Coroczny jesienny kryzys. Jest szansa na jego uniknięcie

Tego lata mimo odpadnięcia z dwóch frontów w ciągu tygodnia w Lechu Poznań nie było corocznego jesiennego kryzysu. Kolejorz po porażce lub remisie szybko umiał się podnieść. Na przykład po odpadnięciu z Utrechtem wygrał w Krakowie, a po przegranej z Pogonią i remisie z Zagłębiem wygrał z Termaliką. Nie było więc serii wpadek i tej jesieni z różnych względów może już jej nie być.


Po 6. kolejkach LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 poznański Lech jest czwarty mając 11 punktów na swoim koncie. To więcej o 2 oczka niż w swoim ostatnim mistrzowskim sezonie, czy w dwóch poprzednich latach, kiedy Kolejorz po 6 spotkaniach miał odpowiednio 5 i 4 punkty. Zeszłej jesieni Lech Poznań swój coroczny jesienny kryzys przeszedł latem. W 4 pierwszych meczach sezonu poniósł 3 porażki. W 3 spotkaniach z rzędu nie strzelił nawet gola. Jeszcze za Jana Urbana zaczął wychodzić z kryzysu ogrywając Cracovię Kraków i Piasta Gliwice. Jesienią 2015 roku było gorzej.

Letnia część rundy jesiennej 2015/2016 nie była dla Kolejorza taka zła. Gorzej było później. Lech Poznań z każdą kolejną serią spotkań obsuwał się w tabeli aż wylądował na dnie z którego trudno było mu się dźwignąć. Lechici na początku października 2015 po 11. kolejkach mieli raptem 5 punktów, a po 12. kolejkach tylko 6 oczek. Przełom i koniec kryzysu nastąpił w 13. kolejce Ekstraklasy 2015/2016. Wtedy poznaniacy w końcu wygrali i to na stadionie Legii Warszawa 1:0. Od tamtej pory do końca rundy jesiennej było przyzwoicie, a największy od lat jesienny kryzys został wreszcie zażegnany.

Trzy lata temu jesienny kryzys panował od sierpnia do października. Piłkarze poznańskiego Lecha byli nawet na 7. miejscu w tabeli, ale wystarczyły im wtedy dosłownie dwa zwycięstwa nad Koroną Kielce i Górnikiem Łęczna, by szybko poprawić swoją lokatę (tych wygranych nie było). Przed trzema laty problemem poznaniaków były przede wszystkim remisy. Gracze Macieja Skorży przeplatali dobre mecze ze słabymi w których remisowali po głupich błędach w końcówkach. Tak naprawdę trzy lata temu jesienny kryzys udało się opanować dopiero na przełomie listopada i grudnia, kiedy późniejsi Mistrzowie Polski wygrali 3 mecze z rzędu wskakując niespodziewanie na koniec rundy jesiennej na 3. miejsce.

Jesień 2013 była podobna do tej trzy lata temu. Wtedy lechici w kryzysie byli co jakiś czas. W rundzie jesiennej dobre mecze przeplatali słabymi, dlatego wiecznie musieli gonić czołówkę i ostatecznie w 2013 roku nie dali rady tego zrobić. Wówczas poznaniacy w najgorszej formie byli we wrześniu, kiedy po przerwie na kadrę przegrali 2 kolejne spotkania z rzędu, wypadli do grupy spadkowej i po 8. kolejkach tracili do swojego najgroźniejszego rywala w walce o tytuł, czyli warszawskiej Legii aż 9 punktów. Patrząc na ostatnie lata „niebiesko-biali” nie przechodzili jesiennego kryzysu tylko w 2012 roku, kiedy cały czas byli w czołówce i regularnie ciułali punkty zarówno u siebie jak i na wyjazdach. Lech Poznań punktował wówczas głównie za sprawą taktyki polegającej na grze z kontry, która była mało efektowna, ale za to szalenie efektywna.

Z kolei sześć sezonów temu Kolejorz zmagał się z jednym z największych kryzysów w historii klubu, który oczywiście i tak był mniej poważny od przed dwoma laty. Podopieczni ówczesnego trenera, Jose Marii Bakero Escudero nie tylko nie potrafili wygrać ligowego meczu od połowy października aż do początku grudnia, ale także nie umieli strzelić gola przez 489 minut co jednak nie zwolniło wówczas hiszpańskiego szkoleniowca. Lech Poznań jesienny kryzys miał też jesienią siedem lat temu. Po przegraniu z Legią, GKS-em, Zagłębiem i Górnikiem, lechici byli blisko ligowego dna. Odbudowali się w meczu z Wisłą Kraków wygrywając aż 4:1. Wysokie zwycięstwo nie pomogło jednak ówczesnemu trenerowi poznaniaków, Jackowi Zielińskiemu, którego zarząd zwolnił m.in. za coroczny jesienny kryzys zespołu.

Ten „niebiesko-biali” mieli za jego kadencji również w 2009 roku, gdy w rzutach karnych odpadli z I-ligową Stalą Stalowa Wola i przegrali z warszawską Legią. Wtedy gracze Lecha Poznań po raz kolejny odbudowali się w starciu z Wisłą Kraków i jakoś ciułali punkty do końca rundy jesiennej sezonu 2009/2010. Kolejorz bardzo niewielki kryzys miał za kadencji Franciszka Smudy w 2008 roku. W październiku nasz zespół najpierw przegrał na wyjeździe z chorzowskim Ruchem 0:2, a potem zaledwie zremisował ze Śląskiem Wrocław 1:1. Te straty punktów nie miały na szczęście żadnego znaczenia, ponieważ poznaniacy po rundzie jesiennej i tak byli liderem Ekstraklasy. W 2007 roku piłkarze z Bułgarskiej mieli problemy z jesiennymi meczami wyjazdowymi, a rok wcześniej ze spotkaniami na początku sezonu, jak i pod koniec rundy jesiennej, gdzie przegrali z Legią notując jeszcze dwa remisy.

Nie można również zapominać o jesiennych kryzysach za czasów Czesława Michniewicza, duetu Czechów i Bogusława Baniaka. W 2004 roku lechici najpierw odpadli z Terekiem Grozny w dwumeczu Pucharu UEFA, a później zebrali na Bułgarskiej baty od Amiki Wronki (wszystko to wydarzyło się w sierpniu). Nieco wcześniej kibice Kolejorza po porażce w Derbach Wielkopolski z Dyskobolią pożegnali białymi chusteczkami Libora Palę. W dodatku po awansie do Ekstraklasy w 2002 roku z jesiennymi problemami w Lechu Poznań zmagał się też Bogusław Baniak, który ostatecznie stracił posadę. Żaden z kryzysów nie był jednak aż tak poważny jak ten słynny zeszłoroczny. Nawet w spadkowym sezonie 1999/2000 lechici po 11. kolejkach nie byli ostatni. Zajmowali wówczas 15. miejsce mając 1 punkt więcej i aż 5 bramek strzelonych więcej niż przed rokiem. 18 lat temu kasa w Kolejorzu była jednak pusta, a piłkarze dużo słabsi niż ci obecni.

W tym sezonie poważnego ligowego kryzysu jeszcze nie było i wypada mieć nadzieję, że tej jesieni już nie będzie. Lech Poznań rywalizuje już tylko raz na tydzień, ma szeroką, mocną kadrę, już teraz jest czwarty, więc nie pozostaje mu nic innego, jak szybko dogonić czołówkę, by we wrześniu zaatakować lidera. Jeśli Kolejorz będzie robił swoje jest spora szansa na uniknięcie corocznego jesiennego kryzysu. Wystarczy po prostu być w czołówce, wskoczyć na 1. miejsce w tabeli, regularnie zbierać punkty, aby wszyscy kibice byli zadowoleni.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 15

  1. J5 napisał(a):

    Kryzysu może nie ma, ale gra zadka nie urywa. A musimy wziąć pod uwagę, że poza Zagłębiem reszta naszych przeciwników to raczej ligowi przeciętniacy. Strach pomyśleć co by było jak by z taką grą zastał nas październik. Trzeba pokonać Arkę i solidnie przepracować przerwę na kadrę. Jak wtedy nasza drużyna zacznie nas raczyć wybijaniem piłki „na aferę”, podaniami do tyłu, niemocą w ataku pozycyjnym w szczególności przed strzeleniem pierwszej bramki, nieskutecznością, bez gry na jeden kontakt i bykami w obronie, to wtedy trzeba będzie się zacząć martwić

  2. J5 napisał(a):

    Kryzysu może nie ma, ale gra zadka nie urywa. A musimy wziąć pod uwagę, że poza Zagłębiem reszta naszych przeciwników to raczej ligowi przeciętniacy. Strach pomyśleć co by było jak by z taką grą zastał nas październik. Trzeba pokonać Arkę i solidnie przepracować przerwę na kadrę. Jak wtedy nasza drużyna zacznie nas raczyć wybijaniem piłki „na aferę”, podaniami do tyłu, niemocą w ataku pozycyjnym w szczególności przed strzeleniem pierwszej bramki, nieskutecznością, bez gry na jeden kontakt i bykami w obronie, to wtedy trzeba będzie się zacząć martwić

  3. tomasz1973 napisał(a):

    Redakcjo, do poprawki
    „Po 4. kolejkach LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 poznański Lech jest czwarty mając 11 punktów na swoim koncie.”
    Kolejek mamy już 7.
    Z podsumowaniem się zgadzam, oby teraz nastąpił już tylko pościg, a potem powiększanie przewagi!

  4. Alcatraz napisał(a):

    Bez kryzysu Mistrzostwo powinniśmy mieć zagwarantowane bo zawsze nam tych punktów z jesieni brakuję by skutecznie rywalizować.

    Tak naprawdę to trzeba walczyć w każdym meczu, kiedy to tylko możliwe odrabiać i mam nadzieję uciekać przeciwnikom. Najbliższa kolejka jest dość ciekawa dla nas, możemy nawet być liderem po niej. Nie wolno nam po raz kolejny zlekceważyć Arki.

  5. 46xy napisał(a):

    Gwarancje to bankowe można dostać a i te nie są pewne w specyficznych okolicznościach. Na mistrzostwo jak i większość w życiu trzeba ciężko zapracować.

  6. MaPA napisał(a):

    Przecież rozegrano dotąd 6 kolejek a nie 7.

    • tomasz1973 napisał(a):

      Ja pierdzielę, ale nakręciłem, chciałem poprawić, a sam wprowadziłem w błąd, przepraszam za zamieszanie.

    • KKs7 napisał(a):

      @Tomaszu weźmy Twoją pomyłkę za dobry omen i 3 pkt z Arką

  7. stowoda napisał(a):

    To że Lech obecnie nie jest w strefie spadkowej a wręcz w czołowce tabeli NIC nie znaczy.
    Przed nim serial meczów z Jagą,Lechią, Ległą. I dopiero po nich cokolwiek będzie można spekulować.

    • tomasz1973 napisał(a):

      stowoda
      Ale dwa zespoły na L grają jeszcze gorzej niż my, ja bardziej obawiam sie meczu np. z Wisłą i Górnikiem.

  8. Olka napisał(a):

    jak sobie zanotują w końcu w umysłach, że nie ma przeciwnika do ogrania i wszystko mogą to będzie dobrze determinacja i wola walki, bo jakoś tak bojaźliwie podchodzą do meczu niezależnie od tego jakim składem gramy i z kim gramy

  9. Olka napisał(a):

    (do nie ogrania)

  10. andi napisał(a):

    Olu.. w codziennej, każdej czynności musimy sobie wbić sobie w głowę: potrafimy, co najmnie będzie łatwie, a do sukcesu bliżej.

  11. inowroclawianin napisał(a):

    Kryzys to chyba juz byl, ostatnio i mam nadzieję, ze juz z niego wychodzimy. Oby! Teraz czas na dogonienie nr 1, a potem powiekszanie przewagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.