Top 10 (21-27.04)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Górnikiem Ł.

„Lokomotyw zgodnie z rozkładem!
Jeden z najlepszych meczów Kolejorza w pierwszej połowie jak nie najlepszy. Ilość sytuacji kosmiczna, praktycznie każda akcja kończyła się realnym zagrożeniem bramki przeciwnika. Gra kombinacyjna, prostopadłe podania, drybling. Wszystko nam wychodziło. Przeciwnik już w 35” decydował się na rozpaczliwe strzały z daleko bo nic innego im nie zostało. Dawno się tak nie ucieszyłem jak na pierwszego gola Jaspera! Ależ mu się należało, a już myślałem że skończy sezon z pechem. Odczarował się i to jest najważniejsze. Ba Lua chyba jeszcze przestraszony słowami trenera z zeszłego tygodnia bo biegał jak z kijem w tyłku ;) niestety więcej wiatru niż pożytku. Widać było po Ishaku mega głód goli, koledzy strzelają a on nie mógł się przełamać, to dobrze zwiastuje na kolejne mecze! Niech strzela, niech zdobywa ku chwale Lecha! Dzisiaj już nawet nie musiał, a jednak wykonał dobry ruch, koledzy zauważyli i jest jeszcze jakaś szansa na króla strzelców. Joel Pereira tak jak mówiłem jest nam niezbędny! Co chłopak ma za ułożoną nogę, ten transfer to było 10/10! I to już można powiedzieć przed końcem sezonu. Dołoży staranności w obronie i jak dla mnie top ligi. W końcu Skorża pozwolił sobie na wodzę finezji zamiast asekuracji, myślę że to mogło być – „kluczowe, więcej ofensywnych graczy i już wszystkie formacje grały płynniej. Przeciwnik oczywiście pomógł swoją beznadziejnością ale mimo wszystko. Graliśmy nie raz z drużynami podobnej klasy a jednak nie wszystko działało.
Druga połowa to sparing, ważne że bez kontuzji i na spokoju.
Brawo Lech! Stacja końcowa już na horyzoncie!”

Autor wpisu: KibicKoza do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Górnikiem Ł.

„Van der Hart nie miał za dużo roboty. Nie najgorszy występ , ale w pewnym momencie kiedy odbił piłkę zamiast ją złapać mogło być nieciekawie.3. Pereira znów rozegrał bardzo dobry mecz, a do tego dołożył asystę. 5. Satka był bardzo pewny, przechwytywał nawet najtrudniejsze piłki. 5. Milic był bardzo pewny i solidny, nie wychodziły mu długie piłki. 4. Rebocho nie wiem sama co tu napisać, nie wiem co wyszczególnić. 4. Karlstroem zaliczył świetny występ. Był bardzo aktywny, zaliczył mnóstwo dobrych podań, do tego dołożył bramkę. 5 Natomiast od gry Kvekve bolały mnie zęby. W pierwszej połowie nie było źle, ale uważam, że druga była w jego wykonaniu katastrofalna. Co dostał piłkę to stracił, co podał to do przeciwnika. I dlatego dostaję ode mnie ocenę 2. Ba Loua biegał i robił wiatr, ale nic nie wychodziło. Wszystko psuł. Oddał tak naprawdę jeden dobry strzał. W drugiej odsłonie grał już troszkę lepiej. Jest jedna rzecz, która różni to od Kvekve. Ba Loua jest bardzo zaangażowany w mecz. I za to zaangażowanie, może trochę na wyrost daję mu 2/3. Amaral potrzebował chwili, aby się rozkręcić, ale później zaliczył świetny występ. 5. Kamiński był dosyć niewidoczny. 3. Ishak parę razy mnie zdenerwował, ale niech ma to 5. Douglas wszedł i od razu poprawiła się jakość wykonania naszych rożnych. 3/4. Michał Skóraś wszedł, robił wiatr, ale nic z tego nie wychodziło. 3. Kędziora mnie nie oczarował. Pereira był bardziej ofensywny. 3. Kownacki biegał i tak dalej, ale też nic z tego nie wynikało 3. Marchwiński był drewniany, ale się starał i oddał mocny strzał. Szkoda, że prosto w bramkarza. 3, ale wejście nie najgorsze.”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Pyry z gzikiem: Nienormalny sezon

„Zwycięstwo ze Stalą było bardzo ważne i cieszę się, że wygraliśmy ten mecz, tym bardziej, że jako pierwsi straciliśmy w nim bramkę. Bardzo szkoda tej straconej bramki, bo podanie nie powinno było trafić do Steczyka, a sam strzelec bramki oddać strzał. Trzeba było niestety odrabiać straty, ale na szczęście drużynie szybko udało się doprowadzić do remisu i jeszcze w pierwszej połowie wyjść na prowadzenie, by w drugiej je podwyższyć. Udało się przeprowadzić remontadę i odnieść cenne zwycięstwo, które cieszy tym bardziej, że musieliśmy w nim odrabiać straty i kulała w nim skuteczność. Cieszy też fakt, że jeśli się nie mylę, to na 11 meczów w tym sezonie, gdy traciliśmy jako pierwsi bramkę, nie przegraliśmy w niedzielę już 7 takiego meczu. Patrząc na poprzednie lata i sezony to jest pod tym względem przepaść, oczywiście na plus, ponieważ widać w tej kwestii dużą poprawę. Oby tak dalej.
Co do finału Pucharu Polski to wszystko rozstrzygnie się na boisku. Szanse są raczej wyrównane i tak moim skromnym zdaniem wygra ten, kto popełni mniej błędów i będzie skuteczniejszy. Właśnie nasza skuteczność i wyniki w ostatnich meczach z Rakowem mogą martwić, ale mecz meczowi nie równy i 2 maja zobaczymy, kto sięgnie po Puchar Polski. Byłoby fajnie, gdyby to był Lech, ale niestety możemy też przegrać i skończy się jak czterech poprzednich finałach. Ale to czas pokaże. Byle tylko obyło się bez karnych, bo jak człowiek sobie przypomni karne z Lechią sprzed 2 lat, to nie chciałby widzieć powtórki z rozrywki, jednak karne to loteria.

Tak na koniec w kwestii pieniędzy dla Lecha z Ligi Europy. Klub dostał mniej pieniędzy niż mogliśmy się spodziewać, ale i tak bardzo się opłaciło i nadal opłaca awansować do fazy grupowej europejskich pucharów. Szkolić młodzież i później ją sprzedawać z zyskiem również, ale czemu by nie złapać nie dwie, a trzy sroki za jeden ogon? Awansować co sezon do fazy grupowej europejskich pucharów, szkolić i sprzedawać z zyskiem młodzież i jeszcze wygrywać co najmniej jedno trofeum na krajowym podwórku, a najlepiej dwa. Wtedy wszyscy mogliby być zadowoleni – piłkarze i trener mogą się sprawdzić na tle innych drużyn i piłkarzy z Europy, klub zarabia nie małe pieniądze, a kibice mogą się cieszyć z sukcesów i trofeów. To by było piękne.”

Autor wpisu: Piknik do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Sta 3:1

„Gratulacje dla Lecha za kolejne zwycięstwo w sezonie. Co do Rakowa to nie jest jeszcze czas aby już koronować ten zespół na mistrza. Oczywiście w tym wyścigu po majstra to teraz oni mają minimalną przewagę. Natomiast Piknik liczy na tą legendarną nie przewidywalność tej naszej ligi i wcale się nie zdziwię jeśli jednak medaliki pogubią gdzieś punkty. Ale dosyć pisania o drużynie, która póki co w swojej historii nie zdobyła chociażby jednego mistrzostwa. Lech wygrywa, całkowicie dominuje przeciwnika. Mam takie wrażenie, że gdyby Kolejorz musiał zdobyć 6 bramek słabiutkiemu Górnikowi to by to zrobił. Drużyna z Łęcznej powinna wrócić na swoje miejsce, czyli do pierwszej ligi ponieważ sportowo właśnie tam może się odnajdzie. Osobnym tematem jest gra Ba Loui, facet się stara, biega jest widoczny, ale widać, że to nie jest szczyt jego formy. Czegoś brakuje temu zawodnikowi aby w pełni rozwinąć skrzydła w Lechu. Zawodnik chciał się koniecznie wpisać na listę strzelców, ale zawsze czegoś zabrakło. Trudno ocenić grę Kolejorza na tle tak słabego rywala. Lech zupełnie zdominował przeciwnika, jak Piknik koniecznie chciałby się do czegoś przyczepić to mógłby stwierdzić, że znowu nasi nie rozegrali dwóch równych połów. Ale to byłaby już forma czepiania się, ponieważ wydaje się, że Lech świadomie zwolnił trochę grę w drugiej połowie, całkowicie kontrolując wydarzenia na boisku. I szkoda tych wszystkich ładnych akcji w których zawodnicy Lecha po ładnych akcjach strzelają nad bramką przeciwnika. (Trend z drugiej odsłony meczu). Panowie Skóraś, Kownacki pracujcie więcej nad finalizacją akcji bo ten mecz wcale się nie musiał skończyć wynikiem 3-0. Tyle Piknikowych przemyśleń…”

Autor wpisu: Grossadmiral do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu ze Stalą

„Zadanie wykonane i to najważniejsze! Brawa za szybką odpowiedź po stracie bramki z 4 liter minus za stojanowa od 60 minuty trochę się koncentracja rozwiała z wiatrem. Piłkarz meczu no chyba jednak Skóraś dobrze wyglądał akcje bramkowe miał zabrakło trochę drugi do wyróżnienia Amaral no i Tiba ładnie. Rebocho raz fantastycznie raz trochę zagubiony i można lubić Douglasa i go żałować, że nie gra no ale Pedro dużo lepiej wygląda co zrobić. Kamiński kolejny mecz pod formą nie wygląda dobrze fizycznie nie wie specjalnie co zrobić a i dynamika jakoś się ulotniła nie wspominając, że pojawiły się techniczne błędy dzisiaj których wcześniej nie miewał. Fajnie, że Ishak strzelił troche powalczył, ale też nie jest w gazie jakiś taki wolniejszy nie czuł gry. Kędziora też jakiś taki pogubiony myślę, że 3/4 forum jakby go nie znało to by jechało po scoutingu, że ogóra wzięli. Rozgrzeszam go, bo każdy wie w jakiej był sytuacji, ale spodziewałem się więcej po nim. No nic trzymamy kciuki za Łęczną i niech się medaliki martwią :)”

Autor wpisu: krys_pl do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu ze Stalą

„Dużo tu o Miliciu i nieuznanej bramce dla Stali. Nawet gdzieś przeczytałem, że dać się przepchnąć w polu karnym to takiemu Miliciowi nie przystoi… Otóż: po pierwsze primo – faul był OCZYWISTY i ta bramka nie powinna być uznana od razu, a nie po konsultacjach z VARem. Zawodnik atakujący odpycha tuż przed strzałem zawodnika który MOŻE mu realnie uniemożliwić oddanie strzału. Tu nie ma dyskucji: faul i to nie „miękki” tylko oczywisty. Że Milić „coś” do tego dodał – jego prawo. Jakie byłoby ujadanie gdyby się nie przewrócił a sędzia zaliczyłby gola! MUSIAŁ się przewrócić i tyle. Utrzymanie się na nogach oczywiście było możliwe bo Zawada faulował naprawdę bardzo sprytnie – nie włożył w to całej siły tylko tyle aby uniemożliwić Miliciowi wyskok. Reszta była formalnością. I teraz po drugie primo: pisanie, że Milić dał się przepchnąć i że to niedopuszczalne… No na całe szczęście Milić w lot się połapał i padł jak rażony piorunem… Inaczej znów mielibyśmy faul i stratę gola po tym faulu, bo Lechita honorowo nie przycwaniaczył jak nie przymierzając legionista czy inna lechicka sfołocz. Dzięki temu Stefański i VARowcy musieli się tym zająć. Inaczej uznaliby gola i tyle. Brakuje mi czasami u naszych kopaczy tej odrobiny cwaniactwa. Właśnie takiej jaką dzisiaj zaprezentował Milić. Na przykłąd Skóraś na samym początku: z naszej prawej strony biegł z piłką. Wyciął go (chyba) Getinger ale Michał pozbierał się i biegł dalej. No to Getinger wyciął go po raz drugi… Sędzia gwizdnął. Michał podciągnął getry, wstał i poszedł w pole karne… Taki legionista „umierałby” przy linii z 5 min sugerując jaką to krzywdę mu zrobiono i „pracując” na żółtko dla Getingera jeżeli nie od razu to na pewno przy następnym faulu. I jeszcze odnośnie „miękkich” fauli w polu karnym: sytuacja Amaral-Matras z pierwszej połowy – to jest właśnie miękki faul. I choć jestem przeciwny dyktowaniu karnych za coś takiego, to jestem też przekonany, że sędzia Stefański nie zawahał by się gdyby taka sytuacja zdarzyła się w naszym polu karnym.”

Autor wpisu: Sp do newsa: Śmietnik Kibica

„Szkoda, że w naszym meczu musiał popełnić błąd by dopiero teraz wyciągnąć nauczkę, se warto sprawdzać sytuację, nawet jak już jest po czasie w meczu. Nie mógł tego błędu zrobić w mniej istotnym meczu tylko akurat w naszym. Wawrzyniak dzisiaj poruszył ciekawą kwestię w GOLu. Że sędzia Var z naszego meczu ze Stalą w sobotę o godzinie 20 był głównym w Gdańsku. Przecież to patologia, 2 godziny biegania, potem podróż z Gdańska do Poznania krótki sen i ma być sędzia var. Mamy mało sędziów na ekstraklasowym poziomie, a jeszcze naszych po Europie wysyłają. Po naszym meczu z kurewką w tym samym magazynie był jakiś były sędzia czy były przewodniczący i mówił, że poprzednicy bardzo zamknęli się na daną grupę i tylko ich promowali, a o innych zapomnieli. Taki Sylwestrzak rocznik 92 i jest pchany na siłę, ale ludzie kochani, że Mariusz Złotek pójdzie na emeryturę bo swoje lata ma to zwykły kibic wiedział. A w związku nikogo nie przygotowali by wszedł w jego miejsce do tego jeszcze doszła obsługa var i brakuje ludzi.”

Autor wpisu: Jacek_komentuje do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu ze Stalą

„Lech w tym meczu miał dwa oblicza. Między 10 a 50 minutą grał jak na przyszłego mistrza przystało :). Pełna kontrola, dominacja, jakość, luz i trzy kasty. Ale do 10 minuty i w pewnym stopniu również po strzeleniu trzeciej bramki było zdecydowanie za dużo chaosu, biegania bez mapy, odpuszczania itd.

Plusy: fajny mecz Tiby – po jego zejściu Kolejorz wyglądał zdecydowanie gorzej. Nieco lepiej wygląda Ba Loua – rusza do pressingu, walczy, a jego drybling i szybkość jak wypuścił Skórasia do pierwszej poprzeczki robi wrażenie. Skóraś też nieźle, choć przynajmniej jedną z poprzeczek powinien był zamienić na bramkę. Fajnie gra też Milić, dwa otwierające podania z przodu jak rasowy kreatywny pomocnik. Na jego ocenę (jak i całej defensywy) cień kładzie stracona bramka i druga – nieuznana, dla Stali. Dać się przepchnąć w polu karnym gościowi o jego warunkach fizycznych jednak nie uchodzi. Nieuznanie bramki w tej sytuacji takie miękkie. Gdyby było 3:2 nie miałbym pretensji. Mimo wszystko całość występu Antonio na wyraźny plus.

Małe plusy również dla Amarala, Rebocho, Pereiry, Murasia, Satki i Ishaka. Słabiej oceniam bramkarza (nie ruszył się przy żadnej z dwóch piłek wpadających do sieci), Kamińskiego, Kvekve i Kędziorę.

Niska ocena za ten mecz dla Skorży:
– wejście w mecz dramat
– cofnięcie po trzeciej bramce niepotrzebne, już w tym sezonie ćwiczyliśmy, że 3:1 to niebezpieczny wynik
– zła zmiana Kędziory za Pereirę. Dziś Tomek słaby występ, a Pereira grał nieźle. A przecież spodziewam się Kędziory od 1 minuty w finale PP (choć wolałbym Joela, ale obstawiam wariant bardziej defensywny), więc mógłby odpocząć.
– niepotrzebne wejście Kownasia, który wykartkował się na najtrudniejszy mecz końcówki sezonu w Gliwicach. Już lepiej było wpuścić Marchwińskiego.
– Jeśli Tiba nie miał już sił to ok (ostatnio grał mniej), ale może warto było go zostawić do końca – w końcu w finale PP wyjdziemy zapewne w duecie Karlstrom-Muraś (jw – nie piszę, że to dobrze, tylko przewiduję ruchy trenera).

Wynik się zgadza, styl tylko przez około połowę meczu. Dobrze, że przeciwnik nie najlepszy i dobra praca na 50% wystarczyła. Teraz trzymamy kciuki za Łęczną, choć trudno uwierzyć we wpadkę Rakowa akurat z tym przeciwnikiem. No a potem już przygotowania do 2 maja…

#MajsterNaStulecie”

Autor wpisu: Mazdamundi do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Górnik Ł. 3:0

„Dużo się ostatnio mówi o mentalności w kontekście walki o mistrzostwo.
Ten wygra bo ma mentalność, ten nie bo nie ma, jeden ma problem mentalny, a inny ma mocny mental, ktoś dowiezie mistrzostwo na mentalu (?) …
Czy to magiczne słowo nie staje się tanią wymówką wobec naszych ostatnich braków sukcesów?
Czy na pewno mentalność była w ostatnich latach i jest obecnie naszym największym problemem?
Przykładowo sezon 17/18 z legendarną „autostradą do mistrzostwa”. Patrzę sobie kto grał wtedy w tym naszym dream-teamie. Tacy piłkarze jak Vuja, Janicki, Radut, Gajos, Majewski, Tomasik, Situm, Barkroth. Masa przeciętności, wielu z nich nigdy nie prezentowało poziomu wymaganego do drużyny myślącej o mistrzostwie, kilku było pod formą, kilku wypalonych. Według mnie to wtedy nie miało prawa się dobrze skończyć i mental był najmniejszym problemem tamtych kopaczy. Teraz oczywiście skład mamy o wiele lepszy, jeśli chodzi o umiejętności. Dużo jakości w defensywie, reprezentanci Szwecji i Gruzji w środku pola, czołowy piłkarz ligi pod względem umiejętności, ale i liczb na 10, bardzo dobry napastnik, będący prawdziwym liderem zespołu i jeszcze kilku zawodników wyróżniających się na tle ligi. Niemal każdy przeciwnik w tym sezonie jest przez obecnego Lecha, który wielokrotnie notował ponad 20 oddanych strzałów na mecz, niemiłosiernie tłamszony. Niestety nie zawsze przekłada się to na wynik. I tu moje kolejne pytanie. Czy jeśli taktycznie jesteśmy w stanie usiąść na rywala, utrzymywać go od własnej bramki, agresywnie odbierać piłkę po stracie, stwarzać masę sytuacji to gdzie tu jest problem braku mentalności?
Problemem jest tutaj skuteczność, wielokrotnie wręcz żenująca i to od m.in. tego, że Baluś nie dokręcił w Białymstoku, Kamiński uprzedzając Strączka uderzył głową w poprzeczkę w Mielcu, Milić na początku meczu w Gdańsku po rzucie różnym z kilku metrów nie trafił na niemal pustą bramkę, Amaral z kilku metrów przeniósł piłkę na 3:2 w Częstochowie nad poprzeczką, obijaliśmy Gostomskiego w Łęcznej i jeszcze wielu innych szans zależało w jakim miejscu mogliśmy się znaleźć, a w jakim jesteśmy.
\Mentalnie problem może też był, ale chyba tylko w obu meczach w Krakowie, gdzie z Pasami zespół za bardzo się cofnął pod koniec meczu, a z milicyjnymi nie był w stanie skutecznie przeciwstawić się agresywnemu, gryzacemu trawę rywalowi. Obecny Lech wielokrotnie w tym sezonie pokazywał silny mental. 4 z kolei wygrane mecze na początku sezonu. Wywalczony remis w osłabieniu z Pogonią w Poznaniu, gdzie gdyby Marchwiński na koniec meczu umiał opanować piłkę, to mogło być jeszcze lepiej. Rozbicie drugiego w tamtym momencie Śląska u siebie, gdzie wielu po porażce tydzień wcześniej w Białymstoku myślało, że zaraz zespół się posypie, a przypomnę – to był mecz o lidera, w co dzisiaj ciężko uwierzyć. Zwycięstwo w Warszawie, gdzie w razie braku sukcesu stracilibyśmy lidera. Przełamanie przeklętego od kilku lat Zagłębia. Dwa razy odwróciliśmy wynik z Zabrzanami. Wygraliśmy na cholernie ciężkim terenie w Szczecinie, czego nikt przed nami nie osiągnął. Zdobyliśmy Płock, pomimo że rywal prezentował we wcześniejszych meczach wysoka formę. Ta drużyna MA mental! Jedyne czego nie ma na mistrzowskim poziomie to skuteczność, umiejętność prawidłowego ułożenia nogi czy głowy przy strzale. Bo świetnych okazji, które sobie kreowalismy było multum. Taktycznie wbrew temu co niektórzy piszą o Skorży było zatem w porządku. Tylko i aż trzeba poprawić skuteczność, a nie mentalność, co było nawet wczoraj widoczne w drugiej połowie – dużo okazji, fatalna skuteczność. A zatem piłkarze niech poprawią skuteczność, a kibice swoją mentalność, bo chyba my a nie zawodnicy mamy z nią obecnie większy problem. Ja nadal wierzę, choć wiem, że będzie ciężko.

#NSNP
#MajsterNaStulcecie

PS Element komiczny. Dziś w Szczecinie obchodzą 74 lata istnienia Pogoni. W związku z tym oberredaktor Trzepacz wstawił na stronę fanowską tekst „74 lata pięknej historii…”. Po wczorajszym meczu tytuł ten odbierany jest przez resztę trzepaczy jako jawna prowokacja :)”

Autor wpisu: Mirco do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Górnik Ł. 3:0

„Lech wygrał i super! Zawsze jest minimalny poziom zwątpienia, czy znowu nie stracą nasi gdzieś punktów, ale kapitalnie weszli w mecz i zasłużenie wygrali z Górnikiem z Łęcznej. Wiem, że nawet na naszym forum pojawiło się sporo głosów, że na Majstra nie mamy szans bo medaliki wygrały ze śledziami w Szczecinie… trzeba uczciwie przyznać, że Raków jest godnym rywalem do wyścigu o MP. Jednak mam przeczucie, że mistrzem nie zostanie. Dlaczego? My jako Kibole LECHA skupiamy się na swojej drużynie i super, jest sporo tutaj takich, którzy oglądają też mecze innych rywali i świetnie czytają ich grę. Ja do nich nie należę – po prostu szkoda mi czasu na oglądanie innych drużyn, czasami wystarczą jakieś skróty i tyle. Co do samego Rakowa oprócz ostatnich zwycięstw mieli dwa remisy u siebie – odpowiednio z kiepskimi i tęczową ekipą ze stolicy. Dlaczego więc w najbliższą niedzielę nie mieliby stracić punktów choćby z Górnikiem z Łęcznej? Przecież oni walczą o utrzymanie. Dobra ktoś powie, że to cienka ekipa, bo myśmy ich zlali. Jednak wszyscy wiemy, że w naszej Ekstraklapie nie takie numery były grane. Powtórzę jeszcze raz nasze zwycięstwo wczorajsze było w pełni zasłużone, ale górnik „wysypał się” dlatego, że Amaral ich trafił już w 4 minucie… W meczu z Rakowem mogą zagrać konkretniej z tyłu – np. ich trener może nie wystawić na środku obrony tego Gersona, którego nasi regularnie objeżdżali jak dzieciaka. Dodatkowo może dzień konia będzie miał Śpiączka i trafi w Częstochowie, powodując naszą radochę.

Z drugiej strony należy też powiedzieć sobie szczerze, jeśli na finiszu przegramy bój o Majstra, to nie przez sędziego nie widzącego ręki w polu karnym w naszym meczu z ległą, ale przez nas spieprzony mecz z Rakowem właśnie. Gdybyśmy ich zgodnie z planem na Bułgarskiej pokonali, to dziś mielibyśmy przewagę nad nimi co najmniej 3 punktów i śmieli się z ich zwycięstwa w Szczecinie. Nie ma co się łamać – ważne, żebyśmy my wygrywali i wtedy zdobędziemy Majstra. Aaa 2 musimy medaliki po prostu rozjechać w finale i zacznie się u nich nerwowo robić w szatni…”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <