Pyry z gzikiem: Sympatyczny okres

Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.



Zakończyła się pierwsza tej jesieni, wrześniowa przerwa na kadrę, rozpoczął się II etap rundy, po zeszłotygodniowym odcinku cyklu „Na chłodno” wracamy dziś do cotygodniowych „Pyr z gzikiem” podsumowujących Lechowe wydarzenia z ostatnich dni. Z racji niedawnej przerwy od rozgrywania meczów poniedziałkowy tekst z cotygodniowego cyklu ma nieco inną formułę, do tradycyjnej wrócimy za tydzień serwując naszym czytelnikom „Pyry z gzikiem” już o tradycyjnej porze.

Czas przerwy na kadrę

Dzień po 6. kolejce Ekstraklasa SA opublikowała tradycyjną jedenastkę kolejki. O dziwo nie znalazł się w niej Pedro Tiba, który przecież nie strzelił zwykłego gola. Portugalczyk wychodząc na drugą połowę miał podczas niej dwa kluczowe zagrania do Ishaka i Amarala, po których mogły paść bramki, na końcu sam wpisał się na listę strzelców w meczu na szczycie ratując Lechowi punkt oraz pozycję lidera. Wejście Tiby zostało docenione m.in. w magazynach ligowych na C+ Premium czy TVP Sport, wszyscy zachwycali się świetną postawą Portugalczyka, w Ekstraklasie przy ustalaniu jedenastki 6. kolejki chyba to przeoczono albo po prostu przez przypadek ktoś zapomniał umieścić w niej Tibę. W zestawieniu znalazł się za to m.in. Marcin Cebula, który zdobył bramkę w mało istotnym dla układu tabeli pojedynku z Wisłą Płock.

Kilkanaście dni temu śmiesznie wyglądał wyjazd na obóz reprezentacji U-19 trzech piłkarzy rezerw. Filip Borowski, Krystian Palacz i Maksymilian Pingot dostali nominację do kadry prowadzonej przez Mariusza Rumaka, przez co Lech II Poznań przełożył swoje spotkanie z Pogonią Siedlce. Polska do lat 19 w towarzyskim turnieju przegrała oba mecze, o dziwo żaden z piłkarzy rezerw Kolejorza nie rozegrał choćby minuty, nie było też żadnej informacji o kontuzjach Lechowej trójki. Dziwne trochę, nie? Dwa tygodnie przerwy nie pomogły innym zawodnikom wypracować czegoś konkretnego, Lech II Poznań gładko poległ w ten weekend 0:3, ma tylko 1 oczko przewagi nad strefą spadkową, trzeci sezon z rzędu zapowiada się na powtórkę z niesmacznej rozrywki.

Podczas wrześniowej przerwy na kadrę został zakończony słynny bojkot Grup Kibicowskich przeciwko trenerowi od przygotowania fizycznego i Tomaszowi Rząsie. Oczywiście zdań na ten temat było tyle, ilu jest kibiców, każdy ma swoje, każdy też ma swój powód, dlaczego pojawia się na stadionie, pojawi się na nim w piątek lub nie chodzi na Bułgarską. W jednym z komentarzy ładnie, krótko i zwięźle cały temat skwitował rozpoznawalny tutaj użytkownik „tomasz1973”:

„A ja na mecz z Wisłą się wybieram, śmieszne to jest wszystko i gdyby nie Skorża nic by się tu nie zmieniło.”

Zdanie klucz do wszystkiego: „Gdyby nie Skorża nic by się tu nie zmieniło”. Rzeczywiście, patrząc na Lecha faktycznie można odnieść wrażenie, że w Lechu tak naprawdę nic się nie zmieniło, przyszedł trener z prawdziwego zdarzenia, który przynajmniej na ten moment ma pełnię władzy, buduje zespół po swojemu, ma nad wszystkim kontrolę, ma doświadczenie, jak sportowo dźwignąć drużynę. Ma także ogromne wsparcie kibiców, umiał ich porwać, cieszy się zaufaniem, wszystko kręci się tak naprawdę wokół niego (transfery, wyniki, atmosfera wokół klubu). Dzięki Skorży przeżywamy teraz wszyscy fajny okres i oby jakimś cudem meta w maju była tak samo sympatyczna, jak sympatyczny jest obecny okres podczas którego można mieć jakieś tam nadzieje.

Wracając do niedawnego oświadczenia: Podczas prowadzonych dyskusji wielu kibiców zaśmiało się widząc fragment – „transfery zostały poczynione na godnym poziomie”. Nikt nie wie, czy faktycznie te transfery były godne. Kwota wydana na letnie transfery była niemal identyczna jak 4 lata temu, spośród nowych piłkarzy 2 graczy nadal nie zadebiutowało, z nowych zawodników regularnie gra tylko Barry Douglas i to nie w każdym meczu na przyzwoitym poziomie. Powrót zorganizowanego dopingu raczej nie jest spowodowany trzema transferami w parę dni pod koniec okienka? Niestety dopiero w maju się okaże, czy transfery zostały „poczynione na godnym poziomie”, klub z Warszawy na 100-lecie zdobył dublet, inny z Częstochowy na 100-lecie wygrał Puchar i Superpuchar Polski, Lech dzięki Skorży a nie transferom jest na razie liderem po 7. kolejce mając do zrobienia jeszcze wiele na wszystkich polach. Pozostaje tylko wierzyć, że będzie dobrze.

Mecz z Rakowem

Na temat meczu z Rakowem krąży tyle samo opinii, ile po niedawnym oświadczeniu. Każdy ma swoje zdanie na temat wyniku, który jednych kibiców zadowala, drugich nie. Chłodno analizując sytuację wydaje się, że Lech ze zbyt dużym respektem podszedł do Rakowa. Maciej Skorża chyba trochę się go wystraszył, trener wystawił eksperymentalny skład pod przeciwnika, który nie sprawdził się i już w przerwie musiał reagować. Lech w niedzielnym meczu odszedł od swojego stylu, patrząc na wyjściową jedenastkę można było odnieść wrażenie, że głównym celem nie jest gra w piłkę i zwycięstwo tylko zneutralizowanie atutów Rakowa + osiągnięcie co najmniej remisu pozwalającego utrzymać fotel lidera. Oby przyjęcie takiej taktyki było tylko jednorazowym incydentem i w przyszłości składów ustalonych pod ustawienie rywala już nie było. W piątek Lech grając z Wisłą u siebie musi zagrać zupełnie inaczej, chyba nikt nie wyobraża sobie braku w wyjściowej jedenastce przede wszystkim Joao Amarala ciągnącego całą ofensywę.

Mecz z Rakowem to kolejny dobry materiał do analizy dla sztabu szkoleniowego, coś wczoraj nie do końca wypaliło, jednak remis pozwolił Lechowi być tam, gdzie chce być na mecie i zachować przewagę nad Rakowem. W ostatnim czasie da się dostrzec dość niespodziewany wzrost zainteresowania losami naszego klubu. Szczerze, nie spodziewaliśmy się czegoś takiego akurat jeszcze w tym roku i w tym okresie lata. Niedawno Similarweb.com opublikował dane stron internetowych za sierpień (tutaj -> KKSLECH.com, tu -> oficjalna), gdzie widać najlepiej rosnące z miesiąca na miesiąc zainteresowanie ludzi Kolejorzem, które wiosną było kiepskie. Powiększona przewaga nad oficjalką w liczbie użytkowników do prawie 200 tysięcy to także docenienie naszej pracy przez kibiców, którym dziękujemy za wsparcie. Mamy nadzieję, że sympatyczny okres w Lechu potrwa dłużej, podczas październikowej przerwy na kadrę zespół Macieja Skorży wciąż będzie liderem, będzie już uczestnikiem 1/16 finału Pucharu Polski, co pozwoli naszemu klubowi być mocnym również medialnie. Trzy jesienne przerwy na kadrę trochę przyhamują rosnące latem zainteresowanie, ale za to wiosną 2022 przy utrzymaniu obecnych, dobrych wyników w PKO Ekstraklasie może powrócić moda na Kolejorza, która ostatni raz w zauważalny sposób miała miejsce wiosną 2018 roku.

Zdjęcie tygodnia

Już za 4 dni Lech gra z Wisłą przy Bułgarskiej stąd dzisiejsze „zdjęcie tygodnia” z archiwum KKSLECH.com dotyczy właśnie najbliższego przeciwnika. Jednym z najbardziej pamiętnych spotkań z wiślakami w ostatnich latach był pojedynek z końca października 2010 roku, który na żywo śledziło prawie 24 tysiące ludzi, w tym liczna grupa kibiców „Białej Gwiazdy”. Do przerwy nie padła żadna bramka, w 49 minucie wiślacy objęli prowadzenie, 3 minuty później fantastycznym golem wyrównał Dimitrije Injac. Po 66 minucie strzelał już tylko Lech ostatecznie rozbijając krakowian 4:1. Obyśmy za 4 dni wszyscy razem przeżyli tak fajne, pozytywne Lechowe emocje, jak prawie 11 lat temu. Wtedy wygrana 4:1 pozwoliła poznaniakom tylko wyjść z kryzysu, w najbliższy piątek zwycięstwo pozwoliłoby oddalić jego nadejście i umocniłoby niebiesko-białych na fotelu lidera. TYLKO zwycięstwo!

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





11 komentarzy

  1. 07 pisze:

    Nie miałbym nic przeciwko gdyby wynik sie powtórzył.

  2. Wielkopolanin pisze:

    Byłem na tym meczu, jest co wspominać :) Poznań zakorkowany przed wszystkimi świętymi jaka cisza zapadła jak Paweł Brożek zdobył gola na 0:1 ale doping się rozpoczął aż cały stadion drżał :) było mega :D i 4:1 wygraliśmy

  3. Pawel68 pisze:

    Dla mnie jednak nie zasłużyli żeby kupić bilet…Jest dobrze,ale trzeba wygrywać!Imkupić bramkarza…

  4. Pawelinho pisze:

    Remis z Rakowem pozostawił spory niedosyt szczególnie, że Lech powinien ten wygrać, a tak naprawdę pierwsza połowa kompletnie przespana zarówno przez Skorżę jak i najbardziej przez piłkarzy, którzy poza pierwszymi minutami grali dobrze później dali się wciągnąć w chaotyczną grę gospodarzy. Niemniej jednak tak jak padło w tych dzisiejszych „pyrach z gzikiem” iż po ” po 7. kolejce mając do zrobienia jeszcze wiele na wszystkich polach.” oraz to, że jest to nadal początek sezonu, który będzie długi, ale na razie nie jest źle aczkolwiek szkoda tych straconych punktów z Radomiakiem czy np Rakowem, który wg mnie był do ogrania.

  5. 100h2o pisze:

    Co tu gadać .
    Od dawna wiadomo, że — „Armia baranów, której przewodzi lew, jest silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana” (Napoleon Bonaparte).
    I kiedy się doda , że piłka nożna to gra DRUŻYNOWA to nawet najgłupszy kibol wie, że BEZ DOBREGO TRENERA nawet najlepsza i najdroższa zbieranina niewiele ugra.
    Dobry trener BUDUJĄCY drużynę i jej ducha to podstawa.
    Choć w historii Lecha był wyjątek…. Smuda mając super skład, nieżle zmotywowanych graczy, mając sukcesy w LEuropy i prowadząc po jesieni 2008/2009 ( jeszcze w po 18 kolejce Lech był liderem ligi) na koniec wylądował na 3 miejscu ( za Milicyjnymi i Szmatą).

    Potem (oprócz niespełnionego dobrego trenera Bjelicy) wszystko to byli trenerzy nieco z przypadku ,a kilku (Bakero, Djurdjević, Rumak) to byli nawet „ochotnicy z poboru”.
    Bez „lwa” barany tylko dobre do strzyżenia .

    • Kosi pisze:

      Przetlumaczysz to na polski?

    • tolep pisze:

      Rumak > Bjelica, przynajmniej jeśli chodzi o ligę. Nie mówię że to idealne porównanie „dobroci” trenera, ale… Czy miał lepszy skład?

    • saw1000 pisze:

      W piłce nożnej nie zawsze tak to działa, niestety ale w obecnych czasach piłkarzyki mają sporo do powiedzenia, potrafią psuć atmosferę i psuć plany najlepszym strategom. Cenię Skorże i dla mnie to najlepszy fachowiec za czasów Rutkowskich, trzeba jednak pamiętać, że już raz sobie nie poradził z piłkarzykami. Mam nadzieję, że tym razem wywalczy sobie mocniejsza pozycję u zarządu, no i że ogarnie rozpieszczonych graczy. Skład mamy bardzo wyrównany, więc nie każdy będzie grał tyle co by chciał, a to najłatwiejszy sposób żeby któryś z nich się obraził. Ciekaw jestem kiedy na ławce zasiądzie Douglas i wejdzie Rebocho. Posadziłbym też Salomona, a wpuścił Milicia.

  6. 100h2o pisze:

    L’armée de béliers dirigée par un lion est plus forte que l’armée de lions dirigée par un bélier (to po francusku).
    Jak widzę po polsku umiesz czytać, a jak problemy ze zrozumieniem… cóż nic na to nie poradzę, to Twój problem .

Dodaj komentarz