Pierwszy rok Nenada Bjelicy w Kolejorzu

Dziś, czyli 1 września mija rok od oficjalnego rozpoczęcia pracy w klubie przez Nenada Bjelicę. Chorwat przychodząc do Kolejorza miał wprowadzić Lecha Poznań na wyższy poziom i poprowadzić go do sukcesów. O ile to pierwsze udało mu się zrealizować to trofeów na które czekamy jak nie było tak nie ma.


Nenad Bjelica przez rok pracy poprowadził Lecha Poznań w 50 meczach na 3 różnych frontach. Tylko w Wolfsbergerze i Spezii pracował dłużej niż w naszym klubie. Kolejorz pod jego wodzą zdobywa średnio 1,98 punktów na mecz. Jeszcze żaden zespół prowadzony przez Chorwata nie punktował tak dobrze, jak Lech Poznań co przynajmniej na razie nie przełożyło się na jakikolwiek sukces.

Nenad Bjelica krótko po przyjściu szybko powiedział co chce zrobić i zaczął to wprowadzać. Obiecał, że z Lecha Poznań nikt już nie będzie się śmiał, jednak po roku wiadomo, że tak nie jest. Chorwat zadebiutował bardzo udanie. Mimo przegrywania z Pogonią Szczecin 0:1 jego drużyna pokonała u siebie „Portowców” 3:1. Już w pierwszych meczach pod wodzą Bjelicy widzieliśmy nowego, bardziej ofensywnego Lecha Poznań grającego z większym charakterem. Im dalej w głąb rundy jesiennej tym było lepiej. Kolejorz zanotował 5 zwycięstw z rzędu. W listopadzie wygrał wszystkie ligowe mecze nie tracąc żadnej bramki.

Chorwacki szkoleniowiec szybko odmienił Lecha Poznań dźwigając go z dna tabeli do czołówki. Kolejorz pod jego wodzą zaczął grać szybciej, strzelał o wiele więcej goli co zaowocowało także awansem drużyny do 1/2 finału Pucharu Polski. Nenad Bjelica zaczął zyskiwać coraz to większe zaufanie nie tylko widocznymi efektami pracy, ale również słowami, które wypowiadał. Na przykład nie podobała mu się gra Lecha Poznań przy prowadzeniu w Chorzowie 3:0. Chorwat wymagał od Kolejorza jeszcze więcej, treningi były cięższe niż wcześniej, zatem zaufanie i poparcie dla nowego trenera rosło.

Wiosną Lech Poznań Nenada Bjelicy poszedł za ciosem. Wygrał 6 pierwszych meczów tracąc tylko 1 bramkę. Miał w sumie 11 spotkań bez porażki. Przegrana przyszła dopiero w meczu z Legią Warszawa na Bułgarskiej i to mimo prowadzenia 1:0. Od tamtej pory coraz więcej ludzi zaczęło dostrzegać największy problem za kadencji Bjelicy. Chorwat nie umiał wygrywać ważnych meczów. Wiosną poza finałem Pucharu Polski przegrał kolejne spotkanie z Legią. Na domiar złego prowadząc w Białymstoku 2:0 dał sobie wyrwać punkty i srebrny medal Mistrzostw Polski. Sporą winę za porażki w naprawdę ważnych meczach ponosili piłkarze, jednak wszystkie przegrane wędrowały też na konto Bjelicy.

Pierwszy niepełny sezon pracy 46-letniego trenera zakończył się srebrem w Pucharze Polski oraz brązem w Ekstraklasie. O ile w lidze Nenad Bjelica wycisnął niemal maksa to rozgrywki o krajowy puchar zostały zawalone w decydującym momencie i nie było na to żadnego wytłumaczenia. Przegrany finał 2 maja rozpoczął w Kolejorzu prawdziwą rewolucję, którą firmował sam Chorwat. Postawił na swoim, zaczął jeszcze bardziej zdecydowanie postępować z piłkarzami mając spory wpływ na letnie transfery. Większości podobało się to, jak Chorwat postępuje z drużyną, z zawodnikami i jak przebiega letnia rewolucja.

Nenad Bjelica miał ogromne zaufanie i poparcie nie tylko wśród kibiców, ale również wśród członków zarządu. Na czas dostał niemal wszystko co chciał. W nowym sezonie 2017/2018 miał pokazać, że pechowe porażki w ważnych meczach w tym finał Pucharu Polski był tylko wypadkiem przy pracy. Niestety tak nie było. Nenad Bjelica zaplątał się w swoich decyzjach, nie obronił się rotacjami, nie dał rady fizycznie przygotować zespołu, który w Szczecinie nie miał siły biegać i to mimo stosowanej rotacji. W dodatku zaczął naskakiwać na dziennikarzy odjeżdżając w niektórych wypowiedziach, które zaczęły irytować także samych kibiców. Mówienie po porażkach „musimy to zaakceptować” i „idziemy dalej” stało się denerwujące.

W ciągu ostatniego roku Lech Poznań prowadzony przez Nenada Bjelicę w 50 meczach zanotował bilans 29-12-9, gole: 97:37. Liczby są naprawdę niezłe tylko co z tego skoro Mistrzostwo Polski zdobyła Legia Warszawa z którą Chorwat przegrał aż 3 razy, natomiast po Puchar Polski i Superpuchar Polski sięgnęła Arka Gdynia. W tabeli 2017 roku Kolejorz jest na 1. miejscu. Gra bardzo ofensywny futbol, często zwycięża pewnie głównie wynikiem 3:0, ale dotąd nie wygrywa ważnych spotkań. Pod wodzą Chorwata „niebiesko-biali” przegrali dosłownie wszystkie ważne mecze i fronty na których rywalizowali.

W ciągu 12 miesięcy Nenad Bjelica zmienił Lecha Poznań. Uczynił go lepszym, wprowadził na wyższy poziom piłkarzy, to dzięki niemu Kolejorz zaliczył rekordowe okienko transferowe, jednak przez rok nie wygrał ważnego spotkania, ważnego trofeum, a przez odpadnięcie w 1/16 Pucharu Polski pozostała nam już tylko gra na jednym froncie. Lech Poznań jest faworytem do wywalczenia mistrzostwa, lecz do tego potrzebuje zwycięstw w ważnych spotkaniach. Kontrakt Nenada Bjelicy wygasa w czerwcu 2018 roku. Klub ma prawo automatycznego przedłużenia umowy. 20 maja 2018 roku okaże się, czy Chorwat jest dobrym trenerem czy tylko niezłym szkoleniowcem, który pewnego poziomu nie przeskoczy.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 30

  1. slavo1 napisał(a):

    Ostatnie zdanie dokładnie odpowiada na wszystkie pytania. Po owocach go poznacie. Ja tam wierzę, że NB zapisze się w historii Lecha jako gość, który wprowadził go do Ligii Mistrzów.

  2. Marecki60 napisał(a):

    Artykuł frafiony w punkt. Za PP winę ponoszą piłkarze, a za przegrane mecze z Legia trener.

  3. vens75 napisał(a):

    Mam kilka uwag.
    Po pierwsze to nie trener wygrywa czy przegrywa ale cały zespół. Trener jest tylko mózgiem, który podpowiada ale nie uczestniczy bezpośrednio i nie będzie biegał i walczył na boisku. Jest tylko jednym z elementów drużyny.
    Po drugie same sukcesy nie są miarodajne jak na ocenę pracy trenera. Nietrudno wygrać mercedesem w wyścigu trabantów. Ocena powinna być całościowa a nie emocjonalna (przegrał decydujący mecz, więc jest do d.py).
    Po trzecie, miejmy na względzie, że trener Bielica nie jest Polakiem i nie umie „jeszcze” biegle mówić po polsku. Stara się, ale mam wrażenie, że czasami język rozmija mu się z myślą. Dobiera nieodpowiednie słowa.

    • sternbek napisał(a):

      Swieta racja co do kwestii operowania jezykiem polskim. Kazdy kto zna jakikolwiek jezyk obcy nawet w stopniu zaawansowanym z reguly uzywa utartych, wyuczonych zwrotow kiedy np. w ojczystym jezyku uzylby innych sformulowan ktore lepiej oddaja mysl. Wtedy zamiast np. „porazka boli ale tylko uczyni nas silniejszymi gdyz odkryla w czym mamy jeszcze do popracowania” uzywa niefortunnego sformuowania typu „musimy to zaakceptowac” ktore powoduje frustracje u kibicow ktorzy nigdy nie zaakceptuja porazki…

  4. xfr napisał(a):

    Po co kłamać, że Lech jest nba 1. miejscu licząc od 1 stycznia 2017, skoro nie jest?

  5. 07; napisał(a):

    Po roku można już ocenić trenera – sztab szkoleniowy. I tak – zespół pod jego wodzą mentalnie prezentuje się lepiej, widzimy zaangażowanie, pressing. Lech w końcu zaczął wygrywać w sytuacji kiedy pierwszy stracił gola. Pod wodzą Bielicy większość zawodników robi progress. I wszystko było by cacy gdyby trener Bielica coś wygrał ( P.P. lub M.P. czy chociaż awansował do grupy L.E. ). Niestety 3-ie miejsce w lidze zostało przyjęte jak rozczarowanie, podobnie jak brak awansu do rozgrywek grupowych L.E. A więc fajny trener tylko nie ma się czym pochwalić….. :)

    • Behemot napisał(a):

      Przesadzamy z surowością ocen. Jak Bjelica obejmował Lecha, ten był po 7 kolejkach sezonu z bilansem 2-2-3 i 12. miejscem w tabeli i tak wyciągniętym w ostatnim meczu z 15. po 2:0 z Piastem. Za Nenada nie spadł ani na chwilę poniżej 9., a skończył na 3. mimo (które pod koniec sierpnia 2016 byłoby uznane za cud mniemany), że aż do zimy „jechał” na przygotowaniu do sezonu za Urbana i bez nowych zawodników, a zimą dostał jedynie Kostewycza i Raduta. Przypomnę też, jak się zachwycaliśmy progresem, jaki za jego rządów robi znakomita większość zawodników, a także fakt że w tak trudnych warunkach Lech wygrał w cuglach rywalizację Pro Junior System, wprowadzając do składu, a następnie wyprowadzając z klubu za grube miliony młodych zawodników z Akademii… OK, nie wygrał PP i nie awansował do LE. Gdyby to jednak zrobił takim placem budowy, jakim wówczas grał, zasłużyłby na miano cudotwórcy, a nie dobrego trenera.

  6. you napisał(a):

    Uważam, że cały klub idzie w dobrym kierunku, pewnie trochę za wolno, ale można spoglądać w przyszłość z nadzieją. Optymizm można opierać na działaniach zarządu ale również dzięki pracy Bjelicy.
    Co do dziennikarzy, to stoję murem za trenerem. Dziennikarstwo w Polsce to jest dramat pod każdym względem. I nieważne czy jest to dziennikarstwo sportowe czy polityczne. Nie wierze dziennikarzom, nawet tym co przedstawiają pogodę.

  7. kidd napisał(a):

    jak na wejscie do ligi, ktora raczej jest anonimowa to braz w lidze i srebro w pp jest do przyjecia, ten sezon da juz odpowirxz na co stac trenera i faktycznie ocene bedzie mozna wystawic w maju. Mysle ze jezeli bedzie wtedy wymiana szkoleniowca to pora juz na kogos z nazwiskiem i sukcesami iaczej mistrzostwo, puchar czy liga europy bedzie wynikiem loterii a nie pilkarzy czy trenera i wtedy sorry taka mamy ligę

  8. torreador napisał(a):

    Oczywiście najbardziej w ostatnim roku brakuje PP na klubowej półce. Poza tym jednak, ja jako kibol jestem zadowolony. I z miejsca w tabeli, bo pamiętam gdzie byliśmy kiedy Nenad przyszedł. I z poprawiającego się stylu gry. Pierwszy raz, od dłuższego czasu dało się oglądać mecze Lecha z przyjemnością. Zaczęliśmy grać efektywnie i efektownie, co od lat (z krótką przerwą na Skorżę) było rzadkością. Niemniej najwięcej zawdzięczają Bjelicy piłkarze, szczególnie tacy którzy za poprzedników byli uważani za nieudaczników lub grali na wypożyczeniach. Gdzie dzisiaj byliby np. Kownaś lub Bednarek gdyby nie Bjelica. A taki Wilusz powinien iść na klęczkach do Częstochowy w podziękowaniu za Nenada. Bo gdyby nie on, pewnie również skończyłby przygodę z Lechem w czerwcu, ale lądując w jakiejś Termalice lub Koronie.

  9. Chris65 napisał(a):

    Rok pracy Bielicy raczej na plus.. ale bez nadmiernej euforii… Tak porostu porządmy wyrobnk bez blysku…. Zobaczymy co będzie dalej.

  10. enow napisał(a):

    Jeśli zadaję sobie pytanie czy Bielica coś wygrał, to odpowiedz brzmi DUPA :(

    Ale jeśli zadać sobie pytanie, czy oglądając Lecha widzę postęp, to powiem, że jestem zadowolony i to bardzo.
    Ładnie grał jeszcze Lech za czasów Franka S. ale to inna opowieść.
    Moim zdaniem za pierwszy sezon można Bielicę spokojnie oceniać za efekty w grze, to jak drużyna się prezentuje i to jak gra. Pod tym względem moja ocena jest naprawdę wysoka.
    Kolejny sezon będzie już oceniany nie tylko pod względem postępów w grze, ale postępów w wynikach, a ponieważ gramy już tylko na jednym froncie to liczy sie tylko MP!

    Powiem jeszcze jedno, według mnie to mistrzostwo nie może być wygrane w ostatniej czy przedostatniej kolejce. Liczę na rozwalenie tej ligi w tym sezonie i tego właśnie oczekuję od trenera.

  11. andi napisał(a):

    Mocna słowa na początku i na końcu. Ale i racja w ocenie. I ten pozytywizm w ocenie postów w grze. Mam nadzieje że tych pozytywnych ocen będzie coraz więcej.

  12. B_c00L napisał(a):

    Nenad dobrze zdaje sobie sprawe z tego jaka presja wyniku ciazy i na nim i na calym zespole. Wiem, ze czasami powie cos co wydaje sie dziwne ale tak jak juz vens75 zauwazyl facet dopiero co nauczyl sie szprechac po naszemu i pewnie jeszcze nie potrafi przekazywac mysli tak jakby tego chcial wiec nie ma sie co czepiac. Szkoda tylko, ze zmienia sie w narzekacza na wszystko dookola. W zeszlym sezonie po tym w jakiej sytuacji Nenad objal zespol malo kto myslal, ze bedziemy do konca liczyli sie w walce o mistrza i puchar. Co prawda nic nie wygralismy ale to, ze teraz o tym rozmawiamy w kontekscie zawodu, a nie mowimy o calym sezonie jak o kompromitacji to zasluga trenera. Ten sezon z roznych powodow nie zaczal sie zbyt dobrze ale to dopiero jego pierwszy pelen sezon i to po nim bedzie wiadomo czy ten czlowiek ma pomysl na Lecha. Wszyscy oczekujemy mistrzostwa. Nie tylko my ale tez zarzad, trener i pilkarze. Teraz przepelnieni zalem po slabym poczatku stracilismy do niego troche zaufania ale mistrzostwo i awans do grupy europejskich pucharow (oby LM) zrekompensuje nam to calkowicie.

  13. KKS napisał(a):

    Co tu dużo pisać? Bjelica wciąż nic nie wygrał, a jak nie wygra ostatniego trofeum w tym sezonie, który mu pozostał (MP) to jego ocena będzie niestety jednoznacznie negatywna.

  14. J5 napisał(a):

    Za dwa miesiące będzie można postawić jakieś tezy, Lech będzie po meczach z najmocniejszymi i najtrudniejszymi do ogrania zespołami z polskiej ligi. Okaże się wtedy czy Kolejorz potrafi wygrywać w takich meczach, i czy o stronę mentalną nie musimy już się martwić, bo pod względem czysto piłkarskim mamy bez wątpienia najsilniejszą drużynę w kraju. Poznany wtedy prawdziwe oblicze Nenada Bjelicy i mam nadzieję że będzie to NENAD ZWYCIĘZCA, czego jemu i nam kibolom życzę. Lech teraz jest liderem i może rozdawać karty. Liczę że ta rozgrywka w maju okaże się dla Kolejorza zwycięska. Rzeczywiście brak tylko sukcesów, bo gra w wielu meczach mogła się podobać. Ostarnie mecze wskazywały, że forma pomału idzie w górę. Przed trenerem i drużyną jeszcze półtora tygodnia na trening i szlifowanie automatyznów. A potem wejdźmy w jesień serią zwycięstw

  15. Pawelinho napisał(a):

    „Jeszcze niczego nie wygraliśmy” i tak właściwie należy podsumować ten rok pracy Nenada Bjelicy, który przegrał finał Pucharu Polski, którego nie mógł przegrać, ale tego dokonał czy brak zwycięstw z czołówką ligi (poza Lechią) to raz, dwa odpadnięcie z LE z drużyną, która była w zasięgu gdyby nie pierwszy mecz z Utrechtem, który jak pokazał dwumecz był do ogrania. Ogólnie jeśli miałbym podsumować ten w wykonaniu Chorwata to użyłbym jednego słowa, aby to zrobić czyli użyłbym wyrazu „niedosyt” bo takie mam odczucie co do pracy jaką wykonał Bjelica od momentu kiedy pojawił się w Lechu Poznań. Mam nadzieje, zresztą tak jak każdy, że w tym sezonie Kolejorz w obecnych rozgrywkach z taką kadrą nie będzie miał sobie równych w Polsce, gdyż przy obecnym stanie rzeczy tytuł Mistrza Polski jest po prostu obowiązkiem zarówno trenera jak i piłkarzy, którym na własne życzenie została już tylko i wyłącznie liga bo o pucharach mogą sobie przypomnieć dopiero za rok.

  16. kilo82 napisał(a):

    Pierwsze pół roku na pewno zdecydowanie na, drugie już znacznie gorsze. Teraz jesteśmy liderem, najlepszy początek sezonu w lidze od lat, ale z drugiej strony gra nie przekonuje i bardzo szybko została nam tylko liga… Ciężko o jednoznaczną ocenę w tym momencie, tak jak pisze @KKS, wszystko będzie zależało od tego, czy zdobędziemy MP.

    • kilo82 napisał(a):

      *zdecydowanie na plus miało być

    • Grimmy napisał(a):

      (…)ale z drugiej strony gra nie przekonuje” A którego zespołu z naszej Ekstraklasy gra przekonuje? Żadnego. Na tle innych zespołów, nawet Legii, uważam że gramy najlepszą piłkę i wraz z upływem czasu te różnice będą się tylko pogłębiać na naszą korzyść. Zauważ, że przyszło do nas 9 nowych piłkarzy, 5 ważnych odeszło. Te kluby, które teraz nieźle punktują a ich gra się zazębia, to zazwyczaj kluby, który grają praktycznie niezmienionym składem w stosunku do poprzedniego sezonu. Moim zdaniem tylko my i Legia, będziemy się liczyć w walce o MP w tym sezonie.

  17. Dębiec 74 napisał(a):

    Do tej pory uważam NB za dobrego trenera. Jednak nie robiłbym tragedii gdybyśmy nie zdobyli mistrzostwa. Nie możemy wywierać takiej presji na trenerze bo zawodnicy mogli by poczuć się zbyt pewnie (szczególnie w takiej ko kurencji) Jeśli wiadomo o co mi chodzi. Nie mówię oczywiście o środku tabeli i grze piach ale o walce do ostatniej kolejki. Nie takie kluby i nie takim zawodnikom zdarzalo sie wielokrotnie wypasc nawet z podium. Pamiętajmy że trener dopiero teraz buduje zespół nawet nie wszyscy jeszcze zadebiutowali więc nie mówmy że prowadzi nasz klub tyle czasu. Obserwujemy dalej. Pamiętajmy że nie tylko Kolejorz się wzmocnił i przynajmniej ja nie widzę takiej przepaści między nami i resztą oczywiście najlepszymi klubami w lidze. Pozdrawiam.

  18. ScoobyCMG napisał(a):

    Ja mam zaufanie do Nenada, ale… czasem nie rozumiem jego decyzji kadrowych i mam wrazenie, ze to nie dyspozycja graczy ma jedyne znaczenie. Jasiu w PP, ostatnio wyciaganie za uszy Maji i Gajowego do skladu- a mysle ze ich zmiennicy daliby druzynie wiecej. Tak czy owak to on jest trenerem, on decyduje i jest odpowiedzialny za wynik koncowy. Mam tylko nadzieje na to cholerne MP… jeszcze zeby mlodym- nie tylko Gumie dal pograc…. Taki Jozwiak np.

  19. siwus89 napisał(a):

    Moje poparcie do Bjelicy jest,ale napewno nie takie jak jeszcze z dwa, trzy miesiące temu. Pomijając już nawet odpadnięcie z pucharów,to bardziej przerażają mnie jego wypowiedzi którymi kompromituje siebie jak i klub. Nie wiem czy to jego gra,ale nie podoba mi się to,i bardziej odbieram to jakby trener nie do końca potrafił sobie radzić z presją. Wystarczy zobaczyć co mówił po przegranych ważnych meczach. Często się zastanawiam który Bjelica jest prawdziwy. Ten z początku pracy w Lechu,gdzie jego wypowiedzi były zawsze wyważone i sensem,czy ten obecny który coraz częściej próbuje zamazywać rzeczywistość,i szukaniem problemów tam gdzie ich nie ma np wśród dziennikarzy.

  20. Bartek napisał(a):

    Czy tylko ja mam wrażenie, że większość użytkowników tutaj i na oficjalnym forum zachowuje się trochę dziecinnie chcąc mieć sukcesy tu i teraz? Skąd biorą się te dziwne żądania wobec Bjelicy typu mistrzostwo albo wypad?

    Ludzie obwiniają trenera za finał PP tak jakby to była jego wina. Jeżeli chcecie kogoś obwiniać to obwiniajcie piłkarzy bo to oni w kluczowych i jednocześnie prostych sytuacjach zawodzili. Jeśli dobrze pamiętam ten mecz to Arka nie miała za wiele do powiedzenia, a więc taktycznie zespół był przygotowany dobrze.

    Dalej są pretensje za dwumecz z Utrechtem. Serio? Szanse na przejście dalej były takie same jak na odpadnięcie. To był drużyna, w tamtym momencie, dokładnie na takim samym poziomie jak Lech, nie byli ani lepsi, ani gorsi co zresztą doskonale pokazuje wynik.

    Jest też mecz z Pogonią w PP. Niech każdy sobie odpowie czy sam fakt odpadnięcia z Pogonią był aż tak nierealny? Moim zdaniem nie. Jasne, byliśmy faworytem, niemniej przegrania nie jest dla mnie czymś co nie miało się prawa przydarzyć. Do trenera mam jedynie pretensje o to jak przegraliśmy. Wyglądaliśmy po prostu fatalnie i z tym nie sensu dyskutować.

    A teraz tak realnie, na trzeźwo, zastanówmy się na jakiej podstawie ludzie chcą zwalniać trenera jeśli nie będzie Mistrzostwa na koniec sezonu? Co więcej niektórzy chcą nie tylko samej wygranej ale i zdecydowanej wygranej. Dlaczego? Dlatego, że mamy taką pakę, że innych zjadamy jeszcze przed wyjściem na boisko? Ja w to wątpię. Uważam, że mamy bardzo dobrą drużynę i wszystko inne aby odnieść sukces ale na pewno personalnie nie przerastamy tej ligi na tyle aby brak mistrzostwa odbierać jako porażkę. Fakt, że nasi grajkowie kosztują parę razy więcej niż piłkarze niektórych innych drużyn nie znaczy, że są też tyle samo razy lepsi. Nie są. Klimczak ma po prostu rację kiedy mówi, że różnice w umiejętnościach piłkarzy do 1mln euro są niewielkie. No to co? Sam fakt przeprowadzenie wielu transferów w krótkim czasie ma już dawać podstawy żeby brak mistrzostwa miał być powodem do zwolnienia trenera? No chyba nie bardzo. No to co innego bo ja serio nie wiem?

    Załóżmy, że nie wygramy ligi, Zarząd zwolni trenera i co dalej? Nowy trener, nowa wizja drużyny i znowu budowanie zespołu od początku, i znowu brak mistrzostwa, i znowu zwolnienie trenera i tak w kółko. Może zamiast wymagać mistrzostwa tu i teraz, które w zasadzie poza chwilą radości nic nam wielkiego nie da powinniśmy wymagać zbudowania drużyny, która będzie jak Barca/Real/Juve/Basel/Chelsea/Man City w swoich ligach? Błagam Was zacznijcie myśleć trochę przyszłościowo i trochę na większą skale niż chwilowy sukces już teraz. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie czy wolicie budowę drużyny, która nie będzie miała problemów z kwalifikacją do europejskich pucharów, a ligę będzie wygrywać regularnie czy mistrzostwo raz na parę lat. Sam chciałbym aby budowa mocnej drużyny szła w parzę z regularnym wygrywanie ligi, jednak nie wiem czy jest to możliwe.

  21. Dębiec 74 napisał(a):

    Bartek oby było więcej ludzi myślących tak trzeźwo.

  22. andi napisał(a):

    Bartek..spokuj i profesjonalizm. Aż miło czytać. Drużyna ma potęcjał, ale potrzebuje zgrania i czasu. Te dwa tygodnie już pokażą co zrobili na treningu. A było odrobinę tego widać w meczu z Arką. W innych ligach nikt nie zmienia trenera po sezonie. To destrukcja. W styczniu mała korekta na paru pozycjach. Bardziej chodzi o zastąpienie, mniej zdolnych się pozbyć. Przyda się bramkarz, dobra 8-ka i napastnik. 2/3 minus 2/3 na plus. Część można w styczniu zrobić. Do lata będzie zgrany zespół. Wówczas można liczyć na systematyczną dobrą gre i sukcesy. Powoli (kropla drąży skałę). Pozdro Wiara.

  23. Mohito napisał(a):

    Dlaczego przegrane mecze są ważne (np teraz w PP w 1/16 z Pogonią) a wygrane już nie (np w PP w półfinale z Pogonią)

  24. inowroclawianin napisał(a):

    Bjelica mial dobre wejscie, poukladal zespol, wyciagnal z grajkow to co najlepsze i wyciagnal z dna. Potem bylo gorzej. Przegral decydujace mecze, nie potrafil ogrywac zespolow z czolowki. Przegral MP i PP choc byl bardzo blisko. Nastepnie odpadl w el.LE i PP po kompromitacji. Teraz Lech jest na 1 miejscu w tabeli, ale do pelnej formy jeszcze daleko. Reasumujac, na razie nie spelnil obietnicy, ze z Lecha nikt nie będzie sie juz smial. Nadal nic nie wygral, ale ma duze szanse na zdobycie MP. I tego mu życzę. Sklad ma.

  25. Radzio napisał(a):

    Moj komentarz z daleka:
    1) Radze sie przygotowac ze nie raz spadniemy z 1go miejsca w tym sezonie. Ale widzac jak druzyny punktuje za tego trenera stawiam stowke ze na koniec bedziemy pierwsi.
    2) Trener juz pokazal ze umie przebudowac. Jesli mamy byc druzyna na kilka (nascie) lat, to to jest bardzo wazna zaleta. Zaden inny tego nie pokazal (moja opinia). Do tego pokazal ze pod jego okiem punktujemy stabilnie. Punktowac w przebudowie to juz bardzo dobrze na nasza lige. Dlatego jesli bedziemy na miejscach 1-2 i zdobycz punktowa bedzie odpowiednia jestem za zostawieniem trenera. Licze na stabile kroki do gory. Jak na gieldzie, gorka dolek ale gorki wyzsze a dolki mniejsze w skali calego grafu.
    3) z Barcelony sie nikt nie smieje. Ale mecze przegrywaja jak kazda druzyna. Przegrywanie jest, bylo i bedzie. Zaangazowanie to jest to chyba trener mial na mysli i pod tym wzgledem jest lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.