to lansu nie będzie. Tylko oczywiście kwoty w artykule powyżej totalnie z kosmosu, ale sam pomysł jak najbardziej odpowiadający również mojej koncepcji, jednak jest jedno ale: piłkarze po prostu nie zgodzą się na takie zasady, wybiorą inny klub w którym płacone mają czy grają czy leżą.

  32. MaPA pisze:

    @ROBERTlECH!!!-jeśli wszyscy właściciele klubów przyjmą tą samą strategię to niestety ale piłkarzom nie pozostaje nic innego niż zgodzić się.Chyba ze wybiorą bardziej atrakcyjna prace np. w zieleni miejskiej(odśnieżanie,zamiatanie lisci itp)

  33. RobertLech!!! pisze:

    @MaPa

    Żyjąc w realnym świecie, i myśląc trzeźwo – odpowiedź brzmi: nigdy tak się nie stanie, a szkoda.

  34. Al pisze:

    Drużyna piłkarska to jeden mechanizm . Zawiedzie jedno ogniwo i praca całej drużyny na nic . Wszystko jest ze sobą powiązane . Trener również jest częścią tej drużyny i dostosowanie pozycji piłkarza i taktyki jest bardzo ważne . Zawsze najlepszą motywacją była wyrównana konkurencja . Piłkarz który jest pewniakiem w składzie i do tego wszystkie potrzeby ma zaspokojone staje się ” spasionym kotem ” . Odrębną sprawą jest dobranie piłkarzy pod względem charakteru ,mentalności a także podatności na kontuzję . Umiejętność motywacji podtrzymywanie ducha walki robienie dobrej atmosfery to kluczowa sprawa . Najważniejsze by motywacja finansowa była jasna czytelna akceptowana przez cały zespół .
    Najgorsze co może być to faworyzowanie jednych kosztem drugich i tworzenie podziałów . Przejrzyste zasady dające szansę każdemu i sprawiedliwe wywiązywanie się z nich to właściwa droga .

  35. kibol69 pisze:

    @RobertLech!!!
    Ja wiem, czy kwoty z kosmosu? Bardzo niska podstawa plus na horyzoncie nie marchewka, nawet nie pęczek marchewki, ale cały kontener z marchewkami! Jestem pewien, że znalazło by się 20 chętnych spróbować ten kontener skonsumować. A kwoty? Ile luzu w kasie powstało by tylko z samych mniejszych podstaw. A na resztę kopacze sami by zarobili przyciągając mnóstwo kiboli na trybuny i sponsorów. Gdyby fakt nowych, motywacyjnych kontraktów poszedł w odpowiedni sposób do mediów, to kibole by walili drzwiami i oknami po bilety oraz karnety, chcąc na własne oczy zobaczyć tych charakternych gladiatorów. Tylko niech jakiś klub kiedyś zdecyduje się na takie rozwiązanie. Idę o zakład, że po roku, góra dwóch latach, stała by kolejka chętnych piłkarzy i menedżerów koczujących pod drzwiami Junioha.

  36. bezjimienny pisze:

    Powiem tak, za awans do LE piłkarze dostają w Lechu potężne podwyżki podstawy do końca sezonu, może mi się coś mylić, ale nie wiem czy nie 50%. Wszyscy jechali na tym samym wózku, zajechali nim na Islandię i do Wilna i wrócili na tarczy, więc coś średnio działało, nie ? Zwłaszcza, że nie wszyscy mieli tam gwiazdorskie kontrakty.
    Poza tym, mój hipotetyczny piłkarz, BY18 go nazwijmy, podpisując kontrakt nie wie kogo będzie mieć w drużynie walczących kozaków czy leniwe miernoty a oczekuje przede wszystkim stabilizacji i skoku do lepszej ligi po 2 latach.

  37. matiKKS pisze:

    Pomysł ciekawy, temat rzeka. Ciekawi mnie, czy Lecha faktycznie było by stać na takie wynagrodzenia, czy przychody pokryłyby koszty. Jak wiadomo u Nas lubi się wyciągać, a nie wkładać pieniądze.

    Wie ktoś czy w europie jakiś klub funkcjonuje na podobnych zasadach?

  38. kibol69 pisze:

    @bezjimienny
    No właśnie, podwyżki podstawy. I tu jest cały myk, żeby te podstawy były relatywnie niskie, a piłkarze dostali jednorazowo bardzo wysoką premię za zrealizowanie określonego celu. Za MP mieli zagwarantowane aż 2 miliony PLN, to daje średnio po 100.000zł na głowę. Zdobyli tego Mistrza, ale ile lat poczekamy teraz na kolejny tytuł? Gdyby każdy miał zapisane w kontrakcie indywidualnym 300.000-400.000 za MP, to jednak prawdopodobieństwo kolejnego tytułu było by moim zdaniem większe. Większe, bo po drodze trzeba wygrać ileś tam meczów, a to jest kasa za wejściówki dla tych, którzy grają. Trzeba strzelić ileś tam goli i mieć ileś tam asyst, a to jest kolejna kasa dla tych, którzy strzelają i asystują. Ale najpierw muszą być najlepsi na treningach, żeby mieć możliwość zagrania w meczu i zgarnięcia ogromnej kwoty za wyjściówkę po zwycięstwie.
    Może ktoś z Was zna któregoś z naszych asów i mógłby zapytać go, oczywiście anonimowo, jak on by postrzegał taki kontrakt. Możliwość zarobienia w Kolejorzu 3-4 razy co teraz, czy jednak wybrał by to, co ma na dzisiaj.

  39. bezjimienny pisze:

    No dobra, ale zobacz, dla takiego Pawłowskiego, jeśli to jest rzeczywiście 50%, to jest 120 tys. euro premii, tylko rozłożone na 12 miesięcy. I co ? I nic. Studentom nie strzelił i nie dam głowy czy dośrodkował.
    Patologią jest, że w ogóle trzeba jakieś przekombinowane, motywacyjne systemy płacowe wymyślać. Jak się nie chce to ławka->trybuny->rezerwy->ławka w rezerwach->trybuny w rezerwach a w drugą stronę pierwszy junior z brzegu. Jak jest odpowiedni trener to żadne systemy nie są potrzebne, niestety u nas takowego nie ma od ładnych paru lat, od Smudy konkretnie.

  40. madoo pisze:

    @kibol69
    Nie rozumiesz co chciałem przekazać. Jak sprawdzisz, czy dany piłkarz faktycznie ma ten „charakter”? Może po prostu nie ma klubu od paru miesięcy i woli grać za 10 tys (a może więcej jak się koledzy postarają) niż nie robić nic? Nie znajdziesz 20 takich piłkarzy na wystarczającym poziomie, po prostu. Każdy piłkarz wie, że w piłce nożnej nie liczy się tylko to jak będziesz zapieprzać i jak będzie to robić tych jedenastu kolesi z Twojej drużyny. To zbyt duże uproszczenie. Tak jak już mówiłem – utopia.
    A na końcu po przegranym meczu i tak kibice wyzwą Cię od leserów, nieważne co masz zapisane w kontrakcie :) Generalnie temat mentalności naszych piłkarzy jest mocno przesadzony w środowisku kibicowskim, co w swoim ostatnim zdaniu @bezjimienny lekko nakreślił.
    PS: I wypraszam sobie jakieś zarzuty, po prostu chciałem się wcielić w myślenie przykładowego piłkarza. Dla niego nie jest ważne, że wszyscy wyzywają go od miernoty (wszak i tak to robią), skoro np. w Legii czy Lechii ma pewny, dobry zarobek.

  41. Mouze pisze:

    Po pierwsze, 90% piłkarzy w Polsce woli grac za pewne 40 tys,niż za 20 tys plus 60 ewentualnej premii,tym bardziej ze nie zależy tylko od niego.
    Po drugie rzekomo w Lechu już obowiązuje podobny system,czyli „pieniądze do podniesienia z murawy”,a przełożenia na wyniki to nie ma.
    Po trzecie @kibol69 piszesz ze Lecha byłoby stać na takie pensje(jakieś 150% wyższe od obecnych),bo Lech by zarabiał na premii od sukcesów,ale same pieniądze nie są gwarancja zdobycia MP czy PP
    Po czwarte premie od asyst i bramek spowodują ze zamiast patrzeć na wynik klubu,każdy będzie skupiać się na swoim wyniku,bo taki napastnik strzelający 15 bramek i mający 10 asyst zarobi prawie pol miliona nawet jak Lech skończy sezon na miejscu.
    Po piąte takie premiowanie i dysproporcje w zarobkach spowodują rozbicie szatni.

    Juz lepiej przeznaczyć pieniądze na wyszukiwanie piłkarzy na wyższym poziomie,ale u podstaw dyskusji zapominamy ze nie o to,Ze Rutkowscy nie maja parcia na wynik,dla nich ważne jest tylko wyszkolić młodego i sprzedać z zyskiem.

  42. sebra pisze:

    Prawdą jest to co napisał @bezjimienny, że patologią jest kombinowanie i wymyślanie motywacyjnych systemów wynagradzania, bo zawodnikom się nie chce, a trenerzy i nie wtrącający się w sprawy sportowe zarząd nie może nad nimi zapanować. Skoro jednak o takim systemie motywacyjnym rozmawiamy to warto byłoby przytoczyć pewne fakty i liczby, bo bez tego nie mamy punktu odniesienia.
    Jeśli mnie pamięć nie myli to w ostatnim raporcie E&Y za rok 2014 przeczytałem, że Lech na wynagrodzenia przy obecnym budżecie wydał ok. 27 mln co daje mniej więcej 6 mln euro. Jak wiadomo podobne kwoty wydawał w latach ubiegłych, a efektów jako takich nie było, bo miejsce w czołówce i odpadanie w eliminacjach europejskich pucharów to nie jest szczyt marzeń. Aby Lech się rozwijał musi generować większe przychody od kosztów i może to uzyskać albo poprzez awans do grupy LE (lub sprzedaż zawodnika) co pozwoli mu utrzymać bieżący poziom wydatków albo poprzez ograniczenie kosztów. Wielkiej filozofii tu nie ma i każdy kto ma jakiekolwiek pojęcie o ekonomii ma tego świadomość.

    Załóżmy, że Lech wprowadza system motywacyjny i maksymalna pensja jaką płaci to 10.000 euro miesięcznie, a kadra liczy 25 zawodników to wtedy rocznie wydaje 3 mln euro (25 zawodników po 120.000 euro rocznie). Oczywiście te 6 mln euro o których wspomniałem wcześniej zawierało różnego rodzaju premie, więc zysk na takiej zmianie nie wyniesie 3 mln euro, ale w przypadku braku satysfakcjonujących wyników gdyby chociaż udało się zaoszczędzić 1 mln euro to są to środki pozwalające na konkretne inwestycje, a nie zapominajmy, że mówimy tu cały czas drużynie, która nie odnosi sukcesów w europejskich pucharach. Ktoś powie, że obniżając podstawy wynagrodzeń trafią do nas zawodnicy o niższych umiejętnościach, ale powiedzmy sobie szczerze różnica w umiejętnościach patrząc na ligę polską jest naprawdę nieraz niewidoczna, a mimo to przekłada się to na sporą różnicę w zarobkach.

    Jak już wspomniałem żeby klub się rozwijał musiałby regularnie grać w pucharach, a do tego potrzebni są odpowiedni zawodnicy. Biorąc pod uwagę, że zarząd zrezygnował z kominów płacowych ciężko spodziewać się, że mógłby wprowadzić taki system, ale tak sobie myślę, że przy odpowiedniej selekcji zatrudniamy do pierwszej jedenastki zawodników, którym płacimy po 400 tys. euro rocznie, a za pozostały 1 mln euro uzupełniamy kadrę juniorami i zdolnymi ligowcami za małe pieniądze. Istnieje oczywiście spore ryzyko, że nawet płacąc taką kasę zawodnikom trafimy na takich, którzy będą sobie wybierać mecze i będzie to kasa wyrzucona w błoto, ale podpisując np. dwuletnie kontrakty ograniczamy to ryzyko i bierzemy zawodników tylko po to, aby spróbowali zrobić wynik, a nie po to żeby ich promować i zarabiać na ich ewentualnej sprzedaży. W czasie rotacji, która w takiej sytuacji musi mieć miejsce możemy spokojnie ogrywać juniorów z akademii i jedynie od umiejętności trenera zależy ilu młodych wprowadzi i ilu z nich sprawdzi się w dorosłej piłce.
    Złotego środka jeśli chodzi o płace nie ma, ale według mnie w tej chwili głównie promujemy przeciętność, bo płacimy bardzo dużo za umiejętności, które może i w lidze zrobią jakąś różnicę, ale kompletnie nic nie znaczą w europejskich pucharach. Lech jako klub doszedł do pewnego maksimum możliwości jeśli chodzi o ligę polską, a po roztrwonieniu dobrego współczynnika na pewne przywileje w pucharach liczyć już nie może i w związku z powyższym w klubie powinni sobie odpowiedzieć na pytanie w jakim kierunku chcą podążać, bo bez widocznych zmian kibice raczej niechętnie będą dokładać się do interesu.

  43. pyra fan kks z breslau pisze:

    po co te wasze komenty na ten temat ha ha najpierw niech miernoty naucza sie kopac a potem mowmy o kasie to kurwa smiech na sali nasza liga to DNO

  44. pyra fan kks z breslau pisze:

    MO I CO MOZE NIE MAM RACJI to wama pare nazwisk kopaczy moze napisac kariery np SK SS AR jak nie umacie nazwisk to pipy jestescie

  45. pyra fan kks z breslau pisze:

    kumacie sorry za orta szanownaredakcjo NASZA LIGA TO PO PROSTU DNO moze jutro CAFFE FUTBOL CZYBA DLA IDIOTOW

  46. leftt pisze:

    Czytałem kiedyś jeszcze w starym „Sportowcu” (chyba był to przedruk, kilka lat później) wywiad z Bońkiem, wtedy jeszcze piłkarzem Widzewa. Kontrakty dopiero wtedy wchodziły, generalnie piłkarze udawali górników, żołnierzy, kolejarzy. Boniek wtedy powiedział, że jest za, tylko podstawy powinny być niższe a premie wyższe. Tak więc temat jest prawie odwieczny, dylemat nierozstrzygnięty, żadnej Ameryki nikt tu nie odkrył.

  47. DarioSikor pisze:

    Wydaje mi się jednak, że problem leży gdzieś indziej, zatrudniamy słabych grajków za dobre pieniądze, i nawet wtedy im się nie chce, na zachodzie stać kluby na zatrudnienie kilkunastu graczy o podobnych umiejętnościach i konkurencja powoduje, że trzeba zapierdaaać bo jak nie dam wszystkiego od siebie na treningu to murawę w lidze zobaczę z trybun, osobny temat poruszył bezjimienny odnośnie upychania słabych grajków przez rodziców a potem zero ambicji grajka bo kaska się zgadza… miejmy nadzieję, że będzie lepiej :)

  48. Poznaniak pisze:

    Miły artykuł. Widać wyraźnie kibol69 Twój styl znany z forum i jak ostro broniłeś się przed przekleństwami :) [wypad, zajeb… itd]
    Tytuł przewrotny, ściągający uwagę i dorównujący osiągnięciom współczesnych pisaków i brukowców.

    Co do istoty przedstawionych przez Ciebie zasad premiowania. Idea świetna i na dodatek już stosowana.
    Twoja propozycja to w rzeczywistości rozbudowanie premii.
    Nie zgadzam się z premiami za gole i asysty. Bo jak to się ma do obrońców i bramkarzy?
    Takie zapisy to mogą mieć tylko ofensywni zawodnicy, głównie napastnicy – ale kosztem np. podstawy kontraktu.
    I to nie zawsze bo może to mieć efekt uboczny – np. egoizm na boisku i strzelanie na siłę zamiast podawania.

    W realiach naszej słabej ligi poszedł bym dalej i jeszcze zmniejszył podstawę oraz tzw. startowe czy jak nazywasz wyjściówkę.
    Bo czy taki Darek F. zarobił na swoje startowe? Skoro nie ma na jakiejś pozycji konkurencji to dlaczego z tego tytułu zawodnik ma dostawać premię choć wcale się nie stara?
    Nie likwidował bym też premii za zwycięstwa, bo co jak co ale właśnie zwycięstwa coś dają! [W lidze np. dają punkty (sic!)]

    Tak jak napisał leftt – temat stary jak świat – tylko chęci brak bo piłkarze i ich alfonsi zbyt leniwi by się godzić na takie układy.
    A działacze zbyt bojaźliwi – bo po co zmieniać coś co jako tako działa (czyt.kasę przynosi).