Na chłodno: Trudna jesień

historiaWiosną 2016 ruszyliśmy na KKSLECH.com z nowym stałym cyklem, który na zawsze będzie już towarzyszył tej witrynie. W materiałach pod tytułem „Na chłodno” przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników i indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu.


Z oficjalnych meczów Lecha Poznań nie zdajemy pełnych relacji tylko przeprowadzamy raporty, dlatego artykuły z cyklu „Na chłodno” to w pewnym sensie dopełnienie materiałów meczowych. Chłodne oceny spotkań Kolejorza, gry lechitów czy okołomeczowe ciekawostki i nasze przemyślenia na poszczególne sprawy. O tym wszystkim przeczytacie kilkadziesiąt godzin po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak i ogólnie bacznie spoglądamy na sytuację wokół klubu.

Dziś głównym tematem jest oczywiście mecz z Wisłą. Nie ma co ukrywać, że Lech zagrał słabo. Większym rozczarowaniem jest chyba jednak wynik i strata 2 punktów 2 minuty przed końcem niż mdła gra. Jak nie idzie trzeba umieć wygrywać (zwłaszcza u siebie). Lech nie potrafi. Pisaliśmy już to we wcześniejszym artykule, ale warto napisać o tym jeszcze raz. Patrząc na tabelę nie wiadomo w tej chwili o co walczymy. Na pewno nie o mistrzostwo. Nie da się walczyć o tytuł tracąc punkty średnio co 2 mecz. Na razie powalczmy może w ogóle o to, aby utrzymać się w ósemce. Liga jest słaba i do tego bardzo wyrównana. Szybko można wspiąć się wyżej niż na 7. miejsce i równie szybko można spaść w okolice 12-13. pozycji. To bez wątpienia trudna jesień dla Lecha. Zepsutego początku sezonu za Jana Urbana nie da się tak łatwo naprawić, czyli odrobić tych strat. Lech obecnie nie punktuje źle. Po prostu punktuje wciąż za słabo, żeby nagle w 3-4 mecze naprawić wszystko to co zepsuł za Urbana w konfrontacjach m.in. z Termaliką, Jagiellonią i Zagłębiem (1 punkt na 9), czyli w starciach z czołowymi w tej chwili ekipami Ekstraklasy.

Na tej witrynie po meczu jak zwykle była prawdziwa masa narzekaczy, nowych użytkowników, którzy ani razu nie odwiedzili serwisu w przerwie na kadrę o dodaniu jakiegokolwiek komentarza nie wspominając. To oczywiście irytuje, bo przecież życie Kolejorzu toczy się nie tylko w dniu meczu. Nie ma jednak co poruszać tego tematu, gdyż tych osób i tak teraz tutaj nie ma, a co za tym idzie – nie przeczytają tego. Pojawić się mogą dopiero w sobotę w okolicach 21:00. Dziwi jednak co innego. Jutro przedstawimy wyniki sondy „Co powinno być realnym celem Lecha w tym sezonie?”. Tylu jest tutaj niby malkontentów, a wyniki ankiety będą optymistyczne. To kto w takim razie w niej głosował? A może remis z Wisłą u siebie w 92. minucie nagle odmienił zdanie wielu osób? Dziwne to. Po meczu z Górnikiem wielu wierzy w mistrzostwo czy dublet, a po remisie z Wisłą pisze o środku tabeli. Więcej konsekwencji by się przydało, ponieważ trochę dziwnie to wygląda.

Po spotkaniu z Wisłą jest na szczęście coś co buduje. Nenad Bjelica w przeciwieństwie do Jana Urbana i wielu innych polskich magików zwących się trenerami nie odlatuje. Po meczu nie gadał o „braku szczęścia”, „braku skuteczności”, „pechu” czy nie wypowiadał świetnie znanych formułek. Poniższa wypowiedź mówi wszystko:

„Na początku mieliśmy swoje szanse, potem graliśmy gorzej, gubiliśmy się, dlatego ten remis jest sprawiedliwy. 5 czy 6 zawodników nie grało dziś na swoim poziomie i trzeba przeanalizować to, dlaczego tak się działo. Wisła strzeliła bramkę jak najbardziej zasłużenie. Gdybyśmy wygrali to zwycięstwo nie byłoby zasłużone. Był to chyba najsłabszy mecz za mojej kadencji z którego oczywiście nie jestem zadowolony. Nie szukam żadnych alibi czy wymówek. Może dobrze, że straciliśmy tego gola. Być może on coś uświadomi zawodnikom, bo dziś coś było nie tak.”

Nenad Bjelica szczerze i obiektywnie ocenił mecz z Wisłą. Nie podoba mu się po prostu taki styl, nie zamierza przykrywać kału siatką i się tłumaczyć. Z drugiej strony może co jedynie wstrząsnąć niektórymi zawodnikami. Nie może niestety zrobić zbyt wielu zmian, bowiem ławka nie jest szeroka, a zmiennicy nie dadzą gwarancji na lepszą grę. Chorwat dopiero teraz na własne oczy przekonuje się, kto nie pasuje do jego ekipy i gdzie zespół potrzebuje wzmocnień. To dobrze. Żeby Bjelica naciskał zimą na transfery właśnie w takich meczach, jak ten z Wisłą czy wcześniej z Arką musi przekonać się, co jest źle, kto jest słaby, kto się nie nadaje i na jaką pozycję potrzeba nowego zawodnika. To jest trudna jesień, czeka nas jeszcze wiele ważnych spotkań, ale na razie zespół Lecha Poznań niczego nie przegrał. Patrząc czysto na tabelę wydaje się, że góra na co nas stać to na awans do pucharów. Trzeba pamiętać jeszcze o Pucharze Polski, który przecież jest najkrótszą drogą do Europy. 3 dni po Legii gramy tutaj z Wisłą przy pustych trybunach. Ten mecz wyrasta do miana jednego z najważniejszych spotkań do końca 2016 roku. W nim bramka stracona w 92. minucie może mieć poważne konsekwencje, może być już nie do odrobienia i może mocno zaboleć. Dlatego cytując Nenada Bjelicę – „może dobrze, że straciliśmy tego gola. Być może on coś uświadomi zawodnikom, bo z Wisłą coś było nie tak.”

Na koniec jeszcze dwie sprawy. Wielkie słowa uznania należą się wszystkim osobom odpowiedizalnym za akcję „Stawiamy Legendę na Stacji Bułgarska”. Odsłonięcie nie wypadło jakoś superefektownie, lecz zainteresowanie przerosło chyba oczekiwania. Jakieś 3 tysiące ludzi obserwujących to wydarzenie robi wrażenie. Najbardziej spektakularną częścią akcji był mimo wszystko transport pięknego parowozu z 8 na 9 października. Kto nie był ma naprawdę czego żałować, ponieważ zdjęcia przez nas ukazywane na pewno nie oddają emocji czy spektakularności, które towarzyszyły tamtej operacji. Niestety jest też coś smutnego. Zgraja kretynów nie potrafi uszanować ciężkiej pracy ludzi odpowiedzialnych za remont lokomotywy. Po spotkaniu z Wisłą nie zabrakło bezmózgowców, którzy musieli wchodzić na parowóz, aby się popisać. Trudno znaleźć określenie na tego typów kretynów, którzy nie szanują czyjejś pracy oraz symbolu Lecha Poznań niszcząc go swoimi brudnymi buciorami. Na pewno nie są to żadni kibice tylko zgraja niepotrzebna klubowi. Jak na razie nie wiadomo czy lokomotywa będzie jakoś zabezpieczona przed kretynami. Jest już na szczęście monitorowana i chroniona w nocy.

Kolejny materiał „Na chłodno” pojawi się już w niedzielę lub dopiero w środę wieczorem po Legii i Wiśle. Przed Lechem prawdziwy sprawdzian, który miejmy nadzieję, zostanie zaliczony zwycięsko choćby w jednym meczu (jak jednym to najlepiej w tym drugim). Kończąc na dziś zachęcamy jeszcze do wysyłania do nas pytań do Jana Bednarka, który będzie kolejnym rozmówcą w cyklu „Bliżej klubu”. Więcej o tym -> TUTAJ.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 25

  1. bombardier napisał(a):

    Wprawdzie tylko pół zdania żeby „Bjelica zimą naciskał na transfery”.
    Otóż to – bez PRAWDZIWYCH wzmocnień nie mamy co szukać na
    dobre miejsce w lidze, a na grę na europejskich stadionach –
    NIE MA CO LICZYĆ!
    Zdecydowanie zarząd musi NAPRAWDĘ działać. Do dzisiaj
    NIC nie zrobił aby wzmocnić zespół.
    ALE CZY TYCH DWÓCH POTRAFI?

  2. kilo82 napisał(a):

    Dobrze, że lokomotywa jest monitorowana i chroniona w nocy, ale i tak pewnie znajdą się jacyś idioci, którzy będą chcieli na nią włazić pomazać jakimś durnym graffiti.

  3. remote napisał(a):

    niestety, debili włażących na lokomotywę była cala wuchta i obawiam sie ze to będzie stały widok przed meczami. inne ryzyko to „ovlepkowanie”, tagi jakichś skejtów itd.

  4. Goluś napisał(a):

    Co prawda, jakoś kompletnie nie rozumiem tego fragmentu dzielącego wypowiedzi bywalców strony na słusznych i niesłusznych, bo już nie wiem, kiedy krytyka ma tu być słuszna, a kiedy… niwesłuszna, no i KTO o tym decyduje. Aż strach pisać.. zresztą, to trochę dziwne, jak redaktorzy oceniają swych czytelników.
    Tak więc, nie wiem, czy moja chłodna ocena umiejętności np. Robaka, który po prostu nie umie przyjąć piłki, a i innych tracących kupę czasu przy każdym przyjęciu i podaniu (najczęsciej jakimś lobem i górą, by przyjmujący dodatkowo podbił sobie piłkę pod podbródek) to krecia robota czy stwierdzenie faktu. I to w dodatku DZISIAJ, a nie w wyznaczony mi dzień pomeczowy.
    Suma sumarum, mamy b.przeciętnych graczy, nie potrafiących nawet trafić w bramkę, podciąć piłki i przede wszystkim, wygrać 1 na 1, tak więc mamy nieskonczone podania i dosrodkowania do „lepiej ustawionego”. Tak na alibi…

    • Moderator KKSLECH.com napisał(a):

      Trudno nazwać czytelnika czytelnikiem, który jest tu tylko góra raz na tydzień, gdy Lech przegra albo straci punkty. Raczej osobę, która ma świetne miejsce do tego, żeby wylać wszystkie swoje żale, bo gdzie indziej nie da się tego zrobić. Nie ma tutaj rejestracji i stąd to przyciąga. Może pisać właściwie wszystko.

  5. leftt napisał(a):

    Ostro z tą „zgrają gówna”. Ale chyba prawidłowo. Czy Lech zagrał ostatnie mecze źle? Tak. Czy jest możliwy dublet? Tak. Dlaczego? Bo liderem jest Lechia, a nie Real. Tak więc sprzeczności większej między narzekaniami a sondażami nie widzę.

  6. KKS napisał(a):

    Ławka rezerwowych na meczu z Wisłą pokazała dobitnie „siłę” Kolejorza. Niestety dramat i szrot.

  7. Bart napisał(a):

    A kiedy ostatnio jesień w Lechu nie była ‚trudna’? :)

  8. arek z Debca napisał(a):

    Nie ma sie co dziwic, ze ludzie tak marudza. To jest po prostu frustracja. Taki wielki klub marnuje rok po roku swoj potencjal. Nie widac wyraznego postepu. Zarzad zatrudnil trenera i zadowolony z siebie znow poszedl na wypoczynek. Obawiam sie, ze odpadniemy z PP i wtedy dopiero zobaczymy tu hejt. Ale czy mozna sie temu dziwic?

  9. mario napisał(a):

    Przyznaję się bez bicia – w sondzie zaznaczyłem, że Lech ma/musi/powinien walczyć o dublet. Z kilku względów. I przyznaję również, że drużyna nie gra porywająco i skutecznie. Ale wiem też, że jedyne wzmocnienie, jakiego się doczekaliśmy, to nowy i to w dodatku spóźniony sztab trenerski z NB na czele. Gdyby NB był cudotwórcą – pewnie kosztowałby dużo więcej i w ogóle nie trafiłby na B17. Dlatego daleki jestem od marudzenia na zasadzie „miało być tak dobrze, a jest źle”. Mam wielkie zaufanie do obecnego sztabu i wierzę, że Lech będzie jeszcze w tym sezonie grał tak, jak chcemy. Na wiosnę może być naprawdę ciekawie, szczególnie jeśli przyjdzie do nas ktoś logiczny. To, co miało się stać od razu po przyjściu NB – już się stało. Mamy inne ustawienie, zespół gra jakby z większą werwą i zaangażowaniem. Reszta przyjdzie z czasem i nie ma się co nastawiać, że będziemy wszystkich pykać łatwo i przyjemnie. Wręcz przeciwnie – cały czas będzie trudno, bo spustoszenie w drużynie jest/było spore. Takie mecze jak z Wisłą dużo uczą i jestem pewien, że kto – jak kto, ale NB wyciągnie odpowiednie wnioski. Zimą zaś będzie czas na realizację pomysłów po wyciągnięciu wniosków z obecnej rundy. Oby starczyło chęci po wszystkich stronach.

  10. Malic_2006 napisał(a):

    Co do narzekaczy to najbardziej mnie rozwaliło jak zobaczyłem, że ktoś narzeka coś w stylu ” na zawodników nie dają, ale lokomotywę sobie postawili”…

  11. seniorka napisał(a):

    „Może dobrze, że straciliśmy tego gola. Być może(!) on coś uświadomi zawodnikom, bo z Wisłą coś było nie tak”. A jeśli nie uświadomi? Nie daj Panie Boże żebyśmy odpadli w PP, co wtedy? Za wyniki odpowiada przecież trener.
    Może lepiej poczekać z oceną Nenada przynajmniej do końca rundy.
    Na marginesie: poprzedniej jesieni było o wiele gorzej – w 12 kolejkach uzyskaliśmy 5 pkt.
    Obecnie mamy ich 16 – 8 za Urbana i 8 za Bjelicy.
    Jest postęp:)

    • siwus89 napisał(a):

      A co miał powiedzieć? Tak jak Urban że to nie był zły mecz w naszym wykonaniu,i że zabrakło szczęścia,i że na treningach drużyna fajnie się prezentuje?

  12. wagon napisał(a):

    jesień Urbana rok temu zakłamała rzeczywistość, przy podziale punktów najważniejsza jest wiosna, teraz jest czas na wypłynięcie wszystkich mankamentów,

  13. siwus89 napisał(a):

    Nie ukrywam że się wkurwiłem i to bardzo po meczu,jeśli by się skończyło 0:0 to jeszcze bym to przełknął,ale nie ma nic gorszego jak strata pkt w doliczonym czasie gry. Dobrze że mamy trenera który jeśli jest źle widzi to i głośno o tym mówi, bo Janek znowu by bredził i człowiek by się jeszcze bardziej wkurwiał.

  14. Wezuwio napisał(a):

    ten cykl to najlepsze co ma ta strona:)
    Ale nawet optymiści nie zrozumieli ankiety i slowa realne, dublet to science-fiction

  15. RobertLech!!! napisał(a):

    Jedynym pozytywem po beznadziejnym meczu z Wisłą może być fakt, że nie zlekceważą tego przeciwnika w PP i zagrają z pełnym zaangażowaniem. Przykro się patrzy gdy gramy jak równym z równym – u siebie, z rywalem który ledwo wiąże koniec z końcem i walczy w tym sezonie o przetrwanie.

    • Sternbek napisał(a):

      Tez to mi przyszlo do glowy. Bielica moze niedocenil Wisly a teraz juz tego bledu nie zrobi (oby)
      Co do walki o podium I PP bo taka byla moja odpowiedz to mysle ze to jest realne. Po pierwsze nie podchodzic na luzie do zadnego meczu a po drugie kupic nie 5 tylko 1 lub dwoch ale robiacych roznice w przodzie grajkow. Nie ma sensu kupowac sredniakow bo sa gorsi od naszych wychowankow ktorzy tez po to sa w klubie od dziecka zeby dawac im szanse na gre w pierwszym zespole

    • RobertLech!!! napisał(a):

      Myślę, że każdy kibic Kolejorza życzyłby sobie 2 jakościowych transferów, które na poziomie naszej ligi robiłby różnicę. Średniaków mamy już wystarczającą ilość, tylko jest zawsze jeden problem – zarząd, który musi bilansować budżet.

  16. Ekstralijczyk napisał(a):

    Redakcjo , dobrze by było jakbyście Wy też próbowali uświadomić kochanemu zarządowi podczas zimowego okienka , że Lech potrzebuje wzmocnień a nie uzupełnień.

  17. Pawelinho napisał(a):

    Każda jesień w wykonaniu Lecha z ostatnich co najmniej ostatnich trzech/czterech lat jest trudna i to się niestety nie zmieni. Jak tak można marnować potencjał takiego klubu jakim powinien być w Polsce poznański Lech? Jak widać można.

  18. Bolek napisał(a):

    W sumie jak powiedziano (i napisano) – lepiej, że bramka w 92 minucie padła w tym meczu a nie w pucharze…
    A co do straty bramki, najbardziej bym winił Jevticia, jeśli lewy obrońca (Sadlok) zapędza się pod bramkę to w tym momencie nasz prawy pomocnik (Jevtić) ma być przy nim a nie, że Sadlok sam był i może bez presji wrzucić…

  19. BartiLech napisał(a):

    Lech musi walczyć o to aby po jesienią mieć tak max 6 punktów stratę do lidera oraz być w półfinale PP