Oko na grę: Pedro Rebocho

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Pedro Rebocho cały czas wygrywa rywalizację na lewej stronie obrony z Barrym Douglasem grając dużo więcej w europejskich pucharach. Jego kolejny występ od początku był dobrą okazją, by bliżej przyjrzeć się postawie Portugalczyka w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

Pierwsze minuty meczu pokazywały, że nie będzie to łatwe spotkanie. Austria więcej grała piłką, wymieniała więcej udanych podań, lepiej czuła się na grząskiej płycie i stosowała wysoki pressing. Problemy z nim miał m.in. Pedro Rebocho, który będąc naciskany przez rywali często zagrywał bardzo nerwowo. Portugalczyk miał problemy z wyjściem spod pressingu, tak naprawdę pierwszy raz poradził sobie z nim w 27 minucie. Wtedy Rebocho podając słabszą prawą nogą do Filipa Szymczaka był jednym z inicjatorów bramki na 1:0. Po tym zagraniu prawą nogą piłkę przejął wspomniany Szymczak, podał do Joao Amarala, a ten kapitalnym prostopadłym zagraniem wypuścił Mikaela Ishaka.

null

Niestety od tamtej pory Pedro Rebocho zupełnie sobie nie radził. Podchodząc wysoko i chcąc brać udział w akcjach ofensywnych, z tyłu nikt go nie asekurował. Po stracie piłki Portugalczyk miał problem z powrotem do defensywy, już wcześniej przy stanie 0:0 prawą flanką uciekł mu zresztą Fitz, którego nasz lewy obrońca nie potrafił dogonić. 27-letni defensor zupełnie pogubił się w 36 minucie, kiedy po stracie Michała Skórasia na połowie rywala wynikającej ze złego podania z kontrą wyszła Austria Wiedeń. W tej sytuacji wracający do obrony Pedro Rebocho źle wybił piłkę po niezbyt udanej interwencji głową Antonio Milicia. Futbolówka po zgraniu Chorwata spadła pod nogę Rebocho, ten źle ją sobie przyjął, próbował jeszcze naprawić błąd, ale niefortunnie nadepnął na nogę przeciwnika. Za takie coś sędzia był zmuszony podyktować ewidentny rzut karny i pokazać Portugalczykowi żółty kartonik.

Pedro Rebocho miał szczęście, że Filip Bednarek broniąc jedenastkę naprawił jego błąd co mimo wszystko nie zmienia oceny. Pedro Rebocho, który w defensywie właściwie nie istniał, w ofensywie błysnął raz zasługując co najwyżej na naciąganą dwójkę ze względu na końcowy wynik 4:1. 27-letni lewy obrońca miał tylko jedną udaną akcję, kiedy w 39 minucie po jego dośrodkowaniu z lewej flanki Austriacy mieli duże problemy, pod ich bramką zrobił się wówczas kocioł, lecz nikt nie potrafił skorzystać z dobrego, mocnego zagrania Portugalczyka w pole karne. Doświadczony zawodnik m.in. z powodu żółtej kartki musiał opuścić murawę już po pierwszej połowie. Ten mecz pokazał, że Pedro Rebocho nie jest w formie, dlatego ostatnio częściej siada na ławce.

null

Portugalczyk jest jednym z nielicznych zawodników Lecha Poznań mających problemy z grą co 3-4 dni. W klubie mówi się o tym od dawna, wyniki badań Rebocho często nie są dobre, dlatego Portugalczyk ostatnio gra często raz w tygodniu, by w ogóle mieć siłę znosić 90 minut. Jego wczorajszy występ był kiepski, podobny do tego 2 maja na Stadionie Narodowym z Rakowem Częstochowa, kiedy Rebocho również był obserwowany w ramach cyklu „Oko na grę”. Lewonożny obrońca w spotkaniu z Austrią Wiedeń zaliczył w sumie 48 udanych podań na 57 wykonanych. Raz był faulowany, sam 4 razy faulował, zanotował jeden udany odbiór piłki i popełnił 3 straty.

Ocena gry: 2

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





7 komentarzy

  1. tomek27 pisze:

    Obok Szymczaka i Kvekve , nasłabszy na boisku , a za wielbłada przy karnym , powinien dostac najnizszą notę z tej trójki

  2. John pisze:

    Słabiutki.
    Nie będę się jednak znęcał,bo już większość była do wyje*ania,albo się nie nadawała,jeszcze miesiąc temu,na czele z Bromem.
    Niech odpocznie, dobrze wykorzysta przerwę na kadrę,i wróci stary dobry Rebocho,podobnie kolega Douglas.
    Bo wtedy dopiero zacznie się maraton.

  3. leftt pisze:

    Klasyczne 1. Zwycięstwo pomimo jego gry. Oby się ogarnął.

  4. mario pisze:

    to wszystko Wasza wina.
    Było go obserwować w „oku”?

    Szkoda że nie jest w formie, bo gdy w niej jest, to naprawdę fajny grajek.

  5. J5 pisze:

    Ode mnie dostal ocenę 1. Douglas zagrał o wiele lepiej. Zmiennik dostał 3

  6. nero42 pisze:

    Douglas to też nie wiem co wyczynia z tym waleniem rękami po ryjach. W epoce Varu musi się tego ekspresowo oduczyć.

Dodaj komentarz