10 lat od Bragi

W tym całym syfie jaki kolejny raz panuje w Lechu Poznań za kadencji obecnych władz warto na chwilę oderwać się od rzeczywistości i zająć się przeszłością. Właśnie dziś mija 10 lat od jednego z najbardziej pamiętnych meczów Kolejorza w europejskich pucharach. Choć w tym roku w Poznaniu mamy prawdziwą zimę, to akurat 17 lutego 2011 roku warunki do gry były gorsze niż dziś.



Lech Poznań po wyjściu z tzw. grupy śmierci dostał się do 1/16 finału Ligi Europy 2010/2011 gdzie trafił na spadkowicza z Ligi Mistrzów – Sporting Braga. Wylosowanie Portugalczyków na tym etapie rozgrywek zostało uznane za dobre, Kolejorz mógł trafić znacznie gorzej, na dużo silniejsze na papierze drużyny z którymi miałby trudniej.

Przed meczem 17 lutego UEFA ukarała Lecha Poznań karą grzywny w wysokości 20 tysięcy euro oraz karą meczu bez udziału publiczności w zawieszeniu na dwa lata. Powodem przedstawionego wyżej stanu rzeczy były:

– zaniedbania w zakresie organizacji ewakuacji kibiców ze stadionu Miejskiego w Poznaniu
– zbyt wąskie drogi ewakuacji (przejście za II trybuną przy forcie)
– zablokowanymi przejściami przez stojących na schodach kibiców
– zbyt zatłoczonymi wyjściami
– wadliwą numeracją krzesełek na stadionie

Ostatecznie Lech Poznań naprawił wszystkie uchybienia, doszło do meczu z kibicami, ale pojemność obiektu była ograniczona do 30 tysięcy widzów. Kibice Kolejorza zakpili sobie wtedy z UEFA przychodząc na stadion w dużej grupie w odblaskowych kamizelkach podobnych do tych, które zakładają stewardzi.

null

10 lat temu trenerem Kolejorza był wtedy Jose Maria Bakero Escudero, który przygotowywał zespół specjalnie pod ten dwumecz. Sam mecz 17 lutego 2011 roku podobnie jak ten pamiętny z Juventusem znów odbył się w zimowych warunkach. Zawierucha była wtedy mimo wszystko mniejsza niż kilka tygodni wcześniej podczas starcia z Włochami, ale śnieg, mróz (-4 stopnie) i wiatr znów dawał się we znaki zarówno kibicom jak i zawodnikom. Lech liczył, że Sporting nie będzie umiał grać w takich warunkach co nie do końca się udało.

null

Pierwsza odsłona pierwszego meczu 1/16 Ligi Europy 2010/2011 była wyrównana. Druga także i na dodatek toczyła się w szybkim tempie. Piłka po śliskiej murawie, a właściwie ziemi kulała się bardzo szybko. Zawodnicy ślizgali się po boisku, trudno im się biegało. W końcu w 72 minucie kapitalnym prostopadłym podaniem popisał się Sergei Krivets. Sam na sam z bramkarzem wyszedł Artjoms Rudnevs, który na spokoju wpakował piłkę do siatki. Lech objął prowadzenie, wygrał 1:0 i do Portugalii leciał z niezłą zaliczką. Kolejorz miał o co walczyć w rewanżu, bowiem zwycięzca tej pary grał dalej z wygranym dwumeczu Sparta Praga – Liverpool FC (dalej przeszli wówczas Anglicy).

null

10 lat temu nie doszło do rywalizacji z Liverpoolem, ponieważ Lech w Portugalii uległ 0:2 i odpadł. Nie odpadł jednak z byle kim, bowiem Braga doszła w tamtym sezonie aż do finału Ligi Europy, w którym przegrała z FC Porto. Mecz 17 lutego 2011 roku to niezapominana historia Lecha Poznań. Jest to przedostatni mecz Kolejorza rozgrywany wiosną w Europie, ale ostatni wygrany. To także jedyne spotkanie w którym Lech pokonał Portugalczyków. Później z Belenenses Lizbona zremisował 2 razy 0:0 a z Benficą Lizbona przegrał 2:4 oraz 0:4.



KKS Lech Poznań – Sporting Braga 1:0 (0:0)

Bramka: 72.Rudnevs

Żółte kartki: Wilk, Stilić – Custodio

Widzów: 30000 (pojemność ograniczona przez nakaz UEFA)

Sędzia: Vladislav Biezborodov (Rosja)

Lech: Kotorowski – Kikut, Bosacki, Arboleda, Gancarczyk – Krivets, Djurdjević – Wilk (54.Kiełb), Stilić, Ślusarski (46.Możdżeń) – Rudnevs (84.Ubiparip).

Rezerwowi: Burić, Wołąkiewicz, Kiełb, Henriquez, Ubiparip, Możdżeń, Kamiński.

Braga: Artur – Garcia, Kaka, Rodriguez, Silvio – Custodio, Viana, Lima, Salino, Barbosa (68.Alan) – Meyong (87.Mossoro).

Rezerwowi: Cristiano, Dani, Mossoro, Alan, Peterson, Capela, Toumany.

Trenerzy: Jose Maria Bakero Escudero – Domingos Jose Paciencia Oliveira

Pogoda: -4, opady śniegu



Domingos Paciencia (trener Bragi):“Mecz był przez nas kontrolowany do 72 minuty. Wtedy popełniliśmy błąd i Lech zdobył gola. Uważam, że mój zespół zagrał dobre spotkanie, ale murawa na pewno miała wpływ na wynik, a właściwie jej zły stan. W ostatnich minutach gry nie istnieliśmy na boisku, bo byliśmy zmęczeni. Na pewno nie tylko zmęczenie nam zaszkodziło, ale też pogoda i zła murawa. Wynik dwumeczu się jeszcze nie wyjaśnił. Tutaj popełniliśmy dosłownie jeden błąd, który zakończył się bramką, u siebie na pewno zagramy w silniejszym składzie niż dzisiaj.”

Jose Bakero (trener Lecha):“Zostaje jeszcze 90 minut, bo to dopiero pierwszy mecz. Dla nas najważniejsze było wygrać i nie stracić bramki. To nam się udało, więc oczywiście jestem zadowolony. Mieliśmy ciężkie pierwszych 15 minut, musieliśmy wejść w nasz rytm. Gdy to nam się udało widziałem, że Braga nam nie zagraża. Mieliśmy swoje sytuacje i wiele stałych fragmentów gry, dlatego nie patrzę, jakie mieliśmy posiadanie piłki.”

Sergei Krivets (pomocnik Lecha): “Naszym zadaniem było zagrać na zero z tyłu. Dobrze, że udało nam się strzelić bramkę. Na pewno mecz był podobny do tego z Juventusem, bo mieliśmy podobną pogodę. Takie było ustawienie, by grać piłkę za plecy piłkarzom Bragi. Parę razy dobrze wyszedł bramkarz, ale raz przysnął i wyszła z tego bramka. Kiedy my mieliśmy sytuacje, zawodnicy Bragi symulowali faule. Byliśmy jednak na to przygotowani. Myślę, że 1:0 to dobry wynik dla nas. W rewanżu trzeba zagrać tak jak dziś i myślę, że będzie dobrze. W Bradze nie wolno nam się cofnąć. Trzeba strzelić bramkę.”

Krzysztof Kotorowski (pomocnik Lecha): “Gdybyśmy strzelili jeszcze jedną bramkę, byłoby lepiej. Braga to jednak bardzo dobry zespół i cieszmy się z tego, co jest. Bramka jest strzelona, a nie stracona i to jest dobra zaliczka przed rewanżem. Przed meczem nie chciałem śniegu, ale rano się obudziłem, patrzę i jest. Co zrobić, takie jest życie i na to nie mamy wpływu. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale jakoś sobie poradziliśmy. Teraz na pewno procenty są na naszą korzyść, bo strzeliliśmy bramkę, a jej nie straciliśmy.”

“Nie wiem, komu dziś się lepiej grało w tych warunkach. Będziemy mądrzejsi dopiero po rewanżu. W Bradze na pewno będą warunki bardzo dobre i zagramy tam na świetnej murawie. Uważam jednak, że ta pogoda była trochę po naszej stronie, choć dla nas była to trochę nowość, ponieważ ostatnio w Turcji, czy w Hiszpanii trenowaliśmy na zielonych boiskach.”

Ivan Djurdjević (trener Lecha):“Był to kolejny udany mecz, ale jeszcze nic nie wygraliśmy. Wiedzieliśmy, że Braga to bardzo dobra drużyna, a dziś postawiła ona poprzeczkę bardzo wysoko. Myślę, że w takich warunkach zagraliśmy dobrze i wykorzystaliśmy tą jedną sytuację po której strzeliliśmy bramkę. Wiemy, że czeka nas w Bradze bardzo ciężki mecz, ale myślę, że damy radę. Na pewno widać, że Braga jest bardzo dobrą drużyną i przede wszystkim szybką. Przechodzi szybko z obrony do ataku, ale że gramy dobrze w defensywie, to czekaliśmy na swoją sytuację, którą wykorzystaliśmy.”

“W takich warunkach jak wczoraj, na pewno nie gra się łatwo. Piłka często daleko uciekała, ale myślę, że w takich warunkach Bradze grało się trudniej niż nam. Teraz my mamy trochę większe szanse na awans. Mimo to, wciąż musimy walczyć, bo dużo jest przed nami. Dzięki wygranej, szanse na awans są spore, ale jeszcze jest drugi mecz, który musimy wygrać i awansować dalej. W rewanżu nikogo się nie boimy. Graliśmy już przeciwko większym gwiazdom od graczy Bragi. Jest tam jednak kilku dobrych graczy, ale my też mamy swoje atuty, więc w Portugalii zagramy o zwycięstwo.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. ZachodniWiking1066 pisze:

    Ostatni mecz Lecha ery kiedy wynik sportowy miał jakiekolwiek znaczenie. Piękne wspomnienia, niesamowite emocje.

  2. inowroclawianin pisze:

    To był szczytowy moment sportowo jeśli chodzi o rodzinę Rutkow w Lechu. Po tamtym meczu wszystko się zmieniło, przyszedł małolat i od razu aż do dziś babrze Kolejorza w tym swoim gównie, nieprzerwanie, a po 2015 to już w ogóle masakra jak z horroru.

  3. kri$$ pisze:

    Ciekawe – Krzysztof Kotorowski pomocnik Lecha……
    A ja myślałem że to był bramkarz……

Dodaj komentarz