Felieton kibica: Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy

Wszystkim internautom KKSLECH.com przypominamy o możliwości wyrażania swojego zdania nie tylko w “Śmietniku kibica” czy w komentarzach do newsów. Jednocząc na tej witrynie kibiców Lecha Poznań dajemy możliwości wygłaszania swoich opinii na stronie głównej witryny. Cykl “Twoim zdaniem” jest stworzony do tego, aby każda osoba chcąca dotrzeć ze swoją opinią do innych kibiców Kolejorza bez trudu mogła to zrobić.



W każdym tygodniu czekamy na Wasze najlepsze oraz najciekawsze teksty, które mogą pojawić się na łamach KKSLECH.com. Każdy z kibiców, który umie pisać, chce to robić i ma coś ciekawego do przekazania innym kibicom Lecha Poznań w sposób obszerny i ciekawy (także kontrowersyjnego) ma drogę otwartą do tego, by jego tekst na tematy sportowe przeczytało nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Czasem nie trzeba dodawać wpisu na przysłowie pół strony w “Śmietniku Kibica” bądź w newsach. Czasem wystarczy jeszcze trochę rozwinąć swoją myśl, odpowiednio ją zredagować i przesłać do nas w formie dowolnego tekstu. Dziś publikujemy jeden z nadesłanych artykułów przez kibica.

Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Oglądam PRL-ligę od zawsze, jak długo pamiętam. Zawsze mnie bardziej interesowała niż rozgrywki Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy reprezentacji Polski. Zawsze sobie powtarzałem, że ta liga jest totalnie nieprzewidywalna a właśnie przez to ciekawa. Bo nigdy nie wiesz czy piłkarz mający piłkę przed pusta bramką w odległości od niej 2-3 metry trafi w poprzeczkę, słupek a może obok bramki. Czy Legia wygra ze Stalą MieIec u siebie czy zremisuje a może przegra, czy Lech z Wisłą Płock przegra 0:3 czy wygra 1:0. Oglądam co weekend praktycznie wszystkie mecze, czasami jednym okiem, czasami uważnie. Ale nie wymienię nazwiska lewego skrzydłowego Jagiellonii czy środkowego pomocnika Piasta albo Podbeskidzia.

W ciągu ostatnich kilku tygodni zobaczyłem jednak kilkadziesiąt sytuacji, które mnie w końcu przekonały do napisania tych słów. Kiksy zawodników Rakowa, Wisły, Warty, Lecha, Legii, Lubina są czasami porażające, PORAŻAJĄCE. Zastanowiłem się co ci ludzie, którzy zarabiają na życie swoje i swoich rodzin, kopaniem okrągłego przedmiotu robią w PRACY. Bo to ich praca – czy ich treningi polegają na NAUCE kopania piłki, czy doskonaleniu tej umiejętności? Na poprawie koordynacji biegowej, zwiększeniu wytrzymałości biegowej,poprawy sprintu czy truchtaniu, podśmiechiwaniu, żartowaniu i kopaniu piłki 2 x w tygodniu po dwie godziny?

Na próbach trafiania w prostokąt o wymiarach 7,33 x 2,4m czy wybierania miejsca w tym prostokącie, w które chce się trafić? Jednocześnie dostając wypłaty na konto w wielkości wielokrotnie większej niż piszący – i jak mniemam – czytający te słowa…Czy piłkarze grający w UK zarabiający setki tysięcy funtów tygodniowo są od “naszych” setki razy lepsi? Nie są. Warto sobie raz po raz obejrzeć mecz Premier League czy Primera Division by się przekonać, że główną różnicą między piłkarzami, dajmy na to (pomijam tutaj kluby typu Bayern, Man City, Paris SG, Real, Barcelona – bo to inna dyscyplina sportu..) Marsylii, Levante i West Ham a Lechem, Legią to szybkość decyzji, moc podań i ich celność, dyscyplina taktyczna i bieganie. Nic odkrywczego. Czy można to poprawić? Czy można dogonić ligi Top5? I tutaj dochodzę do sedna mojego wywodu. Czy piłkarze grający w PRL-lidze MOGĄ tak grać jak ich rówieśnicy w UK, D czy ESP? Moim zdaniem …. Nie.

Dlaczego? Bo grają w kraju, w którym wszystko jest “po łebkach”, wszystko “się załatwi”, zagram jeden mecz i noszą mnie na rękach i mogę pić na umór i jeść pizzę albo inny kebab. Bo nie mam ambicji grać w UK i nie mam na to szans ale i tak te -dziesiąt tysięcy € co miesiąc są wystarczające do super wygodnego życia. Czy więc dziwimy się, że “Lech made by Rutkowscy” jest jaki jest? Te same 50 tysięcy funtów tygodniowo w UK to niewiele więcej niż … 20 000 € w Polsce na miesiąc ! Brak ambicji i minimalizm nie jest cechą tylko Rutkowskich. To cecha piłkarzy, którzy tutaj mogą i – co ważniejsze – CHCĄ TUTAJ trafić. Lepszy wróbel w garści (Lech, Legia) niż kanarek na dachu (przy dobrych układach drugi zespół pierwszoligowego zespołu na zw. zachodzie)…

Czy możemy wybierać spomiędzy tylko tych piłkarzy, którzy mają ambicję, chęć doskonalenia swoich umiejętności, chęć zwyciężania? Szanse są znikome… Jedyną drogą aby choć trochę zminimalizować poziom ryzyka i błędu jest DROGI I PROFESJONALNY skauting by wyłapywać prawdziwe perełki, diamenty do szlifowania. Dlaczego do PRL-ligi mają przyjść chłopaki z 2 Bundesligii albo z Chamionship? Przecież pewnie można tutaj zarobić porównywalne pieniądze? A jednak tego nie robią…. Jak zmierzyć poziom ambicji, chęci walki o zwycięstwo? Jak “zmusić”, zachęcić do grania dla “Dumy” Wielkopolski, Podlasia czy Mazowsza ? Tak – te same (prawie) zarobki ale… wpadnięcie w czarną dziurę alb czarną dupę gdzieś na skraju cywilizowanej Europy pewne. Więc pozostają nam piłkarze po kontuzjach, wiecznie imprezujący lub siedzący na ławce rezerwowych albo trybunach, którzy grali w rezerwach Realu Madryt w XX wieku…. I trzeba się z tym pogodzić : trafią nam się ziarnka jak ślepej kurze albo paralitycy po 22 kontuzjach. Ilu tych pierwszych ambitnych, wymienicie w ciągu ostatnich 10 lat w CAŁEJ polskiej lidze? A ilu poza Polakami? Ilu z nich zrobiło karierę za granicą w Top 5? No właśnie… Cała polska liga wybiera spomiędzy szrotu piłkarskiego : mentalnego i fizycznego. W tym Lech Poznań. Bo tylko ten zbiór jest dostępny!

“A poza tym …. gdzie jest ten Poznań??”

Trzeba sobie jasno powiedzieć – jesteśmy dla wielu gdzieś na peryferiach Europy, gdzieś między Helsinkami a Atenami może koło Bukaresztu albo Pragi. Myślicie, że oni przed pierwszym kontaktem ze strony polskiego klubu wiedzieli gdzie leży Polska/Poznań? Polska to JP2 i “Walesa” – w najlepszym wypadku. Naprawdę myślicie, że przychodzący tutaj mają ambicję grać na Santiago Bernabeu po przejściu z sukcesem “fenomenalnej PRL-ligi z ambicjami”? Nie! Oni chcą (w większości) albo odbić sie od dna, trzeciej ligi hiszpańskiej czy drugiej niemieckiej albo pierwszej węgierskiej czy innej litewskiej (z pełnym szacunkiem dla tych krajów i lig) i tam wrócić. Albo piętro wyżej. Albo wyleczyć kontuzje i … spróbować drugi raz zahaczyć się w normalnej lidze (vide Rudnevs/Hamalainen czy Gytkjaer). Ci którzy chcą grać w Barcelonie to zostają w Hiszpanii nawet w drugiej drużynie by walczyć o szansę, którą TUTAJ w PRL dostają za nazwisko typu Popierdupić, Putalinho itp. W buraczanej lidze na krańcach Europy łatwiej jest stać się gwiazdą….I to są to Ci , którzy mają jeszcze resztki ambicji ! A ci którzy tych ambicji nie mają wcale? Ilu którzy tylko chcą zarobić na życie najmniejszym możliwym wysiłkiem? Ilu możemy takich NIE-ambitnych wymienić TYLKO w Lechu w ostatnich 10 latach? Naprawdę myślicie, że problem dotyczy tylko Poznania i Lecha? Cudem będzie wymienić na palcach JEDNEJ ręki obcokrajowców, którzy po pobycie w Polsce zrobili karierę za granicą. Nawet w odwrotną stronę jest kłopot… I czas zejść na ziemię i pogodzić się z przypadkami typu zwycięstwo z Juventusem czy Belgami w 2020 roku i zacząć się cieszyć małymi radościami. Cieszyć się chwilami z Rudnevsem, Hamalainenem, Tibą, Gytkjaerem czy Ishakiem. A nie marzyć o “pierwszej 50 klubów w Europie”. Za tymi gigantami europejskiego i światowego futbolu z naszej ligi stoją im odpowiadający “bizmesmemi” z Pścimia albo deweloperzy z Warszawy albo producenci foteli samochodowych czy kuchenek gazowych albo kabelków. Niektórzy tylko z powodu podwyższania własnego EGO albo by być gwiazdą jednego sezonu. No dobra, dwóch – trzech…. i tylko na rynku lokalnym. Taka liga jaki kraj.

“To jest Miś na miarę naszych ambicji”

No i co mają zrobić ci biedni Rutkowscy? No co? Taki klub jacy ludzie nim zarządzający i kraj w którym funkcjonują. Chcą się sprawdzić to się sprawdzają “na odcinku sportu” a że wybrali ścieżkę zarabiania na Akademii – ich wybór. Dobry ale fatalnie realizowany. Więc trwają. Taka nasza mała stabilizacja. Taki NASZ Miś. Dokąd zmierzamy… donikąd. Drepczemy w miejscu i dłuuugo będziemy dreptać.

slavo1

Więcej o cyklu “Twoim zdaniem” -> TUTAJ

Artykuły można wysyłać na adres e-mail -> redakcja@kkslech.com

Teksty wysłane do nas przez kibiców można przeczytać -> TUTAJ

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





25 komentarzy

  1. bombardier pisze:

    Droga DONIKĄD to jest jak najbardziej aktualne hasło dla obecnego Lecha.
    Sto razy lepsze, bo RZECZYWISTE niż super wątpliwe majster na 100-lecie!
    Brawo @slavo1.

  2. Jacek_komentuje pisze:

    @slavo1
    Jest sporo słusznych uwag w Twoim tekście, ale z ogólnym przesłaniem się nie zgadzam. Bo odczytuję je jako “I tak się nie uda, to na uj próbować?”. I dodatkowo wychodzi na to, że to co się dzieje z Lechem to nie wina Rutkowskich, tylko.. systemu. Kijowej Ekstraklasy pałętającej się na peryferiach profesjonalnej piłki. Nie wiem, czy takie były Twoje intencje, ale tak to czytam. Porzućcie nadzieję, eklapa już zawsze będzie gówniana i tyle.

    A tymczasem…
    Kluby z innych krajów regionu mają się lepiej… Żeby nie używać oklepanych przykładów Slavii (bo Chińczycy) czy Dynama Zagrzeb (bo Chorwaci lepiej grają w piłkę), to spójrz choćby na Ferencvaros.

    Z kolei w Polsce – czy da się coś fajnego zbudować? Popatrz na Raków. Konsekwencja, profesjonalizm i długofalowe myślenie – co zbudowali w kilka ostatnich lat? Popatrz na Wartę… bez kasy, ale z pasją. Uwolnili się od toksycznego właściciela i w kilka lat zrobili coś naprawdę fajnego – mieli walczyć o utrzymanie, a ocierają się o puchary. Oczywiście to prawda, że w Europie i jedni i drudzy (o ile w ogóle mieli by tam trafić) zapewne szybko przepadną, i Ekstraklasa zostanie ponownie szybko zweryfikowana. Dlatego z częścią Twoich spostrzeżeń się zgadzam. Ale może te dwa przypadki to jest właśnie powiew świeżości? Może czas zaorać stare pomysły na prowadzenie klubów ekstraklasowych i pokazać coś innego? Żyję nadzieją, bo podobnie jak Ty wolę oglądać mecz Warty z Jagiellonią niż np. Atalanty z Bolonią. Nawet jeśli piłkarsko to są dwa różne światy, to emocje we mnie budzi rywalizacja na własnym podwórku. A Warta i Raków są nadal na początku drogi. Może też zmuszą do wysiłku innych.

    Wierzę, że można. Paradoksalnie, stosunkowo niski poziom ekstraklasy powoduje, że powinno być łatwiej zbudować w Polsce drużynę przerastającą resztę o głowę. Udało się to ległej, która wśród ślepców jest jednookim królem.

    Trzeba tylko być zaprogramowanym na sukces. Tego najbardziej brakuje w Polsce, w Lechu, i to bije z Twojego tekstu: porzućcie nadzieję, lepiej nie będzie.

    Mam nadzieję, że się mylisz, bo inaczej jaki byłby sens kibicowania? Samobiczowanie?

    #MajsterNaStulecie

  3. leftt pisze:

    Co ekstraklapy to pewnie jest w tym dużo racji. Piłkarzyki przychodzą tu po to, żeby się odbudować, a kto ma więcej ambicji ten próbuje stąd wiać. Z drugiej strony – płacą nie najgorzej. No to tak sobie żyjemy w tym kurwidołku.
    Tak więc liga polska jest ciepłym kurwidołkiem Europy i pewnie na razie tak musi być, w każdym razie proces wychodzenia z tego będzie długi i trudny. Natomiast Lech jest ciepłym kurwidołkiem ligi polskiej i za cholerę nie widzę powodu, żeby tak musiało być.
    Chodzi zatem tylko o to, żeby się tym kurwidołkostwem nie wyróżniać na tle tej śmiesznej PRL-ligi. To nie są wymagania z kosmosu. Rozumiem, że zwycięstwo nad Belgami jest świętem, ale nie widzę powodu, żeby świętem miało być zwycięstwo nad Rakowem, który w tym roku już dwa razy nas wyjaśnił, będąc za każdym razem drużyną zdecydowanie lepszą. A do tego poziomu doszliśmy. No i tego ten felieton nie tłumaczy, chociaż ogólnie jest super.

    #MajsterNaStulecie

  4. inowroclawianin pisze:

    Nie zgodzę się. Chcieć znaczy móc. To nie jest tak, że Polak nie umie, bo jednak są Polacy, którzy udowadniają, że można, że da się. Jeśli chodzi o Lecha to przykład profesjonalizmu musi iść z samej góry. Właściciel musi wymagać od siebie i od reszty pracowników. Sam musi chcieć się rozwijać i chcieć by Lech był coraz lepszy. Musi mieć odpowiedni plan i go konsekwentnie realizować, stawiać konkretne cele, pilnować by Klub był prawidłowo prowadzony, zatrudniać profesjonalistów, najlepszych zawodników z kraju i jak najlepszy h z zagranicy. Zbudować struktury jak należy. Dyrektor sportowy na poziomie, trener pierwszej drużyny to samo, trenerzy drużyn młodzieżowych. Zatrudnić trenerów z krajów gdzie piłka jest na najwyższym poziomie. To się opłaci w dłuższej perspektywie. Szukać talentów w kraju i zagranicą i dawać im szansę. A u nas wszystko leży, wszystko. Wszystko trzeba by zbudować od nowa. Lata 2006-2011 pokazały że można się rozwijać.

  5. slavo1 pisze:

    Na początek dzięki, że zechcieliście poczytać tych moich wypocin i – jeszcze bardziej – że chcieliście je skomentować. Jeśli pozwolicie to odpowiem hurtem o powodach takich a nie innych sformułowań i odniosę się do kilku kwestii przedstawionych przez piszących.
    My jako kibice nie mamy szans aby cokolwiek zmienić – tak uważam. Choć ostatnie wydarzenia z tzw. superligą mogą napawać optymizmem. Zobacz ILU PRZED RUTKAMI juz próbowało : Drzymała (skazany za korupcję o ile pamiętam), Cupiał (ten chyba był najbliżej), Wojciechowski z Polonią, dwóch z Legią i Rutkowcy na końcu. Pomijam tych pomniejszych o ambicjach (ego?) znacznie większych niż możliwości. O Rakowie porozmawiamy za 4-5 lat. Pokaż mi JEDEN klub poza Lechem, który trwa w tym samym składzie osobowo-właścicielskim od dekady…. Stąd mój pesymizm. Ferencvaros – to ten klub od którego kupiliśmy Lovrencicsa za frytki lat temu kilka? Najbliższy horyzont czasowy to minimum 5-6 lat. Sam nie znoszę określeń “nie da się” ale … głową muru nie przebijesz.
    Z pierwszych prób “felietonu” wykreśliłem zdanie , że mam recepty ani się na nią nie silę. Za mały jestem, za skomplikowany to problem, za szeroki… Jedyne słowo, które mi przychodzi do głowy to PROFESJONALIZM od początku do końca na każdym poziomie pracy (baza-szkolenie-trenerzy-skauting). A to wymaga pieniędzy, których w Polsce nie ma i nie będzie długo.
    Tak jak napisałem – problem tkwi nie w Polakach grających na naszej buraczanej lidze. Spokojnie można wymienić kilku – kilkunastu, którzy zrobili mniejszą lub większą karierę na zachód i pd/zachód od Odry. Chodzi mi bardziej kto u nas gra ze stranieri. Tu jest dopiero tragedia. I to się nie zmieni.

    • Jacek_komentuje pisze:

      @slavo1
      Ale ja się zgadzam, że nie ma sensu mówić o projekcie jednorocznym czy dwuletnim. Piszesz 4-5, czy też 5-6 lat. Ja się zgadzam. Zwróć tylko uwagę, że obecni właściciele Lecha są tu dłużej, i czy zrobili jakiś progres w ostatnich latach???? No właśnie…
      A wspominany Raków robi systematyczne postępy właśnie od kilku lat. I za chwilę się okaże, czy dotarł do sufitu, czy idzie dalej. To samo Warta – ignorowana systematycznie przez niemal wszystkich, od kilku lat słyszę, że to już koniec, jeszcze w tym roku się udało, ale następny już ich zweryfikuje. Tak było w II lidze, w pierwszej i tak jest w tym sezonie. I tylko im ktoś zapomniał powiedzieć, że już powinni przestać. Oczywiście w końcu i dla Rakowa i Warty nadejdzie słabszy sezon. Wtedy wielu się odezwie i napisze/powie: a nie mówiłem? A dla mnie najciekawszy będzie kolejny krok w tych klubach. Ale w sumie nie o tym chcę napisać, bo bardziej mnie interesuje Lech.

      Nie zmieniam zdania. Kolejorza stać na znacznie więcej, mógłby być zbudowany z głową, konsekwentnie i jak napisałeś profesjonalnie. I wtedy, w tej słabej lidze, mógłby rozdawać karty. Mógłby… gdyby za sterami siedział ktoś ambitny i zdeterminowany.

      A jesteśmy gdzie jesteśmy nie dlatego, że tu jest polska Ekstraklasa i się nie da, tylko dlatego, że Kolejorzem sterują ludzie, którzy nie chcą lub nie potrafią stworzyć Lecha na miarę naszych ambicji, ale co gorsza na miarę REALNYCH MOŻLIWOŚCI jakie są w tym klubie.

      #MajsterNaStulecie

    • leftt pisze:

      Gergo przyszedł z klubu o niepowtarzalnej nazwie Lombard Papa.

    • Levin_67 pisze:

      Latem 2012 roku Lech wypożyczył Lovrencsicsa na rok, i dopiero w maju 2013 skorzystał z opcji pierwokupu podpisując umowę na 3 lata. Od nas odszedł do …Ferenczvarosi (dawniej Ferencvaros Budapeszt).

  6. 100h2o pisze:

    Felietonik ciekawy i logiczny, thx. Symptomatyczne jest to co napisał @inowrocławianin – ” Wszystko trzeba budować od nowa”. Tu nijak mi się zgodzić! Bo w Polsce co jakiś czas “budujemy od nowa” i jakoś pozostaje “po staremu”. Nie uczymy się ani z sukcesów, ani z porażek. Porażki traktujemy jako normalkę, sukces zaś ( nie jest sukcesem wygranie ligi! tylko gra w tzw Europie) jest CAŁKOWITYM zaskoczeniem, coś jak “wygrany los w loterii” i generalnie niespodziewane dla wszystkich kiboli ligowych “SZCZĘŚLIWE ZRZĄDZENIE LOSU” . Czyli obroniony rzut karny, UDANY fuksem kontratak, rywal przetrzebiony kontuzjami itp. Od zawsze ( np Wembley z Tomaszewskim) w naszej skopanej normalne trenowanie stało w kolejce za SZCZĘŚCIEM/BRAKIEM SZCZĘŚCIA. ( np szczęsliwe/nieszczęśliwe losowanie).
    To głęboko wryte w mentalność piłkarską w Polsce. Mówienie o parcy? Przecież “lepiej mądrze stać niż głupio biegać”.
    Co do “Polak potrafi”—- przypominam o sukcesach siatkarzy Tam nie sposób opierdalać się na boisku. U nas tzw “doświadczenie i dał się sfaulować” to norma. W siatce nijak nie da się tego zastosować.
    Co do tzw zagranicznych piłkarzy. To generalnie szrot . I nawet taki Gytkjaer to potwierdził idąc do….. Monzy gdzie gra lub nie. To szokujący przykład jak Ekstra rózni się nawet od 2 ligi włoskiej! Taki Ofoe obecnie jest NIKIM w europejskiej piłce. I tak dalej.

    Niestety, potwierdza to też taka Legła, klub wygrywający ligę co rusz, kupując, transferując np w zimie graczy z których…. żaden nie gra! A jak gra to dramat.
    Piszę o obecnie NAJLEPSZYM POLSKIM KLUBIE ( bo to pokazuje miejsce w tabeli). Tkwimi po kolana w tej ligowej gnojówce, gdzie Pogoń ( 2ga) przegrywa “zasłużenie” z OSTATNIM zespołem w lidze. Żeby było śmieszniej Pogoń WALCZY o Mistrzostwo Polski!

    Można oszaleć! A wy piszecie o jakimś SYSTEMIE, który zadziała w tej kołomyi? Poważnie?
    Tak przy okazji ciekawe jak zweryfikuje nas na Euro np Szwecja. Bo o Hiszpanii nie ma co pisać… pewnie wtedy akurat polskiej reprezentacji “zabraknie szczęścia”. Podobnie jak ostatnio na Wembley ( Polacy= JEDEN CELNY STRZAŁ).

    • inowroclawianin pisze:

      Dobra, solidna praca zawsze się obroni, a tego w Lechu nie ma, ani w żadnym polskim klubie piłkarskim. Brać przykład z siatkarzy, Justyny Kowalczyk, Korzeniowskiego, Lewandowskiego. Można, ale trzeba chcieć i trzeba pracować a nie liczyć na szczęście.

  7. Levin_67 pisze:

    Dość pesymistyczny felieton, prawie jak pogoda za oknem. Z kilkoma Twoimi tezami jednak nie mogę się zgodzić. W dobie internetu,autostrad, samolotów itd. Polska nie jest już “krańcem Europy” po którego przekroczeniu spada się w otchłań, tylko 9 krajem kontynentu pod względem liczby mieszkańców (5 w UE). Zły system rozgrywek klubowych gdzie jeszcze do niedawna “pucharowicz” otrzymywał na koniec sezonu prawie tyle samo kasy co “średniak” był jednym z powodów że stosunkowo duże pieniądze jakie są w lidze nie przekładają się na siłę naszych klubów w rozgrywkach pucharowych, czego dowodem jest 30 miejsce na 55 sklasyfikowanych federacji. PZPN postawił na reprezentację podobnie jak zarząd na akademię, Legia i Lech miały być naszymi wizytówkami w pucharach i podnieść poziom ligi, zamiast tego “zrównały” w dół. Pzpn i Lech potrzebują rewolucji żeby odnosić sukcesy w rozgrywkach krajowych i międzynarodowych, dopiero wtedy po naszych boiskach będzie biegało więcej zagranicznych zawodników mających ambicję coś w sporcie osiągnąć, a nie tylko czekających na comiesięczny przelew.
    #MajsterNaStulecie

    • 100h2o pisze:

      Zagraniczni, mający ambicję? Ja widzę że od pierdyliona lat do ligi przychodzą “odrzuty”. Choć i ci są i tak najlepsi. Oraz ci co “chcą się odbudować” ( klasyczny przykład to- Kapustka, Jach gracze wręcz mówiący że w polskiej- GORSZEJ lidze się przełamią i potem pójdą ZNOWU do dobrego zachodniego klubu!). Klasyczny zagraniczny przykład – Valencia – przecież wybrany najlepszym graczem polskiej ligi w sez. mistrzowskim Piasta. Polska liga ligą “mocarzy”? No chyba nie dożyję!

      • inowroclawianin pisze:

        Bo wtedy ten Valencia naprawdę był dobry. Ale jak wrócił to już grał jak dziad. Zmarnował się w Anglii po prostu.

      • Levin_67 pisze:

        Ligą “mocarzy” nigdy nie będziemy, ale na miejsce ok.15 nas stać. Jeszcze długo żadna polska drużyna nie kupi zawodnika za 5-10 mln euro. Wszołki,Kapustki i inni którzy przychodzą na chwilę “przepakować walizki” niech lepiej pozostaną za granicą. Większość zagranicznych zawodników którzy tu trafiają tylko w takich krajach jak Polska ma szansę coś wygrać i postawić na półce, żeby po zakończeniu “kariery” pozostało więcej niż tylko wspomnienia.

      • 100h2o pisze:

        @inowrocławianin – no udał Ci się dowcip nie ma co. W “najlepszej polskiej lidze” był super, zmarnował się biedak grając w dziadowskiej angielskiej 2 lidze (FC Brentford). No pojechałeś! Dzięki, uśmiałem się ;-)

      • inowroclawianin pisze:

        Tak, zmarnowali, zobacz jak grał przed a jak po powrocie do Polski, dwa różne światy. Podejrzewam, że nie dawali mu wejść na boisko i stracił swoje walory, czucie piłki itd.
        @Levin_67, stać nas nawet na 10. Potencjał jest, ale trzeba radykalnych zmian jeśli chodzi o grę, o treningi i transfery, priorytety. Bo infrastruktura coraz lepsza, ale reszta nie nadąża.

  8. Ostu pisze:

    Bardzo ciekawy felieton ale z wnioskami się nie mogę zgodzić…
    Bo pytanie jest takie czy my – LECH – nie możemy nic z tym zrobić…?
    Odpowiedz jest prosta – ależ oczywiście że możemy…!!!
    Ale musielibyśmy zmienić WSZYSTKO…
    Już na etapie selekcji do akademii – na początku – i owszem – mozemy przyjmować wszystkich, którzy chcą trenować w Lechu i jeszcze ich rodzice będą chcieli za to płacić – ale bezwzględnie MUSIMY stworzyć całą siatkę wyłapywania “potencjalnych perełek” by zapewnić im możliwość rozwoju i system stypendialny…
    Zaraz potem trzeba stworzyć system “selekcji” by oddzielić tych “którzy chcą” od tych “którzy mogą” uprawiać ten sport bo są zwyczajnie atletycznie przygotowani i maja odpowiednie “zdrowie”…
    Oczywiście termin tej selekcji – który miałby to być wiek – pozostaje do ustalenia z fachowcami z medycyny sportowej np od biomechaniki itd…
    I w tym momencie już MUSZĄ tacy przyszli zawodnicy być otoczeni profesjonalną opieką trenersko – organizacyjną…
    I przy okazji uwaga – kiedy klub postanowił zbudować swoją własną szkółkę dla dzieci zamiast szukać spośród wstępnie przesianego “materiału” np z akademii Reisa – uznałem to za totalna głupotę i biznesową bzdurę…
    Oczywiście że rozumiem intencje Rutkow, żeby się z nikim nie dzielić – no bo przecież trzeba by coś zapłacić – ale takie myślenie to kompletna bzdura i chyba nie muszę wyjaśniać dlaczego…
    ..
    A Lech Poznań to nie jakaś tam zabawa w piłkę i szkółka to AKADEMIA…!!!
    Tu powinien już trafiać “określony narybek”,
    od samego początku otoczony profesjonalnymi trenerami, “pokazywaczami” oraz mentorami…
    I tu na moment chciałbym wrócić do terminu “szkółka piłkarska”, którego użyłem wcześniej w postaci “szkółka”…
    Niestety mam coraz głębsze przekonanie, graniczące z pewnością, że obecni “oprawcy” Lecha zatrzymali się mentalnie i prowadzą ciągle w taki właśnie sposób – klub jak szkółkę…
    – ciągłe dawanie szans
    – kolejnych szans
    – nie wyciągnie konsekwencji
    …itd.
    I to co opisałem wyżej – oczywiście w ogromnym skrócie – to właśnie ten pierwszy i PODSTAWOWY krok do zrobienia a przede wszystkim do ZMIANY…
    O dalszych krokach można podyskutować…
    Wrócę do nich w osobnych wątkach

    • 100h2o pisze:

      @Ostu – a wystarczyłoby robić jak np w Ajaxie ( na tym etapie-szkółki). Żeby się nie popisywać wiedzą … wpisz sobie w przeglądarkę “organizacja szkolenia piłkarzy w Ajaxie Amsterdam”. I zrozumiesz, że w Polsce bez przerwy odkrywamy że Ziemia jest geoidą, koło jest okrągłe , a deszcz mokry. Mielimy słomę co zrobić, gdy inni TO robią. Większość tzw “dobrych rad” z tego forum jest właśnie pod adresem który Tobie napisałem. A te artykuły niekoniecznie napisano dzisiaj :-)

    • Ostu pisze:

      100h2o – to nie ja muszę to robić – to powinni już dawno – skoro napisałeś, że ten dokument powstał już dawno – zrobić “tworzący akademię”…
      Nie znałem tego zacytowanego opisu ale jak widać i Ajax i.ja mamy te same wnioski i myślenie…

  9. Krzysztof pisze:

    Dla mnie nudy! Flaki z olejem.

  10. smigol pisze:

    Ja bym chciał takiego Misia na miarę naszych ambicji bo temu naszemu misiowi sie oczko odlepiło…

  11. Przemo33 pisze:

    Ciężko się nie zgodzić z autorem felietonu. Jak nasza liga ma być ciekawsza, mocniejsza, skoro nadal sprowadza się masę szrotu z zagranicy, która często nie jest wzmocnieniem dla swojej drużyny i nie podnosi jej wartości. Gdyby w naszej lidze biegało więcej takich graczy jak bracia Paixao, Ishak, Gytkjaer, Ramirez, Tiba, to nie tylko poszczególne drużyny, ale i cała liga by na tym zyskała. Do naszej ligi trafia wielu graczy z zagranicy, ale ilu z nich ma ambicję, by Ekstraklasa była trampoliną do dalszej kariery w mocniejszych ligach i klubach, ilu z nich ma ambicje, by się rozwijać i zapracować swoją grą na transfer do mocniejszego klubu? Duża część tutaj przyjeżdża, zarabia kasę i to wszystko. Często też ten szrot zabiera miejsce młodym wychowankom, którzy nie są gorsi od kolegów z zagranicy. Na obecną pozycję naszej ligi w rankingach składa się co najmniej kilka czynników, może i jest ciekawa, często wyrównana, ale jednak słaba na tle innych lig. Oczywiście może kiedyś to się zmieni, tylko pytanie czy i kiedy?

  12. sebra pisze:

    Gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy?
    Jako klub oraz jako liga przespaliśmy ostatnie mniej więcej 9 lat i zmierzamy w kierunku dna od którego coraz ciężej będzie się odbić. Zamieszanie z superligą uświadomiło mi dwie sprawy, a mianowicie, że sportowo ostatnie 4 lata to jest okres, który koncertowo został zawalony oraz fakt, że utraconego czasu w żaden sposób nie da się odzyskać. O ile jeszcze 4 lata temu można było coś sensownego zrobić żeby wrócić do poważnej europejskiej piłki na poziomie Ligi Europy, bo były perspektywy, że może być lepiej tak obecnie zostaliśmy zepchnięci na margines z którego ciężko będzie się wyrwać. Liga polska pod kątem sportowym (30 miejsce w rankingu UEFA) nie jest atrakcyjnym miejscem do rozwoju i z przykrością trzeba to podkreślić jako klub sami przyłożyliśmy do tego rękę swoimi słabymi występami w ostatnich latach. Przyjęty przez właściciela model biznesowy w klubie bardzo pomógł w “osiągnięciu” tego niechlubnego wyniku, a brak rywalizacji na krajowej arenie dwóch najbogatszych klubów miał również negatywne przełożenie na ich występy w europejskich pucharach. Wróćmy jednak do rozważań o Lechu, który jak wiadomo postawił na zrównoważone finanse i akademię, a nie na wynik sportowy, który powinien być priorytetem. W felietonie kolega @slavo1 słusznie zauważył, że nie jest problemem poziom polskich młodych zawodników czy nawet solidnych polskich ligowców, ale zawodników zagranicznych, którzy przychodzą tutaj ponieważ sportowo nie spełniają pewnych wymogów w lepszych ligach, a tutaj widzą perspektywę niezłego zarobku. Pamiętam, że swego czasu dość regularnie w śmietniku była prowadzona dyskusja na temat zagranicznych zawodników i ogólne wnioski jakie pamiętam były takie, że na lepszych nas nie stać. Zawsze mnie irytowało takie podejście tym bardziej, że później okazywało się, że w większości są to przepłaceni zawodnicy w stosunku do umiejętności jakie posiadali. Czy nie można spróbować działać jak kluby w MLS, które posiadają w swoich składach po 2-3 zawodników, którzy mają za zadanie nie tylko podnieść poziom sportowy, a równocześnie wygenerować większe zainteresowanie wśród kibiców i sponsorów? Oczywiście dla nas problemem oprócz znalezienia takiego zawodnika jest również stworzenie komina płacowego, który w teorii zburzy nasze finanse, a z perspektywy ostatnich lat nie wiem czy nie korzystniejsze byłoby opłacenie jednego lidera niż trzech lub czterech przeciętniaków tylko dlatego, że mają zagraniczny paszport i nie chcemy kwasów w szatni z powodu różnic w wynagrodzeniu. Bez zmiany w sposobie myślenia oraz chęci inwestowania w pierwszy zespół nadal będziemy klubem, który będzie musiał się ratować sprzedażą najzdolniejszych i najlepszych zawodników, a jak sami widzimy w ostatnich latach takie ciągłe budowanie zespołu mocno utrudnia osiąganie sukcesów sportowych.
    #MajsterNaStulecie

  13. Smyku pisze:

    Ja od siebie dodam że według mnie w polskiej lidze, i to jest też problem Lecha, zaczynamy zbyt duża uwagę przywiązywać do marektingu, opakowania, i przestajemy myśleć o tym co w środku. Piłkarz co nie trafia z 2 metrów do pustaka zarabia krocie, telewizje klubowe, wywiady, prezentacje, sesje, jak znalesc czas na trenowanie. Z resztą kogo to interesuje? Klub ma medialność, liga sprzedaje prawa tv, kasiurka się kręci, mimo że sportowo wszyscy stoją w miejscu. To po co być lepszym sportowo, skoro wszyscy bez tego i tak zarabiają. I tak to wygląda, kasy w lidze z roku na rok coraz więcej, i co roku weryfikują nas mistrzowie Luksemburga. Od czasu do czasu trafi się meteor jak my w tym sezonie, gdzie forma przygotowana na eliminacje pucharów pozwoliła awansować. A potem walka o utrzymanie…
    Ja niestety też nie widzę opcji by to zmienić. Choćby dlatego że zmiany musiałby wyjść od ludzi, którzy ten system stworzyli i go konserwują (Rutkowski u nas, PZPN itp)

Dodaj komentarz