Na chłodno: Stabilnie

Cykl „Na chłodno” to najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com publikowanych co tydzień przeważnie w poniedziałek. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.



Dzień dobry wszystkim internautom w kolejnym odcinku cyklu „Na chłodno” po 2 tygodniach przerwy. Dzisiejszy materiał podsumowuje 3 ostatnie mecze Kolejorza rozegrane w ciągu 8 dni i przedstawia spojrzenie na obecną sytuację panującą wokół klubu po tych spotkaniach. Dobrą wiadomością jest z pewnością niepogłębienie kryzysu w jakim niewątpliwie znalazł się zespół, który jeszcze przed wrześniową przerwą na kadrę przestał grać ładnie i punktować. Po porażce z Lechią Gdańsk na szczęście nie było gorzej, w kolejnych spotkaniach Kolejorz już nie przegrał, nie wpadł w większy dołek, który rok temu o tej samej porze był chyba mimo wszystko trochę większy.

null
null

Mecz z Jagiellonią nie zapowiadał poprawy sytuacji, która ostatecznie nastąpiła. Kto był na tym spotkaniu i widział drugą połowę ten wyszedł ze stadionu zmarznięty oraz znów niezadowolony. Bardzo słaba druga odsłona w której Lech dał się zdominować na swoim boisku tracąc kolejny raz punkty z bardzo niewygodnym rywalem nie zapowiadała niczego dobrego. 3 oddane strzały w tym ani jednego celnego + 3 kolejny mecz bez wygranej skutecznie rozbił wszystko to co próbował zbudować zespół Dariusza Żurawia na początku lata z większym entuzjazmem na czele. Po meczu z Jagiellonią oprócz takich zdjęć cieszących się wychowanków po golu jak powyżej/poniżej żadnych innych pozytywów nie było.

null
null

Cztery dni później Lechowi przyszło rozpocząć grę w Pucharze Polski 2019/2020. Chyba każdy kibic zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne są to rozgrywki dla klubu w obecnej sytuacji w jakiej znalazł się pod wodzą rządu. W pucharze nie trzeba mieć mocnej kadry, aby wygrywać mecze. Czasem wystarczy trochę szczęścia w losowaniu, słaby rywal będący w słabej formie mający inne priorytety lub przeciwnik, który wystawia rezerwowy skład. W 1/32 finału Pucharu Polski standardem była gra praktycznie wszystkich ekstraklasowych klubów zmiennikami. Trener Dariusz Żuraw także przeprowadził we wtorek kilka zmian, aczkolwiek parę z nich wynikało z kontuzji niektórych piłkarzy a nie z rotacji. Ivan Djurdjević mimo ciężkiej sytuacji swojej drużyny w I-lidze nie dokonał większych zmian, nikt nie mógł mu zarzucić odpuszczenia Pucharu Polski, ponieważ Chrobry wystąpił w optymalnym zestawieniu starając się możliwie jak najlepiej zaprezentować przeciwko Lechowi. W Głogowie najgorszy wcale nie był wynik do 75 minuty. Najgorsza była gra paru zmienników, którzy na tle słabej ekipy z zaplecza Ekstraklasy wcale nie wyglądali lepiej. Ten kto oglądał mecz nie śledząc zwykle polskiej piłki mógł być zażenowany poziom tego spotkania w którym Lech przewyższał Chrobrego tylko wyższym posiadaniem piłki. Sam rywal w końcówce opadł z sił, Lech miał więcej indywidualności na boisku, wygrał jakoś 2:0, zrealizował zadanie, uniknął kompromitacji i gra dalej. Wylosowanie w 1/16 finału czołowej drużyny II-ligi w postaci Resovii można uznać za korzystne. Ponownie trafił się Lechowi przeciwnik dużo niżej notowany, którego ogranie w październiku nie będzie wyzywaniem tylko obowiązkiem poznaniaków. W przeciwieństwie do choćby 2018 czy 2017 roku absolutnie nie ma co narzekać na losowania, te było/jest dobre i właśnie od rozgrywek Pucharu Polski zależą nastroje w tym szanse Kolejorza na trofeum w kolejnym dla klubu przejściowym sezonie.

null

Lech Poznań krótki maraton 3 meczów w ciągu 8 dni zakończył w Zabrzu. Miało być bardzo ciężko, patrząc na komentarze kibiców oddawane na tej witrynie wielu z Was nie przewidywało niczego dobrego, remis miał być sukcesem a tu niespodzianka! Lech wygrał różnicą dwóch bramek i to niespodziewanie łatwo. Chyba nikt nie spodziewał się aż tak słabej gry Górnika, który wyglądał w środkowej oraz tylnej formacji gorzej niż 4 dni wcześniej Chrobry. Zabrzanie w tygodniu oszczędzali się na Lecha, wystawili w Pucharze Polski wielu rezerwowych piłkarzy, mieli być na sobotę w 100% gotowi, a tymczasem okazali się najsłabszym przeciwnikiem Kolejorza w tym sezonie po Wiśle Płock. Rzadko w ostatnich miesiącach trafiali nam się rywale tak źle grający w aż dwóch formacjach jak Górnik, który swoją postawą dosłownie zapraszał Lecha do ataku i strzelania bramek. Fenomenem w sobotę była postawa Jakuba Modera, który po weekendowym występie znalazł się na ustach nie tylko kibiców Kolejorza. Trudno wytłumaczyć to co zrobił ten piłkarz w sobotnim meczu. Dotąd był regularnie pomijany przez Dariusza Żurawia, w Ekstraklasie w tym sezonie zaliczył raptem6 minut w Łodzi i ciężko było go nazwać nawet rezerwowym. Moder dostał szansę w Pucharze Polski tylko ze względu na uraz Pedro Tiby. W Głogowie zagrał przeciętnie, równie średnio jak we wszystkich meczach rezerw, minęły 4 dni i piłkarz, który dotąd niczym się nie wyróżniał rozegrał w Zabrzu pod różnymi względami bardzo dobre zawody w których zanotował kilka imponujących liczb. Jak to wytłumaczyć? Zawodnik w ciągu 4 dni nauczył się grać w piłkę? miał tzw. „dzień konia?” czy słaba gra Górnika w środku pola pomogła rozwinąć temu piłkarzowi skrzydła? O tym przekonamy się wszyscy w kolejnych spotkaniach Lecha Poznań w których Moder z pewnością dostanie szansę od Dariusza Żurawia, który ma teraz pozytywny ból głowy. Co zrobić? grać duetem Tiba – Moder kosztem Muhara? próbować Modera na „10” za Jevticia? czy po prostu dawać więcej szans temu pomocnikowi wpuszczając go z ławki? Mecze październikowe odpowiedzą na to pytanie.

null

Kończąc na dziś. W Lechu sytuacja wciąż jest nieciekawa, ale stabilna. Gra nadal pozostawia wiele do życzenia, w ciągu ostatnich 8 dni minimalnie poprawiły się wyniki, z dobrej strony pokazali się wychowankowie, Lech ostatnio nie przegrał, dlatego jest stabilnie. Martwi cały czas to z kim Kolejorz potrafi wygrać. W obecnym sezonie Lech będący ponownie tylko średniakiem aspirującym do gry o europejskie puchary umiał pokonać raptem przedostatni zespół I-ligi, szesnasty ŁKS, trzynasty Raków, dziesiątego Górnika i siódmą Wisłę Płock, która w lipcu była jeszcze w kryzysie. W meczach z mocniejszymi rywalami lechici gładko przegrywali zdobywając 1 marne oczko w konfrontacji z Jagiellonią, która aktualnie jest w kryzysie. Lech nadal kiepsko radzący sobie z najlepszymi w kraju cały czas jest tylko ósmy mając mniej punktów po 10 kolejkach niż rok czy 2 lata temu. Ocena II etapu jesieni, która nie może być wyższa niż 3 będzie zależała od sobotniego wyniku spotkania z Wisłą Kraków w Poznaniu. Już dziś wiadomo, że przyjedzie do nas zespół mocno osłabiony kontuzjami, drużyna niżej notowana, która na papierze wydaje się być idealną ekipą do naszego przełamania oraz do odniesienia pierwszego zwycięstwa przy Bułgarskiej od 26 lipca. Jeśli mamy mówić/pisać o progresie czy wychodzeniu z dołka, żyć nadal nadziejami, spoglądać na czołowe kluby, liczyć kolejki i straty punktowe do najlepszych, to zwycięstwo nad osłabioną Wisłą jest obowiązkiem. W najbliższą sobotę Lech Poznań zagra nie tylko o 3 punkty. Zagra przede wszystkim o spokój podczas długiej, nudnej i październikowej przerwy na kadrę. Kiedy przełamać się przy Bułgarskiej jak nie w sobotę?

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 14

  1. John pisze:

    Takim pozytywem w meczu z Jagiellonią , maleńkim ale jednak, mogłoby być to, że mimo tego, że Lech zagrał słabiutko,to Jagiellonia nie była wiele lepsza,i szkoda , że tak defensywie Lech zagrał,byli do klepnięcia.
    Przy wygranej z Wisłą ,wcale nie będzie jakiejś tragedii,jak na średniaka jakim jest określany Lech, gdzie gra dużo młodych zawodników, może się otrzaskają i będzie lepiej.
    Brakuje lepszego punktowania u siebie.
    Zwycięstwo z Wisłą Płock,tak jak z każdym innym rywalem jest punktowane tak samo.
    Dzisiaj mimo wszystko Lech traci punkt do Jagiellonii i 2 punkty do mocarnej legii,co to super wzmocnienia zrobili,z kim na te 10 kolejek wygrała mocarna Legła?
    Cracovia z czołówki i to tyle, równie dobrze za tydzień Lech może być wyżej w tabeli od nich,z niewielką stratą do lidera,taka liga.
    Chciało by się więcej ale mierzmy siły na zamiary.
    Trzeba wygrać z Wisłą.

  2. MaPA pisze:

    Nie dzielmy skóry na niedzwiedziu.To że Wisła przyjedzie osłabiona to wcale nie znaczy że się położy.Obawiam się trudnego meczu.Lech musi znacząco poprawić grę w obronie.To co obrona pokazała w ostatnich meczach to przy dobrze zorganizowanym przeciwniku pachnie przegraną.Ofensywa to też problem.Gytkjear odcięty od podań nic nie znaczy.Jednak myślę że pokonamy Wisłę.

  3. J5 pisze:

    Trudno nie zgodzić się z Redakcją. Jednakże opis ten bardziej pasuje do beniaminka ligi, niż do klubu z drugim w Ekstraklasie budżetem, i ogromnym klubowym potencjałem. Lech tak jak beniaminek zaczął sezon z ogromnym entuzjazmem, była radosna gra, odrabianie strat, remis z mistrzem Polski, byly zwycięstwa. Jedna entuzjaztyczna taktyka i solidny polski ligowiec który łatwo wypunktował Lecha na Bułgarskiej. Od tego momentu zaczął się zjazd, straty punktowe i coś co my przywykliśmy nazywać kryzysem, a w rzeczywistości jest zwykłą przypadłością beniaminka, gwałtowny zjazd w dół i walka o przeżycie. Wynik w pucharze Polski nie zaciemnia obrazu obecnego Kolejorza, wszak pamiętamy casus Arki. Lechowi zapewne nie grozi przypadłość typowego beniaminka, Lech raczej nie spadnie z Ekstraklasy, ale jego gra, pozycja w kraju i w lidze, porażki nawet nie z najlepszymi, ale z tak zwanymi solidnymi ligowcami nie napawają optymizmem i nie są dobrymi prognostykami na przyszłość. W całej tej zabawnej sytuacji drugiego najbogatszego klubu w lidze najśmieszniejsze i najtragiczniejsze jest to, że właściciel- biznesmen nie znający się na piłce nożnej jest zadowolony! z gry zespołu, nie zauważa jak beznamiętnie głupich ludzi umieścił w zarządzie, i nie zauważa jak tenże zarząd z każdym kolejnym rokiem stawia na jeszcze glupszych ” specjalistów” od siebie. Teraz nawet jakiś fuksiarsko zdobyty Puchar Polski nie zmieni obrazu tego zespołu, a będzie jedynie przyczynkiem kolejnej kompromitacji. Kolejnej, bo ta bardzo slaba drużyna ze szkoleniowcem z IV poziomu jeszcze nie raz skompromituje nas w meczach z biedniejszymi, ale mądrze zarządzanymi klubami, być może Lech po raz pierwszy zakończy sezon w dolnej ósemce. Jak długo jeszcze wroniecka banda będzie niszczyć i ośmieszać naszego Lecha. Czas zmusić wronieckiego okupanta do opuszczenia naszego Lecha. Won do Wronek!

  4. Lolo pisze:

    Zobaczymy co będzie po przerwie na kadrę. Tam już nie będzie miejsca na straty punktów

  5. Pawel1972 pisze:

    <słabej gry Górnika, który wyglądał w środkowej oraz tylnej formacji gorzej niż 4 dni wcześniej Chrobry<.

    Tyle że my wcale nie wyglądaliśmy lepiej niż Górnik, tylko ich rozregulowanym celownikom zawdzięczamy wygraną. Nota bene, przypominam sobie, że identycznie pisałem przed rokiem po meczu z Zagłębiem Sosnowiec – a kolejny mecz w lidze zagraliśmy z Wisłą (i oni już tak rozregulowanych celowników nie mieli).

    W ostatnim meczu i Górnik, i Lech zagrali taki radosny futbol, do przodu, olewając obronę. I nawet fajnie się na to patrzyło, ale z lepszym i bardziej wyrachowanym rywalem przy takiej grze będą okrutne baty.

  6. bladixon pisze:

    Ujowo ale stabilnie. Dokąd to wszystko zmierza? Chciałoby się napisać Quo Vadis Kolejorzu z tym że jak dla mnie to już od dawna nie jest Kolejorz, to Amikorz…
    Jechałem w niedzielę na grzyby za Wronki, mijając po drodze stadion przy ul. Leśnej. Przypomniały się te wszystkie mecze, w których dostawaliśmy od Amici po dupsku. I ten jeden nie zapomniany kiedy dołożyliśmy im 4-1. Chyba jeszcze Gajtkowski próbował wtedy kopać w Poznaniu. Wtedy też nie było kolorowo, ale było po poznańsku i nawet jeżeli dziadowsko czasem to i tak swojsko…
    Transferów do drużyny w zimie nie będzie. Chociaż biorąc pod uwagę wynalazki z ostatniego okna transferowego to może i lepiej. Na transfery z w kwocie jaką wymarzyło sobie stado baranów okupujących budynki klubowe również. No chyba, że znajdą jeszcze większego barana któremu wcisną Gumę za ponad 5 baniek euro. I co dalej? Kto następny? A zresztą jakoś coraz mniej to nurtuje. Nauczyłem się żyć bez Lecha. Bo Lech został pogrzebany żywcem łapami pseudo biznesmenów, którzy przypadkowo znaleźli się w tym miejscu. Czasami jednak tęsknota powraca, jak za kimś bliskim kogo się utraciło. A iskierka nadziei na jego powrót tli się z roku na rok coraz mniejszym płomieniem :/

  7. Pawelinho pisze:

    W przypadku Kolejorza to nie jest stabilność tylko zwykła przeciętność, która jest zasługą dwóch, a w zasadzie trzech ludzi mających największy wpływ na to co dzieje się w klubie czyli Jacka Rutkowskiego jego synalka i Klimczak. Poprawy czy nadziei na lepsze jutro nie widać.

  8. Luna23 pisze:

    Jesień jesienią (albo jesieniom-nigdy nie lubiłem tych odmianów i końcówków), ale to na wiosnę gra sie o mistrza naszej EKSTRAklasy, wiem że jest przebudowa, wiem że gramy mlodymi, wiem ze jest nowy trener, wiec ciężko mi wymagać dominacji w naszej lidze, myślałem ze po jakiś 10 kolejkach będę mógł sie jakoś ustosunkować do naszej postawy, ale jednak jest trudno. Gdzieś tam słychać coś że darko odejdzie, Guma też, pewnie i Gytkier no wiec jak za Bielicy-cieszmy się tym co mamy bo później moze być gorzej😎 ps. Pozdrawiam Piotra i Karola z trybuny VIP😁

  9. Bart pisze:

    Kryzys się nie pogłębił, ale o wychodzeniu z kryzysu nie ma póki co mówić. Cytując specjalistę od rozwiązywania problemów Pana Wolfa, to jeszcze nie czas na lizanie się po fiutach. Gra Lecha nie uległa żadnej poprawie, dalej jest problem z kreowaniem sytuacji w ofensywie i grą w obronie. Górnik już w 2 minucie mógł objąć prowadzenie po tym jak nasza obrona stanęła jak wryta przy dośrodkowaniu z wolnego a w 12 minucie mogło być już 2:0 po tym jak nasza obrona zostawiła lukę wielkości pasa startowego dla Boeinga. Mecz w Zabrzu fajnie i szczęśliwie się nam ułożył. Lechowi udało się pierwszemu objąć prowadzenie bo dość szczęśliwej bramce po rykoszecie, Górnik zmarnował dobre sytuacje. Mecz potoczyłby się inaczej gdyby Górnik objął prowadzenie w 2 lub 12 minucie, a gdyby po 12 minutach było 2:0 dla Górnika to najpewniej Lech by się już nie podniósł. Swoje też zrobił van der Hart który w Zabrzu kilka piłek obronił. No nie był to mecz gdzie Lech miał pełną kontrolę nad wynikiem. Dobrze że udało się strzelić na 3:1 i zamknąć mecz, bo obawiałem się że Górnik po jakiejś kontrze wyrówna.

  10. Przemo33 pisze:

    Nie zgodzę się. Nie jest ani trochę stabilnie. Stabilnie by było wtedy, gdyby klubem nie zarządzali Rutki z Klimczakiem, tylko odpowiednie osoby, a nasza gra i wyniki były lepsze. Gdybyśmy teraz byli albo liderem albo na podium i realnie walczyli o Mistrzostwo, to wtedy bym mógł powiedzieć OK, jest stabilnie. Nie przegrali 3 meczów z rzędu i awansowali do 1/16 PP. Mam się z tego cieszyć, skoro to jest ich obowiązek? Górna ósemka to na razie jest max ich możliwości. W ofensywie czasami potrafią coś strzelić, chociaż skrzydłowi dają nam za mało, zwłaszcza Jóźwiak, a Jevtić znowu zniknął. Na początku sezonu mówiłem o obronie i dalej jest ten sam problem – za dużo goli tracimy, a my nigdy w ostatnich sezonach nie byliśmy dobrzy w odrabianiu wyników. Rywale strzelają pierwsi, to zwykle wygrywają. Tak jak mówią niektórzy kibice to jest przeciętność ta cała obecna sytuacja. Pojedyncze wygrane nic nie dają, trzeba regularnie wygrywać i punktować. Ale czego się spodziewać po klubie zarządzanym przez Rutków. Oni już się szykują do sprzedaży Gumnego i liczeniu zysków. Tylko to się liczy.
    Było, jest i pewnie będzie słabo, ale na pewno nie stabilnie. Chyba że stabilność to ma być gra w kratkę naszej drużyny, wtedy ok.

  11. inowroclawianin pisze:

    Jest ch..owo, ale stabilnie. Faktycznie. Mecz z gts może wygrają, ale nic pewnego, to nasza Ekstraklasa. Uważam, że grać powinni ci którzy w danym momencie mogą najwięcej dać drużynie. Bez względu na wiek, czy nazwisko. Nie powinno być tzw. świętych krów. Z czołówką nie wygrywamy, zobaczymy co zaprezentują w najbliższych meczach. Obserwuję na chłodno bez emocji.

Dodaj komentarz