Top 10 (23-29.01)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Spośród setek komentarzy oddanych w newsach na KKSLECH.com w ciągu 7 dni wiele wpisów skłania do refleksji, a innych użytkowników m.in. do rozwinięcia dyskusji. Cykl o nazwie „Top 10” ma za zadanie co tydzień w środę lub w czwartek wyróżniać najlepsze wpisy kibiców Lecha Poznań oddane w wiadomościach na KKSLECH.com oraz w „Śmietniku Kibica”.

Autor wpisu: J5 do newsa: Ten rok będzie należał do tych piłkarzy

„Šatka rzeczywiście może zostać jednym z liderów defensywy, ale do tego trzeba ogarniętych czterech ogniw. Jeśli Rogne dopisze zdrowie, to razem mogą tworzyć niezłą parę stoperów. Jeśli Żuraw dostrzeże wreszcie że lepszym lewym obrońcą jest Puchacz, to można będzie powiedzieć że trzy ogniwa mamy już w defensywie. Natomiast wakat jest na pozycji prawego obrońcy, w każdym bądź razie na ten moment. To że młody Kamiński ogarnął prawą obronę w meczu z mającymi ‚ ciężkie nogi’ Rumunami, nie oznacza że poradzi sobie z ekstraklasowymi wyjadaczami. I ten aspekt może zaważyć na postawie całej defensywy, w tym Šatki.

Tiba to pewniak do tego, aby ten rok należał do niego, i tu nie potrzeba się rozpisywać. Pedro zrobi na‚ ósemce’ to co do niego należy. Jedynym hamulcem naszego Portugalczyka może być słaby defensywny pomocnik, którego w destrukcji Tiba będzie musiał wspierać nie mając w zamian żadnego pożytku z Muhara w ofensywie. Natomiast gorzej będzie z graczami ofensywnymi, albowiem po odejściu Jevticia i Amarala, nie będą oni mieli z kim grać. Nie będzie tego spoiwa na‚ dziesiątce’, które to w decydującym momencie rozdzeli piłki, zagra prostopadle do wychodzących Jóźwiaka lub Gytkjaera. Zwłaszcza ten ostatni może mieć problem ze zdobywaniem bramek właśnie z tego powodu,że zabraknie dokładnego, niekonwecjonalnego podania na czystą pozycję, czegoś co świetnie potrafili robić Darko z Joao.

Reasumując można powiedzieć, że ci wymienieni gracze mogli by być pilkarzami roku na swoich pozycjach o ile mieli by wsparcie chociaż tzw solidnych ligowców w swoich formacjach . A z tym może być kiepsko. Bardziej wygląda to na walkę samotnych wików na swoich pozycjach, bez jakościowego wsparcia. A ta piąta pozycja w tabeli na koniec roku może łatwo zamienić się na walkę o utrzymanie, o ile zarząd nie sprowadzi dobrych piłkarzy już zimą. Do wakujących na koniec roku pozycji defensywnego pomocnika i prawego obrońcy dołączyły dwie nowe, pomocników ofensywnych. Ciężki to będzie rok dla Lecha z winy nieudolnego zarządu.”

Autor wpisu: Erwin do newsa: 2010 a 2020

„Jedne z najlepszych czasów w historii Lecha, takiego Lecha byśmy chcieli oglądać i za takim tęsknimy, odkąd stery przejął Junior z Gargamelem zmieniły się priorytety i zaczęło się pikowanie w dół, Kadziński i Pogorzelczyk potrafili zarządzać mądrze klubem i zapełnić stadion, a co najważniejsze odnosić sukcesy sportowe, nawet właściciel był wtedy bardziej zaangażowany, fajne czasy już niestety za nami i tak sobie myślę, czy z nami będzie jak z Groclinem, też na początku odnosili wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej z Herthą i później MCity(zwycięski remis), 2x viceMP i 2x PP, mieli piłkarzy jak Ivica Kriżanac, Andrzej Niedzielan, Rasiak czy Mila, tak jak my Arbolede, Lewego czy Peszkę i Drzymała szybko zwinął interes, mam nadzieję, że Rutki niedługo też zwiną interes i sprzedadzą naszego Kolejorza, Groclin się nie odrodził bo to malutki klubik z małego miasteczka, ale wielki Lech na pewno dałby radę, w końcu ma za sobą wuchtę kiboli.”

Autor wpisu: Bart do newsa: To nie będą ich miesiące

„O Muharze wszystko zostało powiedziane i teoretycznie szkoda strzępić ryja, ale skoro zarządowi chodzi o to żeby przestać zwracać na niego uwagę, to nie wolno przestać o nim mówić i trzeba powtarzać to samo aż do wystąpienia satiacji semantycznej (ciekawe zjawisko zdefiniowane przez psycholingwistykę w którym te same słowa monotonnie powtarzane w pewnym momencie tracą znaczenie, mistrz i protoplasta horroru Edgar Allan Poe bawił się tym zjawiskiem w swoich opowiadaniach, ale to już offtopic). Cywka paradoksalnie u Djuki wyglądał przyzwoicie grając w środku pola. Nie było to może zbawienie Lecha, ale grając w środku pomocy dawał jako taką solidność. Być może otoczony odpowiedniki piłkarzami i w odpowiednio ułożonym zespole mógłby nawet być przydatny jako tragarz do noszenia pianina. Skoro Makuszewskiemu pasuje pobieranie pensji za siedzenie na trybunach, to znaczy że to darmozjad bez charakteru i ambicji.

Skrzypczak to chyba faktycznie nie ten poziom skoro nawet do pierwszego zespołu Rutek rękoma Rząsy wcisnął go siłą. Tomczyka szkoda. Być może jest tak, że faktycznie to nigdy nie będzie piłkarz na Lecha. Z drugiej strony, 3 bramki w raptem 288 minutach to dobry wynik. Z wypożyczenia wrócił i wyglądał naprawdę przyzwoicie, ale przestał dostawać minuty. Ciężko wymagać żeby piłkarz który kilka miesięcy nie gra regularnie i wchodzi co najwyżej na 5 minut miał czucie gry. Potem kończy się to tak że wchodzi z Arką i marnuje te wszystkie sytuacje. Być może dostał za mało minut, a być może ta mała liczba minut wynika z tego że nie może przebić się do składu. Ciężko powiedzieć. Co do Letniowskiego, powtórzę po raz kolejny że z niego może być jeszcze korzyść bo chciał go Nawałka który ma oko do młodych utalentowanych piłkarzy.”

Autor wpisu: babol do newsa: Na chłodno: Nic śmiesznego

„Co to za różnica kto przyjdzie? Przecież to przedłużanie agonii. Dobrze wiemy, że plan jest taki, żeby spieniężyć wszystko co ma jakąkolwiek wartość! Oni nie mają wizji, planu na przyszłość. Nie potrafią zaplanować przyszłości na kilka lat do przodu i się tego trzymać, a nie zmieniać strategię co pół roku. Jedyne co wyszło Rutkom to szkolenie młodzieży, najlepsza w Polsce. Pytanie co z tego, jak Kolejorz nic z tego nie ma. Góra 2-3 chłopaków w podstawie, a obok nich przeciętniacy. Od kogo mają się uczyć? Od wchodzących dzieciaków, od obrażonych i słusznie piłkarzy typu Amaral, Tiba czy Gytkjaer, których oszukano. Zakupiono ich w celu walki o MP, by grali przynajmniej w LE w fazie grupowej. Niestety co pół roku byliśmy świadkami cyrku na rynku transferowym. Apogeum przeżyliśmy w maju 2018 roku. Gdzie to zarząd koncertowo spieprzył wszystko! Winne są władze klubu, piłkarze czy trenerzy się zmieniają. Były i problemy z zawodnikami, ale to władze klubu za to odpowiadają. To jest ich klub, a nie własność kilku wyrobników, którym coś się nie podoba. Jesteśmy amatorskim klubem, przynajmniej w taki sposób jest zarządzany, to nie dziwne, że ludzie widzący tę słabość to wykorzystują. W normalnym klubie takie osoby zostały by odstrzelone lub postawione do pionu. Tutaj latami poklepywano po plecach tylu asiorów, że głowa boli. Tak jak powiedział kibol i inni. Nie przychodźcie na stadion. Nic nie zmieni czy przyjdzie was 10-20 czy 30 tysięcy. Nabijacie wyłącznie kasę ludziom z zarządu. W poprzednich latach przychodziliśmy tłumnie. Kto pamięta średnią frekwencję na poziomie 20-22 tys. niech sobie uświadomi skalę absurdu. Było nas na stadionie wielu, otrzymywaliśmy tę samą śpiewkę. Niech was nie zmyli mityczne zadłużenie, zaciskanie pasa. To wina zarządu! Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.”

Autor wpisu: kibol z IV do newsa: 2010 a 2020

„Miałem szczęscie przeżyć z Lechem wszystkie dotychczasowe Mistrzostwa i PP. Każde mistrzostwo było inne. Miało inną barwę i smak. Każde było piękne i niepowtarzalne. Jednak najbardziej w pamięci utkwiły mi dwa. To pierwsze mistrzostwo. Dziewicze. Byłem wówczas ejbrem z podstawówki. Ten mistrz rodził się w naszej szkolnej kibolskiej ekipie powoli. Ciut z niedowierzaniem, z niepewnością, z pokorą, wchodziliśmy w jego blask po klęsce w Krakowie, po golu Adamca w ostatniej minucie w meczu z ległą… by wreszcie eksplodować pełną mocą swej niepowtarzalności po tryumfie w zaprzyjaźnionym Zabrzu. Wszyscy byli wówczas Kolejorzem! Cały Poznań… starzy kibole i dzieci, emerytki w tramwajach, szkieł i ksiądz … Wszyscy w tych trudnych komunistycznych czasach w godzinach meczu stawali się jedną rodziną. Tłumy w autobusach, tramwajach … tłumy na stadionie. Żuk w którym sprzedawano bilety i budka z pysznymi klopsami w miejscu gdzie teraz jest Kocioł :) … Ten klimat jest uwikłany w stary kadr, niezapomnianej historii żyjącej zapewne w każdym kto go poczuł, przeżył i mógł się nim rozkoszować. Lech zwyciężał, Lech był radością, Lech był odskocznią, Lech był nadzieją. Lech był jak wystana w kolejkach czekolada, jeansy i coca cola z pewexu. Lech był dumą dla tych którym dane było z nim obcować … Taki był mój pierwszy MISTRZ! Mistrz którego nie zapomnę do końca życia….

Drugi Mistrz to ten z 2010r. Mistrz na którego czekaliśmy w Poznaniu 17 lat. Mistrz o nieznanym dla wielu smaku. Mistrz który wracał … a wraz z nim wracały marzenia. Marzenia o Lechu wielkim. Takim na Europejski format. Takim o ugruntowanej renomie … Lechu znów zwycięskim! Pamiętam doskonale tamten wieczór. Lubin nie miał szans/ Ba on nawet nie chciał mieć tych szans. Szliśmy na ten mecz już w koronach. W koronach majstrów. Po drodze i w lasku :D …wspominając te wszystkie lata z Kolejorzem. Te wszystkie majstry, puchary … Liverpoole, Barcelony….ten smak Myszkowa Gorzyc… Byliśmy cholernie szczęśliwi i dumni, że mimo upływu wielu lat…. ciągle jesteśmy kibolami. Nie zginęliśmy, nie poddaliśmy się, wytrwaliśmy w tym naszym Kolejorzu… przez dni chwały, przez dni klęsk, przez lata piękne i złe. Tam w tym lasku czuliśmy cholerną jedność. Czuliśmy entuzjazm całego Poznania. Znów Lechem byli starzy kibole, dzieci, babcia w tramwaju, szkieł i ksiądz :) … Już inne czasy, coca – cola przestała być rarytasem, od czekolad ugną się półki, pewexy odeszły w niepamięć :) Mecz bez historii. Lech zdobywa majstra. Potem pochód przez miasto i znów coś czego nigdy nie zapomnę…. płonący stary rynek. Tłum skandujący MISTRZ MISTRZ KOLEJORZ! Kumulacja chwili na którą czekano tyle długich lat. Radość, szaleństwo, euforia … Kolejorz był na tronie i chyba nikomu do głowy nie przyszło, iż po dziesięciu latach…ten nasz Lech może być zupełnie w innym miejscu, w innym położeniu, w innych realiach. Mieliśmy wszystko by stać się potęgą w Polskiej piłce. Mieliśmy działaczy, piłkarzy, stadion, kiboli… Co mamy dziś? Dziś mamy dwóch pasożytów! Dwóch sabotażystów, rozpierdaljacych Lecha w drobny mak na każdej płaszczyżnie. Dwie memeje które czego się tkną to zjebią! Wypierdalać z Lecha! Rzygać mi się chce gdy oglądam gęby tych dwóch palantów z zarządu… Palantów którzy tak naprawdę nigdy nie poczuli siły majstra, smaku zwycięstwa i dumy z bycia Lechitą! Wypierdalać z Lecha !!!”

Autor wpisu: Bigbluee do newsa: 2010 a 2020

„Pamiętne czasy, kiedy ludzie kupowali karnety bo były warte zakupu. Poza zniżkami było tez pierwszeństwo na mecze pucharowe, darmowe mecze w PP itd. Nawet można było kogoś dopisać i kupić mu bilet w przedsprzedaży. Ja nie mając karnetu, czatowałem we wtorki rano na rozpoczęcie sprzedaży otwartej, aby zdobyć dobre miejsca dla 5-6 osób bo po południu już były tylko boki i pojedyncze miejsca. Wyjście na mecz w sobotę planowało się poprzedzającą niedzielę i wszyscy musieli mieć pewność przy zakupie biletu że załatwili wolne na sobotę (czy to od pracy czy od rodziny). W sobotę mecz na 18 a wyjście z domu o 12. Mecz to był cały dzień i często cała noc. To se ne vrati…dzięki dwóm bolcom z zarządu, wronieckim minimalistom, pseudo prezesom, indolentom intelektualnym, antypoznaniakom ale do tego dołożyła też cegiełkę „nowa gwardia” z kotła, układająca się z rakotwórczym organizmem w gabinetach i czerpiąca zyski z tego bagna działając na szkodę klubu i marki jaką jest Lech Poznań. Klub jest obecnie wrakiem, wrakiem z rakiem w gabinetach i pasożytem na trybunach.”

Autor wpisu: deel do newsa: Lech stracił dwa zęby i stracił kolejne

„Matematycznie to możesz mieć rację. Wszak mamy tylko trzy punkty przewagi nad 11. Rakowem. A biorąc pod uwagę, że od chwili przejęcia sterów w klubie przez duet [wstawcie własne określenia] jesteśmy pionierami w każdej możliwej dziedzinie absurdu to jest możliwy nawet spadek z ligi w tym roku. Nierealne? A niby dlaczego? Kontuzje (odpukać), kartki. I ten heroicznie walczący z własnymi słabościami zespół się posypie. Poza preferowaną w sparingach wyjściową jedenastką nie mamy w odwodzie nikogo kto by zastąpił godnie ewentualne ubytki. A kiedy przyjdzie nam walczyć w dolnej ósemce to pojawi się PRESJA! Zawodnicy będą ważyć dwukrotnie więcej, powietrze będzie miało wyższą gęstość, pot będzie zalewał oczy i celne dogrania przejdą do historii. Jeżeli Lech nie radzi sobie od 9. lat z presją, walcząc o trofea, to jaką mamy gwarancję, że udźwignie presję walki o utrzymanie? Być może spadająca frekwencja na meczach zdejmie presję z Muhara lub Czarnego Marka, ale czy resztę składu to poniesie do zwycięstw? Wątpię. Czy Marchwiński albo Letniowski poślą taką piłkę jak Możdżeń z MC, bez wsparcia trybun? Raczej nie. To są naczynia połączone. My wspieramy zespół, zawodnicy robią rzeczy, o które sami by się nie posądzali gdy niesie ich doping z trybun. Dlatego tak ważne jest odzyskanie przez klub kibiców. Inaczej zawodnik podchodzi do np. rzutu wolnego gdy na trybunach jest garstka kiboli a inaczej gdy stadion jest pełen. Niestety, Lech nie jest dzisiaj zainteresowany kibicami. Są to są, nie to nie. Klub ma wpływy z TV, czasem kogoś sprzeda. Ci cholerni kibole chcą trofeów a to się wiąże z wydawaniem kasy. Chorzy ludzie. Było ich 40 tysięcy na meczu? Fajnie. Dodamy do rubryki przychód z dnia meczowego. Wzmocnienie zespołu? Żeby grać o trofea? Niech sami sobie kupią takiego zawodnika i mu płacą a my może wstawimy go do składu. Zero kosztów, zero zysków, zero osiągnięć. Amica…”

Autor wpisu: Grimmy do newsa: Ostatnia szansa Gytkjaera na sukces w Polsce

„Tu jest faktycznie problem. Wraz z odejściem Jevticia i Amarala, Lech stracił tak z 50% kreatywności. Pewnie i więcej. Skrzydła mamy bardzo słabe. Józwiak niby generuje sporo zagrożenia pod bramką rywali, Kołtoń nawet powiedział, że jakiś analityk mu wyliczył, że Kamil statystycznie stwarza najwięcej dogodnych sytuacji partnerom w całej lidze, ale jak popatrzysz się na konkrety, to liczby słabiutkie. Tylko dwie asysty w lidze. Puchacz ma słabe dogranie, a do tego Żuraw uparcie pcha go na prawe skrzydło, niwelując praktycznie całkowicie i tak niewielkie zagrożenie jakie mogłyby wyniknąć z dogrywanych piłek przez Puszkę, bo prawa noga służy mu jedynie do podpierania. Grając na prawej stronie, jedyne co Tymek może zrobić to schodzić na lewą nogę. A to zawęża dość istotnie wahlarz opcji u Tymka. Obrońcy też wiedzą jak się pod niego ustawić i będzie mu co raz trudniej w ten sposób zakańczać akcje w pomyślny dla nas sposób. No chyba, że Tymek stanie się poznańskim Robbenem. Czego mu życzę. Jeśli nie będzie klasowych wzmocnień, to przewiduję podobną nędzę w ataku jak za Nawałki. Marchwiński i Letniowski to utalentowane chłopaki, ale jeszcze nie ten rozmiar kapelusza.”

Autor wpisu: deel do newsa: 2010 a 2020

„Fajny rok. Taki wyjątkowy w naszej najnowszej historii. Podobnie 2015 lub 2004. Pojedynczy wystrzał.
A gdzie lata 1981-84 lub 1990-93? Dominacja Lecha To były czasy Wtedy tworzyła się szczytna historia Lecha Poznań!
Byłem na stadionie kiedy nasz klub zdobywał dublet. Niezapomniane chwile. Ale to był czas gdy PKP chciało udowodnić górnikom, stoczniowcom oraz wojsku i milicji, że to ono jest najmocniejsze piłkarsko w kraju. Wiecie, taka rywalizacja była pomiędzy państwowymi resortami o prymat w Polsce Ludowej. Skończył się PRL. Skończyło się finansowanie piłki. Różni „janusze biznesu” próbowali wypełnić tę lukę. Nie dali rady. No i było ciężko. Nie tylko Lechowi. Wszystkim. Pojawienie się Rutkowskich w Lechu wielu kibiców mojego pokolenia powitało z ulgą. Mieli w pamięci co potrafił Kolejorz mając odpowiednie wsparcie finansowe. Ci trochę młodsi kojarzyli mecze z naparzaniem się z milicją, a najmłodsi po prostu przejmowali bakcyla kibicowskiego od ojców i dziadków. Cóż zatem nie zadziałało po fuzji Amici z Lechem? To nie jest takie proste aby odpowiedzieć na to pytanie. A właściwie jest. Ludzie i priorytety. Ludzie, bo wyłoniona w trakcie fuzji grupa zarządzająca potrafiła skutecznie realizować cele sportowe i budowała solidne podstawy na przyszłość. Priorytety, które po zmianie władz klubu uległy odwróceniu o 180 stopni. Jak byśmy nie oceniali ostatniej dekady w Lechu Poznań, to zawsze wyjdzie na to, że zmiany w zarządzie na jej początku są powodem degradacji pozycji sportowej Lecha aż do dnia dzisiejszego. Klan Rutkowskich jest klasę wyżej od „januszy biznesu” więc nie tąpnęło to na razie jak wcześniej bywało. Pytanie tylko ile jeszcze trzeba porażek zaliczyć aby kasa przestała się zgadzać i żeby właściciel zaczął się rozglądać za swoim następcą?
Rozumiem jednocześnie, że priorytetem Lecha jest Akademia. Ale z niej bez odpowiedniej nadbudowy w postaci dobrej pierwszej drużyny klub nie osiągnie żadnych korzyści. Rozumiem ten rozkrok. Stąd mój pomysł aby pójść w stronę zmiany mentalnej klubu. Przyjąć wzorce z lig zachodnich. Wprowadzić zamordyzm jaki tam panuje i dążenie do wyniku. Oczywiście musiało by to nastąpić wraz z wymianą kadry trenerskiej i oddaniu tej wybranej osobie właściwych stanowisku kompetencji. „Być albo nie być (mieć)” włodarzy Lecha. Jest dla mnie jasne, że PKP w okresie dominacji Lecha na arenie lokalnej nie musiało się liczyć z kosztami. Dzisiaj panowie Rutkowscy działając we własnym imieniu muszą brać pod uwagę, że coś nie wyjdzie. Jakkolwiek My jako kibice jesteśmy zorientowani na sukces, to myślę że wielu z nas zaakceptowało by wprowadzenie zachodniego modelu funkcjonowania klubu, wierząc że ta zmiana wpłynie na wyniki. Nie tu i teraz, ale za rok, dwa albo trzy. Tak było w latach 2006-10. Była wiara, że to zadziała. I zadziałało, ale tylko do zmiany zarządu. Właściwie nie ma innej drogi jak dostosowanie własnego funkcjonowania do standardów europejskich. Tak jeden do jednego. Można zaklinać rzeczywistość i snuć plany w oparciu o lokalne standardy. I to nas zawiedzie na skraj przepaści. Zresztą to się już dzieje. Albo właściciele Lecha zechcą wreszcie osiągać sukcesy sportowe w postaci PP i MP albo niech się zwijają elastycznie bo podaży na przedstawiany przez nich produkt nie ma i nie będzie.”

Autor wpisu: inowrocławianin do newsa: 2010 a 2020

„Tak było. To był mój najlepszy rok jako kibica Lecha. Moje pierwsze Mistrzostwo, które smakowało niesamowicie, lepiej niż to w 2015. Pamiętam ile czekałem na to trofeum. Smuda długo budował ten zespół. No było super, to był nowy Lech, wszystko było w budowie, stadion, drużyna, zmiany organizacyjne, niezłe transfery jak na tamte możliwości. Głód sukcesów, inny zarząd, inny trener, nie to co teraz. Były wizję na jeszcze mocniejszą ekipę i jeszcze większe sukcesy. Samo Mistrzostwo opijałem wtedy na Starym Rynku w ogródku piwnym. To było już po studiach, była piękna pogoda, Rynek się zapełnił. Potem dalsze picie w poznańskich klubach. Mam chyba jeszcze jakieś fotki z tamtego dnia. Tu na stronę już zaglądałem, ale nie pisałem komentarzy. Fajnie było, szkoda, że Jacek Rutkowski nie pociągnął wtedy Lecha dalej do przodu. Popełnił później wielki błąd zatrudniając syna i pozbywając się ludzi, którzy osiągnęli tu sukces. Dziś już wszystko wygląda zupełnie inaczej, niby jest ten stadion, ale nic już nie ma z tamtego czasu. Niektórzy ludzie odeszli z tego świata, zawodnicy na emeryturach. No Lewy jeszcze kopie profesjonalnie z sukcesami, to też był wielki transfer Kolejorza. Co tu dużo mówić, brakuje mi tego klimatu i tak mocnej ekipy, takich rywali i takich wyników itd. Dziś przy obecnym zarządzie taki wynik to byłoby SF. Nie wyobrażam sobie ich w takiej sytuacji. Czekam na nowego, dobrego właściciela.”

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







Dodaj komentarz