Analiza i statystyki meczu z Cracovią

Niedzielny mecz z Cracovią był w wykonaniu Lecha Poznań najsłabszym spotkaniem w tym sezonie. Kolejorz grał słabo od 1 do 90 minuty podrywając się do śmielszych ataków i szybszego biegania dopiero w doliczonym czasie gry. Łatwo stracone punkty u siebie już mają wpływ na pozycję zespołu w tabeli, która jest coraz niższa.



Obrona (ocena formacji: 1)

Trener Dariusz Żuraw postanowił nic nie kombinować wystawiając po raz 3 z rzędu Lubomira Satkę. Pod względem gry czysto defensywnej Słowak był wczoraj najlepszym obrońcą wygrywając 77% pojedynków 1 na 1. Każdy z czterech defensorów stoczył w niedzielę podobną liczbę pojedynków, dlatego łatwo było stwierdzić, kto spisał się najlepiej. W niedzielę wysoko grający obrońcy nadziewali się na kontry Cracovii mając problemy z biegowymi pojedynkami. Nic do gry ofensywnej nie wnieśli też boczni defensorzy w postaci Gumnego i Kostevycha. Ten pierwszy przynajmniej się starał notując najwięcej zagrań w całym zespole (67) oraz wykonując 2 celne podania. Biegający po drugiej stronie Ukrainiec nie stworzył już żadnego zagrożenia będąc według platformy InStat najsłabszym lechitą w niedzielnym spotkaniu. Mimo już analizy gry Van der Harta w materiale „Oko na grę” trzeba wspomnieć o nim także w tym tekście. Holender miał swój udział przy obu straconych golach zawalając przede wszystkim pierwszą bramkę przez złe ustawienie się przy okazji rzutu rożnego dla Cracovii. Obrona Lecha zagrała wczoraj źle popełniając proste błędy przez cały mecz. Dariusz Żuraw mógłby się zastanowić, czy przypadkiem Thomas Rogne nie zasługuje na powrót do składu za Djordje Crnomarkovicia. Serb w ostatnich spotkaniach nieco obniżył loty.

Pomoc (ocena formacji: 2)

Michał Probierz nie ukrywał po meczu, że celowo zagęścił środek pola, aby zneutralizować m.in. Darko Jevticia czy Pedro Tibę. To Cracovii udało się. Lech w środku nic nie grał mając problemy z kreowaniem sytuacji od 1 do ostatniej minuty. Darko Jevtić zagrał wczoraj jak w wielu meczach w barwach Lecha Poznań będąc mało widocznym piłkarzem. Gry nie pociągnął też Pedro Tiba, który w środku pola nie miał za bardzo z kim współpracować. Karlo Muhar na grząskiej, nierównej płycie i w upale ruszał się jak wóz z węglem będąc nieskuteczny nawet w destrukcji. 43% wygranych pojedynków 1 na 1 to słaby wynik jak na typową „6” mającą zadania stricte defensywne. Chorwat nie radził sobie z szybką grą Cracovii w środku pola w tym przy okazji kontr przeciwnika. Rozegrał najsłabsze spotkanie w Lechu, jednak w zespole nie ma kto go zastąpić.

Wczoraj w drugiej linii brakowało jakości przy okazji podań, najgroźniejszy w ofensywie był słaby Kamil Jóźwiak (3 strzały, 4 kluczowe podania) grając często samolubnie i bez głowy. Prawy pomocnik z lepszą lewą nogą w postaci Tymoteusza Puchacza tym razem zagrał na poziomie I-ligi nic nie wnosząc do ofensywy podobnie jak jego zmiennik Tymoteusz Klupś ograny jeszcze w dziecinny sposób w obronie w ostatnich minutach. Spośród pomocników swoją szansę bez dwóch zdań wykorzystał inny rezerwowy – Joao Amaral, który do 2 strzałów oraz 2 kluczowych zagrań dołożył to co najważniejsze, czyli asystę dając jasny sygnał trenerowi, kto powinien wystąpić na skrzydle w kolejnym spotkaniu. Lech w niedzielnym meczu z Cracovią zagrał słabo, zawiedli przede wszystkim liderzy w postaci Jevticia z Tibą, którzy nie pociągnęli drużyny. Portugalczyk był wczoraj dopiero 3 lechitą z największą liczbą podań co zdarza się bardzo rzadko. Zwykle to Tiba wykonuje najwięcej zagrań podczas meczów.

Atak (ocena formacji: 1)

Przy tak słabo dysponowanych środkowych pomocnikach i niecelnych wrzutkach na siłę Christian Gytkjaer nie mógł nic zrobić. Duńczyk żyje z podań a tych było wczoraj bardzo mało. Poza strzałem w pierwszych minutach obronionym przez Peskovicia nasz napastnik nic nie pokazał marnując jeszcze okazję w pierwszej połowie po dośrodkowaniu Jóźwiaka. Na dodatek Christian Gytkjaer na 20 stoczonych pojedynków wygrał jedynie 3. Inny napastnik, który wszedł z ławki Paweł Tomczyk przynajmniej wykorzystał to co miał, z 1 sytuacji zdobył gola dając w końcówce kibicom chociaż trochę nadziei na remis. Przy stylu gry Lecha i w tym ustawieniu klasyczna „9” w zespole zawsze będzie grała słabo jeśli nie będzie otrzymywać większej liczby podań.

Ogólne wrażenie (ocena meczu: 2)

Trener Dariusz Żuraw trzeźwo określił ten mecz. Lech rozegrał najsłabsze spotkanie dając się łatwo wypunktować dobrze ustawionej taktycznie Cracovii. Krakowianie postawili na wyrachowany futbol, zagęścili środek, wyprowadzali szybkie kontry i jeszcze z łatwością wykorzystali stały fragment. Żuraw określił grę „Pasów” jako typową grę na punkty, które są przecież najważniejsze. Lech chciał na nierównej, grząskiej murawie prowadzić atak pozycyjny, grać efektownie jak w poprzednich meczach, lecz zawodnicy byli wczoraj bardzo słabo dysponowani, bili głową w mur przez niemal całe spotkanie, a śmielej walczyć i biegać zaczęli dopiero w końcówce meczu, kiedy było już za późno. Tak słabej gry, jak wczoraj zapewne wielu kibiców nie spodziewało się idąc na mecz Kolejorza, który dotąd nie zawsze dobrze punktował, ale chociaż cieszył oko swoją grą. W niedzielę nie było ani punktów ani dobrej gry. Widzieliśmy wolną, mało ambitną drużynę bez pomysłu na skuteczne ataki, która dała się łatwo ograć lepiej przygotowanej do gry na nierównym boisku Cracovii.



Składy

1-4-2-3-1

Van der Hart – Gumny, Satka, Crnomarković, Kostevych – Muhar (74.Amaral), Tiba – Puchacz (63.Klupś), Jevtić (86.Tomczyk), Jóźwiak – Gytkjaer.

1-4-2-3-1

Pesković – Rapa, Dytyatev, Datković, Ferraresso (63.Pestka) – Gol, Lusiusz (70.Dimun) – Hanca, Amersfoort, Wdowiak (79.Vestenicky) – Lopes.

Statystyki meczu Lech – Cracovia 1:2 według InStat

Bramki: 1 – 2
Strzały: 13 – 13
Strzały celne: 2 – 8
Strzały niecelne/zablokowane: 11 – 5
Stałe fragmenty: 17 – 8
Faule: 13 – 11
Żółte kartki: 0 – 5
Czerwone kartki: 0 – 0
Rzuty rożne: 11 – 4
Zmiany: 3 – 3
Spalone: 2 – 0
Posiadanie piłki: 59% – 41%
Celne podania: 81% – 79%
Wygrane pojedynki: 46% – 54%
Pokonane kilometry: 105,30 km – 109,23 km
Liczba zawodników w kadrze meczowej: 20 – 20

Lechowe statystyki meczu Lech – Cracovia 1:2

Strzały z pola karnego: 6
Strzały z dystansu: 7
Zwody: 27
Odbiory: 26
Podania kluczowe: 15
Strona najczęstszych ataków: prawa

InStat index piłkarzy Lecha Poznań za ten mecz:

303 – Jóźwiak
288 – Satka
265 – Amaral
262 – Tiba
258 – Gumny
258 – Tomczyk
248 – Crnomarković
233 – Puchacz
228 – Gytkjaer
224 – Klupś
218 – Muhar
215 – Jevtić
201 – Van der Hart
195 – Kostevych

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 13

  1. zinek pisze:

    Ten sezon będzie jak rollercoaster,raz wygramy,raz przegramy.A kto jest za to odpowiedzialny,pierdolone minimaliści Rutkowscy.Nie dość że zrobili cztery transfery,to jeszcze ich jakość jest szokująca,ten gościu na bramce to jest nieporozumienie,co leci powyżej głowy to wszystko wpuszcza.Muhar fajny gościu ale defensywny pomocnik musi zapierdalac jak przecinak,i czyścić w środku pola,a nie stać się i przyglądać jak idzie kontra i po tym pada bramka.Jest tragedia,taki budżet,potencjał kibicowski jest marnowany co roku,przez pierdolony minimalizm.Na pierwszy rzut oka widać że taki Muhar i Van der hart ,to jest nieporozumienie,oni nie dają rady w naszej słabej lidze,a co powiedzieć o pucharach.Ci co żyją,nadzieją że będzie lepiej niech się obudzą,nie będzie lepiej tu są Rutkowscy i nie będzie wzmocnienia składu tylko uzupełnienie.Nie zrobili transferów teraz,nie zrobią zimą,nie będzie transferów latem,a bez tego będziemy ligowym sredniakiem w bardzo słabej lidze.Redakcjo w tej przerwie na kadrę,możecie zrobić artykuł o naszych nowych graczach,jak się spisują i jakie są prognozy na ich dalszą przyszłość.

    • inowroclawianin pisze:

      Dokładnie, na razie tylko Satka i Crnomarkovic w miarę ok, reszta słabo, a transferów do ofensywy w ogóle nie przeprowadzili, także transfery ogólnie lipa. Rutki znów spieprzyli robotę.

      • Pawel1972 pisze:

        Ale to było do przewidzenia, na 4 transfery dwa muszą być do dupy, jeden przeciętny i jeden dobry. Toż pisałem po poprzednim sezonie, że żeby zasypać dziurę po X-Manach zarząd musi ściągnąć ze 20 grajków, bo polowa z nich będzie się nadawać do niczego, kolejnych 5 na ławkę rezerwowych, a 5 może wzmocnić skład… No taki mammy skauting i zarząd.

  2. leftt pisze:

    Dla mnie pomoc 1 atak 2 (ze względu na Tomczyka). Ile sytuacji stworzyliśmy? A ile wykorzystaliśmy? No, właśnie…

  3. J5 pisze:

    W tym meczu Lech mnie nie zaskoczył. Spodziewałem się bowiem słabszej dyspozycji Tiby i Jevticia, i było do przewidzenia że zespół wtedy sobie nie poradzi. Być może gra wyglądałaby inaczej z Amaralem w składzie od początku, ale tego już nie sprawdzimy. Najgorsze, że naszą sztandarową formację, środek pomocy przykrył czapą odświerzony przez Probierza gdzieś z lamusa Janusz Gol, który był zarówno szybszy i przebojowy, potrafiący przedryblować powolne, lechowe tyczki, jak i cały czas myślący na boisku W zasadzie każdy grał jak było do przewidzenia, van der Hart dostał za kołnierz, stoperzy przygotowali autostradę do bramki dla krakowskich pomocników, Kostewycz po jednym dobrym meczu wrócił do swojej gry, a rozgoryczony brakiem transferu Gumny nie mógł się odnaleźć. Muhar wolny jest nie od wczoraj, a o braku umiejętności wykańczania akcji przez skrzydłowych wylano już tutaj sporo atramentu. Gytkjaer rozgrywa jeden dobry mecz na trzy rozegrane więc teraz na jego dobrą grę nie byla kolej. Tylko Amaral z Tomczykiem nie zawiedli, pomomo tego że ławka jest za krótka. Mści się teraz wroniecki minimalizm który przed sezonem razem z Redakcją na łamach serwisu rozłożyliśmy na czynniki pierwsze. I choć rozbuchany entuzjazm efektowną grą został wczoraj stonowany, to z tego calego obrazu Lecha w tym sezonie jeden czynnik pozostaje niezmienny: Lech w tym sezonie jest tylko średniakiem. Kolejna koncepcja bylejakiego zarządu chyba już po raz kolejny legnie w gruzach, a grająca bez jakościowo dobrych piłkarzy drużyna znowu będzie męczyć bułę do maja, od czasu do czasu pokonując jakiegoś ligowego przeciętniaka, parę razy przegrywając po heroicznych bojach, i tradycyjnie już niestety biorąc baty od czołówki. Stale będzie powracać kwestia pozbycia się nieudolnego zarządu, który nim kiedyś zdechnie wreszcie z powodu własnej głupoty, pomęczy nas jeszcze swoimi debilnymi pomyslami. Biedny Kolejorz

  4. inowroclawianin pisze:

    Mało celnych strzałów, mało przebiegnietych kilometrów, mało sytuacji. Ofensywa totalnie zawiodła, a obrona niewiele lepiej. Jedynie Tomczyk i Amaral zrobili co należy. Powinni zagrać od początku w kolejnym meczu.

  5. pablodiablo22 pisze:

    znowu mniej przebiegli. Czy był jakiś mecz, w którym przebiegli więcej km niż drużyna przeciwna? To jest jakiś dramat.

  6. macko9600 pisze:

    Probierz niestety idealnie rozpracował Lecha. Wystarczyło zagęścić środek pola, wyłączyć z gry Jevtica i Tibę. Zastanawiam się czy Rogne nie powinien wrócić do „11”, pytanie tylko za kogo.

  7. macko9600 pisze:

    Muharowi chyba też przydałaby się ławka na ogarnięcie się. Niestety wczoraj był bardzo wolny.

  8. Tadeo pisze:

    Tak szczerze to kim , albo może czym mamy grać Druga linia a szczególnie skrzydła nie istnieją
    Bramkarz macha rękami jak bocian skrzydłami.Boczni obrońcy nie mają zamienników, więc z konieczności muszą grać. Ławka równorzędnych zamienników nie istnieje , bo ich po prostu nie ma.Napastnik błąka się w polu karnym , bo piłek nie dostaje , czyli gramy w 10.Nie wspomnialem o stoperach , ktorzy tworzą autostradę do napastników przeciwnej drużyny. A i są jeszcze wychowankowie , którzy nawet w ll lidze baty zabierają.Tak dzisiaj wygląda Lech budowany przez Rutkowskich po kolejnych rewolucjach
    Wiem , wiem potrzeba czasu na budowę, tylko my kibice już tego czasu i cieriwosci nie mamy.Panowie prezesi i Pan dyrektorze sportowy , zejdzcie wreszcie na ziemię i obudzcie się. O Boże, widzisz a nie grzmisz.

Dodaj komentarz