Najlepsze mecze z Legią

Wielkimi krokami zbliża się 139 klasyk pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa, a także 125 ligowy. Podczas ponad 60 domowych gier Kolejorza z legionistami nie brakowało efektowych meczów, efektownych wygranych, które na lata zapisały się w pamięci kibiców.



Lech Poznań najwyższe domowe zwycięstwo nad Legią Warszawa w rozgrywkach ligowych odniósł w czasach, których nikt nie ma już prawa pamiętać. Dnia 20 sierpnia 1949 roku, a więc w pierwszym sezonie, w którym Lech Poznań uplasował się na podium pokonał na starym obiekcie na Dębcu drużynę Legii wynikiem 4:1. Wtedy już po 26 minutach lechici prowadzili 3:0, w tamtym meczu gole dla poznaniaków strzelali legendarni zawodnicy Kolejorza, Edmund Białas i Teodor Anioła. Honorowe trafienie dla warszawiaków zaliczył równie słynny Kazimierz Górski. W pierwszych latach rywalizacji Lech miał patent na Legię, w pierwszych 5 spotkaniach wygrał 4 razy z czego 2-krotnie na wyjeździe.

Dwa legendarne mecze z Legią Warszawa w Poznaniu odbyły się już na początku lat 70-tych XX wieku na starym obiekcie Warty. Na inaugurację sezonu 1972/1973 poznański Lech pokonał w obecności ponad 40 tysięcy Legię Warszawa 1:0. Jedyną bramkę w tamtym spotkaniu pod koniec zawodów z rzutu wolnego zdobył Roman Jakóbczak, który niedawno został wybrany do złotej jedenastki 100-lecia naszego klubu. Dwa lata później w 1974 roku na oczach jeszcze większej liczby kibiców, przed 45 tysiącami ludzi Kolejorz ograł u siebie legionistów 2:1, choć przegrywał w Poznaniu 0:1. Wówczas decydującego gola w końcówce ponownie zdobył Roman Jakóbczak.

Lech dobre mecze z legionistami w Poznaniu, które zapisały się w historii rozgrywał także już przy Bułgarskiej. W mistrzowskich sezonach na początku lat 80-tych pokonywał warszawiaków u siebie różnicą jednej bramki. Na przykład w czerwcu 1983 roku zwyciężył skromnie 1:0, ale po golu w ostatniej minucie. Dużo emocji w Poznaniu było 10 lat później, kiedy Lech przegrywał u siebie 0:1 po trafieniu Wojciecha Kowalczyka na początku spotkania, a jednak umiał zwyciężyć 2:1. Z kolei w czerwcu 1998 roku Lech walczył o utrzymanie, a Legia o puchary. Pod koniec rozgrywek Kolejorz grał u siebie właśnie ze stołecznymi i za sprawą hat-tricka Piotra Reissa zwyciężył 3:0.

Na kolejny pamiętny i naprawdę dobry mecz z Legią na naszym obiekcie trzeba było poczekać do maja 2004 roku. Nieco ponad miesiąc od porażki ligowej w Poznaniu drużyna Lecha grała z warszawiakami w finale Pucharu Polski. Pierwsze spotkanie na prośbę Lecha odbywało się w Poznaniu, nikt wtedy nie wierzył w ten Puchar, dlatego zarząd poprosił, abyśmy najpierw grali u siebie, gdzie Lech mógłby zapełnić stadion i zarobić na biletach. Kolejorz nie odpuścił meczu, prowadzony przez Czesława Michniewicza od początku atakował, poznaniacy w pierwszej połowie mieli wyraźną przewagę, którą potwierdzili dwoma golami. W drugiej odsłonie sytuacji było mniej, choć nadarzyły się okazje na trzecią bramkę. Ostatecznie Kolejorz wygrał z Legią 2:0 i na rewanż do Warszawy jechał z dobrą zaliczką. Tam Wielkopolanie co prawda przegrali 0:1, jednak Puchar Polski trafił w nasze ręce.

Finał PP 2003/2004 (pierwszy mecz) – wtorek, 18.05.2004, godz. 19:30
Lech Poznań – Legia Warszawa 2:0 (2:0)
Bramki: 17 i 35.Reiss
Żółte kartki: Bosacki, Świerczewski – Sokołowski II
Sędzia: Krzysztof Słupik (Tarnów)
Widzów: 26500
Lech: Piątek – Kaczorowski (84.Kryger), Bosacki, Wójcik, Lasocki – Madej, Scherfchen, Świerczewski, Goliński (90.Mowlik) – Reiss, Zakrzewski (76.Piskuła).
Legia: Boruc – Choto, Zieliński, Jóźwiak – Sokołowski II, Magiera (39.Jarzębowski), Surma (79.Szala), Vuković, Sokołowski I (46.Wróblewski) – Włodarczyk, Saganowski.

Trzy lata później Lech Poznań również pokonał Legię u siebie różnicą 2 goli. Wielu kibiców do dziś pamięta spotkanie z 19 maja 2007 roku za sprawą efektownych opraw, a także pięknej, letniej i słonecznej pogody. Kolejorz rządził wtedy również na boisku, gdzie po bliźniaczych strzałach Marcina Zająca prowadził do przerwy 2:0. W drugiej odsłonie nie było gorzej, lechici strzelili kolejną bramkę triumfując ostatecznie nad warszawiakami 3:1.

28. kolejka Ekstraklasy 2006/2007 – sobota, 19.05.2007, godz. 19:30
Lech Poznań – Legia Warszawa 3:1 (2:0)
Bramki: 11 i 39.Zając 72.Zakrzewski – 59.Włodarczyk
Żółte kartki: Kikut, Zakrzewski – Edson
Sędzia: Jarosław Żyro (Bydgoszcz)
Widzów: 26000
Lech: Kotorowski – Kikut, Drzymont, Tanevski (61.Injać), Wilk – Zając, Bosacki, Murawski, Quinteros (67.Pitry), Zakrzewski (83.Scherfchen) – Reiss.
Legia: Fabiański – Bronowicki, Szala (73.Dick), Choto, Edson (87.Smoliński) – Radović, Surma, Vuković (78.Roger), Korzym – Włodarczyk, Grzelak.



Trzy lata później w 2010 roku Lech walczył o tytuł, Legia była wtedy bardzo słaba i nie awansowała nawet do pucharów na co zapowiada się również teraz. Do Poznania przyjechała z nowym trenerem i po to, by nie przegrać. Kolejorz zdominował Legię, jednak był nieskuteczny. W dodatku arbiter tamtych zawodów Hubert Siejewicz nie podyktował wtedy m.in. rzutu karnego po faulu na Robercie Lewandowskim za co zresztą po spotkaniu przeprosił. Na szczęście arbiter z Białegostoku nie wypaczył wówczas wyniku, Lech po golu Semira Stilicia z rzutu wolnego w 76 minucie wygrał skromnie 1:0 robiąc ważny krok w kierunku tytułu.

23. kolejka Ekstraklasy 2009/2010 – sobota, 3.04.2010, godz. 19:00
Lech Poznań – Legia Warszawa 1:0 (0:0)
Bramka: 76.Stilić
Żółte kartki: Bosacki, Peszko – Kumbev, Jarzębowski, Borysiuk, Radović, Grzelak
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok)
Widzów: 13500
Lech: Burić – Wojtkowiak, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Peszko, Injać, Bandrowski, Stilić (90.Mikołajczak), Krivets (90.Możdżeń) – Lewandowski.
Legia: Mucha – Rzeźniczak, Astiz, Kumbev, Kiełbowicz – Szałachowski, Jarzębowski (80.Mięciel), Borysiuk (89.Giza), Iwański, Rybus (46.Radović) – Grzelak.

Kolejne mecze z Legią Warszawa przy Bułgarskiej nie miały już tak fajnej historii, choć zdarzały się np. wygrane w końcówce. Dopiero w marcu 2015 roku spotkanie z Legią w Poznaniu miało naprawdę dużą stawkę dostarczając jednocześnie wielu emocji. Przed 7 laty praktycznie tylko zwycięstwo dawało Lechowi szanse na zdobycie mistrzostwa. Dzięki wygranej poznaniacy zbliżyliby się do legionistów pokazując, że są silni nie tylko na papierze. W boju w którym długo trwała wymiana ciosów te dwa zabójcze ostatecznie zadał Lech. Najpierw w 61 minucie Kasper Hamalainen wyszedł na czystą pozycję i uderzając na bramkę trafił piłką w rękę Arkadiusza Malarza, który w tej sytuacji za daleko wyszedł z bramki. Golkiper Legii wyleciał z boiska za czerwoną kartkę, natomiast rzut wolny na gola cudownym strzałem zamienił Barry Douglas. Krótko później wspomniany wyżej Hamalainen okazał się już egzekutorem podwyższając wynik meczu na 2:0. Lechici mieli wówczas kolejne sytuacje do podwyższenia rezultatu, lecz byli nieskuteczni. W końcówce gola zdobyła Legia, ale to Lech zwyciężył 2:1 zmniejszając wtedy stratę do lidera.

25. kolejka Ekstraklasy 2014/2015 – niedziela, 22.03.2015, godz. 18:00
KKS Lech Poznań – Legia Warszawa 2:1 (0:0)
Bramki: 66.Douglas 70.Hamalainen – 83.Kucharczyk
Żółte kartki: Arajuuri, Lovrencsics, Pawłowski – Vrdoljak, Kucharczyk, Żyro
Czerwone kartki: 61 min. – Malarz (za zagranie ręką poza polem)
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 41545
KKS Lech: Burić – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Douglas – Trałka (73.Kadar), Linetty – Lovrencsics (62.Pawłowski), Hamalainen, Kownacki (86.Formella) – Sadaev.
Legia: Malarz – Bereszyński, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski – Vrdoljak, Jodłowiec – Żyro (90+5.Guilherme), Duda, Kucharczyk – Masłowski (63.Kuciak).

Kolejny domowy bój z Legią dnia 10 lipca 2015 roku o Superpuchar Polski w Poznaniu miał pokazać, kto tak naprawdę zasłużył na Mistrzostwo Polski. Lech do starcia z Legią podchodził jako faworyt, aczkolwiek trudno było przewidzieć przebieg tamtych zawodów. Od pierwszych minut gospodarze niesieni dopingiem ponad 40 tysięcy widzów zdecydowanie przeważali. Gola na 1:0 cudownym uderzeniem z daleka zdobył Tomasz Kędziora, później prowadzenie podwyższył Marcin Kamiński. Decydujący cios już w drugiej odsłonie zadał inny wychowanek Karol Linetty podwyższając wynik meczu na 3:0 dla ówczesnego Mistrza Polski. Kiedy rywale strzelili bramkę na 1:3 kibice Legii Warszawa już jej nie widzieli, bowiem wcześniej postanowili opuścić stadion.

Superpuchar Polski 2015 – piątek, 10.07.2015, godz. 20:15
KKS Lech Poznań – Legia Warszawa 3:1 (2:0)
Bramki: 11.Kędziora 35.Kamiński 85.Linetty – 90+2.Lewczuk
Żółte kartki: Douglas, Robak, Kadar – Rzeźniczak
Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Widzów: 40088
KKS Lech: Burić – Kędziora (65.Ceesay), Kamiński, Kadar, Douglas – Trałka, Linetty – Kownacki (77.Dudka), Hamalainen (65.Jevtić), Pawłowski (46.Formella) – Robak (46.Thomalla).
Legia: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Pazdan (61.Furman), Jodłowiec – Guilherme (61.Żyro), Ryczkowski (46.Duda), Kucharczyk (69.Masłowski) – Nikolić (80.Saganowski).

Na kolejne dobre spotkanie z Legią w Poznaniu należało czekać do 1 października 2017 roku. Przed nim obie drużyny nie zachwycały i ciężko było przewidzieć, jaki będzie miał przebieg ten mecz. Lech do tamtego starcia przestępował po porażce we Wrocławiu 0:2, gdzie zagrał bardzo słabo. Na Legię zmobilizował się już bardzo mocno rozgrywając jedno z lepszych spotkań w ostatnich latach. Lech od początku do końca miał bardzo dużą przewagę mogąc wygrać wyżej niż tylko 3:0. Poznaniacy szybko wyszli na prowadzenie za sprawą główki Macieja Gajosa. W 37 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego prowadzili już 2:0. Lech dobił Legię po kontrze w 66 minucie gry, którą celnie wykończył Maciej Makuszewski.

11. kolejka Ekstraklasy – piątek, 1 października 2017, godz. 18:00
KKS Lech Poznań – Legia Warszawa 3:0 (2:0)
Bramki: 12.Gajos 37.Trałka 66.Makuszewski
Asysty: 1:0 – Gumny 2:0 – Jevtić 3:0 – bez asysty
Żółte kartki: Dilaver, Nielsen, Makuszewski – Kopczyński, Guilherme, Dąbrowski
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 36829
KKS Lech: Putnocky – Gumny, L.Nielsen, Janicki, Dilaver – Trałka, Gajos – Makuszewski, Jevtić (88.Majewski), Situm (20.Radut) – Nielsen (70.Gytkjaer).
Legia: Malarz – Broź, Dąbrowski, Pazdan, Hlousek – Kopczyński (81.Jodłowiec), Moulin – Kucharczyk (46.Guilherme), Hamalainen, Nagy – Sadiku (63.Niezgoda).

W trzeciej wiosennej kolejce nieudanego sezonu 2018/2019 zespół Lecha sprawił dużą niespodziankę. Po porażkach 1:2 z Zagłębiem u siebie oraz z Piastem w Gliwicach aż 0:4 poznaniacy w ciągu paru dni od takiego łomotu stali się zupełnie innym zespołem. Już w 8 minucie Kolejorz prowadzony przez Adama Nawałkę wyszedł na prowadzenie po rzucie rożnym i trafieniu Nikoli Vujadinovicia. Później umiejętnie kontrolował spotkanie, odciął od podań m.in. Carlitosa, grał konsekwentnie, wysokim pressingiem aż w 79 minucie zdobył 2 bramkę z rzutu karnego, który wykorzystał Christian Gytkjaer. Bardzo dobrze wyglądający pod względem taktycznym Lech Poznań niespodziewanie pokonał Legię 2:0. Od meczu 23 lutego 2019 roku wygrał przy Bułgarskiej jeszcze 2 razy odpowiednio 1:0 i 2:1, jednak tamte zwycięstwa nad warszawiakami nie miały większej historii. Można jedynie odnotować fakt, że wszystkie 3 gole Legii w Poznaniu strzelili wówczas wychowankowie – Filip Marchwiński, Jakub Kamiński i Kamil Jóźwiak.

23. kolejka LOTTO Ekstraklasy 2018/2019 – sobota, 23 lutego, godz. 18:00
KKS Lech Poznań – Legia Warszawa 2:0 (1:0)
Bramki: 7.Vujadinović 79.Gytkjaer – k.
Żółte kartki: Makuszewski, Vujadinović, Tiba, Gumny – Jędrzejczyk, Medeiros
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 24164
Lech: Burić – Gumny, Rogne, Vujadinović, Kostevych – Tiba, Gajos – Jóźwiak (87.Marchwiński)., Jevtić (79.De Marco), Makuszewski (85.Wasielewski) – Gytkjaer.
Legia: Majecki – Vesović, Wieteska, Jędrzejczyk, Hlousek – Cafu, Martins (80.Medeiros) – Kucharczyk (80.Kulenović), Szymański, Agra (64.Nagy) – Carlitos.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





3 komentarze

  1. Pawelinho pisze:

    Trochę szkoda, że szmata nie jest już w strefie spadkowej z dużą szansą na spadek, ale przynajmniej do meczu z Lechu podejdą ze świadomością braku europejskich pucharów i to Lech powinien wygrać w przekonującym oraz efektowny i efektywnym stylu szczególnie grając u siebie przy komplecie widzów.

  2. leftt pisze:

    Pamiętam jeszcze mecz w 1988 roku, bo to był mój pierwszy mecz z LTSK. Wygraliśmy 2-0, Kruszczyński i Araś strzelili bramki. Przyjechał też Kazimierz Górski. Kibole powitali go brawami i okrzykami „chodź do Lecha”.

  3. Bigbluee pisze:

    Tam jest tyłu najemników że mam nadzieję na ich grę że spuszczoną głową, będąc myślami już przy grze w innych klubach.

Dodaj komentarz