Bramkowa analiza: Sparing z LASK

Pierwszy sparing Lecha Poznań podczas obozu w Turcji przyniósł łatwo trzy stracone gole i wysoką porażkę z Austriakami. Trzecia stracona bramka to kuriozum, dwie wcześniejsze padły po ładnych akcjach LASK Linz, który rozklepał defensywę Kolejorza obnażając m.in. Bartosza Salamona.

Lech Poznań był dziś tłem dla uczestnika fazy grupowej Ligi Europy 2023/2024, który przewyższał nas na wszystkich polach. Austriacy grali szybciej, składniej, wysokim pressingiem, z większą determinacją i bez problemu strzelili Kolejorzowi aż trzy gole. Od wszystkich formacji można było wymagać w czwartek znaczenie więcej.

17 minuta – gol stracony na 0:1

Gol stracony w stylu drużyny Johna van den Broma. Statyczność w drugiej linii była przerażająca, prostopadłe podanie wykonane przez stopera LASK minęło m.in. Mikaela Ishaka, Filipa Marchwińskiego czy Radosława Murawskiego. Obrona była zbyt wysoko ustawiona, kolejnego podania w pole karne nie przeciął Bartosz Salamon, źle ustawiony był Joel Pereira, który nie zdążył za rywalem i stało się. W tej sytuacji lepiej powinien interweniować przede wszystkim Salamon, który miał szansę przeciąć prostopadłe zagranie.

null
null
null
null
null

44 minuta – gol stracony na 0:2

Następny gol, który nie padałby, gdyby nie bierność tych samych zawodników, co w 44 minucie. Piłkarz LASK będący już na naszej połowie zgrał piłkę do swojego kolegi, ten szybko podał górą do strzelca pierwszej bramki i lobując Bartosza Mrozka podwyższył prowadzenie Austriaków. W 44 minucie znowu łatwo dał się ograć powolny, nieskoncentrowany dzisiaj Bartosz Salamon, przeciwnika źle przykrył Joel Pereira, Lech Poznań ponownie stracił bramkę po akcji LASK środkiem boiska.




null
null
null
null
null

77 minuta – gol stracony na 0:3

Trzeci gol był kuriozalną bramką, której nie byłoby, gdyby nie ulewa oraz gdyby Filip Bednarek myślał. Nasz bramkarz widział kałuże, czuł stan murawy, a mimo to, zdecydował się na płaskie zagranie piłki do stopera. Ta stanęła w wodzie, futbolówkę przejął przeciwnik, który nie miał problemów z podwyższeniem rezultatu. Złe warunki atmosferyczne nie są usprawiedliwieniem dla Bednarka. Tak doświadczony bramkarz powinien przewidzieć to, jak może zachować się piłka na zalanej murawie.

null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. Grossadmiral pisze:

    Podobno ryby wpływają na prace mózgu chyba co niektórzy nie jedzą ryb albo jedzą jakąś zamuloną pangę z brudnej wietnamskiej rzeki czy tam z innej ichniej hodowlanej ściekowej kałuży. Przepraszam entuzjastów tej ryby za zgryźliwy komentarz

    • mario pisze:

      kiedyś czytałem, że pangę hodują tam nawet w przydrożnych rowach melioracyjnych. A u nas to był hit 😂

      • Grossadmiral pisze:

        jak to było kg w cenie gazety to nie ma co się dziwić;p aczkolwiek raz zjadłem nieświadomy oczywiście rodowodu tej gwiazdy polskich stołów i to było tak niedobre że szkoda gadać, smaku zero tekstura cholewki to już karton bardziej smaczny. Swoją drogą póżniej się wydało co to za stwór i że nawet wietnamczycy gardzą tą rybą i jej nie jedzą

      • mario pisze:

        no, syf to był okrutny.
        Karton bardziej smaczny…🤣

      • leftt pisze:

        Gdzie kupujecie kartony?

      • mario pisze:

        w rybnym 😉

      • leftt pisze:

        Aha… Podobno kartony po pandze są najgorsze.

  2. El Companero pisze:

    przy trzeciej bramce Bednarek zaprezentował całą swoją nieprzeciętną inteligencję… W meczu o stawkę takie myślenie równa się koniec gry w klubie. Nie dziwi wiec, ze w lidze jest tylko zmiennikiem drugiego również słabego bramkarza jakim jest Mrozek. My to mamy szczęście do bramkarzy od lat…. Czy wo końcu na tej pozycji w Lechu zobaczymy kiedyś jakiegoś naprawdę dobrego bramkarza?

Dodaj komentarz