Na chłodno: Tydzień na remis ze wskazaniem

Cykl „Na chłodno” to stałe dopełnienie materiałów meczowych w których w trochę inny sposób przyglądamy się meczom Lecha Poznań, ogólnej grze zawodników czy indywidualnej postawie piłkarzy. Czasem poruszamy też aktualne sprawy dotyczące naszego klubu w bardzo chłodny sposób. O wszystkim przeczytacie w poniedziałek lub we po każdym spotkaniu poznając nasze szczere zdanie na temat danego meczu. Od lata 2016 w materiałach „Na chłodno” przyglądamy się również temu, co dzieje się w Lechu (głównie pod względem transferów), oceniamy działania zarządu lub ich brak bacznie spoglądając na sytuację wokół klubu.


W dzisiejszym materiale „Na chłodno”, który publikujemy dość późno w planach było poruszenie kilku spraw, jednak ostatecznie dwie z nich z różnych powodów przesuniemy na przyszły tydzień. Wtorkowe „Na chłodno” obejmuje dwa mecze z Pogonią i Legią. Nie się da się ukryć, że w środę wielu liczyło po prostu na awans i uniknięcie kontuzji. Sam trener zapowiadał wcześniej podstawowy skład, a jednak dokonał kilku zmian dając odpocząć m.in. Kostevychowi, Gajosowi, Jevticiowi czy Kownackiemu. W Poznaniu po pierwszym meczu wygranym 3:0 panował wielki spokój. W końcu Lech tej wiosny jeszcze nie przegrał, we wcześniejszych 11 spotkaniach stracił tylko 2 gole w tym 1 wiosną, więc nic złego nie mogło mu się stać (zwłaszcza przy tej formie Pogoni). O dziwo w Szczecinie mieli inne zdanie. Poza tradycyjnym spinaniem się na Lecha nawet na stadionie został wywieszony mini-transparent coś o jakimś 4:0. Wcześniej szczecińscy dziennikarze przypominali również 5:1 jak to Robak Wołąkiewicza ośmieszył. Bardzo śmiesznie to wyglądało. Pogoń to zresztą jedyny klub w lidze, który tak dużo napina się na innych bez większych argumentów sportowych. Zwłaszcza jej kibice, których akurat nie widać na stadionie, ale którzy mają wiele do powiedzenia w internecie w tym na obcych forach. To naprawdę dziwi, gdyż Pogoń to klub, który nic dotąd nie zdobył, o najwyższe cele nie walczy, a spadek temu zespołowi również nie grozi. Ta wiosna dla Lecha rywalizującego z Pogonią jest dotąd bardzo udana. Poza trzema wygranymi nad pierwszym zespołem, dwa razy „Portowców” ograli już juniorzy młodsi i rezerwy. Do kompletu brakuje jeszcze tylko zwycięstwa juniorów starszych, którzy prowadzą w lidze właśnie przed Pogonią. Mimo to, napinka trwa, a to raczej nie koniec rywalizacji Lech – Pogoń tej wiosny. Niewykluczone, że spotkamy się z „Portowcami” w grupie mistrzowskiej i to nawet przed finałem Pucharu Polski. Piąta wygrana nad Pogonią w tym sezonie? Niewykluczone. Z rywalem grającym otwartą piłkę, który zapomina o obronie łatwiej nam się gra co pokazał rewanż w Szczecinie. Lechici potrzebowali niewiele, by zakończyć nierealne marzenia „Portowców”. Wystarczyła jedna akcja i popis Rudola, który jeździ na kadrę po to, by z ławki oglądać jak grają Bednarek z Kędziorą. Później taki ktoś ma zatrzymać Lecha…

Zmieniając temat. Patrząc na skład, który zagrał z Pogonią łatwiej było nam przewidzieć wyjściowe zestawienie na Legię. Co tu dużo pisać. Lech rozegrał niezły mecz, miał delikatną przewagę, zasłużenie wyszedł na prowadzenie, by cały trud zepsuć kompletnie nieodpowiedzialnym zachowaniem. Już dawno nie było meczu w którym Lech tak mocno straciłby koncentrację o której przecież Nenad Bjelica tyle mówi na każdej konferencji. Ta porażka wędruje nie tyle co na konto Abdula Aziza Tetteha, który oczywiście powinien zatrzymać Adama Hlouska faulem tylko na konto obrony. Gdzie był Tomasz Kędziora? gdzie był Lasse Nielsen? gdzie był Jan Bednarek? Gdzie była obrona, która nie straciła gola u siebie od 16 października i która w ostatnich 11 spotkaniach straciła raptem 2 bramki?! Gdzie ona była w 93. minucie?! Lech nie zasługuje na zbytnią krytykę po meczu z Legią. Zasługuje tylko na ogromną burę za końcowe minuty. Gol na 1:1 można przeboleć, bo padł po zamieszaniu w polu karnym trochę przypadkowo, ale ten na 1:2 to kryminał. Kryminał na oczach ponad 40 tysięcy ludzi. Nie można udawać, że nic się nie stało co próbował bezpośrednio po meczu robić Nenad Bjelica. Kiedyś w Chorzowie po zwycięstwie 3:0 był niezadowolony, kiedy zespół nie grał do końca, a teraz nagle po frajerskiej porażce na własne życzenie w wygranym meczu chwali drużynę udając, że nic się nie stało. Stało się. Lech nie skompromitował się w meczu z Legią tylko skompromitował się w ostatniej minucie swoją nonszalancją oraz skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniem. Nie ma na to żadnego wytłumaczenia. Tak naprawdę nie była to pierwsza taka sytuacja. Już w Gdańsku typowo przez pecha straciliśmy gola przez samobójcze trafienie, a w październiku z Wisłą w 92. minucie w podobnej sytuacji Brożek wyrównał na 1:1 przez brak koncentracji defensywy. To kosztowało nas już kilka ładnych punktów. Z czołówką zdobyliśmy raptem 3 oczka właśnie przez coś takiego. W dodatku gdyby dołożyć do tego porażkę z Jagą po słabym dniu Putnockiego czy z Legią jesienią po spalonym to nasze statystyki za mistrzostwem niestety nie przemawiają. Co z tego, że Lech w niedzielę optycznie zagrał nieźle skoro nie zdobył ani punktu w wygranym meczu? Zepsuł wszystko na własne życzenie i bądź co bądź –
Nenad Bjelica nie powinien przesadzać z pochwałami tylko ogarnąć drużynę, która chcąc walczyć o główne trofeum po prostu nie może powielać tak głupich błędów.

Zostając przy ostatnim meczu. Przepraszamy stałych internautów, że musieliśmy włączyć automatyczną moderację po meczu, która została zdjęta dopiero dziś popołudniu. Sami wiecie jak jest. Nikt nie ogarnąłby tego burdelu. Legioniści łącząc siły wraz z grupą „RutekWon” zniszczyliby napinką Waszą dyskusję do końca a tak dzięki szybkiej reakcji moderatorów udało się uratować wysoki poziom dyskusji w której w merytoryczny sposób można było wymienić poglądy po meczu. Szkoda jedynie, że efekt jest ten sam. Co porażka to masę wiary na stronie. Lech musiał wygrać 3 mecze z rzędu abyśmy w ich dniu i dzień po nim uzbierać tyle odwiedzin co w minioną niedzielę. Wystarczy spojrzeć na poniższe statystyki za czas (9 kwietnia – 11 kwietnia, godz. 21:00).

null
null

Tak to niestety wygląda. Na stronie Lecha jest więcej obcych. A wystarczyłoby, aby Lech dowiózł wygraną i ten pomarańczowy punkcik po wschodniej stronie byłby malusieńki + nie moderatorzy nie musieliby wprowadzać automatycznej moderacji. Niestety jest to stały problem po porażkach. Żadne trofeum Lecha nie przyciąga tyle osób w tym niby kibicujących Lechowi co pojedyncza przegrana w środku sezonu. Szkoda, bo przed nami finał Pucharu Polski w którym mamy spore szanse wygrać, zdobyć Puchar, zdobyć trofeum, wrócić do Europy, ale to na pewno nie przyciągnie tutaj tylu osób z Poznania czy Warszawy co ostatni mecz. A to podwójna szkoda, gdyż szykujemy znacznie ciekawsze materiały aniżeli z ligowych spotkań przy Bułgarskiej. Problem jak przyciągnąć więcej ludzi po zwycięstwach istnieje od dawna. Trudno go jednak rozwiązać. Może ktoś z Was ma jakiś pomysł? Problemem sporej części kibiców Lecha jest to, że wielu czeka, gdzie tu mu dowalić, do czego się doczepić po jednym przegranym spotkaniu (pierwszym wiosną!), wyżyć się na zarządzie czy dopieprzyć w jeszcze inny sposób. Z drugiej strony legionistów w internecie jest cała masa, dlatego wystarczy przegrana i jest efekt taki jak na mapkach wyżej.

Powoli sytuacja stabilizuje się, jest tu więcej poznaniaków, za 4 dni gramy kolejny mecz i wierzymy, że Lech szybko się odkuje. Czekają nas teraz spotkania z Wisłą Płock oraz Ruchem w których trzeba zdobyć komplet 6 punktów. To niezwykle ważne, bowiem wówczas po 30. kolejce mielibyśmy ich w sumie 55, a wtedy po podziale Lech przez nieparzystą liczbę punktów miałby zawyżoną liczbę oczek co wiązałoby się z mniejszą stratą do dwóch prowadzących ekip po rozgrywkach zasadniczych. Wiadomo już, że Lech nie skończy sezonu meczem u siebie 4 czerwca. Na dodatek jeśli będzie 2 pozycje za Legią to wtedy w 37. kolejce zawita na teren „Wojskowych”. Każda seria kiedyś się kończy, szczęście też, więc szlag by trafił wszystko w Warszawie gdyby Kolejorz, który faworytem do Mistrzostwa na pewno nie jest mimo wszystko pojechał na Łazienkowską i tak jak wiosną 2 lata temu zrobił tam coś ważnego. Do tego jeszcze sporo czasu. Na razie krok po kroku. W sobotę Wisła w Płocku z którą Lech nigdy nie wygrał na wyjeździe. Nasze passy skończyły się w niedzielę, zatem czas, by teraz przerwały się serie innych. W dzisiejszym „Na chłodno” mieliśmy do poruszenia jeszcze dwa ciekawe tematy w tym sponsora klubu, ale przełożyliśmy je na następny tydzień. Kończy się wtorek, wkrótce kolejny mecz (oby wygrany), więc przynajmniej za tydzień „Na chłodno”, które pojawi się wcześniej trafi głównie do kibiców Lecha. Na razie za nami tydzień z 2 meczami w którym zanotowaliśmy bilans 1-0-1, gole 2:2. To tydzień na remis ze wskazaniem na rywala, który nie powinien wygrać z Poznaniu tylko dostał piękny prezent od naszej defensywy z którego oczywiście skorzystał.

PS. Za równe 3 tygodnie okaże się, jak będziemy wspominać ten sezon i rok 95-lecia Lecha Poznań. Już naprawdę niewiele czasu zostało do weryfikacji.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <






komentarzy 41

  1. legat3 napisał(a):

    Kurcze nie miałem pojecia że tak to wyglada z wejsciami na strone. Niestety Ja też napędzam pomarańczowy pkt. wschodu. ale … nie ważne gdzie sie obecnie mieszka ważne jakie barwy ma sie w sercu – TYLKO LECH!

  2. wagon napisał(a):

    Bjelica nie będzie publicznie łajał swoich piłkarzy bo straci w minutę cały autorytet, gość wyciąga z tym zespołem dużo więcej niż faktyczny poziom piłkarzy, kilka przykładów: Nielsen- fajny rudzielec ale to w Lechu wszedł poziom wyżej, Bednarek- robi coraz większe postępy, Wilusz- Nenad załatwił egzorcystę ?, Trałka- poziom mistrzowski, Gajos- w końcu odpalił, Jevtić- będziemy za nim tęsknić, Majewski – druga młodość, Robak- tytan przed emeryturą, Kownacki- naprostowany kręgosłup

    • robson napisał(a):

      Dokładnie. Śmiać mi się chciało jak jesienią widziałem w studiu C+ takiego Rumaka, który w każdym wywiadzie skamlał o transfery. Który piłkarz będzie umierał na boisku za takiego trenera? Nic dziwnego, że po jego odejściu ze Śląska byli podopieczni jadą po nim w wywiadach. Zaufanie to podstawa. Grojki wiedzą, że Bjelica im ufa i wierzy w ich umiejętności, więc oni odpłacają się zaangażowaniem na treningach i w meczach.

  3. robson napisał(a):

    Nic nie jest jeszcze stracone. Najważniejsze to wygrać dwa najbliższe mecze i zobaczymy co nam to da. Trzeba też mieć nadzieję, że Lechia coś straci, bo 4. miejsce może wiązać się z niezwykle ciężkimi wyjazdami (oprócz Warszawy także Gdańsk i Kraków). Poza tym liczę, że wygramy PP i ten triumf tchnie w drużynę nowego ducha i pozytywnie nakręci ją na decydujące mecze sezonu.

  4. Alcatraz tel napisał(a):

    Ja sobie Lecha odpuściłem na kilka dni , bo kurwica mnie jasna wzięła zwyczajnie.

    Patrząc z perspektywy czasu, widzę że problem Lecha jest brak błysku.
    Nikt z ofensywy nie jest w mega formie, jest niby ok ale na mistrza trzeba zrobić ta różnicę. Mimo wszystko decydujące momenty jeszcze przed nami.

  5. torreador napisał(a):

    wagon
    Pełna zgoda!
    Wielu zapomniało gdzie byliśmy kilka miesięcy temu, prawie w tym samym składzie (a nie ma przecież Paulusa). Ktoś po meczu z tęczowymi (moim zdaniem bardzo dobrym w naszym wykonaniu) zaczął wyliczać ile to punktów straciliśmy w meczach z drużynami z pozycji 1-3. A może my po prostu mamy skład na środek tabeli, z którego (jak pisał wagon) Nenad wyciąga poziom ponad stan, skoro ten niewiele różniący się skład u Urbana zaliczał jakieś ogony. Powtórzę to jeszcze raz, pamiętając gdzie ta drużyna była kilka miesięcy temu i co w tego średniego składu potrafił wykrzesać obecny trener (mimo ze oczywiście marzę o dublecie), uważam że PP i pierwsza trójka będzie sukcesem.

    • robson napisał(a):

      Nie przesadzajmy. Na papierze mamy słabszy skład tylko od Legii i mniej więcej porównywalny z Lechią i Jagą. Za Urbana ten skład grał grubo poniżej możliwości, bo trenerem był kompletny dyletant.

  6. fan napisał(a):

    Ci z Warszawy to zapewne wszyscy ci, dla których Lech jest klubem „jak każdy inny” :)

    • mix napisał(a):

      Jeśli tu się wejdzie, to ma się gwarancję, że będzie mnóstwo wpisów o Legii, dlatego te odwiedziny. Więcej niż o Lechu.

    • Pan Pyra napisał(a):

      Zgadzam sie z mix, tutaj jest za dużo o Legii, na ich forach o nas nie ma prawie nic, relacje z meczów z nami sa opisywane normalnie, wzmianki o nad sa tylko kolejna informacja a tutaj co mamy , wystarczy przeczytać ten artykuł, pojechać do Warszawy i zrobić cos zeby ich tak trafiło, bez kometarza, słoma z butów na całego, ciagle tylko słowa, napinka , obietnice, na końcu mamy prawie zawsze to co w niedzielny wieczór, czyli serce krwawi.

    • fan napisał(a):

      Chociaż z drugiej strony to nasi tłumnie nie odwiedzają „ich” stron, tak mnie się przynajmniej wydaje.

  7. arek z Debca napisał(a):

    Ale w czym problem. Czym wiecej odwiedzin to tym lepiej dla witryny. Nie znam sie za bardzo ale tak to chyba dziala. Niech sobie tu siedza calymi dniami a rola moderatora jest kasowac ich durnowate wpisy. U nich bez rejestracji, zaden gosc nic nie napisze.

  8. Pawelinho napisał(a):

    Ja staram się wchodzić i pisać regularnie bez względu na wyniki Kolejorza i tylko czasami sobie odpuszczam, kiedy włączacie automatyczną moderacje bo i tak trzeba czekać na to aż pojawi się komentarz po jakimś czasie.

    • Moderator KKSLECH.com napisał(a):

      Możesz podziękować wiadomo komu. Moderatorów jest również za mało, żeby cały czas wszystko ogarniać. Można to oczywiście wszystko zostawić tylko wtedy poziom dyskusji będzie zerowy.

    • Pawelinho napisał(a):

      To mnie akurat nie dziwi chociaż, że przez tych frustratów nie można normalnie niczego napisać w trakcie i po meczu.

  9. mr_unknown napisał(a):

    Bardzo dobrze, że trener nie znęca się nad piłkarzami publicznie, wszedłby wtedy na prostą drogą do utraty zaufania ze strony drużyny. Myślę, że w zaciszu szatni Bjelica dokładnie przeanalizuje błędy w końcówce i następnym razem w takiej sytuacji bezwzględnie przerwą taką kontrę.

  10. Pan Pyra napisał(a):

    Panowie litości, jak mozecie pisać o napinaczami z Pogoni, skoro nasi napinacze biją ich na głowę, to co oni dostają od kibiców Lecha i jak sa obrażani przez nas przekracza wszelkie granice, zauważyłem ze kazdy kto z nami wygra kilka razy, nagle staje sie pożywka dla napinaczy
    Co do trenera, zgadzam sie co do słowa.

    • robson napisał(a):

      Jak widzisz po statystyce odwiedzin, która jest przedstawiona powyżej, to nie my się tutaj najbardziej napinamy.

    • fan (tel.) napisał(a):

      Jakoś nie ma tutaj napinki na np. Jagiellonię mimo, że ostatnie 5 meczy pod rząd wygrali z nami, więc bez przesady. Decyduje tutaj głównie stosunek do danego rywala.

  11. Pan Pyra napisał(a):

    I tak z ciekawości zapytam, ten chłopiec ktory wyprowadzał zawodników i pokazał L jest z Poznania ?
    Jaki los spotkał panienkę ktora żebrała o autografy u zawodników Legii a przy okazji wyzywała od frajerów ?
    Jeszcze jedno pytanie o gnizdowego, czy my nie mamy piosenek podnoszących zespół na duchu gdy strzelamy gola i trzeba dociągnąć wynik, tylko zaczynamy śpiewać o Legii, to jest porażka kompletna.
    No i ta cisza po golu na 1:2, jakakolwiek wygrana w Warszawie w kolejnym meczu tego nie pobije. To było przykre i smutne, rana w sercu na lata.

    • franz napisał(a):

      Masz racje.Po raz pierwszy zabralem na mecz corke i zone.To co wyprawial gniazdowy spowodowalo,ze obie stwierdzily iz nigdy juz nie chca pojsc na taki mecz.Przykre ale prawdziwe

    • robson napisał(a):

      A jak jesienią na Ł3 bluzgali na nas przez cały mecz to jakoś ci to nie przeszkadzało? Coraz bardziej nabieram przekonania, ze jesteś jakimś wschodnim trollem.

    • franz napisał(a):

      Naucz sie czytac ze zrozumieniem.Pisalem o wrazeniach ‚moich’ kobiet a nie swoich.Mam kartet i w miare mozliwosci z kumplami jezdze tez na mecze wyjazdowe i na pewno na wschod nigdy bym ich nie zabral.A wyzywki od trolli lepij sobie daruj bym nie musial sie znizac do poziomu twojego mozdzku

    • sas napisał(a):

      franz- a Twoje kobiety wiedziały że jadą na mecz? I to z legia? Masz karnet, chodzisz na mecze i nie wiesz że sięna przeklina?

    • sas napisał(a):

      tedj pyra a ty kurwa skąd się wziąłeś? Z azji? bo pierdolisz jak potłuczony albo jak typowy słoik. O żebraniu o autografy piersdola tylko debile ze wschodu i udowadniają to jakimś fragmentem filmiku który nic nie pokazuje. Jak chcesz jechać po naszych to wypierdalaj na wschodnie strony tam takich jak ty jest od chuja.

  12. J5 napisał(a):

    Trochę czasu od niedzielnego meczu już minęło, trzeba się ogarnąć my kibole i nasze grajki i myśleć o przyszłości a nie przeżywać jeden przegrany mecz jak mrówka okres. Przed nami dwa ligowe mecze w których będzie można zdobyć 6 punktów i przećwiczyć grę oraz podszlifować formę przed finałem PP, zwycięskim finałem. A potem na luzie, ale z agresją i pełną koncentracją ograć te drużyny z którymi nam nieszło i spróbować popsuć im chumory na 4 czerwca. Niech zwycięża Lech !!!

  13. siwus89 napisał(a):

    Nie tyle nie moge przeżyć samej porażki,lecz bardziej w jakich okolicznościach to się stało. Mecz jak najszybciej do zapomnienia,mam nadzieję że jak będziemy grać z legią w ostatnim meczu zabierzemy jej mistrzostwo albo dla nas,albo na rzecz Jagieloni,a wtedy te ich niedzielne zwycięstwo zda się na nic.

  14. kubakks napisał(a):

    Dlatego też moje komentarze nie przeszły? Czy jest inny powód ?

  15. Panda1922 napisał(a):

    „Problemem sporej części kibiców Lecha jest to, że wielu czeka, gdzie tu mu dowalić, do czego się doczepić po jednym przegranym spotkaniu (pierwszym wiosną!), wyżyć się na zarządzie czy dopieprzyć w jeszcze inny sposob” Sorry autor tekstu , ale ciężko mi sie zgodzić z powyższym zdaniem. Osób o których mowa nie można nazwać kibicami Lecha! To kibice cudzych porażek , życiowi nieudacznicy i wieczni malkontenci czerpiący przyjemność z cudzych niepowodzeń. Żaden ze mnie psycholog , ale tak niestety jest i każdy z Was -redaktorów i kibiców- zna takich osobników. To smutne , ale prawdziwe, zawsze tacy byli , są i będą. Wiecznie niezadowolone szuje , co to znają rozwiązania wszystkich problemów świata , którzy wiedzą doskonale i najlepiej co by zrobili jak by byli na czyimś miejscu. Ciekawe tylko jak to jest ze to Oni i ich życie są smutne jak pi…a?!
    Nie przejmujmy se nimi proponuje , róbmy swoje i wierzmy do końca! Zjazd formy jest wyraźny , ale do psa starego wiem o tym , ze najgorsze za nami i wraca to co Lech prezentował na początku rundy.
    TYLKO I WYŁĄCZNIE LP!!!

  16. RQ napisał(a):

    Święta prawda z tym co piszecie, że to dopiero pierwsza porażka w tej rundzie a co niektórzy krytykują i psioczą na lewo i prawo ! Fakt końcówka meczu z legią to kryminał w czystej postaci i za to należy im się zje*ka, ale kibolem jest się na dobre i na złe a po takich porażkach jeszcze bardziej. Rozliczymy wszystko po sezonie. Na razie cieszmy się finałem krajowego pucharu i tym, że przecież wciąż mamy szanse na dublet. HEJ LECH !

  17. Pan Pyra napisał(a):

    Tu nie chodzi o pierwsza porażkę, wiesz o tym, chodzi o ostatnie trzy mecze o nadzieje które jak zwykle mocno rozbudzone, zespół zaczyna zabijać, jak zwykle.

  18. Tadeo napisał(a):

    Będzie dobrze , chociaż o mistrzostwo bedzie niezmiernie ciężko. Nigdy nie mów nigdy , a dopóki piłka jest w grze wszystko jest możliwe. Wierzę w mojego ukochanego Lecha , bo czym było by życie bez tych wszystkich przeżyć i emocji które wspólnie przeżywany.

  19. Michu87 napisał(a):

    Zdobycie PP na pewno dało by Lechowi kopa i więcej luzu na ligę. Oczywiście trzeba hamować nastroje bo jeszcze nic nie wygraliśmy. Z Arką jest jeden mecz tak więc wszystko może się wydarzyć.

  20. El Companero napisał(a):

    Bjelica zdaje sobie sprawę że jesli mu nie pójdzie to zostanie zmieniony, tak mówił Rutek przed sezonem że obserwacje trenerów będą trwały… Dlatego Bjelica tak dobrze pochodzi do swojej pracy goniąc zawodników na treningu, ale to właśnie zawodnicy nie dorastają do tego poziomu. Gdyby wymienic kilku coś się zmieni w samej grze. Co do kiboli tęczowych to takie obyczają panuja na wschodzie. Nie ma tam innych rozrywek wiec trzeba się zeszczać po zwycięstwie. Kiedyś azjaci leżeli na zapiecku i zajadali się blinami a dziś idą do kumpla na internet i w 10-ciu przy dwóch piwach wypisują poematy na obcym forum. Zobaczycie jak im ciężko będzie gdy kibice Lecha odwiedzą ich 2 maja. Chyba z żalu tęczowi pójdą do teatru. Jeśli chodzi o kiboli pogonii to akurat mnie to nie dziwi. W końcu to zachodnio-pomorskie czyli biedny region z wielkim wskaźnikiem patologii i przestępczości. To tam żyją potomkowie przesiedleńców w tym wielu ukraińców. Z takich ludzi nie mogło wyrosnąć normalne pokolenie. Dlatego część ucieka za granicę lub w głąb Polski a inni kradną u Niemca i żyją z niecnych procederów. Najlepiej niech śledzie grają w dolnej ósemce i skończą jak Podbeskidzie rok temu.

    • Ekstralijczyk napisał(a):

      Rutek w wywiadzie dla PS mówił dość sporo czasu temu , że Bjelica zostanie na przyszły sezon jak nawet nie uda się awansować do europejskich pucharów.

    • Panda1922 napisał(a):

      El Compañero , ale żeś dał upust wenie , haha. Pojechałeś z tłuszczą jak z furą gnoju;-)
      W dużej mierze masz racje , chociaż niektórym Twoje słowa mogą sie wydać przesadzone i krzywdzące ( ja np. nie zgorszylem sie wcale;-) )
      Jeżeli chodzi o Trenera ,tez sie z Tobą zgadzam ,mysle , ze Rutkowscy także podzielają nasz punkt widzenia i Bielica jest nie do ruszenia. Pozatym muszą być wzmocnienia , KOZACCY SKRZYDŁOWI NA OBIE FLANKI! Jak Maki(jeżeli zostanie) i Szymek będą mieli prawdziwą konkurencje przypomną sobie , ze umieją grać w piłkę , bo ich obecna forma to kpina ( ja w tym widzę właśnie stratę 7pkt w trzech ostatnich meczach) . Pozatym na bokach obrony musi być konkurencja.
      TYLKO U WYŁĄCZNIE LP!!!

  21. inowroclawianin napisał(a):

    legionistki kochają Lecha. A tak poza tym szkoda tych straconych punktow w 3 ostatnich meczach. Szansa na MP nadal jrst ale musza sie ogarnac i wszystko wygrac.

  22. Jakov napisał(a):

    Chyba nie ma sposobu na tę mniejszą frekwencję po zwycięstwach. Niestety, wielu ludzi udających kibiców albo nawet kiboli, chce za wszelką cenę pojechać Lechowi, żeby tylko spełniły się ich mokre sny o złym Rutku co wszystko niszczy i jakby to było cudownie, gdyby on/ona rządzili. Aż mi się przypominają słowa mojego ojca, który swojego czasu przed każdym meczem mawiał – „o, z tym rywalem to nie mają szans”. Niezależnie czy to była Wisła, czy Polonia Bytom. Defetyzm w środowisku jest silny.

  23. hmmmm napisał(a):

    Widzę, że komuś tu sodówka do łba bije – nie wchodzisz po meczu na kkslech.com = NIBY kibicujesz Lechowi. Jebnijcie się tak zdrowo w te puste dyńki.