Top 10 (14-20.07)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.



Autor wpisu: Piknik do newsa: Lech Poznań kontra Dinamo Batumi

„Ja uważam, że przygoda pucharowa Lecha nadal trwa. Chociaż tak wysoka porażka z Azerami to niestety jednak blamaż Kolejorza. Natomiast Liga Konferencji nazywana jest różnie: puchar pocieszenia, puchar ogórków itp. Jednak prawda jest taka, że pieniądze w tych rozgrywkach są prawie takie same jak w Lidze Europy, a czy występują tam same ogórki? No nie ….
AS Roma, Feyenoord, Partizan Belgrad, Slavia Praga, FC Basel to raczej nie są ogórki. Zespół musi wstać z kolan po tym nokaucie w Baku. Trzeba wygrać mecz ze słabiutką Stalą i później w dwumeczu ograć Dinamo Batumi. Co do zarządu nawiązując do słów Tadeo jeszcze długo tym panom nie będę ufał, ponieważ jedna jaskółka w postaci mistrzostwa wiosny jeszcze nie czyni. Oczywiście odejście trenera Skorży tą są sprawy losowe i trzeba uszanować decyzje pana Macieja. Natomiast włodarze wracają do swoich starych przyzwyczajeń. Zarobili miliony na zdobyciu majstra i sprzedaży Kamińskiego. Także mogliby wydać coś ekstra na wzmocnienia. Skauting też leży wiadomo z jednej strony nie skreśla się zawodnika po jednym meczu, ale to był naprawdę tragiczny występ Artura Rudko. I słowo tragiczny jest tutaj łagodnym określenie biorąc pod uwagę, że pewnie był to jeden z ważniejszych spotkań w tym sezonie. Czy naprawdę mając taki budżet nie można było wykupić jakiegoś dobrego sprawdzonego golkipera. Gdzie jest napastnik, który realnie będzie rywalizował z Ishakiem? Czy w końcu sprowadzicie środkowego obrońcę? Co zrobicie z wiecznym talentem w postaci Filipa Marchwińskiego, albo go sprzedajcie, albo dajcie na wypożyczenie niech łapie swoje minuty. Czy naprawdę Kownacki lub Damian Kądziora to zawodnicy na których nas nie stać? Ja wiem łatwo się pisze piknikowi i doradza kiedy w grę nie wchodzą twoje pieniądze, ale panie Piotrze może raz warto podjąć takie ryzyko i wyjść z tej strefy przeciętności.”

Autor wpisu: olos777 do newsa: Śmietnik Kibica

„Tak sobie dzisiaj kminiłem co by było gdyby. Wiem, że to tylko fantastyka, ale zawsze trzeba mieć marzenia…..
Co gdyby właściciel Lecha był „normalnym” zakochanym w sporcie kibicem, do tego kibicem Lecha Poznań, a nie zakochanym w pieniądzach, oglądającym osiem razy każdą złotówkę, czy ojro patologicznym kłamcą. Człowiekiem z charyzmą i determinacją. Kimś dla którego rozwój klubu i jego stopniowy awans w europejskiej hierarchi jest sprawą nadrzędną. Wiadomo, że zysk jest ważny ,ale dążenie do niego za wszelką cenę może okazać się zły, jak w przypadku naszego klubu. W naszym klubie zysk jest celem samym w sobie. Nie awans sportowy, nie zadowolenie ogromnej liczby sympatyków, nie spełnieniem ambitnych założeń ambitnego właściciela. Zysk i zielona tabelka są ponad wszystkim, nawet za cenę sukcesów sportowych. Sukces w naszym przypadku jest zawsze wynikiem wpadki kogoś innego (Wisła, Legia, Raków)zrządzeniem losu, takim odpadkiem a nie długo wypracowaną strategią i długofalową polityką właściciela. Co do właściciela można by rozpisywać się godzinami i robić doktoraty. Przez te ładnych parę lat wyłania się obraz człowieka oderwanego od rzeczywistości, człowieka zakompleksionego, chociaż wykształconego na „zachodzie” i obytego na salonach. Człowieka, który „nigdy się nie podda” a który mógłby to zrobić dla dobra naszego klubu. Człowieka, który ulega podszeptom różnych cwaniaczków i „kolesi” z grona swoich pracowników, którzy mają na myśli swój zysk i swoje dobro a nie dobro Lecha Poznań. Piotrek sam mota się we własnych koncepcjach, nie trzyma się jasno naznaczonej drogi i dąży do niej za wszelką cenę. Znaczy się jest taki cel o którym pisałem wyżej-zysk i pieniądze. Co rusz zmiana pomysłu-gramy młodymi, gramy doświadczonymi, gramy tylko zaciągiem, samymi polakami, bez polaków itd, itd. Przecież nie trzeba wymyślać koła na nowo. Trzeba dobrać odpowiednich ludzi i dać im działać. Przedstawić określony cel i dążyć do niego. Małymi krokami. Nie da się zbudować wszystkiego od razu. A co mamy? Co roku zgliszcza zespołu z minionego sezonu co dwa-trzy lata zmiana koncepcji. Budowanie drużyny od nowa. Targowanie się o przysłowiowe 5 zł za piłkarza, który daje nadzieję na podniesienie jakości w zespole i w perspektywie czasu da nam również zysk finansowy(awans w pucharach, podniesienie wartości zawodnika). Piotrek myśli, że jak jesteśmy Lechem Poznań to już wszystkie drużyny klękają przed nim i sami proszą o oddanie nam najlepszych graczy.

-Dzień dobry, chcieliśmy waszego piłkarza-Damiana Kądziora…
-Witamy jaśnie pana Phiotra, ależ oczywiście, proszę, zapraszam……To ile by był pan zapłacić za naszego najlepszego piłkarza? YYYYYYY co ja mówię! Łaskaw zapłacić…
-yyyyy sądzę, że może być za darmo….wie pan…. my jesteśmy Lech Poznań…..
-aaaaaa no tak, głupi JA .Proszę, zapraszam, całuję rączki jaśnie panicza. A może weźmiecie jeszcze Placha? Naszego bramkarza?
-Nie wydaję mnie się by był lepszy od naszego darmowego golkipera z plaży!
-AAA no tak. Wy jesteście Lech….Wiecie lepiej. Głupi JA.

Rutkowscy w Lechu są od bodaj 16 lat.16 lat i chciało by się powiedzieć, że jest to pasmo nieustających sukcesów, wielkich wzlotów, zagoszczenia na stałe w śród znanych europejskich zespołów ze średniej półki. A mamy pasmo upokorzeń, śmiania się nam w twarz, roztaczania wizji jacy MY już teraz, za chwilę będziemy wielcy, jak to odjedziemy tej śmiesznej lidze na lata świetlne i „gablota” będzie się uginać pod ilością trofeów. Że już wstaliśmy z kolan i wiemy co robić i jak to robić, że jesteśmy zieloną wyspą i każdy nam zazdrości-czegoś wam to nie przypomina? Analogii jest duuuuużo (taki pajacyk, notoryczny kłamca z długim nosem w okularach). Dla Piotrusia jesteśmy my, kibice, zbędnym balastem, który wiecznie coś wymaga, wiecznie krytykuje i czegoś chce-
-„Mistrzostwo? A co to jest? Komu to potrzebne?- cytując klasyka, a raczej klasyczkę :)
A miało być tak pięknie! Kwiaty, wywiady, autografy. Goździk, rąsia-buźka….
I co się stało, że się zesrało? No właśnie. Co się stało paniczu Rutkowski?
Wystarczyło tylko i aż mieć głowę na karku, nie wymyślać kwadratowych kół, nie słuchać podszeptów, nie nastawiać się na tabelkę. Wystarczyło dać to wszystko
w ręce specjalistów, ludzi co znają się w temacie. To nie korpo, tutaj nie da się obliczyć i przewidzieć pewnych zagrożeń. Nie można zakładać, że ściągając tabun Ukraińców i płacąc im 14zł/h nagle produkcja wzrośnie. Można pewne rzeczy minimalizować i przewidzieć, że sprzedając latem najlepszego skrzydłowego musimy mieć już w zimie jego następcę, który nie będzie gorszy, a nie liczyć, że gość za czapkę gruszek, który kopał się w czoło gdzieś na peryferiach będzie zbawcą tego klubu. Przecież nie mamy nawet zastępcy dla naszego środkowego obrońcy.
Gdyby tu był człowiek zakochany w piłce i klubie. Gdyby był jasny i określony plan, gdyby wyciągano wnioski, gdyby otaczano się ludźmi znającymi się na swojej robocie…..gdyby babcia miała wąsy…..
Trzeba mieć nadzieję, trzeba żyć nadzieją, że może w końcu Piotruś pan da już za wygraną lub co mało realne – zmądrzeje……A tak… A tak dzisiaj gramy z potężną Stalą Mielec, bez nominalnego środkowego obrońcy, bez wzmocnień w zespole, bez nadziei na lepsze jutro tylko z poczuciem kolejnej szmaty na twarzy, z humorem jak pogodą za oknem………….
Należy mieć marzenia bracia po szalu…Osobiście co do naszego kochanego Lecha JA jestem z nich rokrocznie odzierany i te nadzieje gasną….”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Stal 0:2

„Niestety ale zespół nie ma żadnej wizji w ofensywie. O pierwszej połowie nie napiszę nic. Ale w drugiej jedynym pomysłem było zamknęcie Stali w zamek i modlenie się że Pereira celnie wrzuci. Wydawałoby się, że na boisku było wielu kreatywnych piłkarzy a my męczymy ten sam wariant. Gdzie jakieś podanie prostopadłe po ziemi. Gdzie gra kombinacyjna na jeden kontakt. Po co ten Brom robi zajęcia „gramy tylko po ziemi” jak potem naszym jedynym planem jest wrzutka na Ishaka a nóż się uda. Przecież to nie ma żadnego sensu. Żadnego jak to co robi zarząd z tym klubem. Zatrudnili faceta, który miał nadzieję, że jak na zachodzie zarząd wie co robi i będzie mógł się skupić na swojej pracy. Niestety my mamy swój klimat. Jedyny i wyjątkowy… Tu trener musi zarządowi mówić co ma robić w kwestiach piłkarskich bo inaczej pikujemy w ziemię z zawrotną prędkością. Brom przygotował się na standardy europejskie a dostał piłkarzy którzy grają do tyłu i po obwodzie. Męczą się piłką. Szybkość rozgrywania naszych akcji woła o pomstę do nieba. Jak widać na przykładzie Stali lepiej raz zagrać szybko niż przez 45 min męczyć bułę. Pomyślcie, że gdzieś tam siedzi Skorża przed telewizorem i patrzy na to z politowaniem. Coście zrobili z naszym klubem…”

Autor wpisu: Skorzewianin do newsa: Grupa Lecha przed poniedziałkowym losowaniem

„Stało się to, czego się bardzo obawiałem, że ten zespół nie da rady. Trzeba to sobie wprost powiedzieć, że kadra Lecha jest dużo słabsza od kadry chociażby takiej Pogoni już nie mówiąc a Rakowie. Ponadto z Rakowa NIKT z pierwszego składu nie odszedł, a my musimy grać bez skrzydeł i kontuzjowanym Murawskim bo nie ma kto grać. Z urazem zmaga się już Antek Milic. Zaraz kontuzje złapie Ishak jak znam życie. I tutaj nie będzie miał kto grać. Podsumujmy:
W bramce cypryjski parodysta czyt. turysta
Na środku obrony młody ze Słowakiem, który jest już myślami w innym klubie.
Na bokach obrony Rebocho, który chyba właśnie złapał kontuzje bo wszedł za niego Douglas, a Szkot z kolei to co odwalił przy drugiej bramce to majstersztyk.
Pereira wydaje się być jedynym zawodnikiem w formie, aczkolwiek dzisiaj mu koledzy nie pomagali.
W środku kontuzjowany Murawski. Kvekve, który jest dobry, ale na maks. 60 minut, a najlepiej to wpuszczać go w 60/75. No i Karlstrom bez formy i zagubiony niczym za Żurawia. A na koniec zostaje portugalski maestro i drugi Deco, ale z dwoma asystami na sezon grając na pozycji 8/10, no cóż. Myślę, że dużo o nim mówi fakt o Porto, które odpuściło go całkowicie i puściło go do nas za paczkę fajek.
Skrzydła to Skóraś, który jest dobrym super zmiennikiem, a nie realnym graczem pierwszego składu. Velde- po prostu taki Keita z 2015. Kontuzjowany Ba Lua. Gruzin ściągnięty po okresie przygotowawczym z tylko jedną kiwką do lewej nogi bo prawej nie posiada.
Amaral jest kompletnie bez formy i coraz częściej, jak to by powiedział Kowal, „kłóci się z piłką”.
Napadzior Ishak, prawdziwy kapitan, po którym widać było chęć walki dzisiaj. Niestety samemu meczu nie wygra, tym bardziej, że w ataku nikt mu nie pomaga. Zmiennikiem Szweda jest młody, całkiem niezły zawodnik, ale nie nadający się do pierwszej jedenastki, a w mojej opinii powinien być w Lechu trzecim napastnikiem zaraz po Ishaku i transferze, którego nie ma, np Kownacki.

Ten skład jest po prostu c*ujowy. Co tu dużo mówić holenderski Jasiu z gówna nic nie stworzy, tylko pytanie ile jest winy trenera w obniżce formy naszych zawodników… Ten zespół miał za zadanie awansować z palcem w nosie do LK, realnie do LE, a o LM powalczyć. W lidze mistrz miał być obroniony, a puchar zdobyty. Myślę, że Gruzini tylko zacierają rączki po dobrym dwumeczu ze Słowakami.”

Autor wpisu: J5 do newsa: Plusy i minusy: Lech – Stal 0:2

„Moim zdaniem największym minusem jest trener, który nie ma pomysłu na tą drużynę. Brom zaprowadził chaos, dezorganizację, a taktyka u niego jest na poziomie futbolu podwórkowego. Ta gra zespołu przypomina czasy późnego Bakero, późnego Rumaka, późnego Djurdjevicia bądź późnego Żurawia. Najgorsze jest porównanie Broma do Skorży. Pan Trener Skorża zastał Lecha rozbitego w każdej formacji, zastał zrezygnowanych piłkarzy i jego pierwsze mecze wyglądały słabo. Ale wystarczyło jedno przygotowanie do sezonu aby z tego starego Lecha stworzyć mistrzowską drużynę. Brom zastał Lecha- mistrza Polski, większość piłkarzy z tego składu została, miał duży komfort pracy. Natomiast on w ciągu miesiąca dokonał rzeczy niemożliwej: cofnął w czasie drużynę o rok!!! Niestety, Lech wygląda jak przed Skorżą, i strach pomyśleć co będzie dalej. Zamiast cieszyć się z gry w Europie ja czekam aby Lech odpadł z Dinamo Batumi aby ratować ligę. Najgorsze jest to że nie wiem co Lech będzie ratować w tej lidze. Czy bronić tytułu, czy walczyć o puchary aby podwyższyć współczynnik, czy może ratować Lecha przed degradacją tak jak ratowano Legię w ubiegłym sezonie. Dziś zastanawiam się jak długo Brom tu będzie pracować. Stawiam że do pierwszej przerwy na kadrę. Trzeba będzie znowu sięgnąć po pana Macieja, który mam nadzieję, zdoła uporządkować swoje sprawy.”

Autor wpisu: Mirco do newsa: Przed meczem: Lech – Dinamo

„Przykro bardzo, ale po laniu jakie sprawił nam Karabach nastroje wśród Wiary „siadły” w ogóle się nie dziwię. Dostać 5 bramek to wstyd. Jednak szukać przyczyn należy powiedzieć sobie jasno, że Mistrzowie Azerbejżdżanu pokonali nas dlatego, że mieli (i mają) lepszych jakościowo zawodników. Nam przynajmniej dwie ze straconych bramek zapewnił nasz bramkarz. Wszyscy doskonale na tym forum od lat wzywali, aby w końcu naszej bramki bronił jakiś „kozak”. Najwyraźniej Rudko takim nie jest, o czym wielu na tym forum pisało – jeszcze przed finalizacją transferu… Pytanie dlaczego np. na tej pozycji mamy problem, czy nasze mityczne kolegium transferowe nie umie porządnego bramkarza znaleźć? Podejrzewam, że potrafi. Więc gdzie pies pogrzebany? Z jednej strony, z pewnością chodzi o kasę, a raczej o to że nikt porządnej kasy nie chce wydać na klasowego golkipera, z drugiej strony nazwa LECH dla jakiegoś obiecującego młodego bramkarza (zagranicznego) nie powoduje jakiś emocji. Wiadomo, z czego to wynika – od lat nie robimy wyników w Europie, więc w końcu czas to zmienić! Marzy nam się Liga Mistrzów – mi też! Jednak z taką kadrą możemy o LM pomarzyć – najpierw pewnie ze 2-3 lata musimy regularnie pograć przynajmniej w fazie grupowej tej nowej Ligi Konferencji. Optymalnie byłoby wygrać sporo meczów i w końcu postarać się o lepszy współczynnik – wtedy i losowanie będzie „łaskawsze” dla nas. Oczywiście do pucharów musielibyśmy się meldować z poziomu Mistrza Polski…. Zatem wracając do meczu z Dinamem, po prostu zawodnicy powinni zacząć zapier…, a nie tłumaczyć się, że jakaś taka czy nie inna ekipa pokonała kilka innych drużyn z ekstraklapy… Z Karabachem pierwszy mecz był w miarę ok. Podobnie jak pierwszych 10 minut meczu rewanżowego, a potem była amatorka. O meczu ze Stalą, aż szkoda gadać, bo tam nawet przez dwie minuty nie było porządnej gry… Często bywa tak, że zagraniczni zawodnicy Kolejorza „spinają się” na mecze w europejskich pucharach (np. Ishak) – na to liczę. Po prostu z Dinamem trzeba mecz wygrać i tyle, żadnych alibi i tłumaczeń!”

Autor wpisu: Pawelinho do newsa: Śmietnik Kibica

„Tak a propos transferu Kądziora to jest po prostu żenujące jak te błazny „negocjują” transfery po majstrze dla Lecha ciągłe wymówki i targowanie się dosłownie o każdy eurocenty czy groszówki jest tak naprawdę swoim działaniem ośmiesza klub i pokazują totalny brak profesjonalizmu ot taki rutkowizm (podoba mi się to określanie autorstwa tomasza1973) w pełni, który przejawia się przede wszystkim totalnym minimalizmem jaki aktualnie obserwujemy w kwestii letnich wzmocnień. Niestety dla tych amatorów jak widać zbyt dużym problemem jest dogadanie się w kwestiach oczywistych jak wzmocnienia przed pucharami, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że za chwilę może być po europejskich pucharach, a i w lidze może być równie ciężko bo raz, było zawalone zimowe okienko, gdzie profesjonaliści dogadaliby transfer m.in Kądziora, nowego bramkarza od lipca (a nie ukraińskiego turystę z Cypru), nowego stopera (przepraszam przynajmniej dwóch), środkowego albo ofensywnego pomocnika i napastnika, a dwa nawet jeśli Skorża miałby i tak odejść po mistrzowskim sezonie to drużyna powinna być gotowa pod nowego trenera. Niestety kolejnym problemem (nie wiem po co to przygotowanie w Polsce, gdzie wielkim problemem byli sensowni sparingpartnerzy). Ogólnie ten okres przygotowawczy był chyba najgorzej zorganizowanym od lat. Niestety na ten moment czas, który był został tak naprawdę bez powrotnie stracony oraz totalnie spartolony przez tych amatorów z wronek. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek nie jest tym w żaden sposób zdziwiony. Ot taka amatorszczyzna od amatorskiego zarządu już była i pewnie na kolejny tytuł przyjdzie czekać kolejne lata oby nie tak długo jak ostatnio (sic!), ale to tylko przez tych ignorantów z zarządu z nieomylnym młodym paniczem, który odpowiada za to wszystko co aktualnie ma niestety miejsce po tytule MP z zeszłego sezonu. Nawet już ręce nie opadają bo człowiek po prostu patrząc na to co się dzieje od kiedy ten amator jest w Lechu (czyli od 2010 roku) jest wstanie pewne rzeczy przewidzieć, a tak chyba być nie powinno w takim klubie z takim potencjałem jaki ma Lech, a ten potencjał jest notorycznie i z premedytacją tłamszony przez wronicki rutkowizm. Ot taka smutna puenta z mojej strony.”

Autor wpisu: Bigbluee do newsa: Śmietnik Kibica

„Ja Cię w 100% rozumiem ale uwierz mi, nie warto się wkurwiać, bo to nic nie da. Nie dało w 2015 jak piłkarze zwalniało trenera i Piothek się obsrał, nie dało jak Xmeni robili co chcieli i Piothek obsrał się kilka razy, nie da i teraz jak Piothek zrobił co planował czyli nawinął makaron na uszy, ludzie kupili karnety na sezon lub na jesień bo obiecywano hity europejskie, zniżki, pierwszeństwa zakupu i miliony wydane na wzmocnienia aby w pucharach zaistnieć. To ci ludzie się mogą wkurwiać co się dali w chuja zrobić. Ty raczej do nich nie należysz i pewnie nauczony historią i powtarzalnością skutków rządzenia Piothka i widzewiaka z Rząsą na tylnym siedzeniu, powinieneś spokojnie patrzeć na szablonowe spierdolenia wszystkiego. Przecież tu historia kołem się toczy.
Mnie osobiście już dawno przestało to ruszać bo po prostu mam na to taki wpływ jak na kurs waluty a tandem nieudaczników rządzących tym klubem ma dokładnie tak bardzo w dupie nas kibiców jak bardzo ja ich nienawidzę za to co robią z tym klubem. Tez powinieneś na jakiś czas idpuścić bo te 2 trutnie nie są warte nawet minuty twojego czasu.
Wszyscy napisaliśmy co o tym myślimy a karawana jedzie dalej. Wszystko co napisałem to się sprawdziło a pisali to samo też inni. Co do trenera jako jeden z nielicznych napisałem jak bardzo i jak szybko to się rozpierdoli bo musiało tak się stać bo zawsze się tak dzieje. Gdyby ktokolwiek w tym klubie był związany z futbolem i grał w piłkę a nie tylko piastował stanowisko dyrektora, to również by wiedział że to się nie uda i początek sezonu będzie na straty i bardzo prawdopodobne że nie dogonimy czołówki. Dlatego wtopa ze Stalą wpisuje się w to naturalnie i nie było to zaskoczeniem. Nie ma co się denerwować bo tu nikt nad niczym nie panuje. Szkoda Twoich nerwów.”

Autor wpisu: sebra do newsa: Śmietnik Kibica

„Mimo tego, że się nie udzielam śledzę na bieżąco wpisy na tej stronie i uważam za cenne wpisy użytkownika @Ostu, który próbuje analizować przygotowanie naszych zawodników pod kątem fizycznym i taktycznym. Wynik sportowy jaki osiąga drużyna jest efektem tego jak codziennie zawodnicy i sztab podchodzą do wykonywanych zadań, bo jak powtarza wielu wybitnych zawodników grasz tak jak trenujesz. Oczywiście można być mistrzem na treningu i nie unieść presji związanej z meczem, ale jeśli ktoś regularnie ma wahania formy to nie jest to moim zdaniem problem presji, ale słabego przygotowania. Nie czuję się na tyle doświadczony do tego żeby analizować treningi zespołu, ale jedna sprawa mnie nurtuje od dłuższego czasu, a mianowicie rozwój młodego zawodnika, bo moim zdaniem niewiele się pod tym kątem zmienia mimo tego, że ponoszone są cały czas duże nakłady na akademię. Nie będę ukrywał, ale jest to dla mnie temat-zagadka, którego od ładnych paru lat nie potrafię pojąć, a mianowicie jesteśmy w stanie na tyle dobrze przygotować zawodnika, żeby nie przepadł on zaraz po transferze w zachodnim klubie, ale nie jesteśmy w stanie przygotować i utrzymać zawodnika żeby został on ważnym elementem drużyny, która co roku ma walczyć o trofea w kraju.
Zastanawiam się co jest tego powodem? Czy zawodnicy na których klub chce zarobić w przyszłości są lepiej traktowani niż pozostali, a resztę traktuje się jak zbędny balast, którego trzeba się pozbyć? Czy może Ci zawodnicy, którzy zostali wytypowani do zagranicznego transferu mają cechy, które pozwolą im się wybić poza naszą ligą, a reszta jest na tyle słaba, że nawet nie nadaje się na solidnych zawodników ekstraklasy? A może ludzie, którzy szkolą i prowadzą naszą młodzież są najzwyczajniej w świecie ograniczeni i nie potrafią wychować zawodnika na poziomie naszej ekstraklasy, a te talenty co sprzedajemy za duże pieniądze to zawodnicy na tyle uzdolnieni, że nawet pobyt w naszej akademii nie spowalnia znacząco ich rozwoju?
Szczerze mówiąc nie wiem jaka jest poprawna odpowiedź na to pytanie, ale jeśli szkolimy tak dobrze jak twierdzą w klubie to może zamiast lekką ręką rezygnować z mniej uzdolnionej młodzieży powinno się położyć większy nacisk na zbudowanie takiego zawodnika, który znając swoje ograniczenia będzie chciał się związać z klubem na dłużej. Jak dla mnie takie działanie byłoby uzasadnione zarówno pod kątem budowania drużyny w dłuższym przedziale czasowym jak i pod kątem ekonomicznym gdzie na pozycji zmiennika nie szukasz kolejnego zagranicznego zawodnika ze średnim kontraktem, bo ubzdurałeś sobie, że tylko mając dwie równorzędne jedenastki możesz coś wygrać. Ja wiem, że nasza liga jest wyrównana i w każdym meczu trzeba grać najsilniejszym składem przez co trenerzy w obawie o wynik oraz swoją posadę rzadko kiedy decydują się na regularne wystawianie młodych w pierwszym składzie, ale jeśli spojrzymy na poziom sportowy z perspektywy europejskich pucharów to niestety nasza liga jest słaba. Jeśli mistrz nie potrafi wygrać krajowych rozgrywek z przewagą 15-20 punktów to nie ma co oczekiwać, że będzie w stanie coś ugrać w europejskich pucharach.
A co zrobić żeby to było realne do zrealizowania oprócz zatrudnienia jeszcze lepszych jakościowo zawodników niż tych których obecnie posiadamy? Na początek wystarczy, że w klubie uświadomią sobie, że :
– dzięki dobrym wynikom sportowym da się zarobić więcej niż na sprzedaży zawodników,
– budowa drużyny to proces dłuższy niż dwa-trzy sezony, a sprzedając wyróżniających się zawodników trzeba uzupełnić braki podobnymi lub lepszymi jakościowo zmiennikami,
– trener musi mieć czas i komfort pracy, a jeśli mają zastrzeżenia do pracy trenera i zwalniają go przed końcem kontraktu to osoby, które go wybrały również powinny zostać zwolnione, bo na tym polega branie odpowiedzialności za podejmowane decyzje,
– wyboru zawodników dokonuje się mając określoną koncepcję budowy zespołu, a nie dopasowuje koncepcję budowy zespołu do posiadanych zawodników.”

Autor wpisu: kemir do newsa: Dogrywka: Lech – Stal 0:2

„Trochę na przekór wszystkim grymaśnikom, a trochę w zgodzie ze swoją naturą „advocatus diaboli” pozwolę sobie na kilka moich uwag, które pewnie nie wszystkim się spodobają.
Mecz ze Stalą był tragiczny – i tu nie ma czego bronić. Wcześniejsze mecze Lecha zresztą też, bo nawet ten wygrany z Karabachem był złym występem „Kolejorza” – śmiem twierdzić, że Lech w formie z jesieni 2021, pod wodzą Skorży zapakowałby Azerom ze trzy sztuki i dziś zastanawialibyśmy się jak pokonać FC. Zurich.
Ale… jest jak jest, czyli mrok i brak nadziei na przyszłość, przynajmniej tą najbliższą. Natomiast nie zgadam się z tym mega – grymaszeniem, które wylewa się ze stron tego serwisu, obwinianiem wszystkiego i wszystkich: od nieszczęsnego zarządu, przez nieszczęsnego bramkarza, piłkarzy, którzy – fakt – w formie nie są, po trenera, którego niektórzy już chcieliby zmieniać, a przynajmniej wysłać w Niderlandy.
Myślę, że pewne sprawy w tych tematach zwyczajnie trzeba uporządkować i przestać mylić przyczyny ze skutkami, bo inaczej popadniemy tu wszyscy w paranoję marudzenia i grymaszenia. A chyba nie o to chodzi.
To, że Lech na tą chwilę przywołał wszystkie stare demony kompromitacji wynika zarówno z przyczyn obiektywnych, na które nikt właściwie wpływu nie miał i tych zawinionych przez klub – można dyskutować, które na dziś więcej ważą i mają wpływ na to co jest.
Podstawową, generalną przyczyną tego, że dobrze skonstruowana i naoliwiona lokomotywa się rozsypała, jest odejście Macieja Skorży. Odejście niespodziewane, na które NIKT nie był gotowy. Ani zarząd, ani piłkarze, ani kibice. Dosyć szybko – oddajmy to zarządowi – sprowadzono trenera z CV, do którego żaden dotąd trener z ekstraklasowej karuzeli się nawet nie zbliżył. Ten trener dostał praktycznie dwa tygodnie na przygotowanie drużyny do wymagającego sezonu – piłkarzy po urlopach, roztrenowanych, przyzwyczajonych do jakiś tam reżimów treningowych trenera Skorży. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że gdyby do Lecha zamiast JvdB przyszedł Guardiola albo Klopp osiągnąłby dokładnie to samo, czyli praktycznie nic. To się nie miało prawa udać! Dlatego słaba gra Lecha na ten moment nie powinna nikogo dziwić. To jest przyczyna obiektywna i nieunikniona. która – moim zdaniem – wkrótce ustanie, jak tylko Brom ogarnie Lecha, ligę, Poznań i w ogóle Polskę. W dwa tygodnie on nie był w stanie tego zrobić, bo to zwyczajnie jest niemożliwe.
Natomiast do tego dołożyły się przyczyny zawinione: karygodne dziadowanie z transferami. Karygodne tym bardziej, że już to przerabialiśmy w 2015 roku, ale…
Powiedzmy, że zamiast parodysty z Ukrainy, w bramce staje klasowy bramkarz, do obrony wskakuje dobry stoper, na skrzydło przychodzi Kądzior. I co? Jaka jest pewność, że ci „nowi” wygraliby nam mecze z Karabachem czy choćby ze Stalą? Nie ma takiej pewności, bo ich do konstrukcji lokomotywy trzeba by wkomponować… i musiałby to zrobić trener, który sam się musi w Lecha wkomponować. Mission Impossible. W W tym wszystkim widzę jeszcze jeden ważny czynnik. Trening. Brom – jak chodzą słuchy – nie p…. się w tańcu i wdraża trening holenderski. Nie wszyscy (właściwie nikt) to wytrzymują co widać na boisku i po – niestety – coraz liczniejszych kontuzjach mięśniowych. Z całym wielkim szacunkiem dla Macieja Skorży – stosował on raczej „polskie” treningi, chociaż to oczywiście moje przypuszczenie i mogę się mylić. Ale jeżeli mam rację, to trzeba czasu, żeby to zwyczajnie zaskoczyło… i tyle.
Dlatego powściągnijmy nieco grymaszenie i potępianie wszystkiego i wszystkich w czambuł. Za wcześnie. Przecież Ishak, Amaral, Rebocho, czy Karlstroem nie zapomnieli nagle jak się gra w pikę – to niemożliwe. Widać wyraźnie, ze raczej są przybici swoją niemocą, ale skoro nogi nie chcą biegać…
Oczywiście nie chcę szukać tanich usprawiedliwień, bo pewne rzeczy ( np. transferowe dziadostwo) nie miały prawa się wydarzyć. Szkoda LM, szkoda wstydu z Mielcem. Cierpimy i jest to naturalne. Osobiście jednak sądzę, że należy się uzbroić w cierpliwość. Może ostatni mecz będzie kubłem zimnej wody na dziadostwo zarządu i ruszą wzmocnienia. Bo one są konieczne, a skoro tak, to nie ma innej opcji, niż ta, że lokomotywa wkrótce zaskoczy.
Pozdrawiam!”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





Dodaj komentarz