O zażegnanie problemu drugiego meczu

W piątek o 20:30 Lech Poznań zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice, którego w 2 ostatnich spotkaniach nie potrafił pokonać. Kolejorz musi się pojutrze pilnować, gdyż od paru lat miał zwykle problemy w 2 wiosennym meczu o stawkę. Wyjątkiem był właśnie 2018 i 2017 rok, kiedy „niebiesko-biali” wygrali. 15 lutego na Górnym Śląsku mogą już definitywnie zażegnać często występujący ostatnio problem.



Początek ubiegłorocznej wiosny 2018 przyniósł rozczarowanie w postaci wyjazdowego remisu 0:0 z Arką w Gdyni. Po tygodniu w 2 wiosennym meczu Kolejorz już nie zawiódł co akurat dość często mu się zdarzało. Przed rokiem u siebie w 2 wiosennej kolejce „niebiesko-biali” pokonali Pogoń Szczecin rezultatem 2:0. Podobnie było też na starcie wiosny 2018. Lech Poznań po ograniu u siebie Termaliki Nieciecza 3:0 w 2 wiosennym meczu nie zwolnił tempa rozbijając na wyjeździe Piasta Gliwice także rezultatem 3:0 (ostatnie wyjazdowe zwycięstwo nad tym klubem w historii).

Wygrane mecze z Pogonią Szczecin 2:0 i z Piastem Gliwice 3:0 były próbą zażegnania problemu Lecha Poznań w 2 wiosennej kolejce, który tak naprawdę nie wiadomo z czego wynikał. Przed 2018 i 2017 rokiem wiosną 2016 po rozgromieniu na inaugurację Termaliki Nieciecza 5:2 (wynik był wtedy lepszy niż gra), Lech w następnym starciu zebrał baty od outsidera. W wyjazdowej potyczce z Podbeskidziem w Bielsku, które później spadło z ligi poznaniacy przegrali aż 1:4. Podczas tamtego 2 wiosennego meczu Kolejorz zagrał katastrofalnie w obronie. Nie przegrałby mimo wszystko tak wysoko gdyby w drugiej odsłonie Jan Urban nie bawił się w testowanie ustawienia z trzema defensorami, którego nigdy wcześniej zespół nie ćwiczył. Drużyna nie wiedziała, jak ma się ustawiać co „Górale” świetnie wykorzystali boleśnie kontrując lechitów grających od 1 minuty bardzo słabo.

W 2015 roku poznaniacy po remisie na inaugurację w Szczecinie 1:1 w 2 meczu wiosny akurat pokonali Ruch Chorzów 2:1, lecz w 2014 roku za kadencji Mariusza Rumaka po inauguracyjnym ograniu Śląska Wrocław u siebie 2:1 w kolejnym wiosennym pojedynku zebrali łomot od Pogoni w Szczecinie aż 1:5. Powód? Hubert Wołąkiewicz, który nie potrafił upilnować Marcina Robaka. Obecny snajper Śląska Wrocław robił wówczas co chciał. Triumfował też ówczesny trener „Portowców”, Dariusz Wdowczyk mający od wielu, wielu lat patent na Kolejorza, który na dobre zakończył się dopiero latem 2017. W 2013 roku Lech Poznań również miał kłopot w 2 wiosennym meczu, który oczywiście przegrał po triumfie w inauguracyjnym spotkaniu.

Po rozbiciu w Chorzowie tamtejszego Ruchu aż 4:0 lechici wrócili do Poznania, gdzie ulegli Polonii Warszawa 0:1. Szybko stracili gola co było świetną wiadomością dla „Czarnych Koszul”. Goście przy prowadzeniu 1:0 już w 6. minucie gry błyskawicznie cofnęli się całym zespołem. Kolejorz do końca bił głową w mur, bramki nie strzelił i ostatecznie poległ. Rok wcześniej Lech Poznań nie miał problemu w 2 meczu wiosny, bowiem miał akurat w obu spotkaniach. Po świetnym okresie przygotowawczym w którym Kolejorz prowadzony przez Jose Bakero gromił w sparingach, w 2 pierwszych wiosennych meczach przegrał 0:1 oraz 0:3 co kosztowało Hiszpana utratę posady trenera.

W 2011 roku Lech Poznań także miał kłopot w 2 pojedynku wiosny, który oczywiście przegrał. Po pokonaniu Bragi 1:0 w konfrontacji 1/16 Ligi Europy kilka dni później ponownie przy Bułgarskiej ekipa Kolejorza poniosła porażkę w pucharowej potyczce z Polonią Warszawa 0:1. Tym samym od 2011 roku Lech Poznań po zwycięstwie w 1 wiosennym meczu, w 2 spotkaniu przegrywał aż 4 razy. Jeszcze wcześniej w 2008 roku było identycznie. W ostatnich latach „niebiesko-biali” w pierwszych 2 wiosennych starciach triumfowali tylko w 2010 roku, kiedy pod wodzą Jacka Zielińskiego zdobyli przedostatnie Mistrzostwo Polski oraz 2 lata temu.

Warto dodać, że Lech Poznań po 21 kolejkach rozgrywek 2018/2019 LOTTO Ekstraklasy ma aktualnie tylko 5 punktów więcej aniżeli w sezonie 2015/2016 w którym długo szorował dno tabeli, był w strefie spadkowej, awansował do górnej ósemki, ale na końcu nie dał rady załapać się do europejskich pucharów. Wiosną 2016 roku Kolejorz prowadzony przez Jana Urbana rywalizował jednak w Pucharze Polski, zatem atmosfera o podobnej porze przed 3 laty i tak była bardziej optymistyczna niż teraz.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na 3 portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

INSTAGRAM (nowość)
TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 7

  1. Mateusz86 pisze:

    Można być dobrze przygotowanym i zawalić pierwszy mecz. Można być źle przygotowanym i fuksem wygrać… Ten mecz pokaże prawdę o możliwościach Lecha w kolejnych tygodniach. Przeczuwam przy tym, że 4. miejsce to szczyt możliwości tej ekipy.

  2. J5 pisze:

    Lecha dopadla już przypadłość zwyklego, ligowego średniactwa, czyli każdy wynik jest możliwy ze słabszym lub równym sobie zespołem, a z najlepszymi zaczynają się schody. Jeśli jeszcze dodatkowo występuje kryzys, to wtedy Lech szoruje dno dostając łomot od każdego. Specyfika naszej ligi jednak zaklada takie scenariusze, że średniak w kryzysie może znaleźć się na podium. Taka sytuacja spotkała Lecha tej wiosny , że średniak znajdujący się w kryzysie, bo forma w sparingach i pierwszym meczu wiosny na to wskazywały, zaczął wiosnę na podium z którego teraz spada. Prognozy przed następnymi meczami nie są dobre, i o ile Nawalka nie wywróci tej drużyny, hierarchii do góry nogami, nie wpuści mlodych zawodników zamiast wiecznych przegrywow, to nie będzie przełamania , i nadziei na grę chociaż na poziomie solidnego średniaka. To bylby dobry początek przed budową, przebudową drużyny, wprowadzaniem młodzieży i świeżej krwi do walki w następnym sezonie. Czy stary Nawalka ma jeszcze na tyle chęci aby zbudować mocnego Lecha, za pi6zwoleniem właściciela oczywiście, zobaczymy

  3. wagon pisze:

    wynik pierwszego meczu w 50% to błędy trenera wynikające z błędnego zestawienia pierwszej 11, Nawałka ma tak duży sztab, że nie wierzę w kolejne błędy, ktoś z nich musiał przecież widzieć te wszystkie niedoskonałości,

    • leftt pisze:

      Po tym, jak zobaczyłem Janickiego na PO, jestem w stanie uwierzyć we wszystko.

    • Al pisze:

      Dopóki nie zobaczyłem składu byłem optymistycznie nastawiony. Wierzyłem w Nawałkę, teraz to mam pewne wątpliwości. Może chciał dać ostatnią szansę przegranym ?

  4. fox pisze:

    myślę wagon,że skład Lecha na mecz z Zagłębiem to 70% przyczyn nie tyle porażki co słabiutkiej gry.Już 18 tka meczowa była szokiem.Miał Nawałka promować młodzież a ilu było w osiemnastce młodych słownie jeden Klupś.Jak zobaczyłem ten skład to w pierwszej chwili pomyślałem,że Nawałka robi wszystkim na złość.No bo na miły bóg kto ustawia słabiutkiego Janickiego na prawej obronie,na lewej zamiast Kostii De Marco,zamiast Trałki Gajosa który grę w Lechu ma już w głębokim poważaniu oprócz brania dobrej kasy rzecz jasna.Pytam gdzie był Cywka? który gwiazdą pewnie nie jest ale w porównaniu z Gajosem przynajmniej biega i mu się chce.Po co został ściągnięty Letniowski?,żeby nie łapał się do meczowej osiemnastki? Niech mnie ktoś oświeci bo jakem stary tak nie wiem co Nawałka na ten mecz wymyślił.On oczywiście wie po prostu te kaleki lepiej trenują.Noż kurcze przecież skład na ten mecz to był zwykły sabotaż.Zas niech się nikt nie dziwi,że Boniek powiada,ża Zagłębie ma lepszych piłkarzy,szkoda,że szef piłkarskiej centrali nie zauważył,że ma też lepszego trenera.

  5. Tadeo pisze:

    Obyśmy w Gliwicach nie przeżyli kolejnego rozczarowania w ustaleniu pierwszego składu.Nawałka już zapowiada że jest zadowolony z Vujadenovica , i nie ma pretensji o poprzedni mecz .Człowieka może szlak trafić po takiej wypowiedzi , możeJanicki ponownie też zagra .

Dodaj komentarz