Pięć szybkich wniosków: Vikingur – Lech 1:0

Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizy meczu, statystyk pomeczowych, analizy gry danego zawodnika czy wyboru najlepszej akcji w wykonaniu Kolejorza, prezentujemy pięć szybkich pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny i poszczególnych piłkarzy.



Mocny początek Vikingura

Vikingur zaczął ten mecz tak jak można było się tego spodziewać – agresywnie i ofensywnie. Islandczycy grali krótkimi podaniami po ziemi, chcieli jak najszybciej strzelić gola, by ułożyć sobie ten mecz. Jednocześnie Vikingur stosował wysoki pressing już na naszej połowie co kosztowało piłkarzy dużo sił, którzy nawet w niezłej pierwszej połowie mieli kilka kryzysowych momentów. Najbardziej widowisko grał Sigurpalsson, który prawą stroną przeprowadził aż cztery akcje w tym dwie zakończone strzałem. Tych sytuacji można by oczywiście uniknąć, gdyby przede wszystkim Rebocho nie grał aż tak ofensywnie i nie zapominał o obowiązkach defensywnych. Parę sytuacji Vikingura wynikało ze zbyt dużych przestrzeni pozostawionych Islandczykom nie tylko w bocznych sektorach boiska.

Optyczna przewaga i gol do szatni

Lech po 20 minucie tak jakby przyzwyczaił się do nawierzchni i zaczął grać więcej piłką. Pressing Vikingura osłabł, pojawiły się nawet sytuacje podbramkowe, które niestety nie były kończone strzałami. Z upływem pierwszej połowy poznaniacy mieli optyczną przewagę, gra toczyła się głównie w środku pola, dobrych akcji było jak na lekarstwo, ale przynajmniej lechitom udawało się kontrolować grę przeciwnika, który nie był już tak groźny, jak w pierwszym kwadransie. W końcówce pierwszej odsłony Kolejorz mógł nawet strzelić gola po zamieszaniu po stałym fragmencie gry. Ostatecznie to rywal wyszedł po z nim z kontrą, zabrakło zdecydowania obrońców przy rajdzie Sigurpalssona, który zakręcił naszą niezdarną defensywą, po czym efektownym strzałem zdobył ładnego gola. Islandczycy strzelili bramkę w momencie, w którym akurat nic na to nie wskazywało, wcześniej mieli lepsze sytuacje, a jednak nie umieli trafić do siatki.

Energii starczyło na kwadrans

Po zmianie stron przez 10 minut można było oglądać innego Lecha. Szybszego, bardziej zdeterminowanego, były m.in. prostopadłe podania, niezłe zagrania Pereiry czy dwa groźne strzały Amarala oraz Velde. Wydawało się, że poznaniacy mogą nawet strzelić wyrównującą bramkę. Niestety, energii o której po meczu mówił van den Brom starczyło zespołowi na wspomniane 10 minut, później Lech miał co prawda optyczną przewagę, jednak nie umiał stwarzać większego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Vikingur czekał na to, co zrobią poznaniacy, sam mógł zaatakować, ale być może przez uraz Sigurpalssona i wymuszoną zmianę wybrał taktykę na utrzymanie wyniku. Islandczycy tylko momentami odgryzali się, zdobycie przez nich drugiego gola nie było już priorytetem. O dziwo i tak Mistrz Islandii mógł strzelić drugą bramkę, w końcówce strzał Djuricia świetnie obronił Bednarek, który być może zaliczył wówczas kluczową interwencję w kontekście dwumeczu. W końcu 0:1 łatwiej może być odrobić niż 0:2.

Wycieczka z jednym celnym strzałem

Na sztucznej murawie odbyło się słabe widowisko z udziałem dwóch słabych drużyn. Vikingur oddał 10 uderzeń z czego 3 były celne, jeszcze gorszy Lech wykonując 7 strzałów i tylko jedno w drugiej połowie autorstwa Mikaela Ishaka było w światło bramki. Vikingur wygrał zasłużenie, pokazał przede wszystkim więcej determinacji, minimalnie więcej piłkarskiej jakości, nieźle wyglądał taktycznie, dlatego ograł bezbarwnego Lecha. W Lechu nie funkcjonowało zupełnie nic, nie dało się dostrzec żadnych schematów taktycznych, z Mistrza Polski kompletnie nic nie zostało, to jest zupełnie inna drużyna niż w maju, w której na dodatek nic nie pokazują indywidualności. Regularnie występujący Karlstrom, Ishak, Amaral czy Rebocho nie są poddawani rotacji, grają niemal cały czas i z każdym spotkaniem wyglądają coraz gorzej. Nie do poznania jest przede wszystkim Amaral, który zachowuje się podobnie jak jesienią 2019 roku. Portugalczyk gra tak jakby był na coś obrażony, nie widać w nim determinacji, woli walki, na dodatek stracił on swoje wszelkie piłkarskie atuty. Nie wiadomo po co Lech poleciał na Islandię już dwa dni przed meczem? Piłkarze podczas zimnej wyprawy pozwiedzali sobie okolice, zobaczyli wulkany, porobili fotki, na końcu ośmieszyli siebie, klub i kibiców. Wszystko to wyrządzili na oczach Tomasza Rząsy i Piotra Rutkowskiego, który jeszcze wypuścił plotkę o jakimś śmiesznym „rekordzie transferowym” za Helika, w który i tak kibice nie uwierzą. W Wielkopolsce nie ma już nikogo normalnego, kto ufałby tym ludziom i osobom wspierającym zarząd w zamian za infoski, a taki mecz, jak wczoraj za który odpowiada również zarząd nakręca tylko spiralę nienawiści kierowanej do skompromitowanego, przegranego zarządu. Być może władzom w maju wydawało się, że po jakimś jednym mistrzostwie dzięki Skorży uda się odbudować zaufanie. Na szczęście to się nigdy nie uda. Czas się budzić z tą myślą każdego dnia.

Fatalny okres, czas beznadziei

Lech w ośmiu letnich meczach przegrał aż pięć razy. Było to trzecie wyjazdowe spotkanie w sezonie 2022/2023, w którym znowu nie udało się wygrać. Na dodatek mieliśmy powtórkę z Stjarnan z 2014 roku, jednak powtórką jest tylko wynik, wtedy Lech był o niebo lepszy i przegrał pechowo oddając wiele strzałów. Wczoraj Lech przegrał już zasłużenie, w dodatku wszystko wskazuje na kolejną porażkę już w niedzielę. W piątek o 6:20 na Ławicy pojawią się piłkarze, później w diametralnie innych warunkach od tych, które panowały na Islandii odbędą trening regeneracyjny, po 24 godzinach w sobotę odbędą normalne zajęcia, po czym ruszą do Lubina. Już teraz pachnie wtopą z Zagłębiem i pozostaniem na 18. miejscu w Ekstraklasie, ponieważ zspół jest zupełnie rozbity taktycznie, Rebocho, Karlstrom, Amaral czy Ishak są bez formy, ostatniej dwójki nie ma nawet kto zastąpić, więc kolejna klęska wisi w powietrzu. Czy uda się przejść Vikingur? Na pewno jeszcze nie można skreślać Lecha, rewanż w Poznaniu za tydzień w obcych warunkach dla Islandczyków i na innej murawie będzie dla nich zupełnie innym wyzwaniem. Mimo porażki w Reykjaviku to nadal Lech jest faworytem do awansu.

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <





14 komentarzy

  1. Ostu pisze:

    Nie będę się tym razem skupiał na wnioskach szczegółowych – choć tychże byłoby wiele – ale napiszę tym razem o wnioskach natury ogólnej…
    Bo i nasze problemy są natury ogólnej i absolutnie nie wystarczy poprawić „parę” szczegółów…
    1. Zwracałem wiele razy uwagę, że efekty treningowej pracy Broma będą widoczne dopiero za kilka miesięcy i dalej nie mam co do tego wątpliwości ale…
    … NAPRAWDĘ nie wiem kto Komu i co nakłamał oraz co naobiecywal ale to kończy się całkowitym NIEPOROZUMIENIEM, a powtarzanie numeru z Nawałką i liczenie na inny rezultat to egzemplifikacja głupoty w najczystszej postaci…
    2. Rację miał @deel, że fajnie byłoby mieć wdrożoną niderlandzka szkołę gry ale…
    …my nie mamy wykonawców do takiej gry
    … my nie dostosowaliśmy szkolenia do takiej gry
    …my nie mamy modeli do takiej gry
    To jest drugie Wielkie NIEPOROZUMIENIE…
    3. Napisałem kilka tygodni temu – można sprawdzić – nie, nie awansujemy do Ligi konferencji a to będzie skutkowało problemami finansowymi w kolejnym sezonie…
    Taka sinusoida jest spowodowana całkowitą ignorancją i brakiem Kompetencji w dziedzinie budowy zespołu – rozwiązują bohatersko problemy, które sami stworzyli – dla tych którzy nie rozumieją warto poczytac felieton w weszło na temat „różnic” w podejściu do budowy zespołu..
    Niestety podejście zarzadziku jest zaczerpnięte z „filozofii” budowania zespołu w fabryce AGD
    4. Wiecie jakie miałem zdanie o Panu Macieju – nie zmieniłem go – i cały czas, nawet dzisiaj zastanawiałem się o co chodziło i jedyne logiczne wytłumaczenie jest takie, że o ile Panu Maciejowi zdarzały się wpadki jako trenerowi to doskonałe sprawdzał się – brał na siebie decyzje i odpowiedzialność – w roli managera i powinien tak NAPRAWDĘ zostać MANAGEREM w stylu angielskim…
    Innego wyjścia dla Lecha nie ma – zarządzik musi być odseparowany CAŁKOWICIE od spraw sportowych a nawet organizacyjnych, musi wypełniać obowiązki administracyjne…
    Musi organizować kasę…
    A jeśli nie potrafi jej wygenerować lub jednym pomysłem.jest coroczne sprzedawanie najważniejszych aktywów to niechaj dadzą sobie spokój…
    5. Oczywiście Wszyscy znacie powiedzenie kto bogatemu zabroni -.ale jeśli dalej Lech Poznań będzie się tak „sprzedawał” jak wczoraj to o sprzedawaniu piłkarzy za miliony można zapomnieć…
    Oczywiście można mieć „swoje wyliczenia” ale skończą jak loczek i za dwa, trzy sezony będą jeździć po świecie i szukać kupca na swój więdnący biznes…
    Oczywiście Piotrek może się NIGDY nie poddać ale jak napisałem – kto bogatemu zabroni…
    No niechaj próbują – pytanie TYLKO
    Po co…?!
    Dla kogo…?!

  2. djwiewiora pisze:

    Super podsumowanie.
    Nadal uważam,że czas zakomunikować naszej 'top 3′ tercetowi TPK (Tomasz, Piotrek & Karolek), że czas na taczkę przed stadionem.
    Jednak najgorsze co można zrobić to znów wymienić trenera…
    Tutaj trzeba w końcu uderzyć się w pierś!
    Przyznać,że jest się nieudacznikiem i albo pójść po rozum do głowy albo dać sobie spokój…

  3. Szostak pisze:

    Trudno nie mówić o wymianie trenera, skoro 2 miesiące temu praktycznie ten sam zespół wygrał mistrzostwo z ponad 2 pkt średnią na mecz :P

    • Kuki pisze:

      „(…) praktycznie ten sam zespół”

      Odeszli: KOWNACKI, KAMIŃSKI, Tiba, Ramirez, Hart.
      Nie są do dyspozycji: Salamon, Milic, Satka, Ba Loua.

      Faktycznie, prawie ten sam zespół.

      • Muro pisze:

        bez przesady, Kamiński – tak, Kownacki – tak, Salomon – tak, Milic – tak. Satka już niekoniecznie, a ani Tiba, ani Ramirez, ani Hart ani tym bardziej Ba Lua nic nie wnosili do kapeli. Czyli co – Raków nie umie w piłkę?
        Od tego jest – trener i kadra, mityczna kadra na dwa/trzy fronty.
        A trener wziął fuchę, zarobi kupę kasy i ma to w dupie, czy go wyrzucą dziś czy za dwa tygodnie.

      • Kuki pisze:

        No odeszło 2 kluczowych zawodników w ofensywie, nie przyszedł NIKT w zamian. Przestańmy udawać że mamy taką samą kadrę jak na wiosnę, bo w chwili obecnej za beznadziejnego Amarala nie ma NIKOGO kto mógłby wejść i dać coś ekstra.

        Ja nie wiem do tej pory na jaką pozycję został ściągnięty Sousa? Bo już słyszałem że niektórzy widzą go na skrzydle, inni w miejsce Amarala, a docelowo to miał być chyba za Tibę.
        Mamy teoretycznie 3 stoperów, z których żaden nie jest do gry…

      • Muro pisze:

        @Kuki
        Nie odeszło dwóch kluczowych zawodników w defensywie, jeden i drugi ma kontuzję. I teraz tak – czy faktycznie tak źle grał Lech za Skorży po kontuzji Salomona? No nie, czyli opcja z trenerem i dopasowaniem, a nie wyrwą i „nie da się, bo nie ma zawodników”.
        A Amaral dlaczego z najlepszego (no, poza Ivim) zawodnika ligi stał się najgorszym, co? Nie z tego samego powodu? To naprawdę prości ludzie są, to nie są tytani intelektu, oczytani i światowcy…
        Sousa to melodia przyszłości, raczej do środka za Tibę, niż na skrzydła.
        Więc – okej, kadra jest może nieco słabsza, ale nie aż tak, żeby się kompromitować jak ze Stalą czy ostatnio z Wisłą Płock. Jeden celny strzał na Islandii, serio? I to ten strzelał, co w poprzednim sezonie mało nie został królem strzelców?
        Ja pisałem co jest nie tak – spierdolili przygotwania, spierdolili trenera, przytanili na szerokiej ławce, a do tego każda polska drużyna – poza Rakowem, który zdaje się zaczyna być drużyną europejską, a nie polską – ma mega problemy, jak zaczyna w lipcu poważne kopanie i tyle, tu się nic nie zmieni – chyba, że Raków pokaże co i jak – ale też pamiętajmy, że Raków nie grał od początku, nie grał od 1 rundy…

      • Kuki pisze:

        @Muro

        Pisałem o ofensywie. Tych dwóch co wymieniłem ciągnęło cały zespół na wiosnę.
        Akurat sam widzisz że na środku obrony nie ma kto grać i ciężko tutaj winić trenera, że wrzuca kogo ma po kolei.
        Tak samo też można odbić piłeczkę i zapytać, czy Ci ludzie którzy zdobyli ze sobą mistrzostwo, naprawdę potrzebują kilkunastu wykładów z taktyki jak mają się teraz ustawiać i biegać?

        I Raków wcale nie jest europejską drużyną, bo do tego brakuje im całkiem sporo. Oni po prostu nie szukają kwadratowych jaj jak wszyscy inni i jak widać to wystarcza żeby cokolwiek osiągnąć i nie kompromitować się co roku.

      • Muro pisze:

        @ Kuki
        racja, zgrzałem się, chodziło o ofensywę, true. Ale to nie oni ciągnęli – bo mega robotę robił Amaral choćby, nie mówiąc o Ishaku.
        I – sorry, trenera zawsze trzeba winić w takiej sytuacji, chyba że to najemnik i ma w dupie. Plan A się wysypał, to musi być plan B i C, po prostu. A trener jest też od tego, żeby dupę truł zarządowi o transfery – chyba, że jest najemnikiem.
        A co do taktyki – tak, tak właśnie się dzieje, jak przychodzi ktoś inny i coś zmienia, wiem z doświadczenia. Wtedy nawet najlepszy zespół przestaje grać dobrze, bo nie ma mechanizmów, nie ma czasu, nie wypracował tych naturalnych odruchów, po prostu. I tu – trochę wina trenera, trochę nie, bo faktycznie czasu ma mało, ale – nadal – to go nie tłumaczy i tej padaki też nie tłumaczy.
        A Raków odjedzie reszcie ligi, zobaczysz. To już jest europejska drużyna – ciuła punkty do rankingu, wygrywa do zera, ma pion, poziom i jakość. Jedyną drużyną, która regularnie się kompromituje to nasz Kolejorz.

  4. Franco pisze:

    JA tytułem wstępu, również docenię przeciwnika. Abstrahując od naszej katastrofalnej postawy, Islandczycy pokazali się jako solidny i przede wszystkim znakomicie przygotowanym kondycyjnie zespół.
    Opowieści o „autostradzie” do grupy LK można już włożyć między bajki. Może i liga islandzka jest słaba, ale Mistrz to zawsze Mistrz. Porównanie do Stjarnanu raczej nie na miejscu. To nie jest przypadek, że przez 180 minut, Malmoe męczyło się z nimi niemiłosiernie.
    Od kilku lat „produkują” też ciekawych piłkarzy,
    z których co jakiś czas ktoś „idzie w Europę”.
    Ja po losowaniu napisałem, że mimo wszystko
    łatwiej trafił Raków i nadal to podtrzymuję.

    Widoczny u przeciwnika był przede wszystkim
    wysoki, agresywny pressing. Podobnie jak
    w przypadku Karabachu, a zupełnie niepodobnie
    do Dinama, które praktycznie tego nie robiło.
    Przypadek ? Ktoś powie, że rywalowi wypadło
    dwóch podstawowych napastników (transfer i kontuzja). No ale nie musi to być wada, jeśli zastąpią ich ambitni (młodzi), dobrze przygotowani fizycznie koledzy, którzy będą zapiep… cały mecz, właśnie chcąc się pokazać i doskakiwać gdzie tylko się da.
    Pokazać nie tylko swoim kibicom ale może i
    przyszłym pracodawcom. Takiemu Lechowi Poznań na przykład. Nierealne ?
    U nas pressing leży. Ishak nie będzie pressował,
    bo to jest typ napastnika „arystokraty”.
    Czeka na podanie do nogi, wrzutę na głowę
    albo włączy się czasem do kombinacji. Taki typ.
    Amaral czasem wystartuje do rywala, ale bardziej
    na alibi bo pożytku z takiej samotnej akcji nie ma żadnej.
    Amaral pod formą ? Złośliwie można by rzec,
    że podpisał nowy kontrakt, dostał podwyżkę, więc
    o co chodzi ? Już chyba się przyzwyczailiśmy
    co się dzieje w takich sytuacjach. Niektórzy
    rokują, że może być to piłkarz jednego trenera.
    Ja jeszcze tak daleko bym nie szedł.
    Wolę wierzyć, że gra słabo bo słaby jest cały Lech
    i jeszcze będzie z niego pożytek.
    Nie jest to przypadek, że najwięcej wiatru z przodu robi Skóraś. Bo jemu się jeszcze chce.
    Chłop próbuje coś udowodnić. Momentami
    jego mina zdaje się mówić „nie ma Kamińskiego,
    ale kuźwa ja tu jeszcze jestem!” :)
    Niby od pasa w górę wyglądamy dobrze, ale…
    Amaral nie ma wartościowego zmiennika, Balu
    kontuzjowany, Szymczak jeszcze surowy. Kto ma
    wejść z ławki i dać impuls ? Gio póki co to spore
    „nic specjalnego”.
    W rewanżu nadal będziemy faworytem i może
    naiwnie, ale wierzę w awans. Tylko co to zmieni ?

    Brom póki co nie zdaje egzaminu jako trener.
    Jeśli prawdą jest to (a pewnie tak), że daje piłkarzom dużo swobody taktycznej i ogólnego luzu w grze, to wychodzi holenderska mentalność nijak mająca się do naszej rzeczywistości. Podejrzewam, że obejmując Lecha i słysząc takie opinie jak: Ishak profesor, Amaral profesor, Milić profesor, Pereira profesor, Rebocho profesor, Salamon profesor, Karlstroem profesor itd… to zapewne wyobrażał sobie, że obejmuje polski Ajax.
    „Stal, jaka stal ? Podobno cieniasy. Pewnie taki Willem II albo Fortuna Sittard. Wystarczy powiedzieć chłopcom, grajcie swoje i po krzyku”.
    A tu „mokra szmata”. Ekstraklasa to inna dyscyplina. Tu ostatni zespół w tabeli może
    nakłaść liderowi. Każdy każdemu. Mecze totalnej
    walki i większość na styku. Nikt się przed Lechem nie położy, a wręcz przeciwnie.
    Teraz chodzi o to, że albo zespół dostosuje się
    do filozofii trenera, albo trener dostosuje się
    do filozofii polskiej piłki. Tu niestety już na starcie Brom przegrywa z Maciejem Skorżą, który miał wszystko obcykane i przede wszystkim utrzymywał większą dyscyplinę w grze.
    A jeśli dodamy do tego zawirowania z transferami
    i zgliszcza, omyłkowo nazywane środkową obroną (za te dwie sprawy nie do końca odpowiada Brom), to mamy to co mamy.
    Ja cholernie chciałem byśmy awansowali do grupy LK. Ale pod warunkiem, że w lidze szło by przynajmniej dobrze. Teraz już nie mam takiego przekonania czy jest nam to potrzebne. Jeśli ma to być kula u nogi podczas ratowania ligi i pucharu. Sam sobie nie potrafię odpowiedzieć.
    Szkoda,że tak to wszystko się zesrało. Płakać się chce.

  5. Piknik pisze:

    Gdyby powstał słownik kibica Lecha Poznań to słowo KRYZYS byłoby najważniejszym hasłem tego dzieła leksykografii. Historia się powtarza po każdym dużym sukcesie sportowym w postaci zdobycia mistrzostwa Kolejorz musi wpaść w….tak właśnie drogie dzieci w KRYZYS, słowo klucz. Przegrany mecz o Superpuchar, no bo graliśmy w eksperymentalnym składzie tak aby nasi podstawowi gracze mogli odpocząć przed ważnym spotkaniem eliminacji do Ligi Mistrzów. Panowie Piłkarze piłkarze tak odpoczywali, że dostali pięć gongów od Karabachu. No dobra człowiek sobie pomyślał pech, wylosowaliśmy tak mocnego rywala w pierwszej rundzie i przegraliśmy choć rozmiary porażki bolały. Później liga i przegrane z takimi tuzami jak Stal Mielec i Wisła Płock. Trochę na osłodę był dwumecz z Batumi i wysokie zwycięstwo w Poznaniu, bo mecz w Batumi to był jakiś anty football w wykonaniu obu drużyn. I przychodzi spotkanie z małym klubem z Islandii, i okazuje się że młodzi ambitni gracze Vikingura Reykjavik wygrywają z gwiazdami polskiej piłki kopanej. Czy sztuczna murawa, długa podróż, warunki atmosferyczne tłumaczą „naszych mistrzów” niestety nie specjalnie. Lech jest bez formy dodatkowo nie został odpowiednio wzmocniony przed rozpoczęciem sezonu. Gdy filaru zespołu Amaral, Ishak, Jesper Karlström, są pod formą, gdy nie ma odpowiednich transferów lub taiming tych wzmocnien nie jest odpowiedni to przychodzi….a zmieniając temat pamiętam, że był taki zespół punkowo rockowy Brygada Kryzys.
    Dlaczego ten Lech nie może być stabilnym klubem, mając takie finanse, obiekty sportowe zaplecze wiernych kibiców, będąc drużyną nie tylko Poznania ale i prawie całej Wielkopolski (Pozdrawiamy fanatycznych kiciów KKS Kalisz, Unii Leszno z którymi podobno fanatyczni kibice Lech mają z nimi kosę) i jednak mimo tych atutów sportowo nie potrafimy zdominować nawet naszego podwórka a występy w pucharach zazwyczaj kończą się jakimś blamażem. (Zazwyczaj bo był czas, że Lech potrafił pozytywnie zaskoczyć w pucharach. I wracając do tego słownika kibica Lecha w tym słowniku nie występuje hasło: „stabilizacja formy sportowej”. Ale za to hasła w stylu: blamaż, przegrana, wstyd, Islandia to podstawowe hasła tegoż dzieła.

  6. klaus pisze:

    5 wniosków? Wniosek jest jeden – Lech jest bez formy

  7. leftt pisze:

    Wniosek jest jeden : kurwa, jak krew w piach.

  8. Erwin pisze:

    Ja mam jeden wniosek, tak na chłodno, banda nieudaczników z zarządu rozwaliła wszystko to co zostało zbudowane w ostatnim roku przez Skorże, odczuwam to tak jakby to mistrzostwo było (w ich odczuciu) przepłacone, żeby tylko coś zdobyć po tylu latach upokorzeń, żeby kibic się w końcu odczepił i cieszył z majstra na stulecie, wiedzieli, że kompromitując się w tak ważnym momencie dla całej WLKP, byliby jebani bez końca, niestety mokra ściera wjechała bardzo szybko, a poziom skąpstwa i oszczędności po zdobyciu mistrza nawet mnie zaskoczył. Cofnę się do momentu nie przedłużenia kontraktu z Tibą i słów juniora o wydaniu największej kasy na transfery, po odpaleniu Tiby nawet redakcja pisała, że to dobry ruch i krok do przodu i faktycznie gdyby uznać, że Sousa zastąpił Tibę to wygląda to dobrze, ale niestety na tym koniec, dalej było już tylko osłabianie, odszedł Hart, Kamyk, Ramirez, Kędziora, Sykora i wydaję się, że może to nie być koniec, a w zamian mamy wypożyczenia pseudo bramkarza, obrońcy bardziej zapchajdziury i Gio, który powinien być chyba jedynym wypożyczeniem, nie na to liczył kibic, spodziewaliśmy się Kownasia za 1,2 mln, Kądziora za 700 tys. Helika pewnie koło 1 mln i co najważniejsze bramkarza, chociażby tego Placha. Myślę, że gdyby zrobiono takie transfery, to nawet w razie niepowodzeń, takich jakie mamy obecnie(w co wątpie, może nawet Karabach udałoby się przejść) nikt by aż tak bardzo nie napierdalał w zarząd jak ma to miejsce teraz, jebany byłby tylko Holender, ewentualnie byłoby dużo głosów, że trzeba było zostawić Janasa, ale nie byłoby podstaw żeby się dojebać do zarządu, bo byłoby widać, że chcieli dobrze, tymczasem nie mamy nawet jednego z wyżej wymienionych piłkarzy, ale niestety zarząd dopierdolił do pieca, skompromitowali się i naszego ukochanego Lecha błyskawicznie, te dwie porażki w lidze to blamaż, podobnie jak ten mecz z Reykjavikiem i gdy patrzę na te mordy mam przed oczami ten mem „Lubi nas niewielu, większość nienawidzi, śmieją się wszyscy”

Dodaj komentarz