Kolejny mecz z przewagą plusów

Czwartkowy mecz z Szachtiorem Soligorsk w Lidze Europy był kolejnym spotkaniem, które można przypisać do meczów na plus. Nie chodzi tutaj nawet o awans, który Kolejorz wywalczył tylko o grę. Przy większym szczęściu, a przede wszystkim lepszej skuteczności podopieczni Ivana Djurdjevicia mogli prowadzić do przerwy nawet z 4:0 – 5:0.


Największym plusem czwartkowego rewanżu oprócz oczywiście awansu jest podejście zawodników. Kolejorz ani na moment nie poddał się, nie zwiesił głów, walczył do końca, grał do końca, biegał do końca i wywalczył awans na 3 minuty przed końcem dogrywki. Przedwczorajszy bój był kolejnym dowodem na progres jaki Lech poczynił w ataku pozycyjnym w ciągu ostatni paru dni. Wiele akcji było pomysłowych, lechici w pierwszej połowie często zmieniali strony ataków, szukali prostopadłych podań, strzałów z dystansu, szukali wolnych przestrzeni i nie ograniczali się tylko do wysokich wrzutek do Gytkjaera na walkę z obrońcami.

Pod względem gry w ataku pozycyjnym oraz liczby stworzonych sytuacji przedwczorajszy mecz w wykonaniu Lecha był najlepszy w tym sezonie. Pomysł na rozegranie piłki i rozmach w ofensywie w pierwszej połowie był momentami imponujący. Zagrania piłkarzy były nieprzewidywalne dla rywali, ale także dla kibiców siedzących na trybunach co było w tym wszystkim najlepsze. Mało kto spodziewał się, gdzie dany zawodnik poda zaraz piłkę i jak może potoczyć się dalsza akcja. W pierwszej połowie kibice mogli przecierać oczy na widok Volodymyra Kostevycha. Ukrainiec momentami bawił się z Igorem Burko wygrywając z łatwością wszystkie pojedynki 1 na 1. Białorusin nie mógł nadążyć za akcjami szybkiego wahadłowego Kolejorza.

Prawdziwym strzałem w „10” okazała się też zmiana Amarala, który w duecie z Gytkjaerem stworzył wielkie zagrożenie pod bramką Szachtiora. Portugalczyk błysnął wczoraj szybkością i techniką. To był kolejny mecz, który pokazał, że Amaral nie będzie wzmocnieniem Lecha tylko już nim jest. Filigranowy zawodnik był co prawda nieskuteczny, ale za to zanotował 2 asysty przy golach Duńczyka. Christian Gytkaer był w czwartek tam, gdzie powinien być rasowy napastnik. Umiał się urywać obrońcom i każda piłka kierowana do niego była bliska znalezienia się w siatce. 28-latek ustrzelił przedwczoraj hat-tricka dołożeniem nóg w polu karnym.

Na plus zasługuje jeszcze postawa Lecha Poznań w dogrywce. W niej Kolejorz o dziwo znalazł jeszcze pokłady energii. Zaczął grać nieco szybciej niż w drugiej połowie, fizycznie wyglądał lepiej od Białorusinów, którzy po 90 minucie mieli już ewidentnie dość i m.in. lepsze przygotowanie fizyczne zdecydowało o tym, jak wyglądał przebieg czwartkowej dogrywki. W rewanżu z ekipą z Soligorska były też minusy. Przede wszystkim druga część gry wyglądała o niebo gorzej od pierwszej połowy, która była bardzo dobra, szybka tylko nieskuteczna. Od 46 do 90 minuty poznaniacy momentami nic nie grali, opadli nieco z sił, stwarzali niewielkie zagrożenie pod bramką Szachtiora, jednak o Białorusinach także można było to powiedzieć. Goście w drugich 45 minutach absolutnie nie zasługiwali na gola, którego zdobyli po błędzie obrony.

Od 46 minuty grać musiał debiutant Maciej Orłowski, który zmienił Rafała Janickiego. Niestety. Wychowanek Lecha Poznań nie zaliczył udanego debiutu. Grał bardzo nerwowo, mało zdecydowanie, w regulaminowych 90 minutach spowodował 3 rzuty wolne dla przeciwnika, a jego bierność na prawej stronie doprowadziła do groźnego podania w pole karne po którym padła bramka na 1:1. Oczywiście winę za utratę gola ponosi też równie elektryczny Jasmin Burić, który już w pierwszej połowie nie wyszedł do piłki z nieznanych powodów i tylko szczęście sprawiło, że futbolówka po wślizgu Bakaja nie wylądowała w siatce. Jasmin Burić jest w słabej formie, podejmuje często złe wybory, wprowadza dużo niepewności w grę defensywy i nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego zachowuje miejsce w składzie. Szachtior oddał przedwczoraj raptem 6 strzałów, 2 celne, a jednak ponownie można było drżeć na widok niezdarnej momentami defensywy.


Plusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Wiara w awans do samego końca
– Gra w ataku pozycyjnym
– Indywidualna postawa Kostevycha
– Zmiana Amarala i ustawianie się Gytkjaera w polu karnym
– Dogrywka pod pełną kontrolą

Minusy meczu z Szachtiorem 3:1 d.

– Elektryczna gra obrony + debiut Orłowskiego
– Druga połowa

Plusy meczu z Cracovia 2:0

– Kontrola boiskowa i pewne zwycięstwo
– Postęp w grze w ataku pozycyjnym
– Ofensywne stałe fragmenty
– Coraz lepsza gra obrony

Minusy meczu z Cracovia 2:0

– Defensywne stałe fragmenty gry

Plusy meczu z Szachiorem 1:1

– Gol strzelony na wyjeździe liczący się podwójnie
– Dobry wynik przed rewanżem
– Trzeci z rzędu gol zdobyty w końcówce
– Jakość Portugalczyków

Minusy meczu z Szachtiorem 1:1

– Fatalna postawa Buricia
– Stałe fragmenty gry
– Gra w ataku pozycyjnym (wiele niepotrzebnych i złych dośrodkowań)

Plusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Cenne zwycięstwo
– Lepsza defensywna gra w systemie z 3 obrońcami
– Skuteczność
– Postawa Pedro Tiby

Minusy meczu z Wisłą P. 2:1

– Defensywne stałe fragmenty
– Gra w ataku pozycyjnym

Plusy meczu z Gandzasarem 1:2

(brak)

Minusy meczu z Gandzasarem 1:2

– Kompromitujący wynik
– Haniebna postawa (brak woli walki, ambicji, determinacji i chęci gry w piłkę)
– Gra linii obrony
– Dziecinne błędy w środku pola
– Słabe przygotowanie taktyczne i motoryczne

Plusy meczu Gandzasarem 2:0

– Zwycięstwo na początku
– Efektowny kwadrans
– Skuteczność Gytkjaera
– Postawa Buricia

Minusy meczu z Gandzasarem 2:0

– Niskie zwycięstwo nad słabym rywalem
– Bardzo słaba defensywa
– Przeciętna optyczna gra w 2 różnych systemach
– Wejście Tomczyka

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 7

  1. Baca napisał(a):

    Gra się wyraźnie poprawiła co zauważył już chyba każdy kibic. Starają się grają szybko i ofensywnie co cieszy. Jest kilka słabszych ogniw ale miejmy nadzieję że dojdą do pełnej sprawności Gumny, Jóźwiak czy Klupś oraz jakiś nowy piłkarz co poszerzy pole manewru trenerowi. Jak narazie to wszytko idzie w dobrym kierunku. Nowe transfery (Tiba, Amaral) trzeba ocenić na duży plus. Zobaczymy co pokaże Hiszpan Dioni. Trwaja rozmowy w sprawie pozyskania nowych graczy i jeśli transfery będą tak udane jak Tiba czy Amaral to będzie super. Dobry start w lidze plus awans do kolejnej rundy w pucharach i wzmocnienia za konkretne pieniądze sprawiają że nie można się doczekać kolejnego meczu. 🙂

    • JureK napisał(a):

      Masz dużo racji. Najważniejsze jest podejście do swoich obowiązków. Myślę, że i kibice zrozumieją swoją rolę. I jeśli nie w tym sezonie to w następnym sukcesy w lidze i w pucharach będą oczywistością.

  2. Piciu napisał(a):

    Orlowskiemu nalezy dac kilka szans w meczach ligowych zanim bedziemy go oceniac.
    Przypominam opinie o owczesnej grze Rogne’go oraz zachwyty nad jego gra w tej chwili.

    • arek z Dębca napisał(a):

      Zgadzam się. Nikt nie powinien być skreślony zaledwie po jednym meczu.

  3. Rolka napisał(a):

    Masz rację, ja jestem przekonany, że nie należy dyskwalifikowac piłkarza, tym bardziej, że wszedł na boisko w trybie nagłym w miejsce oszolomionego zderzeniem Janickego. Trener wie co robi. Gratulacje.

  4. Byly napisał(a):

    Wspaniale, że nasz napastnik pracował w komfortowych warunkach: gorąco, długo, fizolsko… .Koledzy obsłużyli Gytkjaera jak trzeba. Lecha i tego meczu nie zapomni do końca swojej kariery.

  5. podszyszkownik napisał(a):

    Nie zapominajmy jednak,że to do tej pory były same ogórki.W czwartek się okaże,czy będzie dobrze w tym sezonie,czy jednak dopiero w następnym.

Dodaj komentarz