Cały Lech Poznań wie o co walczy. Nie tylko w dwumeczu z Pogonią

Jutro rozpocznie się marzec i zacznie się bardzo ważny czas dla Lecha Poznań. Rozpocznie się miesiąc jubileuszowy w którym nasz klub będzie obchodził 95-lecie istnienia. Wypada uczcić je trofeami, czyli wiosennym zdobyciem Mistrzostwa Polski bądź Pucharu Polski, a najlepiej to dubletem na który bez wątpienia stać Kolejorza. O to drugie trofeum zaczynamy realnie bić się już w środę po 20:00.


Trwająca edycja Pucharu Polski nie jest dla Lecha Poznań łaskawa. W każdym z dotychczasowych meczów Kolejorz musiał sobie radzić bez kibiców. Miał też olbrzymiego pecha podczas losowań. Musiał grać kolejno na boisku spadkowicza z Ekstraklasy, czyli Podbeskidzia z którym nigdy nie szło Lechowi dobrze, wystąpić w Chorzowie gdzie poznaniacy wygrywali bardzo rzadko, a na deser Kolejorz wylosował jeszcze Wisłę z którą na dodatek musiał wygrać na wyjeździe, by przejść dalej. Tamten mecz na bardzo trudnym oraz historycznie-niewygodnym dla nas terenie wielu kibiców nazwało „przedwczesnym finałem”. Coś w tym jest, jednak losowanie półfinałów również okazało się ciężkie. Jak zwykle Lech trafił na możliwie najmocniejszego rywala, którego po prostu trzeba wyeliminować. Nie jutro tylko w dwumeczu, bo to on zdecyduje o tym, kto awansuje do finału a nie środowa potyczka na Bułgarskiej.

Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja. Puchar Polski to najkrótsza droga do awansu do europejskich pucharów. Mało tego. Zwycięzca rozpocznie grę prawdopodobnie od III rundy eliminacyjnej Ligi Europy. Lech Poznań ma spore szanse, by być w tej fazie rozstawionym, zatem jego droga do fazy grupowej mogłaby nie być zbyt długa (miejsce na podium Ekstraklasy to gra już w czerwcu). Tak naprawdę od zrealizowania celu minimum jakim jest powrót do Europy dzieli lechitów 270 minut. Poznaniacy są zdecydowanym faworytem przy tej stawce półfinalistów i mało kto nawet w kraju nie stawia na Kolejorza. Oczywiście nikt nam nic za darmo nie da. Z roli faworyta trzeba się teraz wywiązać, żeby Puchar Polski po aż 8 latach przerwy powrócił na Bułgarską.

O tym, jak kibice będą wspominali ten rok będący rokiem 95-lecia zdecyduje to co uda się w nim zdobyć. Puchar Polski to trofeum na które Kolejorz czeka najdłużej. W 3 ostatnich finałach miał wielkiego pecha, a tych w 2015 i 2016 roku, które odbyły się na Stadionie Narodowym wielu kibiców z różnych powodów nie zapomni nigdy. Powagę sytuacji dobrze rozumie wiceprezes klubu, Piotr Rutkowski. W lutym na naszych łamach podkreślił dwie pechowe porażki na Narodowym, które według niego podziałają mobilizująco na piłkarzy nie tylko przed dwumeczem z Pogonią Szczecin, ale także przed finałem jeśli oczywiście nasz zespół znów do niego dotrze.

Czy zarząd zdaje sobie sprawę, jak bardzo ważne jest zdobycie trofeum na 95-lecie? Czy zamierza jakoś dodatkowo motywować czy mobilizować piłkarzy przed meczami ligowymi, a tym bardziej pucharowymi z Pogonią?

Piotr Rutkowski (wiceprezes Lecha Poznań): – „Nie ma co dodatkowo motywować zawodników, oni świetnie zdają sobie sprawę z tego, o co grają i jakie pieniądze mogą podnieść z boiska, jeśli tylko wygrywają. Presja w Lechu jest ogromna. Jeśli sobie z nią nie radzisz, to powinieneś zmienić klub. Myślę, że w tym roku dodatkową motywacją dla chłopaków są dwie ostatnie pechowe porażki na Narodowym. To coś co niesamowicie motywuje piłkarzy w walce o Puchar Polski, który zawsze był dla nas istotny i ważny. Wiemy o co gramy i koniecznie chcemy zdobyć to trofeum. Zresztą nie tylko w roku okrągłego jubileuszu, ale i w każdym innym sezonie. Jesteśmy w grze na obu frontach.”

(Materiał „Bliżej Klubu” na KKSLECH.com z udziałem zarządu – 05.02.2017)

Nie tylko zarząd wie o co walczy. Wiedzą to również sami piłkarze. Na przykład Tomasz Kędziora jest bardzo zadowolony z faktu grania z Pogonią dwumeczu w półfinale zamiast jednego spotkania w finale. W końcu o tym, kto zagra na Narodowym zdecyduje aż 180 minut. Nawet jeśli poznaniakom nie poszłoby w pierwszym spotkaniu zawsze pozostaje rewanż w Szczecinie. Sam „Kendi” grając w Kolejorzu krajowego pucharu jeszcze nie zdobył. Został na rundę wiosenną w klubie m.in. aby właśnie wywalczyć to trofeum oraz zdobyć kolejne Mistrzostwo Polski. W grudniowym materiale „Bliżej Klubu” wicekapitan Lecha Poznań podzielił się też odczuciami jakie towarzyszyły mu przy okazji ostatnich finałów na Narodowym. Po tym co powiedział można być spokojnym oto, że odpowiednio zmotywuje resztę drużyny do walki, która przecież w dwóch ostatnich finałach wcale nie była słabsza, a mimo to, przegrała.

A co sądzisz o Pogoni, waszym przeciwniku w półfinale?

Tomasz Kędziora (obrońca Lecha): – „Pogoń to na pewno najtrudniejszy przeciwnik na papierze spośród tych, które nam zostały. Dobrze, że jest dwumecz, tak jak z Wisłą, choć mam nadzieję, że tym razem będzie on wyglądał inaczej i już u siebie wygramy. Trzeba awansować dalej!”

Co czułeś w tych nieprzyjemnych momentach na zdjęciach?

Tomasz Kędziora (obrońca Lecha): – „Po obu spotkaniach byłem wkurzony i zawiedziony. Tyle ludzi przyjechało w końcu za nami do Warszawy. Nigdy wcześniej nie grałem przy tak wspaniałej atmosferze. Już przed meczem, kiedy weszliśmy na stadion przechodziły przeze mnie ciarki, gdy nasi kibice krzyknęli. Oprawy i cała atmosfera była super. Na zdjęciach widać zresztą jaką mam minę po tych przegranych spotkaniach.”

„Drugi finał był gorszy. Przegraliśmy go i było już praktycznie po sezonie. Tamten finał był wówczas jedynym punktem sezonu w którym coś jeszcze mogliśmy zdobyć. Szkoda, ponieważ oba ostatnie finały były wyrównane. Pamiętam jak w pierwszym spotkaniu świetną sytuację miał Kownaś i Szymek trafił w słupek. Myślę, że w tym sezonie zrealizuje się zasada „do trzech razy sztuka”. Szkoda, że w razie awansu do finału nie zagramy z Legią, ponieważ chciałbym ich pokonać, gdyż takie zwycięstwo smakowałoby jeszcze lepiej.”

(Materiał „Bliżej Klubu” na KKSLECH.com z udziałem Tomasza Kędziory – grudzień 2016)

null
null

Wyjazd na finał Pucharu Polski po raz 3 z rzędu byłby wielką frajdą dla wielu kibiców. Zwłaszcza,że że po dwóch piekielnie ciekawych na trybunach finałach z Legią w tym roku jest spora szansa na zgodowy finał z Arką, który byłby pewną odmianą. Czymś innym dla kibiców, ale na pewno czymś bardzo ciekawym. W listopadowym materiale „Bliżej Klubu” swoimi wrażeniami podzielił się Jan Bednarek, który w ubiegłym roku zjawił się w sektorze fanatyków za jedną z bramek razem z Sergiuszem Prusakiem (bramkarz Górnika Łęczna jest kibicem naszego klubu). Teraz „Bedi” będzie miał spore szanse samemu zagrać na Narodowym i zdobyć pierwsze trofeum w swojej profesjonalnej karierze na które naprawdę miałby wpływ (w mistrzowskim sezonie 2014/2015 nie grał zbyt wiele).

Skąd pomysł, by jechać na ostatni finał Pucharu Polski i dopingować Lecha z sektora?

Jan Bednarek (obrońca Lecha): – „Zawsze i od zawsze byłem kibicem Lecha. Od małego jeździłem na mecze i kibicowałem mu. Będąc na wypożyczeniu w Łęcznej chciałem jakoś pomóc kolegom i Lechowi. Zdecydowałem się na wyjazd na finał Pucharu Polski, który był dla mnie mega fajnym przeżyciem. Zobaczyłem, jak to kibice odczuwają i jak reagują na różne sytuacje. Bardzo podobała mi się atmosfera.”

Co czułeś jako kibic Lecha po pechowo przegranym finale Pucharu Polski?

Jan Bednarek (obrońca Lecha): – „Czułem spore rozczarowanie, zresztą jak każdy kibic. Chłopacy też na pewno byli w podobnym stanie, bo przecież mieliśmy wiele sytuacji. Taki jest jednak sport. Nie zawsze wygrywa ten, kto lepiej gra w piłkę, ma więcej sytuacji tylko ten, kto strzela więcej bramek. Moim zdaniem podczas ostatniego finału Lech dał z siebie wszystko i chłopacy zasługiwali na brawa. Była z ich strony walka i zaangażowanie. Chwała nie, bo w końcu przegrali, ale było widać, że bardzo chcieli wywalczyć to trofeum.”

(Materiał „Bliżej Klubu” na KKSLECH.com z udziałem Jana Bednarka – listopad 2016)

Zdobycie trofeum na 95-lecie, które klepnie powrót klubu do europejskich pucharów bez wątpienia napędzi wiele rzeczy. Lech Poznań potrzebuje sukcesów, żeby mógł się rozwijać i przyciągać na stadion kibiców. Jest mocnym faworytem rozgrywek o Puchar Polski i po prostu nie wolno mu się wyłożyć aż do końca. Zresztą nie po to lechici w mrozie oraz przy padającym śniegu wygrali na bardzo trudnym terenie w Krakowie z bardzo niewygodnym rywalem będącym w formie, aby teraz nie poradzić sobie podczas wiosennych zmagań. Klub na Pucharze nie zarobi praktycznie nic. Mecz z Wisłą w październiku przy pustych trybunach przyniósł same straty. Do innych też trzeba było dokładać (wyjazdy itp.). Zdobycie Pucharu Polski to nagroda od PZPN w wysokości 1 mln zł. To niewiele, ponieważ zawodnicy mają zapisane bardzo wysokie premie. Jeśli Lech zdobędzie ten Puchar na który bez dwóch zdań zasługuje i to nie tylko statystycznie niemal całą nagrodę od Polskiego Związku Piłki Nożnej odda piłkarzom. I w tym momencie trzeba pochwalić klub za to, jak podchodzi do tych rozgrywek. Wynajął samolot na listopadowy mecz do Krakowa oraz zbudował wystarczająco mocny skład, by na 95-lecie po 8 latach przerwy Kolejorz w końcu zdobył Puchar, a co za tym idzie, nie zaczynał europejskiej przygody już w czerwcu tylko dopiero w lipcu (być może nawet w sierpniu). Po ewentualnym finale lechitów czekają jeszcze 3 pojedynki w lidze u siebie. Piłkarze wywiązując się z roli faworyta, czyli sięgając po Puchar Polski mają wielkie szanse przyciągnąć na te mecze prawdziwe tłumy ludzi. Cały Lech w tym zarząd, trenerzy oraz piłkarze wiedzą o co walczą. Większość cieszy się też z faktu, że z Pogonią zagramy dwumecz a nie jedno spotkanie. Tutaj już naprawdę nie ma co więcej pisać. Trzeba po prostu wywiązać się z roli faworyta zdobywając najpierw Puchar Polski na 95-lecie, a później w 6 ostatnich kolejkach po 2 maja powalczyć jeszcze o Mistrzostwo Polski. Nawet jedno trofeum sprawi, że nikt nie będzie musiał oglądać takich obrazków, jak te poniżej. Wszystko w nogach piłkarzy, bo akurat tej zimy zarząd swoimi działaniami postarał się, by Lech wygrał choćby jedne rozgrywki. Ani on ani kibice na boisko już nie wybiegną. Wszystko zależy tylko od zawodników.

null
null
null

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 9

  1. mól napisał(a):

    Tak daleko, a zarazem tak blisko…!
    K O L E J O R Z!!!

  2. Robert napisał(a):

    #NenadUfamTobie

  3. Michał Kalisz napisał(a):

    Lechu wierzę w Ciebie!

  4. J5 napisał(a):

    Zarząd chyba zrozumiał , że aby zarobić trzeba najpierw zainwestować. I za to trzeba ich pochwalić. Nie starają się przytulić tej skromnej bańki za PP ale długofalowo że tak się wyrażę wyciągnąć bejmy za awans do LE. Dla mnie to pozytywny sygnał- przyjemne z pożytecznym- fajna gra Kolejorza i bejmy na rozwój klubu. Oby tak dalej Zarząd pociągnął wzmacniając drużynę latem. Nie dzielę oczywiście skóry na niedźwiedziu, ale nasze władze rzeczywiście sporo zrobiły aby odnieść sukces . Oby tak dalej. Wygra LECH:)

  5. B_c00L napisał(a):

    Pilka widziala juz rozne historie wiec zanim nie przejdziemy Pogoni to o finale nie mysle. Trzeba robic swoje jak mowi nasz trener i nie patrzec za daleko do przodu. Ten mikrocykl to 2 bardzo wazne mecze i tylko to teraz zaprzata mi glowe. Jutro pogrom, w sobote pogrom… oczekiwan znowu nie mam zbyt wysokich :)

  6. Paweł68 napisał(a):

    Transmisja też w Superpolsat Środa.19.45.Kolejorz!

  7. stowoda napisał(a):

    Nie ma co pisać że Lech „losował trudnych rywali w PP” bo to nieprawda.
    Rywale z polskiej ligi nie powinni być tak nazywani. Trudni zaczynają się od ostatniego meczu eliminacji do grupy LE. I tak na to trzeba patrzeć.
    Mecze z Pogonią to żaden „egzamin” to co najwyżej „kartkówka”.
    Egzaminem dla piłkarzy i kluby będzie dopiero gra w LE !
    Więc do meczu z Pogonią podchodzimy z pewnością swojej mocy , ale bez zadufania bo jak powiedział Bjelica „nic jeszcze nie osiągnęliśmy”.

  8. Bronks napisał(a):

    wreszcie mamy trenera który spowodował, że mecze Lecha oglądam z wielkim spokojem. Jestem w 100% pewien że puchar jest nasz a to znaczy, że mamy tez LE. Mam jednak nadzieję, że dla wszystkich w klubie będzie to tylko plan minimum. Najważniejsze, powinien być Tytuł Mistrzowski i LM Tam są pieniądze, przeciwnicy z najwyższej półki a przy odrobinie fartu pokazanie, tym wszystkim zakochanym w leglej, środkowego palca.