Na chłodno: Na włosku

Cykl „Na chłodno” to najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com publikowanych średnio co 7 dni przeważnie na początku każdego tygodnia. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.



Dzień dobry wszystkim czytelnikom w kolejnym odcinku cyklu „Na chłodno” podsumowującym pierwszą część fazy finałowej 2019/2020. W ciągu ostatnich 7 dni Kolejorz zdobył 5 punktów na 9 możliwych przesuwając się z 4 na 3. miejsce. Teoretycznie źle nie jest, ale entuzjazmu po tych spotkaniach nie widać. Wręcz przeciwnie. To co zbudował Lech niespodziewaną wygraną w Gliwicach już się rozsypało.

Przed meczem z Piastem w Gliwicach sytuacja była jasna. Remis był minimalnym wynikiem, przegrać nie było wolno, bo wtedy Piast odskoczyłby na bezpieczną odległość, wygrana byłaby czymś cenniejszym niż tylko 3 punktami. Lech na Górnym Śląsku pozytywnie zaskoczył wszystkich, od kibiców, przez lokalne media na tych krajowych kończąc. Lech pozytywnie zaskakuje niezwykle rzadko, wygrywa mecz będąc na straconej pozycji przysłowiowo raz na ruski rok, w Gliwicach dokonał tej sztuki różnicą 2 bramek grając przez niemal całą drugą połowę w dziesięciu. Po ograniu Piasta znalazł się na podium pierwszy raz od sierpnia 2019 mając po 31 kolejce realne szanse na wicemistrzostwo.

Nie da się ukryć, że zwycięstwo nad Mistrzem Polski nakręciło trochę kibiców Kolejorza, którzy w ostatnich latach niezwykle rzadko mają okazje przeżywać małe wzloty za sprawą niespodziewanych zwycięstw. Po meczu z Piastem doszło do podobnej sytuacji jak 2 lata temu. Wówczas Lech po niespodziewanie dobrej końcówce sezonu zasadniczego został liderem tabeli. Swoją formę miał potwierdzić w 31. kolejce w domowej rywalizacji z Koroną, która nigdy w Poznaniu nie wygrała i przyjechała do nas osłabiona, w rezerwowym składzie. Wszyscy pamiętają jak skończył się tamten mecz, teraz sytuacja była trochę podobna. Po wygraniu z Piastem lechici mieli zrobić kolejny krok w postaci ogrania słabego, niżej notowanego zespołu przed własną publicznością. Niestety skończyło się rozczarowaniem jak 2 lata wcześniej. Lech nie tylko nie pokonał Pogoni, którą ostatnio wszyscy ogrywają, ale też nie strzelił jej gola oddając raptem 1 celny strzał na bramkę co było najgorszym wynikiem w tych rozgrywkach.

Nie da się ukryć, że spotkanie z „Portowcami” po części zawalił sztab szkoleniowy z Dariuszem Żurawiem na czele. Za dużo było kombinacji ze składem, ustawienie z trójką Jóźwiak – Marchwiński – Ramirez zupełnie nie wypaliło, Hiszpan nie jest skrzydłowym, „Marchewa” pokazał, dlaczego dostaje tak mało szans, Jóźwiak był w słabszej formie, przez te rotacje Lech stracił płynność w grze. Tydzień temu nasz zespół rozruszał się dopiero po wejściu Kamińskiego czy Puchacza co niestety nie dało zwycięskiej bramki. Lech na własne życzenie stracił wówczas 2 punkty, które mogą, choć nie muszą boleć 19 lipca na finiszu ligowego sezonu 2019/2020. Poznaniacy nie wykorzystali wówczas szansy na pozycję wicelidera, zostali jedynie na 3. pozycji, której bronili we Wrocławiu.

20.06, Piast – Lech 0:2
24.06, Lech – Pogoń 0:0
28.06, Śląsk – Lech 2:2

Przed meczem ze Śląskiem remis ponownie wydawał się być minimalnym rezultatem dzięki któremu Lech przynajmniej nie pogorszyłby swojej sytuacji w ligowej tabeli. Wielu kibiców liczyło jednak na wygraną upatrując szans poznaniaków m.in. przez dobę więcej na regenerację, którą miał Lech. Nic z tych rzeczy. Śląsk grając w czwartek zrobił w niedzielę tylko jedną wymuszoną zmianę, a fizycznie na boisku wcale nie wyglądał gorzej. Lech prowadząc dwukrotnie na trudnym terenie dał sobie wydrzeć punkty niczym zespół juniorów tracąc oba gole po stałych fragmentach gry. Efekt? 2 kolejna zmarnowana szansa na 2. miejsce, jedynym plusem po niedzieli było utrzymanie 3. pozycji tylko czy kogoś to satysfakcjonuje? Patrząc na komentarze kibiców nikt nie jest specjalnie zadowolony z obecnej sytuacji, panuje za to spory niedosyt połączony ze wspominaniem poprzednich rund finałowych. Była w końcu szansa odskoczyć rywalom, były już 2 szanse zostać wiceliderem, a tymczasem po wygraniu z Piastem nasz zespół tak jakby przyhamował w momencie w którym miał się zacząć rozpędzać.

Najbardziej szkoda oczywiście spotkania z Pogonią, które klasowy zespół wygrałby nawet w tym składzie w którym zagrał. Dariusz Żuraw w zeszłą środę zaszkodził drużynie, we Wrocławiu przeprowadził za to nietrafione zmiany. Po prostu nie popisał nam się trener w ostatnich 2 kolejkach, przede wszystkim w meczu z Pogonią przekombinował ze składem próbując chyba pokazać jaką to ma szeroką, wyrównaną kadrę. Tak rzeczywiście jest tylko jej jakość pozostawia wiele do życzenia, ławka szału nie robi, a trener ewidentnie za mocno w nią uwierzył. Oczywiście nie tylko on jest winien łatwej straty 2 punktów w zeszłą środę. Filip Marchwiński przydał się w tym sezonie Lechowi jedynie wchodząc z ławki w wygranych meczach w których dobijał rywali. Niestety przez ostatni rok 18-latek nie zrobił zauważalnych postępów, cały czas sprawia wrażenie jakby nie do końca umiał przestawić się z piłki juniorskiej na seniorską, we Wrocławiu na „10” Żuraw zamiast wpuścić „Marchewę” z ławki dał szansę Julkowi Letniowskiemu. Takich ruch można było odebrać jak danie wychowankowi Kolejorza do zrozumienia, że mocno rozczarował w meczu z Pogonią i na kolejną szansę będzie musiał poczekać.

Mimo 2 remisów w ostatnich 2 meczach sytuacja Lecha Poznań i tak jest lepsza niż jeszcze przed wznowieniem rozgrywek, aczkolwiek nasze podium wisi na włosku. Trzeba zdawać sobie sprawę z istotności 3 najbliższych meczów w których wszystko się rozstrzygnie. Przykładowo jeśli Lech w ten weekend nie ogra Legii a Piast wygra ze Śląskiem wtedy oczywiście nadal będziemy na podium, lecz o wicemistrzostwie, które jeszcze tydzień było na wyciągnięcie ręki realnie będzie można zapomnieć. Przez atak koronawirusa czekaliśmy prawie 3 miesiące aż Lech wkroczy w decydującą fazę sezonu 2019/2020 i zastanawialiśmy się czy uda się jemu wrócić do pucharów? polepszyć 5. lokatę, która najczęściej towarzyszy poznaniakom w tym sezonie ligowym? oraz czy da radę odzyskać Puchar Polski po 11 latach przerwy? Właśnie teraz, w dniach 4-12 lipca, dostaniemy wiele odpowiedzi. Zobaczymy wszyscy jaka jest tak naprawdę siła mentalna tej drużyny, ile znaczy sportowo, jak radzi sobie z presją i czy pozbędzie się łatki zespołu, który regularnie umie ogrywać tylko ekipy z dolnej ósemki i raz na jakiś czas te z czołówki.

Bezpośrednim rywalem, a także jednym z najgroźniejszych dla Lecha Poznań jest obecnie Lechia. 8 lipca przegrywający odpada, nie będzie już można wtedy nic odrobić, dlatego Dariusz Żuraw już nie może sobie pozwolić na testowanie Ramireza na prawym skrzydle czy Marchwińskiego na „10”. Nie ma już czasu na żadne manewry, będzie trzeba grać najlepszymi zawodnikami w każdym kolejnym meczu i spróbować do maksimum wykorzystać atut własnego boiska. Lechia po 3 kolejnych wygranych niemal dojechała Kolejorza w tabeli, traci do nas tylko 2 punkty, już na Puchar Polski przyjedzie mega zmotywowana chcąc go oczywiście obronić. Łącznie 4 punkty w 2 najbliższych meczach ligowych + awans Lecha Poznań do finału Pucharu Polski będzie można uznać za sukces Kolejorza i właśnie takiego wyniku można/trzeba wymagać.

04.07, Lech – Legia (17:30)
08.07, Lech – Lechia (20:00)
12.07, Lech – Lechia (17:30)

Lech Poznań w dniach 4-12 lipca gra dosłownie o wszystko bez wyjątku, także o nastroje kibiców, którzy nie są zbyt ufni ani nie znajdują się w zbyt optymistycznych nastrojach. Mamy już środę, w momencie publikacji tego odcinka „Na chłodno” jest kilkanaście minut po północy, a tymczasem klub na sobotni szlagier nie potrafił sprzedać 10 tysięcy biletów. Raptem 10 tysięcy! Kolejny odcinek cyklu „Na chłodno” opublikujemy za 2 tygodnie przed miejmy nadzieję – 3 a nie 2 ostatnimi meczami w sezonie 2019/2020. Wówczas podsumujemy te 3 najbliższe spotkania przy Bułgarskiej, będziemy wszyscy wiedzieć o co walczy Lech, co jest jeszcze do wygrania, jaki jest realny cel itp. i będziemy mogli poruszyć w końcu temat transferów. Oby za 14 dni można pisać o Kolejorzu jako o zespole będącym na podium na 2 kolejki przed końcem i o Kolejorzu jako finaliście Pucharu Polski 2020. Oby.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 11

  1. morda pisze:

    Może tak, może nie, może prrr, a kto to wie…

  2. Przemo33 pisze:

    Można było myśleć, że po wygranej z Piastem gracze dostaną mentalnego kopa, a tu proszę, wręcz odwrotnie – 2 beznadziejne mecze i 4 głupio stracone punkty. Ta drużyna jest nieobliczalna, więc wszystko jest możliwe. Realnie 3 miejsce i finał PP jest w zasięgu, tylko trzeba ograć Lechię, która ostatnio ma zwyżkę formy. Powalczymy, zobaczymy, a za kilkanaście dni będziemy wiedzieć, czy wyciągnięto wnioski i czy wyniki się poprawiły.

  3. kri$$ pisze:

    Niestety obawiam sie, ze te trzy mecze nie bedą po myśli kibiców. Przewalimy PP i podium. Mentalnie nie udźwigną nasi piłkarze tego obciążenia. Nie jeden raz nam to udowodnili. Stojąc przed wielką szansą najczęściej przegrywali. Do tego każda porażka była podwalina do kolejnego słabego występu.
    Obym sie mylił. i mógł to odszczekać gdy wrócę z urlopu 13.lipca.

  4. J5 pisze:

    Niestety, to co powtarzamy od lat, że z tym właścicielem jakiś sukces można odnieść tylko przez przypadek, to prawda. Cały Lech obdarty jest z woli zwycięstwa za wszelką cenę, bez względu na warunki i okoliczności. Bezpłciowy właściciel i prezes nie potrafi ani zorganizować podwalin pod sukces, ani nie potrafi prośbą, groźbą, sposobem wymusić na drużynie wywalczenia zwycięstwa.
    Tak samo jest w tym sezonie. Nawet tak słaba drużyna jak Pogoń potrafiła postawić się i zabrać punkty Lechowi, z naszą drużyną z sukcesem potrafił powalczyć Śląsk, i pewnie uda się to osłabionej Legii i Jagielloni. Lechia przeżywa zwyżkę formy, do tego Cracovia pod wodzą starego cwaniaka Probierza. Z tymi drużynami bądź Lech się zmierzył, bądź zagra. Nawet pokonany Piast teraz pewnie leży i kwiczy z Kolejorza którego nadal wyprzedza w tabeli. Ja tam w żaden sukces z tym właścicielem już nie wierzę. Będzie tylko z wielką pompą odtrąbiony puchar pocieszenia, korona króla strzelców dla Christiana Gytkjaera, który niebawem odejdzie, i będzie kolejna posucha w Poznaniu

  5. KONIN84 pisze:

    Znając życie i tą zbieraninę to ogramy legię 1-0 i będzie napinka, a potem 2x w cymbał od lechii i pwrót do naszej szarej normalności.

  6. Tadeo pisze:

    J5 Masz całkowitą rację i dlatego nie skomentuję obecnej gry Lecha.Jest po prostu tak jak było, czyli stare wraca.W Lechu zawsze tak bywało, że raz z górki, raz pod górkę. A stabilizacji jak nie było, tak nie ma.Czyli , a może znowu się uda.A już myślałem że z zdolną młodzieżą mamy wreszcie Lecha na miarę naszych marzeń. Niestety, Rutkowscy już nie raz udowodnili ,że nasze marzenia , to tylko nasze marzenia.

  7. inowroclawianin pisze:

    Mam identyczne odczucia i nastrój jak w tym artykule. Z tirowka po prostu trzeba wygrać jeśli ma być chociaż to drugie miejsce na koniec. Nie można już eksperymentować. Na to będzie czas w sparingach po sezonie. Obawiam się tego meczu i kolejnych. Czekam na wzmocnienia.

  8. macko9600 pisze:

    Przed nami kluczowy tydzień w lidze i pucharze. Okaże się wtedy czy mamy jeszcze szansę coś ugrać w tym sezonie, czy jest wszystko zaorane. Szczerze mówiąc, myślałem że wygrana w Gliwicach doda mentalnego kopa, ale stała się rzecz odwrotna. Drużyna została jakby tym zwycięstwem sparaliżowana, i to co ugraliśmy tym zwycięstwem raptem w tydzień straciliśmy. Nie ma co ukrywać że Żuraw przedobrzył ze składem na śledzie, jak i ze zmianami w meczu z kiepskimi.

  9. Ekstralijczyk pisze:

    Jak sie chce grać w finale PP i mieć szansę na wicemistrzostwo to trzeba w po prostu te 3 mecze u siebie wygrać i grać najmocniejszym składem.

    Nie powinno być żadnych wymówek z rotowaniem i zmęczeniem podstawowego składu bo żadnych przecież wyjazdów nie ma.

  10. smigol pisze:

    Mam mieszane uczucia ponieważ cieszy kiedy niedoswiadczona drużyna rozgrywa taki mecz jak z Piastem w Gliwicach. Zawsze mogłoby być lepiej ale przed sezonem drżałem o to czy Lech awansuje do pierwszej ósemki. Tak więc super bo drużyna złożona z juniorów prowadzona przez niedoświadczonych trenera gra lepiej niż się spodziewałem. W mojej opinii oczywiście… Z drugiej strony z czego tu się cieszyć? Z tego że zarząd nie potrafi od lat zbudować porządnej drużyny? Zespółu który by mógł spokojnie o coś powalczyć chociażby na krajowym podwórku i spróbować swoich sił w Europie? Z czego mamy się cieszyć? Ze sprzedaży wychowanków, którzy zasilaja europejskich przecietniakow? Napisze tak brawo dla drużyny a zarząd niech idzie w ch..j z takim Lechem.

Dodaj komentarz