Tak się mistrzostwa nie zdobędzie

Drużyna Lecha Poznań po bardzo dobrym rozpoczęciu wiosny 2017 włączyła się do realnej walki o Mistrzostwo Polski w której po podziale punktów na pewno zostanie do ostatnich meczów trwającego sezonu. Żeby Kolejorz bardzo poważnie myślał o tytule musi przede wszystkim poprawić bardzo niepokojące liczby, które rzucają się w oczy niemniej od tych dobrych.


Co prawda dopiero w niedzielę Lech stracił pierwszego gola u siebie od 16 października, przegrał pierwszy mecz w Poznaniu od 29 lipca, poniósł dopiero pierwszą, bardzo pechową porażkę w tym roku, wciąż jest jednym z lepiej punktujących zespołów wiosną i ma najmniej straconych bramek w całej Ekstraklasy to jednak to wciąż za mało, żeby zdobyć Mistrzostwo Polski. Dlaczego? O niepokojących liczbach poniżej.

Za mało punktów z prowadzącą czwórką

Z prowadzącą w tej chwili czwórką Lech na 18 możliwych punktów ugrał raptem 3! Tylko 3 oczka podczas gdy dla porównania Legia zdobyła ich aż 16. Lech osiągnął w sezonie zasadniczym bardzo słabe wyniki dwukrotnie przegrywając z Jagiellonią oraz Legią. Z Legią dwa razy pechowo po stracie gola w doliczonym czasie gry w tym jednego po spalonym. Za to z Jagą poległ u siebie za kadencji Jana Urbana oraz w Białymstoku krótko po ciężkim wyjeździe do Krakowa w Pucharze Polski, na fatalnej murawie oraz po poważnych błędach Matusa Putnockiego. Z kolei w Gdańsku mimo prowadzenia 1:0 i bardzo dobrej gry poznaniacy niespodziewanie polegli 1:2 po samobójczym trafieniu Macieja Wilusza w samej końcówce. Przez pecha, nieodpowiedzialne zachowanie drużyny, błędy indywidualne i sędziowskie Kolejorz stracił zdecydowanie zbyt łatwo aż kilkanaście punktów. W żadnym meczu nie był gorszy od rywala, a mimo to, frajersko przegrywał. Między innymi dlatego głównie Legia i Jaga są teraz 5-6 punktów przed nami. Właśnie za sprawą bezpośrednich spotkań wypracowały sobie przewagę, która przed 30. kolejką będzie trudna do zniwelowania.

Za mało punktów z górną ósemką

Ten punkt łączy się z powyższym. Wystarczy zobaczyć na statystyki, ile Lech zdobył punktów z zespołami, które w tej chwili są w górnej ósemce i ile z dołem tabeli. Z górą zanotował bilans 4-2-7 (14 punktów) podczas gdy z dołem 10-5-0 (35 punktów). Wyniki pojedynków z prowadzącą w tym momencie trójką mają odzwierciedlenie w tych statystykach. Tak się Mistrzostwa Polski na pewno nie zdobędzie.

1. Jagiellonia Białystok 55 pkt. (0)
2. Legia Warszawa 54 (0)
3. Lechia Gdańsk 50 (3)
4. Lech Poznań 49
5. Wisła Kraków 41 (2)
6. Korona Kielce 38 (3)
7. Wisła Płock 38 (3)*
8. Zagłębie Lubin 38 (3)
9. Pogoń Szczecin 36 (6)
10. Termalica Nieciecza 36 (4)
11. Śląsk Wrocław 32 (4)
12. Piast Gliwice 30 (6)
13. Arka Gdynia 30 (4)
14. Cracovia Kraków 30 (4)
15. Ruch Chorzów 30 (3)*
16. Górnik Łęczna 26 (4)

Punkty zdobyte z pierwszą ósemką: 14, bilans: 4-2-7
Punkty zdobyte z drugą ósemką: 35, bilans: 10-5-0

* – zespoły z którymi Lech nie grał jeszcze dwa razy

Zbyt wiele głupio potraconych punktów

Lech za często traci punkty w głupi sposób. Takie mecze jak z te ostatnie Górnikiem czy Wisłą trzeba wygrywać. Trzeba również pamiętać o fatalnym początku sezonu, który ma konsekwencje aż do dziś. Wtedy poznaniacy przegrali 2 mecze u siebie z Jagiellonią oraz Zagłębiem, w Kielcach z Koroną czy zremisowali ze słabą Termaliką i Śląskiem nie strzelając im nawet bramki. „Praca” Jana Urbana ma poważne konsekwencje aż do teraz. Lech bardzo dużo stracił na samym początku sezonu, a w dodatku zaliczył zbyt dużo wtop w doliczonym czasie gry. Samobój w Gdańsku, spalony w Warszawie, gol z Wisłą na 1:1 w 92. minucie w październiku czy z Legią ostatnio na 1:2 w 93. minucie. Można to oczywiście tłumaczyć pechem czy brakiem szczęścia, jednak niektóre wtopy w końcówkach wynikały także z braku koncentracji.

Za mało goli

Liczba 44 zdobytych bramek absolutnie nie powala na kolana. Podobną liczbę goli mają obie Wisły czy Pogoń, a więc ekipy mające zupełnie inne cele na ten sezon. Na dodatek Lech u siebie strzelił tylko 19 bramek. 19! To najgorszy wynik w grupie mistrzowskiej obok Zagłębia i jeden ze słabszych w Ekstraklasie. Z drugiej strony w Poznaniu rywale strzelili nam tylko 9 goli, lecz to przede wszystkim Lech powinien notować więcej trafień. Bez bramek na Bułgarskiej tytułu Mistrza Polski nie będzie.

Trudny terminarz

Co prawda Lech ma w tej chwili 1 punkt więcej aniżeli w ostatnim mistrzowskim sezonie po 28. kolejkach, ale drugi po rozgrywkach zasadniczych jak wtedy na pewno nie będzie. Zajmie 3 lub 4. lokatę co oznacza, że w fazie finałowej z dwoma wyprzedzającymi nas w tym momencie zespołami zagra na wyjazdach. Mało tego, rozgrywki na pewno zakończy meczem 4 czerwca na wyjeździe. Jeśli Legia będzie po 30. kolejce o 2 pozycje przed nami wtedy w 37. kolejce poznaniaków czeka wyjazd do Warszawy. Ponadto na ten moment Kolejorz musiałby jechać jeszcze do Krakowa oraz Gdańska co w kontekście walki o tytuł nie byłoby dobre. Niestety, terminarz fazy finałowej będzie średni i to wiadomo już teraz. Bez kompletu wygranych u siebie i na co najmniej dwóch na wyjeździe kibice czy piłkarze o tytule w ogóle nie mają co marzyć.

Co zrobić?

Co teraz zrobić? Przede wszystkim skupić się na Pucharze Polski, którego zdobycie zapewni start w pucharach później niż przez podium w lidze. Lech czeka na to trofeum 8 lat, pechowo przegrał 3 ostatnie finały w tym 2 na Narodowym z rzędu, w tym sezonie przeszedł najtrudniejszą drogę do finału w historii klubu, a w finale 2 maja zagra z rozbitą Arką, która w drodze do niego nie wyeliminowała nawet żadnej ekipy z Ekstraklasy. Arka zagra na Narodowym, bo ktoś z tej drugiej strony drabinki musiał wykorzystać łatwą drogę i psim swędem prześlizgnąć się do finału. Statycznie ten Puchar należy się w tym sezonie Kolejorzowi jak nikomu innemu w Polsce. Wystarczy już tylko wywiązać się ze zdecydowanej roli faworyta, aby rok 95-lecia i sezon 2016/2017 uznać za udany. O ile Kolejorz do zdobycia krajowego pucharu jest mocnym faworytem to już do zdobycia mistrzostwa jest tylko jednym z czterech kandydatów. Jeżeli w fazie finałowej LOTTO Ekstraklasy podopieczni Nenada Bjelicy nie poprawią liczb o których piszemy powyżej Mistrzem Polski na pewno nie zostaną. Proste. Trzeba się wziąć do jeszcze cięższej pracy, grać do końca a nie tylko 82 minuty jak ostatnio, być jeszcze bardziej skoncentrowanym, nie popełniać indywidualnych błędów, zrobić coś, aby pech nas opuścił i nie patrzeć już na terminarz. Chcąc sięgnąć po tytuł należy zwyciężać wszędzie.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 58

  1. P3t3r napisał(a):

    Lechowi przydałby się prezes z prawdziwego zdarzenia a nie obecny, który skąpi pieniędzy na prawdziwe wzmocnienia. Kibicuję Legii, ale nasza liga zasługuje na mocnego Lecha !!! Jeden Kownacki to za mało. Przydałby się ktoś pokroju Rudnevsa. Pomoc podobnie, Makuszewski czy Majewski nie mówiąc o Pawłowskim Lecha nie zbawią. Tetteh też gra raz lepiej raz gorzej. Pozdro dla prawdziwych kibiców.

  2. J5 napisał(a):

    Te liczby stawiają nas w jednym rzędzie np z Wisłą Kraków. Niby wszystko dobrze ale do sukcesu zawsze czegoś brakuje. Moim zdaniem mamy zbyt słabych zawodników. Owszem Nenad Bjelica ogarnął to towarzystwo fizycznie i mentalnie, ale bariery umiejętności piłkarskich pewna grupa piłkarzy Lecha już nie przeskoczy. Błyszczymy z drużynami o potencjale piłkarskim dużo słabszym nawet mimo walki i zaangażowania naszych przeciwników, ale z zespołami o lepszej kadrze już nie idzie. Dlatego ciężko będzie zdobyć tytuł, a trudno będzie się załapać nawet na podium. Wzmocnienia jakościowe drużyny będą niezbędne, abyśmy w następnych rozgrywkach mogli radzić sobie z tymi najlepszymi drużynami. Wszystko to będzie zależało od Zarządu, czy będą chcieli mieć drużynę na Mistrza Polski, czy środek tabeli. Teraz wszelkie przygotowania i siły powinny być rzucone do walki o Puchar Polski. Nie będzie łatwo, bo Arka się nie podda bez walki i po latach posuchy też będzie chciała wywalczyć to trofeum. Ciężka praca i koncentracja na celu przez te dwa tygodnie tylko i wyłącznie może przynieść nam ten sukces!

  3. Maciek napisał(a):

    Ciekawe podsumowanie , moim zdaniem jeżeli Lech zdobędzie puchar , to zaczną grać na luzie a to da duże efekty , puchary będą mieli a wtedy kto ……………….

  4. tomasz1973 napisał(a):

    No cóż wypunktowaliście dokładnie to co od dawna piszemy, a co ostatnio dzięki super startowi było nieco przyciemnione, przypudrowane.
    Niestety 2 z tych czynników są zawalone od pierwszych dni nowego sezonu przez zarząd i nie ma tu żadnej wątpliwości, zresztą pisałem już kilka razy, że to wróci i tych błędów nie da się niczym przykryć.
    Przedłużenie kontraktu Urbanowi, który nie wywiązał się z niczego było działaniem na szkodę własnej firmy. W tamtym momencie Bielica był przecież wolnych człowiekiem i mógł być zatrudniony od początku rozgrywek. Teraz potracone pkt., szczególnie w meczach na Bułgarskiej, będą ważyć bardzo dużo, dodajmy tylko do naszego bilansu (ewentualnie) 6 pkt za Zagłębiem i Jagielonią, plus chociażby 1 pkt za wyjazd do Kielc i jesteśmy mimo wszystko liderem.
    Druga zajeb…ą sprawą przez zarząd, to odstąpienie od kupna napastnika, co też pisałem i piszę od dawna, a za co szczególnie bezjimienny ma do mnie pretensje. Napastnik był i jest priorytetem i od tego nie da się uciec. Zwyżka formy Robaka i Kownackiego tego nie zamaże, bo po pierwsze i tak nie są zawodnikami gwarantującymi 20-25 bramek w sezonie, a po drugie ich formy brakowało szczególnie w pierwszych meczach.
    Trzecia sporawa niezależna już od zarządu, ale dająca wiele do myślenia to straty w ostatnich minutach meczu, gdyby nie porażki z legią, remis z Wisłą, porażka z Lechią, mielibyśmy w tym momencie o 5 pkt. więcej i bylibyśmy wiceliderem, nawet przy założeniu, ze nadal mało strzelamy, że był z nami Urban i że nie mamy klasowego napastnika.
    No cóż, na to że zarząd dał ciała nic już teraz nie poradzimy, napastnicy nieco odżyli, jeżeli zwiększą czujność i przestaną tak frajersko tracić pkt, jeżeli Nenad otrzeźwieje i przestanie na siłę promować Kownackiego i odeśle na trybuny Pawłowskiego, jeżeli nasza obrona będzie grała nadal tak jak do meczu z legią, jeżeli Putnocki nadal będzie bronił tak jak trzeba, jest nadal szansa na dublet…trochę dużo tych „jeżeli”, ale cóż na tą chwilę lepsza sytuacja taka z ” jeżeli” niż taka jak za Urbana, że o tej porze było praktycznie po wszystkim.

    • J5 napisał(a):

      Zgadzam się. Gdzieś czytałem że podobno Zaur Sadajew chciał do Lecha, ale go nie chcieli z uwagi na to że jest spoza UE. Dla mnie to błąd. Przy Sadajewie np taki Dąbrowski nie zapędzał by się pod nasze pole karne

    • Lechita62 napisał(a):

      Napastnik jest ważny, ale można bez niego żyć. Podobnie jeśli ma się w kadrze świetnego napastnika to może czasem wygra jakiś mecz w pojedynkę, ale nie zagwarantuje tytułu. Hiszpania swojego czasu grała ustawieniem 4-6-0. Legia gra bez napastnika i jak sobie radzi? Nieporównywalnie lepiej niż my kiedy byliśmy z kontuzjowanym NBN i będącymi pod formą Robakiem i Kownackim. Mecz z nami: gol Dąbrowskiego i Hamy, mecz z Pogonią: bramki Kucharczyka i Vadisa, mecz z Lechią: dwa razy Kucharczyk, mecz z Wisłą: bramka Radovicia. Legia wygrała 5 ostatnich meczów, w których ani jednej bramki nie strzelił nominalny napastnik. W Lechu w ostatnich trzech meczach zawiodła druga linia i nawet Rudnevs niewiele by tutaj zmienił.

    • bombardier napisał(a):

      Tylko przyklasnąć Twojej wypowiedzi.
      Niestety, zarząd zamiast naprawdę wziąć się do pracy
      obrasta w piórka i gdzie tylko może tworzy własny PR (pijar).
      Przykład – telewizyjna wypowiedź prezesa przed meczem z kiblowymi. Można by tak mnożyć „działania” tego zarządu –
      i co z tego? Zadufanie i brak obiektywizmu skutecznie HAMUJE
      rozwój KOLEJORZA.
      Naprawdę potrzebne są WZMOCNIENIA, czyli kupno wartościowych
      piłkarzy, a nie nic nie wnoszące paplanie prezesa.

    • tomasz1973 napisał(a):

      Lechita62
      Jasne można i tak, ale legia gra tak, bo jej zarząd zrobił wielką wyprz i go tam po prostu nie mają, gdy legia miała napastnika pokroju chociażby Nikolicia, to nim grała. Gdy my mieliśmy Lewego, Rudniewa, czy Teodorczyka z formą, to nasza gra wyglądał inaczej. Zresztą co znaczy porządny napastnik pokazał wczorajszy mecz Bajernu bez Lewandowskiego.
      Można grać bez napastnika, gdy ma się taki potencjał, jak wspomniana przez Ciebie reprezentacja Hiszpanii, ale my tego nie mamy. Robak i Kownacki sie ogarnęli, ale zwróć uwagę, że ja zaznaczyłem, iż żaden z nich to nie taki, który nam gwarantuje wyższy poziom ( z różnych względów) i na to, że napastnik miał być na początku sezonu, wtedy, gdy Robak i Kownaś nic pod wodzą Urbana nie grali, a wtedy straciliśmy pkt. które teraz niezmiernie ważą.

    • Lechita62 napisał(a):

      Nie twierdzę, że napastnik jest niepotrzebny. Sam z wypiekami na twarzy czekałem latem na potwierdzenie transferu Hory, do którego niestety nie doszło. Możliwe, że z Nim mielibyśmy kilka pkt więcej, bardziej chodzi mi o to, że mając mocną drugą linię można sobie bez niego poradzić. Na początku rundy nam „żarło”, bo oprócz świetnie grającej defensywy, mieliśmy Majewskiego, Jevticia, Gajosa, którzy panowali w środku i rzucali do Kownasia czy Robaka świetne piłki. Robak i Kownacki wciąż są w formie tylko zostali trochę osieroceni przez pomocników, a ani jeden, ani drugi nie są Lewandowskim, żeby bez wsparcia samodzielnie wygrać mecz. Wystarczy spojrzeć na podsumowania redakcji, plusy i minusy i oceny wystawiane przez nas po każdym meczu. Oceny pomocników z ostatnich trzech meczów są dużo niższe niż po meczach z Pogonią, Arką czy Lechią, a bez tej trójki napastnicy mają trudniej i podejrzewam, że chociażby Hora też miałby ciężko. Nikolić i Prijović grali dobrze, bo mieli świetne wsparcie od Radovicia, Vadisa, Guilherme, Kucharczyka itd. Napastników zabrakło, ale niesamowita jak na polską ligę pomoc ciągnie ten wózek w kierunku tytułu samodzielnie. Jaga też nie byłaby tam gdzie jest bez Vassiljeva, na kłopot bogactwa w ataku chyba nie narzekają. Lechia ma klasowych napastników, a wiosnę ma najgorszą z „4”. Napastnik by się przydał, ale gdyby pomocnicy wrócili do formy z początku rundy to i Thomala być może zacząłby strzelać, bo miałby ku temu więcej okazji.

    • Bronks napisał(a):

      Panowie moim zdaniem wzmocnień potrzebujemy na wszystkich pozycjach Problem transferowy to nie problem konkretnej pozycji tylko jakości sprowadzanego zawodnika. Azjaci robią dużo transferów co pozwala im na zdobycie minimum jednego dobrego grajka który decyduje o ich sukcesach. Dzisiejsza legła bez Odjidji, mając na ławie trzech nowych napastników, nie miałaby szans na mistrza . Ubiegłorocznego mistrza załatwił im Nickolc. A my kiedy mieliśmy złoty strzał transferowy ? No może Putnowsky ale taki Makuszewski, Majewski Radut, Nielseny to nie ten kaliber. Oni nawet nie są w stanie być gwiazdami ekstraklapy a co dopiero europejskich pucharów. Jeżeli nie poprawimy skautingu to lepiej stawiać na naszą młodzież. Tacy ludzie jak Kendi czy Kownaś mają dodatkowy atut w porównaniu do transferowych grajków. Oni do dziwki nie przejdą tak jak finński judasz

  5. Lechita62 napisał(a):

    To, że mamy dramatyczny stosunek meczów z „4” wiedziałem doskonale, ale nie wiedziałem, że tak słabo też wypadamy z drużynami z miejsc 5-8. Po podziale punktów będziemy grać mecze wyłącznie z takimi rywalami. Być może tytuły zdobywa się z drużynami z dołu tabeli, ale chyba nie w ekstraklasie, gdzie spotkań z tymi słabszymi rywalami jest mniej niż meczów z bezpośrednimi konkurentami do MP. Jeśli te statystyki nie zostaną poprawione to czeka nas smutna runda finałowa. Na szczęście w finale PP spotkamy się z drużyną zamieszaną w walkę o utrzymanie, a takie zespoły w tym sezonie golimy bez większego problemu.

  6. wagon napisał(a):

    jak Lech zdobędzie Puchar Polski to takie kluby jak Lechia i Jagiellonia też mogą grać na luzie wiedząc że pierwsza czwórka zapewnia europejskie puchary, Wisła K też może włączyć się w walkę o puchary,
    pomijając Lecha to największe szanse na MP ma Jagiellonia, Probierzowi samo podium już nie wystarczy, ten gość jest teraz bardzo zmotywowany na maksymalny sukces, transfer Sheridan pokazał że Białystok chce być walczyć na całego

  7. Ekstralijczyk napisał(a):

    Moim zdaniem , teraz za bardzo nie ma co lekceważyć już Arki , bo Lech może zderzyć z efektem nowej miotły , a wiadomo jak takie zespoły przeważnie grają.

    Jeśli Lech ma włączyć się o walkę do MP to musi koniecznie powrócić do takiej dyspozycji , jaką prezentował jakiś czas temu.

    • mroczek napisał(a):

      Dokładnie tak. Pamiętam gdy Ojrzyński pracował w Koronie, wtedy zrobił z nich paczkę zabijaków i walczaków. Byli groźni dla każdego z ligi.

  8. Bart napisał(a):

    Teoretycznie do rostrzygnięcia sprawy mistrzostwa może wystarczyć pozornie prosty sposób – wystatczy „tylko” złapać na rundę finałową co najmniek taki gaz jak z początku wiosny. W artykule fajnie wypunktowano nasze problemy. Poza napastnikiem-kilerem-gwiazdą, sądzę że przydałby się nam jeszcze ktoś na skrzydło. IMO najlepiej skupić się na PP a mistrzostwo traktować jako miły dodatek. Choć tak szczerze mówiąc, to nie zdziwie się jak to będzie rok Jagiellonii. Najrówniej punktują od początku sezonu. Tylko potem mogą im się zacząć problemy z utrzymaniem składu, pucharowym „pocałunkiem” śmierci itp. i ich kolejny sezon będzie kolejną sinusoidą ale to już inna sprawa ;)

  9. siwus89 napisał(a):

    Wiedząc jaki będziemy mieć ciężki terminarz,to takie mecze jak z Łęczną to TRZEBA wygrywać.

  10. dz napisał(a):

    ja pier…. jak słyszę o tym PP to mi się nóż w kieszeni otwiera….dlaczego zawsze spinamy się na nagrodę pocieszenia?? Z takim nastawieniem daleko nie zajedziemy….cel główny zawsze powinien być jeden – MP i tyle, reszta to dodatkowy bonus….to tak jakby spytać dziecko co chce dostać: rower czy quada??

    • KibicLecha napisał(a):

      Myslisz jak debil albo nie znasz obecnej sytuacji Lecha. Mozna grac o oba trofea i nie zdobyc zadnego. Co wtedy?

    • franz napisał(a):

      Od ‚debili’ raczej nie wyzywalbym naszego kibica,ktorym kieruje pragnienie samych zwyciestw.Nawet jesli jest ono logicznie nieuzasadnione.Nie obrazajmy sie nawzajem OK?

    • dz napisał(a):

      a jak Ty myślisz??:) widziałeś sytuacje jak wygląda top 4 w tabeli, analizowałeś czy jesteś na to za głupi??? Czytanie ze zrozumieniem widzę też kuleje gdzie ja napisałem żeby spinać się na oba trofea??

    • inowroclawianin napisał(a):

      dz, dokładnie, liga jest slaba i taki klub jak Lech musi co roku walczyc o MP. Jednak nasz zarząd mysli co innego i nie chce zainwestowac we wzmocnienie skladu. Potrzeba nam lepszej jakosci w ataku. Napastnik plus 2-3 klasowych pomocnikow, ktorzy zrobiliby różnicę.

  11. Sternbek napisał(a):

    Troche lodu na glowe.. mysle ze gra nie wyglada zle a napastnik… liczby nie klamia mamy 2 naprawde dobrych napastnikow. Tez widze ze mogloby byc lepiej ale mamy trenera z glowa I mysle ze jeszcze zepniemy posladki. Mnie osobiscie martwi Tetteh. Jest to jeden z tych zawodnikow ktory staje sie coraz lepszy przy regularnej grze. Widac golym okiem ze nie rotacje mu nie pomagaja. Wiec albo trzeba ciagle trzymac go na boisku albo zrezygowac z wprowadzania na koncowki bo zawali nam kolejne mecze.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Nie mamy 2 dobrych napastników!!! Mamy dwóch napastników. Jeden ma duże braki fizyczne (nie potrafi zdominować fizycznie obrońców przeciwnika) i nie jest łowcą bramek, drugi ma już wiek przedemerytalny i również nie strzela za wiele. 3 – NBN to pomyłka!

    • prezes napisał(a):

      ciekawostka – Bielik jak wyjeżdżał do Arsenalu nie umiał się nawet raz podciągnąć. Obecnie to atleta. taka jet różnica między wychowywaniem u nas piłkarzy a na zachodzie
      u nas się boją że zaorają, że nie wolno, niech pilke kopie reszta sama przyjdzie.
      Kownaś jak by miał solidną posturę już dawno by był poza naszą eklapą. to samo ten mikry stoper – jeszcze gorzej..
      Jestem z (L) ale Kownasia lubie i szanuje jako reprezentanta a Lech powinien coś jednak u siebie zmienić, bo trener cudotwórca w końcu wyczerpie swoją moc, a jak wiadomo, nie na tym buduje się fundamenty solidnych klubów – które eklapie są tak potrzebne.

  12. Młody napisał(a):

    ze wszystkim się zgadzam, no prawie, zauważcie ile straconych punktów jest nazwane „pechowo” to już chyba nie pech, ale brak umiejętności doprowadzenia „sprawy” do końca, płacimy frycowe za młody zespół, co mam nadzieje z czasem powinno się zmieniać i wyjdzie nam na dobre

  13. franz napisał(a):

    Denerwuje mnie ciagle usprawiedliwianie przegranych meczow magicznym slowem ‚pech’.Ludzie,przeciez wiadomo,ze mecz to rowniez gra bledow,zarowno pilkarzy (obu grajacych zespolow) trenerow jak i arbitrow.Pechem to mozna uznac niefortunne zdarzenie zakonczone kontuzja a nie bledy wynikajace z braku koncentracji lub umiejetnosci czysto pilkarskich.Niektorzy tutaj piszacy znow ‚odgrzewaja kotleta’ wracajac do zarzutow dla zarzadu-jeszcze wam sie nie znudzilo? podam cytat z wywiadu z bylym prezesem wiadomego klubu:
    ‚Funkcjonowaliśmy w permanentnym zarządzaniu kryzysowym. Bez zaplecza finansowego działasz na granicy ryzyka. Chociaż to ryzyko podejmowane w piłce w przyłożeniu do biznesu jest postrzegane jako głupota. To kosztuje dużo stresu, bo jesteś za to odpowiedzialny i masz tego świadomość. Nie mogłem spać, budziłem się trzy razy w nocy i rozpatrywałem różne warianty.’
    Nie oczekujcie wiec na to,ze nasi prezesi wybiora podobnie ryzykowna droge bo wola spać spokojnie.

    • tomasz1973 napisał(a):

      Nie nie znudziło się, a zapytam odwrotnie, przekornie:
      Nie znudziło Ci się cały czas broni ć tego zarządu i koloryzować całość?
      Prawda jest gdzieś po środku, między takimi wypowiedziami jak Twoja, a takimi jak moja. Raz szala na której są bieżące losy Lecha, przechyla się w jedną stronę, raz w drugą. Ale to wciąż zależności związane z decyzjami. Gdy są dobre, nie krytykujemy, bijemy brawo i marzymy o tytułach, gdy są do dupy, nie będę udawał, że jest wszystko cacy, a nie powiesz mi, że te nasze obecne straty nie są połączone z beznadziejna decyzją zarządu o przedłużeniu kontraktu Urbanowi.

    • franz napisał(a):

      – Po pierwsze,nie znosze klamstwa.Wykaz,ze caly czas bronilem dzialania zarzadu
      – Po drugie,przeczytaj jeszcze raz moje ostatnie zdanie
      – Po trzecie,ten nie robi bledow,kto nic nie robi a ostatnie dzialania pokazuja,ze cos sie na lepsze poprawia

  14. Bart napisał(a):

    Słuszne uwagi panowie, wymienione porażki wynikają nie tylko z pecha, ale też z braku charakteru oraz umiejętności postawienia kropki nad i

  15. Obiektywny napisał(a):

    A mi tak ostatnio wpadło do głowy, że w zespole brakuje prawdziwego lidera. Jakoś tak jest, że dobre wyniki są zasługą kilku graczy, ale trudno w nich wskazać jednego, o którym można by było powiedzieć „serce drużyny”. Obawiam się, że w jakimś stopniu brakuje również charakteru, kogoś kto potrafiłby w razie konieczności wstrząsnąć kolegami, zmobilizować ich lub uspokoić jeśli zajdzie taka potrzeba. Ponadto nie widzę także piłkarza chętnego do wzięcia na swoje barki odpowiedzialności w trudnych momentach. Jak robi się nerwowo, to na całego i takie porażki jak z ostatniej niedzieli są tego najlepszym dowodem.

    • franz napisał(a):

      Liderem to powinien byc trener. Rukak miał swojego lidera Murawskiego, Skorza w Legii mial Ljuboje (podobno nawet sklad mu ustawial) i co? D.pa MP odjechalo.Tylko slaby trener opiera swoj zespol tylko na jednym liderze.Trzeba miec fachowcow w zespole a nie tzw liderow.

    • J5 napisał(a):

      To samo miałem na myśli. Dodam, że dobrze by było gdyby takim liderem był pomocnik potrafiący wziąć ciężar gry na swoje barki i wmomencie kiedy trzeba bronić wyniku i wtedy kiedy trzeba by pociągnąć ofensywę. Redakcja niedawno pisała o jakimś pomocniku którego zarząd niby chce latem kupić za grube bejmy, o ile dobrze pamiętam

    • Obiektywny napisał(a):

      Do Franz – poniekąd masz rację, trener powinien kierować i potrafić zmobilizować zespół w trudnych momentach, ewentualnie nakreślić jak mają się zachowywać poszczególni zawodnicy w danym momencie meczu. Z drugiej jednak strony, jeśli na murawie nie ma kogoś, kto będzie potrafił to idealnie wykonać, a do tego cieszył się autorytetem i uznaniem kolegów, z którego zdaniem będzie się każdy liczył, to i tak nic z tego. Lider musi być, po prostu ktoś taki jak Radović czy Odjidja w Legii. Zwróć uwagę. W trudnych chwilach (np. przy 1-0 dla Lecha) jak nie wiadomo było do kogo zagrać to wszyscy grali na nich. O czymś podobnym mówię, tylko w nieco innych realiach. Pozdrawiam

    • franz napisał(a):

      Co jesli tzw boiskowy lider ma kontuzje/szlabszy dzien lub ma ‚plastra’ lub zarzad go przehandluje? Wtedy nie zaspolu i gramy ujnie.Dobry trener potrafi w taktyce to uwzglednic bo to on powinien byc prawdziwym liderem a nie marionetka w rekach pilkarzy czy pazernosci prezesow.Przyklad Skorzy u nas, tez jest cos mowi gdy niby lider Tralka (w szatni Dudka?) nie spelnil sie w swojej roli.

  16. DŻEJO napisał(a):

    Co tu dużo mówić, nie mamy skrzydeł Pawłowski i Makuszewski wyglądają bardzo słabo, na tych pozycjach trzeba poszukać wzmocnień.

    • Obiektywny napisał(a):

      W niedzielę widzieliśmy najlepszy przykład. Jak dobrze grali boczni obrońcy Legii (Jędrzejczyk i Hlousek) to Pawłowski, Jevtić i czasami schodzący na bok Majewski nie mieli nic do powiedzenia. Radut nie gra, więc albo jest słaby, albo nieprzygotowany, albo nie wiem jeszcze co. Więc jaki sens miało oddawanie młodego Jóźwiaka?? Gumnego??, skoro świetnie radzą sobie na zapleczu?? Jak wszedł Makuszewski, to nie wiem czy chociaż raz dotknął piłkę.

    • kks777 napisał(a):

      Prawda bez dwóch z zdań, nie mamy skrzydeł i gramy dwoma dziesiątkami od pierwszej minuty gdzie widać gołym okiem że ani Jevtic ani Majewski nie są wstanie grać na pełnych obrotach więcej niż 45 minut

  17. tom napisał(a):

    Ile tytułów mistrza zdobyliśmy w składzie z Rudnevsem czy Teodorczykiem?

    • KKS napisał(a):

      A ile mistrzostw i meczów w pucharach wygrał dla legii sam Nikolic?

    • major napisał(a):

      Nikolić grał zaledwie 1,5 roku u nich, a zdobyli 3 mistrzostwa w ciągu 4 lat, 5 pucharów w ciągu 6 lat i 5 razy grali w Europie na 6 lat, w tym raz w LM, więc ten sam Nikolić ma niewiele do ogółu ostatnich osiągnięć.

  18. undertheskin napisał(a):

    Przypominam wszystkim absolutnie pewnym, że Lech zdobędzie Puchar Polski, że przed meczem z Górnikiem Łęczna też się zastanawialiśmy nie czy Lech wygra, ale iloma bramkami. Akurat napastnicy w Lechu są, tylko skrzydłowych nie ma, dlatego Majewski i Jevtic grają na bokach pomocy wiadomo z jakim skutkiem.

  19. Bolo napisał(a):

    Nie rozumiem redakcji a propo pisania o pechowo przegranych meczach. Można przegrać pechowo jeden czy dwa mecze ale nie wszystkie w tym trzy ostatnie finały pucharu polski. Pechowo to przegrał finał Bayern z Manchesterem tracąc dwie bramki doliczonym czasie gry ,mając do tego momentu mnóstwo szans na podwyższenie wyniku ale nie Lech , ktory przegrywa 3 finały z rzędu i nie Lech, który zdobywa 3 punkty z pierwsza trójka w tabeli. Osobiście nazwałbym to spalaniem sie w najważniejszych momentach kiedy na zespół nastaje presja co najlepiej odzwierciedla ze w 2015 Kolejorz zaczął grać najlepiej w grupie mistrzowskiej po przegranym finale pucharu polski , gdzie wszyscy juz koronowali Legie a Lech spokojnie pojechał ponownie do Warszawy nie mając nic do stracenia i wygrał poczuwając wtedy wiarę we własne możliwości

  20. stowoda napisał(a):

    Potrzeba skrzydłowych.
    Jak widać choćby w LM ( nooo dałem przykład i nasza Extra… he he he) właśnie skrzydłowi „ciągną grę”.
    Przecież nawet taki Ronaldo to skrzydłowy i często tam hasa. Bez skrzydłowych Lech to będzie zespół z „zeszłej dekady” mając nawet dobrych napastników.
    Pawłowski i ( niestetyt bo liczyłem na niego) Makuszewski to nie skrzydłowi na miarę choćby gry w LE. To tacy „kelnerzy” z Restauracji Metalowiec.
    Zresztą i w lidze skrzydłowych nie za wielu ( Delew choćby).
    Czyli w ten punkt Zarząd musi celować robiąc transfery.
    Przypomnę też ( patrz Monaco) że to właśnie z przodu grywają najmłodsi gracze, bo dajągwarancję szybkości, pomysłowości i fantazji.

  21. melon1922 napisał(a):

    Jeszcze nie dawno wszyscy pisali jak jest zajebiscie i jaki super trener.Po słabszym okresie który musiał kiedys nadejść nagle to do dupy tamto do dupy ludzie ogarjnijcie się jeszcze nic nie wygralismy ale jeszcze nic nie przepadło.Straty nie wielkie a i reszts wpadnie w dołek.Ja ciągle wierze w ten zespół i w dublet.NSNP!

  22. roby napisał(a):

    To jest taka zapowiedź, tylko Puchar a jak się coś wyjebie to już widzę strach w oczach… Czyli jak zawsze

  23. Cuul napisał(a):

    Słowo „pech” odmienione przez wszystkie przypadki; ) Pech, pechowo, pechowy itd. Może jednak nie w tym rzecz….

  24. bombardier napisał(a):

    W piłce nożnej NIE ISTNIEJE żaden PECH.
    Napisano kiedyś, że jest to gra BŁĘDÓW.
    To, że niektórzy bardzo lubią słowo pech – nie znaczy NIC.
    KOLEJORZ nie przegrał, ani nie zremisował ŻADNEGO
    meczu, bo miał pecha.
    PRZEGRAŁ – bo popełnili błędy. I tyle w tym temacie.

  25. Siódmy majster napisał(a):

    Kochany Kolejorzu,jeśli chodzi o to wspomniane mistrzostwo to ja przypominam,że od 4.06.2017 bardzo bym chciał aby w moim nicku pojawił się „bałwanek” zamiast „siekierki” ;)))

  26. mateo napisał(a):

    nie chce psioczyć ale Lech raczej nie zdobędzie Mistrza z powodu zbyt wielu słabych ogniw.

  27. adamidlo napisał(a):

    sorry ale panuje jakaś powszechna moda na szybkie wpadanie w euforię a jak coś nie pójdzie tak to lud krzyczy „ukrzyżuj go”.

    Jak mówiłem PP + podium będzie ok. Na mistrzostwo nie ma co się napalać bez realnych zmian i wzmocnień co leży w gestii zarządu i ich działań (patrz: zwiększenia nakładów finansowych na dobre wzmacniające transfery). Mamy dobrego trenera, który wykrzesał bardzo wiele z tej drużyny ale obawiam się, że na gruncie europejskim nie zawojowalibyśmy. Lepiej ze spokojem wrócić do ligi europy, wcześniej zrobić dobre transfery i później zdetronizować legia. Wiem, że fajnie jest fetować mistrzostwo ale warto spojrzeć na to, moim zdaniem, z chłodniejsza głową…

  28. CzyWyMacieZgorem? napisał(a):

    Koziołki Matołki

    W Pacanowie kozy kują więc koziołek mądra głową wybrał się do Pacanowa…..

    Każdy chyba pamięta tą historię o błąkającym się koziołku szukającym lepszego życia…

    Ostatni mecz Lecha z Legią wywołał tyle mieszanych uczuć pytań złości zgrzytów zębów że ho ho ho ho.
    Kontrowersji jest wiele, i wiele czynników zewnętrznych wpływa na opinię publiczną. Starając się to troszeczkę podsumować zacznę od przykładów naszych „wybrańców ekspertów”
    Kownacki – biedny, poobijany, przepychany, faulowany skrobany bo rzepkach itd itp. Wielki lament w C+ na forach internetowych, prasie  lament i narzekanie  jak to Pazdan tak może. Takie granie itp…. Cofając się w czasie do walki Polskiej Repry w Europie, czy występów Pazdana w LM…  mamy same pochwały od tych samych „ekspertów”. Tak tylko tym razem Pazdan szturchnął Ronaldo, przepchnął Niemca, itd. I co….?
    Mamy Pazdanomanię kreskówki na Facebooku  najlepszy obrońca skała nie do przejścia itd.
    Już Ci sami eksperci mówią inaczej gra  twardo, nieustępliwy na pograniczu faulu.
    Ile razy Manchester United za czasów Alexa Fergusona wygrywał w ostatnich minutach niemal sekundach – czyli jak ? Każdy zespół który grał z MU miał odrazu pecha? NIE po prostu gra się 90 min plus to co doliczy sędzia. U nas w Ekstraklasie pechy… szukanie dziury w całym a jak taki sam scenariusz jest za granicą to zachwyty… analizy jak to oni zrobili granie do końca determinacja itd itp.
    Lewandowski jak przeszedł do Borussii Dortmund to przez pierwszy rok pakował nabierał masy mięśniowej itd… czemu nie można u Nas ?
    U nas w kraju „eksperci” na siłę szukają kontrowersji, Polskiej myśli szkoleniowej, sensacji, non stop chcą ulepszać to co jest wiadome od zawsze.
    U Nas zaczyna się robić nudno jak Legia wygrywa Mistrza 3 razy pod rząd… Więc zaczyna się mieszanie podzielmy Lige podzielmy punkty… zróbmy sztuczna sensację emocje itd. Tymczasem ja jako kibic Lecha nie mam nic przeciwko aby Lech wygrywał Mistrza  nawet 10 razy z rzędu- chrzani mnie to w gdzieś inne zespoły niech gonią a jak nie to nie wygrają mistrza. Jednocześnie nasi „wybrani eksperci” zachwycają się że Bayen Monachium wygrywa w Lidze już na 5 kolejek wcześniej, zachwycają się czy zrobi to kolejnym sezonie itd…
    Zapytam więc gdzie jest rozsądek, granica jakiś balans między tym wszystkim?
    Łatwiej jest powiedzieć powinien być karny zamiast powiedzieć sorry Lech nie ma ławki rezerwej… Łatwiej jest Panu Prezesowi Cracovii oskarżać o awanturniczą politykę transferową niż przyjąć że w naszej Lidze „ekstraklasie” gra po znajomowci wielu starych przepłacanych piłkarzy którzy już dawno powinni być zastąpieni młodszymi.
    Bo na zachodzie to się zachwycamy że Real Madryt ma na ławce takie gwiazdy a ile im jeszcze płaci kontraktu. Woooow gonimy Europę. W Polskiej lidze jaki zespół posiada ławkę, piłkarzy którzy poza pierwsza 11 potrafią wejść i odmienić losy meczu…. Lechia i Legia to wszystko. Dlaczego boimy się do pewnych rzeczy przyznać… Łatwiej napisać Pech, powinien być karny a nie był powinna być czerwona kartka itp.
    Tymczasem Mistrza nie przegrywa się jednym spotkaniem. Pamiętajmy że Lechia miała kilkanaście punktów przewagi nad konkurencją i gdzie jest ta przewaga? 
    Legia grała w pucharach czyli teoretycznie piłkarze mają więcej w nogach inne zespoły grają raz na tydzień, mają więcej odpoczynku coś chyba się nie zgadza? 
    Powiększyć Lige krzyczą… no tak bo Górnika nie ma Bo Ruch ma długi i jedzie na kasie z miasta i zaraz może spaść z ligi i wiele podobnych przypadków… A z drugiej strony biedna Wisła Kraków może, wioska Nieciecza ma się dobrze … A czy tam płacą miliony?
     Za dużo kasy w krajowym sporcie jest przejadanych. Ale czy prezes taki czy inny na stanowisku się przyzna?  Lepiej zwolnić trenera. 
    Nie wystawia starych z rady drużyny nie wygramy meczu – bo jak to dla starych nie będzie kasy za wyjsciówke?
    Nie wystawiam młodych bo jest presja na wynik mówią ha ha ha ha ha ha ha ha. Jaki wynik utrzymanie się czy awans do pierwszej ósemki? 

    • Lech Gol napisał(a):

      Dziwne, ze twój tekst nie został jeszcze usunięty ;-)
      A serio, dodałbym jedno zdanie. Kownacki powinien podziękować Pazdanowi, że pokazał mu nad czym musi jeszcze popracować.

    • Pan Pyra napisał(a):

      Myślimy tak samo, świetny tekst.

    • Robinio napisał(a):

      świetny tekst , idealnie w punkt. Powinni to przeczytac w cafe futbol , c+ , weszło itd , bo to tam ciągle mieszaja i wygadują różne głupoty.

    • Vadis napisał(a):

      Jako Kibic Legii , szacunek dla Ciebie za obiektywizm

  29. CzyWyMacieZgorem? napisał(a):

    W Polsce nie ma kasy na dobrych piłkarzy aby podnieść jakość zespołów. Dlatego Liga powinna zostać zmniejszona do 12 zespołów ilość lepszych piłkarzy by się zwiększyła. Gramy mecz i rewanż potem podział na grupę mistrzowską i spadkową i gramy następny mecz i rewanż bez podziału punktów.
    Tylko granie z najlepszymi podnieście poziom ligi i da wymierne korzyści w Europejskich Pucharach.
    Naturalna selekcją będzie także to że zespoły bez zaplecza logistycznego i finansowanego tak szybko nie awansują po spadku do 2 ligi. Natomiast w drugiej lidze większość mlodych piłkarzy będzie się ogrywała z całym starym szrotem który spadnie z ekstraklasy i będzie się ogrywała za dużo mniejsze pieniądze.

    A tymczasem jest jak w tym Koziołku Matołku przecież zmieniamy ulepszamy planujemy trenujemy kręcimy się i dalej szukamy Pacanowa.

  30. Pan Pyra napisał(a):

    Jak czytam tutaj setne podsumowanie i setny raz czytam, pechowa końcówka, sędzia, murawa, konik polny itd….
    Zbiera mnie na wymioty, dlaczego szukamy zawsze winny w innych a nie w sobie.
    Jesli jesteśmy tak pechowym zespołem moze należy skończyć z piłka a może w końcu coś zmienić.
    Jest dużo gadania, ale nie ma konkretów.
    Powiem wam jedno, nawet jesli wygramy PP i mistrzostwo, to nic nie zmieni, bo u nas brakuje jednego, brakuje pasji u naszych dobrodziejów, oni już tyle razy przegrali że spływa to po nich jak po kaczce, gdzie jest ta pasja ? To zmieniliby dużo.

  31. BartiLech napisał(a):

    Dalej wszystko zależy od nas. Słabsi od nikogo nie jesteśmy, poprawić błędy w końcówkach, lepsza koncentrację i będzie dobrze :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.