Oko na grę: Pedro Rebocho

W materiach z cyklu „Oko na grę” w każdym oficjalnym meczu Lecha Poznań baczniej obserwowany jest przez nas wybrany wcześniej zawodnik Kolejorza. W każdym spotkaniu wybrany piłkarz zostaje poddawany naszej analizie w tym często także statystycznej. Najpóźniej kilka godzin po meczu publikowane są wnioski na temat jego gry + ogólna ocena występu przeciwko danemu rywalowi.



Pedro Rebocho tej wiosny łatwo wygrał rywalizację z Barry Douglasem będąc pewniakiem do gry w finale Pucharu Polski 2022 od pierwszej minuty. Jego kolejny występ od początku był idealną okazją, by drugi raz w sezonie bliżej przyjrzeć się jego postawie w ramach cyklu „Oko na grę”.

Opis gry:

W finale 2022 pierwszy raz po powrocie do Lecha Poznań miał być obserwowany Tomasz Kędziora. Nie zagrał, więc drugi w kolejce był Pedro Rebocho. Portugalczyk od pierwszej minuty skupił się na atakowaniu niż na bronieniu, niestety w ofensywie nie był sobą tak jak wielu piłkarzy Lecha Poznań w spotkaniu z Rakowem Częstochowa. Ten mecz miał potwierdzić klasę Portugalczyka, ale tak nie było.

null

Pedro Rebocho irytował wrzutkami do nikogo i nieprzemyślanymi zagraniami na oślep. Miał problemy w pojedynkach 1 na 1, do tego był kompletnie nieobecny. Przy kontrze Mateusza Wdowiaka on nie bronił, nie było Rebocho w tej akcji, linii spalonego nie trzymał Jakub Kamiński i m.in. dlatego padła bramka, która już definitywnie rozstrzygnęła te zawody.

null

Ciąg dalszy nieporadności Pedro Rebocho można było oglądać po przerwie. Żółta kartka wynikała ze złego ustawienia lewego obrońcy i jego nieporadności. 27-letni lewonożny piłkarz często był za daleko od przeciwnika, w odbiorze nie był zdeterminowany, agresywny, to nie był ten Rebocho z wielu innych meczów, gdy lepiej kontrolował swoich rywali na lewej flance dając zespołowi dużo więcej także w ofensywie. Niestety, jeden z gorszych meczów w sezonie 2021/2022 przydarzył się ściągniętemu latem zawodnikowi w finale Pucharu Polski.

null

Pedro Rebocho tak jakby nie było wczoraj na boisku. Był jednym z gorszych ogniw nieprzygotowanego taktycznie zespołu Lecha Poznań, w defensywie był zupełnie nieobecnym piłkarzem, który osłabił tylną formację. Aż nie chce się wierzyć, że taki piłkarz, który w lidze często pokazał jakość, w finale Pucharu Polski zaprezentował się jak zawodnik grający pierwszy raz na pozycji lewego obrońcy.

Ocena gry: 1

null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





5 komentarzy

  1. Bart pisze:

    Jesienią pokazywał jakość, ale obecnie to jest rozczarowanie i przereklamowany piłkarz. Nie gra tego co jesienią i całą wiosnę ma przeciętną, zresztą tak jak cały Lech. Nonszalancko traci piłki, zawala w obronie, niewiele daje w ofensywie, głównie wrzuca na pałę. Nawet ostatnia jego asysta ze Stalą była po zepsutym dośrodkowaniu za plecy Ishaka któremu jakoś udało się opanować źle zagraną piłkę. Ciekawe czemu Douglas zupełnie przegrywa rywalizację z tak przeciętnie grającym Rebocho. Czy Barry jest jeszcze gorszy? A może Skorża wystawia Rebocho bo przywiązał się do nazwisk?

    • robson pisze:

      To jest o tyle dziwne, że Skorża chciał w Lechu Douglasa poniekąd właśnie ze względu na sentyment do nazwisk, a teraz zupełnie odstawił go od składu. Nawet kiedy Rebocho nie błyszczy formą, to Barry nie powącha murawy. Trudno to zrozumieć. Musiały się chyba pojawić w międzyczasie jakieś kwasy na linii Skorża-Douglas, bo inaczej tego nie da się wytłumaczyć.

  2. Ostu pisze:

    No przecież kiedyś już napisałem że facet nie ogarnia tyłów…
    Nie umie bronić – i być może dostał od Pana Macieja zadania, które go przerosły – przynajmniej wczoraj…

  3. Kibic z Bydgoszczy pisze:

    Pereira i Rebocho to nie są rasowi defensywni obrońcy. Ale jest też Kędziora i Douglas. Można robić wiele wariantów składu. Dobra taktyka w odpowiednim meczu i można by było pozamiatać. Ale do tego wszystkiego potrzebny jest przede wszystkim bardzo dobry bramkarz.

  4. Ekstralijczyk pisze:

    Zasłużona ocena.

Dodaj komentarz