Felieton kibica: Rehasport a Lech

W 2015 roku dajemy kibicom Lecha Poznań okazję współtworzenia serwisu KKSLECH.com a nie tylko udzielania się na nim w komentarzach. Teraz pisząc tekst możesz liczyć na jego publikację tutaj. Dziś prezentujemy jeden z artykułów nadesłanych do nas przez kibica.


Jedno życie, jeden klub, w Rehasporcie aż po grób

Niegdyś, gdy Lechem targały nieustające kontuzje (bodajże początek sezonu 2013/2014) zażartowałem sobie w ten sposób z naszej zaprzyjaźnionej kliniki, jednak to, co się ostatnimi czasy wyprawia zmusza człowieka do zastanowienia się nad sensownością zawiązanej współpracy.

Wiadomo, że są zawodnicy bardziej i mniej podatni na kontuzje, każdego też można zajechać fizycznie, ale to nam akurat w Poznaniu nie grozi. Obecnie odchodzi się od metod treningowych a’la Franciszek Smuda (wszystkich równymi obciążeniami, aż do omdlenia), który potrafił zajeżdżać zespół do tego stopnia, że zawodnicy ledwo schodzili do szatni po treningach. Tym bardziej dziwią przypadki Lecha w ostatnich latach, coraz więcej zawodników musi wyjeżdżać za granicę, aby otrzymać właściwe leczenie, gdyż polscy specjaliści nie są w stanie im pomóc.

Po przyjściu do klubu Barry Douglas zmagał się urazami mięśniowymi, notorycznie pojawiał się i znikał z kadry meczowej, po paru miesiącach wyjechał zagranicę, gdzie po kilku tygodniach leczenia wrócił i momentalnie był gotowy do gry. Kebba Ceesay otwarcie skrytykował leczenie w Rehasporcie, zarzucając im niewłaściwy sposób prowadzenia rehabilitacji i przeprowadzone zabiegi, które spowodowały wydłużenie przerwy w grze o dobre 7/8 miesięcy. Kolejnym przypadkiem może być Darko Jevtic, u którego podczas badań wstępnych nie wykryto dyskopatii i ponownie po nieudanych zabiegach w Polsce musiał wyjechać do Serbii, gdzie zaleczono dolegliwość. Obecnie Karol Linetty notorycznie zmaga się z kontuzjami i śmiem twierdzić, że to również pokłosie nieskutecznych zabiegów zaproponowanych przez Rehasport, który jakimś cudem wkroczył ostatnio do najwyższej ligi klinik sportowych w Europie, zdaniem UEFA… Przykłady mniejszych i większych pomyłek klinki przy leczeniu kontuzji można niestety mnożyć.

Problem może sięgać głębiej, niż tylko przy leczeniu kontuzji zawodników, z tego, co mi wiadomo klinika jest również odpowiedzialna za tzw. odnowę biologiczną po meczach, jeżeli przeprowadzana jest ona tak samo profesjonalnie, co leczenie zawodników, to może być to również jedną ze składowych obecnej formy Kolejorza. Na miejscu Lecha zastanowiłbym się nad dalszą współpracą z kliniką, która w dużej mierze stanowi o sile Lecha w ostatnich sezonach, bo nie wygląda to za dobrze, gdy w ciągu 3 lat, 4 zawodników (Ubiparip również wyjechał zagranicę, leczyć zerwane więzadła krzyżowe) musi uciekać, jak najdalej od naszych lekarzy, aby otrzymać właściwe leczenie.

TommyD

Chcesz, by w przyszłości także Twój tekst znalazł się na KKSLECH.com? Pisz i wyślij go do nas pod adres: redakcja@kkslech.com. Jest szansa, że ujrzy światło dzienne. Więcej dowiesz się -> tutaj

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


komentarzy 12

  1. JR (od 1991) napisał(a):

    jak widać widzą to Kibice i Piłkarze, a Zarząd… NIC

  2. tomek27 napisał(a):

    Ceny tez maja jak na Batorym . Za konsultacje z ortopeda i RTG zawoli 300zł. w Certusie ta sama usluga 185zł.

  3. kks kk napisał(a):

    wszyscy widzimy co się dzieje w tym klubie…zarzad ma to w d…bo jest z wszystkimi poukładany…
    piłkarze tez piz.y…taki Trałka mówi, że w tym momencie lider niczego nie daje…w tym momencie nie, ale 1 mecz rundy finałowej zagramy w Warszawie a nie u nas…taki mały sczegół…
    ogólnie każdy z nas kibiców kocha ten klub, ale niestety tylko my kibice mamy go w sercu, a cała reszta to wykorzystuje…

  4. aliz napisał(a):

    @tomek27
    taa… nie od dzis się nad tym zastanawiamy i jak to możliwe, że np. taki Grosik. Teo, Tomek Majewski – po operacjach w Reha a „swoi” w głębokiej doopie…
    a poza tym przecież z czegoś trzeba było opłacić ten certyfikat – ale może to i lepiej, że go mają – może wtedy nasi będą mogli częściej korzystać z usług/konsultacji lekarzy Bayernu czy Hiszpanii -przecież będą w jednej korpo…

  5. torreador napisał(a):

    Być może kluczowe pytanie brzmi: na jaką kwotę opiewa umowa z Rehasport? Jeśli Rutki wydają na opiekę medyczną tyle ile na transfery, to nie ma się co dziwić że tak ta opieka wygląda.

  6. Pawelinho napisał(a):

    Myślę, że obecnym piłkarzom Lecha przydałyby się treningi a’la Smuda. Jednak ilość i długość czasu trwania kontuzji w Lechu jest dość zadziwiającym problemem.

  7. Pszczółka napisał(a):

    teraz w Kolejorzu grają panienki temu tyle kontuzji.Co do reha to też nie podoba mi się ta klinika.Ktoś robi niezły hajs na piłkarzach, ale ma marne umiejętności w rozpoznawaniu i leczeniu kontuzji.Dopóki Kolejorzem rządzić będą Rutkowscy dopóty nic się nie zmieni.

  8. Giacore napisał(a):

    A może to nie jest wina Reha tylko trenera od przygotowania i źle dobieranych przez niego obciążeń? Po za tym radzę odróżnić urazy mechaniczne na nie wpływy nie ma żadne leczenie. A co do reha to klinika się rozwija i mocno idzie w innowacyjność leczenia i nowe metody

  9. 07 napisał(a):

    Myślę, że ilość kontuzji i przygotowanie fizyczne to temat do głębokiej analizy po zakończeniu sezonu. Nie znam szczegółów współpracy Lecha z tą kliniką , ale widać po grojkach, że najlepiej nie jest. Trudno jednak coś klinice zarzucać nie znając szczegółów…. być może jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze….

  10. Tytan napisał(a):

    Dobry tekst, naprawdr daje do myslenia! Nasza regeneracja wola o pomste do nieba, i te ciagle kontuzje, ktorych Reha nie potrafi wyleczyc. Bez sensu ta wspolpraca. Mamy inne alternatywy?

  11. Kalif napisał(a):

    Ja juz kilka lat temu slyszalem opinie osoby dosc bliskiej klinice, ze robia pilkarzy „na sztuke”, zeby jak najszybciej byli gotowi dalej do gry. A to sie pozniej msci, uraz ma tendencje do odnawiania sie itd. Moj rozmowca zdecydowanie nie mial o nich dobrego zdania pod katem opieki nad sportowcami.

  12. panda napisał(a):

    Szybko się budzicie. Sprawa z Rehasport dla mnie „śmierdzi” od czasów Bakero.