To się udaje

Lech Poznań za kadencji Karola Klimczaka sprowadził aż 16 napastników w tym 13 obcokrajowców. Kontraktowanie konkretnych snajperów to jedna z nielicznych rzeczy, która obecnemu zarządowi od lat udaje się.



Z grupy 16 napastników łącznie 5 piłkarzy można zapisać po stronie plusów, 7 na minus a 4 zawodników nie można było lub nie można jeszcze ocenić. Liczba 5 dobrych napastników na 16 graczy szału może nie robi, ale na tle ligi Lech pod tym względem wygląda bardzo dobrze. Zarząd potrafi znacząco wzmocnić atak, znaleźć konkretną “9” wyróżniającą się na tle Ekstraklasy, zawodnik mający być podstawowym napastnikiem często wypalał.

Mikael Ishak
null

Sprowadzony rok temu Mikael Ishak stał się godnym następcą Christiana Gytkjaera o którym kibice szybko zapomnieli. Szwed zeszłej jesieni pobił wynik Duńczyka zostając najlepszym strzelcem Lecha Poznań w europejskich pucharach. Za to “Gyt” to najlepszy strzelec Kolejorza pochodzący zza granicy, który w sezonie 2019/2020 z 24 ligowymi trafieniami został królem strzelców Ekstraklasy.

Christian Gytkjaer
null

Po koronę króla strzelców naszej ligi sięgnął też Marcin Robak będąc najlepszy w sezonie 2016/2017 (18 goli). Kariera Robaka w Lechu wyglądała podobnie jak innego napastnika, który wypalił. Łukasz Teodorczyk początki również miał kiepskie, w pełni odpalił dopiero w swoim drugim sezonie w Kolejorzu zdobywając w ekstraklasowych rozgrywkach 2013/2014 aż 20 bramek.

Marcin Robak i Łukasz Teodorczyk
null
null

Nieco innym typem napastnika od tych wspomnianych wyżej był Zaur Sadaev. Rosjanin spędził u nas tylko jeden sezon i to niecały, ale zdobył Mistrzostwo Polski mając w dodatku duży udział w jego wywalczeniu.

Zaur Sadaev
null

Bez oceny pozostawiliśmy Muhammada Awwada (nie był klasyczną “9” i spędził u nas tylko pół roku), Elvira Koljicia (doznał kontuzji krótko po wypożyczeniu), Arona Johannssona (wciąż gra w Lechu, zimą nie przepracował okresu przygotowawczego) oraz Artura Sobiecha (dopiero przyszedł).

Na minus zapisaliśmy nazwiska 7 napastników, jednak tylko jeden z nich w postaci Nickiego Bille Nielsena miał być jedynką trafiając do nas jako wzmocnienie. Duńczyk miał świetne wejście do Kolejorza, w swoim debiucie przeciwko Termalice zdobył 2 gole, później miał tylko pojedyncze przebłyski. Inni napastnicy w postaci Khoblenki, Zhamaletdinova, Dioniego, Thomalli, Rakelsa oraz Kacharavy trafili na Bułgarską tylko w celu uzupełnienia kadry, oczekiwania wobec nich nie były zbyt duże i aż trzech z nich pożegnało się z Lechem po zaledwie pół roku występów. Dioni z Rakelsem nie strzelili nawet gola, obaj często byli ustawiani na boku pomocy.

Timur Zhamaletdinov
null



Napastnicy ściągnięci do klubu za czasów Karola Klimczaka:

* – kolejno nazwisko napastnika, mecze na wszystkich frontach i gole

Napastnicy na PLUS:

Mikael Ishak – 33/20
Christian Gytkjaer – 119/65
Łukasz Teodorczyk – 58/28
Marcin Robak – 58/23
Zaur Sadaev – 30/9

Napastnicy na MINUS:

Dioni – 8/0
Denis Thomalla – 27/2
Nika Kacharava – 14/1
Oleksiy Khoblenko – 11/2
Deniss Rakels – 14/0
Timur Zhamaletdinov – 19/2
Nicki Bille Nielsen – 43/8

Napastnicy BEZ OCENY:

Elvir Koljić – 5/0
Muhammad Awwad – 16/2
Aron Johannsson – 10/2
Artur Sobiech – 0/0

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





4 komentarze

  1. 07 pisze:

    Szkoda Robaka, gość mógł zostać i pograć jeszcze 2 lata. Szkoda Thomali który miał powoli wchodzić, a musiał grać od poczatku i trafił na hejt.

  2. Przemo33 pisze:

    To prawda, że akurat sprowadzanie skutecznych napastników obecnemu zarządowi i osobom odpowiedzialnym za transfery się udaje jako jedna z nielicznych rzeczy. Nie każdy z tych napastników wypalił, nie każdy dał radę podjąć równą walkę z podstawowym napastnikiem, niektórzy byli rzucani na skrzydła, a jeszcze inni z różnych powodów, czasami zdrowotnych nie wypalili. Szkoda, że Robak odszedł, bo może nawet do dzisiaj by u nas grał i dołożył z kilka, nawet kilkanaście bramek. Również szkoda Koljicia, gdyby nie ta kontuzja i gdyby podjęto ryzyko i wypożyczono go na jeszcze jeden sezon, to może chociaż jako zmiennik okazał by się przydatny dla drużyny, bo następne sezony nie licząc ciężkiej kontuzji miał bardzo dobre.
    Z transferami na pozycję napastnika raczej nie powinno być problemów (raczej, bo z Rutkami nigdy nic nie wiadomo), ale gorzej to wygląda z innymi pozycjami, co wymaga poprawy.

  3. Pawelinho pisze:

    To trzeba uczciwie przyznać, że to jest jedna z nielicznych rzeczy, która tym nieudacznikom się o dziwo udaje czyli sprowadzenie bramkostrzelnych napastników do pierwszej drużyny z małymi wyjątkami jak np Thomalla, który tak naprawdę nie wytrzymał presji wiążącej się z grą w Lechu. Ogólnie rzecz ujmując to fakty są takie, że oby jak najwięcej tego typu piłkarzy jak Gykjaer czy Ishak trafiało do Kolejorza.

Dodaj komentarz