Top 10 (28.09-04.10)

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie naszego klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Autor wpisu: Sp do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Rakowem

„Przyjechał do nas zespół, który nie chce murować bramki tylko pograć w piłkę i od razu naszemu zespołowi idzie lżej. Po straconej bramce tym bardziej, że przy lepszym strzale Murawskiego to my mogliśmy prowadzić pomyślałem sobie, że już jest po meczu. Okej w tym sezonie potrafimy odrabiać wynik, no ale graliśmy z Rakowem. Tak, za bramkę można winić Gurgula bo nie zablokował podania, Alan się przeliczył i gol. Mrozek większej roboty w meczu nie miał i według mnie przy bramce nie wiele więcej mógł zrobić. Alan zagrał dobry mecz widać, że grając kilka spotkań z rzędu dało mu pewność. Dagerstal to bardzo dobry zawodnik i duże szczęście, że u nas gra, szkoda tylko, że tak często łapie urazy, chociaż na ten wpływu nie miał. Blazić też z meczu na mecz coraz pewniej, ale on musi mieć kogoś kto tą obroną dyryguje i takim kimś jest Filip, poniżej Tonio. Dla mnie dobry mecz Gurgula, strzelił i powiedzmy zawalił gola więc wyszło na zero, ale pamiętajmy, że on ma dopiero 17 lat (moim zdaniem powinien wzmocnić juniorów w młodzieżowej lidze mistrzów) i błędy będzie robił, a wolę by te błędy robił młody chłopak stąd niż Elias czy nic nie dający Basher. Bardzo cieszy forma do której wrócił Jesper dzieli i rządzi na boisku. Nie widziałem tej sytuacji za co dostał kartkę, ale można było się spodziewać, że w końcu trzeba będzie sobie radzić bez Szweda. Dzięki temu, że trzyma cały środek to Radek może wyjść wyżej i zagrać ofensywnej. Chciałem napisać, że z Jesperem w formie to nie powinniśmy grać na dwie 6 tym bardziej u siebie, no ale Radek mógł nas wyprowadzić na prowadzenie już w pierwszej minucie, a później zagrał piękną kąśliwą piłkę na głowę Gurgula. Harował z tyłu dawał dużo z przodu brawo dla Radka bo po pauzie gra bardzo odpowiedzialnie. Sousa został przesunięty wyżej i zobaczcie jakie podanie zagrał, aż szkoda, że nie było bramki. Tutaj miał trochę więcej miejsca, nie był obijany przez wielkich rywali i z nim można ciekawie pograć na jeden kontakt by przyspieszyć akcje i zostawić rywala za linią piłki. Wiele miesięcy temu pisaliśmy, że jak nie mamy skrzydłowych to może przesuniemy tam Perierie dzisiaj to zobaczyliśmy bo trener się zdecydował na takie rozwiązanie i nasza prawa strona wyglądała pozytywnie, po drugiej stronie Velde, to jest niesamowite jak się ten chłopak zmienił. Kiedyś chciał uciekać z Poznania, a teraz po golu całuje herb naszego klubu i jedną kiwką na zamach zapewnia spokój w meczu golem na 3:1, a przecież też pięknie podał do Marchewy gdy wyszliśmy na prowadzenie. Co do Marchewiorza, no Panie Filip witamy w dorosłej reprezentacji bo nawet gdyby na tym meczu nie było Probierza to i tak byś je dostał. Mam tylko nadzieję, że jak dostanie swoją szansę to za jego plecami będzie biegać Lewandowski, a nie na odwrót bo to nie może się udać. To co zrobił gdy dostał wspomniane podanie od Velde to zasługuje na brawa. Wiemy że raków słynie z silnych środkowych obrońców, a nasz pięknie się zastawił, wygrał pozycję i na końcu wymanewrował pompowanego do reprezentacji Serbii tak, że zajebał sobie do pustaka. Teraz czas na zmienników. Milić pewny wchodzi za filar defensywy i robi swoje. Brawo to też dzięki niemu Mrozek nie miał za dużo roboty. Szkoda, że przy 3:2 nie zobaczyliśmy Nadolskiego, przy takim wyniku młodzi powinni dostawać szansę. Na temat Szymczaka i Sobiecha nie będę się wypowiadał bo zimą powinniśmy sprowadzić nową 9 mimo, że widzę tam Pele że Skórzewa, a jak ten będzie grał to na 10 Ishaka i ten napastnik to nie powinien być 3 tylko taki, który będzie chciał wygrać rywalizację z wymienioną dwójką. Ba luj wchodzi i musiał dostać podanie pod nogę od rywala by w końcu trafić do bramki przeciwnika. Już sobie myślałem, że piłka trafi w słupek i nie będzie bramki, ale udało się. Obsraliśmy na szczęście ustępującego mistrza Polski 4 golami i Ba Lujem na końcu. Można grać w piłkę? Można! Mam nadzieję, że z trzepaczami pójdziemy za ciosem i również po dobrej grze zgarniemy 3 pkt.
Dobry mecz naszych zawodników. Brawa dla nich i trenera. Teraz regeneracja i marsz, marsz marsz, do boju marsz.”

Autor wpisu: Mazdamundi do newsa: Pięć szybkich wniosków: Pogoń – Lech 5:0

„Do wszystkich, którzy po dzisiejszym meczu czują ból, rozgoryczenie, wstyd i wkur… wkurzenie. Spokojnie. To tylko stan przejściowy i nie należy wyciągać z niego żadnych wniosków. Istnieje szansa, że za jakiś czas zagramy jeden bardzo dobry mecz. To będzie obraz tego jaki jest pomysł Broma na Lecha, znak, że zespół zakończył przygotowania i teraz tak gramy. Będzie to zarazem dowód na wyższość holenderskiej myśli szkoleniowej nad każdą inną. Po nim zagramy kilka(naście) przeciętnych, słabych lub fatalnych spotkań, ale to znowu będzie tylko stan przejściowy podczas kolejnego okresu przygotowawczego w trakcie sezonu, bo tak to robią w Nyderlandach i nie będzie można z tego wyciągnąć żadnych konstruktywnych wniosków. I tak w kółko.

A tak na serio wstyd na całą Polskę. Raz po raz łapać się na kontry. Być tłem dla drużyny prowadzonej przez trenera, który żadnym wielkim taktykiem nie jest i którego już wielokrotnie wywożono na taczce ze Szczecina. Nie wbić żadnego gola drużynie, która potrafiła stracić 3 gole grając 11 na 10. Jedyny plus to to, że nie graliśmy dziś z sowieckimi, bo ci wbili by nam z 8 minimum, jeśli by im się chciało.
Przed sezonem pisałem, że nie uważam Jonka za trenera, który da nam trofea w tej słabej lidze. Tego się trzymam, to się nie zmienia.
A tak w ogóle, uważam, że Jonka należy stąd się pozbyć w trybie natychmiastowym, póki jest jeszcze co ratować. Kto za niego? Kolejny trener zagraniczny. Kto konkretnie? Nie wiem. Ale wiem, że są jeszcze w Europie trenerzy ambitni, z pomysłem, którzy chcą wpływać na kształt kadry zespołu i mają pojęcie o taktyce. Tak samo wiem, że i za granicą można znaleźć trenerskich jełopów. Nie chcę się już więcej pastwić nad Jonkiem. Nie siedzę w szatni, nie wiem co i czy w ogóle coś ma jeszcze w głowie, ale sami się zastanówcie – kogo widzicie, patrząc na jego mowę ciała w trakcie meczu? Czy tak wygląda ktoś, kto jest pewny swoich kompetencji? Czy tak wygląda osoba, która ma prowadzić klub – tak sądzę – z ambicjami do gry o najwyższe cele? Mam niewielką nadzieję, że Pioter już się zastanowił i nie pozwoli na kolejne zmarnowane okresy przygotowawcze i przygotowania w trakcie rozgrywek trwające przez blisko 1/3 sezonu. Nawet stado baranów prowadzone przez lwa będzie groźniejsze niż stado wilków przez osła.”

Autor wpisu: Szota Arweladze do newsa: Wypowiedzi trenerów po meczu

„Wypowiedź trenera van den Broma jest bulwersująca. I to delikatnie mówiąc. Żeby uzmysłowić wszystkim, jak bardzo kpi on z kibiców Kolejorza, wyciągnę jego zdania z tego potoku słów, który jest policzkiem dla wszystkich szanujących się fanów Lecha.

1. „dla nas jest to wysoka porażka” – Ostatni raz Lech Poznań przegrał różnicą pięciu goli 1.04.2000! 23 lata temu! Trenerem był wtedy Marian Kurowski. Myślę, że mimo wszystko to Brom mógłby się od niego czegoś nauczyć. Po nim jeszcze ponad dwudziestu trenerów prowadziło Lecha i żaden się tak nie zbłaźnił. A sytuacja finansowa, kadrowa czy kibicowska bywała znacznie gorsza. I to jest wysoka porażka? To jest totalna kompromitacja a nie wysoka porażka! Używając takich wyrażeń trener zdradza, że chyba nie wie jaki klub trenuje.

2. „To nie był nasz dzień, o czym mówiłem zawodnikom w szatni” – Co to znaczy nie był nasz dzień?To kiedy był wasz dzień? W szczęśliwie wygranym meczu ze Stalą? Czy w Poznaniu ze Spartakiem Trnava? Bo na pewno nie w ostatnim meczu z Rakowem. Bo to był wypadek przy pracy. Lech nie ma mieć swojego dnia, tylko ma mieć swoją rundę, swój sezon. Ma mieć swój styl, powtarzalność, charyzmę. I trener w szatni mówi po takim meczu „to nie był nasz dzień?” Na pewno wpłynie na morale zespołu w sposób gigantyczny. Chłopaki, nie martwcie się, to po prostu nie był nasz dzień…

3. „trzeba być w bardzo dobrej formie, żeby tutaj wygrać” – przypomnę mecze Pogoni w tym sezonie u siebie:

Pogoń – Widzew skromne 2:1
Pogoń – Linfield wymęczone 3:2
Pogoń – Radomiak porażka 0:2
Pogoń – Gent wygrana 2:1 z rywalem pewnym awansu
Pogoń – Sląsk porażka 0:2
Pogoń – Korona 3:1
Pogoń – Legia porażka 3:4 z rywalem grającym w 10

Robi niesamowite wrażenie! Rzeczywiście trzeba być w niezwykle bardzo dobrej formie żeby wygrać w Szczecinie. Te wyniki dobitnie to pokazują. Nie wiem w jakiej formie trzeba być, żeby strzelić choć bramkę – w dobrej wystarczy? Czy jednak jak się jedzie o Szczecina tylko w dobrej formie to od razu bez walki się przegrywa? A jak nazwać formę, gdy doznaje się ogromnej porażki i uczestniczy w blamażu? Jak van den Brom śmie w ogóle tak mówić?!

4. „Musimy przeanalizować to spotkanie” – jeśli mnie wiedza nie zmyla to w każdym klubie są sztaby, które analizują każde spotkanie pod różnym kątem. Rozumiem, że to będzie takie zwykłe spotkanie, które trzeba przeanalizować i poklepać po plecach. Czy ten trener nie rozumie, że jak się pali dom, to się nie siada i nie mówi, że trzeba przeanalizować dlaczego się zapalił tylko się gasi pożar. Od tego analizowania nic się nie poprawi. Już niejedno spotkanie trener analizował i dalej te domy płoną. Umiejętność wyciągania wniosków jest być może jedną z najważniejszych cech trenera. A Brom nie ma tej umiejętności wcale.

Niestety nie ma tu miejsca na poezje i trzeba to sobie powiedzieć wprost – to powinien być ostatni mecz van den Broma w roli trenera Kolejorza.”

Autor wpisu: Ostu do newsa: Pięć szybkich wniosków: Pogoń – Lech 5:0

„Miałem już wczoraj gotowe wnioski ale mobil mi się rozładował…
Ale po namyśle w nocy przyszło mi JESZCZE do głowy że TRZEBA opatrzeć te wnioski preambułą…
Prawie zawsze jest w Lechu tak, że jak jedno działa to drugie się posypie a jak drugie działa to trzecie się posypie a jak zdarzają się takie chwile że prawie wszystko jest mniej więcej doborze – gdyby było do końca dobrze to byśmy zdobywali Majstra prawie co roku – i wtedy zdobywamy Majstra raz na 5 lat…
Ale to co ostatnio się dzieje w Lechu – nie mam na myśli TYLKO pierwszej drużyny – skumulowało się właśnie wczoraj i dało taki efekt, że się posypało dokładnie WSZYSTKO….
Ale po kolei…
1. Gurgul nie jest złym pomysłem – w obecnej sytuacji kadrowej – ale trzeba go odpowiednio „obudować” i nie wolno go zostawiać samego…
Takim pomysłem było właśnie wystawienie Andersona w trójce w środku na swojej pozycji na LP na której się „wychował”
W dalszym ciągu mamy grajków, których wystarczy na granie na 1,5 frontu a więc grającą 15…
2. Ileż to razy pisałem, że nie wolno wystawiać Marchwinskiego na innej pozycji niż na 9 ale zamiast tego wstawiamy na 9 będącego bez formy Szymczaka – z nim gramy w 10 – i cofamy Marchwinskiego na 10….
A więc co ?
Gramy w dziewiątkę…
3. Wychodzimy w jakimś dziwnym systemie 4-1-4-1 w którym nie potrafimy grać i po kartce Karstroma zamiast wprowadzić lekkie korekty to my cofamy Morawskiego by SAM !! latał wszystkie dziury i byśmy „zagęścili” środek…
Zagęścili jednym Murawskim. ?
W „fazie ataku”mamy grać na 3 obrońców – zostawiać Gurgula samego – i stajemy się podatni na kontry, ponadto pozostajemy w systemie, gdzie wiemy że dobrze gramy z czwórką z tyłu…
No więc nasze ustawienie to powinno być 4-3-3 a nie „wymyślamy” ustawienie bo….?
No właśnie…. Bo co ..?
4. Osobny problem to ZMIANY, których dokonał Brom – tak to jest rzeczywisty problem wiążący się z PRZEGRANĄ W TRNAVIE – wystawienie będącego bez formy Ishak – jakże ten facet snuł się wczoraj po boisku – i na dokładkę Sobiecha, który jest EWIDENTNIE emerytowanym piłkarzem, to był przykład całkowitej bezradności Broma i POGUBIENIA…
Ale to nie do końca TYLKO jego wina….
5. Mrozek z meczu na mecz jest coraz gorszym bramkarzem – nie wiem jak z Bednarkiem jest w chwili obecnej – ale NIESTETY tak kończy się wymiana trenera na gorszego…
Facet bez sukcesów w akademii został trenerem bramkarzy w 1 drużynie i – TRZEBA to napisać wprost Mrozek był dużo lepszy w Stali u tamtejszego trenera…
Najprostszy przykład – pierwsza bramka wczoraj – główka po lecącej długo piłce zagranej z rogu i strzelonej z 4 metra…
…a bramkarz stoi…
Zacząłem preambułą i skończę uwagami natury ogólnej – jak zwykle – bo właściwie choć powinienem pisać dalsze wnioski to w tym momencie nie ma to sensu…
Ano dlatego, że TYM MECZEM, TYM WEEKENDEM pokazaliśmy jak wiele trzeba dokonać zmian w Lechu zarówno na płaszczyźnie sportowej jak i organizacyjnej…
Po przegranej w Trnavie nie potrzeba nam już grającej 20-ki i wystarczy zupełnie 15-ka…
Do dwudziestki meczowej możemy włączać młodzież…
Tu muszę przerwać wymianę pożądanych rozwiązań – bo to nie moja rola – ale napiszę jedno
Opierając się na swoim doświadczeniu zawodowym – nie myśląc o chęciach i oczekiwaniach kiboli – mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić że znaleźliśmy się jako klub w całkowicie dysfunkcjonalnym układzie organizacyjno – właścicielskim i jeśli nic się nie zmieni to będzie TYLKO gorzej…
Tak, tak – choć trudno sobie to wyobrazić – no ale to temat na zupełnie inny wątek…”

Autor wpisu: Bart do newsa: Śmietnik Kibica

„Nie to żebym był jakimś wielkim fanem dyrektora Rząsy, ale jednak sprowadził nam piłkarzy którzy zdobyli mistrzowstwo. Zresztą nie uważam żeby zmiana dyrektora sportowego wiele zmieniła. To jest kwestia priorytetów w klubie. Na sezon stulecia priorytety były odwrócone. Priorytetem było mistrzostwo i wszyscy w klubie myśleli tylko o majstrze. Majster był chwilowo ważniejszy od wyników akademii. Teraz mamy powrót do starych priorytetów gdzie wyniki akademii są przynajmniej tak samo ważne jak wyniki sportowe. Myślicie że zarząd w innym okresie tolerowałby kompletne odstawienie złotego dziecka akademii jakim jest Marchewa?

Abstrahując już od kwestii priorytetów, w klubie muszą zrozumieć że nie można przesadzać z ogrywaniem wychowanków a wyniki akademii można lepiej łączyć z wynikami pierwszej drużyny. Czy Gurgul musi wychodzić w pierwszym składzie na Raków i Pogoń? Dlaczego na ważne mecze z czołówką nie można wystawić silniejszego składu? Dlaczego Gurgulowi nie można dać pierwszych poważniejszych minut pucharze z Zawiszą albo w domowych meczach z Puszczą, Ruchem czy ŁKS-em? Ilu w Europie jest 17-latków którzy regularnie grają w pierwszych zespołach drużyn występujących w najwyższych klasach rozgrywkowych? Dlaczego nastolatkowie którzy wyjechali z Lecha do zagranicznych średniaków (np Bejger, Kobacki, Janicki, Czyż, Pleśnierowicz) nie posmakowali gry w pierwszych zespołach i grali tylko w rezerwach i grupach młodzieżowych? Ano dlatego że nie byli gotowi na pierwsze zespoły. U nas trzeba iść podobną drogą i stawiać na piłkarzy którzy są gotowi. Trafiają się piłkarze którzy już w nastoletnim wieku nie odstają. Jeśli dają radę, nie odstają i nie zmagają się z problemami typowymi dla młodych piłkarzy (brak ogrania, wahania formy) to niech grają. Nie ma znaczenia czy ktoś ma 17 czy 35 lat. Ma być gotowy żeby dać jakość potrzebną w danym momencie. Po co młodych rzucać na głęboką wode? Żeby się topili? Wszyscy są teraz cięci na Gurgula i wytykają jego błędy. Czy to wina Gurgula że jest wystawiany w meczach z ligową czołówką choć jeszcze kilka miesięcy temu grał w CLJ? Po co młodym i często wrażliwym chłopakom kreować problemy i negatywną atmosferę? Czy po problemach z za szybko wprowadzonym Kownackim albo Marchwińskim w klubie niczego się nie nauczyli?”

Autor wpisu: Przemo33 do newsa: Oblany sprawdzian

„Zgadzam się ze słowami redakcji na początku tego tekstu, że Lech w ostatnich dwóch meczach oblał test. Te dwa mecze mogły nam pokazać, czy nasz klub dźwignie się, wyjdzie wreszcie z dołka, pokaże, że dwa poprzednie wymęczone zwycięstwa były po prostu słabszymi spotkaniami i od teraz jest i będzie już lepiej oraz pokaże, czy Lech idzie do przodu i będzie walczył w tym sezonie o Mistrzostwo Polski. Niestety – Lech oblał sprawdzian i udowodnił, że obecnie jest drużyną dość mocną na papierze, ale opierającą się właściwie wyłącznie na indywidualnościach i potrafiącą wygrać spotkanie właśnie dzięki przebłyskom lub lepszym meczem danego zawodnika lub zawodników. Nie pomoże nawet bardzo dobry skład, nie pomoże także jak na razie obiecujący transfer Hoticia, nie pomoże fakt, że kilku piłkarzy jest w niezłej lub dobrej formie od początku sezonu. Nawet fakt, że w naszej lidze wystarczy seria zwycięstw, by czasami poprawić swoją sytuację w tabeli i to nawet dość wyraźnie. To na nic się zda, gdy w tej lidze są kluby, które mają swoje cele i ambicje sportowe i nie są nastawione tylko i wyłącznie na sprzedaż wychowanków i innych wyróżniających się piłkarzy. Faworytami do tytułu są Raków i Legia. Być może ktoś jeszcze będzie chciał namieszać i włączyć się niespodziewanie do walki o mistrzostwo, ale to właśnie te dwa zespoły będą faworytami. I to pomimo gry na trzech frontach, gdzie jak na razie radzą sobie na prawdę dobrze, lepiej niż my rok temu.

Wracając jednak do dwóch ostatnich spotkań. Kilka ostatnich dni to był istny rollercoaster. Najpierw w naprawdę bardzo dobrym stylu pokonaliśmy zespół Rakowa, czyli obecnego mistrza Polski. Wygraliśmy to spotkanie dość wysoko, pomimo, że jako pierwsi straciliśmy bramkę. Mimo to potrafiliśmy odwrócić losy meczu i wygrać dość wysoko i pewnie starcie z rywalem z czołówki. To zwycięstwo mogło ucieszyć i wlać chociaż trochę nadziei, że może, może w końcu coś drgnęło i wreszcie Lech wychodzi z dołka i na poważnie włącza się do walki o Mistrzostwo Polski. Ale potem przyszedł mecz z Pogonią, gdzie tym razem to my przegraliśmy wysoko i to w beznadziejnym stylu. Zagraliśmy najgorsze spotkanie od lat, a wynik 0-5 mówi właściwie wszystko. To po prostu wstyd i kompromitacja. I nic nas tutaj nie usprawiedliwia. W ciągu kilku dni zespół Lecha zagrał kompletnie dwa inne mecze. 3 punkty po dwóch spotkaniach to niby nie jest zły wynik, tym bardziej biorąc pod uwagę, że mieliśmy dość mocnych rywali, którzy w poprzednim sezonie byli w czołówce tabeli na koniec sezonu. Jednak możemy czuć wielki niedosyt, zwłaszcza po meczu z Pogonią. Bo przegrać można zawsze, ale nie tak wysoko i nie w takim stylu. Brak Karlstroma to nie jest wymówka, bo braku walki i beznadziejnego spotkania w wykonaniu każdego naszego piłkarza nic nie usprawiedliwia. Tak, jak w meczu z Rakowem wygrali wszyscy, cała drużyna, tak mecz z Pogonią przegrali wszyscy.

Osobną kwestią jest trener Brom, który zawalił mecz z Pogonią, w którym pokazał, że nie ma pomysłu na wyjście Lecha z dołka. Duży plus za zwycięstwo z Rakowem, gdzie wystawił dobry skład, przeprowadził dobre zmiany. Ale to wszystko. Brom niby coś próbuje, czasami chce zaskoczyć rywala, ale nie trafia często ze składem, także ze zmianami. Aż za bardzo kombinuje, zmienia pozycje piłkarzom, brnie dalej w to, co się nie sprawdza (na przykład wystawianie Marchwińskiego na pozycji ofensywnego pomocnika), nie potrafi czasami odpowiednio zareagować. Sprawia wrażenie kogoś, kto nie przejmuje się za bardzo tym, co będzie, pozycją w lidze, stylem gry. Wiele rzeczy go cieszy, jest optymistą. Nawet nie chodzi o to, co mówi na konferencjach prasowych. Brom popełnia wiele błędów, na wielu błędach się nie uczy i nie wyciąga z nich wniosków i nie widać, żeby to wszystko szło do przodu. Kilku piłkarzy jest w formie, ale to wszystko. Nie widać progresu w grze, taktyka dalej kuleje. Można by tak wymieniać dalej, ale nie ma to sensu. Wniosek jest jeden – Brom powinien zostać zwolniony. To nie ma dalej sensu. Podkreślam, że nie uważam, że tylko trener jest winny obecnej sytuacji i słabych wyników. Ale ponosi za wyniki odpowiedzialność, a skoro wyniki są nienajlepsze, nie widać poprawy i szansy na wyjście z obecnej sytuacji, to w takiej sytuacji jest tylko jedno wyjście i rozwiązanie z tej sytuacji. Teraz akurat jest dobra sytuacji i nie jest jeszcze za późno, żeby uratować obecny sezon.
Winnymi są także piłkarze. Często sprawiają wrażenie, jakby im się nie chciało grać, nie mieli motywacji i chcieli wygrać mecz po prostu wychodząc na boisko i nie przemęczając się. Piłkarzom Lecha (nie wszystkim, ale większości) brakuje odpowiedniego zaangażowania, walki, determinacji, odpowiedniego nastawienia i ambicji. My powinniśmy grać znacznie lepiej, wręcz rzucić się przeciwnikom do gardła jak wściekły pies, a tak nie jest i tego brakuje. To mają inne zespoły, nie tylko w naszej lidze, nawet pomimo tego, że mają piłkarzy ze mniejszymi umiejętnościami. Ale takie zespoły nadrabiają walką, determinacją, zaangażowaniem. U nas tego nie ma. Po części na to wpływ ma trener, ale z drugiej strony piłkarz powinien poważnie podchodzić do swoich obowiązków, mieć jakąś ambicję, a nie osiadać na laurach i tylko zarabiać kasę. Nasi piłkarze sprawiają wrażenie, jakby mogli chcieć grać na zwolnienie trenera. Jak to jest, że od czasu Smudy żaden trener w Lechu nie pracował chociaż trzech sezonów? Jak to jest, że poza Skorżą, który sam zrezygnował z pracy rok temu każdy trener był zwalniany? Jak to jest, że piłkarze potrafili mieć dobre momenty, raz na jakiś czas osiągnąć sukces, a potem nagle zaczęło brakować walki, zaangażowania na boisku, co po zwolnieniu trenera nagle magicznie wracało? I piłkarze nagle mogli grać z większym zaangażowaniem? Coś tutaj nie gra. Można winić trenera, bo każdy popełniał błędy, ale to jest niemożliwe, żeby za każdym razem powtarzała się taka sama sytuacja.

To wszystko skłania mnie do jednego wniosku, który niestety jest aktualny od 5 lat. Od paru lat uważam, takie jest moje skromne zdanie, że największym winowajcą i odpowiedzialnym za wyniki sportowe Lecha, sukcesy i trofea, a właściwie często ich brak, jest właściciel i zarząd. Niby letnie okienko transferowe na papierze wyglądało nieźle, ale tak na prawdę jak na razie tylko Hotić wygląda obiecująco i pokazuje, że może się w Lechu sprawdzić. Ali może się sprawdzi, ale najpierw musi wyzdrowieć. Natomiast Andersson na razie gra słabo i nie sprawdza się. Po czasie tym bardziej widać, że klub przespał półtorej miesiąca latem i nie wzmocnił wystarczająco drużyny, bo w kadrze są braki, które widać zwłaszcza na ławce rezerwowych. Brakuje dwóch lewych obrońców, środkowego i ofensywnego pomocnika. I to jest wina klubu, że te pozycje nie zostały wzmocnione. Było na to dość czasu, a wzmocnienia zostały olane. Kontuzje to jedno, ale szersza kadra dałaby więcej możliwości trenerowi i ułatwiła by mu pracę. W pewnym stopniu to właśnie właściciel i zarząd przyczynił się do obecnej sytuacji, a także spadku zainteresowania tym, co się dzieje w klubie. To nie ma dalej sensu, my z tym zarządem i właścicielem nigdy nie staniemy się mocnym klubem, który będzie regularnie wygrywał trofea, odnosił sukcesy i grał w europejskich pucharach. Co jedynie raz na jakiś czas dzięki ciężkiej pracy trenera, jego sztabu i piłkarzy klub będzie odnosił sukcesy i wygrywał trofea, ale nie dzięki właścicielowi i zarządowi. Raczej pomimo nim. Takie jest moje skromne zdanie. Uważam jednak, że tutaj dałoby się sporo zmienić, zmieniając strategię i nastawienie. Zamiast tylko promować i sprzedawać wychowanków, nastawić się na sukcesy sportowe i zmienić zarząd, do tego zatrudniając dyrektora sportowego z prawdziwego zdarzenia. To akurat jest jak najbardziej do zrobienia, tylko trzeba chcieć. Ze zmianą właściciela było by trudniej, ale gdyby ktoś się pojawił, to też było by do zrobienia. Jedno jest pewne – tak się dalej nie da, bo to nie ma sensu. Raz na parę lat jakiś sukces, jakieś trofeum, a poza tym pozorowanie walki o trofea, łudzenie się, że będzie lepiej, a w międzyczasie niemało wstydu i kompromitacji. Nie wygląda to wszystko dobrze, ale jeśli chodzi o ten sezon, to da się go jeszcze uratować. Ale do tego potrzeba zmian. Czy one nadejdą czas pokaże. Na razie wygląda na to, że finał Pucharu Polski oraz miejsce na podium to szczyt możliwości Lecha na koniec tego sezonu. Przykre i smutne…”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Pięć szybkich wniosków: Pogoń – Lech 5:0

„Chciałbym napisać, że kurz opadł i na spokojnie trzeba podejść do sprawy. Ale ten kurz jest wszędzie, jest tak głęboko w nozdrzach, że nie da się przejść obojętnie. Tym bardziej, że jeszcze dobrze nie wyleczyliśmy się z Trnavskiej porażki. Jak mawiał klasyk: Nie ma w słowniku ludzi kulturalnych słów, które mogłyby dostatecznie obelżywie określić wynik i grę zespołu. Ale zaczynając od początku. Pisaliśmy od dwóch spotkań, że Gurgul to jeszcze nie jest to. Że kryje na alibi i że skończy się to źle. Że kadra na papierze to jakiś śmieszny żart. Że wszystko to co widzimy może zawalić się w spektakularny sposób. Jeden Raków wiosny nie czyni. Po Villareal przyszedł Radomiak. Zespół jest mocno rozchwiany. My niczego nie wygramy mając na boku obrony Czerwińskiego (którego już w tamtym sezonie brutalnie zweryfikował mecz z Fiorentiną) oraz młodego chłopaka, na którego jeszcze za wcześnie. Według mnie przynajmniej 2-3 sezony. Szczególnie środek pola, który z meczy na mecz się zmienia i brakuje czasu na pełne zgranie. Do tego wszystkiego trener nie pomógł wystawiając Marchwińskiego z kompletnie nieprzygotowanym Szymczakiem. Zagraliśmy po prostu w dziesięciu. Marchwińskiemu idzie na 9? No to tym razem cofnięty… Przegraliśmy również walkę o środek pola. Tam gdzie zwykle asekurują się Murawski z Karlstromem. Zachowawczo ale stabilnie. Tak wczoraj rozjechały się pomysły na grę Afonso i Radka. Jeden mocno do przodu, drugi raczej w tył. Zrobiła się przestrzeń i przeciwnik to wykorzystał.

Pogoń powiedziała sprawdzam wszystkim bolączkom Lecha. Przewidywalności, słabym bokom obrony, rozjechanym formacją bez łącznika w postaci środka pola. Jak zwykle próbowaliśmy coś z wrzutki, ale po raz kolejny zwalnialiśmy tylko grę po obwodzie. Znowu nie widzieliśmy prostopadłych podań, zagrania na raz. Próbowaliśmy pressować głównie do pierwszej bramki. Potem mental siadł. Za ten mecz można wyróżnić Velde i co zabawne Ba Loua. Za zwykłe chęci do gry, nawet przy 4-0. Cała reszta w tym co najgorsze wychowankowie Lecha, nie chcą za ten klub umierać na boisku. Marazm, truchtanie w miejscu i gra na alibi. Nie szukają gry tylko czają się na linii z obrońcami. Na podanie, które nigdy nie nadejdzie. Możemy po każdej wpadce pisać to samo w kółko. I czasem mam wrażenie, że ten konkretny post napisałem już nie raz a kilkukrotnie. Popełniamy te same błędy. Trapią nas te same problemy. Coraz bardziej przekonuje się do sceptyków zmiany trenera, w Zimie może zwolnić się pewne stanowisko i można by pomyśleć o wielkim powrocie 😉”

Autor wpisu: Grossadmiral do newsa: Wystaw swoje oceny po meczu z Pogonią

„A idz Pan w uj z taką grą! co to jest? co to za dwubiegunówka? raz mega zwycięstwo i jesteśmy z niebie 3 dni póżniej mokrą ścierą w pysk i jesteśmy w piekle. Kompromitacja! Tyle bramek stracić? Co oni w tej obronie trenują? co oni trenują w ofensywie? 10 minut meczu to wyglądało dobrze pogoń nie wiedziała co się dzieje był pomysł była siła i chęci póżniej jebło nikt już nie wiedział co ma grać i jak ma grać! Biednego Gurgula dali co bronić nie umie nie jego wina przecież on w CLJ dopiero co grał nawet w rezerwach w seniorach nie pograł a tu mu dają ligowy top do krycia w kolejnym meczu. Przecież ostatnio z rakowem też był ogrywany to nie trzeba mieć wielkiego mózgu i zmysłu taktycznego żeby powiedzieć swoim grajcie na dzieciaka bo mu radar szwankuje i nawet przy próbie odbioru się głównie patrzy. 3 lewych obrońców co jeden to lepszy dzieciak bez doświadczenia niby dobry szwed z grą na poziomie co też w defensywie grać nie umie i Douglas który w sumie nie wiadomo co bo go do szafy schowali a wyjść nie chce. Mrozek ja na wiosne pisałem że on nie ma jeszcze umiejętności żeby być nr 1 a na ławkę go szkoda bo lepiej żeby grał. Nie piszę że jest beznadziejny i się nie nauczy bronić bo nie ma potencjału pisze na chwilę obecną a Lech to nie klub gdzie masz 3 lata żeby się grać uczyć tylko masz grać bo już umiesz. Bromek pewnie powie o co nam chodzi jesteśmy wysoko jeszcze mecz zaległy do tego same kontuzje pech yeti i ufo i co zrobić?! Hańba i blamaż w szczecinie nawet większy od tego słowackiego!”

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Pięć szybkich wniosków: Lech – Raków 4:1

„Też jestem tego zdania co Bart. Lech potrzebował tego meczu. Ale nie tylko drużyna, ale także kibice i cała otoczka medialna. Jeśli teraz wygramy z Pogonią wszyscy uwierzą, że ten Mistrz Polski jest jeszcze możliwy. Wyrwaliśmy się z długiego snu, który ja nazywam marazmem. Powoli przestawaliśmy się emocjonować grą bo wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na kolejny sezon przejściowy. Teraz jest szansa! Ale pamiętajmy, że to Lech. Tu wszystko może się wydarzyć. Po Villareal przyszedł Radomiak. Po Rakowie może przyjść Pogoń.
To chyba pierwszy mecz w którym Rywal nie starał się murować bramki. I to może nas nieco zmylić. Takich spotkań będzie w tym sezonie mniej niż więcej. Mówi nam jednak jedną bardzo ważną zasadę. Jeśli masz siłę żeby pressować i robisz to dobrze, to przeciwnik się pogubi nie raz, a kilka. Wczoraj widzieliśmy to dobitnie. „Wielki” Raków, tak wychwalany przez wszystkich dziennikarzy, za organizację gry za to i tamto. A jak tylko go przycisnąć to nagle Rundić sam oddaje piłkę Murawskiemu. I trzeba to podkreślić. Lech mógł wygrać wyżej. Wczoraj to my narzuciliśmy to jak będzie wyglądał ten mecz. Nie było załamania kolejnym gongiem. Ten zespół ma mental. Szkoda tylko, że używa go głównie na mocniejszego rywala.

Niesamowicie rozwinął się Velde i Marchwiński. Choć ten pierwszy dalej robi wszystko nieco zbyt wolno, to i tak w Ekstraklasie to wystarcza. Jeden zwód, obrońca i bramkarz zgubieni. Do tego dynamika. I to przyjęcie długiej piłki w stylu którego Lewandowski z najlepszych czasów by się nie powstydził. No i Marchwiński, który po latach wyganiania z klubu przez kibiców zamyka wszystkim „mordy”. Zastawia się, odbiera, strzela z niewygodnych pozycji i ma zimną krew w sytuacjach bramkowych. Wczoraj zarzucono mu, że źle podał do Pereiry w stytuacji sam na sam. Ja uważam, że sam dostał beznadziejną piłkę nad kolano. Bo gdyby szła po ziemi, to wystarczyło dołożyć nogę do pustej. Kwestia murawy? Kadra Lecha. Wygląda jak koszulka po starczym bracie, tam gdzieś upaćkana i już nie do doprania, wyciągnięta i połatana od środka żeby nie było widać.Na papierze to na prawdę nie wygląda dobrze. A z meczu na mecz tracimy kolejnych piłkarzy podstawowej jedenastki. Nie winię tu jak co poniektórzy przygotowania fizycznego. Wczoraj pokazaliśmy, że intensywność była. Mamy pecha. Tego inaczej się wytłumaczyć nie da. Salamon, Pereira, Ishak, Dargestal. Wykluczenia których nie spotkasz w każdym sezonie.
Do tego mając dwóch piłkarzy na lewą obronę gramy Gurgulem. I wczoraj na szybko napisałem, że wypadł słabo, ale z potencjałem. Tak, to nie jest jeszcze piłkarz na Ekstraklasę. W Ataku czy na skrzydle piłkarz jest w stanie ukryć wiele mankamentów, jest w stanie przejść obok meczu bez konsekwencji. W obronie nie ma tyle czasu na naukę błędów. Tu błąd kosztuje trzy punkty, odpadnięcie z pucharów czy utratę trofeum. Z drugiej strony miał wczoraj jedno czy dwa zagrania które pokazały potencjał. Zabrał się z piłką, zgubił presującego rywala i oddał akurat do tyłu. Bramka oczywiście podbije noty. Tak jest zawsze. Ale trzeba patrzeć szerzej. Taka bramka zdarzy się raz może dwa w sezonie. Natomiast to jak się ustawia, ile daje do przodu, jak kryje. To są podstawy za które trzeba go oceniać tu i teraz. Bo mówią nam o przydatności w następnych meczach. Wierzę, że Brom wybrał sobię nowego pupila do „stworzenia” bo pokazał, że potrafi. Wolałbym jednak by póki co grać nieco pewniejszym Anderssonem a skupić się na rozwijaniu Szymczaka. Bo ten był już o krok od solidnej gry. Szczególnie w obliczu kontuzji Ishaka. Bo Marchwiński też ostatnio meczu nie dokończył. I nie chcę nawet mówić co by się działo jakbyśmy mieli kończyć sezon Sobiechem.”

Autor wpisu: Sp do newsa: Śmietnik Kibica

„Piotrek w piłce nic się nie nauczył. Ile on miał lat w 2006 roku ktoś wie? Mógł podpatrywać Prezesa Kadzińskiego jeździł z nim na Węgry by zobaczyć jak się prowadzi negocjacje gdy podpisywaliśmy Rudnevsa. Piotrek po raz pierwszy wykazał się latem 11 roku gdy Prezes, namawiał Seniora na zwolnienie Bakero, ale ten posłuchał swojego syna. W listopadzie nastąpiła zmiana na ważnym stanowisku. Karol Klimczak został prezesem, a Piotr zaczął zajmować się kontaktami z klubami zagranicznymi. Wtedy Jacek Rutkowski popełnił wielki błąd, który spowodował spadek sportowy naszego klubu. Do tego czasu zdobyliśmy mistrzostwo, brąz, puchar Polski, srebrny medal pucharu Polski, superpuchar do tego grając dwa razy w 1/16 europejskich pucharów, mając dwóch królów strzelców. Nie mieliśmy NASA we Wronkach, a mieliśmy 1 mistrzostwo juniorów młodszych oraz dwa razy juniorzy starsi byli vicemistrzami. Zdobyliśmy jeszcze brąz młodej ekstraklasy. Wraz z nową funkcją Klimczaka zaczął panować minimalizm, który bardzo dobrze można było dostrzec spoglądając na nasz ranking uefa, przez to, że postawiono na wersję oszczędnościową zatrudniając Rumaka, bo zarabiał tylko 16 tysięcy złotych miesięcznie, ale potrafił pięknie mówić o piłce czym zapewne czarował dwóch laików w temacie sportu. Niestety nie było koło nich nikogo z autorytetem, kogoś kto by przetłumaczył, że w sporcie trzeba zaryzykować by osiągnąć sukces i wtedy pójść za ciosem. Za to usłyszeliśmy, że mamy Plan 2020, a Lech będzie w 50 klubów Europy. Zamiast jednego zawodnika w kadrze trzeba było te pieniądze przeznaczyć na np. Doradcę sportowego lub po prostu kogoś kto umie zarządzać Klubem Sportowym. Ci poszli jednak w drugą stronę i brali po taniości do każdych możliwych struktur w klubie. Kompletnie olano rozbudowę działu skautingu gdyż i tak ostateczny głos w sprawie zawodników miał Piotrek.

Gdy jeszcze Senior działał przy Lechu to pamiętam zastanawialiśmy się czemu nie wprowadzi do swojego klubu dyrektora sportowego z niemieckiej myśli szkoleniowej, by ten prowadził klub do sukcesów oraz płynności finansowej bo to główny punkt Rutkowskiego, który przecież mieszka we Frankfurcie i raczej obraca się w towarzystwie ludzi piłki. Nie byłoby mu miło siedzieć tam jako właściciel klubu, który odnosi sukcesy. Pamiętam też, że chyba coś było na rzeczy z Thomallą, że jego ojciec się zna z Panem Jackiem czy coś takiego, coś kojarzę też o Opolu. Może jednak stwierdził, że dyrektor sportowy z prawdziwego zdarzenia będzie wymagał jakościowych wzmocnień, które zabiorą miejsce wychowanką przez co nie będzie można ich spieniężyć. Tak naprawdę to młodzi zawodnicy powinni trenować z jak najlepszymi zawodnikami by szybciej i lepiej się rozwijać, a dzięki meczom co 3 dni dostaną więcej szans by się pokazać.

Za miesiąc będzie 12 lat gdy prezesurę sprawuję Klimczak, przez ten czas zdobyliśmy 2 mistrzostwa Polski i to dzięki Skorży, który był wymagającym trenerem. 2 razy zagraliśmy w grupie Ligi Europy i doszliśmy do ćwierćfinału ligi konferencji. Gdyby udało się chociaż raz zwyciężyć na narodowym lub wykorzystać karnego z Koroną to coś między mistrzostwami Skorży byśmy włożyli do gabloty. Na zmiany w klubie się nie zanosi chyba, że gorsze bo nie omylni nie dopuszczą do siebie kogoś kto im te wszystkie błędy wytknie, znów będą szukać ludzi pod siebie, a już dzisiaj powinien być nowy dyrektor sportowy i przede wszystkim trener bramkarzy.”

> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <