Analiza meczu z Górnikiem + statystyki

W sobotnim meczu z Górnikiem Zabrze, piłkarze Lecha Poznań zrobili to, co było głównym celem przed tym weekendem. Wygrali swoje spotkanie, zatem sezon zasadniczy LOTTO Ekstraklasy 2017/2018 zakończyli w dwójce. Dość niespodziewanie Kolejorz został nawet nowym liderem ligowej tabeli dzięki czemu Jagiellonię Białystok i Legię Warszawa podejmie wkrótce u siebie.


Dzień po spotkaniu Kolejorza z drużyną Marcina Brosza nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Górnikiem Zabrze.

Obrona (ocena: 4)

Trener Lecha Poznań powrócił do starej sprawdzonej obrony. Tym samym solidni w Krakowie Rafał Janicki i Piotr Tomasik powrócili na ławkę, a w ich miejsce zajęli Robert Gumny i Volodymyr Kostevych. Od początku meczu obaj boczni obrońcy grali bardzo wysoko regularnie podłączając się w dynamiczny sposób do akcji ofensywnych. Kostia oddał wczoraj na bramkę 2 strzały i 2 celne. Bardzo czujnie zagrała para stoperów Dilaver – Vujadinović, która nieźle przecinała wiele prostopadłych piłek. Matus Putnocky musiał wczoraj bronić tylko 4 strzały. Gol dla Górnika padł po ręce Niklasa Barkrotha oraz rzucie karnym, dlatego nikt z defensywy nie ponosi winy za utratę tej bramki. To był kolejny dobry mecz w wykonaniu obrony Lecha, która małe problemy miała tylko przy okazji stałych fragmentów gry wykonywanych przez Rafała Kurzawę. To największa broń Górnika, który nie strzelił w ten sposób bramki poznaniakom, więc tym bardziej wysoko można ocenić postawę naszego bloku defensywnego.

Pomoc (ocena: 5)

Trener Nenad Bjelica wystawił wczoraj młode skrzydła czym trochę zaskoczył kibiców. Po dobrym meczu w Krakowie znów od 1 minuty zagrał Tymoteusz Klupś, a miejsce Darko Jevticia na lewej flance zajął Kamil Jóźwiak. Od pierwszych minut ruchliwa była cała ofensywa. Od Trałki, przez Majewskiego na Jóźwiaku kończąc. Wszyscy byli bardzo zdeterminowani, walczyli o każdy metr boiska, nie odpuszczali, grali szybko, składnie, a przy tym pomagali w odbiorze piłki. Warto pochwalić cichego bohatera tego meczu Radosława Majewskiego. „Maja” mimo gry na „10” regularnie angażował się w odbiór piłki, zaliczył asystę przy trafieniu na 2:1, a na końcu sam zdobył gola kończąc emocje w tym zaciętym pojedynku. Kolejny dobry mecz rozegrał Maciej Gajos oraz Kamil Jóźwiak, który bardzo chciał się pokazać i w pełni wykorzystał swoją szansę od 1 minuty. Górnik jest silny w środku pola, wczoraj to pokazał, ale dzięki dobremu przygotowaniu taktycznemu zabrzanie z akcji nie stworzyli zbyt wielkiego zagrożenia pod naszą bramką. Gole oraz asysty pomocników były kluczowe w sobotnim zwycięstwie Kolejorza. Był to kolejny mecz drugiej linii na bardzo wysokim poziomie w którym nasza pomoc pokazała po prostu, że jest mocna pod różnymi sportowymi względami i przede wszystkim bardzo pewna siebie. W końcu jej liderem jest Radosław Majewski, który w sobotę godnie zastąpił zawieszonego Darko Jevticia.

Atak (ocena: 3)

Wczoraj na szpicy jak zwykle zagrał Christian Gytkjaer. Duńczyk po serii 5 meczów z rzędu z golem w których strzelił łącznie 7 bramek tym razem zanotował nieco gorszy występ. Nie oddał żadnego strzału na bramkę stwarzając niewielkie zagrożenie dla Górnika. Był dobrze pilnowany przez stoperów rywala z którymi niezbyt sobie radził w powietrzu. Gytkjaer był groźniejszy w pojedynkach biegowych z zabrzanami, które przeważnie wygrywał. Słabsze mecze zdarzają się każdemu, dlatego nie ma w tym przypadku co narzekać na jego grę. Kolejny mecz może wyglądać w jego wykonaniu zupełnie inaczej.

Ogólne wrażenie (ocena: 4)

Lech od 1 minuty przejął inicjatywę, kontrolował grę, miał optyczną przewagę i do około 40 minuty rzadko wpuszczał Górnika na swoja połowę. Zabrzanie nie mieli zbytnio pomysłu, jak sforsować czujnego w tyłach Lecha, który przy okazji sam początkowo nie mógł się przedrzeć pod bramkę zabrzan. Lech atakował, prowadził grę, jednak przez wiele minut w pierwszej połowie nie mógł stworzyć naprawdę groźnej sytuacji po której oddałby równie groźny strzał. Niezwykle ważny gol na 1:0 padł w momencie w którym gra była dośc wyrównana. Po tej bramce oczywiście Górnik rzucił się do przodu wiedząc zapewne, że Wisła Płock prowadzi, zatem zabrzanie są poza czwórką. Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Mecz był wyrównany, czasem trochę ostry, lecz to poznaniacy z racji wyższych umiejętności technicznych poszczególnych piłkarzy stwarzali większe zagrożenie. W 75 minucie stadion na chwilę zamarł. Ręką przez błąd techniczny zagrał Niklas Barkroth, sędzia podyktował jedenastkę i zrobiło się 1:1 przez co Lech spadł na 3. miejsce. Górnicy nie stworzyli większego zagrożenia z akcji, a i tak zdobyli ważną dla siebie bramkę. Po tym trafieniu mecz nadal był wyrównany. Lech atakował, Górnik atakował, ale znów poznaniacy pokazali, że piłkarsko są po prostu lepsi, dlatego w 81 minucie ponownie wyszli na prowadzenie. Od tamtej pory Lech przeszedł na grę z kontry. Po jednej z takich kontr zamknął emocje w tym spotkaniu zdobywając bramkę na 3:1 w 94 minucie. Sędzia doliczył aż 6 minut co mogło dziwić, bowiem po zmianie stron nie było zbyt wiele przerw w grze. Górnik biegał wczoraj więcej od Lecha, który najmocniej przeważał w pierwszych 20-30 minutach. Później spotkanie było dość wyrównane, a o wyniku zadecydowały przede wszystkim większe umiejętności piłkarzy Lecha. Zawodnicy obu drużyn dali z siebie absolutnie wszystko, często grali na pograniczu faulu do końca trzymając kibiców w niepewności. Lech Poznań wydarł wczoraj Górnikowi 3 punkty, który zagrał lepiej niż chyba wielu się spodziewało. Zabrzanie nie odpuścili nam ani na moment, zaś gol Kamila Jóźwiaka podziałał na nich jak płachta na byka.


Składy

1-4-2-3-1

Putnocky – Gumny, Dilaver, Vujadinović, Kostevych – Trałka, Gajos – Klupś (73.Barkroth), Majewski, Jóźwiak (78.Khoblenko) – Gytkjaer (87.Tomasik).

1-4-4-2

Loska – Wieteska, Suarez, Bochniewicz, Gryszkiewicz – Kądzior, Matuszek (89.Olszewski), Żurkowski, Kurzawa – Hajda (66.Ambrosiewicz), Urynowicz (89.D.Pawłowski).

Statystyki meczu Lech – Górnik 3:1

Bramki: 3 – 1
Strzały: 13 – 8
Strzały celne: 8 – 4
Strzały niecelne/zablokowane: 5 – 4
Faule: 11 – 19
Żółte kartki: 1 – 1
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 8 – 1
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 3 – 1
Posiadanie piłki: 54% – 46%
Celne podania: 76% – 70%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Lechowe statystyki meczu z Górnikiem 3:1

Strzały z pola karnego: 6
Strzały z dystansu: 7
Strona najczęstszych ataków: prawa
Procent wygranych pojedynków: 44%
Najlepszy piłkarz Lecha według InStat: 347 – Maciej Gajos
Najsłabszy piłkarz Lecha według InStat: 195 – Niklas Barkroth

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 20

  1. 112 napisał(a):

    jeszcze tak a propos konkurencji do mistrza że jaga jest tak wysoko zawdzięcza tylko grze do końca i szczęsciu 12 pkt wywalczyli po bramkach w 90 minucie i 5 pkt po bramkach w 87 odliczając nawet tylko te bramki z 90 min to nawet do mistrzowskiej grupy by się nie zakwalifikowali

    • xx napisał(a):

      Ale po tym właśnie poznaje się dobre ekipy, że walczą do końca, każda drużyna ma swój czas w meczu kiedy strzela najwięcej goli widać Jaga ma swój w końcówkach. Co cieszy to to że Lech zaczyna przypominać walecznością ekipę za Smudy dla której mecz kończył się dopiero po zejściu do szatni.

    • Misha napisał(a):

      Ciekawa statystyka.

  2. MARCINzKalisza napisał(a):

    Teraz tylko utrzymać tą formę i pozycję do końca, i znów będzie pięknie. MISTRZ POWRÓCI!

  3. arek z Dębca napisał(a):

    Skąd się wzięło te 6 minut? To preludium do tego co się będzie w tych 7 kolejkach. Sowiecka szmata nie może przegrać a Rudemu nie chce się odwoływać grilla.

  4. FanLecha napisał(a):

    Teraz operacja „Korona Kielce”. Musimy zdobyć 3 punkty. jest szansa, że punkty zgubi Jagiellonia. Musi zmierzyć się z Górnikiem, który łatwo nie się nie sprzeda skóry. Legia raczej wygra z KGHM (chociaż zobaczymy co liga przyniesie). Ważne, że w Lechu nikt nie popada w huraoptymizm i do meczu przystąpi z pełnym zaangażowaniem.

    • arek z Dębca napisał(a):

      Jaga wpadła w dołek i szybko z niego nie wyjdzie. Bój o MP stoczymy wiadomo z kim.

  5. KibicD1988 napisał(a):

    te dodatkowe 6 minut w 2 połowie to była kpina ze strony sędziego, nie było tam jakiś przerw i powinno być max 3 min ale wiadomo jak jest w naszej ekstraklasie

  6. Alcatraz napisał(a):

    Christian Gytkjaer jakiś strzał oddał , jeden na pewno.

  7. mario napisał(a):

    a mnie niezmiennie nie podobają się długie i wysokie dzidy na Gytkjaera. W ten sposób Duńczyk dużo traci na efektywności. Z nim trzeba grać po ziemi. Był moment, że myślałem, że wszyscy to zrozumieli, a tu znów to samo.

    • aaafyrtel napisał(a):

      zaraz przed zejściem miał jedno płaskie dośrodkowanie od kostewycza, o ile dobrze widziałem, ale piłki nie opanował, będąc dokładnie krytym i to było wszystko z jego strony…

    • Kibit napisał(a):

      Po pierwsze to został bardzo dobrze pokryty i odcięty od dolnych podań ale fakt jest taki ze górne piłki na niego to jest pewna strata.

    • mario napisał(a):

      kibit – to prawda, był kryty, ale wtedy tym bardziej nie ładuje się do takiego zawodnika takich podań. Grać wtedy trzeba kombinacyjnie, by miał szanse urwać się spod krycia.

    • WW napisał(a):

      masz rację,tylko piłki po ziemi,chyba,że centra z boku na kończącą główkę.Oprócz tego angażuje z reguły obrońców,a przez to jest miejsce dla innych.

  8. J5 napisał(a):

    Na usprawiedliwienie Christiana Gytkjaera należy dodać, że w przypadku długich piłek był bezustannie faulowany. Specjalnie się przyglądałem jak po wyskoku nasz napastnik leciał metr do przodu po tym jak był popychany. Sędzia nie zareagował ani razu. Menda z Torunia różnymi metodami próbowała ratować wynik

  9. WybrzeżeKlatkiSchodowej napisał(a):

    Nie ma na boisku Jevtica to nie m a bramek Gytkjera proste.

  10. Kibit napisał(a):

    Gytek pokryty już będzie do końca sezonu (raz lepiej, raz gorzej). Wejście Khoblenki , który wziął grę na siebie i tym samym zrobił troche miejsca Gytkowi to tymbardziej pokazuje ,że powinien trener pomyśleć nad wystawieniem dwóch napastników np. Zamiast Gajosa. Bardzo dobra i szybka reakcja trenera po stracie bramki ze wpuścił ukraińca. Poza tym chyba „dywanik” pomógł bo wpuszcza młodych a oni mu się odwdzięczają i bardzo dobrze grają. Brakowało właśnie tej świeżości oraz presji młodych na starych. Starzy gracze wtedy czują ich oddech na plecach i tez lepiej grają. Zawsze najlepszym połączeniem jest młodość i doświadczenie w składzie.

    • Czlo napisał(a):

      Propos Gajosa: posadzenie kogokolwiek ze środka pola, który w ostatnich meczach świetnie się sprawdził defensywnie jak bardzo ofensywnie byłoby co najmniej dziwne. Fakt faktem, że Gytkjaer będzie już kryty, ale to stwarza miejsce dla innych, chociażby Jevticia czy Majewskiego.

    • Kibit napisał(a):

      Nie dziwne tylko odważne. Fakt , że to trudny wybór ale ja bym zaryzykował bo w sytuacji kiedy Gytek jest kryty to jesteśmy bez ataku. Owszem to stworzy okazje dla pomocników ale nie do końca się to nie sprawdza bo pierwsze 30min drugiej połowy to nie mogliśmy nic zrobić z przodu i dużo ciężej dochodzimy so sytuacji strzeleckich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.