Analiza meczu z Wisłą + statystyki

W piątkowym meczu z Wisłą Kraków, piłkarze Lecha Poznań znów nie przegrali, jednak znów nie umieli strzelić gola. Kolejorz w ofensywie rozluźnił się dopiero po przerwie, choć nawet druga połówka nie pozwoliła zdobyć nam pełnej puli. Patrząc na przebieg spotkania z jednego punktu bardziej zadowoleni mogą być gospodarze.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Kiko Ramireza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Wisłą Kraków.

Obrona (ocena: 5)

W piątek pierwszy ligowy mecz w tym roku opuścił Maciej Wilusz, którego w składzie zastąpił równie solidny wiosną Lasse Nielsen. Para stoperów Bednarek – Nielsen zagrała na piątkę. Tylko w pierwszej połowie miała co jakiś czas problemy. W drugiej odsłonie nawet rzadko interweniowała. Przez kilkadziesiąt minut wiślacy nie potrafili stworzyć sobie żadnej sytuacji. W ciągu 90 minut nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Matusa Putnockiego, który często się nudził. Zasługa w tym szczelnej defensywy, która dobrze się ustawiała, kryła, przecinała wiele piłek i była skoncentrowana do ostatnich sekund. Para Bednarek – Nielsen zasługuje niemal na najwyższą notę. Z Patrykiem Małeckim przyzwoicie radził sobie Tomasz Kędziora, który dopuścił do kilku uderzeń, lecz wszystkie były niecelne. Po drugiej stronie większych problemów nie miał też Volodymyr Kostevych. Był skoncentrowany na obronie, choć ewidentnie widząc nieporadnego Rafała Boguskiego z czasem zaczął częściej włączać się do ofensywy. W piątek obronę Lecha cechowała duża koncentracja. Lech starał się przede wszystkim nie dopuścić Wisły do żadnych groźnych sytuacji co szczególnie po przerwie udało się zrealizować w 100 procentach. Doskonale grająca u siebie Wisła nie oddała na naszą bramkę żadnego celnego strzału co znowu jest warte podkreślenia.

Pomoc (ocena: 3)

Na osobną uwagę zasługuje Abdul Aziz Tetteh. Od początku meczu wyszedł z jasnym zadaniem. Miał nie dać rozpędzić się Wiśle w środku pola w tym przede wszystkim Semirowi Stiliciowi. Zadanie zostało wykonane w 100%. O ile jeszcze w pierwszej połowie Bośniak miał 2, 3 akcje to z czasem kompletnie zgasł, a w 70. minucie nie mogąc poradzić sobie z Tettehem zszedł z boiska. Szkoda, że do poziomu Aziza nie dostosowali się inni pomocnicy. Maciej Gajos zagrał co najwyżej przeciętnie, natomiast Radosław Majewski zaliczył chyba najsłabszy mecz tej wiosny. Często był zupełnie niewidoczny, spacerował w środku pola, rzadko miał piłkę i tak naprawdę powinien opuścić murawę dużo wcześniej. Swojego potencjału nie wykorzystał też Darko Jevtić, który długo był pomijany. Kiedy już otrzymywał piłki w jego zagraniach brakowało dokładności tak samo jak przy dośrodkowaniach po stałych fragmentach gry. Spore problemy z siłą Macieja Sadloka miał z kolei Maciej Makuszewski. Kiedy „Maki” w 53. minucie urwał się obronie przeprowadzając szybką kontrę prawą flanką zepsuł ją koncertowo najgorszym podaniem jakie mógł wykonać, czyli za plecy kolegom. Niestety był to kolejny mecz w którym Makuszewski zademonstrował spory spadek formy w porównaniu z rundą jesienną. Z grupy zmienników znów nieźle wyglądał Mihai Radut, który w końcu powinien dostać szansę od początku. Za to Szymon Pawłowski nic nie pokazał i nie wiadomo tak naprawdę po co wszedł. Mając piłkę przy nodze z prawej strony pola karnego w ostatnich minutach nagle się poślizgnął. Indywidualnie nie był to dobry mecz pomocy. Akcje były szarpane, podania niedokładne, a ofensywa szczególnie w pierwszej połowie zbyt bojaźliwa, by zaszkodzić Wiśle. Drugi raz z rzędu zawiódł lider Radosław Majewski, który w środę bez dwóch zdań powinien sobie odpocząć.


Atak (ocena: 2)

Dawid Kownacki wnosił więcej do gry niż Marcin Robak. Przede wszystkim był zawsze szybszy i lepszy technicznie. Wczoraj Robak poza walką o piłkę w tym często w powietrzu nic nie pokazał. Sytuacji miał jak na lekarstwo. O dziwo lepiej zagrał jego zmiennik Nicki Bille Nielsen. Duńczyk pojawił się na murawie w 70 minucie i co nieco rozruszał ofensywę. Miał trzy akcje. Po jednym z uderzeń wywalczył rzut rożny. Zmarnował też setkę źle uderzając piłkę po wrzutce Darko Jevticia. W tamtej sytuacji Nielsen powinien szukać strzału lewą nogą, a najlepiej głową zamiast szukać prawej nogi. Łatwiej jednak napisać niż to zrobić, dlatego do Nielsena nie można mieć większych pretensji. Dał przyzwoitą zmianę, piłka szukała go w polu karnym bardziej niż Marcina Robaka i kto wie czy trener Nenad Bjelica nie będzie teraz chciał częściej stawiać na Nickiego Bille.

Ogólne wrażenie (ocena: 3)

Mecz na trójkę. Mecz w którym Lech był lepszy, jednak podszedł do rywala ze zbyt mocnym respektem. Lech wiedział, że jedzie na spotkanie z dobrą drużyną, ofensywną drużyną, która u siebie jest niezwykle mocna. To chyba podziałało na poznaniaków. Kolejorz zagrał bardzo dobrze w tyłach. Był czujny, skoncentrowany, w drugiej połowie totalnie wyłączył z gry Wisłę, która przez 90 minut nie oddała ani jednego celnego strzału, ale sam z przodu niewiele pokazał. W pierwszych 45 minutach lechici pchali się tylko prawą stroną. Nie wiadomo, dlaczego tak rzadko rozgrywali piłkę w środku pola i korzystali z Darko Jevticia na lewej pomocy, który przeprowadził przecież najlepszą akcję w pierwszej odsłonie. Gra Kolejorza zmieniła się po przerwie. Lech nadal był skoncentrowany w obronie, jednak z przodu grał szybciej, pewniej, z większym polotem, choć nieskutecznie i niechlujnie. Taka kontra, którą miał Makuszewski powinna zostać zakończona co najmniej strzałem. Za to w końcówce wystarczyło trzy razy w tym dwa po rzucie rożnym dołożyć nogę, by piłka wpadła do siatki. Lech czasem zachowywał się tak jakby bał się wygrać na Wiśle. Zabrakło pazerności i zdecydowania w atakach. Schematy w grze wyglądały dobrze, gra w defensywie nawet bardzo dobrze tylko z przodu ofensywni piłkarze mieli za mało luzu. Byli za bardzo spięci, mieli zbyt duży respekt do Wisły co skończyło się tylko remisem. Patrząc na przebieg szczególnie drugiej połowy dla gospodarzy to dużo lepszy wynik niż dla Lecha.


Składy

1-4-2-3-1

Załuska – Cywka, Głowacki, Gonzalez, Sadlok – Mączyński, Brlek – Boguski (84.Bartosz), Stilić (70.Llonch), Małecki – Brożek (61.Ondrasek).

1-4-2-3-1

Putnocky – Kędziora, Bednarek, L.Nielsen, Kostevych – Tetteh, Gajos – Makuszewski (79.Pawłowski), Majewski (66.Radut), Jevtić – Robak (69.Nielsen).

Statystyki meczu Wisła – Lech 0:0

Bramki: 0 – 0
Strzały: 11 – 13
Strzały celne: 0 – 3
Strzały niecelne/zablokowane: 11 – 10
Faule: 15 – 13
Żółte kartki: 0 – 1
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 6 – 9
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 0 – 1
Posiadanie piłki: 50% – 50%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 14

  1. bombardier napisał(a):

    Co tu dużo pisać. Obecny skład STWARZA NADZIEJĘ na
    Mistrzostwo Polski. To byłoby apogeum możliwości.
    Czy tak się stanie? Co roku odżywają moje marzenia
    o WIELKIM LECHU. Ostatnie dwa mecze dobitnie pokazują,
    że czegoś brak. Zwłaszcza w Krakowie widać było
    BRAK „WALCZAKA”, KTÓRY POCIĄGNĄŁBY CAŁY ZESPÓŁ.
    Remis nie może zadowalać drużyny, która chce być pierwsza.
    Po raz enty napiszę – KONIECZNE MOCNE WZMOCNIENIA!

  2. Bryx napisał(a):

    Nie no, nie bądźmy krytyczni wobec tego poślizgu Pawłowskiego, to akurat zdarzyć się mogło każdemu, inna sprawa, że to było jedyne jego warte odnotowania zagranie w tym meczu.

    Powiem w sumie tak – z taką obroną, to nawet po 2-3 remisach, nadal będziemy tuż obok mistrzostwa. W grupie mistrzowskiej, trzeba już wygrywać!

    • Jam napisał(a):

      Czy Ty widziałeś dlaczego on się poślizgnął? nie potrafi nawet ułożyć stóp w biegu.

  3. blady napisał(a):

    To że Wisła nie miała celnego strzału to zasługa nieudolności jej piłkarzy a nie naszej obrony.
    To co mnie niepokoi najbardziej to brak pomysłu na grę i zjazd formy ofensywy.

  4. tory napisał(a):

    według przebiegu meczu Lechowi najbardziej zależało na tym jednym punkcie, może nie nastawili się celowo na remis bardziej podświadomie, wiedzą na którym miejscu są w tabeli, jakie są różnice punktowe, że dopiero przyjdą mecze najważniejsze,
    mam nadzieje że runda finałowa to będzie trzęsienie ziemi w wykonaniu Lecha na kolejnych rywalach,

  5. Michu73 napisał(a):

    Na rewanż ze śledziami przećwiczyłbym wariant z Radutem na lewym skrzydle i Darko w środku. Maja mógłby sobie odpocząć. Wyszłoby to jemu na dobre. No i przy ławce rezerwowej, która na naszą ligę chyba jest raczej dobra, prosiłoby się szybciej te zmiany robić:) W tej chwili wyglądamy nieco słabiej, ale wierzę, że w rundę finałową wejdziemy na pełnym gazie:)

  6. Bronks napisał(a):

    Mam inny odbiór niż Redakcja gry NBN Robił jak zawsze dużo „wiatru” jednak nic z tego nie wynikało. Sytuacje które mu wypracowali koledzy koncertowo marnował. A gdy znalazł się idealnie sam na sam z dziadkiem Głowackim to minięcie go było ponad jego możliwości. Robaczek przynajmniej wygrywał pojedynki główkowe i grał (próbował grać) kombinacyjnie. Niestety druga linia wczoraj to dno z wyjątkiem Aziza

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Problem w tym, że Robak był mocno schowany i właściwie wyłączony z gry. Dlatego wrażenie lepsze zrobił NBN, no ale to nie łyżwiarstwo figurowe tylko piłka nożna. Wiem co miała na myśli redakcja i mam takie samo zdanie. Niemniej Bille musi strzelać, zeby wygrać rywalizację. Moim zdaniem stać go na to!

  7. arek z Debca napisał(a):

    Tylko taka roznica, ze Robak mial o wiele wiecej czasu by cos pokazac. Nicki niby robil wiatr ale po jego wejsciu atak wybudzil sie z marazmu.

  8. JR (od 1991 r.) napisał(a):

    Problem w tym, że Robak był mocno schowany i właściwie wyłączony z gry. Dlatego wrażenie lepsze zrobił NBN, no ale to nie łyżwiarstwo figurowe tylko piłka nożna. Wiem co miała na myśli redakcja i mam takie samo zdanie. Niemniej Bille musi strzelać, zeby wygrać rywalizację. Moim zdaniem stać go na to!

    • Bronks napisał(a):

      Widziałem wszystkie mecze z udziałem NBN i nie zauważyłem w jego grze nic co dawałoby nadzieję, że jest to napastnik, nawet nie wielkiej, ale średniej klasy. Szybkość i przyśpieszenie na średnim poziomie, gra jeden na jeden zerowa, gra głową przeciętna, skuteczność słabiutka. Wolę żeby Bielic stawiał na Tomczaka niż patrzeć na „dzikiego” duńczyka

  9. KIBIT napisał(a):

    Gajos zagrał słabo. Makuszewski też nic nie pokazał. Po wejściu Nickiego i Raduta dopiero coś się ruszyło z przodu. Moim zdaniem Nicki powinien być wystawiany jako ofensywny pomocnk zaraz za napastnikiem bo ma bardzo dobre predyspozycje. Szkoda tej jednej sytuacji Nickiego bo bardzo dużo by mu dała w sensie psychologicznym. Niepotrzebnie uderzał z fałsza zamiast bokiem… Chłop wrócił po prawie roku do grania i trzeba dać mu szanse. Tak jak ktoś już wcześniej napisał. Raduta na lewe skrzydło dać. Makuszewski out.

  10. leftt napisał(a):

    Na razie straciliśmy bramkę w 8 tegorocznych meczach. Podobno bitwy wygrywa się atakiem, a wojny obroną. I tej wersji się trzymajmy.

  11. inowroclawianin napisał(a):

    Znow za malo celnych strzałów. Myślałem ze mielismy wieksze posiadanie pilki, gdyz w drugiej polowie Wisla nie istniala. Obrona znow na medal. W meczu z tirowka koniecznie niech Kownacki zagra od poczatku i dac szansę Tomczykowi w polfinale.