Analiza meczu z Zagłębiem + statystyki

analizaW piątkowym meczu z Zagłębiem Lubin, piłkarze Lecha Poznań rozprawili się z „Miedziowymi” już w pierwszej połowie. Kolejorz przejechał się po rywalu mogąc już przy stanie 2:0 grać tak jak najbardziej lubi, czyli z kontry.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Piotra Stokowca nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Zagłębiem Lubin.

Obrona

Obrona Lecha wyszła na mecz w tym samym zestawieniu co ostatnio. W pierwszej odsłonie była praktycznie bezbłędna. Nie pozwalała Zagłębiu na zbyt wiele. Gospodarze najwięcej sytuacji stworzyli po akcjach prawą stroną. Raz po wrzutce ze strony Tamasa Kadara groźnie głową uderzył Martin Nespor, ale nie trafił. To właściwie byłoby na tyle. Po zmianie stron obraz był inny. Obrońcy mieli więcej pracy i już nie zawsze umieli powstrzymywać ataki rywala. Zmiana w przerwie mającego problemy zdrowotne Paulusa Arajuuriego oraz wejście Lasse Nielsena wprowadziło chaos. Sam Duńczyk nie potrafił uspokoić gry. Jego nerwowość udzieliła się wszystkim defensorom z Matusem Putnockym na czele, który czasem nie wiedział czy wychodzić z bramki, by łapać piłkę czy w niej zostać. W 80. minucie obronił rzut karny, który został podyktowany po niepotrzebnym faulu Jana Bednarka. W piątek Lech po raz 4 z rzędu zagrał na zero z tyłu. Miał pełną kontrolę w obronie w pierwszej połowie, którą stracił w drugiej. Trzeba to przeanalizować, ponieważ błędów w ustawianiu się obrońców czy komunikacji było naprawdę dużo. Plusik można postawić przy Tomaszu Kędziorze, który przez cały mecz grał bardzo ofensywnie i przy okazji nie dał pograć Łukaszowi Janoszcze. To był naprawdę bardzo dobry mecz „Kendiego”.

Pomoc

Momentami nokaut. Pełna kontrola w środku pola w pierwszej połowie i bardzo groźne kontry w drugiej. Lech grając w pierwszej odsłonie z klepki totalnie zmiażdżył Zagłębie. Dominował nad Zagłębiem, które nie miało często pomysłu, jak powstrzymać szybkie ataki Lecha wieloma zawodnikami. Gubiło się przy tym przy stałych fragmentach gry. Przy stanie 0:2 lubinianie rzucili się do przodu co pozwoliło Lechowi dobić Zagłębie zabójczą kontrą. Drugi i trzeci gol padł dzięki Darko Jevticiowi. Kolejne już po przerwie również mogły paść dzięki niemu. Szwajcar w piątek dosłownie błyszczał na boisku będąc zawodnikiem nie do zatrzymania. 23-latek po przerwie miał blisko 100 procent udanych zagrań. Tylko nieskuteczność innych graczy pod bramką sprawiła, że nikt nie umiał wbić „Miedziowym” 4 bramki. Polot w jego grze, ofensywny rozmach czy pewność z piłką przy nodze był naprawdę imponujący. Szwajcara solidnie uzupełniali Maciej Makuszewski, Radosław Majewski, coraz lepszy na „8” Maciej Gajos (zaliczył asystę 2 stopnia przy 3 bramce) oraz nawet Łukasz Trałka, który w ofensywie był groźniejszy niż zwykle. Podobała nam się ofensywa Lecha, która na równej murawie w drugiej linii stłamsiła Zagłębie. Gospodarze tak jak niedawno Ruch – ułatwili trochę grę naszym pomocnikom, ponieważ wyszli na to spotkanie z 2 napastnikami. Dzięki temu poznańscy piłkarze nie musieli przebijać muru. Efekty widzieliśmy przez całą pierwszą połowę.


Atak

Dawid Kownacki jest w formie co widać gołym okiem. Umie powalczyć o piłkę, ustawić się, zastawić się z nią i przeczytać grę tak, by znaleźć się w odpowiednim czasie we właściwym miejscu. Wczoraj nie miał zbyt wielu okazji do zdobycia gola. Mimo to, zachował się jak snajper w 33. minucie, kiedy głową schodząc lekko do boku wykorzystał fantastyczną wrzutkę Darko Jevticia. W 77. minucie zmienił go Marcin Robak. W ciągu 15 minut oddał 2 celne strzały na bramkę. W obu sytuacjach był trochę wyrzucony do boku. Nie ma wątpliwości. Gdyby Robak był ustawiony bardziej na środku z tych 2 sytuacji zdobyłby 2 gole. Bramki nie strzelił, ale znów pokazał dobrą formę. Atak Lecha jest w dobrej dyspozycji!

Ogólne wrażenie

Miazga! Lech zmiótł Zagłębie w pierwszej połowie mocno rewanżując się lubinianom za ostatnie wpadki jeszcze za kadencji Jana Urbana. Lech od początku siadł na Zagłębie. Było widać w jego grze determinację, wolę walki, nieustępliwość i pewność w poczynaniach, której nigdy nie było za kadencji Jana Urbana. To co cechuje ostatnio grę Lecha to pewność. Wszyscy są pewni siebie i pewnie grają. Nie ma tutaj przypadku. Zagłębie w pierwszych 45 minutach nie istniało w każdej formacji. Lech wypracował sobie do przerwy na tyle dużą zaliczkę, że po zmianie stron mógł zagrać ekonomicznie oszczędzając siły na środę. Zmiana Paulusa Arajuuriego na Lasse Nielsena w przerwie wprowadziła trochę nerwowości i chaosu w poczynania defensywy. Druga linia również trochę odpuściła. Szybko wszedł więc Abdul Aziz Tetteh, który wraz z Łukaszem Trałką ogarnęli przebieg zawodów. Po przerwie Zagłębie tylko biło głową w mur próbując na siłę wejść z piłką w pole karne lub zaskoczyć Matusa Putnockiego uderzeniem z daleka. Z kolei Kolejorz ze spokojem kontrował sobie rywala. Szkoda, że z tych kontr nie padła żadna bramka, ponieważ sytuacji nie brakowało. Ten mecz większej historii nie miał. Wygrał lepszy piłkarsko zespół już w pierwszych 45 minutach mający lepszych piłkarzy. Pewność siebie to to co wczoraj cechowało całą drużynę, która cały czas się rozwija. Najlepiej świadczą o tym stałe fragmenty gry przy których Lech był w piątek bardzo groźny podczas gdy 5 dni wcześniej spisał się pod względem słabo.


Składy

1-4-4-2 przechodzące na 1-4-2-3-1

Forenc – Todorovski, Guldan, Jach, Cotra – Woźniak (73.Janus), Piątek, Kubicki, Janoszka – Papadopulos (61.Buksa), Nespor (69.Jagiełło).

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, Arajuuri (46.L.Nielsen), Kadar – Trałka, Gajos – Makuszewski, Majewski (63.Tetteh), Jevtić – Kownacki (77.Robak).

Statystyki meczu Zagłębie – Lech 0:3

Bramki: 0 – 3
Strzały: 17 – 14
Strzały celne: 6 – 10
Strzały niecelne/zablokowane: 11 – 4
Faule: 11 – 8
Żółte kartki: 4 – 1
Czerwone kartki:
Rzuty rożne: 7 – 8
Dośrodkowania: 31 – 19
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 50% – 50%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 11

  1. fan123 napisał(a):

    Zagłębie było cieniutkie jak barszcz. Lech ich zmiótł z boiska.
    Oby ten środkowy obrońca przyszedł do nas zimą, tylko nie jakiś fajfus z przeceny. Potrzebujemy wielkiego zamordysty, który potrafi prosto podać piłkę.
    Mecz w Białymstoku zapowiada się obiecująco. Ostatnio nam nie leży ten rywal, zwłaszcza na wyjeździe. Pora osiągnąć tam dobry wynik

    • fan napisał(a):

      Oj, bardzo nie leży. 4 ostatnie mecze z babą-Jagą to SAME porażki, w tym 3.. u siebie.

  2. gruh napisał(a):

    Szkoda, że ze względu na zmianę w defensywie nie wszedł Jóźwiak. Chciałbym żeby grał coraz częstsze ogony i kto wie co pokaże wiosną?

  3. FanLecha napisał(a):

    Przed meczem mimo spadku formy zagłębia, wielu fanów brało w ciemno wynik 0:1, 0:2. Realia okazały się dużo lepsze niż oczekiwania. Gdyby nie kilka obron bramkarza Zagłębia na tablicy wyników mogło by pojawić się 0:6 (np. strzał Gajosa). Zgadzam się z @fan123, że środkowy obrońca powinien posiadać umiejętności przystające do gry w Lechu. Nielsen na chwilę obecną nie spełnia oczekiwań, więc linia obrony może się osłabić po odejściu Arajuuriego. Mam nadzieje, że komitet transferowy ma już kogoś na oku. Transfer Tetteha pokazał, że potrafią dobrze selekcjonować kandydatów.

  4. lech pan napisał(a):

    przed meczem mówiłem ze będzie 3;0 lub 3;1 a z babajagą 2;1 lub 2;0 dla Lecha!!!!!!!!!!!!! a w Krakowie rozjedziemy wisłe 3 4 do jaja

  5. siwus89 napisał(a):

    Powiem szczerze że nastawiałem się na ciężki mecz,a tymczasem poszło łatwo,gładko i przyjemnie. Z meczu na mecz Lech coraz bardziej zaskakuje,jedynie czego jeszcze brakuje to gubienie punktów przez drużyny przed nami.

  6. J5 napisał(a):

    Cichym bohaterem meczu był Maciek Gajos. Świetny występ. Służy mu ta pozycja

  7. mario napisał(a):

    Śmiać mi się chciało, jak cała ofensywa na pierwszy gwizdek rzuciła się do przodu. Wyglądało to tak, jakby ich chcieli rozszarpać, ale bardzo dobrze – od początku trzeba pokazywać, że jesteśmy silni. Jestem pewny, że chłopaki mieli drugą połowę lekko odpuścić i oszczędzać się na środę jednocześnie kontrolując spotkanie – odpuścili za bardzo, Zagłębie z kolei wyszło w drugiej połowie wyżej i agresywniej. Zmiana Paulusa na Nielsena dopełniła dzieła – wszystko razem dało nam widoczny zjazd w drugiej połowie. daleki jednak jestem od krytykowania Nielsena – gość jest dokładnie skrojony pod Lecha: ma charakter, nie odpuszcza, ma warunki i jestem pewny, że z czasem nie będzie gorszy od Paulusa. Potrzebuje tylko czasu i spokoju, jak każdy lub prawie każdy. Generalnie chciałbym takiego Lecha oglądać zawsze. I jeszcze jedno: NB sprawił, że rzeczywiście już nie musimy się wstydzić naszego Lecha. I za to jestem mu już teraz wdzięczny.

  8. undertheskin napisał(a):

    Być może komuś się to nie spodoba, ale uważam, że w drugiej połowie Jevtic cały czas wikłał się w niepotrzebne dryblingi, a co najmniej dwa razy podał niecelnie w dobrej sytuacji, więc nie wiem jakim cudem mógł mieć 100 procent skutecznych zagrań po przerwie. W drugiej połowie nie błyszczał ani trochę, w pierwszej był znakomity. Mnóstwo strat w drugiej połowie zaliczył Kadar i, moim zdaniem, to on był najgorszym obrońcą, a nie Nielsen. Lech przez pierwsze dwadzieścia pięć minut drugiej połowy, do wejścia Tetteha, w ogóle nie kontrolował gry i tylko kiepsko strzelającym „Miedziowym”, oraz dobrze dysponowanemu Putnocky’emu zawdzięczamy czyste konto w tym meczu. Ja rozumiem pilnowanie wyniku i oszczędzanie sił na puchar, ale od 46 do 70 minuty Lech zwyczajnie oddał inicjatywę Zagłębiu i grał słabo. Im bliżej końca meczu, tym było lepiej, ale i tak Zagłębie przy lepszej skuteczności mogło wbić dwie bramki, a wtedy nie byłoby takich zachwytów.

  9. Mateo napisał(a):

    Maciej Gajos jest po prostu dobrą 8 bo na 10 często ginie z radaru. Oby przyszedł dobry skrzydłowy i Jevtic mógł grać na 10 przed Gajosem bo Majewski na razie zawodzi.