Wspomnień czar: Nieosiągalny wynik

lechkoronaWiosną ruszyliśmy na KKSLECH.com z kolejnym nowym cyklem, który na stałe będzie już towarzyszył tej witrynie. Cykl „Wspomnień czar” to dopełnienie przedmeczowych materiałów przypominający ciekawe wydarzenia z przeszłości trochę w innym stylu


W cyklu „Wspomnień czar” przy okazji większości spotkań w nieco nietypowy sposób pół żartem i pół serio będziemy wracać w artykułach do przeszłości wspominając na luzie krótko dawne mecze Lecha Poznań z danymi rywalami. Nie zabraknie filmików, naszych osobistych wspomnień i odczuć czy starych fotek z archiwum KKSLECH.com dotyczących dawnych spotkań Kolejorza. W zależności od rywala czasem jeden odcinek będzie ciekawszy, a czasem drugi trochę mniej. W każdym razie przypomnicie sobie występy Lecha Poznań przeciwko danemu klubowi od tej najciekawszej strony.

Dziś krótko przypominamy piękny mecz z Koroną sprzed 7 lat. W niedzielę, 9 sierpnia 2009 roku zespół Kolejorza za kadencji Jacka Zielińskiego wręcz przejechał się po „Koroniarzach” i to na dodatek w Kielcach. Wygrał 5:0, czyli osiągnął rezultat nieosiągalny dla obecnej drużyny. Lech do tamtego meczu podchodził jako zdobywca Superpucharu Polski i zespół, który na inaugurację ligi ograł na wyjeździe Piasta Gliwice 3:1.

Wcześniej poznaniacy sprali jeszcze w Lidze Europy ekipę Fredrikstad na wyjeździe 6:1. Bezpośrednio przed Koroną przegrali w rewanżu z Norwegami we Wronkach 1:2, ale na tamtym rezultatem nikt się wtedy nie przejmował. Najważniejsze było w końcu spotkanie w Kielcach, gdzie Korona tydzień wcześniej rozbiła Polonię Warszawa 4:0. Przyjechał Lech i już w 3. minucie gospodarze przegrywali. Hernan Rengifo podał piłkę wzdłuż linii, którą z bliska do własnej siatki wepchnął Łukasz Nawotczyński. W 20. minucie dobrze do długiej piłki wyszedł Sławomir Peszko, który z bliska podwyższył na 2:0.

Blisko 7 lat temu Kolejorz grał w Kielcach prawdziwy koncert. W 58. minucie lechici rozklepali „Koroniarzy”, a tym razem gola po podaniu Sławka Peszki znów z bliska strzelił Jakub Wilk. W 85. minucie akcja Marcin Kikut – Semir Stilić – Robert Lewandowski zakończyła się cudownym trafieniem tego ostatniego. „Lewy” stojąc tyłem do bramki, przyjął futbolówkę, obrócił się z nią i na wielkim, snajperskim spokoju zdobył gola czubkiem buta. Po kilkudziesięciu sekundach znów trafił ustalając wynik tamtego meczu z Koroną na 5:0 dla Lecha.

Teraz poznaniacy w 3. kolejkach nie strzelili żadnego gola, a wtedy po 2 seriach spotkań mieli 6 punktów i 8 bramek. Zwycięstwo w sierpniu 2009 smakowało tym bardziej, że na Arenie Kielc padł absolutny rekord frekwencji. Tamten pojedynek śledził komplet 15500 widzów, którzy zobaczyli efektowny i efektywny pokaz futbolu ze strony Lecha Poznań. Teraz o takiej piłce i o takich wynikach w wykonaniu Kolejorza nie ma w ogóle co marzyć. Nudne 1:0 przyjmą wszyscy w sobotę z ulgą.

2. kolejka Ekstraklasy 2009/2010 – niedziela, 9 sierpnia 2009, godz. 17:00
Korona Kielce – Lech Poznań 0:5 (0:2)
Bramki: 3.Nawotczyński – sam. 20.Peszko 58.Wilk 85 i 87.Lewandowski
Żółte kartki: Nawotczyński, Paknys, Edson – Injać
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok)
Widzów: 15500 (komplet)
Skład Korony: Cierzniak – Nawotczyński (46.Paknys), Markiewicz, Hernani, Edson – Kiełb, Zganiacz, Edi, Sobolewski (74.Nowak) – Gajtkowski (62.Gawęcki), Buśkiewicz.
Skład Lecha: Kasprzik – Injać, Arboleda, Djurdjević, Gancarczyk – Peszko (87.Mikołajczak), Bandrowski, Stilić, Wilk (78.Kikut) – Lewandowski – Rengifo (74.Chrapek).

Źródło: inf. własna
Fot: KKSLECH.com

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <



komentarzy 6

  1. Gregor69 pisze:

    Lewandowski i Rengifo wszystko na temat. Lech był wielki.

  2. milekamps pisze:

    Teraz powinni ci piłkarze co są zobaczyć jak się gra w piłkę i strzela bramki,że jak się chce to można

  3. MaPA pisze:

    Na dzisiaj to nawet wygrana 0-1 jest w sferze marzeń.

  4. milekamps pisze:

    To jest właśnie,,wspomnień czar” niestety,byli inni piłkarze,wszyscy się Lecha bali,byl inny trener a teraz co,ach szkoda gadać

  5. Młody Kibol pisze:

    Taka mi refleksja do głowy przyszła z rana gdyby Lech był zarządzany przez ludzi z pasją, którzy by nie żałowali pieniędzy w miarę rozsądku oczywiście, Lech ma taki potencjał „kibicowski” praktycznie Wielkopolska sympatyzuje za Lechem, plus wielu kibiców w województwach graniczących z Wielkopolską.
    Do tego brak lokalnego rywala grającego nawet ligę niżej, w innych dyscyplinach też nie ma nikogo który mógł by przyciągnąć widownię.
    Podsumowując potencjał mamy ogromny tylko z takimi podejściem właściciela i prezesów naszego klubu nie jest wykorzystywany nawet w kilkudziesięciu procentach.

  6. Bogumił Żatecki pisze:

    Lubię wracać do tego meczu, a nie zapominajmy, że mieliśmy tam sporo więcej szans na gole – chyba Chrapek, jak mnie pamięć nie myli, mógł ze dwie sam wpakować. Co za czasy, kto by się spodziewał takiego ogólnoklubowego regresu na przestrzeni kilku lat. Ale te piłki od Semira, szybkość Peszkina, siła i spryt Rengifo oraz umiejętności i talent Lewego – serce ściska, że to wszystko już tylko archeologia… Panie, komu to przeszkadzało?
    PS. Sorry, ale Redakcja popłynęła z tym czubkiem buta, bo tam to był elegancki „zewniak” Lewandowskiego po super asyście – a artykule opisany ten gol jest jakby nieco komicznie ;)