Było trzech, nie ma nikogo

Jednym z europejskich państw do których w ostatnich latach regularnie zaglądali skauci Lecha Poznań były Węgry. Przez lata polskie kluby pomijały ten kraj w poszukiwaniu zawodników, ale nasz klub zapoczątkował nowy trend. W Kolejorzu w ostatnich latach występowało aż trzech graczy z Węgier, którzy swego czasu stanowili silną grupę w szatni. W ciągu roku i kilku tygodni wszystko bardzo mocno się zmieniło.


Lech Poznań węgierski rynek zaczął penetrować dobrych kilka lat temu. Jako pierwszy polski klub zajrzał na Węgry, które zwykle słynęły ze słabej ligi oraz słabej reprezentacji. W ostatnich latach sytuacja trochę się zmieniła. Węgrzy zagrali choćby na Mistrzostwach Europy, natomiast węgierskie kluby nie zbierały już batów na europejskiej arenie. Liga węgierska w minionych latach miała swojego przedstawiciela zarówno w Lidze Mistrzów jak i Lidze Europy. Niezmienne jest tylko zainteresowanie klubową piłką w tym kraju będące bardzo słabe. Stadiony ledwo stoją, mało kto na nie przechodzi, a sama liga sportowo oraz taktycznie stoi na równie przeciętnym poziomie.

Mimo wszystko latem 2010 roku z czołowego wówczas klubu ZTE, który obecnie nie gra w najwyższej klasie rozgrywkowej poznański Lech ściągnął łotewskiego napastnika, Artjomsa Rudnevsa na czym bardzo dobrze wyszedł. Dwa lata później klub zdecydował się na kolejnego gracza z anonimowej przez lata ligi węgierskiej i tym razem już na Węgra. Mowa oczywiście o Gergo Lovrencsicsu, który trafiając na Bułgarską w czerwcu 2012 roku stał się pierwszym węgierskim zawodnikiem w historii naszego klubu.

Gergo Lovrencsics trafił do Kolejorza z malutkiego i słabego węgierskiego klubiku Lombard Papa. Spora część kibiców wyszydzała wówczas ten transfer – „Węgier i z Lombardu?! to się nie może udać” – myślało wielu. Tymczasem poddany bardzo szczegółowej obserwacji 24-letni przed 5 laty pomocnik okazał się solidnym wzmocnieniem klubu. Dał radę sportowo, dał radę mentalnie, szybko wkomponował się do zespołu, został zauważony w swoim kraju i przede wszystkim trafił z Lecha Poznań do reprezentacji Węgier.

Niecałe 5 lat temu klub początkowo wypożyczył Gergo, bowiem nie był pewny, czy Lovrencsics poradzi sobie w silniejszej drużynie. Już w swoim debiutanckim meczu z Zhetysu Tałdykorgan zdobył bramkę otwierającą wynik tamtego spotkania. W ligowym debiucie Lovrencsics zachwycił jeszcze mocniej. Strzelił gola i dołożył do tego 2 asysty, a Lech Poznań rozbił na Bułgarskiej chorzowski Ruch 4:0. Potem „Gery” nieco spuścił z tonu. Obudził się wiosną 2013, gdy walczył o pozostanie w Kolejorzu i wykupienie. W swoim 2 sezonie 2013/2014 wystąpił dosłownie we wszystkich 43 meczach polepszając swój strzelecki wynik z 8 goli na 9 bramek.

W mistrzowskim sezonie 2014/2015 reprezentantowi Węgier zaczęły doskwierać kontuzje, które wcześniej bardzo długo go omijały. Przez uraz kolana Gergo Lovrencsics stracił końcówkę tamtych rozgrywek. Sezon 2015/2016 był podobny. Węgier też miały zdrowotne problemy, a kiedy już grał przeważnie notował mocno przeciętne występy często dosłownie przechodząc obok meczów. Nie zdobył żadnej bramki, lecz z 7 asystami na wszystkich frontach był pod tym względem najlepszym lechitą w zeszłych rozgrywkach. Gergo Lovrencsics w ciągu 4 latach spędzonych w Kolejorzu zanotował 112 ligowych występów w których zdobył 9 bramek. Na wszystkich frontach rozegrał 146 meczów, strzelił 20 goli, zaliczył 34 asysty i zobaczył 9 żółtych kartek.


Niecałe 3 lata później Lech Poznań sięgnął po kolejnego Węgra z ligi węgierskiej obserwowanego wcześniej przez klubowych skautów. Zima 2015 ówczesny trener Maciej Skorża chciał, aby do zespołu dołączył jeszcze jeden ofensywny zawodnik mający na celu wzmocnić konkurencję. Padło na Davida Holmana, który przed przyjściem do Lecha Poznań miał stracone pół roku z powodu problemów z płucami. Klubowi skauci oglądali Węgra dużo wcześniej podczas meczów młodzieżowej reprezentacji, dlatego klub postanowił zaryzykować i wypożyczyć rosłego piłkarza do końca grudnia tego roku.

Początki Davida Holmana były nawet obiecujące. Węgier strzelił bramkę w sparingu całkiem nieźle prezentując się w zimowych meczach towarzyskich. Nadszedł luty i Holman otrzymał szansę gry w pojedynku z Pogonią Szczecin. W ataku zanotował 19 minut. Okres przygotowawczy był jednak tak ciężki, że Węgier szybko się rozchorował, a potem złapał uraz. Wiosną w pierwszej drużynie wystąpił jeszcze tylko przez 66 minut w pojedynku PP ze Zniczem na Bułgarskiej. Nie mógł sobie wywalczył miejsca w pierwszym zespole, więc grywał w rezerwach bez żadnego błysku.

Kiedy cały Lech udał się do Warszawy na finał Pucharu Polski 2015 węgierski gracz przebywał w tym czasie w Budapeszcie lecząc kontuzję i żaląc się na Instagramie. Po powrocie znów występował tylko w rezerwach. Latem Lec Poznań wahał się nawet, czy przedwcześnie nie zrezygnować z usług Davida Holmana, ale ze względu na wiele jesiennych spotkań postanowił go zostawić. W przedsezonowych sparingach 22-latek znów prezentował się nieźle, ale dobrej formy z towarzyskich meczów nie potrafił przełożyć na konfrontacje w lidze. W spotkaniach z Pogonią Szczecin i Zagłębiem Lubin na początku rozgrywek 2015/2016 wyszedł w pierwszym składzie, jednak schodził z boiska już w przerwie.

Węgier kompletnie nic do gry nie wniósł także w meczach z Videotonem Fehervar (łącznie 19 minut) i w boju z Piastem Gliwice (20 minut). Ponownie wylądował w rezerwach, gdzie zdobył nawet 3 bramki. Po przyjściu Jana Urbana rosły pomocnik wystąpił w 3 spotkaniach w tym 2 Pucharu Polski z Zagłębiem i z Fiorentiną we Florencji. We wszystkich David Holman pojawił się w pierwszym składzie. Od 19 listopada, czyli od rewanżowego starcia w 1/4 PP z Zagłębiem w Poznaniu wypożyczony Węgier nie pojawił się już na boisku. Lech Poznań dał w styczniu życiową szansę Davidowi Holmanowi, lecz ten jej nie wykorzystał.

Zanim przyszedł na do Kolejorza nawet Węgrzy dziwili się, że taki klub jak Lech sięgnął po takiego piłkarza. Był on utalentowany, ale nie na tyle, by grać w Poznaniu. Klub na utrzymywaniu przez rok Davida Holmana nic nie stracił, a sam piłkarz tylko zyskał większe doświadczenie i poczuł smak Europy. To właśnie z nim na murawie „niebiesko-biali” pokonali przecież na wyjeździe Fiorentinę. David Holman w rezerwach naszego klubu rozegrał 11 meczów w których strzelił 4 gole. W pierwszym zespole również zanotował 11 spotkań (4 w Ekstraklasie, 4 w Pucharze Polski i 3 Lidze Europy) zdobywając w nich 2 bramki. Oba trafienia zaliczył w Grudziądzu, które na dodatek dały Wielkopolanom awans do 1/8 Pucharu Polski.


David Holman nie sprawdził się w Lechu Poznań nie tyle co ze względu na umiejętności sportowe, a swoją mentalność. Nie był to zawodnik zbyt zaangażowany grę, zdeterminowany i waleczny. Już w maju 2015 roku narzekał publicznie na Instagramie, że musi brać udział w wyścigu szczurów w którym tak naprawdę nie ma szans, aby wygrać rywalizację przebijając się do wyjściowej jedenastki na stałe. Kolejorz chcąc wykupić Davida Holmana z Ferencvarosu Budapeszt musiałby zapłacić ponad 200 tys. euro. Nie zrobi tego, a Holman po 31 grudnia 2015 oficjalnie wróci na Węgry. Przeniósł się do Debreczynu, gdzie do teraz jest gwiazdą tej drużyny oraz wyróżniającą się postacią w lidze węgierskiej.

Trzecim Węgrem w Kolejorzu był Tamas Kadar. Jego sylwetkę i 2 spędzone tutaj lata przypomnieliśmy wczoraj, zatem dziś nie będziemy już tego robić. W każdym razie transfer Kadara tak jak Lovrencsicsa wypalił. Nie dość, że Tamas po trafieniu do Lecha zrobił krok naprzód, to jeszcze umiał utrzymać niezły poziom. W przeciwieństwie do Gergo i Davida władze Kolejorza zarobiły na piłkarzu z Węgier, który dzięki występom w naszym klubie umocnił swoją pozycję w reprezentacji narodowej. Minusem był jedynie prawie roczny serial związany z jego odejściem. Chodzą słuchy, że Tamas Kadar i jego menadżer trochę namieszali na Węgrzech tak więc w przyszłości Lechowi Poznań może być trudno namówić zawodników stamtąd na występy u nas.

Swego czasu klub totalnie odpuścił sobie obserwacje na Węgrzech a to ze względu na trzech Węgrów w zespole. Kolejorz nie potrzebował już kolejnego piłkarza z tego kraju, ale skoro w tej chwili nie ma już nikogo w klubie niewykluczone, że za jakiś czas trafi do Kolejorza czwarty Węgier w historii. Mimo wszystko w tamtejszej lidze da się znaleźć tylko i wyłącznie zawodników, którzy mogą w przyszłości zrobić krok naprzód. O gracza, który od razu wskoczy do wyjściowego składu byłoby bardzo trudno.

Lech Poznań sięgając po trzech Węgrów stał się w tym kraju bardzo popularny. Fani futbolu z tamtego kraju z lokalnych mediów wiedzieli o Kolejorzu więcej niż o swoich rodzimych klubach. Były serwisy, które regularnie opisywały co to dzieje się u Lechowych Węgrów nie tylko w dni meczowe. Jeden z portali podawał nawet informacje o ocenach wystawianych przez internautów KKSLECH.com czy opis gry danego zawodnika z materiału „Oko na grę”. Na Węgrzech dzięki trójce Węgrów wypromował się cały Lech Poznań, którego w tym kraju zna chyba każdy kibic piłki nożnej.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 22

  1. KotorFan napisał(a):

    Super artykuł. Węgierski zaciąg można ocenić na plus, dwóch z trzech piłkarzy sprawdziło się. Fiński zaciąg również sportowo wiele dał Lechowi, choć jego tylko w połowie będziemy dobrze pamiętać. Pytanie czy norweski zaciąg da radę. Przed Nickim i Lasse ciężkie zadanie, żeby dać Lechowi więcej niż Arajuuri czy Kadar.

    Podobał mi się serbski zaciąg (Djuka, Injac, Ubiparip) i bośniacki (Buric, Stilic), ale one już nie wrócą przez te durne limity…

  2. Marian napisał(a):

    Duzo Węgrów tez szkolilo sie w Bridgestone Poznań i bardzo chętnie chodzili na mecze Lecha

  3. pewniak napisał(a):

    No i super, ale szkoda, że najlepszy Węgier trafił do Szmaty a nie na Bułgarską, bo podobno Thomalla był bardziej perspektywiczny…

    • KotorFan napisał(a):

      Nagy to skrzydłowy, a Thomalla napastnik.

    • pewniak napisał(a):

      Miałem na myśli Nikolicsa. Nagy to już inna, nowa historia, na którą pewnie nie było nas stać…

    • robson napisał(a):

      Na Nikolicia też raczej płacowo nas nie było stać.

    • KotorFan napisał(a):

      Z tym, że Nikolic to najlepszy Węgier polemizowałbym… Na EURO grzał ławę, w LM to samo.

    • pewniak napisał(a):

      KotorFan – Nikolics strzelił 56 bramek dla Szmaty (we wszystkich rozgrywkach), więc z liczbami nie ma co dyskutować. Przypominam, że tuż po tym jak przyszedł my mieliśmy notorycznie kontuzjowanych i bez formy Robaka i Kownackiego oraz Thomallę (super zajebistego strzelca którego dokonania będą sławione na wieki i który uciekł z płaczem do drugiej ligi niemieckiej) oraz później „bramkostrzelnego” i tak samo odpornego na kontuzje NBNielsena.

    • Olek22 napisał(a):

      No właśnie to ze teczowi zgarneli najlepsze go Węgra jest mocno denerwujace. Mało tego my mogliśmy go mieć, ale nam nie pasował do koncepcji…. Niby znaliśmy ten rynek a jednak nie kupiliśmy.
      A myślę że skoro kolega Nickolicia poszedl do pogoni to czemu on by do nas nie przyszedł.
      A takie gadanie jak on tam grał w reprezentacji to jest śmieszne. Co klubowi po piłkarzu który dobrze gra w reprezentacji a słabo w klubie?Może lekko się co najwyżej wypromować, ale i tak jak nie dołoży dobrej gry w klubie to lipa. Jeden z największych błędnego zarządu w historii. To ze im Denis pasowal bardziej.Eeh lepiej się nie denerwować.

  4. mól napisał(a):

    @kotorfan-coś ci się je-ło…
    Norweski a nie przypadkiem duński?

    • KotorFan napisał(a):

      Tak, dwaj nasi Duńczycy na „N”, to może stąd mi się myli z Norwegią…

  5. slash napisał(a):

    Rozumiem że teraz pora na drugiego rumuna? Bo drugiego z Ukrainy z wiadomych względów nie zobaczymy.

  6. 07 napisał(a):

    W przyszłym tygodniu transfer obrońcy – wtorek może środa. :)

  7. siwus89 napisał(a):

    Ja już chyba mam dosyć Węgrów w Lechu, bo zachowują się rozkapryszone panienki. Gergo przychodząc grał dobrze tylko na początku kiedy trzeba było walczyć o kontrakt później im dalej tym gorzej i oczywiście pretensje wszędzie tylko nie do siebie. Najpierw całuje herb Lecha,później robi smród i odradza Gyurcso nasz klub. Mógł zrobić wielką karierę a jak skończył wszyscy wiemy. Kadar też pozostawił po sobie nie smak, podpisał kontrakt i nagle mu się odwidziało że chce za wszelką cene zmienić klub,wszędzie się żali nawet matce która robi afere na Tweeterze jednemu z kibiców. David Holman, po tym wpisie o wyścigu szczurów pokazał jaki jest ambitny.

  8. KKs7 napisał(a):

    jakby ich wszystkich połączył to wyszedłby bdb zawodnik, a tak Kadar i Gergo na plus (choć nie za duży), Holman każdy wie

  9. szafcik napisał(a):

    A ja się nie zgodzę:) Gergo -1 runda dobra. Kadar naprawdę co najwyżej dobrze… Holman szkoda gadać.

  10. bezjimienny napisał(a):

    Bardzo dużo spraw związanych szczególnie z ostatnim sezonem Gergo zostało tu pominiętych.

    • KotorFan napisał(a):

      Napisz to, co pominięto. Giacore coś wspominał, że partnerka namieszała Lovrencsicsowi w głowie.

  11. F@n napisał(a):

    Najlepszy był Kadar. Gergo miał 2 wiosny mega udane, ale często grał poniżej oczekiwań. Ten jego brak chęci i lenistwo, jak się starał to robił dryblingi w każdy możliwy sposób (jak na euro), a normalnie to klasycznie bez pomysł, czyli dzida do przodu, ew. jak stał bokiem to zwód w prawo. Mało kto się na to nabierał, a jeśli już to na końcu było słabe dośrodkowanie. Coś tam jednak tej naszej drużynie dał. Strzały miał znakomite.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.