Pięć szybkich wniosków: Lech – Śląsk 1:3

Z początkiem sezonu 2019/2020 jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego meczu Lecha Poznań, analizy spotkania, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Paraliż – Lechowi od dawna nie wiedzie się w meczach z wysokimi frekwencjami przy Bułgarskiej. Wielu nowych zawodników wyszło na spotkanie ze Śląskiem sparaliżowanych, lechici popełniali proste błędy głównie w obronie, które Dariusz Żuraw nazwał wręcz dziecinnymi. Trudno się nie zgodzić, gdyż kilka interwencji czy zagrań na takim poziomie i w takim meczu nie powinno mieć miejsca. Nowy zespół Lecha Poznań nie sprostał zadaniu, nie wytrzymał presji tak jak stara drużyna. Lech walczył, biegał, starał się, jednak to nie wystarczyło do dobrego wyniku.

Katastrofa w obronie – Takiej katastrofy w obronie chyba nikt się nie spodziewał. Mickey van der Hart będący dotąd pewnym punktem poznaniaków łatwo dał się 2 razy pokonać przez Łukasza Brozia. Nie wiadomo co Holender robił przy golu na 0:2 i tego raczej nie wytłumaczyłby sam zainteresowany. Trzecia bramka dla Śląska mogła już przypomnieć kibicom słynne interwencje Krzysztofa Kotorowskiego, który nieraz dostawał loba za kołnierz. Defensywa była w piątek bardzo słabym punktem Lecha, często gubiła się, źle ustawiała, nie współpracowała ze sobą tak jak powinna. Do tego wszystkiego doszedł kiepsko dysponowany bramkarz, który zawalił nam ten mecz.

Putnocky był w formie – Lech w ofensywie wcale nie wyglądał aż tak źle. Oddał 19 strzałów na bramkę co jest powyżej średniej tego sezonu mając 9 celnych uderzeń. Tak dobrego wyniku celnych strzałów poznaniacy nie mieli przez cały zeszły sezon ligowy! Lech szczególnie po przerwie robił co mógł, by zdobyć kontaktowego gola, lecz nie dał rady pokonać świetnie dysponowanego od początku sezonu Matusa Putnockiego. Słowak w końcówce zawodów wybronił wrocławianom to zwycięstwo broniąc fenomenalnie m.in. 2 uderzenia Christiana Gytkjaera.

Tiba z innej planety – Zawodnikiem do którego nie można mieć większych zastrzeżeń był wczoraj Pedro Tiba. Portugalczyk dwoił się i troił, aby Lech chociaż zremisował. Wykonał aż 6 kluczowych podań wygrywając 75% pojedynków 1 na 1 co jak na klasyczną „8” jest świetnym wynikiem. Tiba był wczoraj wszędzie, w obronie, w ataku rozprowadzając wiele ofensywnych akcji Lecha. Jest w bardzo wysokiej formie co kibice mogli w piątek dostrzec gołym okiem.

Zimy kubeł wody – Lech od dawna ma nad czym pracować, co poprawiać i co robić na treningach. W piątek na rozgrzane głowy wszystkich optymistów został wylany zimny kubeł wody o którym wspominał po meczu także Dariusz Żuraw. W Poznaniu nie było dmuchania balonika, pojawiły się za to stany euforyczne, które wczorajszy wynik prędko zdusi. Lech wciął miał i ma co robić, żeby był tam gdzie ma być na koniec sezonu a nie dopiero na początku sierpnia po 4. kolejce. Po tej serii spotkań wszystkie osoby związane z Kolejorzem mogą już zejść na ziemię w tym także zespół mający nad czym pracować. Wypada mieć nadzieję, że z piątkowej porażki z nowym liderem tabeli nasza drużyna wyciągnie słynne od lat wnioski, natomiast kibice w niedalekiej przyszłości przyjdą jeszcze w tak dużej liczbie na stadion.

Obserwuj KKSLECH.com i przeglądaj nasze treści również na dwóch portalach społecznościowych. Nasz serwis nie posiada swojego profilu na Facebooku.

TWITTER
YOUTUBE

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <







komentarzy 48

  1. Tadeo pisze:

    Frekwencja dopisała, co świadczy tylko o tym jaki głód panuje w Poznaniu na sukcesy Lecha.Może wreszcie Rutkowscy zrozumieją co do tej pory tracili , i to że warto w Lecha inwestować.Co do meczu to wcale to tak tragicznie nie wyglądało.Oprócz obrony która wczoraj kompletnie zawiodła, to do tego nie istniały w ogóle skrzydła , a szczególnie lewe z Kosteviciem i Amaralem.Józwiak też wczoraj słaby, no i nasz bramkarz , który zawalił dwie bramki.Może taki zimny prysznic niektórym się przydał.Kolejny raz powiem że taki piłkarz jak Tobą, to Profesor na boisku , poziom jaki prezentuje niektórych w naszej lidze przerasta.

  2. inowroclawianin pisze:

    Gra obronna do poprawy, koncentracja do poprawy. Walczyć w kolejnych meczach na całego.

  3. Ostu pisze:

    Pięć szybkich wniosków…
    No to proszę…
    – MYŚLEĆ nad nowym zestawieniem obrony – skoro Guma ma odejść a Kostevycz CAŁKOWICIE bez formy…
    – Puchacz musi grać na lewej obronie…
    – Jóźwiak musi grać na prawej stronie – razem z Gumnym jak na razie…
    – w Poznaniu MUSIMY grać na dwóch napastników…
    – zapomnijmy już o Makuszewskim

  4. tomajg83 pisze:

    Do szybkich wniosków dopisałbym jeszcze trzy :
    1. Obrona słaba z wyjątkiem Rogne. Gość jest naprawdę bardzo przytomny, świetnie czyści górne piłki. Naprawdę jeśli nie będzie miał kontuzji to jest wg mnie nr 1 na stoperze.
    2. Sędzie chu…!!! No takiej błazenady w wykonaniu tego kretyna to dawno nie widziałem.
    3. Puchacz po zmianie nadaje nowy rytm. Jest zrywny i mocny. Brakuje mu ogrania i czasami lekko się zagotuje ale będzie z niego piłkarz.

    Dla Pedro Tiby – uszanowanko! Pan Piłkarz!

  5. wagon pisze:

    Śląsk z tym wysokim pressingiem poszedł na całość, było pewne prawdopodobieństwo błędów obrońców i bramkarza, no i udało im się,
    szósty wniosek- czterech wychowanków na boisku a gra nie wygląda gorzej,
    siódmy wniosek- chyba czas na debiut Ľubomíra Šatki
    ósmy wniosek- Makuszewski dał dobrą zmianę

  6. Bryndol pisze:

    Kubeł zimnej wody a nie zimny kubeł wody! A Żuraw nie mówił o żadnym kuble tylko o zimnym prysznicu. Poza tym to ten kubeł przydałby się także kibicom, którzy zamiast obiektywnie oceniać przeciętną grę Lecha widzą tylko wyniki i podniecają się dwoma zwycięstwami oraz remisem. Gdyby wyciąć z ostatnich meczów akcje bramkowe to w zasadzie nie różniłyby się zbytnio od siebie, zarówno w statystykach jak i wizualnie. Ale wcześniej były zachwyty, i ochy, i achy, gracze kolejki i najwyższe oceny w komentarzach… Aż tu po pechowym występie (tak pechowym, bo takie gołe nie padają codziennie, nawet w znacznie lepszych ligach a i karny to po prostu kryminał i niefartowna ręka) nagle z piątek i szóstek zrobiły się jedynki i dwójki a zachwyty zastąpiło zgrzytanie zębów. A przecież indywidualnie znakomita większość piłkarzy (poza drobnymi wyjątkami) zagrała identycznie. Oglądacie te mecze czy tylko sprawdzacie wyniki w necie?

  7. aaafyrtel pisze:

    jest zagrożenie tymi niechlujnymi podaniami bramkarz-obrońcy… na to zwracałem uwagę już w trakcie meczy kontrolnych przed sezonem… i co, zero odzewu ze strony trenerów, to co, slepi tam są, czy jak… trzeba niezwłocznie wytłumaczyć temu hartowi, że tak nie powinien grać, zwłaszcza przy wyniku 0:0, 1:0.. juz dwie kasty tak tracimy, z ełkasem sie upiekło, ale z kiepskimi już nie…

  8. JRod1991r. pisze:

    Za każdym razem zgłaszać protest jak zostanie wyznaczony ten łysy szczur. Moje wnioski: 1. Psycholog koniecznie, 2. Jóźwiak 2 x więcej treningow gry głową pod presją, 3. Treningi ze sluchawkami na uszach z podkręconym dopingiem z trybun, 3. Indywidualne zajęcia z Mickym z gry na linii, 4. Potrzeba wzmocnien w zimie.

  9. John pisze:

    Zprezetowaliśmy bramki dla Śląska.
    Nie wiem jakim cudem ta laga Mączyńskiego doszła do Brozia,ta piłka leci,leci a Broź sobie wbiegł jak gdyby nigdy nic.
    Oglądając powtórki z sytuacją Rogne,karny bez dyskusji, pewnie , że nie zagrał celowo ale ręka to ręka ,gdyby nie Rogne i tak padła by z tego bramka.
    Za głupotę trzeba płacić i dzisiaj Lech zapłacił.
    Jak mówił Żuraw dziecinne błędy Lech popełniał.
    Do tego dodajmy nieskuteczność, Putnocky swoje zrobił,był tam gdzie być powinien ,ale te strzały powinny być lepsze wtedy nie miał by nic do gadania.
    Wyszli jacyś rozkojarzeni i nie skoncentrowani i stało się.

  10. Grossadmiral pisze:

    Niestety wszystko to prawda Muhar podał jak junior Rogne obronił ręką i już pierwszy klops póżniej dwa loby za kołnierz i po meczu ktoś pisze że kosta całkowicie bez formy a to ciekawe skoro dopiero grał mecze życia… brozia powinien kryć pomocnik pozytywem jest tylko to że oczy nie bolą jak się ogląda mecz są rózne warianty rozgrywania w ataku a co do Jevticia jakby się nie zawieszał to 3 bramki juz na poczatku spotkania moglismy strzelić i szkoda że nasz dzielny scouting nie wytypował płachety za takie śrubki co go śląsk kupił szkoda było go nie wziąć

  11. Nuras pisze:

    Mecz mi sie podobal pomimo przegranej,bylo zaangazowanie i po mimo defenzywnej gry slaska w drugiej polowie chlopaki stwarzaly sytuacje strzeleckie. tak jak pisaliscie gra od bramkarza w taki sposob to proszenie sie o brame. Jezeli 6 pilkarzy rywala jest na naszej polowie to jaki sens jest rykowac. Jezeli chodzi o Tibe to dziekuje Ci chlopie ze jaszcze grasz dla lecha szacun jestes dla mnie liderem naszej druzyny.
    z mojej strony jeden wniosek wzmocnic lawke

  12. John pisze:

    Wniosek;Nie zwalajmy winy na Marciniaka , pewnie kilka błędów popełnił ale nie wpłynął na wynik meczu. Karny? Był,prawidłowa decyzja,nie musiał korzystać z Varu ,bo i po co?
    Przegraliśmy tylko i wyłącznie przez własną głupotę i masę prostych błędów w 1 połowie, także przez nieskuteczność,tyle.
    Nie warto dorabiać innych historii,bo łysy z gwizdkiem,nic z tych rzeczy.
    W Łodzi nie był łysy a był Stefański i się jakoś Lechowi upiekło.
    Takie sytuacje jak ta z karnym ,czy bramka Brozia z głowy , kryminał ,tak grać nie można ,Żuraw o tym wie.

    • Siodmy majster pisze:

      A ja zrobiłem sobie własny VAR , oglądałem tę akcję z karnym klatka po klatce kilka razy i ni uja elwy tam nie widzę . Pan tfu Marciniak tylko czyhał na taką okazję i oczywiście szybko się trafiła. Lech takich karnych NIE DOSTAJE !!! Dziwię się jakim cudem kibic Lecha godzi się na notoryczne oszukiwanie swego klubu. I niech Ci się nie wydaje ,że jestem zaślepiony i stronniczy. Potrafię też przyznać ,że Kolejorz na pomyłce sędziego skorzystał . I tak czasem się dzieje. Stosunek jednak ” zysków ” do strat to jest jakieś 30-70 .Czyli na tych „pomyłkach ” TRACIMY ! Trudno nie uważać ,że to wszystko jest ZAMIERZONE !

    • bombardier pisze:

      Masz rację! Zauważyłem, że jak nam cokolwiek nie idzie – od razu wina pada na sędziego!
      To, że w trzech meczach Lech grał inaczej niż w poprzednim sezonie zaowocowało frekwencją.
      Wniosek jest jeden – Lech potrzebuje BARDZO SILNYCH WZMOCNIEŃ.
      Niech tu nikt nie pieprzy, że nie ma pieniędzy, że najpierw trzeba kogoś sprzedać.
      Za taką gadkę należy się PORZĄDNY WPIERDOL I NA BRUK!
      Oczywiście myślę tutaj o tych NIEMOTACH z tzw. zarządu.
      Niech skauting WRESZCIE weźmie się do roboty.
      Poza tym co to za twór AFORTI. Tylko reklamować się potrafią. Firma – dupa.
      Pamiętacie, zapomniałem kto powiedział dwa tygodnie temu o skrzeczącym telebimie?
      Nie naprawili go do tej pory. I jeszcze – spikier stadionowy też dupa – pieprzy coś od rzeczy,
      gdy stadion huczy i buczy.

      • Siodmy majster pisze:

        @bombardier -jak nam IDZIE , a gwizdacze oszukują to ja też to piętnuję ! Ten Twój wniosek nie robi więc na mnie wrażenia.Sędziowie mają obowiązek bycia bezstronnym zarówno wobec drużyn , którym idzie jak i nie idzie .Pan tfu Marciniak i paru innych oszustów ma z tą bezstronnością potężny problem !

      • Mary pisze:

        Bzdury bombardier gadasz. Kibice Lecha częściej się samobiczują (patrz chociażby za czasów Bjelicy, gdzie nas grubo orżnięto). I od spikera się odwal. Chodzisz na mecze i nie wiesz, że on musi pieprzyć, bo ma za sobą funkcjonariusza? I lepiej, że nie słyszysz co wtedy gada :) O ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych słyszałeś?
        A sponsor to sponsor, kasę daje i tyle.
        Siódmy ale ten karny chyba był, tak mi to z trybuny wyglądało :( Ale może wiesz co było po drugiej stronie – ktoś wyciął Jevticza?

    • Grimmy pisze:

      Karny mocno dyskusyjny, dla mnie Rogne dostał raczej w pierś niż rękę. Fakt, mogła mu tam przesmyrnąć przez rękę, ale chyba takiego karnego bym nie odgwizdał. Tylko, że w kontekście wyniku nie ma to żadnego znaczenia, bo Lech za moment odrobił stratę, więc wynik nadal był sprawą otwartą. Potem daliśmy sobie wbić kolejne dwie bramki bez udziału Marciniaka. Lech przegrał przez własną indolencję. Nie ma sensu szukać tanich usprawiedliwień. Lech musi być dużo mocniejszy niż obecnie jest. Tak jak napisał @bombardier, bez jakościowych wzmocnień (szczególnie na skrzydłach), będzie bardzo trudno coś ugrać w tym sezonie.

      • Siodmy majster pisze:

        @Grimmy -karny z dupy nie miał znaczenia bo za chwilę Lech odrobił ? Czyli -1 +1 to jest to samo co 0 +1 .No kurła brawo ! Nie przychodzi Ci do głowy ,że gdyby nie elwa z dupy to może Jevtić TEŻ by strzelił i wtedy by było 1-0 DLA NAS, A NIE REMIS ? Naprawdę przeraża mnie jak wielu naszych kibicó w godzi się na krzywdzenie Kolejorza bo i tak zagrał słaby mecz i sam sobie jest winny. Z uporem maniaka powtarzam od lat ,że dobra gra to jedno a sędziowskie przewały to drugie.Dajcie mi gwizdek to ja się założę z każdym ,że jak zechcę to San Marino pokona Francję .No kto się założy ? Wykartkowałbym tego mistrza świata tak ,że SM wygrało by walkowerem. Zrozumcie wreszcie ,że sędzia , któremu od lat puszcza się płazem jego oszustwa może WSZYSTKO i choćby drużyna lepsza sto razy się zesrała to i tak przegra mecz jeśli oszust tego zechce !!!

      • Grimmy pisze:

        Ciebie przeraża „godzenie się kibiców z krzywdzeniem Kolejorza”, a mnie przeraża syndrom ofiary części kibiców, którzy po meczu w którym każdą bramkę straciliśmy po SERII KARYGODNYCH błędów indywidualnych i drużynowych, głównego winowajcę przegranej upatrują w gwizdaczu. Nikt nas nie skrzywdził wczoraj. Sami sobie zrobiliśmy kuku, Marciniak nie był do tego potrzebny. SM nie miałby w ogóle okazji do gwizdnięcia, gdyby nie poprzedzający karnego dziecinny błąd w rozegraniu Crnomarkovicia. Marciniak krzywdzący Lecha, to temat zastępczy. Tematem nadrzędnym powinna być eliminacja prostych błędów przez piłkarzy Lecha. To że jeden sędzia oszczędził Crnmarkovicia w meczu z Wisłą, a drugi nie gwizdnął karnego w meczu z ŁKSem(ja bym karnego nie gwizdnął, ale gdyby to sędzia zrobił, to z łatwością by się wybronił), to się nie liczy? Taka jest piłka, raz gwizdną na Twoją korzyść, drugi raz przeciwko Tobie. Jakoś nie mogę zmusić się, aby narzekać na pracę sędziów w meczach Lecha od początku sezonu. Jedyne z czym się mogę zgodzić, to z kartkowaniem piłkarzy Lecha. Jakoś zbyt ochoczo sędziowie wyciągają żółte kartoniki.

      • John pisze:

        Karny z dupy ale karny,Rogne interweniując podejmował ryzyko.
        Zagranie ręką było,gdyby nie to padła by bramka,Lech odniósł korzyść.
        W poprzednim sezonie sędziowie byli wysoko oceniani, pretensji nie można było mieć.
        W tym sezonie ,fakt, trochę nie równo dzielą tymi kartkami ,ale rażących błędów , tak żeby uznać , że Lech został oszukany nie ma.
        Te przepisy odnośnie ręki w polu karnym się zmieniły ,chciał nie chciał,ratował przed utratą bramki , miał pecha.
        Crnomarković mógł już zarobić czerwoną kartkę z Płockiem, podstawy pewnie były.
        Podstawy na odgwizdanie karnego dla ŁKS też były ,wtedy by było narzekanie.
        Przy takiej samej sytuacji w polu karnym Śląska ,byłby krzyk ,karny ku*wa, już drukują.
        Dla mnie karny prawidłowy,a Crnomarković za swoją głupotę w meczu ŁKS też mógł zapłacić ,wjebał się w plecy ,nie myśląc o zagraniu piłki.
        Nie narzekekajmy naprawdę.
        Jedynie to kartkowanie…

      • Mary pisze:

        Grimmy, przecież nikt nie zwala winy na sędziego za przegrany mecz. Ale to, że Marciniak to gnida każdy przecież wie i tyle.

      • Grimmy pisze:

        @Mary,
        A co do tego nie mam wątpliwości. Najchętniej chciałbym, aby zrobił sobie przerwę od sędziowania meczów Lecha. Najlepiej do końca kariery.

  13. kibit pisze:

    Wydaje mi się ,że to ,że przegrali to nie oznacza ,że presji nie wytrzymali. Stary Lech to po takich ciosach nawet by nie próbował a oni walczyli do końca. Trochę szczęścia zabrakło naszym no i Putana miał dzień konia! Piłkarz meczu jak dla mnie.

    • inowroclawianin pisze:

      Jaka presja? Nie ma czegoś takiego w tym fachu. Kasę dostają więc presji nie ma, nawet Murinho to przyznał. Presję to mają ludzie, którzy na etatach pracują i tacy którzy dodatkowo mają jeszcze inne osoby na utrzymaniu. Oni mają po prostu robić to co potrafią najlepiej i czerpać z tego radość i dawać ją innym(kibicom).

      • kibit pisze:

        No wiadomo , to było wielokrotnie powtarzane na tym forum. Poza tym twierdze ,że jednak psychicznie dali radę.

  14. Tadeo pisze:

    Panowie bez paniki, sezon dopiero się zaczyna a już taka zmiana nastrojów.Dajmy im czas tak piłkarzom jak i trenerowi.Ja w nich wierzę, bo oprócz błędów które się zdarzają, to gra Kolejorza wygląda zupełnie inaczej jak jeszcze kilka miesięcy temu.

    • kilo82 pisze:

      Paniki raczej nie ma, ale ciężko o dobre samopoczucie i brak przygnębienia po szybkim sprowadzeniu na ziemię.
      Gra faktycznie momentami wygląda o wiele lepiej niż w ubiegłym sezonie, ale są też długie momenty kiedy niestety przypomina ona tę z ostatnich miesięcy. Z Płockiem było to kilkanaście minut, z ŁKS-em i Śląskiem już dłużej. Tak w obronie jak wczoraj po prostu grać na tym poziomie nie można.
      Ja też wierzę w drużynę i Żurawia, ale oby udało się te mityczne wnioski wyciągnąć w miarę szybko…

  15. aaafyrtel pisze:

    jeszcze odnośnie tych niechlujnych wymian podań w obronie… to jest szczególnie niebezpieczne na początku meczy, gdy przeciwnik jeszcze ma siły i może doskoczyc w większej liczbie tak, jak wczoraj… ten żuraw powinien wytłumaczyć zawodnikom, że tak nie można grać, czyżby ślepy był i tego nie potrafi dostrzec?!

  16. olos777 pisze:

    Nawet Barcelonie zdarzają się takie mecze dlatego spokojnie!Fakt jest taki,że zjadła ich presja i nie wytrzymali ciśnienia,ale od takich piłkarzy jak Gumny,Kostevich,Jóźwiak wymagamy koncentracji i utrzymania tego ciśnienia niestety cała trójka wczoraj zawiodła!Kolejny raz będę się powtarzał,że z Jóźwiaka będzie tylko średni ligowiec z przebłyskami,to jest jeździec bez głowy,któremu wyjdzie raz na 10 spotkań taki strzał jak z Płockiem.Natomiast Kostevych to sorki ale dupa a nie obrońca!Podstawowym zadaniem obrońcy jest obrona,o której ten chłopak nie ma pojęcia tak samo jak Jóźwiak który jest mijany jak pachołek na treningu.Co zauważyłem kolejny raz u Kostevycha to to,że przeważnie jest spóźniony w powrotach do swojej strefy,albo gdy akcja idzie drugą stroną boiska nie kontroluje czy ktoś czasami nie zbiega mu za plecy.Taka sytuacja miała miejsce wczoraj bodaj 3,4 razy i tak padła bramka dla Piasta w pierwszej kolejce!Patrzy wszędzie,tylko nie tam gdzie powinien i sądzę,że Śląsk doskonale to wiedział i wykorzystał tak jak fakt,że Jóźwiak grający na lewej stronie nie pomaga w obronie bo najzwyczajniej tego nie umie!

  17. olos777 pisze:

    Piłkarz zawodowy,czyli taki,który otrzymuje z tego tytułu pieniądze o jakich zwykły Kowalski może pomarzyć musi,powtarzam musi być skoncentrowany przez te 90min + co doliczy sędzia!No nie ma innego wyjścia.Utrata koncentracji,albo co widzieliśmy wczoraj jej brak od początku wprowadza nerwowość i co gorsza prowadzi do utraty tak kuriozalnych bramek jak wczoraj.Potrafię sobie wytłumaczyć pierwszą bramkę,ale 2 i 3 już nie,chyba,że jest to Orlik gdzie gramy sobie dla rozrywki ,ale i tak za takie zachowania w obronie należy się solidny kop w dupę!

  18. Piknik pisze:

    Porażka kiedyś Lechowi musiała się trafić, boli to, że przegraliśmy mecz na własnym stadionie, gdzie na Bułgarską przybyło 32 tys. kiboli, którzy chcieli zobaczyć nowego grającego ofensywnie Kolejorza. Problem w tym, że nasza drużyna w ofensywie stwarzała mnóstwo okazji, ale defensywa zawaliła wczorajsze spotkanie. Tak nie można grać w obronie, bramkarz Lecha w dwóch sytuacjach bramkowych dla kiepskich mógł się zupełnie inaczej zachować. Szybko straciliśmy bramkę i moim zdaniem sędzia popełnił tam błąd i rzut karny malinowym nosom się nie należał. ale błąd arbitra nie tłumaczy zachowania piłkarza Lecha , który wręcz asystuje zawodnikowi śląska i wystawia mu idealną piłkę do strzału. Tak jak redakcja pisała niektórzy zawodnicy nie wytrzymali presji spotkania, dodatkowo znowu rozegraliśmy dwie nierówne połowy z tym, że przewaga Kolejorza w drugiej odsłonie meczu wynikała nie jako z strategii przeciwnika, który zamurował bramkę i z trudem dowiózł upragniony dla siebie wynik. Innym ciekawym zjawiskiem jest postawa byłych piłkarzy Lecha, którzy grając przeciwko Kolejorzowi dają z siebie wszystko i Putnocki parę razy uratował naszego rywala. To, że sędzia gwizdał stronniczo czy to, że były zawodnik Lecha rozgrywa przeciwko byłemu klubowi świetny mecz w żaden sposób nie tłumaczy naszych piłkarzy jeśli popełnia się tak proste indywidualne błędy w defensywie to trudno aby wygrać mecz z śląskiem, który na początku sezonu jest w dobrej formie. Ciekawi mnie jak ten „nowy Lech” zareaguje po pierwszej porażce, co się wydarzy w Gdynii bo moim marzeniem jest to aby nasi piłkarze wyciągnęli wnioski po piątkowym spotkaniu, a następnie zrobili swoje w meczu przyjaźni i zdobyli kolejne trzy punkty na wyjeździe. Mnóstwo pracy przed trenerem Żurawiem, trzeba mentalnie przygotować tą drużynę do kolejnych spotkań. Bo moim zdaniem my ten mecz z kolegami Ferdka przegraliśmy już w szatni, ponieważ presja trybun, wyniku, pożarła niektórych zawodników jeszcze przed rozpoczęciem spotkania.(Tak jak już ktoś wspominał, może dobry psycholog z doświadczeniem pracy ze sportowcami byłby dobrym rozwiązaniem)

  19. J5 pisze:

    Nasz Napoleon (Żuraw z profilu) miał wczoraj swoje Waterloo niczym Djurdjević niemalże rok temu. Lech natarł na rywala z animuszem i szybko został skarcony przez Marciniaka karnym z kapelusza. Oszołomiony Śląsk tak łatwo zdobytym golem dał sobie wbić gola Jevticiowi, lecz momentalnie wykorzystał nonszalancję piłkarzy Lecha gdzie zarówno skrzydłami jak i środkiem wchodził w obronę Lecha jak w masło korzystając z dziecinnych błędów- prezentów naszej obrony. Oczywiście nie było asekuracji głównie na skrzydłach, o co można mieć pretensje do Żurawia który kolejny raz nie poprawił tego błędu. Okazało się że mamy świetnie grającego nogami następcę Kotorowskiego który dostał dwie kasty za kołnierz, Kostewycza który już nie jest bocznym obrońcą tylko niewiadomo czym, i Gumnego który chyba jest już myślami w innym klubie. Nasi stoperzy zatęsknili już za Janickim i Vujadinoviciem bo w zastępstwie tej dwójki postanowili urządzić kabaret na stoperze. Muhar gdzieś się miotał, a bezbarwny Gytkjaer za cel w meczu obrał sobie Putnockiego w którego cały czas bezbłędnie trafiał. O dziwo, Makuszewski wczoraj zagrał całkiem nieźle, a dwie asysty zabrał mu upór Gytkjaera cały czas celującego w Matusa, oraz Jóźwiak któremu nikt chyba nie powiedział że taką piłkę jaką dostał od Makiego głową powinien posłać w tę stronę z której wracał Putnocky. Ogólnie nędza przypominająca czasy Bjelicy gdzie Lech też tracił glupie bramki i bezmyślnie bił glową w mocny mur ustawiony przez rywala w polu karnym. Pisałem przed meczem że Żuraw powinien coś pozmieniać, bo to co grał Lech było już bardzo dobrze znane w Ekstraklasie, i rywale nauczyli się już mocno naciskać na rozgrywającego piłkę od tyłu Kolejorza. Tak padła w końcu bramka w Łodzi. Lech nie tylko przegrał przez presje ale przegrał też przez zbyt dużą pewność siebie Żurawia. Oby ten kubeł zimnej wody podziałał nie tylko na piłkarzy, ale i na trenera

  20. Erwin pisze:

    Czy stary Lech czy nowy ciągłe pieprzenie o tym, że zjadła ich presja :/ Jaka kurwa presja ? nie szukajmy głupich usprawiedliwień, zagraliśmy średnio, nie najgorzej nawet, ale szału też nie było, popełniliśmy głupie błędy i zostaliśmy skarceni – brutalnie, bo przy ponad 30-tysięcznej widowni i tyle, myślę, że tak jak mówi trener przyda się zimny prysznic, bo być może niektórzy byli zbyt rozluźnieni i czuli, że są szersi od koszuli, zwykły Śląsk sprowadził nas na ziemię i należy zrobić wszystko aby wrócić na właściwe tory.

Dodaj komentarz