Wygraj w końcu ważny mecz

Za Lechem Poznań 10 kolejek podczas których Kolejorz mierzył się głównie z ligowymi średniakami i słabiakami, którzy z wyjątkiem Ślaska Wrocław oraz Zagłębiem Lubin raczej nie powalczą w lidze o nic konkretnego. Przed Kolejorzem teraz trudniejsze mecze z czołowymi drużynami oraz silniejszymi na papierze kadrowo, które mogą sprawić nam spore problemy.


Trener Nenad Bjelica pod różnymi względami zaczyna przypominać Mariusza Rumaka. Gada dużo i pięknie tylko nic z tego nie wynika. Przez rok Kolejorz z Chorwatem nic nie wygrał i nic nie zdobył. Nie umiał zwyciężyć w żadnym spotkaniu o naprawdę dużą stawkę, dlatego przerżnął finał Pucharu Polski, odpadł z kolejnej edycji tych rozgrywek, a w lidze zajął 3. miejsce przegrywając na ostatniej prostej wicemistrzostwo Polski.

Wszystko zaczęło się 18 września 2016 roku, kiedy Lech Poznań po naprawdę dobrym meczu przegrał z Lechią w Gdańsku 1:2 mimo prowadzenia 1:0. Później doszła m.in. pechowa porażka z Legią w Warszawie 1:2 w pamiętnych okolicznościach czy remisy na Bułgarskiej przy kompletach ludzi z Arką Gdynia oraz Górnikiem Łęczna 0:0 (już wiosną). Również wiosną Kolejorz znów pechowo przegrał u siebie z Legią Warszawa, a także kompletnie bez walki poległ w grupie mistrzowskiej na Łazienkowskiej poddając się po pierwszym straconym golu już na początku spotkania.

W tej samej grupie mistrzowskiej Lech Poznań nie umiał pokonać Lechii Gdańsk tracąc z nią 2 punkty na Bułgarskiej remisem 0:0. Przerżnął też wicemistrzostwo Polski. Kolejorz prowadził w ostatniej kolejce w Białymstoku 2:0, ale dał się Jagiellonii dogonić i tylko zremisować 2:2. Najbardziej spektakularnym, przegranym ważnym meczem i tak jest ten rozegrany 2 maja na Stadionie Narodowym z Arką Gdynia.

Kolejorz atakował, atakował, oddawał wiele strzałów aż nagle opadł, dał sobie łatwo strzelić 2 bramki i przegrał w finale Pucharu Polski. Choć wtedy winni byli bardziej zawodnicy, to jednak za wszystko na końcu i tak odpowiada trener. W tym sezonie też nie zabrakło porażek w ważnych meczach. Lech Poznań nie dał rady Pogoni Szczecin w Pucharze Polski czy FC Utrecht z którym nie przegrał, jednak odpadł z bramkami. Poległ również we Wrocławiu rozgrywając tam zdecydowanie najsłabsze spotkanie spośród tych ważniejszych, a to ze względu na raptem 5 oddanych strzałów w tym 1 celny.

Lech Poznań za kadencji Nenada Bjelicy ma ogromne problemy z grą przed 20-30 tysiącami widzów. Dotąd najczęściej zawodziła skuteczność pod bramką. Z meczu na mecz sytuacji jest jednak coraz mniej, dlatego problem powiększa się. W ubiegłym sezonie Kolejorz na 27 oczek do zdobycia w spotkaniach z czołówką ugrał raptem 5. Na ten wynik składała się marcowa wygrana w pojedynku na styku z Lechią Gdańsk 1:0, majowy remis z tym samym zespołem 0:0 oraz remis w Białymstoku w ostatniej kolejce 2:2, który został odebrany jak porażka.

Dobrych meczów Lecha Poznań z dobrymi krajowymi rywalami trzeba szukać na siłę. Poza ograniem Lechii Gdańsk w marcu po golu Radosława Majewskiego i triumfie w Pucharze Polski nad Wisłą w Krakowie 4:2 (listopad 2016) jeszcze tylko w starciu z FK Haugesund 2:0 drużynie Kolejorza udało się nie rozczarować kibiców. Inne spotkania z innymi mocnymi rywalami to tylko rozczarowania dla kibiców oraz spory wstyd spowodowany różnymi czynnikami takimi jak nieskuteczność czy słaba mentalność.

Od kiedy Nenad Bjelica prowadzi Lecha Poznań ten jest drugi zdobywając w 30 meczach 61 punktów (najmniej straconych bramek). W trwającym roku kalendarzowym Kolejorz jest już najlepszą ligową drużyną, która w 27 spotkaniach ugrała 55 oczek. Nasz zespół ma najwięcej strzelonych goli, najmniej straconych bramek i tylko 4 porażki. Problem w tym, że 2 w ważnym spotkaniach z Legią Warszawa, 1 ze Śląskiem Wrocław, a przy przegranym Pucharze Polski w maju oraz w sierpniu te fajne statystyki stają się zupełnie nieistotne. Lech Poznań nie zwycięża w ważnych meczach, a bez tego nadal nie sięgnie po żadne trofeum.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 73

  1. sternbek napisał(a):

    Czytam wszystkie komentarze I chociaz podzielam powszechne zdolowanie to mysle ze jest to trener ktoremu nadal sie chce!
    Pamietacie Skorze ktory na mecz z Cracovia wyszedl na murawe zrezygnowany? (zaraz potem dostalismy w dupe plus Gostomski dodal swoja cegielke.
    A Nenad moze nie rozumie co sie dzieje ale wrzeszczy na calego, wykluca sie z kazdym, pieni sie jak ostatni szaleniec o byle faul za co jest wyrzucany na trybuny z czego wysuwa mi sie jeden wniosek ON WCIAZ CHCE.
    Moze wlasnie przez to ze jeszcze nie wie jak to jest w naszym ‚bajorku’ jak pilkarze zlapia sobie olewke wpada w szal nie pojmujac tego.
    Pamietajmy ze to wlasnie On zapoczatkowal lojenie wszystkich po 3:0 a gra nasza wygladala fantastycznie.
    Daleki jestem od tego aby wywalac Trenera ktory pokazal juz ze umie trnowac. (Iluz mozna wywalac trenerow??). Jestem sklonny dac mu nawet ze dwa kolejne lata bo wierze w tego trenera jak malo w ktorego wierzylem. Mysle ze problem jest tu w naszej Lidze, w mentalnosci naszych pilkarzy I wyrzucanie kolejnego trenera to chora gra w ktora graja wszystkie kluby w naszej lidze. Niech ten bedzie pierwszy ktory przetrwa ten kryzys I zapoczatkuje nowa ere dlugoletniego trenowania przez co to pilkarze beda musieli sie przyzwyczajac do mentalnosci trenera a nie na odwrot!

    • sternbek napisał(a):

      Sorki za wstawienie tego samego wpisu w dwa artykuly ale jak mowil poeta to wszystko ku pokszepieniu serc!

    • robson napisał(a):

      Tak, drze się i kłóci się z każdym, tylko obawiam się, że te gesty wynikają głównie z frustracji i bezradności. Sam należałem do największych zwolenników Nenada, ale coraz mniej we mnie wiary, że ogarnie tę drużynę. W grze Lecha nie ma aktualnie nawet najmniejszych promyczków nadziei, że w szybkim czasie nastąpi poprawa sytuacji.

    • sternbek napisał(a):

      plena zgoda Robson. Pytanie tylko czy jest bezradny bo zapomnial jak sie gra w pilke a gra z zeszlej jesieni to po prostu pozostalosc po wesolym janku (w co watpie) czy po prostu nie rozumie tych pilkarzy I ich mentalnosci… A to juz sa cechy naszego bajorka w ktore wpadl Nenad

    • Judi napisał(a):

      Ziomek, to Ty chyba Bjelicy nie widziałeś, jak wylądował na trybunach, jaki był zniechęcony. Bjelica tego syfu nie ogarnie już.

    • Bronks napisał(a):

      Nie wiem na jakiej podstawie wysuwasz wniosek ze Bjelica to super trener któremu nalezy dać nawet dwa lata na zbudowanie drużyny. To że wygrał kilka spotkan po 3:0 świadczy jedynie, ze miał zawodników z potencjałem który należało wykorzystać w 100% . Lech w ubiegłym sezonie (nie liczę Ofoe) i teraz zresztą też, ma najepszy skład w lidze. A jakie mamy efekty ? Tragedia. Zespół nie ma stylu o taktyce nie wspomnę Lansowanie przekarminego NBN który nie ma prawa biegać po boiskach ekstraklasy. Wystawianie ulubieńców pomimo braku formy (patrz Situm) Mówi ze stawia na młodzież ale to tylko słowa. Gdzie przy panującej mizerii są chociażby Jóźwiak i Moder. Granie długie piłki mając napastników po 1.80 m Przecież Getajker to lis pola karnego a Lech wznawia grę dalekimi wykopami. Przez rok nie nauczył rudego Nielsena wyprowadzania piłki. Podawanie do najblizszego to w juniorach ale nie w profesjonalnej piłce. Gdzie jest gra presingiem czy też wychodzenie spod presingu Nic z tego nie ma . Jedynie co lansuje to podanie na skrzydło bieg do koncowej linii i dosrodkowanie Oto cały warsztat Bjelicy. O Mentalności zwycięscy która miał wszczepic nie wspomnę bo w trzech ostatnich meczach było to widoczne jacy są waleczni. Prawda jest taka, że za taka kasę jaką otrzymuje Bjelica można mieć lepszego fachowca.

    • Cinek napisał(a):

      @sternbek
      Po części się zgadzam, byłem wielkim zwolennikiem Nenada, ale patrząc na obecny styl i fakt, że nic nie wygraliśmy, to bym się zastanowił nad zmianą trenera. Krótko mówiąc, dałbym spokojny czas do zimowego okna, i jeśli styl się nie zmieni to żegnamy się, lub jeśli nadal będziemy w top 5 to zostajemy z Nenadem. Jeśli dobrze pamiętam to kontrakt ma ważny do końca sezonu z opcją przedłużenia. Dla mnie trener powinien pracować MINIMUM 2 lata i po tym czasie wnioskować, no chyba, że styl jest nie do przyjęcia. Puszczałbym oko do Probierza, zwłaszcza po dzisiejszej porażce z Wisłą Płock, Jego dni w Krakowie wydają się policzone.

    • sternbek napisał(a):

      Bronic Nenada a bronic styl jaki prezentuje teraz Lech to dwie rozne sprawy koledzy. To co gra Lech to nawet trudno nazwac gra. Ale… przeciez umieli grac ofensywnie I umieli stosowac pressing I to wlasnie za tego trenera. Ma swoje za uszami jesli chodiz o stawianie na NBN ale z drugiej strony ta wiara w swojego zawodnika doprowadzila do tego ze Bednarek jak feniks powstal z popiolow I poszedl za kase o ktorej zadnej z polkich klubow sie nie snilo (nawet slawny Odjidia nie dorosl mu do piet). Ja tak samo jak Wy zastanawiam sie co sie dzieje I uwazam ze to jest Mentalnosc Polskiej Ligi. Pokazac sie dobrze na poczatek, ustawic sie na przyszlosc (czytaj wywalczyc sobie miejsce w skladzie) I przy minimalnym nakladzie sil dojechac az do zatrudnienia nowego trenera. Dopiero przerwanie tej chorej gry I nie zatrudnianie nowego trenera moze sprawic ze pilkarzom na nowo sie zachce a wtedy I przyjda wyniki

  2. Byly napisał(a):

    Każdy, oficjalny, mecz jest najważniejszy.

  3. robson napisał(a):

    A w czym spotkanie ze Śląskiem jest ważniejsze od meczów z przykładową Sandecją czy Wisłą Płock? Przyznam, że nie rozumiem kryteriów wyodrębniania spotkań „ważnych” i „mniej ważnych”. Żeby ten Śląsk był chociaż liderem czy w trójce, a oni przed tą kolejką byli na 8. miejscu, czyli zwykły średniak ligowy. Oczywiście tym bardziej obowiązkiem Lecha w takiej sytuacji była walka o zwycięstwo i nic tu nie usprawiedliwia piłkarzy i trenera, jednak nie był to mecz ani ważniejszy, ani mniej ważny od większości innych meczów ligowych.

    • Mary napisał(a):

      Też tych ważnych ligowych meczów nie rozumiem. Śląsk był dla mnie ważny tylko dlatego, że ich nie trawię :) Ale w niedzielę mecz jest ważny bo gramy z sąsiadem w tabeli, który nas łyknie jakby co. Przypomnę, że po oszukańczym zwycięstwie w Warszawie, Legia złapała wiatr w żagle. To od tamtego meczu zaczęło się to ich mistrzostwo. Legia gra piach, ale w Białym było już ciut lepiej, bo mieli parę kiepskich zrywów. Wystarczy, że Tetteh znów oleje Czecha a obrona kłamczucha i koniec zabawy z naszej strony. Ktoś powie tym szwedo-duńczykom, czym jest Legia? Może NBN w tym przypadku się na coś przyda? :)

    • siwus89 napisał(a):

      Nie rozumiecie tych ważnych meczy? Zatem jeśli gramy np z Legią w niedzielę, głównym rywalem do tytułu który w razie wygranej nas przeskoczy,a gdy przegra straci już pięć pkt.

  4. KKS napisał(a):

    Tytul artykulu mowi wszystko. Niestety nie wierze ze w niedziele wygraja…

  5. Al napisał(a):

    Bjelica ma stworzone najlepsze warunki z pośród byłych trenerów . Miał wpływ na kształt drużyny . Z niedofinansowanymi zespołami gramy jak równy z równym często na dużym Fuksie . Nerwowe zachowanie nie pomaga ,trzeba mieć chłodną głowę i spokój ,by taktycznie widzieć problem . Branie rekonwalescentów to też głupota ,lepszy jeden ale pewny , sprawny ,niż niechciani ,nieprzydatni przygarnięci przez Lecha szukający zdrowia i formy piłkarze . Prawdziwy walczak musi mieć charakter musi walczyć o swoje w szatni i na boisku .Trener który nie radzi sobie z charakternymi piłkarzami nie nadaje się do Lecha Poznań !

  6. Lubelak napisał(a):

    Mecz ze Śląskiem był wazny z tego powodu, że mają niezłą kadrę oraz Wrocław jest ciężkim dla Lecha terenem.

  7. Judi napisał(a):

    Marcin Robak by powiedział: Chociaż jeden raz wygraj kur… mecz, CHOCIAŻ JEDEN RAZ KUR.. :D

    • Byly napisał(a):

      Jak blisko jesteś z Marcinem, opowiadaj?!

    • Judi napisał(a):

      ważny mecz*

    • Byly napisał(a):

      Który jest ważny, a który mniej?

    • Byly napisał(a):

      Jak punktowane są mecze ważne i mniej ważne?

    • Judi napisał(a):

      @Były Wyku…. spadaj.

    • kibicinowroclaw napisał(a):

      ten jest wazny przez ktory nie wygralismy zadnego trofeum

    • Stary kibic napisał(a):

      To może ja Byłemu to wytłumaczę. Otóż w meczu z ogórkami zdobywamy 3 punkty. Ale te 3 punkty się równoważą, bo bezpośredni konkurenci Lecha do jakiegoś trofeum, dajmy na to legia, również z tymi samymi ogórkami wygrają i też mają 3 punkty. Natomiast gdy Lech zagra z legią, to wtedy jedna z drużyn uzyskuje nad drugą bezpośrednią przewagę 3 punktów. Chyba, że jest remis.

  8. Ratajanin napisał(a):

    Jak Tetteh nie będzie grał to powinnio być z 5 razy lepiej to jest mega żółw boiskowy.

  9. Bryk napisał(a):

    Sorry, ale jak ktoś mówi że nie rozumie czym się różni jeden mecz od drugiego to…
    Co innego jest przegrać z Wisłą Płock a czym innym jest porażka z Wisłą ale z Krakowa. Punkty niby te same a właściwie ich brak ale ranga spotkania zupełnie inna. Różnica jest i dla kibiców i dla samych piłkarzy. Łatwiej jest przegrać z teoretycznie słabszym bo zawsze można wytłumaczyć to brakiem koncentracji, zlekcewazeniem rywala itp, natomiast z przeciwnikiem z tej samej półki porażki są dotkliwsze bo wtedy wie się że jest się gorszym a to źle wpływa na morale.

  10. Kuba1994 napisał(a):

    Nenad dużo stracił w moich oczach, ale zwalnianie go w tym momencie nie powinno mieć miejsca. Nie wolno zwalniać trenera w pierwszym większym kryzysie, każdy nawet najlepszy zespól pod wodzą nawet najlepszego trenera przez to przechodzi (chociażby Real Madryt obecnie), więc nie jest to nic tragicznego. Ja wierzę, że Nenad sobie z tym poradzi, jeśli natomiast do końca rundy nie będzie żadnej poprawy, wtedy usiądźmy i przemyślmy co dalej. Na razie każda decyzja byłaby zbyt pochopna.

    Natomiast to, że Nenad nie wygrał żadnego ważnego meczu… Fajne argumenty dobrane pod konkretną tezę. Nagle mecz domowy z Górnikiem Łęczna okazał się megahiper ważnym spotkaniem, a np. takie zwycięstwo z Lechią u siebie w zeszłym sezonie to już mecz o pietruszkę :) Nagle spotkanie z Pogonią w PP w tym sezonie to mecz sezonu, achoćby wyjazdowy mecz w półfinale PP z Wisłą Kraków w zeszłym, to już nie miał żadnego znaczenia i w ogóle nie był ważny. Rewanż z Haugesundem teraz? Przed meczem pisaliśmy, że to bardzo ważne spotkanie, teraz okazuje się, że to było bez znaczenia :)

    Moim zdaniem każdy mecz jest ważny Jeśli już tak pisać to bardziej „przegrywamy mecze najbardziej prestiżowe”. Wtedy pełna zgoda.

    • Bryk napisał(a):

      Czytałeś ze Nenad nie umie wygrać przy wysokiej frekwencji która miała miejsce w meczu z Łęczna i Arka? A z tym Haugesundem nie przegraliśmy najpierw jednegoważnego meczu żeby drugi w nerwach do są ego końca wygrać grając 25 minut przewadze? Z Pogonią mecz był ważny bo po nim odpadlismy z PP , no a z Wisłą była to samo co z Norwegami. Są Kurwa ważne mecze i te renomowane i to jest różnica, a jak ktoś tego nie rozumie to jest debilem.

    • Kuba1994 napisał(a):

      Przeczytaj jeszcze raz swoją wypowiedź, jeśli potrafisz to zrobić ze zrozumieniem, to zobacz, ile razy zaprzeczyłeś sam sobie w czterech zdaniach.

      Tak tylko spytam. Rozumiem, że pierwszy mecz z Haugesund był ważny, a my go przegraliśmy. Drugi jednak już ważny nie był ważny, bo wygraliśmy? I co z tego, że po męczarniach. Wygraliśmy WAŻNY mecz. Nie ważne jak, ale go wygraliśmy. Więc nie pasuje do naszej tezy, więc go minimalizujemy?
      To samo Wisła. Spierdzieliliśmy pierwszy mecz, który był ważny. Okej, ale rewanż był jeszcze WAŻNIEJSZY, bo wszystko rozstrzygał. A my go wygraliśmy.

      Więc teza jest do dupy. Tak czy nie?

      Mecze przy większej publiczności to w sumie ciekawa sprawa. No nie idzie nam, faktycznie, jakoś umknęło mi, że z Łęczną było tyle ludzi na stadionie. Tylko, że też, mecze przy dużej publiczności to zawsze te najważniejsze mecze. Mów sobie co chcesz, ale zwycięski mecz z ówczesnym liderem Lechią był dla mnie ważniejszy niż mecz z ostatnią Łęczną.

      Ja się więc będę trzymał swojej tezy, że przegrywamy mecze prestiżowe, a nie ważne. Obyśmy w niedzielę wieczorem nie musieli się już o to spierać.

    • J5 napisał(a):

      Ten Bjelicy pierwszy kryzys trwa już niestety od połowy marca

  11. Byly napisał(a):

    Ten „żółw” jest bardziej sprawny technicznie i opanowany (emocje) od reszty „zbieraniny” mimo, iż jest „czarny”. Dlatego nosi opaskę.

    • Byly napisał(a):

      Do: @Ratajanin.

    • Piasek napisał(a):

      Której nigdy nie powinien założyć…
      @Był, Piszesz, że Tetteh jest niby opanowany. Jak dla mnie sprawia wrażenie człowieka, który ma po prostu wyjebane. Tu odpuści, tam zwolni, a z sędzią dyskutować nie będzie.

    • sternbek napisał(a):

      @Byly ale niestety to prawda. Problemy zaczynaja sie od tego ze nie przejmujemy srodka I dlatego rudy daje lage do przodu. Nawet jak Tetteh przejmie pilke to albo jest tak powolny ze nie wykorzystujemy zadnej szansy bo za chwile cala druzyna przeciwna jest dobrze ustawiona; albo wykopuja ja dlugim podaniem z ktorych dociera tylko 1/5 do naszych skrzydlowych

    • endrjiu napisał(a):

      Tetteh jest opanowany? To przypomnij sobie ostatnią czerwoną kartkę z Wisłą, przypomnij sobie sanki po Cernychu, wskok na pipkę guilherme czy też czerwona kartka z Korną w ubiegłym sezonie. Z tą techniką też bym polemizował biorąc pod uwagę celność niektórych podań po których drżeliśmy aby nie stracić bramki….

    • Byly napisał(a):

      @endrjiu, nie twierdzę, że wiem „lepiej”. Moje zdanie. Co do mojej opinii: „Ten żółw jest bardziej…”.

    • tifosi napisał(a):

      Żółw ma mało strat, celnie podaje, odbiera piłki.

  12. siwus89 napisał(a):

    Bjelica jest przede wszystkim słabym psychologiem,jako trener nie potrafii odpowiednio nastawić drużyny w ważnych meczach. Z Arką w lidze na miękko potrafiliśmy wygrać 4:1,a za chwilę w finale PP nie potrafimy wygrać bo jest większa presja. Wielu piłkarzy z tamtego sezonu już nie ma,a problem nadal ten sam.

    • inowroclawianin napisał(a):

      On na zadne mecze nie potrafi ich zmotywowac od dawna. On po prostu nie ma juz zadnego wplywu na zespół. Oni robią co chcą na boisku, czyli nie robią nic, nic dobrego. Więc po co taki trener?

  13. BartiLech napisał(a):

    Chyba trzeba zastanowić się nad zmianą trenera jak tak dalej pójdzie :/

  14. Max Gniezno napisał(a):

    Z takim potencjałem i możliwościami jak na ekstraklasę to psim obowiązkiem pana Bjelicy który nie pracuje za czapkę śliwek tylko za tysiące euro i opowiada bajki / baśnie, jest mistrzostwo.
    Prawda jest taka że 99 procent z nas nabrala się na piękne opowieści trenera a czym dalej w las tym ciemniej.
    To samo dotyczy letnich transferów.
    Gytkjear / Nielsen to mogą sobie pozakładać dodatkowe profile na Instagramie i innych takich a na boisku to niestety prawda jest taka że nawet Robakowi mogą czyścić buty.
    Majewski ” lecę z piłką do linii bocznej” powinien sobie zobaczyć mecz z Legią z wysokości 2 piętra trybun.
    Mam nadzieję zobaczyć w niedzielę na meczu Zielińskiego – tak tego wfiste.
    A idealnie byłoby w końcu postawić na Ivana a nie czekać aż zdobędzie mityczne doswiadczenie.
    Będzie przerwa na reprezentacje – zarząd do roboty. Z tej mąki co mamy na ławce trenerskiej chleba już nie będzie, ewentualnie piękne słowa.

    • robson napisał(a):

      Porównywanie Gytkjaera z Robakiem jest bez sensu, bo Robak w Śląsku cały czas dostaje jakieś piłki, a ile piłek w ostatnich czterech meczach dostał Gytkjaer? Gdyby Robak grał teraz u nas, to tak samo błąkałby się bezradnie po boisku jak Duńczyk. Napastnik żyje z podań, a nasza linia pomocy nie istnieje.

    • tifosi napisał(a):

      Może się nie znam, ale dla mnie Gytkjaer jest zdecydowanie przereklamowany, słaby technicznie i motorycznie

  15. andi napisał(a):

    Przecież jest Magiera, Rumak, a jak mało to swoje SV wyślijcie. Tylko Ivana do tego nie mieszajcie, on ma swoją robotę do zrobienia. Byście byli zadowoleni jak by rezerwy dół tabeli szorowały. Było by o czym pisać. Wierzcie mi nie będzie o czym pisać..LECH WYGRA. A Iwan poprowadzi rezerwy do 2-ligi. Siema Wiara.

  16. wagon napisał(a):

    jeden trener nadaje się do robienia porządków, inny do budowania,
    Bjelica jest raczej ten od porządków i nadania właściwego kierunku,

  17. Max Gniezno napisał(a):

    A i jeszcze jedno.
    Niech redakcja przestanie w końcu pisać że Bjelicy nie wygrywa ważnych męczy.
    On już nie wygrywa również tych nieważnych.
    Mamy spokojnie czekać aż zacznie przegrywać sparingi ?

  18. werty napisał(a):

    A co tu zmieni nowy trener? Kompletnie nic poza efektem nowej miotly. To w takim razie czy bedzie pracowal w Lechu do konca sezonu czy przez kolejne dwa lata to jeden ch..

  19. andi napisał(a):

    No..wagon..nie zaprzeczę ale, aby się z tobą zgodzić, co najmniej do zimowej przerwy poczekam. Wówczas pewno gdzieś po środku się spotkamy. Kłopoty z grą mają wszystkie kluby, nasze i te uznane, zachodnie. Ale tam nie ma takiej nerwowości. 2-3 lata to czas na budowanie zespołu, i nie musi on być od razu w 6-ce. Zauważ G.Z.-2 lata w 1-lidze, ci sami zawodnicy, teraz niewielkie korekty (trener). U nas niech Nedad robi swoje i Ivan swoje. A my nie podpalajmy się, bo czasem nasze komentarze dużo śmiechu wywołują. Tylko Lech.

  20. Franco napisał(a):

    Już tylko Orest

    • Grimmy napisał(a):

      Lubię Lenczyka, ale to już przebrzmiała pieśn przeszłości. Bjelica niech dociągnie do zimy, wtedy w klubie będą zapadać decyzje. Zobaczymy jak zespół się zaprezentuje się w najbliższych meczach. Jeśli w klubie zadecydują, że Bjelica nie jest optymalną opcją na prowadzenie Lecha, to chciałbym aby zastąpił go trener, który w ostatnich 5 latach ma dobre wyniki w klubie, który grał na 3 frontach. Umiał udanie łączyć grę o mistrzostwo kraju, grę w europejskich pucharach i pucharze kraju. Pytanie tylko, czy stać nas będzie na takiego trenera. I czy jakikolwiek taki będzie dostępny…

  21. melon1922 napisał(a):

    Trzeba pseudo gwiazdy wyjebac na trybuny i dac szansę młodym tak jak Górkim im się będzie chciało bo mają Lecha w sercu i już ze szmatą w niedziele.

  22. andi napisał(a):

    No tak..bida..ale nie jeden jebnie wszystko aby mieć Lecha w swoim SV, nawet jak by go mieli zwolnić po miesiącu. Zmusiłem się aby obejrzeć jeszcze raz ten smutas..i oprócz sędziowania (bramki z dupy), to siadła psy za ryj. Żeby NBN miał taki posłuch jak ryja…Ale to będzie i musi być inny mecz. Tylko Lech.

  23. Citizen napisał(a):

    Zobaczymy jak to się skończy. Ale jak czytam, że kiepscy tacy zajebisci i grają cudowna piłkę bo wygrali z Lechem który grał totalny piach 2:0 dzięki Gilowi który przeszkadzał jak umiał to pekam że śmiechu. Co będzie jak Lech przestanie grać piach. A to że przestanie raczej pewne jest. Pytanie tylko kiedy ?

    • Grimmy napisał(a):

      Kiepscy wygrali, bo lepiej od nas grali w piłkę. Koniec, kropka. Zasłanianie się Gilem w kontekście tego meczu jest niepoważne.

  24. babol napisał(a):

    Może i majstra zdobywa się z przeciwnikami z dolnej ósemki, ale prawda jest też taka, że bez punktów i dobrej gry w klasykach ligi nie wróży to dobrze zespołowi na przyszłość. Bo skoro gdy jest presja, publika i przyjeżdża czołowy zespół ligi aspirujący do gry w pucharach lub nawet awansu i dajemy ciała to z czym do ludzi? Nie sztuką jest ogrywać rywala słabego w meczu bez presji. Sztuką jest pokazać, że się jest lepszym w trudnych spotkaniach, niekoniecznie z dobrym przeciwnikiem.

    • Grimmy napisał(a):

      Tak, mistrza zdobywa się wygrywając z przeciwnikami z dolnej połówki tabeli, oczywiśćie pod warunkiem, że z tymi z górnej nie przegrywasz…

  25. anonimus napisał(a):

    pytanie czy w ogóle przestanie grać piach?? czy z tym trenerem? i czy Zarząd i kibice mają cierpliwość by obejrzeć jeszcze z kilkanaście takich spotkań jak te ostatnie?? A skończy się jak zawsze. Kogo łatwiej wymienić: 11 pilkarzy czy jednego trenera???

  26. andi napisał(a):

    Został Orest…spiesz się…dzwoń do zarządu i o swoim SV nie zapomnij, jakby i Orest był zajęty…

  27. prezol napisał(a):

    Liga ma to do siebie,że za zwycięstwo z każdym rywalem jest tyle samo punktów.To raczej popularne jest powiedzenie że mistrzostwo zdobywa się wygrywając mecze ze słabeuszami.Czasami trudniej się gra z tymi co zamurują bramkę,niż z tymi co przyjadą grać w piłkę.

  28. vens75 napisał(a):

    Czytam komentarze i widzę, że dużo osób jeszcze nie ochłonęło. To jest dopiero 10 kolejka. DO KOŃCA ZOSTAŁO 20 + 7 MECZY (to jakby ktoś nie pamiętał). Zniechęcenie, panika i defetyzm jakby zamknęli ulubiony monopolowy na osiedlu. Jeżeli chcemy mieć bananowy klubik to proszę bardzo zmieńmy trenera. Na pewno jakiś poważny trener już czeka i już ma gotowe formułki na konferencyjki w stylu przejąłem drużynę w trakcie sezonu, nie do końca udane transfery itp. itd. Bielica musi doprowadzić drużynę do końca sezonu. Wtedy można go rozliczać i pisać, że jest zerem lub bohaterem. A w polskiej ekstraklasie każdy mecz jest ważny. I ten z Sandecją i ten z ległą. I to musi trener przekazać piłkarzykom (zwłaszcza zagranicznym) bo być może tego nie rozumieją.

  29. andi napisał(a):

    Pełna zgoda..każdy inny (a został tylko Orest), dołączy do tych co będą pomyje na Bielicę wylewać. Ma trener umowę, musi się wywiązać do końca. Zwróćcie uwagę że G.Z. to zespół grający razem już 2 rok. Na zgraniu bazuje te powodzenie. Ale każda fala musi opaść i podnieść się. Więc i Lech czeka fala dobrej gry i sukcesu. Od tego meczu zaczynamy panowie.

  30. Bogumił Żatecki napisał(a):

    Niestety jest jeszcze jedna rzecz upodobniająca (tfu! oby tymczasowo!) Bjelicę do Rumaka – mianowicie aktualna gra zespołu. Pozwólcie, że przypomnę/streszczę: do boku i wrzutka, do boku i wrzutka, do boku i wrzutka, do boku i wrzutka… A jak nie działa, to dla odmiany: do boku i wrzutka, do boku i wrzutka, do boku… Mnie to osobiści obrzydza, ale de gustibus… Jak odszedł Muraś to chyba z pół roku Lech nie zagrał żadnej prostopadłej piłki… Pamiętacie jak się upokarzaliśmy wówczas próbując „prowadzić atak pozycyjny” i tę nieszczęsną serię meczów u siebie za Rumaka? Na wyjeździe tylko autobus łatwiej, bo nasza ambicją były jedna dwie, kontry i dalej murarka, długie piłki itp. Więcej szczęścia niż rozumu, jak to mówią. Oby nie wracały demony przeszłości…

  31. endrjiu napisał(a):

    Nenad wygraj w końcu prestiżowy mecz. Każdy jest ważny lecz tylko niektóre są prestiżowe. Masz szansę już w niedzielę!

  32. Al napisał(a):

    Większy problem jest w mentalności w dobrej atmosferze niż zgraniu . Z każdym następnym meczem jest gorzej a przecież powinni być lepiej zgrani . Problemem jest brak szybkości ,świeżości a przecież mieliśmy być przygotowani na 3 fronty . Denerwowały mnie słowa trenera że skupiamy się na sobie . Analiza przeciwnika wskazanie słabych i mocnych punktów jest bardzo ważne. Walczymy z silnymi zespołami tylko tyle że one mają znacznie mniejszy budżet . Odrębną sprawą są zawodnicy którzy przyszli na leczenie lub odbudowę po kontuzji czy innych przejściach . Taka polityka powinna się dawno skończyć. Odnoszę wrażenie że piłkarze siedzą na dobrych posadach i nie wynik a fakt że tu są daje im spokój ducha . Bardzo denerwuje mnie ja sprzedajemy zawodnika do innego klubu i wyrażamy nadzieję że wróci tu by doczłapać do emerytury piłkarskiej . Przykład Peszki czy Wojtkowiaka jest dobrym przykładem . Jak Lechia będzie ich miała dość to Lech ich przyjmie .

  33. seba86 napisał(a):

    Zapamietajmy sobie jedno – porażkę w finale PP możemy przypisywać tylko i wyłącznie piłkarzom, tak qrwa piłkarzom a nie trenerowi! W razie wątpliwości radzę obejrzeć jeszcze raz skrót z tego spotkania!

  34. Karol napisał(a):

    Zakupili pełno zagranicznych piłkarzy, Polaków można policzyć na jednej ręce… nie ma komu zostawiać serca na boisku. Ostatnie 3 spotkania można obarczać wina tylko piłkarzy. Oni w ogóle nie biegają, a większość podań wymieniają między sobą obrońcy. Zamiast na te zagraniczne lepiej postawić na młodych Poznaniaków. Przykładem wzorowej walki i zaangażowania jest Górnik Zabrze z Polakami w składzie.
    PS. Klub jak najszybciej powinien pozbyć się NBN oraz rudego Nielsena.

  35. inowroclawianin napisał(a):

    Grajki, zagrajcie w końcu uczciwy mecz, pokażcie chociaż resztki honoru i ambicji, bo widać, ze Bjelice juz dawno olaliscie. Na Bjelice juz nie liczę, mial dobre wejscie a po paru meczach juz coraz gorzej i nic nie wygrał, zadnego tytulu, w pucharach lipa, szkoda gadać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.