Oko na grę: Barry Douglas

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Barry Douglas wiosną nie grał za wiele, przegrywał rywalizację z Pedro Rebocho, po przyjściu Johna van den Broma występuje nieco częściej. Szkot gra jednak przede wszystkim przez problemy zdrowotne środkowych obrońców, od spotkania z Dinamem Batumi pełni rolę lewego stopera. Kolejny mecz Douglasa od początku był dobrą okazją, by pierwszy raz w 2022 roku bliżej przyjrzeć się jego postawie w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Barry Douglas pierwszy raz tworzył parę stoperów z Filipem Dagerstalem, który zanotował fatalny Lechowy debiut mając udział przy wszystkich trzech straconych bramkach w meczu z Wisłą Płock. Szkocki defensor od początku spotkania na Islandii wyglądał bardzo źle, nie był przyzwyczajony do sztucznej murawy tak jak cały zespół Lecha Poznań, który gdzieś od dopiero 20-22 minuty złapał rytm. Wcześniej w 16 minucie Barry Douglas przez pressing rywala stracił piłkę na około 40 metrze przed bramką, przejął ją Sigurpalsson, który natychmiast popędził z nią na bramkę Filipa Bednarka oddając na szczęście niecelny strzał. Lepszy zawodnik zamieniłby taki prezent na gola, Szkot popełnił wówczas karygodny błąd, który nie powinien przydarzyć się tak doświadczonemu zawodnikami.

W 39 minucie środkowy obrońca egzekwował rzut wolny. Wrzutka Barrego Douglasa na drugi słupek wydawała się być niezła, piłka została dośrodkowana z odpowiednią mocą, jednak ostatecznie mijając wszystkich zawodników wyszła na aut. W 45 minucie Lech Poznań stracił bramkę przy której Douglas akurat nie zawinił. Wtedy to Jesper Karlstrom nie doszedł w porę do Sigurpalssona, spóźnieni byli Radosław Murawski i Joel Pereira próbujący zablokować to uderzenie, dopiero później w pole karne wrócił Barry Douglas, który już nie mógł nic zrobić.

Po zmianie stron lewonożny defensor rzadziej rzucał się w oczy. Wtedy już czujniej rozgrywał piłkę, przyzwyczaił się do sztucznej nawierzchni, przyjmując futbolówkę już nawet nie poprawiał sobie nogi przed wykonaniem podania. W dwóch sytuacjach Szkotowi zabrakło jednak zdecydowania, przez z piłką przedarł się Andrason, a później groźny strzał oddał Djurić. Ten mecz pokazał, że Barry Douglas jest alternatywą na środek obrony wyłącznie w meczach z bardzo słabymi rywalami, którzy nie atakują i mają w ofensywie niewiele do powiedzenia. Akurat wczoraj Vikingur Reykjavik momentami atakował, przeprowadził kilka szybkich akcji, w których Douglasowi brakowało szybkości, zdecydowania w polu karnym i umiejętności do gry na stoperze.

Niestety był to kolejny zawodnik obserwowany w „Oko na grę”, który zagrał słabo lub nie pokazał nic wartego uwagi. Sytuacja z 16 minuty z pewnością zapadła w pamięci wielu kibiców Kolejorza, błąd zawodnika był wtedy karygodny, na nasze szczęście rywal technicznie był zbyt słaby, żeby zamienić go na gola. 33-letni obrońca, któremu kontrakt wygasa po tym sezonie otrzymuje jedynkę. Lepiej będzie, jeśli Barry Douglas wkrótce wróci na swoją nominacją pozycję.

Ocena gry: 1

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





2 komentarze

  1. Kuki pisze:

    Szkoda że nie wzięliście pod lupę naszego najnowszego rodzynka – Dagerstala. Ten to jest dopiero prawdziwek. Ja nie wiem kto wynalazł tego komedianta, który rzekomo miał być „poza naszym zasięgiem”, chociaż właściwie to się domyślam.

    – Dostaje piłkę od bramkarza i stoi i stoi i czeka….mijają dni mijają lata, w końcu podchodzi któryś z Islandczyków do pressingu i cyk podanie do boku albo do tyłu, chociaż przed sobą miał hektary wolnej przestrzeni żeby podprowadzić piłkę.
    – Dalej, przerzuty. Miał kilka super celnych przerzutów bezpośrednio w aut, że potem już grał tylko do najbliższego kolegi.
    -Kolejna rzecz, która zdarza się mu już w 2 meczu z rzędu – to są puste przeloty do główki. Co to jest kurwa za obrońca który do główki nie potrafi wyskoczyć? W naszej lidze tysiąca wrzutek?

    Nie popełnił jakichś rażących błędów, ale grając na tym poziomie to trzeba już pokazywać coś więcej niż chociażby obrońcy z Islandii.
    Douglas? No obcinał się w obronie, ale przynajmniej był mobilny, podawał do przodu. Widać po nim że jakieś umiejętności ma, a to że został wrzucony na minę to nie jego wina. Wolałbym grać na 2 Douglasów niż mieć chociażby 1 Dagerstala w obronie. Niech on wraca zarabiać ruble, bo to jest porażka zawodnik.

    • kaktus pisze:

      Nie zachwycił mnie Dagerstal, ale absolutnie nie mam do niego pretensji za rozegranie, bo środek pola u nas po prostu nie istniał. Zarówno Murawski, jak i Karlstrom chowali się za Islandczykami – jeśli jeden z nich wracał po piłkę, to cofał się aż do pozycji trzeciego stopera, niby dając szansę obrońcom wyjść do przodu. Ale w ten sposób zostawała dziura w środku pola i trzeba było grać lagę lub do skrzydła. Dopiero Kvekve po wejściu miał faktycznie ochotę rozgrywać piłkę, tylko wtedy już był Szymczak na placu i już w ogóle nie było z kim i w co grać.

Dodaj komentarz