Najlepsze i najsłabsze mecze ze Skandynawami

16 września w Sztokholmie pierwszy raz od pucharowego sezonu 2017/2018 drużyna Lecha Poznań zmierzy się z zespołem skandynawskim. Dotychczasowa historia pojedynków z ekipami skandynawskimi, z klubami nordyckim jest bardzo wyrównana. Kolejorz najgorzej wypadał na tle Szwedów, dużo lepiej wiodło się mu w konfrontacjach z Norwegami czy z Finami.



W pucharowej historii Lecha Poznań ze Skandynawami było łącznie kilka dobrych meczów w których Kolejorz pewnie wygrywał oraz kilka wtop pamiętnych do dziś. Zespoły ze Skandynawii, drużyny nordyckie często nam niestety nie leżały sprawiając Kolejorzowi dużo problemów przez wiele lat.

Lech Poznań – Brondby Kopenhaga 5:1

Pierwsze pamiętne zwycięstwo Kolejorza nad drużyną ze Skandynawii miało miejsce 3 sierpnia 1985 roku. W ostatniej kolejce grupy 3 piłkarskiego Pucharu Intertoto zwanym też Pucharem Lata poznański Lech podejmował u siebie duński klub i w dodatku jeden z najbardziej znanych z tego kraju – Brondby Kopenhaga. Kolejorz mając w składzie m.in. Ryszarda Jankowskiego, Krzysztofa Pawlaka, Damiana Łukasika, Mariusza Niewiadomskiego, Ryszarda Rybaka, Bogusława Pachelskiego czy Mirosława Okońskiego pokonał Brondby aż 5:1. Cztery gole w tamtym spotkaniu strzelił Mirosław Okoński, a jedną bramkę dołożył jeszcze Bogusław Pachelski, który otworzył wynik meczu.

Odense BK – Lech Poznań 1:5

Rok później, lecz trochę wcześniej 14 czerwca niebiesko-biali również grali w Pucharze Intertoto. Tym razem w grupie 9 mierząc się w 1. kolejce na wyjeździe z innym duńskim zespołem – Odense. Lech Poznań 34 lata temu prowadził do przerwy z Odense 1:0, ale ostatecznie triumfował w Skandynawii 5:1 zdobywając aż 3 bramki w 3 ostatnich minutach meczu. Na dodatek Kolejorz grał wtedy w podobnym składzie z Duńczykami co 12 miesięcy wcześniej z Brondby.

Fredrikstad – Lech Poznań 1:6

Kolejny pamiętny mecz Lecha z zespołem skandynawskim miał miejsce latem 11 lat temu w III rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy. Fredrikstad wówczas nie błyszczał w swojej lidze, jednak poznaniacy byli wtedy tylko po letnich sparingach i w dodatku dopiero zaczynali grać pod wodzą nowego trenera, Jacka Zielińskiego. Wicemistrz Norwegii został zmiażdżony na własnym terenie aż 6:1 po dwóch golach Manuela Arboledy i po jednym Jakuba Wilka, Sławomira Peszki, Roberta Lewandowskiego oraz Tomasza Bandrowskiego. Kolejorz zmiótł wówczas Skandynawów z powierzchni ziemi i to głównie dzięki stałym fragmentom gry. Rewanż, który odbył się we Wronkach (w Poznaniu trwała budowa stadionu) lechici mogli potraktować z przymrużeniem oka i tak właśnie go potraktowali. Wygrana 6:1 w Norwegii to do dzisiaj najwyższe wyjazdowe zwycięstwo Kolejorza w europejskich pucharach.

Honka Espoo – Lech Poznań 1:3

Lech Poznań na mecz z Finami przed 6 laty leciał niepewny swojej formy. Było to pierwsze spotkanie Kolejorza w nowym sezonie i to w dodatku z zespołem, który był w formie, w trakcie sezonu i grał na boisku ze sztuczną trawą. W 11 minucie po ładnym dośrodkowaniu gola zdobył Vojo Ubiparip dzięki czemu Kolejorz nieco odetchnął. Pięć minut później Honka wyrównała, ale lechici szybko dążyli do strzelenia kolejnej bramki. Ta sztuka udała się poznaniakom w 53 minucie po ładnej akcji zapoczątkowanej przez Szymona Drewniaka. Do siatki trafił wtedy Łukasz Teodorczyk, w 71 minucie gola po kąśliwym wykonaniu rzutu wolnego strzelił jeszcze Marcin Kamiński. Kolejorz wygrał więc w Finlandii 3:1 i już po pierwszym meczu z Honką Espoo praktycznie zapewnił sobie awans.

Lech Poznań – FK Haugesund 2:0

Pierwszy mecz w Norwegii początkowo wyglądał fatalnie. Lech przegrywał 0:3 ale w końcówce zdołał zdobyć 2 bramki i ulec nieznacznie. W Poznaniu (fragment rewanżu na zdjęciu) drużyna Kolejorza miała dużą przewagę. Prowadziła 1:0 po golu Darko Jevticia z rzutu wolnego mając kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Ten rezultat oczywiście dawał awans Lechowi, który przypieczętował wyeliminowanie FK Haugesund w końcówce zawodów. Wtedy poznaniacy wyszli z kontrą, a Norwegów dobił Nicki Bille Nielsen.



Lech Poznań – IFK Goteborg 1:4

Lech pierwszy łomot od Skandynawów zebrał 13 lipca 1985 roku w grupie 3 Pucharu Intertoto. W 3. kolejce mierzył się u siebie ze szwedzkim IFK Goteborg z którym poznaniacy po 48 minutach przegrywali 0:3. Ostatecznie polegli aż 1:4, bohaterem Skandynawów został napastnik Ekstrom, który strzelił na Bułgarskiej aż 3 gole.

AIK Solna – Lech Poznań 4:1

Dwa lata później, lecz trochę wcześniej, bo pod koniec czerwca lechici w 1. kolejce grupy 6 Pucharu Intertoto grali w Szwecji z AIK-iem Solna. Gracze ze Skandynawii zlali wówczas lechitów 4:1, choć do przerwy było tylko 1:0 dla gospodarzy. Poznaniacy grali wówczas w najsilniejszym składzie.

Lech Poznań – IFK Goteborg 0:3

Kolejne nieprzyjemne starcie Kolejorza ze Skandynawami miało miejsce w 1992 roku w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Lech po wyeliminowaniu łotewskiego Skonto Ryga trafił na IFK Goteborg. W pierwszym spotkaniu w Szwecji rywale wygrali 1:0 dzięki czemu w rewanżu poznaniacy mieli spore szanse na awans. Bułgarska zapełniła się wtedy do ostatniego miejsca, gdyż na trybunach zasiadło 25 tysięcy widzów. Kolejorz zebrał niestety łomot od Skandynawów aż 0:3 i na nic zdało się ofensywne trio – Jarosław Araszkiewicz, Jerzy Podbrożny, Mirosław Trzeciak.

AIK Solna – Lech Poznań 3:0

Przedostatni nieprzyjemny pojedynek z ekipą ze Skandynawii miał miejsce 8 lat temu. Kolejorz będący w trakcie budowy i w trakcie przygotowań do sezonu poleciał do Szwecji na mecz III rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy po to, aby wywieść stamtąd korzystny rezultat. Do pewnego momentu było nawet nieźle, ale po 60 minucie posypała się cała defensywna gra poznaniaków. Lechici stracili 3 gole w niespełna 30 minut, a całą odpowiedzialność za tamten wynik wziął na siebie Mariusz Rumak. Lech nie umiał grać jeszcze wtedy z kontry, na straconego gola Rumak odpowiadał wprowadzaniem zawodników ofensywnych co kończyło się kolejnymi straconymi bramkami.

Stjarnan Gardabaer – Lech Poznań 1:0, 0:0

Wielu powie, że Islandia to nie Skandynawia, aczkolwiek wpływy skandynawskie na ten kraj są tak duże, że śmiało można zaliczyć Islandię do Skandynawii co bardzo często jest czynione na całym świecie. W 2014 roku Lech leciał na Islandię jako duży faworyt wiedząc, że czeka go mecz na sztucznej płycie. Poznaniacy szybko dali się zaskoczyć tracąc gola już na początku. Później cały czas atakowali, jednak do końca meczu nie zdołali wyrównać. Mimo porażki na Islandii 0:1 nikt nie wyobrażał sobie odpadnięcia na etapie III rundy eliminacyjnej Ligi Europy. W rewanżu Kolejorz ponownie napierał, miał dużą przewagę, ale z upływem głównie drugiej połowy tak jakby tracił nadzieję na awans. Ostatecznie mimo kilkudziesięciu strzałów w dwumeczu Kolejorz skompromitował się i odpadł z Islandczykami. Do dziś jest to największa kompromitacja naszego klubu na arenie międzynarodowej po której w końcu pracę stracił Mariusz Rumak.


Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







Dodaj komentarz