Lechowe finały: Najpewniejsza wygrana 1984 i udane karne 1988

Za 19 dni w swoim 11 finale Pucharu Polski zespół Lecha Poznań powalczy o 6 krajowy puchar w historii z obrońcą trofeum Rakowem Częstochowa. W krótkim cyklu „Lechowe finały” składającym się z łącznie 5 części przypomnimy kibicom wszystkie poprzednie finały Pucharu Polski z udziałem Kolejorza.

W drugim odcinku wspominamy trzeci i czwarty finał Lecha Poznań w historii z roku 1984 oraz 1988. Kolejne 4 finały Pucharu Polski z udziałem Kolejorza przypomnimy w ciągu tygodnia.

> Krwawa Częstochowa 1980 i złoty gol Okonia 1982



Początek lat 80-tych XX wieku to jeden najciekawszych okresów w historii naszego klubu. Dwa lata po przegranym pierwszym finale Pucharu Polski w 1980 roku Lech Poznań w swoim drugim finale zdobył Puchar Polski ogrywając we Wrocławiu szczecińską Pogoń, o czym szerzej pisaliśmy parę dni temu. Rok po wywalczeniu pierwszego Pucharu podopieczni Wojciecha Łazarka sięgnęli po pierwsze Mistrzostwo Polski. Po osiągnięciu sukcesów w 1982 i 1983 roku poznański Lech nie zatrzymał się, w 1984 roku wywalczył jedyny dotąd dublet.

Dublet 38 lat temu był niespodzianką, ponieważ po sezonie 1982/1983 zespół został osłabiony poprzez odejście Piotra Mowlika czy Janusza Kupcewicza. Drużynę uzupełnili za to młodzi zawodnicy tacy jak m.in. Czesław Jakołcewicz oraz Ryszard Szewczyk. Lech Poznań jesienią wygrał u siebie wszystkie domowe mecze w lidze, na wyjazdach grał gorzej, przez co po rundzie jesiennej był drugi za rewelacyjnym Górnikiem Wałbrzych. Dnia 8 kwietnia 1984 roku Kolejorz przerwał w końcu passę u siebie, na oczach 40 tysięcy widzów uległ faworytowi do zdobycia tytułu Widzewowi Łódź 0:1, zatem obrona tytułu wydawała się być jeszcze mniej realna.

Po jeszcze kolejnej porażce Kolejorz dał radę się przełamać. Wygrał aż 8 ligowych meczów z rzędu aż dnia 13 czerwca 1984 roku po remisie u siebie z Pogonią Szczecin 1:1 zdołał obronić mistrzowski tytuł. Podopieczni Wojciecha Łazarka mieli tyle samo punktów, co Widzew Łódź, mieli z nim gorszy bilans w dwumeczu, ale wtedy liczył się bilans bramkowy, który akurat lepszy miał Lech Poznań i to on mógł cieszyć się z drugiego w historii tytułu Mistrza Polski.

W sezonie 1983/1984 roku podopieczni Wojciecha Łazarka po raz 3 w historii dotarli jeszcze do finału Pucharu Polski. Kolejorz najwięcej problemów miał już na starcie, w 1/16 finału. Wtedy dopiero po rzutach karnych wyeliminował na wyjeździe Celulozę Kostrzyn triumfując 4:3 (w regulaminowym czasie było 0:0). W 1/8 poznaniacy wygrali na wyjeździe z Piastem Gliwice aż 5:0, który nie grał wówczas w Ekstraklasie. W ćwierćfinale los skojarzył Lecha z broniącym się przed spadkiem ŁKS-em Łódź. U siebie jesienią wygraliśmy 1:0, wiosną 1984 na wyjeździe przegraliśmy 1:2, wówczas liczyły się gole strzelone na wyjeździe, więc Kolejorz przeszedł dalej.

W ćwierćfinale Pucharu Polski 1983/1984 gracze Łazarka nie mieli żadnych problemów z ligowym średniakiem Ruchem Chorzów. Na wyjeździe zwyciężyli 1:0, u siebie wygrali 3:0 i pewnie dostali się do finału Pucharu Polski tracąc po drodze tylko jedną bramkę. Finał pucharu krajowego 38 lat temu odbywał się 6 dni po zakończeniu ligowego sezonu na stadionie Legii Warszawa. Dnia 19 czerwca 1984 roku do stolicy wybrało się około 10 tysięcy fanów Kolejorza, a na obiekcie Legii przy ulicy Łazienkowskiej zasiadało łącznie 15 tysięcy widzów.

Finał Pucharu Polski 38 lat temu był dla Wisły Kraków w składzie m.in. z Adamem Nawałką jedyną szansą na uratowanie sezonu. „Biała Gwiazda” w lidze zajęła dopiero 11. miejsce, dlatego zdecydowanym faworytem do wygrania w Warszawie był Mistrz Polski. Lech Poznań nie pozostawił złudzeń, po 22 minutach prowadził już 2:0, w 47 minucie strzelił 3 gola zwyciężając ostatecznie 3:0 w spotkaniu, w którym miał pełną boiskowa kontrolę. Tym samym po 6 dniach od obrony Mistrzostwa Polski podopieczni Wojciecha Łazarka sięgnęli jeszcze po drugi Puchar Polski w swoim trzecim finale.

Warto podkreślić, że w sezonie 1983/1984 lechici w rywalizacji z Wisłą nie stracili żadnej bramki, w lidze było 1:0 i 0:0 w Krakowie. W finale 38 lat temu gola dla poznaniaków strzelił m.in. legendarny Mirosław Okoński, który trafił do siatki także w finale Pucharu Polski 1981/1982. Stadion Legii Warszawa wiosną 38 lat temu okazał się bardzo szczęśliwy, Kolejorz wygrał na nim również w Ekstraklasie z gospodarzami. W żadnym późniejszym finale Pucharu Polski niebiesko-biali nie zwyciężyli już tak wysoko, jak na obiekcie Legii w 1984 roku.

Puchar Polski 1983/1984:

1/16, Celuloza Kostrzyn – Lech Poznań 0:0 k. 3:4
1/8, Piast Gliwice – Lech Poznań 0:5
1/4, Lech Poznań – ŁKS Łódź 1:0, 1:2
1/2, Ruch Chorzów – Lech Poznań 0:1, 0:3
Finał, Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0

Finał Pucharu Polski 1983/1984 – Stadion Legii Warszawa (19.06.1984)
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0 (2:0)
Bramki: 7.Miłoszewicz 22.Okoński 47.Jakołcewicz
Sędzia: Wit Żelazko (Warszawa)
Widzów: 15000
Lech: Pleśnierowicz – Pawlak, Łukasik, Adamiec, Barczak – Bąk (85.Oblewski), Miłoszewicz, Jakołcewicz (69.Kofnyt) – Niewiadomski, Araszkiewicz, Okoński.
Wisła: Zajda – Motyka, Skrobowski (27.Gorgoń), Budka, Jałocha (78.Świerczewski), Targosz, Nawałka, Nawrocki, Banaszkiewicz, Iwan, Wróbel.

Sezon 1987/1988 był dla Lech Poznań bardzo trudny. Po sukcesach w latach 1982-1984 pozostały wspomnienia, Kolejorz nie walczył już o czołowe lokaty w lidze, a tym bardziej nie bił się o mistrzostwo kraju. Nasz zespół znajdował się w dolnych rejonach tabeli starając się uniknąć baraży. Ostatecznie niebiesko-biali w sezonie 1987/1988 wywalczył 28 punktów w 30 ligowych kolejkach co dało im na koniec rozgrywek 9. lokatę. Pozycja ta zapewniła Lechowi Poznań byt w Ekstraklasie i jednocześnie pozwoliła spokojnie myśleć o finałowej konfrontacji z faworyzowaną Legią Warszawa.

Kolejorz we wcześniejszych fazach Pucharu Polski wyeliminował Jezioraka Iława (2:0), Ostrovię Ostrów Wielkopolski (3:0), Pogoń Szczecin (1:0, 1:0) oraz Górnika Wałbrzych (1:2, 3:0). Ważnym dwumeczem był szczególnie ten w ćwierćfinale, Pogoń była wtedy na podobnym do nas poziomie sportowym, ale szczecinianie zawsze byli dla nas niewygodni, dlatego 2 wygrane nad tym rywalem byłym małym sukcesem. Za osiągnięcie można też uznać odrobienie strat w rywalizacji z Górnikiem Wałbrzych. Ten klub 34 lat temu grał w Ekstraklasie broniąc się przed spadkiem, u siebie pokonał Lecha 2:1, w Poznaniu w półfinałowym rewanżu 3:0 zwyciężył już nasz zespół dostając się tym samym do finału.

Finał Pucharu Polski w 1988 roku odbywał się 5 dni po zakończeniu ligowego sezonu 1987/1988. W nim Legia Warszawa zajęła 3. miejsce mając zapewniony start w europejskich pucharach już przed meczem z Lechem Poznań o trofeum. Finałowy pojedynek 34 lat temu odbywał się na obiekcie piątego wtedy w lidze Widzewa Łódź, z którym kilka lat wcześniej zacięcie walczyliśmy o Mistrzostwo Polski. Lech w finale 1988 objął prowadzenie na początku drugiej połowy po bramce legendarnego Jarosława Araszkiewicza. Legia nie złożyła broni i kilkanaście minut później doprowadziła do wyrównania.

W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1, dogrywka także nie przyniosła nam rozstrzygnięcia, zatem arbiter tamtych zawodów, które z trybun śledziło 10 tysięcy widzów zarządził rzuty karne. Jedenastki lepiej wykonywali poznaniacy, którzy pokonali w nich Legię 3:2 i tym samym zdobyli trzeci Puchar Polski w historii klubu wygrywając trzeci finał z rzędu. Cichym bohaterem tamtych zawodów był golkiper niebiesko-białych, Ryszard Jankowski, który w serii jedenastek wybronił dwa rzuty karne wykonane przez Kubickiego i Iwanickiego. Karnego dla warszawiaków zepsuł jeszcze Dziekanowski, lecz reprezentant Polski nie trafił w bramkę.

Puchar Polski 1988 był dla Lecha Poznań wielkim i niespodziewanym sukcesem. Mocnym faworytem do zwycięstwa w Łodzi byli podopieczni Andrzeja Strejlaua, który do dyspozycji miał tak znanych zawodników jak Dziekanowski, Pisz, Janas, Kubicki, Robakiewicz czy Marek Jóźwiak. W Legii zagrał wtedy nawet obecny komentator C+ Sport, Wojciech Jagoda. Drużyna Lecha z rąk PZPN-u dostała brudny Puchar Polski, trofeum nie było umyte, piłkarze musieli je umyć szampanem, wcześniej wlali go do środka, gdzie jeszcze znajdowały się wyschnięte kwiaty z zeszłego roku (Puchar Polski jest trofeum przechodnim).

Dnia 23 czerwca 1988 roku na obiekcie Widzewa pojawił się Mirosław Okoński, który specjalnie na finał przyjechał z Hamburga, gdzie występował. „Okoń” po wygranym Pucharze Polski wynajął klub nocny i restaurację w popularnym w tamtym czasie poznańskim hotelu Polonez, w którym wraz z byłymi kolegami z Lecha Poznań świętował zdobycie trofeum. Po sukcesie klub opuścił trener Grzegorz Szerszenowicz, wywalczone trofeum 34 lata dało Kolejorzowi prawo startu w Pucharze Zdobywców Pucharów, w którym niebiesko-biali właśnie w 1988 roku stoczyli niezapomniany dwumecz z FC Barceloną.

Finał Pucharu Polski z 1988 roku pomiędzy Lechem Poznań a Legią Warszawa jest mało popularny wśród kibiców. W Łodzi nie doszło do żadnych walk czy zamieszek, nie tylko sportowo tamten finał wyglądał zupełnie inaczej niż ten 8 lat wcześniej w Częstochowie opisywany przez nas w poprzednim odcinku tego cyklu. Spośród wszystkich finałów pucharu krajowego Lecha z Legią o tym finale na obiekcie Widzewa zawsze mówiło się najmniej.

Puchar Polski 1987/1988:

1/16, Jeziorak Iława – Lech Poznań 0:2
1/8, Ostrovia Ostrów Wlkp. – Lech Poznań 0:3
1/4, Pogoń Szczecin – Lech Poznań 0:1, 0:1
1/2, Górnik Wałbrzych – Lech Poznań 2:1, 0:3
Finał, Lech Poznań – Legia Warszawa 1:1 k.3:2

Finał Pucharu Polski 1987/1988 – Stadion Widzewa w Łodzi (23.06.1988)
Lech Poznań – Legia Warszawa 1:1 (0:0) k. 3:2
Bramki: 48.Araszkiewicz – 64.Iwanicki
Sędzia: Piotr Werner
Widzów: 10000
Lech: Jankowski – Rzepka, Skrobowski, Łukasik – Kofnyt (50.Słowakiewicz), Romke, Jakołcewicz, Rybak (94.Skrzypczak) – Araszkiewicz, Pachelski, Kruszczyński.
Legia: Robakiewicz – Kubicki, Janas (5.Jóźwiak), Gmur, Arceusz (92.Jagoda), Kaczmarek, Pisz, Iwanicki, Szeliga, Łatka, Dziekanowski.

Fot: Biblioteka PZPN
null
null
null

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





8 komentarzy

  1. leftt pisze:

    Karne strzelali dokładnie ci sami zawodnicy, co z Barcą. I dokładnie ci sami strzelili i nie strzelili. Ponoć Dziekanowski skarżył się, że Jankowski pokazał mu język przed strzałem. Ale nie wiem, czy to prawda.

    • Levin_9 pisze:

      Łódź Kruszczyński +, Pachelski -, Jakołcewicz +, Słowakiewicz -, Rzepka +. Barcelona Kruszczyński +, Jakołcewicz +, Rzepka +, Araszkiewicz -, Pachelski -, .Zawsze zapominam nazwisko strzelca szóstego karnego z Barcą (Mariusz Głombiowski +)

      • leftt pisze:

        Marian. Potem wybrał wolność we Francji.

      • Levin_9 pisze:

        Zupełnie nie pamiętam tego piłkarza, „posiłkowałem” się danymi z TM, i tam podają imię Muriusz. Piszą że wszedł za Piotra Romke.

  2. leftt pisze:

    A jeżeli chodzi o ten pierwszy finał, to parę dni wcześniej Wisła się spierdzieliła z ligi. Jest to jedyny znany mi przypadek awansu spadkowicza do pucharów, chyba że coś mi uciekło. W PZP Wisła chyba nawet kogoś przeszła, potem odpadła z holenderską Fortuną Sittard bramkami na wyjeździe.

Dodaj komentarz