Top 10 (08-14.08)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: kfitek do newsa: Nie w ten sposób

„Wynik – wiadomo. Nie można być zadowolonym, ale wczorajszy mecz był jedną z najlepszych rzeczy jaka mogła się przydarzyć na tym etapie:

1) niepoprawni optymiści zeszli na ziemię
2) na następnym meczu na stadionie pojawią się prawdziwi kibice, a nie „kibice sukcesu”
3) pomimo szybkiego gonga po naszym wyrównaniu nadal było widać u chłopaków chęć gry do przodu – brak zwieszonych głów.
4) młodzi poczuli gorycz porażki – liczę, że będą robić wszystko aby się nie powtórzył zbyt szybko
5) Muhar (w zasadzie w nawiązaniu do wywiadu w PS) po prostu robi swoje i patrząc tylko w ten sposób (po InStat też to widać) może nam dać sporo radości.

Powyżej poruszono kwestię rozgrywania piłki od bramkarza. No i? Lepsza „dzida do przodu” na walkę?
100% poparcie dla takiego sposobu rozgrywania. Czy grozi to utratą bramki po złym podaniu? Oczywiście. Ale w przypadku dobrego rozegrania daje nam sporą przewagę w środkowej strefie. Straciliśmy tak bramkę w Łodzi i wczoraj, ale również w ten sposób zdobyliśmy kastę z Płockiem. W dniu wczorajszym niestety obrona zagrała poniżej swojego dobrego poziomu. Boczni obrońcy nie stwarzali takiej przewagi jak zazwyczaj. Inna kwestia, że Śląsk stał w 8. przed polem karnym i nie ułatwiał rozgrywania.

Niemniej jest jedna najważniejsza rzecz. Lecha po prostu się dobrze ogląda. A o to w tym wszystkim chodzi. Przy dobrej, ładnej dla oka grze przyjdą też wyniki. Niech tylko drużyna nabierze trochę doświadczenia. Jeszcze jedna dygresja. Zarówno ŁKS jak i Śląsk przebiegły po 120 lub blisko 120 km. Wierzycie, że każda drużyna która będzie z nami grała będzie w stanie tyle wybiegać? Po 10 kolejce wnioskuję, że będą to sporadyczne przypadki.”

Autor wpisu: Didavi do newsa: Śmietnik Kibica

„Pierwszy mój mecz na Bułgarskiej po ponad rocznym bojkocie i klapa, chociaż zapowiadało się rewelacyjnie. Sądzę, że gdyby na mecz przyszło 15 tys. kiboli, bez tygodniowego napinania się, robienia atmosfery, podkręcania frekwencji to zagraliby normalnie i pewnie wygralibyśmy. Oczywiście Śląsk wyglądał wczoraj bardzo dobrze taktycznie, ale niestety pełne trybuny lekko przerosły naszych, a do kompletu przecież jeszcze sporo zabrakło. Było to widać w obronie, były niepotrzebne nerwy. Szkoda, bo myślałem, że szatnię zawodników mających pełne spodenki choćby pod małą presją już pożegnaliśmy. Zresztą wczoraj nie było presji, było ogromne wsparcie trybun. Okazało się, że nie jest tak dobrze jak myśleliśmy, a braki w składzie o których mówimy będą coraz bardziej widocznie. Skrzydłowi grają słabo. Amaral na skrzydło się nie nadaje. A Jóźwiak ciągle nie może wejść na wyższy poziom, w dodatku nie pomaga w obronie. Na ławce brakuje doświadczenia i jakości. Kogoś kto w trudnym momencie po wejściu z ławki poniósł by zespół i odmienił losy meczu. Za wczorajszy mecz należy pochwalić oczywiście Tibę, Jevticia i Muhara, to był jego najlepszy mecz w Lechu. To był bardzo zimny prysznic.”

Autor wpisu: Michu73 do newsa: Analiza i statystyki meczu ze Śląskiem

„Najważniejsze trzy punkty, jak dla mnie, które zaważyły o wczorajszej porażce to, od początku; 1) ręcznik w bramce (wierzyłem, ze będzie najważniejszym wzmocnieniem okresu transferowego a zaraz zaczniemy tęsknić za Jasiem i jego nieporadnymi wykopami), przykrycie czapką przez zawodników śląska naszych bocznych obrońców i skrzydłowych z jednej i z drugiej strony (Guma i Amaral myślami już w innym klubie, Kostia jak nie on a Józio jak zwykle, odnośnie defensywy) i pomimo wszystko brak reakcji trenera z ławki, który powinien zareagować od razu po 10 minutach meczu korygując naszą taktykę pod grę śląska, który zagrał zupełnie inny początek meczu niż Płock czy ŁKS. Nie podoba mi się tez „rzucanie” Amaralem po różnych pozycjach na boisku. Najlepsze mecze grał jako podwieszony pod Gyta drugi napastnik i naprawdę nie wiem, dlaczego tak nie gramy szczególnie w domu. Gyt sam z przodu, osamotniony i biegający od jednego obrońcy do drugiego, traci sporo swoich walorów. Ogólnie spodziewałem się trudnego meczu i weryfikacji naszej siły, dlatego śmiać mi się chciało jak czytałem o „łatwym” terminarzu gier. Zespół ma luki kadrowe, wiadomo jakie, transfery przeciętne (po czterech meczach mogę to tak optymistycznie ocenić) a trener nie jest mistrzem świata. Z pozytywów mogę powiedzieć, ze gra drużyny w ofensywie wygląda nieźle, stwarzamy sytuacje, many Tibę i Jevtica i wiemy jak rozgrywać stałe fragmenty gry. Weryfikacja nastąpiła, jedziemy dalej. Kolejny mecz z Arka, dla której będzie to mecz „na przełamanie”, dlatego nie będzie łatwo o zwycięstwo.”

Autor wpisu: Grimmy do newsa: Oko na grę: Joao Amaral

„Amaral zawalił też przy bramce na 1:2, gdzie nie wrócił do obrony i Gumny został sam na prawej stronie na dwóch piłkarzy Śląska. Brak zaangażowania w defensywę skrzydłowych Lecha będzie bardzo dużym utrudnieniem, aby odnosić dobre wyniki. Obydwaj, Amaral i Jóźwiak nie tylko nie potrafią, ale też nie chcą brać udziału w grze defensywnej. Wystarczy popatrzeć na stratę drugiej. Idealny przykład gry obronnej naszych skrzydłowych. Amarala nawet nie ma w oku kamery na powtórkach. Jóźwiak sobie gdzieś truchta na 30 metrze. Dopiero zaczyna intensywniej biec, gdy Broź zaczyna składać się do strzału. Oczywiście nie zdąża, bo niby jakby miał zdążyć? Bramki pewnie by nie było, gdyby wrócił się zaasekurować Brozia. Jedna akcja bramkowa, błąd defensywny obydwu skrzydłowych. Piłka nożna to prosta gra. Jeśli prawy/lewy obrońca przeciwnika podłącza się do akcji ofensywnej, to skrzydłowy MUSI wrócić za nim. Nie ma zmiłuj się! Przeraża mnie ta powtarzalność nieodpowiedzialnych zachowań naszych skrzydłowych. Co to znaczy? Czy Żuraw z nimi nie pracuje nad tym elementem, nie uwrażliwia ich na takie błędy? A jeśli to robi, to co, oni go nie słuchają, bo co mecz popełniają identyczne pomyłki? Pisałem przed sezonem, że Lechowi będzie trudno będzie odnieść dobry wynik w tym sezonie ze względu na brak jakościowych skrzydłowych. Liczyłem na to, że Jóźwiak wskoczy na wyższy poziom, ale on wygląda identycznie jak w zeszłym sezonie. Na Amarala na skrzydle nie liczę, bo on dla mnie może grać wyłącznie jako drugi napastnik. Może Makuszewski się ogarnie? Wczoraj koledzy okradli go z dwóch asyst.”

Autor wpisu: Piknik do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Śląsk 1:3

„Porażka kiedyś Lechowi musiała się trafić, boli to, że przegraliśmy mecz na własnym stadionie, gdzie na Bułgarską przybyło 32 tys. kiboli, którzy chcieli zobaczyć nowego grającego ofensywnie Kolejorza. Problem w tym, że nasza drużyna w ofensywie stwarzała mnóstwo okazji, ale defensywa zawaliła wczorajsze spotkanie. Tak nie można grać w obronie, bramkarz Lecha w dwóch sytuacjach bramkowych dla kiepskich mógł się zupełnie inaczej zachować. Szybko straciliśmy bramkę i moim zdaniem sędzia popełnił tam błąd i rzut karny malinowym nosom się nie należał. ale błąd arbitra nie tłumaczy zachowania piłkarza Lecha, który wręcz asystuje zawodnikowi śląska i wystawia mu idealną piłkę do strzału. Tak jak redakcja pisała niektórzy zawodnicy nie wytrzymali presji spotkania, dodatkowo znowu rozegraliśmy dwie nierówne połowy z tym, że przewaga Kolejorza w drugiej odsłonie meczu wynikała nie jako z strategii przeciwnika, który zamurował bramkę i z trudem dowiózł upragniony dla siebie wynik. Innym ciekawym zjawiskiem jest postawa byłych piłkarzy Lecha, którzy grając przeciwko Kolejorzowi dają z siebie wszystko i Putnocki parę razy uratował naszego rywala. To, że sędzia gwizdał stronniczo czy to, że były zawodnik Lecha rozgrywa przeciwko byłemu klubowi świetny mecz w żaden sposób nie tłumaczy naszych piłkarzy jeśli popełnia się tak proste indywidualne błędy w defensywie to trudno aby wygrać mecz ze Śląskiem, który na początku sezonu jest w dobrej formie. Ciekawi mnie jak ten „nowy Lech” zareaguje po pierwszej porażce, co się wydarzy w Gdynii bo moim marzeniem jest to aby nasi piłkarze wyciągnęli wnioski po piątkowym spotkaniu, a następnie zrobili swoje w meczu przyjaźni i zdobyli kolejne trzy punkty na wyjeździe. Mnóstwo pracy przed trenerem Żurawiem, trzeba mentalnie przygotować tą drużynę do kolejnych spotkań. Bo moim zdaniem my ten mecz z kolegami Ferdka przegraliśmy już w szatni, ponieważ presja trybun, wyniku, pożarła niektórych zawodników jeszcze przed rozpoczęciem spotkania. (Tak jak już ktoś wspominał, może dobry psycholog z doświadczeniem pracy ze sportowcami byłby dobrym rozwiązaniem).”

Autor wpisu: J5 do newsa: Na chłodno: Naprzód

„Mnie się wydaje, że to nie była zwykła porażka. Dobrze zorganizowany Śląsk rozstrzelał Lecha w pół godziny wykorzystując słabe boki obrony, gdzie Gumny myślami jest w nowym klubie a Kostewycz dramatycznie słaby, wykorzystując ciągle kulejące rozgrywanie pilki od bramkarza przy dwóch dość topornych technicznie stoperach, i niespodziewaną słabość van der Harta niczym Gostomski w meczu z Cracovią. Pewnie gdyby któryś z ataków Lecha spowodował utratę bramki, to Śląsk znowu zacząłby naciskać. Mecz z Arką rzeczywiście będzie ważny dla mentalu naszej drużyny. Tylko czy Żuraw odważy się na posadzenie na ławce Kostewycza, Crnomarkowicia i Gytkjaera, oto jest pytanie. Aby ta drużyna nabrała pewności siebie potrzebna jest seria zwycięstw, a nie tylko pokonania słabej Arki. O ile Žuraw podoba mi się jako trener, zastanawiam się dlaczego nie dokonuje zmian w skladzie, czy ławka jest zbyt słaba, czy pewni piłkarze muszą występować. Jak by na to nie patrzeć, będzie to problem Lecha przynajmniej do zimy. Ilość punktów z czołówką nie napawa optymizmem. Jeden punkt zdobyty w dwóch meczach daje nam odpowiedź na siłę nowego Lecha. Brak wzmocnień na wielu pozycjach będzie miał jednak wplyw na wyniki. Nie wiadomo też jakim piłkarzem będzie następca Roberta Gumnego. Po tej porażce i z tą wiedzą na temat siły Lecha zdają się potwierdzać czarne scenariusze sprzed sezonu Redakcji, aby nie nastawiać się na jakieś spektakularne sukcesy. Nie wiem czy będę chciał się cieszyć z walki do końca i z takich przegranych bohatersko meczów jak ten ze Śląskiem. Raczej mi to nie grozi. Ten wynik przyjąłem ze wściekłością, i na ten numer wroniarze mnie nie kupią. Ja nadal czekam na Lecha zwycięskiego. Tylko KOLEJORZ.”

Autor wpisu: ShaggyPMI do newsa: Śmietnik Kibica

„Przyznam się że i ja dziś też wracam na Bułgarską po 15 miesiącach rozbratu. Wiesz dlaczego? Nie dlatego że chcę dać hajs Rutkowskim, tylko dlatego że to miejsce jest domem mojego Lecha, którego na obecną chwilę przyjemnie się ogląda, gdzie widać że coś w tej drużynie drgnęło w dobrym kierunku i w cholerę mi brakowało przebywania na naszym stadionie przy Bułgarskiej 17! Nie mam zamiaru śpiewać pochwalnych pieśni że teraz to już jest zajebiście, że idziemy na majstra, że to musi być ten sezon ale też nie zamierzam jechać po nich jak po burej suce, skoro widać że są pozytywne zmiany. Nie mówię że wszystko idzie w dobrą stronę, są elementy które dalej mi nie odpowiadają z zarządem na czele ale przecież w piłce nożnej chodzi o to żeby kibicować i wspierać swoją drużynę i oglądać ją na żywo na stadionie a nie skróty na youtubie! I moim zdaniem wiele osób odczuwa tak samo jak ja, patrząc na frekwencję na ten mecz, ludziom bardzo brakuje Lecha. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, widać postępy, widać nawet że Darko się stara i biega (być może pracuje na transfer, nie wiem) więc widząc walczącego i starającego się Lecha postaram się ich wspierać. Wiem że to początek sezonu, ale na ten moment nie można się do czegoś doczepić żeby w dalszym ciągu mieć wyjebane na ten zespół (pomijam zarząd do którego jestem totalnie zniechęcony).”

Autor wpisu: Mario255 do newsa: Dogrywka: Lech – Śląsk 1:3

„Po piątkowym meczu daje się słyszeć różne komentarze, ale generalnie tragedii nie ma. Po dobrym starcie sezonu przyszła porażka (każdy wiedział, że kiedyś przyjść musi), styl był zjadliwy i ogólnie większość osób zgadza się z tym, że po letniej „rewolucji „mamy walczącą drużynę. Trzeba zgodzić się z tym stwierdzeniem, ale oprócz tego mam pewne przemyślenie – mam wrażenie, że całość wytężonej pracy jest marnowana od pewnego czasu przez nieudolność jednego gracza. Moim zdaniem po rewolucji kadrowej w składzie zostało jedno słabe ogniwo, które nie wiedzieć czemu jest okryte jakimś parasolem bezpieczeństwa, z rzadka jest krytykowane i ogólnie co złego to nie on. Chodzi mi o Kostewycha. Ile bramek w Lechu on już zawalił to się w pale się nie mieści. Jak chociażby w meczu z Utrechtem w Lidze Europy (kto pamięta?), kiedy Kolejorz remisował, ale cisnął i walczył o awans a on w 88 min podał piłkę pod nogi przeciwnikowi i straciliśmy bramkę, która przeważyła o awansie Holendrów. Odpadnięcie wtedy z gry w europejskich pucharach moim zdaniem rzutuje na sytuację Kolejorza aż do dzisiaj. Nie sposób zapomnieć też jego wymachiwania rękami i i sprokurowanym z głupoty karnym w majowym meczu z Legią (przegranym 2:1), który miał wpływ na nieudaną walkę o mistrzostwo w 2018 roku. Poza tym multum jego błędów, strat, złych zagrań i przede wszystkim gubienia krycia, a z tego powinno się go rozliczać jako obrońcę. Podejrzewam, że misją zarządu było ściągnięcia kogoś, kto zastąpiłby Barrego Douglasa, kogoś z inklinajami ofensywnymi i dobrą lewą nogą. No ale to nie nasz Kostia i nie wiem jak trzeba być upartym, żeby tego nie widzieć. Ile ten gość jeszcze musi zawalić bramek i meczów, spartolić prostych piłek albo posłać długich niecelnych zagrań, żeby ktoś to zauważył? Ile on szans jeszcze dostanie? Chciał go Bjelica do Zagrzebia? Niech bierze z pocałowaniem ręki i jeszcze mu dopłacić. Jest Puchacz, który potrzebuje gry, żeby się rozwijać. Ale Wołodymyr blokuje mu miejsce, bo musi grać, żeby przed ewentualnym transferem nabrać wartości (sytuacja coś jak z Gytkiem). Ma miejsce w składzie mimo regularnych błędów, jak choćby zawalona przez niego ostatnio bramka w meczu z Piastem (dał się przepchnąć niewiele wyższemu od siebie Felixowi jak junior, równie dobrze mógł nie skakać do piłki i wyszłoby to samo). Ale ta sytuacja przeszła bez echa, za to czytałem, że stracona bramka z Piastem jest winą…Jóźwiaka, który pozwolił na dośrodkowanie. Ktoś tu chyba zakłamuje rzeczywistość. Gość ma mizerne warunki fizyczne jak na obrońcę (174 cm, 66 kg), to powinien przynajmniej nadrabiać walecznością, ustawianiem czy coś dawać w ofensywie. Ale nic z tych rzeczy. Zresztą gra ofensywna Kostewycha to temat na inny wywód – jest hamulcowym gry, preferuje lagi do przodu, wsadza bardzo często Jóźwiaka na konia posyłając mu trudne piłki na walkę (najczęściej górne), co rzutuje zresztą na ocenie gry Kamila, no i te jego bezproduktywne dośrodkowania – nic z nich nie wynika, są proste do przewidzenia i najczęściej są za niskie. Dobrze, że chociaż w porównaniu z poprzednimi sezonami zabrali mu wykonywanie rzutów wolnych, bo to jak za każdym razem uderzał w mur wywoływało ogromną irytację…

Poniżej zamieszczam jego analizę gry w piątkowym meczu:

8 min – strata przed własnym polem karnym
10 min – strata WE WŁASNYM POLU KARNYM
16 min – STRACONA BRAMKA – jako boczny lewy obrońca zostawił Broziowi autostradę do bramki. Nie zwalajmy na bramkarza ani nikogo innego, tego strzału nie powinno być, przynajmniej z tak łatwej pozycji…Ukrainiec gubi krycie jak junior…dodatkowo ta jego próba blokowania strzału – Broź potraktował go jak pachołek treningowy – on chyba boi się piłki, któryś raz już widzę jak odchyla się, żeby nie być trafionym
18 min – Musonda po dośrodkowaniu z prawej strony uprzedził go w walce o piłkę (chociaż walka to za dużo powiedziane – Kostewych stanął jak wryty) a następnie sam bez problemu dośrodkował
21 min – akcja jego lewą stroną (znowu brak pressingu, cofa się za akcją), po której Exposito groźnie uderza
26 min – KOLEJNA BRAMKA – Broź poszedł jak po swoje, a Mączyński z premedytacją wrzucał piłkę na nasze lewe skrzydło. Kolejny strzał, którego nie powinno być! Nie zwalajmy na Amarala, każdy wie, że to nie obrońca. Kostewych jako OBROŃCA znowu zgubił krycie, jego strona była wolna, zostawił przeciwnika i nie wiedział za bardzo co się dzieje w polu karnym
31 min – znak firmowy – bezproduktywne dupowate dośrodkowanie do nikogo (a właściwie w ręce bramkarza przeciwnika)
33 min – Musonda z lewej strony bez żadnego nacisku ani pressingu swobodnie zagrywa do Picha i mogło być groźnie (znowu brak krycia)
36 min – Płacheta zagrywa wzdłuż bramki, akcję oczywiście z lewej strony zamyka na wślizgu zupełnie niepilnowany Musonda. To powinna być bramka, gdzie był Kostewych?
57 min – chyba jedyna skuteczna interwencja w tym meczu, blokuje strzał Musondy
58 min – żeby nie było za dobrze – Musonda z Mączyńskim mijają go jak tyczkę na treningu i idzie groźne dośrodkowania
58 min – coś co strasznie irytuje – przegrywając 1:3 wyrzuca piłkę z autu prawie pół minuty. Często spowalnia w tym elemencie grę, daje czas do ustawienia się przeciwnikowi. Patrzeć się na to nie da…
72 – schodzi z boiska. Ale co z tego jak mecz już zawalony…

Wnioski wyciągnijcie sami – czy stać nas na to, aby jeden gracz tak regularnie i bez żadnej konsekwencji niweczył wysiłki całego zespołu? Zdejmijmy w końcu parasol bezpieczeństwa z Kostii a zobaczycie, że gra będzie o niebo lepsza…Wiem, że przed nami mecz z Arką – jeśli Ukrainiec zagra, a pewnie zagra, to w takim meczu z tak słabym rywalem wypadnie dobrze (tak jak ze słabym Płockiem) i dalej będzie grzał miejsce w składzie. Ale potem przyjdą mecze z Jagą i Lechią i oby nie było płaczu i zgrzytania zębów…”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Na chłodno: Naprzód

„Mecz ze Śląskiem to wypadek przy pracy. Przegraliśmy przez głupie błędy, niczym stary Lech z poprzednich sezonów. Ale to już przeszłość. Teraz trzeba się szybko otrząsnąć po tej porażce i zrehabilitować. Wyciągnąć wnioski po meczu ze Śląskiem, przeanalizować błędy i dalej robić swoje. Tak jak mówiłem wcześniej – nie ważne jak zaczniemy, ważne jak skończymy ten sezon. Pewne rzeczy na razie cieszą, ale to dopiero początek sezonu. Zobaczymy, gdzie będziemy za parę meczów i czy znowu wpadniemy w coroczny jesienny kryzys, bo od tego dużo zależy. Jeśli będziemy regularnie punktować i wygrywać na wyjeździe oraz utrzymamy kontakt z czołówką lub sami będziemy liderem, to będzie super. Będzie to znak, że są duże szanse na dużo, dużo lepszy sezon niż choćby poprzedni. Jeśli jednak wpadniemy w kryzys, będziemy znowu tracić w głupi sposób punkty, to ciężko będzie ugrać coś więcej niż max podium. W każdym razie niech chłopaki dalej robią swoje. Jest o co walczyć. Niech dalej próbują odzyskać nasze zaufanie.
A co do Gumnego – wiedzieliśmy, że może odejść każdego dnia. Będzie mi go szkoda, ale jeśli taka jego decyzja, że chce teraz odejść (no i parcie zarządu niestety…), to trzeba to uszanować. Szkoda, że tak późno może odejść, bo nowy będzie musiał się zgrać trochę z resztą. Ale mimo wszystko fajnie by było, gdyby został z nami chociaż do zimy.”

Autor wpisu: Mario255 do newsa: Trener przygotowany na grę Arki

„Dla mnie Maki w czasie dzisiejszej konferencji był bardzo pewny siebie, trochę aż za bardzo. Szczególnie jak udowadniał jaki to wartościowy dla niego był niedzielny mecz z ostatnim zespołem II ligi i według jego wypowiedzi nie ma dla niego znaczenia czy gra w Eklapie czy w II lidze, bo poziom jest wyrównany (!). Litości, czy on się słyszy? Oglądałem ten mecz, Maki jeśli myśli o powrocie do składu Kolejorza to w meczu z taką Skrą powinien zakrywać czapką wszystkich na boisku. A on jak zwykle w swoim stylu, taki jeździec bez głowy – kopnij i biegnij. A jak jest szansa na przyspieszenie akcji to odrywa do tyłu. I asysty z Częstochową tego nie zmienią, bo gdy stanie naprzeciwko obrońców ekstraklasowych to ci nie dopuszczą do takich sytuacji jakie miały miejsce na boisku w niedzielę. Słysząc ton wypowiedzi trenera Żurawia Maki wraca do łask i pewnie wywalczy miejsce w składzie tylko czy naprawdę chcemy się irytować znowu jego grą jak przyjdzie stanąć w niedługim czasie naprzeciw Jadze czy Lechii? Zresztą łaska kibica na pstrym koniu jeździ – jeszcze nie tak dawno, delikatnie mówiąc, wielu nie chciało go w Lechu, a dzisiaj zdaje się słyszeć głosy, że ma on być niemalże zbawcą Kolejorza…”

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







1 Komentarz

  1. ShaggyPMI pisze:

    Dziękuję redakcji za wyróżnienie :)

Dodaj komentarz