Felieton kibica: Od Śląska, do Śląska

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w „Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl „Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.


W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w „Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych do nas artykułów przez kibica.

Od Śląska, do Śląska

Opisywanie 2018 roku w wykonaniu piłkarzy Kolejorza jest jak opis jazdy na najlepszych na świecie rollercosterach. Emocje jakie ludzie przeżywają siedząc w wagonikach tych szalonych kolejek, są porównywalne do tych, które musieli w 2018 roku przeżywać wszyscy kibice poznańskiego zespołu. Nie licząc pierwszego meczu w roku rozegranego na stadionie przy Bułgarskiej z Pogonią Szczecin, cały ten okres możemy spiąć klamrą od meczu w mrozie ze Śląskiem, do meczu w lodowatych relacjach między kibicami a zarządem, również z rywalem z Wrocławia. Zarówno podczas pierwszego w roku meczu, jak i tego kończącego dwanaście trudnych miesięcy, mieliśmy niską frekwencję na trybunach. Spowodowaną zupełnie innymi powodami, dla których kibic wybrał pozostanie w domu, a nie wspieranie zespołu z trybun. W pierwszym przypadku środek tygodnia, siarczysty mróz i obecność każdego kibica była wtedy chwalona. Postawa godna podziwu. Na ostatnim meczu natomiast mniejsza ilość kibiców spowodowana brakiem zaufania, nerwami i złością, która przez cały przegrany rok nasiliła się wśród nawet najbardziej zagorzałych Kiboli.

Nadzieję schowane do szafy

Wydawać by się mogło, że przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018 Lech Poznań w końcu będzie w stanie skutecznie włączyć się do walki o miano najlepszej drużyny w Polsce. Dobry zagraniczny trener z dużym doświadczeniem. Transfery, które sam Nenad Bjelica opiniował i piłkarze których bardzo w Poznaniu chciał. Liczna kadra, która miała zagwarantować grę z sukcesami na wszystkich możliwych frontach. Niestety. Na wiosnę 2018 roku Lech pozostał w grze tylko w Ekstraklasie, a i tak trenerzy, ani piłkarze nie stanęli na wysokości zadania. Wszystkie wygrane mecze, wszystkie radości i rozbudzone nadzieję po zajęciu pierwszego miejsca w zasadniczej fazie sezonu, najbardziej sprzyjający terminarz od wielu lat, wszytko to zostało skasowane i wraz z oczekiwaniami tysięcy kibiców zamknięte głęboko w szafie. Kibice „podziękowali” zarządowi i piłkarzom. Rozczarowanie jakie od początku rundy finałowej musieli przeżyć wszyscy fani Kolejorza nie ma racjonalnego wytłumaczenia i nie ma chyba odpowiedniego słowa w polskim słowniku, aby je opisać. Ot tak po prostu, przerżnęli wszystkie mecze na swoim stadionie. Miał być w Poznaniu Mistrz, a został wstyd i została hańba.

Próba odbudowania zaufania i zmiany wizerunku

Już po słynnym 20 maja, gdy dym rzucanych wtedy na murawę świec opadł, bądź uniósł się wysoko, wiceprezes Lecha pan Piotr Rutkowski „wlał” w serca kibiców swój urzędowy optymizm i stwierdził, że on się nie podda i będzie nadal o ten klub walczył. Jasnym i pewnym było to, że nikt albo niewielu w te słowa uwierzy. Rozgoryczenie i złość, które wtedy sięgnęły zenitu, nie mogły zostać zmniejszone poprzez jedną konferencję. Żadna próba wypowiedzi i żadna próba przysłonięcia problemów klubu jedną z jego ikon, nie mogła się udać. Sam pisałem, że przy całym szacunku dla Ivana Djurdjevicia za to jakim był piłkarzem i jakie wartości wniósł do szatni Lecha, to objęcie stanowiska pierwszego trenera takiego zespołu jak Lech, bez zbędnego doświadczenia, bez praktyki w tej dziedzinie, raczej nie może się udać. Niestety jak wszyscy doskonale wiedzą, sceptyczni do tego pomysłu dziennikarze, obawiający się o taki ruch zarządu kibice znów mieli rację. Charyzmą i szczerą wolą (której Ivanovi nie można było odmówić) nie można było zmienić toksycznej atmosfery w szatni Lecha Poznań. Pomysł zatrudnienia kogoś tak mocno związanego z klubem mógł przynieść sukces tylko wtedy, gdy taki trener mówiąc kolokwialnie, wjeżdża z buta do szatni, robi porządek i eliminuje te najbardziej zepsute elementy. Tak się nie stało. I Ivan jak szybko objął stanowisko, tak szybko je stracił. Z biegiem czasu taka decyzja wyszła wszystkim na dobre. Samemu trenerowi, który mógł na spokojnie przemyśleć to dlaczego jemu nie wyszło. Kibicom, bo narastające nieporozumienia między nimi samymi nie prowadziły do niczego dobrego. Zaufanie co do działań prezesów Lecha, po tych ruchach w ogóle nie wzrosło. Próba odbudowy wizerunku spełzła na niczym. Po kilku tygodniach wróciliśmy do punktu wyjścia.

Tonący Nawałki się chwyta

Po kolejnej dawce rozczarowań i niespełnienia danych kibicom obietnic, ludzie odpowiadający za zarządzania Kolejorzem na dobre schowali się za swoimi biurkami i na pierwszą linie wysłali p.o dyrektora sportowego Tomasza Rząsę. To on przekazywał wszelkiego rodzaju treści z klubu, on wypowiadał się za zarząd po zwolnieniu Ivana Djurdjevicia i on zakomunikował wszystkim, że tymczasowym trenerem Lecha zostanie Dariusz Żuraw. Okazało się, że trener Żuraw za swoją krótką, ale pozytywną pracę zyskał większą liczbę sympatyków, niż sam się spodziewał. Ale i jego „kariera” na stanowisku pierwszego trenera dobiegła końca, chociaż w przeciągu dwóch-trzech tygodni pojawiły się głosy, że być może poprowadzi on Lecha aż do przerwy zimowej. Tak się nie stało, bo na białym koniu wjechał – trener marzenie dla wielu innych prezesów polskich klubów, sam Adam Nawałka. Były selekcjoner, który po dwóch bardzo dobrych eliminacjach do wielkich piłkarskich turniejów, który dał nam Polakom ćwierćfinał Euro 2016, który co prawda kompletnie nie poradził sobie podczas Mundialu, ale to trener którego w pewnym momencie chciał zatrudnić prezes największego wroga kibiców Lecha, czyli Pan Mioduski – pojawia się przy Bułgarskiej. Po bardzo długich negocjacjach, którymi przez wiele dni nikt się nie „chwalił” podając do opinii publicznej komunikat, udało się trenera zakontraktować na takich warunkach, aby wszyscy byli zadowoleni. Przynajmniej z osób za nie odpowiedzialnych. Wśród kibiców jak to zwykle bywa – zdania były i zapewne nadal są podzielone. Potrzeba czasu na to, aby w stu procentach ocenić ruchy Adama Nawałki i to jak radzi sobie z szatnią, która już niejednego trenera z sukcesami wypluła. Trzeba mieć nadzieję, że osoba byłego selekcjonera sprawi iż ci sami piłkarze, którzy stawiają swoje widzi mi się ponad dobro klubu i jego kibiców wreszcie zrozumieją co dla każdego kibica Lecha jest najważniejsze.

Rok 2019, kolejny rok oczekiwań

Przed nami kolejna wiosna z rozgrywkami Lotto Ekstraklasy. Lech na koniec jesieni kilkoma wygranymi meczami poprawił swoją pozycję w tabeli przed rundą wiosenną. Nie ma co prawda wielkich nadziei na zdobycie tytułu mistrzowskiego, bo realnie patrząc nikt nie wyłoży się na ostatniej prostej jak sam Lech. Kibice po raz kolejny muszą czekać na efekty pracy nowego sztabu szkoleniowego. Będą czekać na ruchy kadrowe, które dają największe pole do dyskusji. Czy z utęskieniem będą czekać na rozpoczęcie wiosennego grania? Tego nie wiem. W niektórych złość nie zmalała, u innych przerodziła się w stwierdzenie – bo jak nie z tym trenerem, to z którym? Czas pokaże.
Kończąc ten tekst lekko żartobliwie podsumowujący cały zeszły rok: Lech Poznań to kibice, piłkarze, trenerzy i nawet prezesi. Każdy z osobna tworzy historię tego klubu, niech nikt z wymienionych nie pozwoli na to, aby kolejna karta tej historii była zapisana porażką, szyderą i wstydem.

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!

(LechuKibol)

Więcej o cyklu „Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 17

  1. ryszbar pisze:

    Jako niepoprawny optymista uważam, że możemy włączyć się do walki o mistrzostwo. Nasi główni konkurenci raczej się nie wzmocnią a co jest bardziej prawdopodobne osłabią swoje składy.
    Niestety my nie wiemy czy Lech będzie silniejszy na wiosnę /zwłaszcza w obronie/. Ale kto wie? Może 1-2 poważnych grajków podniesie poziom i coś ugramy w tej naszej kochanej ekstraklapie.

  2. J5 pisze:

    Fajne podsumowanie sezonu:).Nie wydaje mi się aby pilkarze zrozumieli co jest dobrem dla tego klubu. Ich interesuje tylko wlasne dobro, to które z kas klubowych niezależnie od poziomu ich gry, wplywa co miesiąc na konto. Wielu z nich to twarze klęsk i buntów, doświadczeni w psuciu wszystkiego, co w naszym pojęciu jest dobrem klubu. Adam Nawałka oczywiście może ich spacyfikować i okiełznać, ale tylko pod warunkiem że zarząd nie będzie w czystce przeszkadzać i nie będzie mieć toksycznych pomyslów na Lecha

  3. Sternbek pisze:

    po czasie I po wynikach jakie uzyskuje Nenad w Zagrzebiu dochodze do wniosku ze oprocz Skorzy byl to nasz najlepszy trener od lat. Tym bardziej staje sie widoczne ze to szatnia rzadzi I psuje wszelkie wysilki trenerow. Dlatego chociaz mam rozbudzone nadzieje Panem Adamem uwazam ze powinien zaczac od pozbycia sie osob ktore siedza w tej szatni od lat. Bez wzgledu czy trzymaja jakis poziom pilkarski czy nie. Tak zrobiono w Lechii. Stokowiec nie bal sie wywalic ‚gwiazdy’ I druzyna ruszyla z kopyta. Dlugo nie wierzylem ze jedna czy dwie osoby moga miec tak zly wplyw na postawe druzyny ale teraz jestem tego pewien. Bez tych radykalnych krokow Nawalka polegnie tak jak jego poprzednicy

    • arek z Debca pisze:

      Również tak uważam. Problem jest natomiast głębszy. Zarząd związany umowami z FF z jakiś względów nie może ruszyć piłkarzy. Panu Tralce już powiedziano, że jak będzie chciał to zostanie.

    • robson pisze:

      Przecież szatnia do samego końca była za Nenadem. Piłkarze byli rozczarowani jego zwolnieniem.

      Co do Nenada, to wychodzi na to, że w Zagrzebiu dostał samograja, a w Warszawie z samograjem to nawet tak przeciętny trener jak Magiera wykręcał znakomite wyniki. Zniknęło jednak kilku kluczowych piłkarzy i cały czar prysł. Tak więc nie podniecałbym się na wyrost. Gra Lecha w poprzednim sezonie nie najlepiej świadczy o warsztacie Bjelicy, choć oczywiście nie był on jedynym winowajcą.

    • Michu73 pisze:

      Szatnia rządzi, ponieważ ktoś jej na to pozwala. Bjielica to był dobry trener ale po pierwszym okresie swojej pracy, „góra” zaczęła się wpierdlać, bo przecież oni wiedza najlepiej. Odsunięty początkowo Trałka wrócił do łask, z obiecanych transferów przed decydująca rundą dostaliśmy „cholbienkow” (model gniotsja nie łamiotsja), do tego dyskusje nt. premii i efekty widzieliśmy. Bjielica to nie mistrz świata, ale w samograje nie wierzę. Przykładów dookoła jest wiele. Problemem LECHa w ostatnich latach nie jest trener.

    • Siodmy majster pisze:

      Kuźwa , tak sobie myślę ,że najdłużej w szatni Kolejorza to siedzi pan Geniu .Ale co on winny ?

    • Ostu pisze:

      Nie jest…

    • Michu73 pisze:

      He he Siódmy jak ja Cię lubię 😜

    • Siodmy majster pisze:

      @Michu73-ja Ciebie też :)

  4. MaPA pisze:

    Poczynając od meczów dodatkowych w maju aż do ostatniego meczu z Wisłą,pomimo niektórych wygranych,na grę Lecha nie szło patrzeć.Od samego patrzenia bolały mnie zęby szczególnie te już dawno usunięte.W obecnej sytuacji nie wiadomo czego można się spodziewać po Lechu w tym sezonie.Należy przyjąć że zajmiemy miejsce między 4 a 6.Nie spodziewam się po Nawałce jakichś drastycznych decyzji odnośnie składu i układu w szatni.Grupa trzymająca władzę i tak będzie ją miała.Aby coś osiągnąć wszyscy zainteresowani powinni ciągnąć wózek w tą samą stronę.Tymczasem ten koleś co to niby walczy i bierze wszystko na klatę chyba przeszedł do podziemia i skutecznie się zakonspirował bo już dawno nie był oglądany i słyszany co może z czasem okazać się zbawienne dla Lecha.Jak narazie traktujmy Lecha jako ligowego średniaka co w razie jakichś niepowodzeń zmniejszy w nas poziom wkurwu lub innego stressu.Wszystkiego dobrego wszystkim w Nowym Roku 2019.

  5. Marecki60 pisze:

    Gratulacje dla autora, to jest w pełni profesjonalny artykuł, aż mi się nie chce wierzyć, ze tekst napisał amator. Odnośnie tego co się dzieje w Lechu nic dodać nic ująć.

  6. Michu73 pisze:

    Lechu, fajny tekst 👍👏

  7. Ostu pisze:

    Po takim tekście właściwie nie ma co komentować…
    Po tym tekście to Zarząd powinien zaprosić Ciebie @LechuKibol na rozmowę…
    Posłuchać co mają do powiedzenia oponenci..
    Tak kiedyś było w dużych firmach i korporacjach – w czasach gdy prezesami byli inżynierowie… Myslenie syntetyczne… Wtedy firmy się rozrastały i rozwijały…
    Gdy prezesami zostali prawnicy a jeszcze gorzej – księgowi – myślenie analityczne to firmy zaczęły się zwijać…
    Jak to się mówi o kiedyś wiodącym, amerykańskim przemyśle motoryzacyjnym – dziś samochody budują księgowi…
    Efekty widzimy a Detroit splajtowało…
    To powinna być wieczna przestroga dla zatrudnienia księgowych na stanowiskach prezesów…

Dodaj komentarz