Powolna aklimatyzacja

Latem w jednym okienku transferowym do Lecha Poznań przyszło aż 8 graczy z czego 7 zza granicy. Każdy z nich miał bardzo mało czasu na poznanie reszty zespołu, na odpowiednie zgranie się z drużyną i przystosowanie się do polskiej ligi. Ze względu na bardzo krótkie lato i równie krótki okres przygotowawczy nowi zawodnicy wchodzili do Kolejorza praktycznie z marszu.


Nie ma co ukrywać, że nowi mają trudne wejście do Lecha Poznań. Deniss Rakels i Vernon De Marco otrzymali dotąd niewiele szans, Nikola Vujadinović po dobrym początku zniknął z pola widzenia, Rafał Janicki raz gra lepiej, raz gorzej, a Mario Situm, Niklas Barkroth oraz Christian Gytkjaer piłkarsko lepiej wyglądali na początku sezonu. Z nowych piłkarzy tylko Emir Dilaver spisuje się równo grając przy okazji na wysokim poziomie. Co ciekawe Austriak występuje w Kolejorzu na środku obrony, choć nominalnie jest prawym obrońcą lub ewentualnie defensywnym pomocnikiem. Ze względu na letnie problemy zawodnik mający bośniacki paszport łatał dziury na stoperze, sprawdził się na tej pozycji i tak już na niej został.

Z grupy nowych zawodników Niklas Barkroth jako rezerwowy zanotował dotąd 3 asysty, a Christian Gytkjaer zdobył 8 goli w tym 6 w Ekstraklasie będąc dzięki temu najlepszym strzelcem Lecha Poznań w tym sezonie. Mimo wszystko z gry każdy spodziewał się więcej po tych piłkarzach tak samo jak po całym zespole Kolejorza. Jak pokazuje jednak historia – nowi potrzebują często co najmniej pół roku aklimatyzacji w naszym klubie, żeby pokazać pełnię swoich możliwości. W ostatnich latach niewiele było transferów do Lecha Poznań, które wypalały już od pierwszych meczów.

Piłkarzami, którzy nie potrzebowali nawet miesiąca na aklimatyzację w Kolejorzu byli ostatnio choćby Matus Putnocky czy Volodymyr Kostevych, który od razu zaczął grać na bardzo wysokim poziomie. Wcześniej szybko błyszczeć zaczęli m.in. Darko Jevtić, Zaur Sadaev, Gergo Lovrencsics, Kebba Ceesay, Kasper Hamalainen, Artjoms Rudnevs, Sergei Krivets czy zawodnicy ze słynnego letniego okienka transferowego 2008, czyli Manuel Arboleda, Robert Lewandowski, Semir Stilić i Sławomir Peszko. Wszyscy ci wyżej wymienieni piłkarze trafiali na Bułgarską w różnych okienkach, byli w różnej sytuacji, ale nie kazali czekać na swoje popisy zbyt długo. Swego czasu Rudnevs zaczął zdobywać bramki praktycznie z automatu. Z kolei Lovrencsics od razu po przyjściu napędzał ofensywę identycznie jak Hamalainen czy jeszcze wcześniej Krivets, który przydał się w walce o tytuł w 2010 roku.

Na tym lista graczy, którzy nie potrzebowali aklimatyzacji po przyjściu do Lecha Poznań kończy się. Łukasz Teodorczyk potrzebował pół roku zanim zaczął regularnie strzelać. Kilka miesięcy musiało też minąć po transferze Aleksandara Toneva, Tamasa Kadara czy Abdula Aziza Tetteha. Ładnych parę tygodni na zaistnienie w Kolejorzu potrzebowali też m.in. Szymon Pawłowski, Maciej Makuszewski, Radosław Majewski, Lasse Nielsen czy Barry Douglas, który zanim zaczął grać zmagał się z różnymi problemami zdrowotnymi opóźniającymi jego debiut w „niebiesko-białych” barwach.

Bardzo ciekawa historia jest związana z Paulusem Arajuurim. Fin podczas pierwszej rundy w Polsce nie wiedział tak naprawdę gdzie jest i co robić. Cały czas się śmiał, cieszył z nie wiadomo czego, a kiedy miał grać łapał kontuzję. Arajuuri wypalił w Kolejorzu dopiero po roku od transferu. Równy rok zajęła mu aklimatyzacja w Poznaniu, w Polsce, w Ekstraklasie oraz poznanie czego tak naprawdę oczekuje się w Lechu od jego osoby. Kompletnie nieudany pierwszy sezon przy Bułgarskiej miał również m.in. Marcin Robak, którego kibice swego czasu chcieli się pozbyć oddając go za darmo byle gdzie.

Oczywiście w ostatnich latach byli także piłkarze, którzy w Lechu Poznań nigdy sobie nie poradzili, choć długo czekano aż wypalą. Do takich zawodników zalicza się choćby Muhamed Keita, David Holman, Jan Zapotoka, Gordan Golik czy Jacek Kiełb. Przy okazji tych graczy zawiodła obserwacja ich charakteru z którym cała grupa nie miała szans poradzić sobie w tak dużym klubie. W przypadku Keity klub wiedział o problemach i zachowaniach Norwega, jednak zgodę na transfer wydał Mariusz Rumak, który ostatecznie nie dał rady okiełznać kontrowersyjnego pomocnika. Swego czasu szybko, bo pół roku zrezygnowanego ze słabego mentalnie Denisa Thomalli, który spowodował zmianę strategii w skautingu i zapoczątkował baczniejsze obserwacje piłkarzy nie tylko na boisku, ale również w ich życiu codziennym. Wszystko po to, by zmniejszać ryzyko nieudanych transferów nie do końca z przyczyn sportowych.

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 21

  1. leftt napisał(a):

    Z Zaurem to chyba nie do końca tak było, bo w rundzie jesiennej głównie wkurwiał. Przed wiosną nawet nie było wiadomo, czy głównym napadziorem będzie on czy Ubiparip. Przełomem był chyba hattrick w Pruszkowie w PP. A potem to już wiadomo.

  2. J5 napisał(a):

    Aż dziwne że tylu piłkarzy na raz potrzebuje tak długiej aklimatyzacji. Nasuwa się przez to pytanie, czy te transfery były jednak dobrze przygotowane pod względem mentalnym, a jeśli nie to czy choć połowa z nich odpali. Ja mam wątpliwości, tak samo jak wobec kontuzjogennego Rogne. W obecnej sytuacji warto by było wypożyczyć Paulusa Arajuriego, któremu chyba zbytnio się nie wiedzie w Danii. W Kolejorzu był jednak gwiazdą i stanowił o sile naszej defensywy

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      Arajuuri nie pojechał zdaje się do Danii po laury, ale po to, żeby być bliżej swojej babeczki.
      To nie jest kwestia aklimatyzacji w przypadku takich stranieri, oni nie będą umierać za nowy klub. Ich interesują staty. Barkroth może się pochwalić 3 asystami, które na YT będą prezentowały się nieźle. Gytkjaer będzie się chwalić bramkami, a że niewiele z tego wynika to trudno. Zespół musi mieć trzon nie do ruszenia przez długie lata, wtedy nowi cudzoziemcy mogą być wartością dodaną.

    • JR (od 1991 r.) napisał(a):

      *staty czyli statystyki

  3. Tadeo napisał(a):

    Podobnie może wyglądać sytuacja z niektórymi pilkarzami wprowadzonymi latem tego roku.Mam taką nadzieję i wierzę że po przerwie zimowej wielu z wymienionych pilkarzy w w/w artykule jeszcze odpali , a co za tym idzie będziemy liczyć się.w walce o mistrzostwo.

  4. John napisał(a):

    Kilku potrzebowało pół roku ze względu na to że przechodzili z drobnymi urazami.
    Inni przychodzili po kontuzji a jeszcze innym kontuzje przeszkadzały już w trakcie sezonu,tak jak teraz Situm czy Vujadinović ,nie powiedział bym że mają problem z aklimatyzacją ,tylko nękają ich jakieś problemy zdrowotne.Rakels też miał długą przerwę w grze.
    Tych problemów zdrowotnych w Lechu było co niemiara,Linetty zawsze uchodził za szklanego zawodnika ,nie mógł rozegrać pełnego sezonu,ciągle jakieś problemy.
    Do składu Sampdorii wszedł z marszu,chyba po kilku treningach z zespołem.Rozegrał cały sezon,gra kolejny i chyba bez jakiejkolwiek kontuzji.

  5. F@n napisał(a):

    Kiełb akurat miał swoją chwilę, długo to nie trwało, ale coś tam pokazał. Jak dla mnie zmarnowany ogromny potencjał

    • tomasz1973 napisał(a):

      Na Bułgarskiej jest przecież przeciąg, a on wrażliwy jest…katar przecież miał!

  6. Biniu napisał(a):

    Być może aklimatyzacja przebiega wolno bo nowych jest za dużo. Kiedy do drużyny wchodzi jeden góra dwóch to można grać wcześniejszymi schematami i jakoś się to układa. Jak jest ich tylu to każdy gra trochę inaczej i trwa to dłużej. Jeszeli natomiast trener wystawia w pierwszym składzie tylko jjednego ,dwóch nowych to reszta się nie wgrywa w ekipę i znowu długo trwa aklimatyzacja.

  7. AQQ napisał(a):

    Normalne, od kilku tygodni zmieniam pracę na pewnym „jakimś” wysokim stanowisku i co:
    1. Stres wewnętrzny,
    2. Poznanie układów i zasad,
    3. Własna obserwacja – co się dzieje i dlacego,
    4. Zmiana rytmu;
    5. Nowe wyzwania – inne osoby;
    6. Pytanie? – czy znajdzie się ktoś „bliski” – kolega,
    7. Jak mnie widzą – kolejny stres;
    8. co ode mnie oczekują.
    itd
    to trwa
    i nie dziwię się że chcieli się pokazać jak najlepiej a póżniej nie poszło

  8. Kuba1994 napisał(a):

    Jak w de Marco i Rakelssa nie wierzyłem od razu jak przychodzili, tak o reszcie wciąż dużo nie wiem. Bo tak, Vujadinović człowiek – widmo. Znakomity, pewny punkt w Utrechcie, a dzisiaj zapomniałem, że on istnieje, Janicki coś grał, ale to dla i tak bardziej uzupełnienie kadry w razie kontuzji niż pierwszy stoper. Situm wszedł z buta, znakomite pierwsze mecze z Hapoelem i potem Pelister, potem też jako tako grał, w sumie udany transfer, choć liczę na jeszcze więcej. Nie wiem co myśleć o Barkrocie. Chłopak, wg InStata, zjadał mocniejszą od naszej ligę szwedzką, a u nas jakby zgasł. No sorry, nie zapamiętałem go z żadnej akcji w tym sezonie, a bardziej nawet z tego, jak się gubił z piłką przy nodze w Haugesundzie. Gytkjaer również niewiadoma, chociaż ode mnie ma jeszcze (może na wyrost) kredyt zaufania. Te transfery wciąż źle nie wyglądają, tym bardziej, że musieliśmy kupować hurtowo. Liczę jednak, że na wiosnę będzie to wyglądało jeszcze lepiej. Przyjdzie Rogne, chłopaki będą mogli przepracować ze sobą pełny obóz przygotowawczy. Będę czekał z nadziejami na wiosnę, to wciąż może wypalić. Oni pokazują w pojedynczych meczach, że potrafią grać w futbol, jakby wszyscy wypalili w jednym momencie i utrzymali formę na dłużej, nasze szanse na MP byłyby ogromne.

    • KKS Krystian napisał(a):

      Jeśli chodzi o Barkrotha to ma wcale nie słabe statystyki na to co zagrał, a jeśli ktoś oglądał mecze to powinien wiedzieć że oprócz asyst które zaliczył to ze 3/4 piłki dograł takie z których powinny paść bramki a że nie padły to już nie jego wina a innych zawodników.

    • inowroclawianin napisał(a):

      Liga szwedzka lepszą od naszej??? :-))))

  9. Tomo napisał(a):

    Lech musi sprowadzić napastnika, środkowego pomocnika, i na pozycję 8,lewy obrońca, bramkarz. Podziękować tym piłkarzom Majewski, Tetthe, Nicki Bille Nilsen, Lasse Nilsen, Rakels, De Marco, Radut, Buric bo nic nie wnoszą do drużyny!

  10. Siódmy majster napisał(a):

    Mityczne słowo „aklimatyzacja” niestety mnie wpienia.Już wyjaśniam dlaczego.Chodzi o to,że przy kontrakcie np. na dwa lata gracz pół roku się aklimatyzuje, rok gra i ostatnie pół roku albo już sam strzela focha,albo jest odsuwany od składu bo przecież po co w niego inwestować i wiązać przyszłość skoro zaraz odchodzi.W efekcie piłkarz zgarnia kasę za dwa lata gry w Kolejorzu,a świadczy tę grę realnie przez rok.Dupny system, który gwarantuje wyłącznie marnotrawstwo klubowego budżetu :( oraz brak stabilności składu.Tym niemniej wyjścia z tej sytuacji za bardzo nie widzę.Może trzeba zawsze znaleźć takich graczy, którzy nie muszą się AKLIMATYZOWAĆ?To jest możliwe :)

  11. szoker napisał(a):

    Tetteh???…ogarnij sie facet…

  12. siwus89 napisał(a):

    Większość zawodników którzy odpalili od pierwszych meczu w Lechu jak Artjoms Rudnevs, Sergei Krivets,Kebba Cessay,Semir Stilić,Gergo Lovrencsics wydawało się że zrobią sporą karierą a jednak życie pokazało co innego.

  13. smigol napisał(a):

    Zupełnie szczerze to profesjonalny piłkarz na odpowiednim poziomie powinien być w stanie wkomponować się w nowy zespół z marszu. Jeżeli nie ma problemów zdrowotnych i jest w pełni formy to kilka tygodni maksymalnie. Bzdety o polrocznej aklimatyzacji mozna sobie włożyć między bajki. Tutaj chodzi o dorosłych mężczyzn nie nastoletnich juniorów, którzy są po raz pierwszy z dala od rodziców w obcym mieście.

  14. inowroclawianin napisał(a):

    Mam nadzieję, że choć połowa z nich wypali na wiosnę, bo jesienią w zasadzie każdy z nich poniżej oczekiwań i to jest tragedia, a sporo było tych transferów do klubu :-( Oby Rogne od razu odpalił i aby nie spadła na niego zła aura partactwa i minimalizmu. A tak poza tematem, czy to prawda że Crvena Zvezda jest zainteresowana Jevticiem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.