Podsumowanie zimowego okna transferowego. Mnóstwo rzeczy było inaczej

Zimowe okno transferowe 2020 w Lechu Poznań było pokazem nieudolności wszystkich osób odpowiedzialnych za sprawy sportowe w Kolejorzu. Na szczęście zarząd miał farta, drużyna od początku tej rundy punktuje nieźle, gra jeszcze lepiej, obecnie nie ma poważnych urazów, dlatego wielu niedociągnięć m.in. dzięki udanej pracy Dariusza Żurawia na razie nie widać.



Podczas gry Kolejorza co 3-4 dni nie było czasu na tradycyjne podsumowanie okna transferowego w Lechu Poznań. W tym tygodniu nasz zespół nie rywalizuje, dlatego w końcu jest czas na inne tematy niż tylko na te meczowe. Zimowe okno 2020 bez dwóch zdań przejdzie do historii Lecha Poznań jako jeden z najdziwniejszych okresów transferowych za czasów Rutkowskich. Z planowanych transferów nikt nie przyszedł, między innymi zrezygnowano z 2 piłkarzy, których zarząd sam zapowiedział, został Timur Zhamaletdinov, ledwo pozbyto się Macieja Makuszewskiego, a także wzięto zawodnika, którego pierwotnie odstrzelono wdrażając plan C.

Wciąż tu siedzi

Lech już w listopadzie skreślił Timura Zhamaletdinova dając mu wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu zimą. Piłkarz był z tego powodu zadowolony, nie miał w Poznaniu szans na grę, Dariusz Żuraw w grudniu nie zabierał Rosjanina już nawet na ławkę rezerwowych. 23-latek będąc niezadowolony ze swojej przygody w Polsce nie chciał tutaj wracać. Jednocześnie nie chciano go także w CSKA Moskwa z którego Zhamaletdinov był wypożyczony do końca sezonu 2019/2020. W końcu udało się znaleźć Timurowi klub w Rosji. Zhamaletdinov przez kilkanaście dni przebywał na cypryjskim obozie Uralu Jekaterynburg. Po jego zakończeniu włodarze tego klubu zrzuciły winę na Lecha jakoby nie dogadali się z Polakami w sprawie pozyskania piłkarza, który formalnie należy przecież do CSKA. W lutym piłkarz przebywał w Moskwie czekając na rozwój wydarzeń i inne oferty m.in. z Kazachstanu. W końcu musiał wrócić do Polski zostając w Lechu niespodziewanie zmiennikiem Christiana Gytkjaera. Tej wiosny Zhamaletdinov jeszcze nie dostał szansy w pierwszej drużynie. W miniony weekend grał za to pierwszy raz w rezerwach.

Na szczęście już tu nie siedzi

Sytuacja Macieja Makuszewskiego była opisywana tutaj wielokrotnie. Pod koniec listopada „Maki” dostał zgodę na odejście pół roku przed końcem kontraktu nawet za darmo. Trener Dariusz Żuraw nie brał już 31-latka pod uwagę przy ustalaniu meczowej „20” na ostatnie spotkania rundy jesiennej zachowując się w jego przypadku podobnie jak w sprawie Timura Zhamaletdinova. Później w końcówce grudnia i na początku stycznia m.in. ekstraklasowe kluby przejawiały duże zainteresowanie niesfornym zawodnikiem mimo jego bardzo słabej gry jesienią. Lech dał kolejny sygnał Makuszewskiemu informując, że jego przygoda z Lechem już się skończyła i ma on stąd po prostu odejść, bowiem wiosną i tak nie będzie grał. Piłkarz nie zdecydował się na żadną z ofert, a także nie rozwiązał umowy za porozumieniem stron wystawiając jedynie swój dom na sprzedaż. Maciej Makuszewski nie poleciał na obóz do Turcji mając w tym czasie ćwiczyć indywidualnie i nadal szukać sobie nowego klubu. Na początku lutego „Maki” pojawił się nawet na Placu Wolności biorąc udział w akcji „Pierwszy Gwizdek”. W końcu sam piłkarz przejrzał na oczy, pomyślał o swojej karierze a nie tylko o pieniądzach, które mógł dalej pobierać za nic do 30 czerwca. Udało się rozwiązać kontrakt z Maciejem Makuszewskim, skrzydłowy związał się umową z Jagiellonią i tej wiosny zdążył już zagrać przeciwko Kolejorzowi zdobywając parę dni później nawet pierwszego gola od jesieni 2017.

Nieplanowany transfer okazał się trafiony

Lech zimą 2020 miał dużo szczęścia w sprawie szybkiego znalezienia następcy Darko Jevticia. W grudniu pisaliśmy o możliwym odejściu Szwajcara jeśli tylko pojawi się bardzo dobra oferta. Takich ofert długo nie było, w grudniu jeszcze przed świętami klub odrzucił wstępną propozycję dla Szwajcara, który już wcześniej zapowiedział odejście, ale dopiero po sezonie. Na początku stycznia pozostanie 27-latka w Kolejorzu do czerwca wydawało się być bardzo prawdopodobne, gdyż mimo niezłej rundy jesiennej 2019 nie było dużego zainteresowania Darko Jevticiem. Nagle już w drugiej połowie stycznia, krótko przed obozem w Turcji, do Lecha wpłynęła inna, dużo lepsza oferta z Rubina Kazań. Lekką ręką postanowiono sprzedać Darko za 500 tysięcy do Rosji co wiązało się z koniecznością wzięcia kogoś za niego. Początkowo na następcę był kreowany Filip Marchwiński, jednak szybko zmieniono decyzję uznając, że dla 18-latka może to być zbyt duże wyzwanie. Pojawiła się szansa wzięcia za niewielkie pieniądze Daniego Ramireza z ŁKS-u, który w grudniu absolutnie nie pasował do Lecha a którego akurat w Lechu widzieli kibice. Według założeń nowego działu skautingu do klubu mieli trafiać już typowo wyselekcjonowani piłkarze poniżej 26 lat na dorobku. To drugie się zgadza, wiek Hiszpana już nie. Po zaledwie pół roku od wdrożenia nowego planu postawiono zrezygnować z dziwnej strategii co okazało się dobrym ruchem. Do Lecha przyszedł ofensywny pomocnik, który z miejsca dał jakość i liczby. Nieco starszy 28-letni piłkarz z polskiej ligi okazał się więc wzmocnieniem Kolejorza, a także udanym ruchem, który pokazał, gdzie można włożyć wszystkie dziwne teorie skautingu na temat wyszukiwania czy obserwacji piłkarzy. Skoro w zasięgu Lecha są dobrzy zawodnicy, to należy ich tutaj sprowadzać bez względu na to, kto i ile ma lat.

Plan A, plan B, plan C i na końcu plan B

Jednym z głównych celów Lecha tej zimy było sprowadzenie nowego prawego obrońcy, który zastąpiłby poważnie kontuzjowanego Roberta Gumnego dla którego przez wiele miesięcy celowo nie szukano konkurenta. Lech kontraktując Alana Czerwińskiego od 1 lipca z miejsca ruszył do negocjacji. Bardzo chciał mieć tego zawodnika już zimą, sam Czerwiński także chciał przyjść do nas już teraz, jednak zarząd Zagłębia miał inne plany. Prezes „Miedziowych” dobrze znając sztuczki Lecha Poznań od początku zapowiadał pozostanie 27-latka w Lubinie do czerwca. Zagłębie przestało nawet odpowiadać na finansowe propozycje naszego zarządu, który nie mając zbyt wiele pieniędzy oferował lubinianom przysłowiowe frytki. Na całej sytuacji cierpiał również sam zawodnik, który w zimowych sparingach nie grał zbyt wiele. Trener „Miedziowych” na prawej obronie wolał testować prawego pomocnika Kacpra Chodynę niż Czerwińskiego naciskającego długo na transfer do Poznania. W końcu Lech musiał wdrożyć plan B. Zaczęto panicznie przeszukiwać rynek w celu znalezienia kogoś doświadczonego za darmo kogo najlepiej udałoby się wypożyczyć na pół roku. W końcu w pierwszej połowie lutego do Poznania przyleciał 3 prawy obrońca Szachatara Donieck, Bohdan Butko. Okazało się, że Ukrainiec jest kontuzjowany i wróci do gry za kilka tygodni. Klub musiał zatem wdrożyć plan C, który także nie wypalił, gdyż potencjalny kandydat postanowił zostać w swoim obecnym klubie. Kiedy Lech nie wiedział już co zrobić po Butko nagle zgłosił się Górnik. W takiej sytuacji klub zapragnął wrócić do planu B, przebadać jeszcze raz Ukraińca i zaczekać aż 29-latek wróci do zdrowia. Bohdan Butko wrócił do zajęć wcześniej niż pierwotnie przewidywał Lech, szybko zaczął nadrabiać wszystkie zaległości, w końcu zadebiutował grając w ostatnich 2 meczach całkiem solidnie.



Jóźwiak został…

Dobrą wiadomością w zimowym okienku transferowym było pozostanie Kamila Jóźwiaka. Brakowało dla „Józia” konkretnych ofert z klubów, które by go interesowały. Dzięki temu Lech nie musiał natrudzić się, aby zatrzymać jednego ze swoich najlepszych piłkarzy w klubie, ponieważ konkretne zainteresowanie Kamilem Jóźwiakiem zimą 2020 było małe. Boczny pomocnik niedawno przedłużył swoją umowę i dość regularnie zaczął notować dobre liczby. Dzięki temu jego wartość ma szansę wzrosnąć i przekroczyć kwotę 3 mln euro jakiej Lech nie dostałby za tego zawodnika minionej zimy. Sam „Józiu” nadal musi strzelać kolejne gole, notować kolejne asysty, a Lech wciąż iść w górę w słabej polskiej lidze, by marzyć o solidnym zarobku na 22-latku latem tego roku.

…Tomczyk także

Z grupy wychowanków nie tylko Kamil Jóźwiak nie zmienił zimą barw klubowych. W grudniu nie było mowy o odejściu Pawła Tomczyka. Z napastników miał tylko odejść Zhamaletdinov podczas gdy „Pawka” wiosną nadal naciskać na Christiana Gytkjaera i szukać swoich szans. W styczniu sytuacja zmieniła się, w dodatku zawodnik doznał kontuzji, nie poleciał do Turcji, w tym czasie szukano jemu nowej drużyny najlepiej z Ekstraklasy w której mógłby regularnie występować. Nikt nie dał takiej gwarancji. Nikt nie zagwarantował 22-latkowi regularnej gry w pierwszym składzie najlepiej na ekstraklasowym poziomie, a w takim przypadku wypożyczenie nic by mu nie dało. Na dodatek okazało się, że uraz ręki Pawła Tomczyka jest poważniejszy. W takim przypadku temat wypożyczenia napastnika upadł już w pierwszej połowie stycznia. Sam piłkarz aktualnie w końcu wraca do pełni sił po dość poważnym urazie.

Kłamstwa, brak pieniędzy, brak pomysłu

Zimą Lech chciał przede wszystkim poszukać trochę bardziej doświadczonych zawodników na 3 pozycje. Chciał ściągnąć prawego obrońcę, bocznego pomocnika i napastnika do rywalizacji z Christianem Gytkjaerem. O chęci kupna skrzydłowego jeszcze w grudniu w jednej z poznańskich telewizji otwarcie mówił nawet rzecznik Lecha Poznań, w styczniu mówiono o tym samym, jeszcze dalej w lutym posunęli się Karol Klimczak wraz z Tomaszem Rząsą będący w kwestii transferów bardzo pewni siebie. Pierwsze priorytety klubu na zimę 2020 zmieniły się już w styczniu. Kolejorz nadał szukał prawego obrońcę oraz napastnika, jednak skrzydłowego już nie uznając obsadę skrzydeł w postaci Jóźwiaka, Puchacza, Skórasia i Kamińskiego za wystarczającą. Później „Kamyk” został prawym obrońcą, Lech zapragnął zamiast skrzydłowego kogoś do uniwersalnego ofensywy, kto ostatecznie nie przyszedł. W lutym prezesi otwarcie zapowiadali w mediach czasem wręcz obiecując przyjście nowego napastnika mogącego nawet posadzić „Gyta” na ławkę. Taki zawodnik oczywiście nie przyszedł, Lech nie miał pieniędzy, wybrał się na zakupy z przysłowiowymi 5 złotymi szukając piłkarzy najlepiej na wypożyczenie. Zimą średnio co 2 tygodnie zmieniały się transferowe priorytety, w świetnym momencie zrobiono spotkania z kibicami wmawiając im to samo co przed każdą rundą, a na końcu świecić oczami musiał Dariusz Żuraw twierdzący, że „dopóki trwa okienko, to w sprawie napastnika coś może się wydarzyć”. W rzeczywistości nic nie miało prawa się wydarzyć, nie było pieniędzy, nie było pomysłu, z planowanych 3 transferów (prawy obrońca, skrzydłowy, napastnik) przyszedł… inny prawy obrońca i ofensywny pomocnik. W dodatku pozbyto się Joao Amarala, którego nikt nie zastąpił.

Trener sobie poradził

Zimowe okno transferowe 2020 było trudne dla kibiców Lecha Poznań. Najpierw pojawiły się tradycyjne zapewnienia, obietnice, celowo wypuszczane plotki, mnóstwo wymyślonych nazwisk, a później działania po omacku, łapanka, brak pieniędzy, brak pomysłu i całkowita zmiana priorytetów. Dariusz Żuraw krótko po starcie przygotowań głośno w wywiadach mówił o chęci zamknięcia kadry do obozu w Turcji. Kadra nie została zamknięta do wylotu Lecha do Belek. Mało tego. Nawet w trakcie zgrupowania nikt do zespołu nie dołączył. Nikt nawet nie zaliczy pełnego mikrocyklu przygotowującego drużynę typowo pod inauguracyjny mecz z Rakowem Częstochowa. Sam Lech pierwszy raz od 2012 roku nie sprowadził w styczniu nowego piłkarza kontraktując na końcu najmniej zawodników w całej Ekstraklasie. Zarząd ma furę szczęścia, gdyż trener opanował sytuację, dobrze przygotował drużynę, ta od początku rundy gra dobrze, punktuje nieźle, Dani Ramirez na szczęście z miejsca zapełnił lukę po Darko Jevticiu, a Bohdan Butko szybko wyzdrowiał i aktualnie niczym nie odstaje od zespołu. Dzięki temu mnóstwo rzeczy zostało zamiecionych pod dywan. Przynajmniej tak jest na razie i będzie dopóki Lech nie spocznie w walce o podium, będzie grał w Pucharze Polski czy np. Gytkjaer nie złapie kontuzji. Niestety transferowe informacje w tym te opublikowane dnia 2 lutego sprawdziły się.

Fragment tekstu KKSLECH.com z 1 lutego 2020:

„Jeszcze kilka dni temu Lech nie miał na tapecie żadnego zawodnika. Nie było i nie ma żadnego pomysłu na transfery w tym okienku transferowym. Zarząd w ciągu ostatnich kilkunastu dni panicznie szukał transferowych okazji przeglądając także oferty wysyłane przez managerów. Lech próbując kogoś kupić próbował nawet płacić w ratach śmieszne jak na polskie warunki pieniądze dotychczasowym klubom potencjalnych nabytków pytając również o możliwość darmowych wypożyczeń. Lech wziął się za transfery dopiero w drugiej połowie stycznia szukając głównie doświadczonych piłkarzy do 27 lat na przebranych już rynkach i takich zawodników, którzy mogliby obskoczyć najlepiej 2-3 pozycje. Dużo zmieniła sprzedaż Darko Jevticia, która spowodowała zmianę transferowych priorytetów w tym m.in. odłożenie kupna klasycznego skrzydłowego na drugi plan. Do Lecha Poznań tej zimy nie trafią zawodnicy z żadnych list skautingowych tylko tacy za których uda się zapłacić jak najmniej ich dotychczasowym pracodawcom. Zarząd zapominając o tym, jak wygląda terminarz przeciąga negocjacje, innym klubom jest to na rękę, dlatego przysłowiowa „łapanka” kogokolwiek dla uspokojenia większej części niezadowolonych kibiców przedłuży się aż do lutego.”

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 6

  1. bombardier pisze:

    Czytając komentarz Redakcji nie widzę we władzach Lecha NIC POZYTYWNEGO, żeby Lech
    stał się ZGRANĄ i SILNĄ drużyną. Dlatego BARDZO SIĘ CIESZĘ z tego co TERAZ dotyka ten klub.
    Oby tych przysłowiowych plag egipskich, było jak NAJWIĘCEJ!
    Może w ten sposób ROZLECI się ten zarząd, a wraz z nimi cała reszta tego SYFU.
    NIC – TYLKO STRATY FINANSOWE – powodują UPADEK!

  2. inowroclawianin pisze:

    To okienko to jeden wielki cyrk i amatorka, swoisty Rutek w pigułce. Napastnika nie ściągnęli, obrońca przyszedł późno jako wielką niewiadoma w dodatku do leczenia. Klub opuściło dwóch kluczowych zawodników, a w ich miejsce przyszedł jeden solidny z Ekstraklasy. Dużo zamieszania z Butko, Amaralem, Czerwińskim, Makuszewskim i Zamaletdinowem, którego tu już dawno nie powinno być. Ciekawe co latem nacuduja Rutki.

  3. Przemo33 pisze:

    To zimowe okienko transferowe było bardzo dobrym podsumowaniem obecnego zarządu i jego działań oraz starań, by klub bił się na poważnie o puchary dzięki odpowiednim wzmocnieniom składu. To jest właśnie cały Piotruś i spółka. Robią prawie wszystko bez ładu i składu, a potem jak mają plan, to szybko go zmieniają i improwizują. Piotruś ma szczęście, że Żuraw dobrze przygotował drużynę do rozgrywek i regularnie na razie punktujemy i ciułamy te punkty. Obecna gra i wyniki na razie tuszują brak odpowiednich wzmocnień kadry, ale to wszystko do czasu, gdy ktoś z ważniejszych graczy dozna kontuzji np. Jóźwiak czy Gytkjaer. Dlatego mówię, żeby nie zapominać, kto tu pociąga za sznurki, ponieważ zarząd nie wyciąga żadnych wniosków z własnych błędów i ich działania podczas okienka transferowego powtórzą się latem, gdy trzeba będzie wzmocnić drużynę po odejściu ważnych graczy, a już tym bardziej gdy drużyna będzie startować w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
    Odeszło 2 graczy ofensywnych – Jevtić i Amaral, którzy mieli dobre statystyki, napędzali grę drużyny i mieli duży wkład w wyniki. Za Jevticia przyszedł Ramirez, a kto przyszedł za Amarala? Nikt! Nowy skrzydłowy i napastnik też nie przyszli, natomiast z prawym obrońcą coś tam robili i w końcu przyszedł Butko. Ale i tak za to okienko transferowe należy się Piotrusiowi i spółce mocne 1! Sorry, ale tak na rynku transferowym nie powinien działać klub z drugim budżetem w Polsce.

    • Grossadmiral pisze:

      Co z tego jak budżet drugi jak kasa idzie na kontrakty dodatkowo na utrzymanie rezerw gdzie wydatki są teraz większe niz sezon wcześniej. Jak zarabiasz powiedzmy 5000 zł spłacasz kredyty na 3 koła musisz sie utrzymać za 1900 to za 100 zł na wakacje nie pojdziesz dookoła świata. Kasy w klubie nie ma to się nie dziw że kombinują i nie wydają zresztą latem lepiej nie będzie jak straty będą przez zamknięte stadiony

      • Przemo33 pisze:

        @Grossadmiral
        Ale mi nie musisz tego tłumaczyć, bo ja to wiem.
        A wiesz dlaczego tak jest, dlaczego kombinują? Bo sami doprowadzili do takiej sytuacji swoją nieudolnością i brakiem wyciągania wniosków. Oni sobie w zarządzie z Piotrusiem na czele upieprzyli nastawienie na sprzedaż wychowanków i tyle ich obchodzi. Tylko kasa się dla nich liczy. A jak trzeba wzmocnić drużynę, to szukają od zawsze oszczędności. Tak było za Rumaka, bo długi, bo nie chcą tworzyć kominów płacowych. Potem było już lepiej aż doszliśmy do poziomu drugiego budżetu w lidze, ale oni nie zmienili swojego planu – zawsze po taniości, najlepiej za pół darmo kogoś ściągnąć.
        A co do kontraktów – kto im kazał sprowadzać graczy, takich jak Vujadinović, Gajos, NBN i innych, a potem im płacić wysokie kontrakty? Jaki skauting ( albo jego brak nawet), takie transfery. Ani trochę mi nie żal Piotrusia i spółki, bo sami są sobie winni. Najwięcej tracimy my kibice, bo teraz powinniśmy oglądać silnego Lecha, który sezon w sezon, rok w rok walczy o dublet w kraju i potrafi na spokojnie załapać się chociaż do fazy grupowej Ligi Europy i nawet awansować do fazy pucharowej.
        Cała obecna sytuacja jest wynikiem 8 lat podejmowanych głupich, nieudanych, nieprzemyślanych decyzji. Na razie wyniki maskują pewne rzeczy, ale to walnie w lecie, gdy odejdzie nasz najlepszy strzelec i na pewno ktoś jeszcze.

      • Grossadmiral pisze:

        Zgadzam się a z NBN chyba było tak że szukali napastnika koniecznie nikt nie chciał przyjść i żeby nie było wzieli takiego dzwona kasa w błoto to moze teraz też tak wyszło zimą ze same barany do tego drogie i woleli nikogo nie brać tym bardziej że Tomczyk kontuzje złapał a Timura nikt nie chciał koniec końców to 4 narazie nie był aż tak niezbędny, zobaczymy latem co wymyślą jak zostanie sam Tomczyk ;)

Dodaj komentarz