Crnomarković kontra Stronati

Lech Poznań przez ładnych kilka tygodni zabiegał o transfer lewonożnego Patrizio Stronatiego z Banika Ostrawa. Mimo usilnych starań Kolejorzowi nie udało się ściągnąć na Bułgarską Czecha z włoskim paszportem, który był priorytetem do obsadzenia pozycji lewego stopera. W zamian w cenie Stronatiego do Lecha Poznań przyszło 2 środkowych obrońców w postaci Djordje Crnomarkovicia oraz Lubomira Satki, który oficjalnie stanie się naszym zawodnikiem dnia 19 lipca.



Djordje Crnomarković nie trafiłby na Bułgarską gdyby wcześniej Lechowi Poznań udało się kupić dogadanego od maja Patrizio Stronatiego. Kolejorzowi nie udało się jednak porozumieć z Banikiem Ostrawa, który twardo negocjował sprzedaż swojego najlepszego obrońcy podnosząc w trakcie negocjacji sumę odstępnego. Przy Bułgarskiej ostatecznie wylądował Serb. Jakie są podobieństwa a jakie różnice pomiędzy Crnomarkoviciem oraz Stronatim? W analizie obu piłkarzy pomogły nam dane z raportów InStat, które jasno pokazują m.in. który piłkarz w ostatnim czasie spisywał się lepiej czy który stoper w danym elemencie jest lepszy lub gorszy.

Podobieństwa

Djordje Crnomarković pod wieloma względami jest bardzo podobnym piłkarzem do Partizio Stronatiego. Serb mierzy 188 cm, Czech ma 190 centymetrów wzrostu. Serb ma 26 lat, Czech 25 lat. Obaj zawodnicy mają też za sobą bardzo udany sezon 2018/2019 w którym zanotowali spory progres. Minione rozgrywki dla obu obrońców były zdecydowanie najlepszymi w ich dotychczasowej karierze. Wcześniej obaj stoperzy nie grali zbyt dobrze, niczym specjalnym nie wyróżniali się, dlatego śmiało można ich nazwać „jednosezonowcami”. Obu łączy również lepsza lewa noga. Obaj zawodnicy jak na swoje warunki imponują dynamiką, zwrotnością, cechami przywódczymi i byli liderami swoich poprzednich ekip. Piłkarsko zarówno Crnomarković jak i Stronati mają nawet podobne atuty o których więcej znajdziecie poniżej.

Różnice

Największą różnicą pomiędzy zawodnikami była cena. Patrizio Stronati po twardych negocjacjach kosztował ponad 1 milion euro (gdyby transfer doszedł do skutku byłby to nowy rekord Lecha Poznań), natomiast za Djordje Crnomarkovicia należało zapłacić około 500 tysięcy euro. Doświadczenie Czecha było trochę większe niż Serba. Przede wszystkim Stronati miał okazję gry za granicą w Austrii Wiedeń. Ocierał się również o reprezentację swojego kraju uczestnicząc już w zgrupowaniach kadry Czech.

Różnicą działającą już na korzyść Crnomarkovicia jest to skąd przyszedł. 26-latek przybył do nas z Radnicki Nis, a więc z sensacyjnego wicemistrza Serbii, który wyprzedził Partizana Belgrad. Radnicki w drodze do największego sukcesu w historii jakim było wicemistrzostwo zdobyło ponad 80 punktów. W sezonie zasadniczym zanotowało bilans 23-6-1, gole: 58:17 kończąc sezon 2018/2019 z bilansem 25-10-2, bramki: 71:30. Radnicki przegrało tylko 2 razy i to z mistrzem kraju – Crveną Zvezdą Belgrad.

Z kolei Banik Ostrawa trenowany przez byłego szkoleniowca Kolejorza, Bohumila Panika był średniakiem w lidze czeskiej. Ekipa z Ostravy przegrała w finale Pucharu Czech oraz poległa w barażach o awans do eliminacji Ligi Europy. Patrizio Stronati indywidualnie miał udany sezon, Banik przegrał za to wszystko co było do przegrania.

W czym Stronati jest lepszy?

Według InStat największymi atutami obu piłkarzy w sezonie 2018/2019 był „stały fragment gry w obronie”. W tym przypadku Czech był lepszy (87 do 72). Stronati był jeszcze lepszy m.in. w grze w powietrzu, w rozgrywaniu piłki, w wyrzutach z autu, zdecydowanie lepszy w ofensywie przy okazji stałych fragmentów gry (71 do 38), w grze głową czy w wykańczaniu akcji. W ofensywie Patrizio Stronati w zeszłych rozgrywkach był zdecydowanie lepszy od Djordje Crnomarkovicia co nie ulega żadnej wątpliwości. Czech jest też graczem bardziej technicznym od Serba, potrafi lepiej rozgrywać piłkę i nie boi się tego robić. Za to Crnomarković to stoper trochę w starym stylu, który twardo walczy czyszcząc pole karne.

W czym Crnomarković jest lepszy?

Djordje Crnomarković w zeszłych rozgrywkach przewyższał Patrizio Stronatiego w odbiorach piłki lepiej stosując pressing. Na tym przewaga Serba kończy się. Po liczbach z ostatnich 20 spotkań gołym okiem widać, że w defensywie obaj obrońcy są podobni. W ofensywie już o niebo lepszy jest Czech niż Serb.

Który obrońca lepszy?

Papier mówi wszystko i kwota jaką trzeba było zapłacić za obu piłkarzy także. Na papierze Patrizio Stronati jest lepszym obrońcą niż Djordje Crnomarković, ale tylko na papierze. Liczby z raportów InStat nie mówią nam jak dany zawodnik będzie grał w Lechu Poznań i jak się zaaklimatyzuje tylko jak spisywał się w poprzednim klubie. Pod tym względem wygrywa Stronati, który w przeciętnym Baniku spisywał się bardzo dobrze. Djordje Crnomarković w bardzo dobrym Radnicki Nis wyglądał po prostu dobrze. InStat index obu stoperów był już podobny. Crnomarkovicia wyniósł 244, Stronatiego 234.



Patrizio Stronati według InStat:

* – Aby powiększyć otwórz grafikę w nowej karcie

null

Djordje Crnomarković według InStat:

* – Aby powiększyć otwórz grafikę w nowej karcie

null

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarze 42

  1. MP pisze:

    Czyli prawie taki sam zawodnik i tańszy o połowę

  2. andi pisze:

    Dobra robota…szacun. Uważam że zrobiono zasadnie, nie można dać się teroryzować ceną. A u którego z zawodników uwypuklą się zalety, czy wady zobaczymy niebawem. Nasza liga jest tak specyficzna, że nie da się z samego c/w przypisać sukces, ewentualnie niepowodzenie.

  3. bezjimienny pisze:

    Totalnie się nie zgodzę, że lepszy zawodnik z drugiego zespołu w Serbii, niż z czeskiego średniaka. W Czechach dużo częściej jest możliwość gry przeciwko mocnym rywalom, a to jest istotniejsze niż miejsce w tabeli.

  4. Grimmy pisze:

    Szkoda, że nie doszło do zakupu Stronatiego. W parze z Satką, mielibyśmy najlepiej grającą nogami defensywę w kraju. Jest duże prawdopodobieństwo, że nasza obrona lepiej grałaby nogami od 3/4 lini pomocy naszych przeciwników ;)

    • slash pisze:

      Ta nasza liga jest tak drewniane, że wystarczy ten duet drwali który właśnie mamy. Nie oszukujmy się. Finezji w grze Kolejorz będzie trudno poszukać w nadchodzącym sezonie, a może i w 10u następnych. Gramy bardziej podwórkową wersję futbolu, niż inne ligi. W pucharach pewnie by to nie wystarczyło, ale na nasze futbol-polo jest jak znalazł. Wycina atakujacego, kop do przodu i oczekiwanie czy piłka spadnie na głowę czy duży palec naszego atakujacego.

    • leftt pisze:

      W ogóle piłka nożna polega głównie na tym, żeby grać nogami lepiej niż przeciwnik. Sama nazwa o tym świadczy. Warto również przypomnieć klasyczny aforyzm Janka Tomaszewskiego, iż zdolności manualne nóg są mniejsze niż zdolności manualne rąk.

  5. bombardier pisze:

    Nie jestem na tym forum obrońcą nikogo. Jednak nic nie wnoszące do dyskusji ataki
    na @bezjimiennego stają się nudne. Załóżmy, że jest człowiekiem Rutka. Jeżeli tak –
    to bardzo dobrze, bo Rutek byłby informowany na bieżąco. Chyba jednak nie, bo
    od MP w 2015 r. nic się nie zmienia – SPORTOWY ZJAZD!
    Co do porównań – papier jest cierpliwy, można pisać i pisać, a rzeczywistość może
    być zupełnie inna.
    Przykład – drużyna Lecha od początku sezonu 2018/2019!
    Jak zwykle szumna (idiotyczna) prezentacja, buńczuczne wypowiedzi – pamiętacie
    wywiad ojca Gumnego, itp. itd.
    WYSZŁO JAK ZWYKLE – WIELKIE GÓWNO!
    Ósme miejsce – WIELKIE OSIĄGNIĘCIE.
    Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – SYTUACJA SIĘ POWTARZA.
    Zakupiliśmy MĄDRZE najlepszych, przegrywów nie ma.
    Niczym z Gangu Olsena – „KLAWO JAK CHOLERA”.
    Koniec będzie jak zwykle…

    • leftt pisze:

      Na razie większość pisze, że będzie oceniać nowe nabytki po kilku, a najlepiej kilkunastu meczach. Tak więc wyluzuj, nie ma żadnego urabura. I raczej nikt nie twierdził, że ósme miejsce to jakieś osiągnięcie.

    • Tomasz222 pisze:

      Też uważam, że byłoby bardzo dobrze gdyby były obecne na forum osoby pro-zarządowe. Ja jestem ciekawy takiej merytorycznej dyskusji, bo w wywiadach to jest tylko woda i te same odpowiedzi. Jak są (zarząd) tacy otwarci na dialog, to niech udzielą Redakcji jakiegoś wywiadu.
      Przy okazji, tego mi brakuje – oficjalnych z rozmów z pracownikami klubu, wręcz na każdym stanowisku, profilu. Coś od analityków, marketingu, administracji itd.
      Tylko pewnie to niemożliwe, bo Redakcja jest zabanowana i persona non grata w klubie…

    • tolep pisze:

      Zabanowana? To ciekawe. Rozwiń.

  6. 07 pisze:

    Jeśli będzie lepszy od x menów to uznam to za transfer in plus. Obrońca w starym stulu ? Skąś to znamy.

  7. Bart pisze:

    Po przeczytaniu tego artykułu Stronati jawi się jako ten lepszy i można nieco żałować że nie udało się go sprowadzić. Jeśli jednak faktycznie było tak że Lech miał dogadany kontrakt a z Banikiem był dogadany na 800 tyś euro i na samym końcu Czesi zamiast uścisku dłoni zaczęli nagle podbijać cenę, to nie dziwię się że Lech odpuścił bo to nie jest fajna praktyka gdy ktoś na finiszu zmienia zdanie mimo wcześniejszych udogodnień. Lech zaakceptowałby 1,2 mln euro to Banik by podbił do 1,5 mln euro i tak w kółko macieju. Co do Crnomarkovicia, to oby stwierdzenie że to stoper w starym stylu nie oznaczało że to wyłącznie stoper typu „chuj kurwa wypierdol to” i poza twardą walką potrafi też coś zrobić z piłką przy nodze.

    Potencjalny duet Crnomarković – Satka przypomina mi nieco duet Arajuuri – Kamiński czyli jeden obrońca grający twardziej a drugi bardziej techniczny. Taki duet mógłby się fajnie uzupełniać, ale miałby też jeden słaby punkt. Wystarczy by rywale ustawieniem i pressingiem zmuszali do wyprowadzania piłki obrońcę który jest w tym gorszy i nasze budowanie akcji od tyłu by kulało. Właśnie z tego co pamiętam robiła np. Arka w finale pp – pressowali Bednarka zostawiając miejsce L. Nielsenowi który walił niedokładne podania albo lagi z których nic nie wynikało.

    • Bart pisze:

      *mimo wcześniejszych uzgodnień

      Cholera no, osłabia mnie to t9

    • leftt pisze:

      Skład w starym stylu wg Barta:

      1. Chuj, kurwa, wyjdę, może mnie trafią.
      2. Chuj, kurwa, wślizg, wiksa wzdłuż linii.
      3. Chuj, kurwa, wypierdol to.
      4. Chuj, kurwa, nie przejdzie i chuj.
      5. Chuj, kurwa, wślizg, wiksa, i tak nie gram na swojej pozycji bo nie mam lewej.
      6. Chuj, kurwa, kosa.
      7. Chuj, kurwa, strzał z dystansu.
      8. Chuj, kurwa, biegnę, zamknę oczy, wrzucę, może gdzieś doleci.
      9. Chuj, kurwa, wejdę w pole karne, może trafi mnie w łeb.
      10. Chuj, kurwa, nie ma z kim grać, żeby mnie nie połamali.
      11. Chuj, kurwa, piła do przodu, może się nie obróci.

    • Grimmy pisze:

      Jeśli pamięć mnie nie myli, to finał Pucharu Polski nie przegraliśmy przez słabe konstruowanie akcji, tylko przez okropną nieskuteczność pod bramką Arki. Tam spokojnie mogło być 3 – 0 na naszą korzyść. I to do przerwy. Takie ryzyko istnieje, jak wspomniałeś, ale tylko wtedy, jeśli jednocześnie wystąpi bierność środkowych pomocników, którzy będą się chować za linię pomocy przeciwnika. Czyli coś a’la cwany Gajos: A chuj, stanę tak, żeby zawsze na lini piłka – ja stał któryś z przeciwników i nie było jak podać. No i pomyśl jeszcze o czymś; jeśli duet Satka – Crnomarković będzie jak według zapowiedzi, czyli jeden dobrze rozgrywający, drugi słabo, to i tak Lech będzie w komfortowej sytuacji, bo zdecydowana większość polskich klubów ma wszystkich stoperów nie potrafiących tego robić.

    • Grimmy pisze:

      @lefft,
      Mój błąd, powinienem tak zdefiniować Gajosa: Chuj, kurwa, stanę tak, żeby nie było jak podać.

    • leftt pisze:

      @Grimmy

      Wtedy trzeba kupić obrońcę w stylu :chuj, kurwa, umiem podać podcinką. Ale tacy kosztują.

    • Grimmy pisze:

      Nie ma obrońcy na świecie, który umiałby podać do Gajosa :)

    • leftt pisze:

      Bo Gajos gra na pozycji chuj, kurwa i chuj.

    • Grimmy pisze:

      W tym aspekcie podoba mi się mądrość boiskowa Pedro Tiby, który rozumie, że trzeba ciągle się przesuwać, aby stwarzać przewagę w środku boiska – parę metrów przebiec w jedną bądź drugą stronę i już pojawiają się nowe możliwości rozegrania. Co rzuca się w oczy oglądając angielską czy hiszpańską ligę to to, że tam cały czas piłkarze pokazują się do gry. U nas pomocnik będzie tak stał jak murzyńska pała, jakby dupę przed meczem źle wytarł i każdy ruch teraz wywoływał paroksyzmy bólu rozrywające umysł. Taka prosta rzecz, a nikt na to nie wpadnie.

    • Bart pisze:

      Wy się nie śmiejcie, Leicester City taktyką „chuj kurwa wypierdol to” i „dawaj lagę na Dżejmiego a ty Dżejmi kurwa zapierdalaj” zdobył mistrza Anglii :P

    • leftt pisze:

      Fajny artykuł Milewskiego był w czwartek na Weszło (tak, wiem, to nie jest koszer) na temat tego, czym nas pokonali Hiszpanie. Indywidualną techniką? Nie. Małą grą? Też nie. Otóż ustawianiem się na boisku, automatyzmami. U nas piłkarz najpierw przyjmie piłkę z poprawką, a potem się zastanawia, komu grać. A i tak nie ma komu, bo inni robią „chuj, kurwa, Gajos”. A powinno być tak, że zanim piłka doleci, to grajek już wie, komu może podać, bez problemu poda z pierwszej i jeszcze wie, co robić potem (tzn pokazuje się do gry). Jeżeli nawet masz umiejętności techniczne niższe niż przeciwnik, to możesz go pokonać tym, że szybciej i mądrzej biegasz oraz przede wszystkim tym, że szybciej myślisz.

    • olos777 pisze:

      @Bart czy ty myślisz,że nasza liga jest jak La Liga albo Premier League?Przecież 99% obrońców jak i pomocników to świeżo co wycięte Klony lub Wierzby bo przecież Kamiński,którego tu cytujesz był również drewniany jak Pinokio tylko troszkę lepiej kontrolował piłkę i już samym tym wyróżniał się na tle tego stumilowego lasu!Prawda jest taka ,że nasza liga ma tyle wspólnego z ligami na zachód od Odry jak i wschód od Bugu i Tatr jak krzesło elektryczne z fotelem.My uprawiamy inną dyscyplinę sportu-to tak jak na paraolimpiadzie.Zdrowi sportowcy najpierw a dopiero po nich MY.

    • leftt pisze:

      Chcecie suchara?

      Jaka jest różnica między Bartem a Wehrmachtem? Barta osłabiało t9, Wehrmacht T34.

    • deel pisze:

      Nawet Messi nie zdołałby podać do Gajosa… A w temacie. Pomijając cenę, umiejętności czysto piłkarskie są u całej trójki o półkę wyższe niż poprzedniej ekipy obronnej. Czy jeden dobry jest lepszy niż dwóch ponadprzeciętnych? Możliwe, że tak. Ale sam nie obroni pola karnego. W tym kontekście zatrudnienie tej dwójki jest lepsze. Przynajmniej ja tak uważam.
      Cieszy mnie jednak coś jeszcze. Trener ma jak widać z ruchów transferowych mocno „nie polskie” podejście do zawodu. Zamiast dwójki drwali chce postawić na środku obrony gości, którzy potrafią kopnąć prosto i dokładnie piłkę na więcej niż 10 metrów. Dotyczy to również bramkarza. Ten nowy sposób gry Lecha było widać już w sparingach. No dobrze, dwóch pierwszych. Ten ostatni udowodnił bowiem, że sama koncepcja nie jest w stanie w tak krótkim czasie wyrobić nowych nawyków u młodzieży. I tutaj pojawia się, słuszna chyba, obawa że nie mamy równowagi w składzie. Dużo jest u nas młodości, polotu i nadziei, za to mało argumentów sportowych i doświadczenia. Wszystko wygląda dobrze do momentu gdy na boisku przebywają „wyjadacze”. Ich malejąca liczba w składzie pogłębia chaos na boisku.
      „Aksamitna” rewolucja za grosze, jaką przeprowadza zarząd klubu, może nas (być może wbrew ich intencjom) doprowadzić do jeszcze większego kryzysu niż w ostatnich dwóch sezonach. Mam nadzieję, że tak nie będzie bo nasz nowy styl będzie cholernie niewygodny dla rywali. Co jednak się stanie, kiedy z gry wypadną najważniejsze ogniwa (kartki, urazy)? Kiedy zaczną uciekać punkty? Czy wtedy, słynący z zatrudniania trenerów „na lata” PR wytrzyma ciśnienie? Oby tylko w okolicach października nie zmienił kolejny raz „filozofii” klubu bo to już chyba będzie jego koniec.
      Zespół Lecha jest w sytuacji podobnej do tej z 2006 roku. Wtedy potrzebował trzech lat aby osiągnąć sukces. Zrobił to bo był mądrze uzupełniany, miał wciąż tego samego trenera i wizję gry (co by nie mówić to nie zmieniał sposobu gry co miesiąc). Pójść jednak tą samą drogą co wtedy nie będzie możliwe. Dzisiaj kibic, karmiony „wynikami” finansowymi Lecha, oczekuje czegoś więcej niż tylko dobrej gry. No bo jak to możliwe, pyta, że skoro jest tak dobrze, to jest jednocześnie tak źle? Excell obrócił się przeciwko Lechowi. Skoro włodarzom naszego klubu udało się zbudować „świetnie zarządzane przedsiębiorstwo” to w nadchodzącym sezonie kibic ma prawo oczekiwać sukcesu: sportowego! Za rok, minie pięć lat od ostatniego tryumfu w E-klapie… nie ma na co czekać! Brak jakiegokolwiek sukcesu w kraju, w nadchodzącym roku, powinien skutkować natychmiastową dymisją tego towarzystwa! Uwaga, sukces to MP lub PP. Nic innego nie jest sukcesem…

  8. Jan pisze:

    Mnie najbardziej martwi że obaj nowi obrońcy słabo grają głową. Dodając do tego słabo grającego bramkarza na przedpolu to przy stałych fragmentach gry możemy mieć duże problemy. Oby te obawy się nie potwierdziły.

  9. olos777 pisze:

    Bo jak już ktoś przychodzi do naszej ligi to musi być z nim coś nie tak!Albo parapiłkarz,albo chory psychicznie,albo mega drewno.Odnoszę wrażenie,że nasza liga usiana jest takimi kopaczami jak ten tutaj
    https://sport.onet.pl/pilka-nozna/najwiekszy-pilkarski-oszust/fbeje

  10. Pawel1972 pisze:

    >za Djordje Crnomarkovicia należało zapłacić około 500 tysięcy euro<

    W to nawet gazety nie wietrzą i podają 400 tys. Moim zdaniem, cena za niego zakręciła się koło 300 tys., a te 400 to razem z prowizjami itp.

  11. Brutus pisze:

    Na pierwsze oceny poczekajmy jak dany zawodnik zaprezentuje się w potyczkach ligowych,to że na papierze jeden wygląda nieco lepiej jeszcze o niczym nie świadczy.Zobaczymy czy będzie faktycznie wzmocnieniem,czyli lepszym od Janickiego i Vujadinovicia,czy kolejnym zapchajdziurą.

  12. anonimus pisze:

    to oczywiście czyste dywagacje ale dla mnie osobiście szkoda że Stronati nie zameldował się w Kolejorzu. Dobry zarządzający w negocjacjach jednak postawiłby na swoim. Swoją drogą ciekawe o jakiej faktycznie kwocie mówimy jeśli chodzi o brak dogadania się na poziomie klubów

  13. Erwin pisze:

    Chuj, kurwa ze Stronatim.

  14. 100h2o pisze:

    W Polsce gramy „swoją wersję kopanej”. I albo z tym się pogodzimy albo nie. Jeśli nie to grając „piłką” Lech spadnie z ligi jak np Miedż Legnica.
    Czyli trzeba się pogodzić i co najwyżej walczyć w lidze, bo w Europie to jest tak jakby gracz w badmintona ( ot polski klub) wybiegł na kort Roland Garros przeciwko „zawodowemu tenisiście”. Bo przecież można skoro tu i tu gra się rakietą.
    Reszta to marzenia ściętej głowy ( taktyki, technika, wybieganie, kondycja). Więc wiedząc to tak na dobrą sprawę bez sensu przepłacanie za „europejskiego gracza”. On i tak nie decydowałby czy będzie sukces w „zaściankowej lidze” czy nie. A w LE to już w 2 rundzie wpierdol.
    Więc jakie ma znaczenie czy Stronati czy Sronati. Bierzemy „jedną sztukę obrońcy” i ma grać według topornych zasad ligi. Jeśli nieco lepszy np od Pleśnierowicza to już OK.
    Teraz ustawić drużynę na murowanie i czekanie „na błąd rywala” wykorzystując lagę do szybkiego Tomczyka będącego na desancie. Dobra polska taktyka. I nie kombinować bo KAŻDA drużyna w tej zapierdzianej lidze popełnia jeden błąd i co najmniej jeden wielbłąd.
    I tak trzymać wykopując jak co piłę w trybuny, a jak trzeba stosować chwyty zapaśnicze. Żólte kartki? Im więcej tym lepiej.

    • Grimmy pisze:

      Miedź spadła nie dlatego, bo chciała grać piłką, tylko dlatego, że styl gry ustalili w oderwaniu od faktu, że nie mieli wykonawców pod niego. Coś w stylu: mamy 11 inwalidów, to chodźmy, wygramy bieg 800m przez płotki. Tak się nie da! Podobnie było kilka lat temu w Cracovii, gdzie trener (nie pamiętam czy to był Stawowy czy Podoliński) uparł się, że będą grać tiki-takę na w ustawieniu na 3 środkowych obrońców. No i dostawali co mecz po kilka bramek. Chyba my im nawet 6 wrzuciliśmy. A tam, po co tak daleko szukać, klasyczny idealizm taktyczny stosował Djurdjević w Lechu. Tak to wypaliło, że w ciągu jednego sezonu dwóch trenerów po nim musiało sprzątać. Piłka nożna to prosta gra. Musisz zwyczajnie dostosować taktykę do posiadanego materiału ludzkiego, a nie naginać tego materiału, jeśli jest sztywny, pod wyidealizowaną myśl taktyczną – choćby była najpiękniejsza. Jeśli masz dużo wyższy skład od średniej ligowej, to przecież nie zabronisz im centrować w pole karne i strzelać bramki głową, bo dla Ciebie solą piłki są piękne koronkowe akcje po ziemi. W piłce wygrywa ten, kto będzie umiał zminimalizować słabe strone swojego zespołu, uwypuklając jego mocne. I nie ma tutaj znaczenia jakaś specyfika ligi. W Polsce lidze też dało się grać pięknie i robić wyniki. Pokazywały to nie raz, nie dwa różne zespoły. Nasz Lech też potrafił grać pięknie i skutecznie. Trzeba zwyczajnie dobrać odpowiednich wykonawców i pozwolić im grać taką piłkę, do jakiej mają najlepsze predyspozycje, a nie zakładać kaganiec i kaftan taktyczny, vide Nawałka. Konia można próbować nauczyć latać, ale po co, skoro można mu pozwolić biegać. Napisałeś, że najlepszy plan na mecze w ekstraklasie, to murowanie bramki i laga do napastnika. A ja idę o każdy zakład, że Lech z zeszłego sezonu grając taką taktyką osiągałby równie mierne wyniki co osiągał. Oni zwyczajnie nie potrafili bronić zespołowo, w dodatku mając w składzie kilku strasznych elektryków, którzy przy skomasowanej obronie prędzej czy później zawsze się machneli. Tutaj jakaś ręka w polu karnym, tam się zagapił w kluczowym momencie, a to znowu komuś odcięło prąd przy wślizgu. I zawsze kończyło się to tragicznie. Da się u nas wygrywać grając widowiskowo i skutecznie. Trzeba tylko skończyć ze ściąganiem półpiłkarzy, mieć odpowiedniego trenera który nie będzie szukał kwadratowych jaj i wymyślał futbol na nowo. Jest we mnie cichy optymizm, że u nas w klubie w końcu to zrozumieli. Żuraw wydaje się być człowiekiem mocno stąpającym po ziemi (jakże miła odmiana po Nawałce, Bjelicy, czy nawet Djuce), a ostantie transfery wydają się całkiem sensowne. Oby wreszcie to zaskoczyło.

    • robson pisze:

      Miedź spadła przede wszystkim przez brak napastnika i zbyt późne sprowadzenie odpowiedniego bramkarza.

    • leftt pisze:

      @Grimmy
      Właśnie największym atutem Żurawia wydaje mi się to, że stara się ustawić swoich najlepszych zawodników na optymalnych pozycjach. Bo piłka nożna to prosta gra. Zwłaszcza w Polsce.

  15. Grossadmiral pisze:

    obrońca środkowy przede wszystkim powinien umieć kryć trzymać linie spalonego kasować akcje że któryś umie wyprowadzać akcje lub nie to umiejętność trzeciorzędna przypomnę że Wołąkiewicz niby umiał wyprowadzać akcję a w sumie nic i tak z tego nie wychodziło póżniej, na dodatek kryć nie potrafił i co druga bramka ze stałego fragmentu obciążała jego konto

  16. El Companero pisze:

    walić pepików, kombinują i podbijają cenę jak to cwaniaczki. W ogóle ten temat nie powinien istnieć a nazwisko tego zawodnika nie powinno pojawiać się w mediach. Za rok nikt nie będzie pamiętał o Stronatim, bo takich nazwisk , które przewijały się w kontekście przyjścia do Lecha są dziesiątki. Jeśli cena oscylowała w okolicy półtora bańki to nie dziwię, się że Lech nie zapłacił, bo żaden klub w Polsce nie wydaje takiej kasy na ryzyku, nas po prostu na to dziś nie stać. Może za 2-3 lata doczekamy transferów w takiej kwocie ale nie dzisiaj. Bańka jak ta za Tibę czy Amarala to max co możemy obecnie wydać, a przecież obaj zawodnicy mieli w sezonie kilka słabszych meczy. Nawet jeśli Czech jest lepszy od Serba to nie ma co o nim gadać, skoro do nas nie trafił. Zobaczymy co będzie z nim za dwa lata.

  17. Ekstralijczyk pisze:

    Trzeba mieć nadzieję, że powtórzy się sytuacja podobna jak z Tibą, a wszyscy będziemy zadowoleni.

Dodaj komentarz