Pięć szybkich wniosków: Lech – Lechia 2:0

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Przeciętne 20 minut i efektowny gol dający więcej spokoju

Lech rozpoczął ten mecz zupełnie inaczej niż spotkanie z Termaliką, w pierwszym kwadransie o dziwo to Lechia rozgrywała piłkę podczas gdy nasz zespół próbował ją odbierać. Poznaniacy nie forsowali tempa, w poczynaniach naszych piłkarzy jakoś nie było widać chęci wygranej za wszelką cenę. Dość senne zawody rozkręciły się w 17 minucie, kiedy efektownym uderzeniem z pierwszej piłki popisał się Mikael Ishak otwierając wynik tego spotkania. Lechiści do tej pory mieli małą optyczną przewagę, ale to lechici mieli w swoich szeregach szwedzkiego kata, który pięknym uderzeniem wyprowadził Lecha na prowadzenie w momencie, w którym nic na to nie wskazywało. Po tej bramce poznaniacy starali się kontrolować grę, nadal nie forsowali tempa, ale grali mądrze, dojrzale, ze spokojem czekali na swoje okazje, które w końcu przyszły. O dojrzałości w grze mówił po meczu także sam Maciej Skorża chwaląc swoją drużynę za postawę.

null

Cierpliwość została nagrodzona

Czwarty kwadrans po przerwie wyglądał podobnie, jak gra do 30 minuty. Lechiści dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz nic z tego nie wynikało. W końcu nadszedł kolejny kwadrans, w 63 minucie poznaniacy wywalczyli rzut wolny, do piłki podszedł Kvekveskiri, który efektownym i mocnym uderzeniem zdobył gola na 2:0. Dojrzała, cierpliwa i mądra gra przez nieco ponad godzinę wystarczyła Lechowi do zdobycia 2 bramek oraz do bolesnego wypunktowania lechistów, którzy chyba byli zaskoczeni grą poznaniaków w tym meczu. Lech grał bowiem bardzo spokojnie, często oddawał piłkę rywalowi, nie wymieniał setek bezsensownych podań jak np. za kadencji Dariusza Żurawia tylko w najmniej spodziewanych momentach potrafił zadać dwa bolesne ciosy. Według trenera gości gol na 2:0 był kluczowy, gdyż już definitywnie zakończył emocje w tym spotkaniu. Sam Lech przy dwubramkowym prowadzeniu nastawił się wyłącznie na kontry, które w końcówce na mokrej, śliskiej płycie wychodziły mu bardzo dobrze. Wyższe posiadanie piłki w ostatnim kwadransie po stronie Lechii nie przełożyło się na sytuacje dla gdańszczan, to Lech miał kolejne okazje do zdobycia następnych bramek.

null

Konkretny Lech znów wypunktował rywala

W niedzielę zespół Lecha dłużej utrzymywał się przy piłce zaledwie w dwóch kwadransach kończąc mecz z niższym posiadaniem piłki (47% do 53%). To pokazuje najlepiej, jak niewiele znaczy akurat ta statystyka, Lech w 3 ostatnich meczach oddał na bramkę rywali łącznie 15 celnych strzałów (po 5 w każdym spotkaniu) zdobywając po tych uderzeniach w sumie 7 goli. Lech stał się bardzo konkretny, szybko przechodzi z obrony do ataku, nie wymienia tysięcy podań tylko potrafi bardzo szybko przenosić ciężar gry. Poznaniacy potrafią zaskakiwać przeciwników, choćby gol na 1:0 padł po akcji, których w zeszłym sezonie praktycznie nie było, Lech bezsensownie klepał piłką pozwalając rywalom szybko ustawić się w defensywie. Teraz styl gry jest diametralnie inny, jest to inny Lech niż kilka miesięcy temu, ten Lech potrafi zaskakiwać rywali, umie pozytywnie zaskakiwać też swoich kibiców potrafiąc zadać bolesny cios przeciwnikowi w najmniej oczekiwanym momencie. Obecny Lech jest również bardzo dobrze przygotowany taktycznie, był to drugi z rzędu mecz przy Bułgarskiej, w którym rywal nie oddał na naszą bramkę ani jednego celnego strzału!

null

Miły widok

O sile obecnej kadry Kolejorza stanowi ławka rezerwowych. Pedro Tiba rok temu grałby cały czas, dziś został zastąpiony przez Nikę Kvekveskiriego, który trzy niecelne podania (straty) zakrył efektownym golem na 2:0. W innych zespołach tacy zawodnicy jak np. Radosław Murawski, Dani Ramirez czy Artur Sobiech graliby praktycznie cały czas, u nas na razie są rezerwowymi, których aż chce się wpuścić na boisko. Patrząc na kadrę Lecha w końcu widać moc na papierze, który przekłada się na murawę. Dziś właściwie nie było słabych ogniw, miło patrzyło się np. na grę stoperów czy Joao Amarala. Portugalczyk nie wykonał w niedzielę nawet 20 podań, za to aż 4 zagrania były kluczowe, gdyby koledzy z zespołu byli skuteczniejsi, to Amaral skończyłby mecz z Lechią mając na swoim koncie więcej asyst niż tylko jedną. Zdecydowana większość piłkarzy znajduje się w zupełnie innej formie niż w kwietniu czy w maju, a kibice patrząc na grę niektórych zawodników mogą przecierać oczy ze zdumienia.

null

Dalej robić swoje

W niedzielę Lech wywiązał się z roli faworyta, wygrał hit kolejki jak najbardziej zasłużenie pokazując jakość, wyrachowanie i pewność siebie. W tym meczu znów nie było fajerwerków, znów wygrał Lech, który był po prostu konkretny w tym, co robi. Już w sobotę o 17:30 czeka nas kolejny mecz przy Bułgarskiej, za parę dni przyjedzie tutaj nowy wicelider w postaci Pogoni Szczecin, którą po prostu trzeba ograć i przedłużyć zwycięską serię do pięciu spotkań. “Portowcy” są idealnym rywalem, żeby Lech w najbliższym starciu poszedł za ciosem, utrzymał fotel lidera i udał się na wrześniową przerwę na kadrę w bardzo dobrych humorach. Ten mecz trzeba wygrać!

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





10 komentarzy

  1. esendes pisze:

    Redakcjo, vicelider w postaci Pogoni ;)

  2. legat79 pisze:

    Ojjj byłoby pięknie śledzi też mieć na rozkładzie! Trzeba to wygrać i w spokoju popracować w przerwie na reprezentacje!

  3. Bart pisze:

    Żuraw to jednak nie ogarniał. Nie grał u niego Amaral którego nie potrafił wykorzystać. Długo nie grał u niego Moder bo wolał Muhara, i zapewne gdyby nie presja ze strony kibiców, to Daras dalej uparcie stawiałby na Muhara. Nawet jak Lechowi trochę z łapanki udało się podpisać niezłego piłkarza (Kvekve), to Żuraw też go nie wystawiał i gdyby Daras został w klubie do końca sezonu to Kvekveskiri by zapewne odszedł. Do tego żurawball to była taktyka bardzo jednowymiarowa. Lech był przewidywalny do bólu i nie potrafił niczym zaskoczyć rywali, każdy wiedział jak zagramy, każdy nas przeczytał i każdy wiedział że do zneutralizowania Lecha wystarczy pressować piłkarzy rozgrywających piłkę od własnej bramki i zmusić ich do grania długich piłek. Do tego obrona grała chaotycznie. Stałe fragmenty w obronie to był dramat. No i wisienka na torcie – debilne zmiany Żurawia. Daras nie potrafił w robienie zmian, często zdejmował z boiska najlepszego piłkarza, nie potrafił zmianami pomóc drużynie. I pomyśleć że na początku z entuzjazmem podchodziłem do tego trenera. Tam chyba po prostu drużyna zmęczona po chorym pojebie Nawałce odetchnęła, bo jak przejął ją Żuraw to dał piłkarzom więcej swobody i nie truł dupy duperelami w stylu okrągłych stolików, codziennie innych owoców czy zakazu cofania klubowego autokaru.

  4. Piknik pisze:

    W sumie najważniejsze, że ten mecz wygraliśmy i obroniliśmy pozycję lidera. To był taki mały test dla Lecha graliśmy w końcu z wiceliderem (fakt że jest to dopiero piąta kolejka i pewnie lechia nie zakończy tego sezonu aż tak wysoko).
    Takim kolejnym wnioskiem może być gra Kolejorza w defensywie. Lech zagrał na zero z tyłu, a rywal nie miał specjalnie jakiejś groźnej 100 procentowej okazji na strzelenie bramki. Brawo panowie.
    Takim małym minusem tego spotkania jest postawa Kaminskiego w trakcie finalizacji ataku. Kuba powinien zakończyć emocje w tym meczu już po pierwszej połowie. Wyjście sam na sam z bramkarzem musi się skończyć bramką dla Lecha. Młody naprawdę jest w formie ale musi popracować nad wykończeniem akcji.
    Kolejny wniosek piłka wodna to mocna strona Kolejorza. Pogoda jakby Lechowi nie przeszkadzała. (Chociaż może przesadzam z tą piłką wodną kiedy zobaczyłem w jakich warunkach pogodowych grała Wisła Płock z Zagłębiem Lubin) Tyle wypocin piknika.

  5. Mirco pisze:

    Z Pogonią trzeba wygrać i już. ich miejsce aktualne miejsce nie ma znaczenia – w naszej buraczanej lidze, jeszcze wiele się zmieni – oby tylko nie lider ;-) Sezon jest długi i po prostu jeśli teraz Lechowi “idzie” – to ten czas trzeba wykorzystać na maksa. Dodatkowo nasze wygrane mecze odpowiednio kolejnych przeciwników. Pamiętacie z pewnością jak w tamtym roku na jesień po wygranych kwalifikacjach w Lidze Europy jechaliśmy na łazienkowską – jak wtedy wyglądała na swoim obiekcie tęczowa? Całą pierwszą połowę latali przestraszeni, naprawdę wtedy miałem ogromny żal, że tego spotkania nie wygraliśmy. Mam nadzieję, że kolejne zwycięstwa zbudują na tyle Kolejorza, że na ległę pojedzie jak po swoje 3 punkty i je wywiezie po… efektownej wygranej! Fajna byłaby taka wisienka po tylu latach upokorzeń… i żeby było jasne nie jest to zasługą zarządu, choć ostatnie ruchy transferowe są ok, ale ogarnięcia przez trenera Skorżę szatni oraz zaangażowanie zawodników podczas rozgrywanych spotkań. Z taką cwaną do bólu grą, w tej naszej esktraklapie spokojnie można zdobyć majstra!

  6. Arekwlkp1986 pisze:

    Cieszy zwycięstwo z pomysłem taktycznym. Oby tylko dwaj nowi piłkarze się odnaleźli i wkomponowali. Będzie wtedy naprawdę dobrze. Terminarz będzie teraz ciekawy bo gramy z Pogonią i Rakowem . Jeśli tam zgarniemy komplet a w to wierzę będzie można powiedzieć że Lech naprawdę wraca na właściwe tory…

  7. Kuki pisze:

    Jest dobrze, kolejny wygrany mecz, praktycznie bez sytuacji dla przeciwnika – mecz raczej pod kontrolą Lecha. ALE! Jest kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę, które już niestety aż tak dobrze nie wyglądały.

    1. Przede wszystkim lewa strona.
    Zarówno Douglas jak i Kamiński zagrali po prostu słabo i nie ma co tutaj ich bronić Douglas kilka razy objeżdżany, słabe dośrodkowania. Kamiński zmarnował 2 setki, poza tym był jakiś taki niewyraźny, jakby nie wziął Rutonoscrobinu. Wydaje mi się że Skóraś zagrał lepiej.
    2. Zmiennicy.
    Mówimy o tym, że mamy szeroką kadrę, ale póki co zmiennicy nieco rozczarowują. Tiba wchodzi na boisko i na wejściu dostaje kanał, potem jeszcze żółta kartka. W ogóle, po zejściu Kvekve i potem Karlstroema, zrobiło się nagle mnóstwo miejsca w środku pola. Ramirez nie wykorzystuje 200% sytuacji, a Sobiech w ogóle do takich nie dochodzi. Czerwiński nawet nie wstał, bo posadził go na ławce Satka, który jest teoretycznie stoperem.
    3. Bramkarze
    Była taka sytuacja pod koniec pierwszej połowy, gdzie piłka leciała bardzo wysoko w naszym polu karnym, a van der Hart stał przyspawany do lini. Ostatecznie do niczego nie doszło, ale wyglądało to conajmniej dziwnie. Nawet nie wiem co o tym myśleć.

    Podobało mi się natomiast, że w 90 minucie Lech pressował Lechię na jej własnej połowie, że wreszcie potrafimy bronić SFG i że forma niektórych zawodników idzie w górę. Coś mi się wydaje że z Sykory jeszcze będą ludzie, a raczej mam taką nadzieję.

  8. ArekCesar pisze:

    A na plus jeszcze to, że zawsze nam mocno pressingiem przeszkadzali w wyprowadzaniu akcji. Teraz to Lech ostro dusi z przodu nawet 6 graczy i przeciwnicy się ostro gubią.

Dodaj komentarz