Analiza meczu z Widzewem + statystyki

pilkaW niedzielnym meczu z Widzewem Łódź, piłkarze Lecha Poznań popisali się ogromną nieskutecznością i mimo wielu okazji zdobyli zaledwie jedną bramkę. Skuteczność to w tej chwili największy mankament Kolejorza.


Dwa dni po spotkaniu Kolejorza z drużyną Rafała Pawlaka nadszedł czas na tradycyjną, pomeczową analizę gry Lecha Poznań w konfrontacji z Widzewem Łódź.

Obrona

W porównaniu z poprzednim meczem w Gliwicach czy innymi spotkaniami Lecha w tej rundzie defensywa Kolejorza została w niedzielę dość mocno przemeblowana i pierwszy raz zagrała w takim zestawieniu. Od początku spotkania obrona Kolejorza miała bardzo mało interwencji, bowiem to Lech atakował. Jeśli Widzew przedzierał się pod bramkę poznaniaków, to możliwie jak najprostszymi środkami, czyli głównie długą piłką. Akcje Widzewa można było policzyć na palcach ręki, ale jeśli już takowe były musiał interweniować przy nich Maciej Gostomski. Widzew atakował albo środkiem albo lewą stroną, zaś Mateusz Możdżeń nie powstrzymał żadnej sytuacji. Z wyjątkiem Barrego Douglasa i Macieja Gostomskiego defensywa Kolejorza przy niemal każdym ataku gości sprawiała wrażenie zdezorientowanej i zaskoczonej faktem, że łodzianie w ogóle mieli odwagę zaatakować. Bez dwóch zdań tak luźno w defensywie grać nie można. Był to największy mankament obrony, choć przeczepić można się też do ofensywnej gry bocznych defensorów. Dośrodkowania obu graczy nie stworzyły większego zagrożenia.

Pomoc

Lech od początku narzucił inicjatywę rywalowi i udział w akcjach ofensywnych brał nawet nominalny defensywny pomocnik Łukasz Trałka. W niedzielnym meczu druga linia Kolejorza tak naprawdę pełniła funkcję ataku, bo każdy z pomocników miał ciąg na bramkę, oddawał strzały i stwarzał zagrożenie. Na uwagę zasługuje rotacja w drugiej linii, a mianowicie częsta zmiana pozycji. Gergo Lovrencsics rozpoczął mecz na prawej pomocy, ale z czasem przeszedł na lewą, a jego miejsce zajmował wtedy Szymon Pawłowski, który często schodził również do środka. Zaangażowanie pomocników było bardzo dużo, jednak brakowało dwóch elementów. Szybkości w akcjach ofensywnych i wykończenia. Na dodatek minusem była gra w destrukcji w końcówce meczu, gdy Widzew postawił wszystko na jedną kartę i w końcu śmielej zaatakował. Wówczas druga linia podobnie jak obrona była kompletnie zdezorientowana.

Atak

Na szpicy po raz kolejny wyszedł Łukasz Teodorczyk i po raz kolejny strzelił gola. „Teo” powinien zdobyć jednak więcej bramek, ale podobnie jak w całym zespole szwankowała u niego skuteczność. Jedno co rzuca się w oczy u 22-latka to poprawa pod względem techniki. Teodorczyk w końcu nie irytował zagraniami, nie tracił futbolówki, a ta jemu w prosty sposób nie odskakiwała. Tymczasem w 73. minucie Kolejorz przeszedł na ustawienie z dwoma wysuniętymi napastnikami, lecz to niewiele zmieniło. Ten mecz znów pokazał, że Bartosz Ślusarski nie umie zbytnio współpracować z Łukaszem Teodorczykiem , a Kolejorz nie potrafi za bardzo grać w systemie 4-4-2.

Ogólne wrażenie

Statystyki Kolejorza są miażdżące i nie ma ich nawet specjalnie co opisywać, ponieważ wszystko jest podane poniżej. Niesamowity jest jednak fakt, że Lech grając z przewagą jednego zawodnika i mając olbrzymią kontrolę przez całe zawody oraz przy okazji przewagę wygrał tylko 1:0. Po raz kolejny w tym sezonie poznaniacy zagrali bardzo nieskutecznie co jest w tej chwili największym problem, który na dodatek może powtarzać się w kolejnych meczach. Lechici przedwczoraj co prawda nie mieli żadnych problemów z atakiem pozycyjnym, jednak doskonałe sytuacje marnowali na potęgę. Minusem było również wolne prowadzenie akcji. To pozwoliło widzewiakom w miarę dobrze ustawiać się w obronie i odpierać ataki zawodników Kolejorza. Trzy punkty zostały w Poznaniu, aczkolwiek niedzielny mecz pokazał, że skuteczność tak jak kulała tak kuleje dalej.

Składy

1-4-2-3-1 przechodzące w 1-4-4-2

Gostomski – Możdżeń, Wołąkiewicz, Kamiński, Douglas – Trałka, Linetty (84.Jakóbowski) – Lovrencsics, Hamalainen, Pawłowski (73.Ślusarski) – Teodorczyk.

1-4-4-2 przechodzące w 1-4-4-1 i 1-5-3-1 (po czerwonej kartce)

Mielcarz – Bartkowski, Augustyniak, De Amo, Kaczmarek – Visnakovs (46.Alex Bruno), Leimonas, Nowak, Rybicki (77.Batrović) – E.Visnakovs, Melunović (15.Okachi).

Statystyki meczu Lech Poznań – Widzew Łódź:

Bramki: 1 – 0
Strzały: 27 – 8
Strzały celne: 9 – 5
Strzały niecelne: 18 – 3
Faule: 10 – 6
Żółte kartki: 3 – 2
Czerwone kartki: 0 – 1
Rzuty rożne: 14 – 4
Zmiany: 2 – 3
Spalone: 4 – 1
Posiadanie piłki: 72% – 28%
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 18 – 18

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

>> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <<


11 komentarzy

  1. Czytelnik pisze:

    Chcielibyśmy za zwycięstwo bardzo podziękować trenerowi , jego niebywała zmysł posadzenia na ławce kolumbijskiego pasterza krów pozwolił jako tako grać w obronie , jednak występ warszawiaka Możdżenia wołał o pomste do nieba na swej stronie przegrał wszystkie pojedynki i gdyby Lech zremisował lub przegrał mielibyśmy winnego . Zwracam uwagę , że nasz trener to prawie cudotwórca poprawił technikę w ciągu tygodnia u 22 letniego ukształtowanego zawodnika , niesamowite zdarzenie . Mamy już serie dwóch zwycięskich meczy , a teraz jeszcze bez straty gola , i miny wszystkim hejterem i kibicom z punktu 5 zrzedną bo gramy z TSP gdzie wygrana jest pewna . Wspaniała seria trenera Rumaka i jego zespołu trwa bądźmy dumni z tak super grającego zespołu.

  2. Giacore pisze:

    Dla mnie wcale skuteczność nie jest najgorsza. Tylko to, że potrafią na dużej intensywności w ofensywie pograć przez góra 15 minut na połowę a później odpuszczają. A co za tym idzie tracą z czasem praktycznie kontrolę nad meczem.

  3. 4o pisze:

    Liczba rzutów rożnych i posiadanie piłki miażdżące, ale mimo tego Widzew miał dość sytuacji by zremisować.
    Po raz kolejny Rumak robi tylko 2 zmiany.
    Najniebezpieczniejsze były sytuacje, gdy Lech na oślep wybijał piłkę w końcówce, zamiast zagrać na czas.

  4. fan pisze:

    Niestety, właśnie skuteczność (zwłaszcza na własnym stadionie) jest ciągle dużym problemem zespołu. Nawet mając miażdżącą przewagę, nie potrafią wcisnąć czasami nawet jednej bramki. Albo mają również pecha, bo bramkarz rywali ma „dzień konia”, jednak chyba nie jest to usprawidliwienie. Przypominają się mecze z Pogonią, Polonią i Bełchatowem z ubiegłego sezonu.

  5. 4o pisze:

    Rumak miał tylko dwóch ofensywnych piłkarzy na ławce. Po Ślusarzu i Jakóbowskim był tylko Drewniak, chciałbyś jego na boisku?

  6. TupTup pisze:

    sorry, miało być do @4o, powyższy komentarz ja pisałem

  7. undertheskin pisze:

    @Czytelnik Aż mnie oczy pieką po przeczytaniu Twojego komentarza.

  8. Czytelnik jest z Warszawy. Już była dyskusja na jego temat. Kilkanaście dni temu już się mu przyjrzeliśmy. Jego wpisy są… niebanalne, dlatego zwróciliśmy uwagę.

  9. undertheskin pisze:

    Rzeczywiście Czytelnik wnosi typową dla warszawskch kibiców i mediów skłonność do efektownych słów, które dobrze wyglądają w gazetach (wspaniały, super, cudotwórca itd.). Oczywiście tutaj próbował wykazać się jadowitą ironią, ale to i tak śmiesznie wygląda. Oni tak kochają wielkie słowa. „Wielka” legia, „wielki” klub, wielkie lanie wody, wielkie długi, wielka łaska ITI, że nie domaga się ich zwrotu, bo wtedy wielki bankrut i wielki upadek :).

  10. Piasek pisze:

    Z tą skutecznością to jest po prostu cisza przed tą burzą, co będzie 27 października :D

  11. Jarecki pisze:

    Trochę złudna ta ,,miażdżąca” przewaga :(
    Niby ,,ogórki” z końca tabeli, niby przez 87 minut grali w 10 a i tak oddali 5 celnych strzałów przy naszych 8 celnych. To dupy nie urywa i optymizmem nie napawa :(