Pięć szybkich wniosków: Standard – Lech 2:1

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



To już jest frajerstwo

Lech kolejny raz we frajerski sposób zakończył mecz przynosząc wstyd przede wszystkim tym kibicom, których nie interesują koszulki wychowanków zagranicznych klubów, ceny za nich, mityczna walka tylko wyniki sportowe. Był to już 3 kolejny mecz w którym Lech stracił gola w ostatniej akcji spotkania tracąc jednocześnie cenne punkty. Dotąd Liga Europy nie miała nic wspólnego z tym co poznaniacy wyczyniali w Ekstraklasie. Tam przez 6 straconych bramek po 81 minucie gry stracili aż 8 punktów, w Lidze Europy do wczoraj nie mieli takich problemów będąc w europejskich pucharach zupełnie inną drużyną niż na krajowym podwórku. Przy stanie 1:0 wydawało się, że Lech znów zanotuje historyczny wynik wspomniany później przez lata. Lech faktycznie zanotował, ale historyczny wstyd, nie zdobył żadnych punktów do współczynnika, nic nie zarobił i dał się dogonić Standardowi w tabeli grupy D. W Belgii stracił tylko zdrowie kolejny raz mocno wkurzając kibiców.

Znów nietrafione zmiany

Trener Dariusz Żuraw znów nie trafił ze zmianami. Zajechany Jakub Moder myślący już o odejściu zimą do Anglii nic nie pokazał, jednak po jego zejściu gra w środku pola tylko mocniej siadła. Znów nie popisał się Lubomir Satka, który do słabych meczów z Legią i z Rakowem dołożył teraz bardzo złą zmianę w Liege za sprawą przegrania główki z Laifisem w 93 minucie. Satka od momentu powrotu z obozu kadry z którą wywalczył awans na Euro 2020 jest nie do poznania, gra jak zawodnik II-ligowych rezerw Kolejorza ośmieszając siebie, nas i cały klub. Do tego wszystkiego dochodzi kolejny raz niepotrzebna zmiana promowanego siłą Filipa Marchwińskiego. Ten piłkarz będzie dostawał tak długo szanse aż krytyka tysięcy kibiców do końca go nie zniszczy. Jego boiskowe zachowania, brak koncentracji i irytująca nonszalancja od miesięcy doprowadza kibiców do furii, teraz widok “Marchewy” powoduje jeszcze większą złość. Z drugiej strony idzie zrozumieć trenera Dariusza Żurawia, który stawiając na Marchwińskiego szuka już młodzieżowca na przyszłość. Trzeba pamiętać o rychłym odejściu Tymoteusza Puchacza i Jakuba Kamińskiego, po nich młodzieżowcem będzie tylko wspomniany “Marchewa” oraz Michał Skóraś. Na wprowadzanie kolejnych młodych nie ma już czasu, Lech musi zacząć regularnie zwyciężać a nie jeszcze tej jesieni czy wiosną promować siłą kolejnych wychowanków. Nie ma już na to czasu, tacy wychowankowie jak Bednarek, Gumny, Jóźwiak, Moder, Puchacz nic tu nie wygrali i przed odejściem za granicę w Ekstraklasie już nie wygrają (oprócz pojedynczych spotkań o nic).

Inna optyka transferów

Przegrany mecz ze Standardem 1:2 we frajerskich okolicznościach nie powoduje z miejsca niskiej oceny transferów. Ten mecz był jedynie kolejnym dowodem na przeprowadzenie latem średniej jakości uzupełnień. Optyka letnich transferów na przestrzeni ostatnich tygodni mocno się zmieniła, z każdym kolejnym meczem nasza ocena letnich ruchów jest coraz niższa. Sprawdził się jedynie Mikael Ishak, reszta wypożyczonych, niechcianych piłkarzy w swoich klubach to przeciętniacy, którzy grają kiepsko albo nie występują w ogóle. Latem wiele osób dało się nabrać nie tyle co na jakość transferów a na ich niespodziewaną, nieplanowaną liczbę. Wiele ruchów nie przełożyło się na jakość, jeden transfer okazał się wzmocnieniem, pozostali to na razie poziom m.in. Vujadinovicia, Situma, Rakelsa czy Barkrotha.

Za Lechem jest już 19 meczów w tym sezonie a tymczasem nadal ciężko jest stwierdzić jakie atuty ma Awwad, Malenica, Bednarek, Sykora, Kravets czy Kacharava. Ostatnia czwórka dostała szansę w Liege i znów nic nie pokazała. Letnie transfery są coraz większym rozczarowaniem, na dodatek Lech mimo zarobienia milionów euro na wychowankach nie będzie wydawał większych sum pieniędzy na przyszłe zakupy. Kibice mogą zapomnieć o ruchach powyżej 1 mln euro, nikt nie zarykuje wydawania takich kwot na zagraniczne transfery co zdecydowanie zmniejsza szanse na trafienie piłkarzy pokroju Ishaka, który jako jedyny z letniego naboru wypalił.

Liga Europy jak kula u nogi

Liga Europy z której wszyscy tak się cieszyli i na którą cały klub czekał 5 lat stała się kulą u obolałej nogi. Ta kula odczepi się 10 grudnia około 20:55 gdy zakończy się mecz z Rangersami. Teraz nikogo nie cieszy już Liga Europy, ostatnie 2 mecze czy nadchodzący bój z wielką Benfiką. Nie chodzi tu wcale o brak realnych szans na awans tylko o problem jaki stwarza Liga Europy. Kolejne mecze w tych rozgrywkach na które czekaliśmy w Poznaniu tyle lat to kłopot dla zmęczonej, zajechanej drużyny w której na wielu pozycjach brakuje poważnej rywalizacji albo klasowych zmienników. W obecnej, znów fatalnej sytuacji panującej wokół klubu chyba nie ma nawet sensu tworzyć wszystkich artykułów na temat Benfiki, które zamierzaliśmy publikować już od soboty. Liga Europy przestała fascynować ludzi, cieszyć kibiców, nie jest już numerem 1 wśród dyskusji internautów. Lech wszystko zniszczył, skąpstwo zarządu w tym brak sprowadzenia latem chociaż jednego środkowego pomocnika do rywalizacji z Tibą lub Moderem wyszedł już nam bokiem. Do tego dochodzą nietrafione wypożyczenia, transfery uzupełnień, które niewiele wnoszą do zespołu.

Rozbity zespół potrzebuje cudu

Lech ma już dość. Liga Europy się skończyła, Lech nie awansuje dalej, wielu piłkarzy nie ma się na co spinać. Wychowankowie myślą o rychłym odejściu, nie będą umierać za Lecha w meczach ligowych, grać o tytuł, który już wcześniej przegrali, wielu piłkarzy jest wypalonych, zmęczonych, wielu nowych zawodników nie ma jakości, a tacy gracze Tiba czy Ishak to za mało, by Lech regularnie wygrywał. Zespół po kolejnych porażkach, straconych bramkach sprawia wrażenie rozbitej drużyny mentalnie, która nie wie jak się pozbierać i jak grać lepiej. W dodatku Lech nie ma kiedy odpocząć, spokojnie potrenować, popracować nad różnymi elementami. W poniedziałek zagra w Gdańsku, gdzie zwycięstwa po 5 latach przerwy trzeba upatrywać w kategorii bardzo dużej niespodzianki. Zapowiadają się bardzo nerwowe tygodnie w których zaufanie do całej drużyny i wsparcie dla niej będzie bardzo niskie. Taka sytuacja zdarza się już kolejny rok z rzędu, dlatego nikt normalny nie nabierze się już na ten cyrk. Zaufanie jest znikome.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







26 komentarzy

  1. Radomianin pisze:

    Podpisuje się pod tym tekstem dwoma rękoma

  2. J5 pisze:

    Nie chce mi się wierzyć aby Lech podniósł się z kryzysu do końca tego roku. Minimalizm zarządu zakończył emocje zarówno w lidze krajowej, jak i w tej europejskiej. Promocja na siłę wychowanków, samo promocja reszty piłkarzy, wybieranie meczów przyniosło opłakane rezultaty. Szydło wyszło z worka, i okazało się że oprócz Ishaka, Tiby , Ramireza, Kamińskiego czy Modera reszta to cieniasy nie piłkarze. Większości z nich nikt teraz nie kupi. Swoją drogą Lech ustanowił chyba rekord nie tylko ligi, ale i świata. W trzech kolejnych meczach stracił gola w ostatniej akcji meczu. Nie po prędko zostanie on pobity na poziomie najwyższej ligi w kraju i na świecie, tym bardziej że już w poniedziałek Lech będzie miał okazję go poprawić. Zniechęcenie do tej drużyny raczej nie spowodowały słabe wyniki, czy seryjnie przegrane mecze jeśliby się zdarzyły. Obrzydziło tą drużynę, trenera, zarząd wybieranie meczów w których chciało się piłkarzykom powalczyć, a które olali. Te wkłady do koszulek pokazały, jak głęboko w dupie mają nas, kiboli. Dlatego nie będę się martwił , jak ten wroniecki twór w końcu pierdolnie i zdechnie z wielkim hukiem. Kłamliwa wroniecka banda

  3. legat79 pisze:

    Drużyna jest niestety zajechana ( Modziu jest chyba najlepszym przykładem niestety) przez brak dobrych zmienników i każdy to widzi Nie trzeba było być geniuszem żeby przewidzieć że tak się stanie. Ale zarząd wiedział lepiej.
    Mentalnie teraz też leżymy nie było widać wczoraj gryzienia trawy sportowej złości wiec o punkty w poniedziałek będzie niezmiernie ciężko.
    Osobne zdanie należy się Sykorze straszny zawód jak narazie oby nie skończyło się jak z Barkrothem.

    • Wamp pisze:

      Pytanie co jest powodem słabej gry Sykory?

    • Grossadmiral pisze:

      Od czego zajechana od kilku spotkań więcej? w warcie nie ma ani zmienników ani ławki ani dobrych zawodnikow pol druzyny miało covida a latem praktycznie wolnego nie mieli krótkie przygotowania ( tak wiem grają antyfutbol) ale dają z wątroby a grają tam odrzuty poziom 1 liga i można? można! nasi są zmęczeni życiem czy co? Kurde skład lepszy niz w zeszłym sezonie na ławce też większe możliwości a taka padlina ostatnio Ishak lepszy niż Gyt Alan niech będzie i na równi z Gumnym więc in minus jedynie Sykora za Józwiaka który generalnie tez nie miał wielkich liczb. Bednarek wpuszcza ok ale coś tam wybrania a to podobno Miki nic nie bronił co strzał bramka a przecież jeszcze Kravets napewno lepszy niz kosta a Awwad też z 3 ligi nie przyszedł Nika reprezentant bramki asysty a tu słabo a lepszy od Tomczyka napewno, Muhar też nie gra więc co się dzieje że jest jak jest?

    • Przemo33 pisze:

      Im po prostu nie chce się grać. Wystarczy spojrzeć na mecz z Benfiką i porównać z jakimś meczem ligowym i widać różnicę w zaangażowaniu, grze. Drużyna to jedno, inna kwestia to trener, który nie trafia ze zmianami, nie umie odpowiednio zareagować na boiskowe wydarzenia. Osobna kwestia to zarząd, który od lat nie umie należycie wzmocnić kadry, by nie było braków ani w jakości, ani ilości piłkarzy. I tak powstaje obraz nędzy i rozpaczy.
      Co do Sykory – na razie miał kilka przebłysków, ale póki co słabo. Ale może jeszcze odpali i z czasem będzie lepiej grał. Oby tak się stało, bo już jeden Barkroth u nas był i więcej takich nie potrzebujemy. Czas pokaże.

  4. leftt pisze:

    Szósty wniosek: jesteśmy jebanym Gwarkiem Wronki. Standard Liege – Gwarek Wronki 2-1. Może jeszcze kiedyś będziemy Lechem.

  5. foxi85 pisze:

    Jesteśmy jak ogolone na łyso psity. Może warto wrócić do retoryki o rozkładającym, cuchnącym, trupie ………. (z pewnością pod względem sportowym) ….

  6. Kaktus108 pisze:

    Widać, że połowa składu myśli już tylko o tym, gdzie by tu spierd…lić, najlepiej zimą. Ławka rezerwowych nie istnieje. Środek pola zajechany. Formacja obronna elektryczna na maksa. Tylko Ishak wygląda jak zawodnik przygotowany na trudy tak intensywnego sezonu, do tego ma właściwy mental. Nie wzdycha, nie macha łapami, tylko jak padnie to wstaje i dalej zapierd..la jak dzik.

  7. Przemo33 pisze:

    To, co wczoraj zagrali i jak zmarnowali szansę na zwycięstwo lub chociaż remis jest niepojęte dla mnie. Słaby mecz, 3 mecz z rzędu tracimy bramkę w ostatniej akcji i minucie meczu. To jest niedopuszczalne. Do tego przez pół godziny gramy w przewadze, strzelamy bramkę i co? Tracimy najpierw bramkę, potem zawodnika i na końcu znów tracimy bramkę. Crnomarković przypomniał sobie nagle w tak ważnym meczu, jak rok temu w podobny sposób wylatywał z boiska w lidze za 2 żółte kartki. Wcześniej jeszcze się motywowali na Ligę Europy, gryźli trawę, ale nawet wczoraj tego nie było widać.
    Autorski projekt Żurawia się kończy, a drużyna zamiast robić progres, cofa się w rozwoju. Oni są rozbici mentalnie, grają bez motywacji ambicji. Zmęczenie oczywiście też jest tutaj ważne, ale nie tylko nas to dotyczy, bo wiele innych klubów teraz również gra na 2-3 frontach i musi grać co 3 dni do grudnia. Brakuje drużynie głodu gry, zwycięstw i bramek, oni wyglądają na nasyconych i wypalonych. Jak do tego dodamy brak odpowiednich zmienników plus nietrafione decyzje i zmiany trenera, to mamy obraz obecnej sytuacji.
    Ale pewnie. Cieszmy się z tego, że w lecie odejdą Puchacz, Kamiński, może ktoś jeszcze, a Rutki zarobią kasę. Sprzedać młodych i kogo się da za dużą kasę, a wyniki? A kogo to obchodzi? Kibice? A kogo oni obchodzą?
    Zgadzam się z tym tekstem redakcji. Nic dodać, nic ująć.

  8. Kuki pisze:

    Nie zgodzę się z punktem pt. “Znów nietrafione zmiany”. Moim zdaniem te zmiany były celowe, czy wręcz “pretensjonalne”. Te zmiany wcale nie miały być trafione, nie miały na celu odwrócić losów meczu – to był pewnego rodzaju manifest trenera w którym coś już chyba pękło w tamtym czasie.
    Czy ktoś naprawdę wierzył, że ściągając jednym ruchem Modera + Tibę i wprowadzając jednego tylko Marchwińskiego za nich można stworzyć jakieś zagrożenie? Tu nawet nie ma co się pastwić nad Marchwińskim, bo on robi co może, ale po prostu jest rzucany z pozycji na pozycję i nie może w spokoju popracować nad własnym rozwojem.
    To jedno, drugie to fakt że gdyby Crnomarkovic nie zachował się jak idiota, to Satka by pewnie przesiedział na ławce całe spotkanie i nie miał okazji popisać się kolejny raz w polu karnym.
    Kolejna sprawa – co w składzie robi Klupś? Pytam poważnie. Po co on jedzie do tej Belgii, skoro i tak w hierarchii skrzydłowych jest niżej niż prawy obrońca Czerwiński? Żuraw wychodzi na wywiad z TVP i mówi że na ławce nie miał żadnego skrzydłowego :) Rozumiecie to?
    Kaczarawa to chyba więcej zamieszania by robił w Piekarni Gruzińskiej niż w ataku takiego klubu jak Lech. Oddać tego kalekę jak najszybciej! On w tym momencie zabiera miejsce Sobolowi, czy nawet Tomczykowi. Gdzie jest Szymczak, Wilak? Inni młodzi?
    Tutaj widać co Żuraw chce grać i ja to popieram w całości. On po prostu nie ma do tego wykonawców. 8 rezerwowych jak wczoraj (w tym jeden beznadziejny bramkarz, nieprzydatny Klupś + Kaczarawa) to jest kadra dla Stali Mielec, ale nie Lecha. Ja osobiście uważam, że Żuraw tym awansem osiągnął maxa, a teraz przez zmęczenie kluczowych zawodników WSZYSTKO się posypało.
    Trener podobno pół przerwy tłumaczył tym bałwanom żeby grać mądrze, UWAŻAĆ NA KARTKI. Nawet w drugiej połowie krzyczał żeby więcej grać piłką. No ale kto to ma zrobić? Kaczarawa?

    • Przemo33 pisze:

      Z tym Kacharavą i piekarnią gruzińską dobre :)
      A tak na poważnie też się zastanawiam, czemu to Gruzin wchodzi z ławki za Ishaka zamiast Awwada. Na obecną chwilę prawie nic nie daje drużynie. Szymczak gdy był zdrowy na początku sezonu dawał dużo więcej drużynie i miał lepsze liczby wchodząc z ławki. Teraz jest kontuzjowany, ale liczę na to, że jak wróci do zdrowia, to on będzie zmiennikiem Szweda.
      Co do Klupsia to dobre pytanie, co robi w składzie? Jeśli prawy obrońca Czerwiński wchodzi na skrzydło za innego skrzydłowego, a Żuraw mówi, że na ławce nie ma żadnego skrzydłowego, to coś jest nie tak. Wobec tego powołanie Klupsia jest pozbawione sensu, też wiem, że gra głównie w rezerwach i nie jest w najlepszej formie, ale zwykle za skrzydłowego wchodzi skrzydłowy. Tymka nie skreślam, niech odbudowuje formę i pewnie Żuraw go kiedyś na boisko wpuści, ale na obecną chwilę jeśli ma nie grać jak Linetty swego czasu w reprezentacji, to szkoda, żeby siedział na ławce.
      Trener akurat boi się ryzykować i to widać. Uparł się, by wpuszczać na boisko Kacharavę i Marchwińskiego i tego się będzie trzymał, zbyt przewidywalne są nasze zmiany. To, że zmiennicy nic nie wnoszą to jedno, ale jaki sens jest wpuszczać na boisko kogoś, kto nic nie wnosi do gry? Od Gruzina to i Sobol mógłby lepiej zagrać. A Awwada nie ma jak ocenić, bo za mało gra i trener woli sobie Marchwińskiego za niego wpuścić. Wiem, co ktoś powie – słaba ławka rezerwowych. Ja też to wiem. Tylko nie rozumiem, dlaczego trener nie próbuje czegoś nowego? Sobol wyróżnia się w rezerwach, mógłby dostać szansę z ławki w lidze, tak samo Awwad może wejść zamiast Marchwińskiego. O to mi chodzi właśnie.
      Zgadzam się, że Żuraw nie ma wykonawców, ale sam też często nie pomaga swoimi decyzjami. To co gra teraz drużyna to osobna kwestia, bo mając te 5 punktów więcej w lidze bylibyśmy w dużo lepszej sytuacji, ale jest jak każdy widzi. Dlatego, gdy wrócą po kontuzji Szymczak i Awwad to liczę na to, że Żuraw da im szansę, by więcej grali. Gorzej niż Kacharava i Marchwiński raczej nie zagrają. Gdy oni będą dostępni, trener będzie miał większe możliwości i pole do działania. Ale jeśli wtedy nadal będzie stawiał na młodego Filipa i Gruzina, to niech potem nie ma do nikogo pretensji.

      • Kuki pisze:

        No i to jest dyskusja, odpowiedź na argumenty, kontrargumenty z Twojej strony, szacunek Panie @Przemo33.
        Gruzin wszedł, bo akurat skończył lepić pierogi, a dodatkowy pieniądz od Lecha zawsze się przyda. Awwad ma według Żurawia kontuzję, ale ma być do dyspozycji na Lechię – zobaczymy.
        Tak odnośnie tego stylu gry jeszcze. Sam mam z tym trochę problem. Z jednej strony zgadzam się że przez upór trenera być może straciliśmy kilka punktów w Ekstraklasie, z drugiej strony… to właśnie ten styl nas wprowadził do Ligi Europy. Nie można o tym zapominać.
        Gdyby tak jeszcze spojrzeć z boku, to te punkty tracimy raczej tylko i wyłącznie przez indywidualne błędy. Nie wiem czy jakikolwiek inny trener by tutaj dużo więcej zdziałał, z tym składem osobowym.
        Upór i konsekwencja są ważne, nie tylko w sporcie ale też i poza nim. Czasami warto nawet poświęcić krótkoterminowe niepowodzenia, kosztem długoterminowych zysków. Pytanie tylko czy to wszystko ma sens i podstawy żeby sądzić że będzie lepiej?
        Eh..to nie jest rozmowa na “sucho” :)

  9. F@n pisze:

    Można pisać wiele. Wystarczają tylko słowa zarząd, Klimczak, Rutkowski, Rząsa i wszystko jasne.

  10. fox pisze:

    Wszyscy już tutaj wszystko napisali i tylko wypada się z tym zgodzić.Dodał bym tylko do tego,że ta wspaniała Akademia to jest przekleństwo.Co z tego,że wychowali kilku nie złych piłkarzy i skasowali bardzo dobre jak na polskie warunki pieniądze skoro za te pieniądze nie potrafią kupić dobrych piłkarzy.Juhnior już zapowiedział,że żaden piłkarz powyżęj miliona euro do Lecha nie przyjdzie to po co ta kasa skoro kluby o znacznie niższym budżecie są nad nami w tabeli.Dopóki tym klubem będą rządzić Rutki nic się nie zmieni a oni widząc że zarabiają nie pozbędą się tego klubu nigdy.

  11. paqero pisze:

    Punkty i brami tracimy też w sporej częsci przez taktyke i brak klasycznego defensywnego pomocinka na “6”-tce. Z Rakowem praktycznie wszystkie trzy bramki poszły samym środkiem:
    1) piłka zbita przez pole karne – tak dóch graczy z Rakowa
    2) z połowy boisko z lewej strony w biega pod nasze pole karne, przez nikogo nieaatakowany, potem piłka do boku i dośrodkowanie
    3) gość leci przez środek 60 m – wszyscy się usuwają z drogi.

    Wczoraj z Liege koszmarny błąd Tiby który nie jest “6” i nie ma żadnego przecinaka, który pogoni za akcją.

    Mamy dużą dziurę w środku przed obrońcami, Moder na zmęczeniu też zalicza coraz więcej strat. Mam nadzieję że ściągną tego Szweda, i coś z niego będzie, Szwedzi bazują na konswekwencji, taktyce i dobrej poronie. Szansa że przyjmie się lepije niż ofensywny Barkroth.

    • F@n pisze:

      Nie chodzi o brak typowej 6 tylko o zmęczenie pilkarzy. Jak graliśmy na wiosnę bez pucharów to cisnęliśmy.
      Tiba miał pilkę i stracił, co ma do tego jakiś drwal na 6? Niepotrzebnie się kiwał.

      • paqero pisze:

        Stracił na połowie boiska, daleko od bramki, żadnej asekuracji nie było. Zmęczenie na pewnie się nakłada, jak Moder był świeży to dawał rade, co nie zmienia faktu że typowym defensywnym też nie jest.

        W ESA się wygrywa obroną, jak obrońcy nie dają rady, co widać, to potrzebne im wsparcie.

      • F@n pisze:

        Co z tego, że daleko od bramki skoro nasza wyszliśmy wysoko. Tiba był ostatnim poza obrońcami. Wszyscy szli na kontrę, było dużo miejsca. Stracił, trudno, każdemu się zdarza. Cała ta zła seria ma przyczynę u góry. I nie zgodzę się, że ekstraklasę wygrywa się typową 6. Bez jaj. Po prostu jesteśmy zajechani. Grając tym samym składem na wiosnę jechaliśmy każdego. Byliśmy najlepiej punktującą drużyną. Mamy zbyt wąską kadrę.

      • paqero pisze:

        Prowadzimy 1-0 na wyjeżdzie, mamy przewage 1 zawodnika i wszyscy “idą na kontre” ? żadnej kalkulacji, toż z tego się biorą same problemy że nikogo na “6” (abstrahując czy to typowa 6 czy nie) nie mamy niezależnie czy wynik jest korzystny czy niekorzystny

        Tak samo z Rakowem przy 3-2, prowadzimy i nagle nie ma nikogo w środku w 93 minucie do zablokowania akcji, to jest elementarz taktyki

    • paqero pisze:

      dodatkowo po zmianie Modera i Tiby, właściwie jaka miała być rola Marchwińskiego ? to była zmiana ofensywna czy defensywna, to chyba tylko Żuraw wie ..

  12. J22 pisze:

    Doczekaliśmy czasów, w których niespecjalnie emocjonujemy się występem Lecha w LE. Kiedyś taki mecz z Juve czy City to było wydarzenie do którego się wracało latami. Teraz, ot zwykły mecz do zapomnienia skwitowany uśmieszkiem ze względu na po raz kolejny straconą bramkę w ostatniej akcji meczu. Mimo jednego z najlepszych składów w ostatniej dekadzie Lech pozbawił nas bardzo szybko emocji w tym sezonie. Do tej pory odnotować możemy jedynie 3 dobre występy w kwalifikacjach do fazy grupowej LE i mecz z Piastem. Reszta występów nacechowana była marną grą, brakiem pomysłu i na koniec frajerskim oddawaniem punktów. Z Lecha zaczęli już sobie kpić nie tylko wrogowie, ale także kibice. Emocje zastąpił sarkazm i zobojętnienie. Teraz mamy tzw maraton w wykonaniu Lecha, ale tak naprawdę to nie czekam z niecierpliwością na kolejny mecz bo nie ma na co. Po pierwsze nawet zwycięstwo nad Lechią niewiele zmieni, a po drugie oglądanie po raz kolejny męczącego bułę Lecha przestaje być przyjemnością.

  13. El Companero pisze:

    to jest niepojęte gdy się czyta, ze dany zawodnik, który ma kontrakt z Lechem dostaje duże pieniądze nie ma zamiaru walczyć za Lecha. To tak jakby ktoś podpisał umowę w zakładzie pracy i olewał robotę. Takich zawodników trzeba tak pogonić na treningu, żeby zapamiętali to miejsce do końca życia.

  14. Tadeo pisze:

    Czyli wniosek można wysunąć jeden.Sprzedać kogo się da i zarobić, a latem kolejna budowa nowego Lecha.Ile razy i ile lat już to przerabiamy? Wniosek jest tylko jeden , z tym zarządem i tymi ludźmi , Lech nigdy nie będzie składową drużyną, nawet na krajowym podwórku.

  15. foxi85 pisze:

    Niestety chyba wszyscy lub większość z nasz zrozumiała, że z tym zarządem (a co za tym idzie podpisującym się pod tym właścicielem) nic sportowo nie osiągniemy, żadnych nowych trofeów, pucharów w klubowej gablocie nie przybędzie. Kuźwa może przy dobrych wiatrach, jak będą mieli dzień – wygrają jakiś jednodniowy, lokalny turniej o Puchar Pieczonego Ziemniaka :(